niebieski_chlopak
12.01.12, 21:43
No to teraz odmiana dla forum - facet. Facet, który postawił się w nieco podobnej sytuacji do wypowiadających się forumowiczek. Nie ma niestety forum "kochankowie", więc spróbuję tutaj. Może to i lepiej bo kobiecy punkt widzenia może nieco oswietlić sprawę.
Otóż poznałem w pracy pewną dziewczynę. Znamy się od lat, ale to była taka zwykła znajomość, widywaliśmy się max raz w tygodniu. Bardzo mi się podobała, ale wiedziałem, że ma kogoś i żeby nie robić sobie nadziei trzymałem się z boku. Tak się akurat jednak złożyło, że jakieś 3 miesiące temu nastąpiła odmiana. Zaczęła na mnie patrzeć bardziej przychylnym okiem. Umówiliśmy się, spotkaliśmy kilka razy na gruncie prywatnym. Przyznała, że ma narzeczonego. Jest z nim długo, ale sama nie wie czy to co do niego czuje to miłość. Mówi, że kilka razy ją zawiódł i takie tam. Miał być ślub, ślub odwołano itp. To tylko słowa.
Jak ona się zachowuje wobec mnie? Uwielbia moją bliskość, uwielbia być przy mnie, wiem, że emocjonalnie nie jestem jej obojętny, że się zaangażowała. Z każdym naszym spotkaniem widzę radość w jej oczach kiedy się widzimy. Dosyć szybko doszło do zbliżenia. Seks okazał się również fantastyczny. To trwa już blisko 2 miesiące. Nie ukrywam, że ja również zaangażowałem się emocjonalnie, choć rozsądek podpowiadał "uciekaj" to jednak serce woła za nią. Dałem jej do zrozumienia, że czekam na nią, że gdyby odeszła od narzeczonego to ja jestem gotów na związek z nią. Parę tygodni temu ona oddała mu pierścionek, z czym (jak twierdzi) czuła się całkiem nieźle, ale on zaczął nalegać i błagać i wyprosić u niej jeszcze jedną próbę umocnienia ich związku, na co ona przystała. Niby umacniają ten związek, ale robi to chyba tylko on, bo ona w tym czasie spotyka się ze mną, ze mną spędza czas, ze mną chodzi do łózka. Mnie jednak sytuacja trzeciego średnio odpowiada na dłuższą metę. Jestem nim tylko dlatego, że po cichu liczę na pozytywny dla mnie finał. Gdy pytam co dalej - ona mówi, że nie wie co do niego czuje i że chce się o tym przekonać, ale, że jej serce ciągnie do mnie. Zapewnia mnie, że będzie dobrze, żebym poczekał. Choć mówiąc szczerze nie lubi o tym rozmawiać. To są jednak słowa - może ona mi to mówi tylko po to, żeby mieć mie przy sobie? Może mydli mi oczy chcąc mieć ciastko i zjeść ciastko?
Pytanie - co dalej? Czy brnąć w to dalej licząc, że ona mówi prawdę i że kiedyś pójdzie za głosem serca? Czy też dać sobie spokój, próbować zapomnieć jeszcze w momencie gdy zaangażowanie nie jest tak duże?
Jak uważacie?