Dodaj do ulubionych

zarobki lekarzy cd.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.03, 00:00
Czy jest tu ktoś kto pracował w przychodni rejonowej przed reformą, i
pracuje w niej nadal jako lekarz rodzinny, i jest to jego główne zajęcie.
Jak do tej pory nigdzie nie podano jak zmieniły się zarobki lekarzy w
związku z reformą. Na czym polega rozrachunek z kasą chorych, tzn lekarz
miał dostawać pulę pieniędzy na zapisane dusze i rozliczać skierowania do
specjalisty, na badania itp. Ile może zarabiać lekarz rodzinny, kierownik
przychodni, przyjmujący 5 dni w tyg.Ja nie jestem z branży. Ja jestem
pacjentem. Dzisiaj po dwóch latach odwiedziłam swoją doktorkę i jej się w
głowie natychmiast otworzył kalkulator.
Obserwuj wątek
    • Gość: w Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.blfs.cable.ntl.com 13.05.03, 00:39
      Kasa chorych (obecnie NFZ) placi ryczaltowa stawke za kazdego pacjenta
      zarejestrowanego w danej poradni (ok. 5 zl za miesiac plus minus 1.5zl), bez
      wzgledu na liczbe wizyt, ile pacjent odbedzie u danego lekarza/ w danej
      przychodni. Z tych pieniedzy trzeba utrzymac budynek poradni, oplacic pensje
      personelu, ZUS,itp wszystkie badania dodatkowe zlecane przez lekarzy (zdjecia
      rtg, badania laboratoryjne, czesciowo rehabilitacja, opieka pielegniarki
      srodowiskowej,poloznej srodowiskowej, calodobowe dyzury lekarzy pod telefonem,
      wizyty domowe),transport karetka do szpitala w razie potrzeby, itp. Na
      lekarza, zaleznie od regionu, przypada od 1.5 do 3 ty. zarejestrowanych
      pacjentow (ale roznice tu moga byc spore). Latwo sobie przemnozyc, ile to jest
      dla pradni pieniedzy. Moj maz pracuje po 12-13 godzin na dobe, w soboty 8
      godzin, niemal bez przerwy jest na dyzurach pod telefonem, a zarabia ok. 2
      tys. na reke. Wniosek: marzymy o ucieczce z tego pieknego kraju...
      • Gość: g@mdan Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.tvsat364.lodz.pl 14.05.03, 17:23
        Reforma służby zdrowia, rzecz całą upraszczając, dała ściśle określoną ilość
        pieniędzy na zupełnie nieokreśloną ilość usług medycznych. Z tego co zostanie
        masz swoje wynagrodzenie.
        Czyli twoje zarobki zupełnie nie zależą od ilości i jakości twojej pracy. A
        nawet zaryzykowałbym twierdzenie, że im lepiej leczysz tym mniej zarabiasz.
        Czy to jest logiczne?
        W działalności gospodarczej, opartej na zasadach rynkowych, jesteś w stanie
        wyliczyć co ile kosztuje, co się opłaca a co jest nieopłacalne. Aby utrzymać
        się na rynku stosujesz pewne "chwyty".
        W medycynie nie ma "chwytów". Są ustalone procedury. Gdy ich nie uwzględnisz to
        może zginąć człowiek. Jak dotychczas nie ma cennika procedur. Nikt nie wyliczył
        też wartości pracy personelu medycznego.
        To pacjenci nie powinni godzić się na taką reformę.
        • Gość: Ain Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.03, 17:07
          Ja rozumiem,że lekarz mało zarabia dużo pracuje. Ale dlaczego to jest jakieś
          takie niejawne. Dlaczego lekarz ma wściekłość w oczach jak słyszy o
          skierowaniu.Dlaczego np. przychodnia pod koniec roku nie ujawni na jakiejś
          tablicy informacyjnej, że pacjentów jest tylu, budżet dla nich był taki, na
          skierowania przychodnia wydała tyle, w sprzęt zainwestowała tyle. Każdy lekarz
          próbuje odbijać piłkę ze skierowaniem na innego. A dlaczego ja ? Dlaczego?
          • Gość: g@mdan Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.tvsat364.lodz.pl 15.05.03, 19:12
            Może masz rację, ale taki jawny bilans zaspokoi jedynie ciekawość pacjentów.
            Od tego nie przybędzie pieniędzy.
            Czy jesteś w stanie obiektywnie ocenić, czy gospodarzono pieniędzmi dobrze?
            Ujawnić należy ile pieniędzy przeznacza obecnie NFZ na jednego pacjenta.
            Czy bulwersuje Cię kwota np. 8 zł za poradę?
            A jeśli jest to dążność do ujawnienia zarobków lekarzy to proponuję rozszerzyć
            te działania na urzędy, banki, szkoły, spółki skarbu państwa itd.
          • Gość: Adams Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.broker.com.pl / 172.16.100.* 25.05.03, 14:43
            Gość portalu: Ain napisał(a):

            Dlaczego lekarz ma wściekłość w oczach jak słyszy o skierowaniu? -

            Dawno tu nie zaglądałem, bo generalnie nie mam więcej ochoty wyczytywać opinii
            tych co wiedzą lepiej, chociaż tak naprawdę niewiele rozumieją.
            Temat „skierowań” jest jednak tą bolesną sprawą, na którą jeszcze mam ochotę
            powiedzieć parę słów.
            Biedna dziewczyna zobaczyła w oczach lekarza wściekłość, kiedy wspomniała o
            skierowaniu. Kochana- popatrz w te oczy głębiej- myślę, że będziesz miała
            szansę zobaczyć znacznie więcej, znacznie bardziej złożonych ( i ciekawych)
            odczuć.
            Po pierwsze, jakże często – głębokie poczucie zniechęcenia. Studiował tyle lat,
            dokształcał się, jest „na bierząco” , a tu znowu zdegradowano go. Sprowadzono
            do roli faceta, którego jedyna wartość polega na możliwości wypisania
            skierowania. A przecież z tą banalną wysypką poradziłby sobie „od ręki” i wcale
            niepotrzebny jest od razu alergolog, tą skręconą kostkę potraktuje nie gorzej
            niż ortopeda, to nadciśnienie da się leczyć bez kardiologa, a ta cukrzyca może
            zostać wyrównana bez diabetologa.
            Wszak naprawdę nie jest idiotą i wie, że w razie nieprzewidzianych w tej chwili
            kłopotów zawsze może wysłać do kolegi specjalisty, ale w tym momencie wie na
            pewno, że sobie doskonale poradzi i nie musi, NIE MUSI!- zgadzać się na
            degradację do roli „skierowywacza”!
            Oprócz tego zniechęcenia może zobaczysz jeszcze, droga, zagubiona pacjentko nie
            wściekłość, ale zwyczajną irytację. Ot, choćby przesławny cholesterol-
            stwierdzony i potwierdzony dwoma kolejnymi badaniami / w odstępie 3 msc- na
            przykład/ i znowu żądanie „sprawdzenia cholesterolu”- kochany pacjent po
            staremu nie trzyma diety ( sam to przyznaje), przytył- to mówi waga w
            gabinecie- leków nie stosuje, bo tylko raz po nie przyszedł, a potem nie miał
            czasu, a zresztą- „ po co się truć lekami” – i on znowu musi sobie sprawdzić
            ten zasmarkany cholesterol- koniecznie z „frakcjami”- bo gdzieś usłyszał, że
            to ważne, albo powiedzieli mu „życzliwi znawcy tematu”, że trudniej takie
            skierowanie wydębić. Więc koniecznie MUSI!- tylko po co- do jasnej cholery-
            skoro ani nic nie zrobił, ani nic nie zamierza zrobić, aby ten cholerny
            cholesterol obniżyć!
            Oprócz irytacji, zobaczysz może także rozbawienie. Ot, od dwóch lat (lub
            dłużej) nie pokazał się, jeszcze nie zdjął koszuli, nawet nie powiedział, że
            coś mu dolega, ale już od proga krzyczy o skierowanie: „NA WSZYSTKIE MOŻLIWE
            BADANIA!”- bo wszak o zdrowie trzeba dbać!
            A może zobaczysz i troskę : Pacjent miał w krótkim odstępie wykonane (załóżmy,
            że konieczne) 2 czy 3 badania radiologiczne. Więc może lepiej wstrzymać się z
            kolejnym, wykonać je , gdy trzeba- nieco później- by nie świecił w ciemności
            jak „Curie -Skłodowska”- lub – już bez żartu- by nie narażać go na zsumowane
            działanie promieniowania.
            A może zresztą faktycznie, będzie wkurzony- po raz któryś z rzędu- specjalista
            ( jakże często z prywatnego gabinetu) podyktował- „ na wszelki wypadek” – całą
            gamę badań- BO GO TO NIC NIE KOSZTUJE- ale gdyby miał wgląd w dokumentację
            pacjenta, to (jakże często) okazuje się, że te badania w częśći?, większości?,
            nawet wszystkie! - były wykonane na tyle niedawno, że wprost nie ma sensu ich
            powtarzać!!!
            A może, to znowu jakiś szpital, zażądał od pacjenta badań, które według umów z
            kasami chorych -miał sam wykonać- we własnym zakresie- O czym lekarz wie, a
            pacjent nie ma pojęcia, ale żąda! Żąda, żąda, żąda- a lekarz po raz któryś tam
            musi tłumaczyć, że to naprawdę od niego NIE ZALEŻY!!
            I TAK DALEJ I TAK DALEJ- Kochana! Nic nie jest proste- dlatego zastanów się
            trochę zanim w oczach lekarza zobaczysz wściekłość!!!! Nie jesteśmy waszymi
            wrogami-Na Boga!!!!!!!
            • Gość: wściekła pacjentka Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.nasze.pl / 192.168.31.* 27.05.03, 15:24
              Panie "doktorze". Ja też studiowałam ( 5 lat na kierunku politechnicznym ).I
              nie mówię że były to studia "ciężkie" bo studiowałam z zamiłowaniem do zawodu,
              który wybrałam a wtedy nic nie jest trudne.Gdyby studenci medycyny poszli na
              swoje studia z zamiłowania to nie pieprzyliby jakie to ciężkie studia
              zaliczyli. Ja również w swoim zawodzie muszę być na bieżąco. Nikt mi nie
              gwarantował, ze po skończeniu studiów znajdę pracę w swoim zawodzie więc
              dlaczego niby lekarz ma to mieć zagwarantowane?
              Niedawno miałam silny ból kregosłupa w odcinku piersiowym promieniujący pod
              łopatkę. Dwie wizyty u lekarza rodzinnego i dwie wizyty u neurologa
              (konsultanta w przychodni) nic nie dały mimo iż leki przepisane przyjęłam i
              zastrzyki również wykonałam. Zdjęcie RTG wykonałam prywatnie. Obie panie
              lekarki stwierdziły niezależnie, że należałoby wykonać badanie tomograficzne
              ale odsyłały mnie między sobą dwa razy bo żadna nie mogła wypisać skierowania.
              Najciekawsze jest to, że żadna z nich nie zbadała mnie. Wystarczyło im, że
              pokazałam palcem gdzie mnie boli. Po awanturze u kierowniczki przychodni
              odesłano mnie do poradni rehabilitacyjnej. I tam dzięki Bogu znalazł się
              lekarz, który wreszcie mnie zbadał, przepisał leki i zabiegi, które pomogły.
              Niech mi teraz pan "doktor" odpowie. Czy te panie lekarki powinny brać pensję
              skoro pacjentów nie badają, ani nie mogą wydać skierowania do innych lekarzy,
              którzy potrafią leczyć. To wszystko jest na głowie postawione. "Biedni" lekarze
              nie dość,że im mało płacą, to jeszcze przyłażą ci wstrętni, upierdliwi pacjenci
              i wymagają,żeby ktoś po tak "ciężkich" studiach ich zbadał nie mówiąc o
              wyleczeniu. Zyczę wszystkim pacjentom zdrowia a niedouczonym lekarzom, żeby
              mieli okazję skorzystać z pomocy "niedouczonego" kolegi.
              • Gość: foof Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.rydygier.tpnet.pl 31.05.03, 01:08

                Święta prawda wsciekla pacjentko, tez jestem lekarzem i wiem ile biedny pacjent
                musi zaliczyc specjalistow czy polspecjalistow zanim dotrze do tego wlasciwego-
                lekarza , ktory mu pomoze. Brakuje weryfikacji umiejetnosci i wiedzy medycznej
                w naszym systemie. Doktorom sie wydaje ze jak sie skonczy medycyne i zrobi
                jakas tam specjalizacje i jest sie w koncu specjalista to sama wizyta u nich
                chorego bedzie dzialac na niego leczniczo, nie mowiac o lekach ktorych
                schematycznie wypisza caly worek.
                Pacjencie pamietaj jesli idziesz do dokroa zadaj mu pytanie konkretnie jaka
                chorobe u ciebie rozponzanje najlepiej niech poda ci nazwe z miedzynarodowej
                klasyfikacji ICD, a jesli ustali on w koncu rozpoznanie draz dalej jak leczyc i
                jak zapobiegac postepowi. Najwazniejsze w leczeniu jest prawidlowe rozpoznanie -
                bez diagnozy nie ma szans na wyleczenie. Jesli nie spelnia twoich oczekwan-
                nie trac czasu na dluzsze z nim obcowanie.
                Lekarz ktory nie zbada chorego nie jest wart naszego zaufania.
                Niedouczenie, leistwo i brak serca dla drugie czlowieka to podstawowe grzechy
                naszych lekarzy.
                • Gość: Adams Re: zarobki lekarzy- wypowiedź pseudolekarza. IP: *.broker.com.pl / 172.16.100.* 31.05.03, 12:08
                  Deklaracja-sam jestem lekarzem skłaniała by do zwracania się do autora listu
                  per "kolego".Nie czynię tego jednak poniewarz nie wierzę aby OSOBA pisząca te
                  bzdury faktycznie była lekarzem. Nawet nie dlatego,że krytykuje lekarzy- sam do
                  wielu mam stosunek bardzo krytyczny. Trudno mi jednak uwierzyć , aby lekarz
                  doznał takiego pomieszania z poplątaniem jak "Osoba".Pisze ona:"...Brakuje
                  weryfikacji umiejetnosci i wiedzy medycznej w naszym systemie. Doktorom sie
                  wydaje ze jak sie skonczy medycyne i zrobi jakas tam specjalizacje i jest sie w
                  koncu specjalista..." To jak w końcu z tym brakiem weryfikacji- jest -czy nie
                  ma? Wszak zrobienie specjsalizacji to nie to samo co zrobienie jajecznicy! To
                  ciąg nauki, zdobywania nowych umiejętności i ciągła weryfikacja
                  tychże.Weryfikacja "osobo"!- egzaminy specjalizacyjne i wcześniejsze cząstkowe
                  zaliczenia -nie są od picu! Ale, jest i inny motyw w którym Osoba plecie
                  bzdury.Pisze bowiem / nawiązując do wypowiedzi "wściekłej pacjentki"/: "Lekarz
                  ktory nie zbada chorego nie jest wart naszego zaufania." - Miałaby rację Osoba-
                  gdyby nie to właśnie nawiązanie do wypowiedzi "wściekłej". Wściekła bowiem
                  sugeruje,że nie została zbadana wyraźnie uważając za brak badania pominięcie
                  (lub znaczne ograniczenie zakresu)badania fizykalnego. Osoba mieniąca się być
                  lekarzem powinna wiedzieć, iż wywiad lekarski jest również częścią badania.Z
                  wypowiedzi "wściekłej" nie wynika wcale,że element ten został pominięty, wręcz
                  przeciwnie!W wielu przypadkach wywiad taki może stanowić zupełnie wystarczającą
                  podstawę do postawienia rozpoznania i nie zawsze musi stanowić wstęp do badania
                  fizykalnego /"obmacania "/ pacjenta, którą to czynność wyraźnie uznaliście
                  oboje jako jedyne właściwe zbadanie pacjenta.Lekarz nie zapomniał by również,że
                  samo oglądanie pacjenta,JEST TEŻ ELEMENTEM BADANIA. (choćby tego jak Pacjent
                  się porusza-Nieuczciwi lekarze nawet nie patrzyli na pacjentkę?) Trudno zatem
                  twierdzić, że "wściekła" nie była wogóle zbadana.
                  Na szczęście "wściekła" trafiła w końcu na "właściwego" lekarza.Wcale przy tym
                  nie jest pewne,iż w tym momencie nie zaczęły działać w końcu leki przepisane
                  schematycznie przez poprzednich niewłaściwych konowałów. A może zadziałał
                  jednocześnie czynnik czasu? Osoba wie o czym myślę? -Myśle też,że osoba /
                  jeżeli jednak jest lekarzem/ ma nieźle przewrócone w głowie! - Wydaje się
                  jej,ŻE może ONA, że ma prawo, osądzać innych jedynie na podstawie skrótowej
                  relacji rozżalonej pacjentki: "...Święta prawda wsciekla pacjentko, tez jestem
                  lekarzem i wiem ile biedny pacjent musi zaliczyc specjalistow czy
                  polspecjalistow zanim dotrze do tego wlasciwego..."-ZASTANÓW SIĘ OSOBO NAD TYM
                  CO NASKROBAŁAŚ!- Wyrok jaKI STAWIASZ na podstawie tak bardzo skrótowej
                  wypowiedzi, i (zapewne) swoich wyobrażeń -najlepiej świadczy o tobie!! Pycha
                  jest grzechem - kochany!!!
                  Osoba pisze również : "Niedouczenie, leistwo i brak serca dla drugie czlowieka
                  to podstawowe grzechy naszych lekarzy."- Elementy wymienione w tej litanii
                  grzechów polskich lekarzy, można zapewne odnieść do każdego innego zawodu.Nie
                  twierdzę ,że ich nie ma, ale skoro tak, to warto jeszcze wspomnieć o jednym z
                  niewymienionych grzechów: Głupocie!-też polskiej specjalności której nie
                  ustrzegła się "osoba"- niezależnie od tego jaki jest jej prawdziwy zawód.





                  • Gość: foof Re: zarobki lekarzy- wypowiedź pseudolekarza. IP: *.rydygier.tpnet.pl 01.06.03, 13:44
                    Ostre slowa dottore...

                    Swiadcza one o burzy emocjonalnej jaka panuje w umysle autora,szkoda , że nie
                    potrafi on w sposob racjonalny odpowiedziec kontrargumentacja na na moja
                    krytyke...
                    Prosze zwrocic uwage , ze nie swiadczy to najlepiej o panskiej kulturze
                    osobistej...( koncze watek bo kilka implikacji pozosatloby do nadmienienia ,ale
                    nie wypada o tym mowic publicznie)
                    Odnosnie kwestii kompletnosci badania lekarskiego nalezy zauwazyc ze nie ma w
                    zadnej sytuacji wyjatku od zasady badania fizyklanego- kazdy lekarz ktory widzi
                    chorego, nawet psychiatra powinien zobiektywizowac czyli "wymacac" fizykalnie
                    zglaszane przez chorego dolegliwosci. Nie ma mocnych w dziedzinie zbierania
                    wywaidu- nawet najlepiej zebrany wywiad opera sie na czynniku ulomnosci
                    zdolnosci werbalnych pacjenta.
                    Co sie tyczy specjalizacji- sam wiem jak wygladaja staze specjalizacyjne- widze
                    z jaka pasywnoscia podchodza mlodzi koledzy do przedmiotu ich stazu, nie watpie
                    w ze interesuje ich zasadniczy kierunek specjalizacyjny , lecz inne
                    specjalnosci sa spychane na plan dalszy , stad moja irytacja brakiem
                    podstawowej wiedzy medycznej u wielu kolegow... nie mozna byc dobrym lekarzem
                    orientujac sie jedynie w spojej specjalnosci...
                    Panie kolego nie wiem jakiej specjalnosci jest pan lekarzem, ale czy nie
                    przeraza pana ubostwo medycznej literatury fachowej w jezyku polskim... Ilu
                    zatem lekarzy zdaniem Pana zna biegle jezyk angielski , aby moc podniesc
                    poziom swojej wiedzy medycznej...
                    Co do weryfikacji ..., w USA przypadek "wscieklej" z pewnoscia znalazl by swoj
                    final w sadzie, jest duze prawdopodobienstwo , ze leakrze grajacy chora w "ping-
                    ponga" zostali by pociagnieci do odpowiedzialnosci finansowej.
                    Jeszcze na koniec motyw kojacego wplywu czasu, albo efektu zadzialania lekow-
                    owszem pieknie i ladnie ze bol ustepuje, ale z punktu widzenia prawa i etyki ,
                    niezdiagnozowanie jego przyczyny czyli brak badan obrazowych jest karygodny.

                    ... pycha...- a kto powiedzial ze slow krytyki nie kieruje tez do siebie ?

                    Pozdrawiam i oczekuje na rychla odp


                    • Gość: Adams Re: foof - przepraszam IP: *.broker.com.pl / 172.16.100.* 02.06.03, 18:20
                      Bene, przekonał mnie Pan kolego,że jednak jest Pan lekarzem.Wcale nie wiem czy
                      to lepiej.Świta mi nawet myśl, iż moje wystąpienie to już nie zwykła obraza,ale
                      wręcz Crimen laese majestatis. Trudno. Jednak za "trzecią osobę"- przepraszam!
                      Poza tym - zwyczajnie nie zgadzam się z Panem. Człowiek z literkami przed
                      nazwiskiem /z kropkami i bez nich/ powinien szczególnie zastanowić się nad
                      krytyką innych kolegów opierająć się na tak wątłych i niepełnych danych jak
                      post rozgoryczonej pacjentki.
                      Ja również obserwuję kolegów. I widzę na przykład jak lekarz w rejonie leczy
                      wieńcówkę bisokardem z mononitem.I widzę jak pacjent ten dla pogłębienia
                      diagnostyki trafia do szpitala. I wychodzi na lokrenie z effoxem. Pan wie jak
                      bardzo istotna to zmiana! A ja wiem o troskliwym komentarzu jakim opatrzono tę
                      epokową zamianę : "Tamte leki mogły Pana zabić". Z nieufnością traktuję takich
                      troskliwych "mądrzejszych" kolegów. Dodatkowo na tym forum już nie raz
                      odnosiłem wrażenie,że ktoś oszukuje.
                      Co do USA to strzelił Pan kulą w płot. Z wielu względów. Samo porównanie
                      nakładów na ochronę zdrowia sprawia,że dalsze porównania stają się zupełnie
                      bezprzedmiotowe. I na BOGA!- nie chodzi mi tu o zarobki!
                      Zresztą- podnoszona konieczność badań obrazowych dla zdiagnozowania przyczyny
                      bólu też jest dyskusyjna. Czy Pan sobie wogóle wyobraża zastosowanie w
                      każdym przypadku, nawet typowym- kompletu badań z CT lub MR? Bo przecież
                      zwykłe RTG raczej nie spełni oczekiwań zdiagnozowania przyczyny bólu.(Chodzi
                      mi o przypadek „wściekłej pacjentki”- Mysli Pan,że to rtg, które wkońcu
                      wykonała tak dużo wniosło?) Tymczasem gdzie statystyka? -Też w końcu nauka! Co
                      jest najczęstsze? Nowotwory jako przyczyna mogą się zdarzyć, ale zdrowy
                      rozsądek kieruje w stronę tych częsztszych i na szczęście mniej dramatycznych
                      przyczyn.
                      PRZY BRAKU EFEKTU TYPOWEGO LECZENIA W TYPOWYM PRZYPADKU TRZEBA ZWERYFIKOWAĆ
                      WSTĘPNE ROZPOZNANIE. DOPIERO WTEDY PORA NA CT! Nie JESTEŚMY W AMERYCE!
                      Ping pong pacjentem mówi Pan. Ba!- a kto to powoduje- lekarze? Z pewnością nie
                      tylko i nie przede wszystkim oni. O tym jakie skierowanie / jaki zakres
                      skierowań/ można dać pacjentowi lekarz decyduje zarówno minister jak kasy a
                      teraz fundusz.(Ale o tym już na ogół pacjenci nie wiedzą)
                      Jest jeszcze sprawa „kompletności badania”. Zazdroszczę wszystkim którzy mogą
                      sobie pozwolić na badanie „od dna oka, przez anus do obj. Babińskiego” Póki co
                      jednak bardziej możliwe jest zastosowanie badań wg. starego porzekadła
                      anestezjologów (dotyczącego dawkowania)- „tyle ile trzeba” .
                      Tu znowu występuje czynnik czasu i proszę zwrócić uwagę na ten paradoks, że im
                      niżej stoi w hierarchii zawodowej i naukowej kolega-lekarz, często też im
                      mniejsze ma doświadczenie - tym szybciej musi pracować . Wyżej ( a zwłaszcza
                      bardzo wysoko) jest już czas na długo trwające badanie. Już nikt nie ośmieli
                      się poganiać.Błędy i zaniechania widać jak na dłoni. (Sukcesy siedzą zadowolone
                      przed telewizorem). I wtedy już można krytykować.
                      Co do prasy anglojęzycznej- Cóż- na szczęście nie co dzień odkrywa się
                      Helicobactera i dlatego impilkacje praktyczne tej lektury nie muszą być znowu
                      tak wielkie jak kolega sugeruje. Czy ktoś zresztą czyta tak wiele z tego co
                      ukazuje się po polsku? Osobiście odczuwam w każdym razie spory deficyt czasu i
                      zapewne czytam za mało.

                      Pozdrawiam
                      • lekarzyna panie Adams 04.06.03, 03:17
                        niech pan nie szafuje argumentem typu 'bo tam wiecej pieniedzy na..., bo trafil
                        pan kula w plot)

                        Prosze pana, podam panu jeden przyklad ktory jest znamienny:
                        po wesolo spedzonej niedzieli budze sie w poniedzialek i mysle czy przygoda
                        moze sie skonczyc zdrow? Panna wygladala ok, ale czy przypadkiem nie miala
                        AIDS? (Bylo to kilka lat temu gdy slow AIDS uzywano na kazdym kroku jako
                        przecinka (i co, AIDS wyleczono, ze nagle nic sie o tym nie mowi, ale to inny
                        temat). Lece do pani doktor, zagonionej jak zwierze, odczekuje swoje w kolejce
                        i zale sie ze przygoda mogla byc niezdrowa... Pani doktor, mila osoba mowi:
                        prosze pana, co pan wyrabia... zrobilo mi sie glupio i nigdy tych slow nie
                        zapomnialem, zmienilem swoje zachowanie (tak, tak, macie olbrzymi wplyw na
                        pacjentow). Poniewaz mialem pelne ubezpieczenie dostalem skierowanie na
                        wszystko a do tego pelne badanie plynow i innych substancji. Badania zrobiono i
                        polecono zglosic sie za tydzien czy dwa. Przyszedlem. Pani siostra (choc nie
                        byloby kazirodztwa -Sztaudyngier) wziela dokumenty do reki i zaczela studiowac.
                        Tak, mowi wszystko w porzadku. Nie wierzylem jej. Mozna miec kopie? Po co panu.
                        Bo moje. eeee, wrrrr, tam, tego, ja, tu... CZY MOZNA DOSTAC KOPIE????
                        Tego, tu tego tam nie ma.... CISZA!!!! Jak makiem zasial. Okazalo sie ze
                        rezultatow badania krwi na AIDS nie bylo. Machnalem reka, zrobiono drugie. Ale
                        czy wynik byl miarodajny?

                        Ci sami ludzie: pokazuje cholesterol 250. Ja normalnie mam 180. Pani kochana,
                        przeciez to jest blad. Robia jeszcze raz (ile mial pan peirwszym razem???).
                        Nastepnym razem bylo cos 200.

                        Za dwa dni bylem w Niemczech, wszedlem do znajomej apteki, iklucie, 5 minut
                        pozniej: 180. Kraj sobie sam dospiewaj ale nie jest tak rozowo jak ci sie
                        wyddaje. Moge mnozyc przyklady jak ten godzinami.

                        Acha: to jest granda jak wyliczono te 5zl na pacjenta w Polsce. Najlepiej to
                        szanowac szlechetne zdrowie... ten tylko sie dowie... co cie stracil...
                        • Gość: Adams Re: panie Adams IP: *.broker.com.pl / 172.16.100.* 04.06.03, 15:52
                          Dziękuję za post. Sam pewnie mógłbym dorzucić całkiem sporo podobnych
                          przykładów. Nie jestem bezkrytyczny. Ale jakość też kosztuje! Pozbycie się
                          niesprawnego sprzętu, przeterminowanych odczynników i niesolidnych pracowników
                          bez pieniędzy jest prawie niemożliwe. No niech Pan sobie wyobrazi zwolnienie
                          niesolidnej pracowniczki (na przykład) z laboratorium. Udowodnić niedbalstwo,
                          pokonać opór związków, potem sąd pracy itd,itp.Coś tu jest chore i to sytemowo,
                          a nie tylko w służbie zdrowia.Niekiedy całkiem poważnie trzeba pomyśleć o
                          zwolnieniu większej ilości ludzi- ale te odprawy! Skąd na nie brać? Kończąc -
                          nie da się poprawić systemu bez dodatkowych pieniędzy. Tyle tylko,że gdyby
                          nawet je znaleziono to i tak pójdą na płace i stare długi ale nie na
                          restyrukturyzację, której tak naprawdę większość się boi i nie chce!
                          Wszystko to wygląda trochę jak kwadratowe koło.
                          Pozdrawiam. A propos: skąd Pan wie, że cholesterol zrobiony w tej aptece jest
                          adekwatny do faktycznego poziomu?
                          • lekarzyna Re: panie Adams 04.06.03, 16:42
                            przypadek niseolidnej pracowniczki osrodka (calego systemu) nie byl z Polski...

                            Ostatnio zazadali ode mnie skierowania zebym mogl sobie zrobic badanie
                            cholestereolu za wlasne pieniadze. Zasuszona cipa zaprawiona w bojach z
                            klientami, z zadroscia na mnie popatrzala i triumfalnie obstawala przy swoim ze
                            na cholesterol trzeba miec skierowanie od lekarza (nieprawda). A co panu jest,
                            a po co to panu? G. cie to obchodzi, wez pieniadze i skieruj mnie do okienka.
                            Niestety uparla sie. Wyjezdzajac z tego szpitalika zobaczylem na bramie
                            wjazdowej WIELKI napis: badanie cholesterolu za darmo za tydzien. Czy ta k.
                            (chuda byla ale zdrowo nie wygladala) nie mogla mi tego powiedziec? Powtarzam
                            to nie bylo w Polsce.

                            Ma pan racje ze wyniki 'z apteki' sa wysoce niemiarodajne. Wszedlem ot tak dla
                            swietego spokoju i z ciekawosci, bo zawsze mi sie podoba jak sprawnie ta metoda
                            w tej wlasnie aptece dziala: malomiasteczkowa apteka, znam wlasciciela sprzed
                            cwierc wieku, jego zone, usmiechnieci, zawsze usiluja pomoc jak tylko moga, a
                            przeciez wesolo to nie maja... no i szybko to dziala. Od tej pory nie robilem
                            juz badan cholesterolu, przestalem chodzic do lekarzy (z wyjatkiem ostatniego
                            szycia palca - praktykantka wyraznie spieprzyla szew-
                            • Gość: Adams Re: panie Adams IP: *.broker.com.pl / 172.16.100.* 05.06.03, 12:35
                              Myśle kochany ,że jeżeli porzucisz kuchenną łacinę to kulturalny G TELEGA z
                              radością zeszyje ci następny rozwalony paluch.Cześć!
                              • lekarzyna czyli ze lekarz tez przyszyje...dziekuje 05.06.03, 17:20
                                za zawoalowana odpowiedz. Twoj komentarz jest dla mnie niezrozumialy: mam
                                okreslony stosunek do sluzby zdrowia, uwazam ze mozna zyc bardzo dobrze bez
                                lekarzy, a nawet lepiej. Jest taka fajan ksiazka: Dead Doctors don't lie. Jest
                                compilation wycinkow z gazet pokazujacych przypadki jak np. znany cardiologo,
                                sportowy typ, w mlodym wieku pada nieodwracalnie. Tak jak ten ruski lyzwiarz
                                kilka lat temu na lodzie.

                                Sa metody ktore dzialaja duzo lepiej niz chemikalia farmaceutyczne. Zauwaz, ze
                                jako dobrze podszkolony przez to forum, nie mowie ze to jest wina lekarzy (bo
                                ubezpieczenia, bo pensje, bo...). Caly obecny system medyczny jest pod znakiem
                                zapytania i ja nie mam pojecia jak to naprawic. Jestem zaszokowany informacjami
                                w rodzaju ze za pacjenta kasa placi 5zl na miesiac. Jestem zaszokowany ze z
                                tych 5zl lekarz jest w stanie utluc chyba 2000zl.
                                Trafia mnie jak slysze ze minister zdrowia jest u szczytu piramidy koszenia, i
                                tak idzie to w dol do dyr szpitala...
                                Obecnie fakt pomylki amputacji nogi, czy ze lekarz zapil a pielegniarka czytala
                                rezultaty z czystej kartki (nie w Polsce o tej kartce) juz mnie nie dziwia bo
                                wiem ze to margines. ALe 5zl za pacjenta to jest kryminal.

                                Poza tym trafia mnie ze farma oferuje lekarzowi komplet opon za wypisanie
                                recept na pare kilogramow czegos tam. Ja dostalem walizke za kupno 4-ech opon
                                Michelin. Fakt ze jedna z nich szl;ag trafil na zakrecie akurat, ale walizke,
                                niepotrzebna mi dali...
                                Na cholere mi ta walizka i na cholere lekarzowi te opony? Staropolskie
                                przyslowie uczy: pilnuj szewcze kopyta, no ale nikt nie pilnuje kopyta, szwcow
                                wlasciwie nie ma to i takie rezultaty.
                                PS dzis ide zdjac szwy z palca. Jak powiem ze przez 9 dni nie uzywalem
                                antybiotykow, masci, plastra itp to czy to was nie zastanawia? Chodzilem z
                                otwarta 'rana'. Musze sie nauczyc szyc rany.
                                • lekarzyna Epilog czyli o szwach i o zarobkach 05.06.03, 21:32
                                  Lekarz obejrzal. Zaczelismy rozmawiac. Okazalo sie ze przez 26 lat mial wlasna
                                  praktyke ale od roku pracuje a malej filii szpitala. przemily czlowiek, znajacy
                                  sie na wszystkim. Okazuje sie ze system kas wygryzl go. Podalem mu przyklad 5zl
                                  z Polski. Tak, a u nas jest jedna kasa ktora placi $13 na miesiac, na jednego
                                  pacjenta. Zamarlem ale po chwili zrozumialem o co chodzi: jak lekarz trafi
                                  dobrze i ma zdrowych ludzi to placa mu 'za darmo'. Te 5zl to jest takie
                                  poglowne, a 1300 pacjentow to nie 1300 chorych ale potencjalnych klientow -
                                  niektorzy moga nigdy nie przyjsc. Czyli nie jest az tak tragicznie ze doktor ma
                                  1300 pacjentow i palca mu 5zl od lebka na miesiac wliczajc to koszty szpitala...

                                  A ze nie jest wesolo? Nigdzie w tej chwili nie jest wesolo i Polscy lekarze jak
                                  widac az tak bardzo nie odstaja od swiatowych norm, a wlasciwie wszystko
                                  wyglada tak jak wszedzie. Szwy wyciagnela panna, ktora przy ostatnim szwie
                                  uszczypnela mnie nozyczkami. Takie moje szczescie. Miala sliczne biale zeby-
                                  tata jest dentysta.

                        • Gość: mj Re: panie Adams IP: *.nas6.norwalk1.ct.us.da.qwest.net 09.06.03, 06:55
                          lekarzyna napisał:

                          > niech pan nie szafuje argumentem typu 'bo tam wiecej pieniedzy na..., bo
                          trafil
                          >
                          > pan kula w plot)
                          >
                          > Prosze pana, podam panu jeden przyklad ktory jest znamienny:
                          > po wesolo spedzonej niedzieli budze sie w poniedzialek i mysle czy przygoda
                          > moze sie skonczyc zdrow? Panna wygladala ok, ale czy przypadkiem nie miala
                          > AIDS? (Bylo to kilka lat temu gdy slow AIDS uzywano na kazdym kroku jako
                          > przecinka (i co, AIDS wyleczono, ze nagle nic sie o tym nie mowi, ale to inny
                          > temat). Lece do pani doktor, zagonionej jak zwierze, odczekuje swoje w
                          kolejce

                          Bracie nastepnego dnia po nic nie wybadasz wirusa HIV ani zadnych przeciwcial
                          ktore pojawiaja sie po ok 3 miesiacach
                          powtorka z zakazow!!!!!!!!
                          • lekarzyna Re: panie Adams 10.06.03, 16:53
                            masz racje, ale wiesz czlowiek nastepnego dnia oczekuje cudow a lekarz musi te
                            pierdoly wysluchiwac. Czy znasz chociaz jedna osobe chora na AIDS, bo ja nie
                            nawet o takiej nie slyszalem. Pamietaj ze HIV to nie AIDS.
                            • Gość: mj Re: panie Adams IP: 155.37.231.* 10.06.03, 18:47
                              ze hiv to nie aids to wiadomo tymbardziej szukanie aids zaraz po
                              • lekarzyna Re: panie Adams 17.06.03, 20:46
                                to wiesz ty TERAZ ale reszta ludzi ,mysli ze HIV to AIDS. A 10 lat temu ludzie
                                wiedzieli jeszcze mniej wiec straszono czarnym ludem.
          • barabara6 Re: zarobki lekarzy cd. 17.06.03, 14:46
            Gość portalu: Ain napisał(a):

            > Ja rozumiem,że lekarz mało zarabia dużo pracuje. Ale
            dlaczego to jest jakieś takie niejawne. Dlaczego lekarz
            ma wściekłość w oczach jak słyszy o skierowaniu.Dlaczego
            np. przychodnia pod koniec roku nie ujawni na jakiejś
            tablicy informacyjnej, że pacjentów jest tylu, budżet dla
            nich był taki, na skierowania przychodnia wydała tyle, w
            sprzęt zainwestowała tyle. Każdy lekarz próbuje odbijać
            piłkę ze skierowaniem na innego. A dlaczego ja ? Dlaczego?


            Nie, nie rozumiesz. Oficjalnie płacisz stawkę
            ubezpieczeniową i masz prawo do wszelkich badań. Ale w
            rzeczywistości każde dodatkowe badania obciąża finanse
            poradni. (wyjasnienie-powyższe posty). Piszesz dużo
            dodatkowych badań - poradnia ma mały zysk albo i straty -
            wypierdalają cię z roboty (był taki przypadek w Poznaniu
            chyba). Muwisz oficjalnie pacjentowi dlaczego taka
            spychologia - pacjent skarży sie w NFZ - Fundusz
            (monopolista!!!) zrywa umowe z poradnią - poradnia pada -
            tracisz robotę (i nie tylko ty)
            Jasne???
            No więc jeśli ktoś żąda dodatkowych (nawet sensownych!)
            badań - to sie go spuszcza do innego specjalisty albo do
            szpitala
            MINISTROWIE ZDROWIA WSZYSTKICH KRAJÓW - ŁĄCZCIE SIĘ !!!
            I pamiętaj - niewidzialna ręka to także TY!
    • Gość: zolwin Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.03, 23:47
      Ja pracowalem zaraz po jej wprowadzeniu, ale nie jako lekarz, tylko ten który
      im płaci. I muszę powiedziec (chociaż na pewno nie wszędzie tak się dzieje) to
      reforma spowodowała, że lekarz zamiast być w pracy 8 godzin tak jak przed
      reformą, ma tendencje do bycia 4 godziny, a resztę czasu spedza na tzw.
      wizytach domowych, przeważnie u siebie w domu. Dostaje za to nie 2 tys. tak jak
      przed reformą, ale od 5 do 7 tys. Drugie tyle wyszarpuje za owe wizyty domowe i
      udzielając prywatnie porad tym którzy nie mieli szczęścia załapać się
      na "numerek".
      • Gość: Adams Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.broker.com.pl / 172.16.100.* 31.05.03, 12:25
        BREDZISZ!- piszę to bo wiem jak jest naprawdę. Ale załóżmy, że faktycznie
        spotkałeś się z takimi zjawiskami- Jak na nie reagowałeś? - Wprowadzałeś
        reformę - gratuluję wyników! Płaciłeś?- jeżeli było jak mówisz- to za co
        płaciłeś? Mam nadzieję, że już cię na trwałe wylali! Nie za nieprzychylny
        stosunek do lekarzy!- Za nieudolność jaką wykazaliście się "en block"
        wprowadzając tą karykaturalną "reformę"!
      • Gość: zonadoktora Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 05.06.03, 08:39
        Gość portalu: zolwin napisał(a):

        > Ja pracowalem zaraz po jej wprowadzeniu, ale nie jako lekarz, tylko ten który
        > im płaci. I muszę powiedziec (chociaż na pewno nie wszędzie tak się dzieje)
        to
        > reforma spowodowała, że lekarz zamiast być w pracy 8 godzin tak jak przed
        > reformą, ma tendencje do bycia 4 godziny, a resztę czasu spedza na tzw.
        > wizytach domowych, przeważnie u siebie w domu. Dostaje za to nie 2 tys. tak
        jak
        >
        > przed reformą, ale od 5 do 7 tys. Drugie tyle wyszarpuje za owe wizyty domowe
        i
        >
        > udzielając prywatnie porad tym którzy nie mieli szczęścia załapać się
        > na "numerek".

        Drogi Panie,
        A ja znam takich, ktorzy pracuja nie 8 godzin, ale siedza w poradni 12-13
        godzin dziennie, a wieczorami (noca?) jezdza na wizyty domowe. Ledwo wejdzie
        taki dr do domu, a juz dzwoni telefon dyzurny... Wiekszosc weekendow w pracy
        lub na dyzurze pod telefonem. I na reke nie dostaja 5-7 tysiecy, ale 2-2.5. Z
        wizyt domowych nic nie wyszarpuja, bo :
        1. takie maja chore judymowskie zasady moralne;
        2. NFZ zabrania pobierania jakichkolwiek doplat pod grozba zerwania kontrakru;
        3.Pacjenci rozpieszczeni przez naszego kochanego bylego ministra M.L., ktory
        obiecal wszystkim wszystko i za darmo, korzystaja z tego pelna garscia.

        • Gość: duch Re: zarobki lekarzy cd. IP: 217.153.90.* 05.06.03, 13:50
          a może to nie praca trzyma go 12-13 godzin, ale seksowna koleżanka? :) Wizyty
          domowe...? hmmm... i na telefon do szpitala?... taaa :))
        • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.5-200-80.adsl.skynet.be 05.06.03, 16:08
          Gość portalu: zonadoktora napisał(a):


          > 1. takie maja chore judymowskie zasady moralne;

          Kazdy dorosly czlowiek sam sobie wybiera zasady. Ale
          potem nie powinno miec sie do siebie pretensji o swoj
          wybor. Jesli Twoj maz chce sie bawic w Judyma (Judym
          chyba sie ozenil, ale zaraz potem umarl, czyz nie? Juz
          nie pamietam). Moze warto porozmawiac z mezem o tym?

          > 2. NFZ zabrania pobierania jakichkolwiek doplat pod
          grozba zerwania kontraktu;

          No to ch. im w d. z ich kontraktem, ze sie wyraze ostro.
          Malo tego, jest szansa, ze maz przyniesie do domu wiecej
          z wizyt prywatnych niz z kontraktowych.

          > 3.Pacjenci rozpieszczeni przez naszego kochanego bylego
          ministra M.L., ktory
          > obiecal wszystkim wszystko i za darmo, korzystaja z
          tego pelna garscia.

          Przejdzie im.
          • Gość: zonadoktora Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 05.06.03, 23:43
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            > Gość portalu: zonadoktora napisał(a):
            >
            >
            > > 1. takie maja chore judymowskie zasady moralne;
            >
            > Kazdy dorosly czlowiek sam sobie wybiera zasady. Ale
            > potem nie powinno miec sie do siebie pretensji o swoj
            > wybor. Jesli Twoj maz chce sie bawic w Judyma (Judym
            > chyba sie ozenil, ale zaraz potem umarl, czyz nie? Juz
            > nie pamietam). Moze warto porozmawiac z mezem o tym?

            A co proponujesz? Dotarlismy do etapu zapetlenia, gdy ogrom pracy (nie tylko
            stricte lekarskiej, ale coraz bardziej papierkowej, biurokratycznej, zwaly
            dokumentow, jezdzenie po roznych chorych kasach,ZUSach,itp) przerasta
            mozliwosci fizyczne i czasowe przecietnego czlowieka. A jednoczesnie kasa
            (przepraszam, NFZ) z dnia na dzien narzuconym aneksem obcina placona poradni
            kwote o 7 tys. zlotych (!), wiec trzeba sie zdrowo naglowkowac, zeby caly ten
            interes jakos sie krecil i zeby nie splajtowac. Ergo: zakres pracy
            biurokratycznej z jednej strony sugeruje zatrudnienie menadzera, ktory by sie
            tymi duperelami zajmowal, a brak pieniedzy uniemozliwia stworzenie dodatkowego
            miejsca pracy. To cala tajemnica tej sugerowanej "innej kobiety".
            > > 2. NFZ zabrania pobierania jakichkolwiek doplat pod
            > grozba zerwania kontraktu;
            >
            > No to ch. im w d. z ich kontraktem, ze sie wyraze ostro.
            > Malo tego, jest szansa, ze maz przyniesie do domu wiecej
            > z wizyt prywatnych niz z kontraktowych.

            Doki, zyjesz w zupelnie innej rzeczywistosci! W Polsce lekarz rodzinny nie
            utrzyma sie z prywatnej praktyki, bez pracy w systemie PUZ! Komunizm chichocze
            zza grobu,ze udalo sie przez tyle lat naklasc ludziom do glow, ze leczenie
            nalezy im sie ZA DARMO! Dla przecietnego polskiego pacjenta normalne jest
            wydanie miesiecznie np. 300 zl na papierosy czy alkohol, ale za sugestie, ze za
            wizyte u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej mieliby placic np. 30 zl
            rozradowany tlum zrownalby chyba Belweder z ziemia...
            >
            > > 3.Pacjenci rozpieszczeni przez naszego kochanego bylego
            > ministra M.L., ktory
            > > obiecal wszystkim wszystko i za darmo, korzystaja z
            > tego pelna garscia.
            >
            > Przejdzie im.

            Oby szybko.

            pzdr.
            • Gość: zonadoktora PS IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.06.03, 00:10
              Zeby nie bylo niejasnosci: sami sobie zgotowalismy taki los. Specjalizacja
              wybrana swiadomie, dawala szanse pracy "na swoim", bez feudalnych ukladow w
              szpitalach. Rzucilismy rodzinne okolice, przyjechalismy do zupelnie obcego
              miasteczka, od zera, bez znajomosci w lokalnych ukladach sluzbowo-towarzyskich
              powstala najlepsza w miescie poradnia. Pracy duzo, zarobki, niestety,
              niewspolmierne do wlozonego wysilku, ale przynajmniej sporo satysfakcji, ze sie
              cos tworzy, ze ma sie wplyw na organizacje swojej pracy. Prawdziwie wolny
              zawod. Ale przyszedl sobie taki Lapinski (przykladowo), zakrecil kurek z
              pieniedzmi, narzucajac coraz wiecej obowiazkow za coraz mniejsza kase.I z
              wolnego zawodu lekarze rodzinni stali nie niewolnikami dyrektorow kas chorych i
              ministrow. Nie mamy sily dluzej walczyc w ten sposob, to jest nienormalne, zeby
              przy kazdym pacjencie, jak to bylo w pierwszym poscie okreslone, otwieral sie w
              glowie kalkulator, bo a nuz nie domknie sie budzet i splajtujemy? Grunt, ze
              narod zazdrosci rzekomych tysiecy zlotych pensji...Czynimy powazne kroki w
              kierunku emigracji. Oby sie powiodlo. A Polska niech sobie radzi bez nas. I tak
              nie doceni tego, ze najlepszy potencjal intelektualny ucieka. Nie chcemy
              poszerzac grupy sfrustrowanych i zmeczonych nadmiarem pracy i brakiem
              perspektyw rozwoju zawodowego lekarzy.
              Przepraszam, ze tak dlugo.I pozdrawiam wszystkich, i zycze zdrowia
              • lekarzyna zono lekarza, rozbawilas mnie swoim postem 06.06.03, 03:04
                piszesz ze 'czynicie powazne kroki w kierunku emigracji. Powiem ci jedno: nie
                masz zadnych szans. To trzeba bylo robic najpozniej 5 lat temu, lepiej 10, a
                jeszcze lepiej 20.

                Samo to ze piszesz 'powazne kroki' swiadczy ze perspektywy sa ponure. Widzialem
                raz lekarza z Polski w USA. Zamiast zaczac studia, wolal zarobic kilkaset
                dolarow przy kopaniu dolow. Podnosil zebami stoly i inne przedmioty. Chcial
                zostac ale nie chial sie uczyc. Chcial wszystko szybko. Nie chcial sie uczyc
                jezyka. Jestes inna? Znasz jezyk? Pojedziesz do Nigerii (zeby tylko!) i
                bedziesz leczyla Zulusow? Znam i takiego: zlapal jakas amebe i musial pozyczac
                na powrot.

                Wiesz co, jezeli nie wgryziesz sie w uklady na swojskiej wsi polskiej, to tym
                bardziej nic z tego nie wyjdzie w obcym jezyku. A do tego na bank macie
                dziecie. Ciesz zie z tego co masz bo od tego momentu bedziesz miala coraz
                gorzej. O wladlo mi do glowy o jakim raju myslisz: ani chybi Nowa Zelandia lub
                Australia. Tragedia. Uklonem do ziemi, namawiam goraco do pokochania Polski.
                Jak to juz Kargul mowil: lepszy wlasny wrog niz cudzy.
                • Gość: zonadoktora Re: zono lekarza, rozbawilas mnie swoim postem IP: *.bielsko.dialog.net.pl 09.06.03, 01:50
                  lekarzyna napisał:

                  > piszesz ze 'czynicie powazne kroki w kierunku emigracji. Powiem ci jedno: nie
                  > masz zadnych szans. To trzeba bylo robic najpozniej 5 lat temu, lepiej 10, a
                  > jeszcze lepiej 20.
                  >
                  A na jakiej podstawie twierdzisz, ze nie mamy zadnych szans?Nie znasz nas, nie
                  wiesz, jakie mamy doswiadczenie zawodowe i nie tylko. Nie wiesz, jakie jezyki
                  obce i na jakim poziomie znamy. 20 lat temu bylismy jeszcze mlodzieza szkolna.
                  > Samo to ze piszesz 'powazne kroki' swiadczy ze perspektywy sa ponure.
                  Widzialem
                  >
                  > raz lekarza z Polski w USA. Zamiast zaczac studia, wolal zarobic kilkaset
                  > dolarow przy kopaniu dolow. Podnosil zebami stoly i inne przedmioty. Chcial
                  > zostac ale nie chial sie uczyc. Chcial wszystko szybko. Nie chcial sie uczyc
                  > jezyka.
                  Swiat nie konczy sie na USA. A jesli akurat chodzi o ten kraj, to znam lekarzy,
                  ktorzy wyjechali i robia kariere lekarska za oceanem, sa specjalistami, lub
                  beda nimi za chwile, i bynajmniej nie kopia rowow. Moj maz nostryfikowal
                  dyplom w USA, gwoli informacji.
                  > Wiesz co, jezeli nie wgryziesz sie w uklady na swojskiej wsi polskiej, to tym
                  > bardziej nic z tego nie wyjdzie w obcym jezyku.
                  Problem w tym, ze nie mam zamiaru wgryzac sie w zadne uklady. Chcemy po prostu
                  pracowac, wykonywac nasze zawody i miec z tego tytulu satysfakcje, takze
                  finansowa. Wlasnie to nam w Polsce nie odpowiada: zeby do czegos dojsc,nie
                  trzeba miec wiedzy, kompetencji zawodowych, tylko trzeba miec UKLADY!Takie
                  zasady sa obce naszej mentalnosci i dlatego zle sie tutaj czujemy.
                  A do tego na bank macie
                  > dziecie. Ciesz zie z tego co masz bo od tego momentu bedziesz miala coraz
                  > gorzej. O wladlo mi do glowy o jakim raju myslisz: ani chybi Nowa Zelandia
                  lub
                  > Australia. Tragedia.
                  Pudlo.
                  pzdr.
                  • Gość: mj Re: zono lekarza, rozbawilas mnie swoim postem IP: *.nas6.norwalk1.ct.us.da.qwest.net 09.06.03, 07:20
                    . Moj maz nostryfikowal
                    > dyplom w USA, gwoli informacji.
                    Nostryfikowal dyplom? a co to znaczy bo zapewniam cie ze zadnago dyplomu tu nie
                    trzeba nostryfikowac (co to za slowo)kazdy lekaz obojetnie z jakiego kraju jest
                    w usa lekazem tzn MD tylko bez licencji,zdajesz egzaminy licencyjne tak jak
                    kazdy student medycymy w usa i tyle.( czyli pojecie twoje o byciu lekazem w usa
                    = 0 i bez prawa pracy w usa nie ma co probowac .
                    > Pudlo.
                    > pzdr.
                    pudlo czyli twoj maz zpudlowal?
                    ja mam 2 i tak bede tu lekazem czyli w usa
                    • Gość: zonadoktora nostryfikacja IP: *.bielsko.dialog.net.pl 09.06.03, 09:36
                      Gość portalu: mj napisał(a):

                      .
                      > Nostryfikowal dyplom? a co to znaczy bo zapewniam cie ze zadnago dyplomu tu
                      nie
                      >
                      > trzeba nostryfikowac (co to za slowo)kazdy lekaz obojetnie z jakiego kraju
                      jest
                      >
                      > w usa lekazem tzn MD tylko bez licencji,zdajesz egzaminy licencyjne tak jak
                      > kazdy student medycymy w usa i tyle.( czyli pojecie twoje o byciu lekazem w
                      usa
                      >
                      > = 0 i bez prawa pracy w usa nie ma co probowac .
                      Jesli wybierasz sie lub pracujesz w USA to wiesz, ze zdaje sie USMLE step 1,
                      step 2, egzamin z jezyka, tlumaczenia dyplomow,przebiegu studiow (w wielkim
                      skrocie, bo cala procedura potrafi zajac kilka lat), potem rozsyla sie te
                      wszystkie papiery po upatrzonych osrodkow, niektore z nich zapraszaja na
                      interview, a potem, czeka na wyniki,czy jakikolwiek szpital/osrodek zdecydowal
                      sie na przyjecie na rezydenture. Potem wpada sie juz w system amerykanski
                      szkolenia podyplomowego dla wszystkich lekarzy w USA.Jadac na interview nie
                      musisz miec jeszcze wizy z zezwoleniem na prace,ale tylko potwierdzenie z
                      konsulatu o mozliwosci (braku przeszkod) do jej otrzymania, choc wiadomo, ze na
                      te osoby, ktorych status wizowy (np. zielona karta) jest uregulowany, maja
                      wieksze szanse na interview.Moj maz doszedl do etapu interviews, ale "nie
                      zmatchowal"w ECFMG, jak mowimy. Zreszta potem odpuscilismy z przyczyn
                      rodzinnych, bo dla mnie USA (oglednie mowiac), wlasnie ze wzgledu na duzo
                      mniejsze szanse na nostryfikowanie mojego dyplomu i prace w zawodzie, nie jest
                      szczytem marzen i aspiracji.
                      • Gość: mj Re: nostryfikacja IP: 155.37.231.* 09.06.03, 14:55
                        jest jaszcz 3 egzamin cos w rodzaju praktycznego ,a to o czym piszesz to
                        normalka dla kazdego studenta medycyny w usa (oczywiscie poza staraniem sie o
                        prawo pracy bez ktorego nici nawet gdybys byla doc. dr hab prof. w Polsce)
                        Ztwojej wypowiedzi saczY sie jeszcze (jak to u polakow bywa a zwlaszcza tych za
                        granica) chec zniechecenia kogos kto chcialby to zdawac
                        • Gość: GTelega Re: nostryfikacja IP: 65.90.124.* 09.06.03, 18:59
                          Gość portalu: mj napisał(a):

                          > jest jaszcz 3 egzamin cos w rodzaju praktycznego ,a to o czym piszesz to
                          > normalka dla kazdego studenta medycyny w usa (oczywiscie poza staraniem sie
                          o
                          > prawo pracy bez ktorego nici nawet gdybys byla doc. dr hab prof. w Polsce)
                          > Ztwojej wypowiedzi saczY sie jeszcze (jak to u polakow bywa a zwlaszcza tych
                          za
                          >
                          > granica) chec zniechecenia kogos kto chcialby to zdawac


                          Mysle, ze troche nieslusznie wyzywasz sie na dziewczynie. Jestem w USA od 10
                          lat pracuje w zawodzie i zdawalem USMLE. Ozzywiscie jest to ten sam egzamin,
                          jaki zdaja Amerykanie, ale kazdy zagraniczniak nazywa to nostryfikacja, wiec
                          nie widze powodu by dzielic wlos na czworo z powodow semantycznych.

                          Owszem potrzeba jeszcze dostac sie na rezydencje do czego egzamin zdany na
                          minimalnym poziomie moze byc niewystarczajacy, no i trzeba rozwiazac problemy
                          wizowe - kazdy kto ma glowe na karku wczesniej czy pozniej jest w stanie to
                          rozwiazac.
                        • Gość: zonadoktora Re: nostryfikacja IP: *.bielsko.dialog.net.pl 09.06.03, 23:23
                          Bzdury wygadujesz: zdecydowanie obca jest nam postawa zawisci wobec
                          wyjezdzajacych gdziekolwiek i tych, ktorym powodzi sie lepiej. Nie porownujemy
                          sie do innych, wyznaczamy sobie wlasne cele i kryteria wartosci. na zdrowie i
                          powodzenia!Przypisujesz nam cechy typowo polskie (jak ze znanego dowcipu: Boze,
                          sasiad ma 100 swin, ja jedna, spraw, zeby on tez mial tylko jedna swinie!"),pod
                          ktorymi zdecydowanie sie nie podpisze i nie utozsamiam
                          • Gość: mj Re: nostryfikacja IP: 155.37.231.* 10.06.03, 18:55
                            Gość portalu: zonadoktora napisał(a):

                            > ktorymi zdecydowanie sie nie podpisze i nie utozsamiam
                            ja rowniez sie nie utozsamiam z tym dowcipem
                            spotkalem tu w usa kilku polskich lekarzy juz po tzw nostryfikacji i
                            pracujacychw zawodzie ale gdt chcialem sie czegos wiecej dowiedziec tych
                            egzaminach( z czego sie uczyc ,gdzie znalezc testy)to slyszalem tylko
                            ooooo ! to daleka i ciezka droga
                            ale na szczescie pomogli mi amerykanie
                            • Gość: mj Re: nostryfikacja IP: 155.37.231.* 12.06.03, 15:24
                              no to gdzie jestescie?!
                            • Gość: GTelega Re: nostryfikacja IP: 65.90.124.* 12.06.03, 17:53
                              Gość portalu: mj napisał(a):

                              > Gość portalu: zonadoktora napisał(a):
                              >
                              > > ktorymi zdecydowanie sie nie podpisze i nie utozsamiam
                              > ja rowniez sie nie utozsamiam z tym dowcipem
                              > spotkalem tu w usa kilku polskich lekarzy juz po tzw nostryfikacji i
                              > pracujacychw zawodzie ale gdt chcialem sie czegos wiecej dowiedziec tych
                              > egzaminach( z czego sie uczyc ,gdzie znalezc testy)to slyszalem tylko
                              > ooooo ! to daleka i ciezka droga
                              > ale na szczescie pomogli mi amerykanie

                              Nie wiem z kim miales przyjemnosc, ale na tym forum znajdziesz kilkadzesiat
                              moich wypowiedzi na temat jak zabrac sie za nostryfikacje i szukanie
                              rezydencji, bynajmniej nie zniechecajacych ludzi do probowania.

                              Na ten moment glownym problemem nie jest zdanie ezaminu, problem jest z
                              dostaniem rezydencji. Dlatego podkreslam wartosc dobrych wynikow USMLE (ponad
                              85 pkt), woluntariatu i profesjonalnego traktowania takich rzeczy jak papiery,
                              ubior, telefony.
                              • Gość: mj Re: nostryfikacja IP: 155.37.231.* 16.06.03, 18:23

                                >
                                > Na ten moment glownym problemem nie jest zdanie ezaminu, problem jest z
                                > dostaniem rezydencji. Dlatego podkreslam wartosc dobrych wynikow USMLE (ponad
                                > 85 pkt), woluntariatu i profesjonalnego traktowania takich rzeczy jak
                                papiery,
                                > ubior, telefony.


                                kolego tak jest na calym swiecie - pierwsze wrazenie jest najwazniejsze wiec to
                                o czym mowisz to nic nowego
                                tak jak inni owijasz w bawelne

                                moze pare wskazowek jak sie utrzymac w usa zanim przejdzie sie to wszystko
                                • Gość: GTelega Re: nostryfikacja IP: 65.90.124.* 16.06.03, 18:34
                                  > kolego tak jest na calym swiecie - pierwsze wrazenie jest najwazniejsze wiec
                                  > to o czym mowisz to nic nowego
                                  > tak jak inni owijasz w bawelne

                                  Uczestnicze w naborze wiec widzialem, wielu, ktorzy uwazali to za oczywiste po
                                  czym zdawali egzaminy na 75 punktow, nie chcieli przyjsc na woluntariat - bo po
                                  co tracic czas, przysylali CV z bledami ortograficznymi napisane w sposob
                                  zupelnie niezrozumialy dla Amerykanow i ubierali sie w garnitur slubny z
                                  plamami po sosie z golabkow.
                                • Gość: GTelega Re: nostryfikacja IP: 65.90.124.* 16.06.03, 19:40
                                  > moze pare wskazowek jak sie utrzymac w usa zanim przejdzie sie to wszystko

                                  Po pierwsze miej pewnosc co do priorytetow. Twoim celem jest zostanie lekarzem
                                  a nie zarobienie na samochod czy dom - to musi poczekac. Jako lekarz masz
                                  prawie pewne, ze dostaniesz prace opiekujac sie chorymi w domu - zarobki $300-
                                  500 na tydzien czesto z zamieszkaniem i wyzywieniem. Czasami praca jest
                                  wyczerpujaca psychicznie, ale na tym etapie nie potrzeba Ci duzo - mozesz
                                  popracowac 3-4 miesiace i przezyc z tego kolejne 3-4 miesiace robiac
                                  woluntariat.

                                  Jak prace znalezc zalezy w duzym stopniu od tego gdzie mieszkasz.
                                  • Gość: mj Re: nostryfikacja IP: 155.37.231.* 17.06.03, 14:56
                                    tak to dla samotnych
                                    mozna pracowac kilka miesiecy a potem woluntariat a w takim razie gdzie
                                    mieszkac i z czego zyc bo za te kilka miesiecy nie uskladasz na rent i jedzenie

                                    • Gość: GTelega Re: nostryfikacja IP: 65.90.124.* 17.06.03, 15:36
                                      Gość portalu: mj napisał(a):

                                      > tak to dla samotnych
                                      > mozna pracowac kilka miesiecy a potem woluntariat a w takim razie gdzie
                                      > mieszkac i z czego zyc bo za te kilka miesiecy nie uskladasz na rent i
                                      > jedzenie

                                      Mozna, tak tez robilem w swoim czasie. Zarabiasz $300-500 na tydzien jezeli
                                      masz prace z zamieszkaniem to po 4 miesiacach mozesz spokojnie odlozyc $4-5
                                      tys. Jedzenie jest tanie za $100/tydzien mozesz spokojnie przezyc. Rent poza
                                      duzymi miastami tez nie jest drogi $200-300/miesiac.

                                      • Gość: mj Re: nostryfikacja IP: 155.37.231.* 17.06.03, 19:59
                                        Gość portalu: GTelega napisał(a):

                                        > Gość portalu: mj napisał(a):
                                        >
                                        > > tak to dla samotnych

                                        >
                                        > Mozna, tak tez robilem w swoim czasie. Zarabiasz $300-500 na tydzien jezeli
                                        > masz prace z zamieszkaniem to po 4 miesiacach mozesz spokojnie odlozyc $4-5
                                        > tys. Jedzenie jest tanie za $100/tydzien mozesz spokojnie przezyc. Rent poza
                                        > duzymi miastami tez nie jest drogi $200-300/miesiac.
                                        >

                                        duze miasta to znaczy jakie ? 200 300 to chyba za luzko/pokoj
                                        to dla samotnych

                                        • Gość: mj Re: nostryfikacja IP: 155.37.231.* 17.06.03, 20:02
                                          to jakiej specjalnosci jestes
                                          i gdzie bierzesz udzial w naborze
                                          • Gość: GTelega Re: nostryfikacja IP: 65.90.124.* 17.06.03, 20:15
                                            Gość portalu: mj napisał(a):

                                            > to jakiej specjalnosci jestes
                                            > i gdzie bierzesz udzial w naborze

                                            Jestem gastroenterologiem dzieciecym. Biore udzial w naborze na rezydencje z
                                            pediatrii i na fellowship z gastroenterologii dzieciecej. Pracuje w jednym z
                                            lepszych szpitali dzieciecych w USA.

                                            Jezeli chcesz wiedziec wiecej - ja tez musze wiedziec z kim mam do czynienia.
                                            • Gość: mj Re: nostryfikacja IP: 155.37.231.* 18.06.03, 14:28
                                              Gość portalu: GTelega napisał(a):

                                              > Gość portalu: mj napisał(a):
                                              >
                                              > > to jakiej specjalnosci jestes
                                              > > i gdzie bierzesz udzial w naborze
                                              >
                                              > Jestem gastroenterologiem dzieciecym. Biore udzial w naborze na rezydencje z
                                              > pediatrii i na fellowship z gastroenterologii dzieciecej. Pracuje w jednym z
                                              > lepszych szpitali dzieciecych w USA.
                                              >
                                              > Jezeli chcesz wiedziec wiecej - ja tez musze wiedziec z kim mam do czynienia.

                                              Jestesmy tu ( w usa 2+2 weic wyslanie zony do pracy odpada)
                                              w Polsce przebylem 3 lata z 6 letniej rezydentury z ortopedii i traumatologi
                                              (teraz system ksztalcenia do specjalizacji nieco sie zmienil) no i oczywiscie
                                              pogotowie.
                                              Pytalem o prace bo bylem ciekawy czy to co teraz robie ma sens ,pracuje jako
                                              "postdoc "w tzw. research w jednym z tutejszych uniwerstetow .
                                              • Gość: GTelega Re: nostryfikacja IP: 65.90.124.* 23.06.03, 17:27
                                                > Jestesmy tu ( w usa 2+2 weic wyslanie zony do pracy odpada)
                                                > w Polsce przebylem 3 lata z 6 letniej rezydentury z ortopedii i
                                                > traumatologi

                                                Zaczynalem po 2 latach okulistyki w Polsce, z zona (pediatria) bez dzieci.

                                                > (teraz system ksztalcenia do specjalizacji nieco sie zmienil) no i
                                                oczywiscie
                                                > pogotowie.
                                                > Pytalem o prace bo bylem ciekawy czy to co teraz robie ma sens ,pracuje
                                                jako
                                                > "postdoc "w tzw. research w jednym z tutejszych uniwerstetow .

                                                Jak najbardziej, to jest Amerykanskie doswiadczenie - prawdopodobnie lepsze
                                                niz niz woluntariat. Daje mozliwosc napisania paru papierow, wykazania sie
                                                umiejetnosciami. Pewnie nie placa Ci zbyt duzo, ale masz ubespieczenie dla
                                                rodziny i mozliwosc na rozejrzenie sie co jest dostepne w obrebie Twoich
                                                zainteresowan.

                                                Ortopedia jest specjalizacja bardzo trudna do dostania (chociaz nie
                                                niemozliwa) - jezeli jestes post-dokiem w departamecie chirurgii lub ortopedii
                                                to moze to byc pomocne, inne specjalnosci na ogol sa mniej pomocne w dostepie
                                                do OR.

                                                Mysle, ze pobycie post-dokiem przez rok nie jest zlym wyjsciem - wykozystaj
                                                ten czas by zdecydowac co chcesz robic w USA (ortopedia, chirurgia, wrocic do
                                                specjalnosci medycznych, kontynuowac kariere naukowa bez pracy klinicznej),
                                                wyrobic sobie znajomosci i referencje na przyszly etap kariery.
                                        • Gość: GTelega Re: nostryfikacja IP: 65.90.124.* 17.06.03, 20:12
                                          Gość portalu: mj napisał(a):
                                          > duze miasta to znaczy jakie ? 200 300 to chyba za luzko/pokoj
                                          > to dla samotnych

                                          Nowy York, Boston, Philadelphia, Chicago, San Francisco. Poza tymi miastami
                                          one bedroom apartment w okolicach 300 jest realistyczny. Oczywiscie nie mysl o
                                          standarcie jaki widziales na Dynastii - to przyjdzie jak zostaniesz lekarzem.

                                          Jezeli masz rodzine to komplikuje sprawe, ale tez mozesz wyslac zone do pracy
                                          i byc na jej utrzymaniu, kiedy Ty jestes na woluntariacie.
                                          • lekarzyna uwazaj na tego mj, coz mi podpada ten czlowiek 17.06.03, 20:47
                                            • Gość: mj Re: uwazaj na tego mj, coz mi podpada ten czlowie IP: 155.37.231.* 18.06.03, 14:14
                                              podpada ? a dlaczego
                                              a kto ty jestes zeby mnie osadzac ?
                                          • Gość: mj GTelega??????????????? IP: 155.37.231.* 23.06.03, 13:48
                                            gdzie sie podziales?
                                            • Gość: GTelega Re: GTelega??????????????? IP: 65.90.124.* 23.06.03, 15:56
                                              Wciaz tu jestem, czekam na Twoja odpowiedz (przejrzyj ten watek, moze czegos
                                              nie doczytales.)
                                              • Gość: mj Re: GTelega??????????????? IP: 155.37.231.* 23.06.03, 16:19
                                                Gość portalu: GTelega napisał(a):

                                                > Wciaz tu jestem, czekam na Twoja odpowiedz (przejrzyj ten watek, moze czegos
                                                > nie doczytales.)


                                                Chciales wiedziec cos wiecej o mnie. Napisalem Ci 18/06/03
                                                kto jestem i co tu robie.
                                                • Gość: GTelega Re: GTelega??????????????? IP: 65.90.124.* 23.06.03, 17:10
                                                  > Chciales wiedziec cos wiecej o mnie. Napisalem Ci 18/06/03
                                                  > kto jestem i co tu robie.

                                                  Sorry, to ja nie doczytalem.
                                                  • Gość: mj Re: GTelega??????????????? IP: 155.37.231.* 23.06.03, 17:19
                                                    Nic nie szkodzi .
                                                    I co dalej ? Cos jeszcze chcesz wiedziec?
                                                  • Gość: GTelega Re: GTelega??????????????? IP: 65.90.124.* 23.06.03, 17:32
                                                    Gość portalu: mj napisał(a):

                                                    > Nic nie szkodzi .
                                                    > I co dalej ? Cos jeszcze chcesz wiedziec?

                                                    Jak chcesz to mozemy przejsc na prywatny kanal. Podaj swoja e-mail.

                                                    Mysle, ze najwazniejsze jest to jakie masz plany co do specjalizacji tutaj, co
                                                    chcesz osiagnac. Nie jestem expertem co specjalizacji chirurgicznych, ale znam
                                                    wielu chirurgow wiec moge znalezc informacje, jezeli cos Cie interesuje.
                                                  • Gość: GTelega Re: GTelega??????????????? IP: 65.90.124.* 23.06.03, 17:33
                                                    Kopiuje tu poprzednia wypowiedz, bo watek robi sie trudny do sledzenia

                                                    > Jestesmy tu ( w usa 2+2 weic wyslanie zony do pracy odpada)
                                                    > w Polsce przebylem 3 lata z 6 letniej rezydentury z ortopedii i
                                                    > traumatologi

                                                    Zaczynalem po 2 latach okulistyki w Polsce, z zona (pediatria) bez dzieci.

                                                    > (teraz system ksztalcenia do specjalizacji nieco sie zmienil) no i
                                                    oczywiscie
                                                    > pogotowie.
                                                    > Pytalem o prace bo bylem ciekawy czy to co teraz robie ma sens ,pracuje
                                                    jako
                                                    > "postdoc "w tzw. research w jednym z tutejszych uniwerstetow .

                                                    Jak najbardziej, to jest Amerykanskie doswiadczenie - prawdopodobnie lepsze
                                                    niz niz woluntariat. Daje mozliwosc napisania paru papierow, wykazania sie
                                                    umiejetnosciami. Pewnie nie placa Ci zbyt duzo, ale masz ubespieczenie dla
                                                    rodziny i mozliwosc na rozejrzenie sie co jest dostepne w obrebie Twoich
                                                    zainteresowan.

                                                    Ortopedia jest specjalizacja bardzo trudna do dostania (chociaz nie
                                                    niemozliwa) - jezeli jestes post-dokiem w departamecie chirurgii lub ortopedii
                                                    to moze to byc pomocne, inne specjalnosci na ogol sa mniej pomocne w dostepie
                                                    do OR.

                                                    Mysle, ze pobycie post-dokiem przez rok nie jest zlym wyjsciem - wykozystaj
                                                    ten czas by zdecydowac co chcesz robic w USA (ortopedia, chirurgia, wrocic do
                                                    specjalnosci medycznych, kontynuowac kariere naukowa bez pracy klinicznej),
                                                    wyrobic sobie znajomosci i referencje na przyszly etap kariery.

                                                  • Gość: mj Re: GTelega??????????????? IP: 155.37.231.* 23.06.03, 18:16
                                                    Moj emil : m1970@interia.pl
                  • Gość: GTelega Re: zono lekarza, rozbawilas mnie swoim postem IP: 65.90.124.* 09.06.03, 19:19
                    > Swiat nie konczy sie na USA. A jesli akurat chodzi o ten kraj, to znam
                    > lekarzy, ktorzy wyjechali i robia kariere lekarska za oceanem, sa
                    > specjalistami, lub
                    > beda nimi za chwile, i bynajmniej nie kopia rowow. Moj maz nostryfikowal
                    > dyplom w USA, gwoli informacji.

                    Oczywiscie. Droga jest otwarta, dobrze wyznaczona, trzeba tylko byc dobrym i
                    miec wystarczajaco duzo energii i samozaparcia by przezyc pierwsze lata.

                    Nie zbyt rozomiem agresje Twoich dyskutantow. Jezeli myslicie o emigracji i
                    macie nostryfikacje za soba - macie szanse. Przy odrobinie starania, nawet z
                    marnym wynikiem USMLE (ៀ pt) mozna sie dostac do jakiegos programu medycyny
                    rodzinnej. Co do pracy poza medycyna - USA ma mniejsze bezrobocie i bardziej
                    otwarty rynek pracy niz wiekszosc krajow Europejskich. Pawdopodobnie bedziesz
                    musiala dorobic kilka kursow, by byc w pelni konkurencyjnym, nie jest to
                    bynajmniej nadludzki wysilek.

                    > Problem w tym, ze nie mam zamiaru wgryzac sie w zadne uklady. Chcemy po
                    prostu
                    > pracowac, wykonywac nasze zawody i miec z tego tytulu satysfakcje, takze
                    > finansowa. Wlasnie to nam w Polsce nie odpowiada: zeby do czegos dojsc,nie
                    > trzeba miec wiedzy, kompetencji zawodowych, tylko trzeba miec UKLADY!

                    Nie wiem o jakie uklady ci chodzi. Jezeli myslisz o lapownictwie, popieraniu
                    swoich kolesiow to cos takiego praktycznie nie istnieje w USA. Z drugiej
                    strony nie mozesz liczyc, ze wysiadajac z samolotu bedziesz traktownana na
                    rowni z Amerykanskim studentem, ktory spedzil kilka miesiecy na rotacjach w
                    szpitalu gdzie stara sie na rezydencje. Po prostu musisz rozumiec system, ,
                    zainwestowac czas i wysilek by pokazac sie potencjalnym pracodawcom z jak
                    najlepszej strony. Wazne jest jak jest napisane i jak wyglada Twoje CV, jak
                    sie ubierasz na interview, czy bylas na woluntariacie, jak zaangazowana,
                    entuzjastyczna i profesjonalna bylas w czasie woluntariatu czy interview.
                    • Gość: zonadoktora Re: zono lekarza, rozbawilas mnie swoim postem IP: *.bielsko.dialog.net.pl 09.06.03, 23:29
                      Gość portalu: GTelega napisał(a):

                      > > Oczywiscie. Droga jest otwarta, dobrze wyznaczona, trzeba tylko byc dobrym
                      i
                      > miec wystarczajaco duzo energii i samozaparcia by przezyc pierwsze lata.
                      >
                      > Nie zbyt rozomiem agresje Twoich dyskutantow. Jezeli myslicie o emigracji i
                      > macie nostryfikacje za soba - macie szanse. Przy odrobinie starania, nawet z
                      > marnym wynikiem USMLE (ៀ pt) mozna sie dostac do jakiegos programu medycyn
                      > y
                      > rodzinnej. Co do pracy poza medycyna - USA ma mniejsze bezrobocie i bardziej
                      > otwarty rynek pracy niz wiekszosc krajow Europejskich. Pawdopodobnie bedziesz
                      > musiala dorobic kilka kursow, by byc w pelni konkurencyjnym, nie jest to
                      > bynajmniej nadludzki wysilek.
                      >
                      Kurcze, nie wybieramy sie do USA! Tamte starania to juz historia i ewentualnie
                      wdzieczny (mniej lub bardziej) dodatek do CV.


                      >
                      > strony nie mozesz liczyc, ze wysiadajac z samolotu bedziesz traktownana na
                      > rowni z Amerykanskim studentem, ktory spedzil kilka miesiecy na rotacjach w
                      > szpitalu gdzie stara sie na rezydencje.

                      Z pierwszej reki mamy na biezaco informacje, jak sie zyje, pracuje i uczy
                      doktorowi z POlski w USA. Nie mam zludzen, ale, jak wspominalam, USA nie jest
                      celem moich aspiracji zawodowych i rodzinnych. Szukamy blizej ;-)
                      pzdr.
                      • lekarzyna Re: zono lekarza, rozbawilas mnie swoim postem 10.06.03, 16:57
                        a qiec wiesz ze kumoterstwo, nepotyzm, grupy popierajace, lapownictwo sa tak
                        samo tylko bardziej dyskretne. Ubieranie sie na interview? To jest dosyc
                        zabawne bo sugeruje ze jak sie lepiej ubierzesz a bedziesz (nie ty oczywiscie)
                        debilem to poleci jak z platka. Tak znow nie jest.
                        • Gość: GTelega Re: zono lekarza, rozbawilas mnie swoim postem IP: 65.90.124.* 10.06.03, 19:35
                          lekarzyna napisał:

                          > a qiec wiesz ze kumoterstwo, nepotyzm, grupy popierajace, lapownictwo sa tak
                          > samo tylko bardziej dyskretne.

                          To nie jest prawda (poza nielicznymi wyjatkami). Medycyna to wiecej niz dobrze
                          zdane egzaminy. Trzeba widziec czy ktos jest kulturalny, uprzejmy, czy potrafi
                          uzywac komputera, czy jest dobry w zabiegach, czy radzi sobie z rozwiazywaniem
                          konfliktowych sytuacji, czy nie panikuje w stresie, czy pomaga kolegom itp.
                          Aby zdobyc te informacje najlepiej jest pracowac z kims przez kilka miesiecy -
                          wiec woluntariat jest zawsze dobrym wyjsciem. Jezeli to jest niemozliwe mozna
                          wysylac listy polecajace z Polski - trzeba je koniecznie sprawdzic samemu bo
                          niektore sa zalosne. Ale to nie robi nawet w 10% takiego wrazenia jak list od
                          kogos kogo sie zna i komu sie ufa - to jest zdrowe i naturalne - to nie jest
                          kumaterstwo.

                          > Ubieranie sie na interview? To jest dosyc
                          > zabawne bo sugeruje ze jak sie lepiej ubierzesz a bedziesz (nie ty
                          > oczywiscie) debilem to poleci jak z platka. Tak znow nie jest.

                          Oczywiscie, ze tak nie jest i wcale tego nie powiedzialem. Jest to jednak
                          zmiana latwa do wprowadzenia w zycie - poprawa inteligencji zajmuje nieco
                          dluzej. Jezeli dyrektor programu ma dwuch porownywalnych kandydatow z ktorych
                          jeden ma garnitur spod igly i byszczace buty a drugi kolczyk w nosie i zegarek
                          z myszka Mickey to w wiekszosci przypadkow wybierze tego pierwszego. Jezeli
                          jestes prymusem na Harvardzie nie musisz zwraca uwagi na jakosc welny swojego
                          garnituru.
                          • lekarzyna Re: zono lekarza, rozbawilas mnie swoim postem 17.06.03, 07:01
                            Trzeba widziec czy ktos jest kulturalny, uprzejmy,
                            @tak, to sie nazywa doswiadczenie zyciowe.


                            czy potrafi
                            uzywac komputera
                            @dzis kazdy potrafi obslugiwac komputer.

                            , czy jest dobry w zabiegach, czy radzi sobie z rozwiazywaniem
                            konfliktowych sytuacji
                            @czytaj, czy pije z kolegami albo czy bierze z nimi prochy. Jak nie bierze to
                            sie zaraz przykleja latke 'konfliktowy'. Tak samo jak i w Polsce.

                            , czy nie panikuje w stresie
                            @O JEZU, KREW!!!!!!!!!!

                            , czy pomaga kolegom itp.
                            @tzn czy bierze ciezki dyzury, faje sie wykiwac to wtedy jest fajnym i
                            kuturalnym kolega. Bo jak nie nie to go nazywaja zaraz niekulturalnym gburem.
                            Smierdzacym Polaczkiem.

                            Aby zdobyc te informacje najlepiej jest pracowac z kims przez kilka miesiecy -
                            wiec woluntariat jest zawsze dobrym wyjsciem. Jezeli to jest niemozliwe mozna
                            wysylac listy polecajace z Polski - trzeba je koniecznie sprawdzic samemu bo
                            niektore sa zalosne. Ale to nie robi nawet w 10% takiego wrazenia jak list od
                            kogos kogo sie zna i komu sie ufa - to jest zdrowe i naturalne - to nie jest
                            kumaterstwo.
                            @Fajnie to ujales: to nie jest kumoterstwo... Czy to sie nazywa 'nowomowa'?
                            Takie jak 'lekarz z lodzkiego pogotowia jest porzadnym czlowiekiem tylko nie
                            zdazyl na czas.
                            • Gość: GTelega Re: zono lekarza, rozbawilas mnie swoim postem IP: 65.90.124.* 17.06.03, 19:23
                              > @czytaj, czy pije z kolegami albo czy bierze z nimi prochy. Jak nie bierze to
                              > sie zaraz przykleja latke 'konfliktowy'. Tak samo jak i w Polsce.
                              > , czy pomaga kolegom itp.
                              > @tzn czy bierze ciezki dyzury, faje sie wykiwac to wtedy jest fajnym i
                              > kuturalnym kolega. Bo jak nie nie to go nazywaja zaraz niekulturalnym gburem.
                              > Smierdzacym Polaczkiem.
                              > @Fajnie to ujales: to nie jest kumoterstwo... Czy to sie nazywa 'nowomowa'?
                              > Takie jak 'lekarz z lodzkiego pogotowia jest porzadnym czlowiekiem tylko nie
                              > zdazyl na czas.


                              Nic nie poradze na to, ze nie masz zamiaru zrozumiec tego co pisze, nie masz
                              zamiaru zrozumiec kraju ani systemu w ktorym potencjanie masz wieksze szanse
                              niz w Polskim bagienku. Caly swiat istnieje po to by cie oszukac i nabic w
                              butelke. Mimo wszystko wolisz utrzymac swojskie myslenie i niczego nie
                              zmieniac, coz bedziesz mial zycie na jakie zaslugujesz.

                              • lekarzyna Re: zono lekarza, rozbawilas mnie swoim postem 17.06.03, 20:44
                                > Nic nie poradze na to, ze nie masz zamiaru zrozumiec tego co pisze, nie masz
                                > zamiaru zrozumiec kraju ani systemu w ktorym potencjanie masz wieksze szanse
                                > niz w Polskim bagienku. Caly swiat istnieje po to by cie oszukac i nabic w
                                > butelke. Mimo wszystko wolisz utrzymac swojskie myslenie i niczego nie
                                > zmieniac, coz bedziesz mial zycie na jakie zaslugujesz.
                                >
                                Ja rozumiem doskonale co piszesz ale, wybacz, sa to przemyslenia bardzo
                                optymistyczne (zeby nie powiedziec infantylne). Zycie nie jest takie sielankowe
                                na zachodzie jak je przedstawiasz i dlatego osmielam sie przedstawic inny punkt
                                widzenia aby taka np zonadoktora zastanowila sie jeszcze raz co robi zanim
                                bedzie za pozno. System i kraj to ja bardzo dobrze rozumiem i dlatego staram
                                sie przedstawic inny punkt widzenia. Nie wiem jak jest w Polsce i co to
                                znaczy 'polskie bagienko' ale domyslam sie.
                                Szanse gdzie sa wieksze? Chyba na zachodzie bo wiekszy kraj (zauwaz nie
                                wymieniam okreslonego kraju z nazwy). Caly swiat chce mnie oszukac i nabic w
                                butelke? A nie jest tak? Przeciez w zyciu chodzi o jedno: kto kogo. Wszystko
                                jest o kontroli drugiego, pokazaniu sie z lepsza samica czy samcem. Swiat to
                                jest stado malp wyrywajacych sobie ochalpy a te 'schoen und artig' przechodza
                                obok szczerzac zeby: boss, no problem, everything's ok. Boss, don't hit me, I
                                like my snacks... itd... ok, hit me once, you can do it but nobody else...

                                Mam wrazenie ze twoje posty sa lukrowane co jest spowodowane mlodym wiekiem,
                                brakiem wystarczajacej ilosci doswiadczenia i znajomosci realiow. Myslisz ze
                                masz ubezpieczenie na nieprzewidziane sytuacje? Jestes tylko potrzebny jako
                                konsument i jak nie bedziesz klamal do pacjentow to nie bedziesz mial
                                rezultatow wg ktorych cie oceniaja. Dzis rozmawialem z kobieta i okazalo sie ze
                                ma egzeme na twarzy i calym ciele od 20 lat. Zapytalem: let me guess,
                                cortisone? Yes, let me guess: nie dziala? Yes. Let me guess: wybiela? Yes. Let
                                me guess: nie mozna przestac, cienka skora? YES! I co chce robic? Chyba
                                przestac brac... Czy naprawde lekarze nie znaja lepszych metod? To ja, amator
                                znam przynajmniej trzy metody ktore pozwolilyby jej na godne zycie bez
                                kortizonu i to tak na dzien dobry. Czy jej pomoglem? Nie. Powiedzialem: wie
                                pani, u pani to trwalo 20 lat i nie ma zadnych rezultatow a pani by chciala
                                rezultat za 5 minut? Czy ja jestem nauczycielem? Nie. Czy ja chce zeby kobieta
                                skarzyla mnie za rade? Nie. Co mnie to obchodzi, ale jedno pozwalam sobie robic
                                czyli powtarzac swiete slowa mojego kuzyna ordynatora: od lekarzy z daleka.

                                PS palec zagoil sie bez anybiotykow, wlasciwie sladu nie ma. Bez lekarzy mozna
                                zyc.
                                • Gość: GTelega Re: zono lekarza, rozbawilas mnie swoim postem IP: 65.90.124.* 17.06.03, 21:04
                                  > Przeciez w zyciu chodzi o jedno: kto kogo. Wszystko
                                  > jest o kontroli drugiego, pokazaniu sie z lepsza samica czy samcem. Swiat to
                                  > jest stado malp wyrywajacych sobie ochalpy a te 'schoen und artig'
                                  > przechodza
                                  > obok szczerzac zeby: boss, no problem, everything's ok. Boss, don't hit me,
                                  > I like my snacks... itd... ok, hit me once, you can do it but nobody else...

                                  Tak jak wspomnialem, masz zycie na jakie zaslugujesz. Tylko coz ja lub kto
                                  inny moze skozystac na Twoim doswiadczeniu.

                                  > Mam wrazenie ze twoje posty sa lukrowane co jest spowodowane mlodym wiekiem,
                                  > brakiem wystarczajacej ilosci doswiadczenia i znajomosci realiow.

                                  Nie przypuszczam bys mial doswiadczenie w leczeniu najtrudniejszych przypadkow
                                  i w zarzadzaniu innymi profesjonalistami. Co do mlodosci to zaleta.

                                  Nikogo nie zmuszam, by sluchal tego co ma do powiedzenia. Moze sie to przydac
                                  tylko tym ktorzy CHCA odniesc sukces. Pozostali moga sluchac Ciebie.
            • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 06.06.03, 18:01
              Gość portalu: zonadoktora napisał(a):


              > A co proponujesz? Dotarlismy do etapu zapetlenia, gdy
              ogrom pracy (nie tylko
              > stricte lekarskiej, ale coraz bardziej papierkowej,
              biurokratycznej, zwaly
              > dokumentow, jezdzenie po roznych chorych
              kasach,ZUSach,itp) przerasta
              > mozliwosci fizyczne i czasowe przecietnego czlowieka.

              Proponuje w takim razie pomoc mezowi. Wez na siebie np
              ksiegowosc.

              > Doki, zyjesz w zupelnie innej rzeczywistosci! W Polsce
              lekarz rodzinny nie
              > utrzyma sie z prywatnej praktyki, bez pracy w systemie PUZ!

              W "mojej rzeczywistosci" lekarz domowy nie ma lekko. Ma
              naprawde zle wynagradzana i trudna prace. Sredni dochod
              przed opodatkowaniem na poziomie 40-50 tys. euro rocznie.
              Mlodym trudno rozpoczac praktyke, starzy i uznani, z duza
              praktyka, maja sie calkiem niezle.
              A wracajac do Polski: w takim razie trzeba znalezc inne
              zrodlo utrzymania, a medycyne traktowac jako hobby,
              czekajac na rozwoj normalnego ukladu w sluzbie zdrowia.
              Naprawde nie widze lepszego wyjscia :-(
              Ja wiem, ze uwazasz, ze powyzsze moje slowa sa oderwane
              od Twojej rzeczywistosci, ale coz, wyjscie z absurdalnych
              przeslanek prowadzi do absurdalnych wnioskow.

              A co do emigracji: to zawsze mozna, ale pamietaj, ze
              swobodny przeplyw sily roboczej w Unii nie tak calkiem
              dotyczy lekarzy. Akurat ostatnio informowalem sie co do
              tego w tutejszym ministerstwie: nawet dyplom innego kraju
              czlonkowskiego Unii musi przejsc procedure
              nostryfikacyjna, a to tylko jeden z wymogow, ktore trzeba
              spelnic przed rozpoczeciem praktyki. Deklaracje politykow
              sa oczywiscie bardzo fajne, ale praktyka jest mniej
              blyszczaca.
              • medka Re: zarobki lekarzy cd. 07.06.03, 20:57
                Gość portalu: Doki napisał(a):

                > W "mojej rzeczywistosci" lekarz domowy nie ma lekko. Ma
                > naprawde zle wynagradzana i trudna prace. Sredni dochod
                > przed opodatkowaniem na poziomie 40-50 tys. euro rocznie.

                :))

                hej doki, jestem wlasnie takim "biedakiem", z 50 tys przed opodatkowaniem.
                rzeczywiscie, bida z nedza,
                na rek- 2-2,5 tys miesiecznie,
                koszty zycia...hmm., npza mieszkanie (80 mkw, polowa domu)- place 520 euro (all
                inclusive)...
                rzeczywsicie, mozna umrzec z glodu...
                ale ja, naiwna, wytresowana na polskich 1000 zl miesicznie ciesze sie nawet
                tymi marnymi ochlapami ktore tu dostaje :))


                • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.215-200-80.adsl.skynet.be 07.06.03, 22:44
                  Bez obrazy. Chodzilo mi o to, ze ja (potrojny
                  specjalista) mam duzo wiecej, a znam kolegow, ktorzy maja
                  jeszcze duzo wiecej- dociagaja do miliona euro rocznie.
                  • medka Re: zarobki lekarzy cd. 10.06.03, 11:11
                    Gość portalu: Doki napisał(a):

                    > Bez obrazy. Chodzilo mi o to, ze ja (potrojny
                    > specjalista) mam duzo wiecej, a znam kolegow, ktorzy maja
                    > jeszcze duzo wiecej- dociagaja do miliona euro rocznie.

                    no i bardzo sie ciesze:) za Ciebie i tych innych.

                    a ja stwierdzam, ze te 40-50 tys (stawka lekarza asystenta, dochodza jeszcze
                    oczywiscie dyzury)- to kwota przyzwoita (z tego co wiem- to powyzej sredniej).
                    jest sie w stanie za nia nawet utrzymac rodzine na calkiem przyzwoitym
                    poziomie (choc bez luksusow- w tutejszym rozumieniu oczywiscie), zostaje Ci
                    wtedy oczywiscie wiecej na reke niz 2,5 (my pracujemy oboje z mezem, dlatego
                    place dosc wysoki podatek).

                    dla porownania- w polsce stawka podstawowa- to placa minimalana, a poniewaz
                    musisz za to sfinansowac swoje dalsze wyksztalcenie - zarabiasz de facto mniej
                    niz np kasjerka w supermarkecie.

                    i jeszcze- tutaj pracuje MNIEJ NIZ W POLSCE! (tzn rzadziej musze zostawac po
                    godzinach. sic!).

                    pozdrawiam

                    • Gość: Doki Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.8-200-80.adsl.skynet.be 10.06.03, 18:58
                      medka napisała:


                      > a ja stwierdzam, ze te 40-50 tys (stawka lekarza
                      asystenta, dochodza jeszcze
                      > oczywiscie dyzury)- to kwota przyzwoita (z tego co
                      wiem- to powyzej sredniej).

                      Widac polepszylo sie asystentom. Gdy ja zaczynalem jako
                      asystent, wyciagalem brutto niespelna 2000 euro
                      miesiecznie, i to z dyzurami.

                      (my pracujemy oboje z mezem, dlatego
                      > place dosc wysoki podatek).

                      Wcale nie dlatego placisz wysoki podatek, ze oboje
                      pracujecie, tylko dlatego, ze skapisz na ksiegowego i
                      dlatego, ze przepisy podatkowe w UE sa zlodziejskie.

                      > i jeszcze- tutaj pracuje MNIEJ NIZ W POLSCE! (tzn
                      rzadziej musze zostawac po
                      > godzinach. sic!).

                      Widac cos sie zmienilo i w Polsce. Dla mnie sporym
                      utrudnieniem byl tutejszy rytm pracy "do zdechu", w
                      ktorym funkcjonuje, chociaz w mniejszym niz kiedys
                      stopniu, do dzis. W Polsce, w porownaniu z tym to byla
                      generalna laba- nie chodzi nawet o ilosc godzin, tylko o
                      intensywnosc pracy.

                      PZDR
                      • medka Re: zarobki lekarzy cd. 19.06.03, 12:20
                        Gość portalu: Doki napisał(a):

                        > medka napisała:
                        >
                        >
                        > Widac polepszylo sie asystentom. Gdy ja zaczynalem jako
                        > asystent, wyciagalem brutto niespelna 2000 euro
                        > miesiecznie, i to z dyzurami.

                        2000 brutto- to faktczynie malo. tu zarabia sie tyle pierwsze 1,5 roku po
                        studiach. ale polacy ktorzy chca tu przyjac- startuja juz jako asystent- z
                        pelna stawka (ok.3.500 brutto), jak jestes jedyna osoba pracujaca w rodzinie i
                        a masz dzieci- zostanie ci z tego kolo 3000 "na reke" plus dyzury. mi zostaje
                        (bezdzietna mezatka, oboje pracuja)- ok 2.000. plus dyzury (ale z dyzurow tez
                        oczywiscie zaplace wiekszy podatek niz jedyny zywiciel)

                        to oczywiscie zarobki staosunkowo niewielkie. jezeli ktos mysli ze jak
                        rozpocznie prace jako lekarz to od razy bedzie sie rozbijal porschami- to
                        oczywiscie sie myli. potem bywa roznie, ale zarobki sie z reguly co najmniej
                        podwajaja. ale - mozesz zarabiac nawet kilkaset- pol miliona- milon rocznie,
                        tez bywa, zelezy gdzie trafisz, co robisz.

                        no ale poniewaz lekarze zarabiaja z reguly nie wiecej niz po innych studiach,
                        a bywa nawet mniej, a studia i praca ciezka, stad- niedobor lekarzy, zwlaszcza
                        w szpitalach w rejonie. w wielk. brytani- ponoc jest jeszcze gorzej
                        no i ogloszaja sie - rowniez gazecie lekarskiej. plusem w stosunku do wyjazdu
                        do stanow- jest stosunkowo niewielka inwestycja. nostryfikacja jest
                        symboliczna jesli wogole (ja dostalam 5 letnie prawo wykonywania zawodu bez
                        egzaminow, na zasadzie- ze polska tak i tak bedzie w eu), jest organizowana
                        przez szpital, ktory szuka lekarzy, zaliczaja ci okres pracy w polsce
                        (przynajmniej czesciowo) do spcjalizacji. no i oczywiscie- dla mnie wazne-
                        odleglosc do kraju i rodziny. wyjazd raz n 1-3 miesiace nie jest problemem,
                        zwlaszcza ze,...jestem zszokowana iloscia wolnego czasu... co chwila sa tu
                        swieta, przedluzne weekendy itp. nawet nie ma kiedy wziac urlopu:) (30 dni,
                        jak w poslce, w usie- to, 2 tyg, jesli wogole).
                        musze sie zastanowic- jak ten czas zagospodarowac:))))

                        pewnie zarabia sie mniej niz w usie
                        • Gość: GTelega Re: zarobki lekarzy cd. IP: 65.90.124.* 19.06.03, 15:29
                          > w usie- to, 2 tyg, jesli wogole

                          No bez przesady, nie podwazam, ze pewnie w Europie macie wiecej czasu wolnego,
                          ale troche realizmu nie zaszkodzi. Ja mam 4 tygodnie urlopu, 5 personal days,
                          5 dni na CME (continuing medical education).
                          • medka Re: zarobki lekarzy cd. 19.06.03, 15:53
                            Gość portalu: GTelega napisał(a):

                            > > w usie- to, 2 tyg, jesli wogole
                            >
                            > No bez przesady, nie podwazam, ze pewnie w Europie macie wiecej czasu
                            wolnego,
                            > ale troche realizmu nie zaszkodzi. Ja mam 4 tygodnie urlopu, 5 personal
                            days,
                            > 5 dni na CME (continuing medical education).

                            Doki, TY. Ty juz zdaje sie pracujesz jakis czas i masz stanowisko. ja mowie o
                            takich jak JA, zaczynajcych, czy zmieniajacych "srdowisko". te dwa tygodnie (a
                            wlasciwie 10 dni) nie wyssalam z palca, tylko wiem od ludzi pracujacych w
                            usie.

                            pzdrw.
                        • medka Re: zarobki lekarzy cd. 19.06.03, 16:05
                          medka napisała:

                          stad- niedobor lekarzy, zwlaszcza
                          > w szpitalach w rejonie. w wielk. brytani- ponoc jest jeszcze gorzej

                          poza tym- warto zwrocic uwage, ze tzw "rejon" w .de, to nie to samo co texas
                          czy "przystanek alaska". tutaj wlasciwie granica miedzy miastem duzym- miastem
                          malym- prowincja jest bardzo plynnna, i wlasciwie nie ma drastycznej roznicy-
                          w zyciu kultralno- towarzyskkim miedzy miastem duzym a prowincja. a nawet jest
                          dosc mocna tendencja do mieszkania "poza miastem" we wlasnym domku oczywiscie
                          (no, ale to specyfika terenow wysokozurbanizowanych, w belgii jest pewnie
                          jeszcze gorze czyli lepiej :))
                          pzdrw.

                          m
                • Gość: Doki i jeszcze jedno IP: *.2-200-80.adsl.skynet.be 07.06.03, 23:19
                  medka napisała:


                  > hej doki, jestem wlasnie takim "biedakiem", z 50 tys
                  przed opodatkowaniem.
                  > rzeczywiscie, bida z nedza,
                  > na rek- 2-2,5 tys miesiecznie,
                  > koszty zycia...hmm., npza mieszkanie (80 mkw, polowa
                  domu)- place 520 euro (all
                  > inclusive)...
                  > rzeczywsicie, mozna umrzec z glodu...

                  Ja place ponad 700, ale niedlugo wynosze sie do wlasnego.

                  A tak poza tym uwazam, ze zarabiasz za malo. Naprawde.

                  > ale ja, naiwna, wytresowana na polskich 1000 zl
                  miesicznie ciesze sie nawet
                  > tymi marnymi ochlapami ktore tu dostaje :))

                  Niepotrzebna ironia.
              • Gość: zonadoktora Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 09.06.03, 02:07
                Gość portalu: Doki napisał(a):


                >
                >
                > W "mojej rzeczywistosci" lekarz domowy nie ma lekko. Ma
                > naprawde zle wynagradzana i trudna prace. Sredni dochod
                > przed opodatkowaniem na poziomie 40-50 tys. euro rocznie.
                > Mlodym trudno rozpoczac praktyke, starzy i uznani, z duza
                > praktyka, maja sie calkiem niezle.
                > A wracajac do Polski: w takim razie trzeba znalezc inne
                > zrodlo utrzymania, a medycyne traktowac jako hobby,
                > czekajac na rozwoj normalnego ukladu w sluzbie zdrowia.
                > Naprawde nie widze lepszego wyjscia :-(
                Przeciez obserwujesz, co sie dzieje: tu nigdy nie bedzie normalnie, bo nie ma
                takiej woli politycznej. Bo nie ma w ogole wizji, jak system opieki zdrowotnej
                ma docelowo wygladac. Wszelkie dzialania(np. zmiana kas chorych na NFZ) to
                tylko ruchy pozorowane, ktore maja udawac, ze cos naprawde sie zmienia.
                Decydenci maja tylko plany dociagnac do najblizszych wyborow, wiec nie podejma
                zadnych niepopularnych a koniecznych decyzji. W oczekiwaniu na to, az w
                polskiej medycynie bedzie normalnie, nasze wnuki zdaza sie zestarzec. Niestety.

                > A co do emigracji: to zawsze mozna, ale pamietaj, ze
                > swobodny przeplyw sily roboczej w Unii nie tak calkiem
                > dotyczy lekarzy. Akurat ostatnio informowalem sie co do
                > tego w tutejszym ministerstwie: nawet dyplom innego kraju
                > czlonkowskiego Unii musi przejsc procedure
                > nostryfikacyjna, a to tylko jeden z wymogow, ktore trzeba
                > spelnic przed rozpoczeciem praktyki. Deklaracje politykow
                > sa oczywiscie bardzo fajne, ale praktyka jest mniej
                > blyszczaca.

                Wiesz, nie chodzi o idealizowanie innych krajow. Wiadomo, ze za granica tez
                czeka ciezka praca. Pieniadze nie sa najwazniejszym argumentem. Dla nas
                bardziej liczy sie mozliwosc dalszego rozwoju, zdobywania nowych doswiadczen,
                otwarcia sie na inne kraje, inne jezyki. Stworzenie dzieciom dodatkowych szans
                na rozwoj i edukacje. Przynajmniej sie staramy, a nie placzemy nad mizeria
                polskiej rzeczywistosci, majac pretensje do wszystkich i wszystkiego, ze jest
                jak jest.
                • lekarzyna Re: zarobki lekarzy cd. 09.06.03, 15:45
                  "...Wiesz, nie chodzi o idealizowanie innych krajow. Wiadomo, ze za granica tez
                  czeka ciezka praca. Pieniadze nie sa najwazniejszym argumentem. Dla nas
                  bardziej liczy sie mozliwosc dalszego rozwoju, zdobywania nowych doswiadczen,
                  otwarcia sie na inne kraje, inne jezyki. Stworzenie dzieciom dodatkowych szans
                  na rozwoj i edukacje. Przynajmniej sie staramy, a nie placzemy nad mizeria
                  polskiej rzeczywistosci, majac pretensje do wszystkich i wszystkiego, ze jest
                  jak jest...."

                  Piszesz ze 20 (?) lat temu byliscie w szkolach (lataliscie w podstawowkach?) i
                  dlatego nie wyjechaliscie. Mocny argument, ale teraz miej pretensje do swoich
                  rodzicow (jezeli ich mialas) ze zamiast z wezelkiem na plecach po Jewropie,
                  zajmowali sie 'polityka'. Masz to na co sobie twoja rodzina wypracowala.
                  Piszesz jakies banialuki o 'nostryfikacji', usilujesz polemizowac z kims kto
                  zna temat. Przeciez to jasne, ze gdybyscie mieli 'nostryfikowany' dyplom to
                  byzcie sie w dupe bili z radosci zeby pracowac w USA, nie ma po co klamac ze
                  jest inaczej, bo kazdy to wie. O znajomosci jezykow tez piszesz jakbys byla
                  urodzona poliglotka. Taki zarciki to zostaw sobie na herbatke u cioci. Jezyk
                  angielski jest jezykiem bardzo trudnym dla Polaka z wielu roznych powodow.

                  Wiesz, nie chodzi o idealizowanie innych krajow. Wiadomo, ze za granica tez
                  czeka ciezka praca.
                  %zCzyzby? Ciezej sie pracuje w za granica niz w Polsce? A ja myslalem ze praca
                  to praca, a chlanie wody to chlanie wody, gdziekolwiek bys nie byl...

                  Pieniadze nie sa najwazniejszym argumentem.
                  %No tak. Najlepiej to byc altruista bo tak nas nauczono w szkole:
                  najszlachetniejsze serce to takie co sie da pokroic.


                  Dla nas
                  bardziej liczy sie mozliwosc dalszego rozwoju, zdobywania nowych doswiadczen,
                  otwarcia sie na inne kraje, inne jezyki.
                  %Czy ty nie jestes zapatrzona w Dr Judyma? Swiat sie zmienil, wiesz, od czasow
                  jak czytalas Ludzi Bezdomnych. Otwarcia na inne kultury? Proponuje aby twoje
                  dzieci mialy malzenstwa miedzyrasowe. Nie ma to jak miec murzyna w rodzinie i
                  kolorowe wnuki.


                  Stworzenie dzieciom dodatkowych szans
                  na rozwoj i edukacje.
                  % Dzieci cie przeklna za taka decyzje. Zechca od ciebie tylko tenisowki i
                  gameboya. Nie wiem czy wiesz, ale na zachodzie naprawde nie ma drzew z
                  rosnacymi na nich pieniedzmi.

                  Przynajmniej sie staramy, a nie placzemy nad mizeria
                  polskiej rzeczywistosci, majac pretensje do wszystkich i wszystkiego, ze jest
                  jak jest...."
                  % Nie pluj na Polske i nie wypisuj o 'mizeriach'. Jest tu troche ludzi na tym
                  forum ktorzy maja niewesola sytuacje ale takich andronow jak ty nie wypisuja.
                  Czy ty sie juz aby przypadkiem nie szykujesz na meza nr 2? W takim razie wyjazd
                  na zachod ino szybko ma sens. Po przejezdzie, olej tego kretyna swojego meza a
                  nastepny sam sie znajdzie. Przestan pchac czlowieka (nr 1) w bagno emigracji,
                  przestan mu wiercic dziure w glowie bo do tego jestes jak widac zdolna. A pysk
                  to masz od ucha do ucha bo to nic nie kosztuje. A na zachodzie bedziesz
                  musiala 'Maul halten'. Pracuj nad soba juz teraz.


                  • Gość: zonadoktora Koncze dyskusje IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.06.03, 12:59
                    Najwyrazniej mierzysz wszystkich wlasna miara. Jesli dla Ciebie kasa jest
                    jedyna i najwyzsza wartoscia w zyciu, to Twoj problem (sugerujesz, ze dla
                    pieniedzy czy wyjazdu samegow sobie jestem zdolna do najwiekszych swinstw).
                    Nic o nas nie wiesz, za to od razu weszysz spisek. Najlepiej siedziec w polskim
                    bagienku i narzekac na wszystkich i wszystko. Gdy ktos chce byc w porzadku
                    wobec siebie i innych,chce byc po prostu aktywny, zeby przynajmniej nie mogl
                    sobie zarzucic, ze nic nie chcial zmienic, ze nie walczyl, Ty od razu
                    przypinasz latke kombinatora i idacego po trupach do celu (na pewno musze miec
                    jakies lewe zamiary, nieprawdaz?). Na takim poziomie nie bede dyskutowac, wiec
                    sie zegnam ozieble i z domieszka ironii.
                    A wracajac do glownego tematu watku, to gdy 5 lat temu powstawala poradnia
                    mojego meza, jeszcze nie bylo kas chorych. Gdy przystepowal do negocjacji,
                    przygotowal ze wspolnikiem piekna oferte.Usilowali przekonac negocjatorow do
                    programow profilaktycznych, promocji zdrowia, chcieli sie zajmowac mala
                    chirurgia, innymi rzeczami zwykle w Polsce zastrzezonymi dla specjalistow, a
                    zgodnymi z kompetencjami lekarzy rodzinnych. Chcieli przekonac negocjatorow, ze
                    warto im dac wiecej pieniedzy wlasnie na te programy i profilaktyke, bo dla
                    kasy bedzie to taniej niz placic specjalistom.Ale kasa nie sluchala zadnych
                    argumentow. Sila rzeczy (i kontraktu) zepchnela nawet najambitniejszych lekarzy
                    rodzinnych do roli wypisywacza skierowan do specjalisty, bo tak jest dla
                    lekarza najtaniej (a dla NFZ najdrozej). POdcina sie nam skrzydla,z roku na rok
                    zmniejszajac ilosc pieniedzy na sluzbe zdrowia, a zwiekszajac obciazenia
                    ubezpieczonych. Pacjenci sa sfrustrowani,bo placa coraz wiecej, a otrzymuja
                    coraz mniej, lekarze - bo narzuca sie im coraz wiecej obowiazkow dajac na ten
                    cel coraz mniej pieniedzy. A systemowi (urzednikom NFZ) wcale nie zalezy na
                    racjonalizacji wydawanych pieniedzy, nie widac w kazdym razie zadnych planow do
                    tego zmierzajacych. I to najbardziej frustruje.
                    Pozdrawiam.
                    • lekarzyna masz dobre obserwacje ale czy to sa argumenty? 10.06.03, 16:40
                      jestes inteligentna, umiesz dyskutowac, czasem przesadzasz (nostryfikacja) ale
                      czy zdajesz sobie sprawe ze jak wyjedzisz nie bedziesz w stanie tak prowadzic
                      dyskusji a przynajmniej bez narazenia sie na ryzyko nycia okkreslona
                      jako 'szalonej polki'? Nawet jakbys wladala jezykiem na najlepszym poziomie nie
                      pozwoli ci to na taka akwilibrystyke slowna jak po polsku. Do tego dodaj
                      stressy jakie beda mialy dzieci. A koszt prywatnych szkol. WIdzialem wielu
                      dzieci lekarzy cudzoziemncow gdzie rodzice byli inteligentni i chcieli dla
                      dziecka najlepiej a nic z tego nie wyszlo. Nie tak dawno, syn lekarza
                      zarabiajacego $75o,000 na rok byl rozwalony emocjonalnie.

                      Piszesz ze kasy nie chca profilaktyki. No pewnie ze nie chca, bo kasy sa aby
                      popierac koncerny farmaceutyczne. Teraz to wszystko jasne, nie?
                      Goraco namawiam do pokochania swojego stechlego bagienka ktore wcale nie jest
                      takie stechle jak myslisz. Napisalbym ci jak to jest na emigracji, inni
                      forumowicze by sie dolozyli, ale przeciez jak spojrzysz krytycznie na swoje
                      opinie to sama to zauwazysz.
                  • Gość: służba zowia@o2.p Re: zarobki lekarzy cd. IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 22:46

                    to temat , który nurtuje całe społeczeństwo, ale najmniej lekarzy
                    Przeciez obecna sytuacja jest najbardziej korzystna dla tej grupy zawodowej.Czy
                    ktoś z was widział "bezrobotnego lekarza" ?
                    Czy ktoś z was widział konowała , który w sposób uczciwy próbuje zarobić
                    zgodnie z prawem i regułami obowiązującymi inne podmioty gospodarcze ?
                    Przecież te ścierwa tłuka pieniądze na państwowym sprzęcie i w godzinach
                    swojej pracy!
                    Służba zdrowia jest rozwalana przez samych lekarzy / menedżerów -
                    dyplomowanych!/
                    Szpitale jużoddawna są sprywatyzowane /tam rządzą pieniądze pacjenta w
                    niepisanej włsnośco ordynatorskiej
                    Najwyższy czas by to wszystko padło a biedni lekarze w konco w coś
                    zainwestowali i płacili podatki jak inne grupy zwodowe
                    Te paranoiczne wręcz sytuacje należy uciąć własnie sprywatyzowaniem służby
                    zdrowia !
                    Drodzy wyuczeni a może i przeuczeni "doktorzy" jest wam po prostu za dobrze !
                    Szara strefa jest waszą domeną bo to co posiadacie w żaden sposób nie jesteście
                    w stanie rozliczyć !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka