Dodaj do ulubionych

Knock-out przez opt-out

03.06.07, 11:59
Strajk rozszerza się, Ogólnopolski Związek Zawodowy jest gotów ograniczyć
swoje tegoroczne postulaty płacowe do przeznaczenia na podwyżki w tym roku
kwoty 1 miliarda zł, a tymczasem... lekarze mają jeszcze jeden, niezwykle
silny argument, o którym na razie cisza w rozmowach z rządem. Ten argument to
kwestia dyżurów lekarskich w kontekście prawa unijnego.

Jeśli zostanie ono zastosowane w Polsce, to okaże się, że po pierwsze:
dramatycznie brakuje lekarzy, po drugie: trzeba dołożyć pieniędzy do systemu,
bowiem w świetle prawa unijnego dyżur medyczny to czas pracy; innymi słowy
należy go traktować jako godziny nadliczbowe, te zaś są wyżej opłacane niż
dyżury medyczne (odpowiednie zapisy regulują te kwestie w Kodeksie pracy oraz
w ustawie o zakładach opieki zdrowotnej).

W myśl dyrektywy nie wolno świadczyć pracy powyżej 48 godzin tygodniowo;
każdemu pracownikowi należy zapewnić 11 godzinny, nieprzerwany odpoczynek w
trakcie doby, a w wyjątkowych sytuacjach - bezpośrednio odpowiednio dłuższy
czas odpoczynku po zejściu z dyżuru; czas dyżuru jest czasem pracy,
niezależnie od tego, czy lekarz podczas tego dyżuru faktycznie pomagał
pacjentom, czy też pozostawał w gotowości w miejscu pracy; jeśli strony chcą,
by czas pracy był wydłużony, potrzebna jest do tego dobrowolna zgoda lekarza
wyrażona na piśmie (tzw. klauzula opt-out); jeśli takiej zgody lekarz nie
wyrazi, nie wolno go z tego powodu w jakikolwiek sposób dyskryminować.

Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że jeśli wprowadzić zapisy dyrektywy w życie,
okaże się, że lekarzy jest dramatycznie mało. Podczas ubiegłorocznych,
nieudanych zresztą, negocjacji nad nowelizacją dyrektywy, przedstawiciel
polskiego rządu podawał w Brukseli, że zastosowanie dyrektywy to konieczność
zatrudnienia dodatkowych 15 tys. lekarzy.

Tymczasem Komisja Europejska zapowiedziała sankcje wobec krajów, które nie
stosują dyrektywy. W związku z tym rząd przyjął w ubiegłym tygodniu
nowelizację ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, dostosowującej obecne zapisy
do zapisów unijnych. W większości projekt pokrywa się z zapisami unijnymi,
choć brakuje w nim jednoznacznego zapisu, jaki jest maksymalny czas pracy.

Niemniej jednak Polskę obowiązuje unijna dyrektywa, a w niej, w rozdziale
dotyczącym odstępstw - czyli klauzuli opt-out - czytamy: "Państwa Członkowskie
zapewniają, że w żadnym przypadku wymiar tygodniowego czasu pracy nie
przekracza średnio 58 godzin w ciągu pierwszych trzech lat okresu
przejściowego, średnio 56 godzin w odniesieniu do następnych dwóch lat oraz
średnio 52 godzin w odniesieniu do każdego pozostałego okresu". Okres
przejściowy zaczął być liczony od 1 sierpnia 2004 roku, wynosi 5 lat i
wyjątkowo może być przedłużony o kolejne 2.

Według Czesława Misia, pediatry z Nowego Sacza, który wygrał w polskim sądzie
sprawę o dyżury medyczne w kontekście prawa UE, lekarze znaleźli się obecnie w
komfortowej sytuacji, kiedy mogą zacząć dyktować warunki płacowe. Chodzi w tym
o warunki finansowe na jakich wyrażą dobrowolnie, swobodnie i świadomie zgodę
na się na klauzulę wydłużenia tygodniowego czasu pracy (opt-out) do 52-58 godzin.

Nikt nie wie dokładnie, ile będzie kosztować wprowadzenie nowelizacji ustawy o
zakładach opieki zdrowotnej w życie. Rząd zapisał termin obowiązywania nowego
prawa od 1 stycznia 2008 roku. W uzasadnieniu można przeczytać, iż zakłady
opieki zdrowotnej będą musiały przygotować się na dodatkowy wydatek ok. 750
mln zł z uwagi na konieczność zrównania stawek dyżurowych ze stawkami za
godziny nadliczbowe, ale wszystko wskazuje na to, że są to szacunki sprzed co
najmniej dwóch lat. - Jak będzie, pokaże rzeczywistość - mówi rzecznik MZ
Paweł Trzciński. Zaś Ministerstwo Finansów, na etapie konsultacji projektu,
zwracało uwagę, by wyraźnie zapisać, iż wzrost kosztów z tytułu wprowadzenia
nowego prawa to sprawa zakładów opieki zdrowotnej, które ze środków własnych
powinny wygospodarować dodatkowe pieniądze.

Szef regionu śląskiego OZZL Maciej Niwiński nie przywiązuje się jednak do
proponowanej w projekcie daty wejścia nowelizacji w życie. - Koalicja ma
przecież większość, mogą dowolnie długo grać na zwłokę - mówi.

Związek zachęca zresztą lekarzy do występowania na drogę sądową o czas wolny
za dyżury przepracowane niezgodnie z dyrektywą od 1 maja 2004 roku (jest wszak
orzeczenie Sądu Najwyższego w tej sprawie, więc kolejne będą prostsze niż
sprawa dr Misia). Drogę tę popiera lider wielu protestów lekarzy w Niemczech
Frank Montgomery. Jego zdaniem niemieccy lekarze najwięcej chyba wygrali
wykorzystując właśnie ścieżkę sądową.

W sprawie opt-out OZZL też ma stanowisko, choć na razie po cichu rozdaje
broszury w tej sprawie. Można w nich przeczytać, że lekarze mogą dyktować
swoim pracodawcom warunki: za pracę w godzinach od 37 godzin 56 minut (norma z
ustawy o zakładach opieki zdrowotnej bez dyżurów medycznych) do 48 godzin na
tydzień - stawka jak za pracę w godzinach nadliczbowych. Za pracę powyżej 48
godzin na tydzień - żądanie stawek ponadnormatywnych. Oraz podwyższenia płacy
zasadniczej. - Bez zgody na klauzulę opt-out nie ma możliwości całodobowej
pracy szpitali. Jest zaś za mało lekarzy w Polsce, by szpitale pracowały
całodobowo w systemie zmianowym przy zachowaniu 48-godzinnego tygodnia pracy -
głosi instruktaż pod znamiennym tytułem "Knock-out przez opt-out" kolportowany
przez OZZL.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka