Dodaj do ulubionych

Rozmowy z Kochankiem

15.08.23, 10:26
O czym gadacie z Kochankiem ?
U mnie, u nas jest za dużo tematów tabu , np jego żona, życie rodzinne, choć o dzieciach coś tam rozmawiamy ale też bardzo niewiele.
Wcześniej już dałam post że z moim Kochankiem łączy mnie tylko seks i w sumie chyba ciągle tak jest. Wystarczy że raz coś opowiedział o znajomej swojej żony - jakąś ciekawostkę jako żart sytuacyjny i już mam opory aby opowiadać mu o swoich znajomych.
Jak jesteśmy na wycieczkach to tematy same się nasuwają, ale tak na codzien kiedy jesteśmy oddzielnie ... To głównie o pogodzie gadamy . No i głównie o seksie gadamy , tak 70 % wszystkich tematów.
Boję się go zapytać co robi, czy już leży, jakie ma plany na dzień czy wieczór itp wszystkie te pytania które mają żonę w tle.
Obserwuj wątek
    • taniarada Re: Rozmowy z Kochankiem 21.08.23, 16:43
      Boże kochanka to jak przyjaciółka nawet lepiej .O wszystkich problemach świata ,nawet z żonie wszystkiego nie powiem .Masz jakieś kompleksy ? Dla mnie ona najpiękniejsza .
      • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 21.08.23, 17:55
        Kompleksów nie mam, jestem zazdrosna. Nie może być moim przyjacielem bo ma przyjaciółkę w domu , o której ja nie chcę rozmawiać. On też niewiele o niej mówię , ale może dlatego że widzi jak ja reaguje na każde wspomnienie o niej. Jak jesteśmy razem to nie ma problemu, choć nasze tematy i tak w okół seksu się ciągle kręcą. Ale lubimy to obydwoje, wciąż wolę go w łóżku niż na obiedzie w restauracji. Ale z zasady nie mówimy o swoich dzieciach, rodzinach, coś tam tylko w jakimś zarysie. Ale jest mało zażyłości między nami. Pewnie czuję się trochę gorsza przy nim, że względu na to do czego doszedł , sam , ciężką pracą. Choć on w ogóle nie daje mi tego odczuc.
        Teraz obydwoje mamy dużo pracy, więc nasze spotkania są rzadsze , krótsze ...
        Sama jestem ciekawa co będzie dalej.
        • taniarada Re: Rozmowy z Kochankiem 22.08.23, 05:24
          Zazdrość paskudne uczucie .Ale trzeba się nauczyć oddzielić to .Nie piszesz z nim jak się czuje .Dzień dobry itp itd .
          • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 22.08.23, 06:46
            O widzisz , dzień dobry jest, ale jak się czujesz to już nie , bo ... Bo jego samopoczucie w domu jest ściśle , albo przynajmniej bardzo, powiązane z sytuacją w domu i żoną.
            Wychodzą minusy bycia Kochanką wink chociaż obydwoje zdajemy sobie z tego sprawę że jest jak jest i dlaczego. Ja też mu nie opowiadam o moich perypetiach z dzieciakami, bo on ma swoje , choć tam tym wszystkim się jego żona zajmuje.
    • krejzakrejza Re: Rozmowy z Kochankiem 22.08.23, 11:23
      rozmawiam z nim o tematach, o których z mężem nigdy nie rozmawiałam. Jest moim przyjacielem. bywa, że rozmawiamy o naszych współmałżonkach, ale temat wrażliwy bardzo. O dzieciach moich i jego rozmawiamy często, rozmawiamy o pracy, o pasjach, o smutkach, o złościach, radościach i o fantazjach. Mogę mu wszystko powiedzieć, mam nadzieję, że on też tak to czuje. On był najpierw moim przyjacielem, wiedziałam że jesteśmy w małżeństwach, nie patrzyłam na niego jak na potencjalnego kochanka. Na żadnego mężczyznę tak nie patrzyłam. To on, jego upór spowodował, że się zakochałam. W rozmowie wyszło, że on zauroczył/zakochał się znaczenie wcześniej we mnie. Relacja prawie idealna. Prawie.
      • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 22.08.23, 12:07
        My nie mamy tyle czasu, aby rozmawiać o życiu. Choć byśmy mogli to robić poprzez smsy, ale tak się ciężko żalić, czy opowiadać , nie zawsze można wszystko opisać. Z drugiej strony nigdy nie miałam przyjaciela , tzn kogoś kto wie o mnie wszystko , nie mam takich potrzeb . Teraz jedynie tą sytuację potrzebuję przegadać i wiem że mogłabym to z nim zrobić ... Ale na spotkaniach są inne rzeczy, szkoda marnować te parę godzin na rozmowy. Na wyjazdach jest tyle innych rzeczy ... poza tym to jest silniejsze ode mnie i jak rozmawiam z nim na drażliwe tematy to łzy same lecą więc dla nikogo to nie jest komfortowe. I tak naprawdę boję się zapytać jak jest między nim a jego żoną. Niezależnie od odpowiedzi którą usłyszę. Nawet jak powie że jest źle, a pewnie to mówił , to nie chcę sobie robić jakiś nadzieji.
        Wiem że wysłucha wszystko co będę chciała powiedzieć , wiele razy mówił że lubi jak mówię , wiem że nigdy nic co powiem nie użyje przeciwko mnie, wiem że zawsze chce dla mnie dobrze , wiem że nie będzie bagatelizował tego co powiem , to on jest tym który wszystko chce przegadywac , od razu rozwiązywać niejasności. On dużo pisze i mówi o uczuciach które ma względem mnie . Ja jednak ciągle pamiętam jego zdjęcia z żoną i się zamykam na niego. Ale ... W sumie nigdy nie mówił że odejdzie od żony, częściej mówił że nie widzi możliwość odejścia od niej. Nawet jeżeli następne mieszkanie przeznaczy dla nas to bardziej będzie tam gościem niż mieszkańcem ...

        Podsumowując, wiem że problem jest we mnie, bo to ja się blokuję na rozmowy z nim a i jego blokuje na rozmowy ze mną... Mamy tak różne życia , bardzo różne aż dziw że mimo wszystko jesteśmy z sobą i się dogadujemy.
        • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 22.08.23, 19:27
          Wydaje mi się że inaczej jest jak zaczyna się od przyjaźni niż tylko od seksu. U Ciebie doszło uczucie. Nie wiesz tak naprawdę na czym stoisz. Odejdzie czy nie odejdzie od żony i jaka jest teraz twoja rola teraz. Stąd pewnie opór przed otwarciem się. A mówienie o żonie tobie,jak nie masz nikogo to trochę niefajne. Doskonale Cię rozumiem. Mam podobnie. Nawet jak niczego się nie oczekuje. To takie nierówne. Trzymaj się i życzę jak Ci najlepiej
          • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 22.08.23, 20:32
            Pewnie masz rację. U mnie miał być tylko seks, przynajmniej do pierwszego spotkania.
            Jest super , ale np rozmowy przez komunikator w ciągu dnia są... o pogodzie i nic więcej. Czasami on albo ja napiszę jak mi z nim dobrze, niesamowicie w łóżku i super w życiu. Czasami coś co robię , dzisiaj np o 11 zreflektowałam się że nie wzięłam tabletki anty z rana i nie mam jej przy sobie więc dopiero wieczorem bym mogła to zrobić. Napisałam mu o tym. Choć też się zastanawiałam czy pisać. Zaproponował że mi przywiezie ... Moje dziecię zeszło na dół aby mu podać ... . Wiem że jest pomocny, często się pyta czy może mi pomóc, ja oczywiście jako niezależna kobieta nigdy tej pomocy nie potrzebuję.

            Nie wiem na czym stoję, w łóżku mówi tak jakby miał odejść od żony , ale też wiem że to jego marzenia , fantazje nie koniecznie do zrealizowania. On jest taki że nie odkrywa się do końca.
            Tak samo nie wiem co z tym mieszkaniem wspólnym . Czy naprawdę szykuje się coś kupić , i mieszkać tam ze mną, dużo o tym mówi ale czy naprawdę czy raczej jako fajne marzenie ... Ostatnio napisał że jego żona ma kochanka ... Odpisałam że to nie moja sprawa i nie chcę wiedzieć o takich rzeczach ... Wiem , pewnie nie powinnam tak się zachować bo to i dla niego była nowa sytuacja i pewnie trochę nim wstrząsnęła, ale zamykam się w sobie jak tylko pomyślę o nich razem o ich wspólnych latach, szczęśliwych wspólnych latach, ich wyjazdach , życiu codziennym - to mnie boli. Może jakby odszedł to wtedy już nie byłoby tej zazdrości a tak to co noc wraca do niej do łóżka, mają rodzinne zjazdy , wspólne sprawy. Po prostu czuję że nie należy do mnie.
            Boję się zapytać jak wygląda ich życie , czy dalej śpią w jednym łóżku, czy razem jedzą, rozmawiają, wychodzą - i sobie wyobrażam że wszystko to robią, choć on mówi o swoim życiu tak jakby żył sam.
            Dzięki Naiwna, czasami potrzebuję się wygadać. Ciężko komuś opowiadać o takim życiu.
            • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 22.08.23, 21:16
              Kazdy potrzebuje się wygadać. Dobrze Cię rozumiem. U mnie rozmowy tak jak u Ciebie. O naszych spotkaniach,o tym kiedy znowu. Głównie seks. Ja więcej mówię o emocjach,ucxuciach ,on zamknięty i nie chce dać poznać po sobie co mysli. Ja już go wyczuwam kiedy jest zly,nieszczęśliwy. Boi się przyznać do słabości. Trudna relacja. Inna jak u Ciebie. Dużo by mówić. Zobaczysz co przyniesie czas. U was jest wiele mozliwosci. Myślę że jest w tobie dużo lęku o to czy dorownasz żonie jak byście mieli być razem na codzień. To jak piszesz o niej,to Ci się nie dziwię. Głowa do góry,może jesteś inna ale napewno nie gorsza. I tego się trzymaj.. Też mam dużą potrzebę wygadania się. Znajomym to trudno mówić o czymś takim. Dlatego tak jest ciężko. Pozdrawiam
              • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 22.08.23, 21:38
                O tak, tu dobrze trafiłaś.
                Boję się czy dorównam żonie. Specjalnie się o nią nie dopytuję aby z nią nie konkurować. Ale pewnie jako pani domu jest dobra, a ja nie umiem dbać o dom , choć kiedyś, bardzo dawno temu, bardzo lubiłam być żoną. Boję się że jakby odszedł od niej do mnie to by mógł tego żałować po jakimś czasie. Też wiadomo że inaczej jest w pierwszych latach związku a inaczej później.

                Pocieszam się że już nie są razem szczęśliwi, że mnie wybrał. Mnie woli. A że się nie rozwodzi ... Po tylu latach małżeństwa pewnie nie jest to takie łatwe. I chyba tak musi zostać.
                • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 23.08.23, 20:35
                  Jak napisałaś że ona ma kochanka ,to wiele wyjaśnia. Są siebie warci. Może łatwiej będzie mu się zdecydować. Na początek wspólne zamieszkanie. Jak będzie chciał. Tak naprawdę to niewiadomo co on tak naprawdę myśli. Zwłaszcza teraz jak żona ma kogoś. Czasami faceci nie za dobrze się z tym czują . Ciekawie się zrobiło.
                  Trzymam kciuki za Ciebie . I nię jesteśmy gorsze od żon jak widac. Może tyłko inne
                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 23.08.23, 21:10
                    Dzisiaj znowu pisał o mieszkaniu, wychodzi że to by była nasza garsoniera. Za bardzo mi się to nie uśmiecha, bo sprzątnie, pranie byłoby na mojej głowie. A znam siebie, wolę siedzieć u mnie w domu z dziećmi i z kotami niż tak sama. Więc nie jezdziłabym tam oprócz spotkań. Finansowo patrzeć to mieszkanko ma prawo bytu, bo na hotele wydaje dużo pieniędzy. On pewnie by tam nie mieszkał że względu na rodzinę, na noc musi wracać do domu. Chociaz marzy mu się mieszkanie ze mną. No i logistycznie, dla mnie byłoby trochę mniej poręcznie .
                    Z drugiej strony mogłoby być fajnie , pewnie że by było fajnie. Ale mam nadzieję że to jeszcze nie w tym roku ...
                    Ma też swoje wady, uważa np że jak daje pieniądze , zapewnia wyjazdy itp to nic od niego nie można już wymagać ani mieć do niego pretensje. Więc rozumiem że jego żona może go mieć dość. A pewnie czuję się swobodnie bo wie że on jest opiekuńczy i odpowiedzialny i nawet jakby nie byli razem to zadba o byt dzieci, jej pewnie też. Może nawet sądownie dostałaby jeszcze więcej jak teraz ma. Może być tego świadomy , bo kiedyś się mnie zapytał co bym zrobiła jakby zubożał.

                    Ech , w sumie wróżenie z fusów.

                    Może nie myślę że jestem gorsza od żony, ale inna. A on jest już przyzwyczajony do pewnych rzeczy. Wiem że, dla mnie, jest najlepsze utrzymać daną sytuację jak najdłużej. Jakbyśmy mieszkali razem to dopiero zaczęłyby się problemy , z jego rodziną, z moją. Nie wszystko da się załatwić seksem i pieniędzmi wink
                    • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 23.08.23, 21:31
                      Masz rację. To co mssz teraz to póki co najlepsze narazie dla Ciebie. Nie masz co się spieszyć. Masz jego, jak i swój świat. A tak to nie wiesz jakby to było. Jak jest dobrze to nie ma potrzeby zmieniać.
                    • friday_afternoon_today Re: Rozmowy z Kochankiem 22.09.23, 14:03
                      Nie komplikuj sobie życia wink korzystaj z tego co masz, co Ci służy.
                      Mam podobnie ze swoim kochankiem. Lubimy się, lubimy swoje towarzystwo, uwielbiam te intymne chwile z nim, gdy sobie leżymy razem w łóżku i gadamy o tym, co nam w duszy gra. Czasami jest to praca, czasami są to jakieś rodzinne sprawy(moje albo jego), czasami są to jakieś inne nasze (nie że wspólne po prostu moje albo jego) intymne tematy. Szalenie cenimy sobie oboje to, że możemy przy sobie być tak bardzo otwarci i szczerzy i że nikt się nie czuje oceniany. Z drugiej strony absolutnie za nic w świecie nie wyobrażam sobie z moim kochankiem takiego regularnego związku.
                      Najważniejsze to nie robić niczego wbrew sobie. Po prostu.
    • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 14.12.23, 01:15
      Miałam dzisiaj ciekawą rozmowę z Kochankiem.
      Mieliśmy zaplanowany wyjazd na weekend, niestety przyplątała mi się opryszczka na ustach więc bez sensu gdzieś jechać. No i że już wszystko jest opłacone to zaproponowałam mu aby żonę swoją zabrał. Chyba naprawdę nie byłabym już zła czy zazdrosna.
      • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 14.12.23, 18:27
        Naprawdę? Ja weszłam w ten układ tylko dlatego że jemu się nie układało w małżeństwie. Inaczej nie widziałam sensu bo jako kto? I paradoksalnie,jak ja się pojawiłam w jego życiu u niego zaczęło się polepszać a między nami psuć. Nie widziałam innego wyjścia jak to skończyć. A u ciebie pewnie jest inaczej ale myślę że będziesz myśleć. Serca nie da się tak oszukać. A zazdrość jest wpisana w miłość.
        • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 14.12.23, 18:45
          Nie wiem czy było źle u mojego ... Niby coś było źle, ale teraz jest dobrze, można powiedzieć że mają otwarty związek.
          Nie wiem jakbym przetrwała jakby jednak pojechali ...

          Nie boli mnie jak pisze że kocha nas obie i nas obie szanuje i nie chce okłamywać ... Boli mnie jak mówi o codziennym życiu i tam się ona przewija...

          Dzisiaj na koniec już napisałam mu że wolę nie pamiętać że ma żonę.

          • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 14.12.23, 19:16
            Ja miałam podobnie. Na początku mówił że żona nie daje mu uczucia itp. Niigdy źle nie mówił o nie i to mnie też urzekło. Później każda wzmianka o niej ,że zaczęła bardziej się Nin interesować powodowało że czułam się duzo gorzeje. Tam dalej nie jest do końca dobrze,ale nie mogłam pozwolić żeby tam było lepiej kosztem mnie. Bo ja dawalam a nic nie dostawałam. Tak to u mnie było. Ale to całkiem inny człowiek. Tu nie ma dobrych rozwiązań.
            • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 14.12.23, 19:40
              Mimo wszystko cholernie mi go brakuje. Ale dużo by mówić dlaczego. Tutaj się nie da. Bądź rozważna i silna bo teraz trudny czas. Pewnie wszystko się u ciebie poukłada. Zakochalaś się i tyle. To jest mimo wszystko fajne uczucie.
              • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 14.12.23, 20:09
                Nie wiem czy się zakochałam ... Czy po prostu jest mi z nim bardzo dobrze. Mam wszystko to co bym chciała, plus "wolność" , znaczy np brak chrapiącego faceta obok, ktoś kto by krzywo patrzył że siedzę i nic nie robię itd.
                Za to mam "drugą pensję", wyjazdy, okazywanie miłości , rozmowy , i też nie za dużo bo tego nie lubię. I jeszcze dużo wiecej.

                I nie wiem czy nie mylę tego wszystkiego miłością... Napewno nie chcę go skrzywdzić , wykorzystać, nie ciągnę od niego dodatkowych profitów, tylko tyle ile sam chce mi dać . Więc nawet jak nie kocham to nie czuję się źle. A gdyby się zakochała, tak naprawdę, naprawdę pewnie zaczęłaby mi przeszkadzać jego żona - a może już to ten wiek, że człowiek nie musi mieć portek w domu, woli sam sobie posiedzieć a wszystko inne poza domem.
                • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 14.12.23, 21:08
                  Długi czas tak myślałam ja ty. Też mi się wydawało że tego wszystkiego nie potrzebuje. Jak teraz wszystkiego jest dobrze to super ale jak zacznie brakować z różnych przyczyn to wtedy dopiero to wychodzi. Jak mi było dobrze to się nie zastanawiałam co będzie dalej. Zylam chwilą i dopiero gdy zaczęło się psuć poczulam czego chcę. To wszystko jest takie pokręcone . I ta myśl ze to będzie musiało się kiedyś skończyć. I tak naprawdę zostaję z niczym. To nie znaczy że muszę mieć kogoś tylko żeby był. Ten mój Wojtek tak mi narobił mętlik w głowie że teraz ciężko wrócić do takiej normalności. Daliśmy sobie takie emocje,których wcześniej nie zaznaliśmy i nie wiadomo co dalej. Tylko tak naprawdę to powinniśmy dostać ód najbliższych. A tak,niewiadomo co dalej począć. U ciebie jest inaczej,często jesteście razem ale też żyjesz dniem dzisiejszym. Bez jasnej przyszlosci,dlatego masz takie przemyślenia. Pamiętam twoje pierwsze wpisy i wydaje mi się że dużo emocjonalnie się u ciebie zmieniło. Niektórzy ludzie nas zmieniają i stają na naszej drodze po coś. A reszta to czas pokaże. Jesteśmy pewnie w podobnym wieku i kurcze i czasem czuję się jak nastolatka,która głupio się zakochała. A jak za nim tęsknisz i czekasz to się zakochalaś. Może to nie miłość ałe głębsze uczucie jest. 😀
                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 14.12.23, 21:22
                    Ciężko chyba było rozmawiać o jego żonie ?

                    Co do jasnej przyszłości, czy nie jasnej ... Małżeństwa się kończą, więc nigdy nie można być pewnym co będzie.
                    Myślę że jako kochanka mam szanse na dłuższe z nim bycie. Nie odkryje za szybko moich wad wink albo nie będą mu one tak przeszkadzać.

                    Pewnie że jakby się skończyło to bym cierpiała, za dużo spędzonych wspólnie fajnych chwil, już się przyzwyczaiłam do przytulania, całowania. Dlatego doceniam każdego dnia to co mam i obydwoje piszemy to wszystko sobie nawzajem.
                    • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 14.12.23, 21:49
                      Malo z nim rozmawiała o żonie. Kilka razy coś takiego powiedział że źle się poczulam. Na początku więcej pytalam a później to nie chciałam nic wiedzieć. Byłyśmy różne pod każdym względem. Tam napewno milosci nie ma tyłko dbanie o zachowanie pozorów, odpowiedzialność za dzieci i za cały uklad. To co piszesz to jednak są uczucia ,pewnie starasz się to ukryć ale pewnie jesteś szczesliwa jak jesteś z nim. Czujesz się zaopiekowana A to przywiązuje. I niech to trwa jak najdłużej. Nasze historie choć podobne to całkiem inne.. Nie doradzę za bardzo ale cię rozumiem.
                      • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 14.12.23, 22:02
                        W sumie nie szukam pomocy czy rady. Byłabym głupia gdybym to zakończyła tylko że względu że później będzie mi gorzej.

                        Czasami potrzebuję coś napisać, bo nie mam komu o tym wszystkim mówić.

                        Ciekawe czy wyjedzie z żoną na ferie ... Dzieciaki już ma dość duże więc nie koniecznie już by chcieli z nimi jechać , a obydwoje ... ? wink Jeszcze sam nie wie, albo mówi że nie wie. Czasami woli mi wszystkiego nie mówić, tak aby czuł że on nad wszystkim panuje, kontroluje . Czas pokaże. Tak jak jeszcze nie planuje wyjazdu ze mną... Ja się nie dopytuje, bo nie chcę naciskać, ale chyba powinnam aby wiedział że bardzo bym chciała znowu gdzieś z nim pojechać ... Ooo , to może jutro zapytam wink
                        • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 15.12.23, 19:45
                          U mnie jak na karuzeli.

                          Dzisiaj się wkurzam, że z jednej strony, przeważnie tej na dole, mówi że chce taką kobietę jak ja na zawsze, w naszym domu, a chwilę później już w normalnych rozmowach wspomina o swoich dziewczynach (żona i córka) ...

                          Za dużo tych planów na wspólne życie, nawet jeżeli są one mówione tylko w łóżku... Już chyba pisałam to tu, miesza mi to w głowie ...



                          • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 15.12.23, 21:14
                            U mnie podobnie było. Jego rodzina będzie najważniejsza. Niestety. Też nie oczekiwalam stałego związku ale byłam na samym końcu. A to mieszanie w głowie to chyba norma. Też mi mieszał i ta huśtawka emocji byla nie do zniesienia. Wykończyło mnie to. Im dłużej się w tym jest ,tym więcej uczucia i przywiązania i więcej wątpliwości. Brakuje mi Jego ale tego co mi przynosiło radość i szczęście ale było tego co raz mniej a więcej niepokojów i zlych emocji. Może U ciebie wszystko wróci do normy,bo jak nie,to będzie tyłko trudniej. Życzę Ci spokoju zwłaszcza że teraz taki czas i pewnie będzie z rodziną. Trzymaj się cieplutko
                            • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 15.12.23, 21:51
                              O święta się nie martwię, chyba że coś mu się wymksnie w mowie...
                              Ja pracuję więc szybko miną Podobnie w Sylwestra też osobno, on w domu , a ja w pracy.

                              Najgorzej jak coś zacznie mówić o żonie , na szczęście prawie nigdy nie mówi, ostatnio to ja głupio zaczęłam.

                              Nawet teraz z nim piszę i znowu mi wyjeżdża że na stałe chce abym jego była. Odpisałam że ostatnio za dużo jest tego tematu.

                              Już chyba zaczynam Cię rozumieć, zakończyć coś co tak bardzo cieszyło - ciężkie.
                              W sierpniu trochę nawet o tym myślałam , też jakoś dużo myślałam o jego sytuacji ... I było mi wtedy źle .

                              Chyba znowu muszę zacząć pić melisę.
                              • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 15.12.23, 22:21
                                Bo tak naprawdę,dobrze jest na początku jak nie ma tego wszystkiego i jest spontan. Nie myślimy o tym co będzie później. Masz w sumie dobrze ale i tak dopadają cię wątpliwości. Nie możesz niczego przewidzieć i wtedy jest ciężko. Ja wiedzialam że to ma być tylko na jakiś czas a i tak to było trudne. U mnie najtrudniej jest z tym że obydwoje siebie potrzebujemy a że względu na sytuację jego nie mogło to dłużej trwać. Było to dła mnie bardzo męczące. . Pewne tematy i tak będą wypływać. Dobrze ze chociaż świata masz ogarnięte ,sama ich nie lubię. Na spokojnie do tego wszystkiego podejść i powinno być lepiej. I temat jego żony omijać z daleka.
                                • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 16.12.23, 04:09
                                  U mnie, wiemy że to będzie trwać tylko na zasadach które są obecnie. Ale to jego gadanie ... Wiem że on potrzebuje czuć się kochany, akceptowany, potrzebny, że potrzebuje takiej a nie innej kobiety , stąd te jego wszystkie pytania , czy chcę, czy będę itp. Wiem że te rozmowy to wszystko "gra", potrzeba chwili, ale jak jest to codziennie to miesza w głowie. Kiedyś mi nie pasowało jak mówił na mnie żona, teraz trochę już przywykłam.
                                  On dużo gada, czasami tylko zaczepnie. Od jakiegoś czasu czuć w powietrzu miłość , on częściej mówi że kocha. I to nie tylko w trakcie, też w rozmowach, w pisaniu.
                                  Naprawdę pasuje mi taki układ jak jest teraz, taki bez problemów, kłopotów. Spotkania są tylko dla przyjemności, zapominamy wtedy o innych sprawach. Wiadomo że żyjąc razem tak by nie było. Nie byłoby pisania do siebie, które jednak dużo ułatwia w trudnych sprawach.

                                  Tylko to przypominanie sobie że ma żonę ... Żonę z którą normalnie żyje na codzień, chodzą na zakupy , rozmawiają codziennie, mają wspólne sprawy, problemy , radości, spotkania rodzinne ... Czasami i przez kilka miesięcy o tym nie pamiętam i wtedy jest super.
                                  • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 16.12.23, 08:29
                                    Trzymaj się tego co ci pasuje. A to że ma rodzinę to to trzeba w pełni zaakceptować. Ale jak kochasz to będzie Ci to uwierać. Facet potrzebuje was dwie i będzie to trwać do póki wszystkim będzie pasować. I każda dostanie to czego oczekuje. I tak naprawdę liczy się to co robi a nie to co mówi. Chociaż robi dla ciebie dużo bo ten mój to nie był w stanie zrobić tego co mówił. Może i chciał ale nie potrafił. To było męczące.
                                    • czarne-jagody Re: Rozmowy z Kochankiem 16.12.23, 12:19
                                      Taki układ wyniszczą psychicznie na dłuższą metę.
                                      • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 16.12.23, 14:00
                                        czarne-jagody napisała:

                                        > Taki układ wyniszczą psychicznie na dłuższą metę.

                                        Tu masz rację, nie neguję tego. Myślę że dla naszej trójki jest to wyniszczające psychicznie.

                                        Na szczęście tylko czasami mnie to męczy, i to tylko wtedy jak jest temat jego żony, znaczy ok 3-4 razy w roku. Teraz ja głupio zaczęłam. Przez resztę czasu zapominam że ma żonę. Nawet jak czasem do niego zadzwoni, jak jesteśmy razem to mnie to nie boli (tak było z 3 razy od ponad roku).

                                        Dlatego uważam że pozytywów jest dużo więcej jak negatywów.
                                        • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 16.12.23, 18:10
                                          Bo wszystko zależy jak mówi,w jakim kontekście. Wiemy że ona jest ale nie chcemy wiedzieć nic więcej. Bo w sumie to nie powinno nas to tyczć.
                                          • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 17.12.23, 19:11
                                            A jednak ciężko mi przechodzi słowo : kocham.

                                            Prawie codziennie się już widujemy, chyba że ja pracuję cały dzień. A tak jak nie w hotelu to przyjeżdża do mnie , na 2-3 godz, oczywiście już wtedy bez seksu. Mało kiedy jestem sama w domu. Dzisiaj dał mi prezent, oczywiście kasę, tylko że dużo więcej niż w tamtym roku, 3 razy więcej ... Aż się przeraziłam jak później to zobaczyłam. On jest materialistą i nie lubi się dzielić kasą, to już wiem , więc to dziwne ... .

                                            Ale wróćmy do słowa kocham. Mam opory, choć jak jesteśmy razem to mówię, zwłaszcza w trakcie. Ale tak aby mu napisać ... Też czasami to czuję, ale nie zawsze ... np teraz . Kiedy on się tego domaga, sam to często pisze, mówi.
                                            I ciągłe to gadanie czy będę taką jak będziemy razem mieszkać , że on chce taką kobietę, itd . I weź tu pamiętaj że ja tylko kochanka i nią już zostanę.
                                            • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 18.12.23, 23:22
                                              Myślę że się zakochalaś ale boisz się tego uczucia. Bo nie wiesz na czym stoisz. A czy on kocha? Mozliwe. Jest Ci z nim dobrze,dba o ciebie także finansowo. Tylko co by było gdyby żona postawiła ultimatum. I wydaje mi się że nie powinien ci dawać nadzeji że będziecie razem i nic w tym kierunku nie robi. Takie mieszanie w głowie..
                                              • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 19.12.23, 08:21
                                                Chyba napisałaś wszystko co chciałam usłyszeć.

                                                Zapomniałam aby patrzeć na czyny, samymi słowami się sugerowałam.
                                                A to przecież wszystko gra, aby było przyjemniej, fajniej...

                                                I nawet jak kocha to nic za tym nie musi pójść.



                                                • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 20.12.23, 19:59
                                                  Jak ma dobrze w domu, to po co to zmieniać. Ma i jedno i drugie. Korzystaj z tego co jest , tylko nie angażuj się uczuciowo . A slowa to tylko słowa. Mój też mi wiele mówił tylko nic z tego nie wynikało. I raczej zaczęło mnie to wkurzać. No i dobrze by było żebyś wiedziała czego chcesz,czego oczekujesz i tego się trzymać. Wiem że to trudne zwłaszcza jak snuje różne plany z tobą.
                                                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 20.12.23, 20:05
                                                    Czego chcę?

                                                    To u mnie trudne. Ja biorę co mi dają.
                                                    Tak jak jest jest super. Jak będzie inaczej też będzie dobrze wink

                                                    A jak mi coś zacznie przeszkadzać to wtedy będę mówić. Aby tylko pamiętać że teraz to tylko gra słów, no i karmienie jego ego , jak to mi z nim będzie dobrze wink
                                                  • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 20.12.23, 20:41
                                                    Dokładnie. Jest Ci z nim dobrze,masz też inne korzyści to tego się trzeba trzymać. Dwie strony powinne być zadowolone i wtedy może to trwać długo. A to co mówi,może podkręcać atmosferęiżebyś się dobrze czula. Pewne rzeczy poprostu się czuje. I jestem ciekawa czy oni też tak rozmyślają 😀 pozdrawiam
                                                  • czarne-jagody Re: Rozmowy z Kochankiem 21.12.23, 09:45
                                                    Skoro on taki materialista to nawet ze względów majątkowych nie rozstanie się żoną. Jak Ci to wystarcza co daje to bierz. Według mnie to za duże szkody na psychice powoduje taka relacja, im dalej w las tym gorzej ale co kto lubi.
                                                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 21.12.23, 12:25
                                                    czarne-jagody napisała:

                                                    > Skoro on taki materialista to nawet ze względów majątkowych nie rozstanie się ż
                                                    > oną. Jak Ci to wystarcza co daje to bierz. Według mnie to za duże szkody na psy
                                                    > chice powoduje taka relacja, im dalej w las tym gorzej ale co kto lubi.

                                                    Dlaczego ma się nie chcieć rozstać z żoną dla pieniędzy?

                                                    Od 20 lat mają rozdzielność majątkową.
                                                  • czarne-jagody Re: Rozmowy z Kochankiem 21.12.23, 12:47
                                                    No skoro tak, to decydują inne względy.
                                                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 21.12.23, 12:58
                                                    czarne-jagody napisała:

                                                    > No skoro tak, to decydują inne względy.

                                                    Takie że żona go nie pogoni, a wiemy jak jest z facetami, rzadko który decyduje się sam na rozwód, tym bardziej jak na "legalu" może mieć i żonę i kochankę.

                                                    Tylko że ja nie czekam aż on się rozwiedzie, bo sam mówi że tego nie zrobi. Tylko że na jedno powiedzenie że tego nie zrobi jest przynajmniej tysiąc razy powiedziane że chce być ze mną i chce abyśmy razem mieszkali - co jest grą, fantazją, chyba nawet fetyszem, ale trochę miesza w moim myśleniu. I czasami potrzebuję gdzieś to "wyrzucić" aby odpowiednio poukładać myśli.
                                                    Myślę że na następne pół roku będę miała spokój wink
                                                  • czarne-jagody Re: Rozmowy z Kochankiem 21.12.23, 18:51
                                                    Życzę Ci spokoju w takim razie.
                                                  • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 21.12.23, 21:57
                                                    Ważne żeby dwie strony były zadowolone. Tak chyba u Eagle jest. Ma więcej korzyści. Byle się nie uzależnić od niego ,zwłaszcza uczuciowo. Ale faktycznie taka relacja może być wyniszczająca. Wszystko tak naprawdę zależy od faceta. On rozdaje karty i wie w co gra.
                                                  • 3-mamuska Re: Rozmowy z Kochankiem 04.01.24, 04:49
                                                    Dlaczego ma się nie chcieć rozstać z żoną dla pieniędzy?

                                                    Od 20 lat mają rozdzielność majątkową.

                                                    Czyli lubi być ze swoją żoną.


                                                    Takie że żona go nie pogoni, a wiemy jak jest z facetami, rzadko który decyduje się sam na rozwód, tym bardziej jak na "legalu" może mieć i żonę i kochankę.

                                                    A kto powiedził ze to żona ma go pogonić? To mały chłoptaś który sam nie umie zadecydować. Ale jak ktoś głupi i się łudzi to można go wykorzystywać.
                                                    Dał ci duzo kasy ,bo mimo wszystko jesteś tańsza od rynkowej prostytutki.
                                                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 04.01.24, 05:24
                                                    3-mamuska napisała:

                                                    > Dlaczego ma się nie chcieć rozstać z żoną dla pieniędzy?
                                                    >
                                                    > Od 20 lat mają rozdzielność majątkową.
                                                    >
                                                    > Czyli lubi być ze swoją żoną.
                                                    >

                                                    Wiem, już nie raz pisałam o tym.


                                                    > Takie że żona go nie pogoni, a wiemy jak jest z facetami, rzadko który decyduje
                                                    > się sam na rozwód, tym bardziej jak na "legalu" może mieć i żonę i kochankę.
                                                    >
                                                    > A kto powiedził ze to żona ma go pogonić? To mały chłoptaś który sam nie umie
                                                    > zadecydować.

                                                    Jak 90 % facetów. Ale jak widać pasuje im to obydwojgu.
                                                    A nawet pasuje to całej naszej trójce, czy już nawet czwórce.


                                                    Ale jak ktoś głupi i się łudzi to można go wykorzystywać.
                                                    > Dał ci duzo kasy ,bo mimo wszystko jesteś tańsza od rynkowej prostytutki.
                                                    >

                                                    Masz na myśli że ja go wykorzystuję?

                                                    Czy że on mnie wykorzystuje?
                                                    Raczej to drugie. Uwielbiam być tak wykorzystywana.

                                                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 04.01.24, 13:55
                                                    3-mamuska napisała:


                                                    > Czyli lubi być ze swoją żoną.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Takie że żona go nie pogoni, a wiemy ja
                                                    > A kto powiedził ze to żona ma go pogonić? To mały chłoptaś który sam nie umie
                                                    > zadecydować.
                                                    >

                                                    Poza tym on zadecydował, chce mieć nas dwie i jasno to mówi. Jak go żona pogoni to już nie będzie to jego decyzja.
                                                    I jak już wyżej/niżej napisałam. Wszystkim to pasuje. Całej czwórce - tak domniemam jeżeli wszyscy są w tym układzie.
                                                  • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 04.01.24, 23:29
                                                    W życiu niigdy nie jest tak jak byśmy chcieli. W różnych dziedzinach. Mnóstwo ludzi tkwi w nieszczęśliwych małżeństwach bo ma z tego jakieś korzyści. Owa żona się nie postawi bo też ma wiele do stracenia. I ijak się na to godzi to jej sprawa. A winnemu wszystkiego jest mąż zdradzających . On to wszystko funduję. A póki co wszyscy na to się godzą , są dorośli i nie ma co nikogo obrażać. A czas pokaże jak to się wszystko skończy.
                                                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 04.01.24, 23:44
                                                    Niekoniecznie jest tak jak mówisz. Chodzi mi o to że tylko on jest winny.
                                                    I pewnie że go będę bronić, to normalna rzecz wink

                                                    Ale to ona się przyczyniła do tego że mają rozdzielność majątkową. Ona pierwsza zdradziła. I tak naprawdę od tamtej sytuacji wszystko się zaczęło.
                                                    Poza tym oni już wcześniej mieli dość otwarty związek, ona też ma kochanka.
                                                  • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 05.01.24, 08:47
                                                    No to w takim razie jesteś w najgorszej sytuacji. Ma możliwości a trzyma się tego dziwnego małżeństwa. Ja tego nie rozumiem. Dopóki wszystkim to odpowiada to tak będzie to trwać.
                                                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 05.01.24, 11:26
                                                    naiwna11 napisała:

                                                    > No to w takim razie jesteś w najgorszej sytuacji. Ma możliwości a trzyma się t
                                                    > ego dziwnego małżeństwa. Ja tego nie rozumiem. Dopóki wszystkim to odpowiada
                                                    > to tak będzie to trwać.


                                                    Bo na świecie istnieje nie tylko monogamia. To że ktoś jest przypisany tylko do jednej osoby to wymysł ludzki. No i wszyscy dookoła tego oczekują dlatego tak bardzo się tego trzymamy.
                                                    Kochanki powinny wiedzieć o co kaman bo one od początku zgadzają się na poligamię. Mąż - żona na to się umawiają, często już po ślubie.

                                                    Więc nie uważam że jestem w najgorszej sytuacji. Ja, dalej, mogę tylko zyskać a nie mogę nic stracić.
                                                  • 3-mamuska Re: Rozmowy z Kochankiem 20.01.24, 01:29
                                                    naiwna11 napisała:

                                                    > No to w takim razie jesteś w najgorszej sytuacji. Ma możliwości a trzyma się t
                                                    > ego dziwnego małżeństwa. Ja tego nie rozumiem. Dopóki wszystkim to odpowiada
                                                    > to tak będzie to trwać.


                                                    Tyle ze ona wie to tylko z jego ust...
                                                    Facet ktory ma rozdzielność , zdradę żony ,kupę kasy i cudowną kochankę nie zostaje w nieszczęśliwym związku. Taki samic w życiu by na to nie poszedł.
                                                    No chyba ze kochanka nie jest dość dobra na partnerkę. Patrząc na rozstrzał ich statusu ,pan nawet nie rozważa wspolnej przyszłości. A mówić to można masę rzeczy , jesli jest ktoś kto chce słuchać i się na to nabiera.
                                                  • obrotowy nosz wiadomo, ze nie rozwaza... 10.02.24, 15:52
                                                    3-mamuska napisała:
                                                    > No chyba ze kochanka nie jest dość dobra na partnerkę.

                                                    - a moze nie chce nowej partnerki w ogole ?

                                                    ,pan nawet nie rozważa wspolnej przyszłości.

                                                    - oczywiscie, ze nie i kochanka o tym wie.

                                                    - przeszkadza Ci to ?
                                                  • czarne-jagody Re: Rozmowy z Kochankiem 05.01.24, 10:32
                                                    Wiesz to na pewno ? czy tylko kochanek opowiada Ci różne farmazony ? a ty to łykasz bo potrzebujesz jego pieniędzy.
                                                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 05.01.24, 11:18
                                                    Napewno to wiem tylko tyle że się z nim pieprzę.
                                                    Ale na pewno wiem parę faktów, które mówią za tym że to prawda.

                                                    Kochanka znalazła sobie dopiero niedawno, po ok pół roku po tym jak się dowiedziała że on ma mnie.

                                                    A mi tak naprawdę do niczego to nie jest potrzebne, jej życie ... Jakby go nie miała to i tak bym z nim była.
                                                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 05.01.24, 11:37
                                                    Poza tym , on jasno mówi że się nie rozwiedzie, ostatnio dość często o tym rozmawialiśmy ( o tym co jest między nami). Więc to obojętne jak jest między nimi, czy mają rozdzielność czy nie , czy ona kogoś ma.

                                                    Trochę się zagalopowałam w jego obronie. Bo to wszystko jest bez znaczenia. Nie liczę na nic więcej niż teraz mam. Mam super seks, pomoc w finansach domowych, kilka wyjazdów wakacyjnych w roku, wyjazdy weekendowe. I zero obowiązków przy nim, typu prania, gotowania, na codzien żyję jak singielka. Mi to pasuje.
                                                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 05.01.24, 11:50
                                                    I oczywiście jest między nami dużo czułości, miłości i przyjaźni. Bardzo lubimy być ze sobą. Potrafimy i całe dnie zwiedzać ale też i się nudzić przy sobie. Od ponad roku, w dzień w dzień nasze rozmowy to jedna wielka landrynka, i to głównie z jego strony. On głównie pisze jak mu jest dobrze ze mną. I ja wiem że papier przyjmie wszystko ale jak codziennie czytasz że jesteś wspaniałym człowiekiem i drugi człowiek chce Cię taką jaką jesteś, to jednak wbija się w to w mózg i jest bardzo przyjemnie - lepiej jak aforyzmy.
                                                  • claudel6 Re: Rozmowy z Kochankiem 20.01.24, 01:01
                                                    ha ha. ale tak ogólnie to głownie rozmawiacie o pogodzie. wiesz, dlaczego jest ciągle z żoną? swoją drogą nie wpadło Ci to do głowy, to wiele mówi. bo Ty - na wspólne życie - jesteś dla niego za głupia.
                                                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 20.01.24, 05:55
                                                    claudel6 napisała:

                                                    > ha ha. ale tak ogólnie to głownie rozmawiacie o pogodzie. wiesz, dlaczego jest
                                                    > ciągle z żoną? swoją drogą nie wpadło Ci to do głowy, to wiele mówi. bo Ty - n
                                                    > a wspólne życie - jesteś dla niego za głupia.

                                                    Gdzie ja napisałam że ja chcę być jego żoną?
                                                    Wiem kim jestem i niech tak zostanie. Wiele razy pisałam że gdybyśmy mieli mieszkać razem ( pfu, pfu) to skończyłoby się super życie i zaczęły problemy dnia codziennego trochę większe niż u większości, bo jednak on miałby dalej swoje dzieci, a ja swoje. A tak spotykamy się tylko aby spędzić razem cudowne chwile i nie to tak zostanie. Dla wszystkich tak jest łatwiej, więc po co to komplikować.
                                                  • obrotowy po co sie tlumaczysz ? 10.02.24, 15:57
                                                    eagle.eagle napisała:
                                                    A tak spotykamy się tylko aby spędzić razem cudowne chwile i nie to tak zostanie.

                                                    - nosz wlasnie.


                                                    - ale po co sie tlumaczysz tym dwom babskom - prawiacym Ci umoralniajace dyrdymaly ?
                                                  • eagle.eagle Re: po co sie tlumaczysz ? 10.02.24, 17:59
                                                    Bo sama muszę to przegadać, dlatego ten wątek tu. Poukładać sobie to w główce.

                                                    Nie wiem czy kiedykolwiek będę wstanie z nim rozmawiać o jego żonie. Chyba jak większość tu piszących to nie. Bo o tym jest główny temat tego wątku.

                                                    W poniedziałek jedziemy na wycieczkę na tydzień gdzieś w ciepłe miejsce, niestety tylko na tydz więc niezbyt daleko crying
                                                  • obrotowy zazdroscisz ? 10.02.24, 15:55
                                                    claudel6 napisała:

                                                    > ha ha. ale tak ogólnie to głownie rozmawiacie o pogodzie. wiesz, dlaczego jest
                                                    > ciągle z żoną?

                                                    - zgaduje. - bo m w niej oparcie instytucjonalne , np. ?

                                                    swoją drogą nie wpadło Ci to do głowy, to wiele mówi. bo Ty - n
                                                    > a wspólne życie - jesteś dla niego za głupia.

                                                    - a nawet jesli tak, to to, co ma - daje jej wiele.

                                                    zazdroscisz jej ?
                                                  • claudel6 Re: zazdroscisz ? 17.02.24, 03:01
                                                    haha bardzo źle skierowałeś złośliwość. jak myślisz, skąd wiem, co kobieta może dostawać od kochanka, z powieści dla kobiet? dla mnie bycie z kimś blisko i temat tabu w stylu :żona świadczą o tym, że ta druga osoba w ogóle Cię nie traktuje jak partnera do rozmowy. i ten poziom intelektualny i emocjonalny autorki to by mi się kleił, gdyby to pisała laska 20/25+, a nie dojrzała kobieta. co oznacza, ze dojrzałość nie jest funkcją wyłącznie wieku. apparently.
                                                  • obrotowy Re: zazdroscisz ? 17.02.24, 15:06
                                                    claudel6 napisała:
                                                    > haha bardzo źle skierowałeś złośliwość.


                                                    przeciwnie - bardzo dobrze.

                                                    ustawilem Cie troche do pionu.
                                                  • claudel6 Re: zazdroscisz ? 17.02.24, 17:11
                                                    ustawiać do pionu to możesz swoje kochanki.
                                                  • claudel6 Re: zazdroscisz ? 17.02.24, 17:28
                                                    i wiesz co Ci powiem obrotowy. jak na skalę zjawiska (zdrad) to forum jest martwe. nie ma tu dojrzałych rozmów na temat genez zdrad, realnego radzenia sobie z podwójnym życiem, rozterkami moralnymi, rozmów na temat monogamii i czemu we współczesnych relacjach została ostatnim nienaruszalnym dogmatem (a akceptowane jest już wszystko - pary jednopłciowe, brak ślubu, pary bezdzietne).
                                                    są to za infantylne rozmowy dorosłych kobiet, które kompletnie nie prowadzą do żadnej większej samoświadomości.
                                                    powiesz, że to jest forum wsparcia. i ok. ale jednak nadal to nie tłumaczy tego infantylizmu i niedojrzałości. czy ono przyciąga tylko jakiś określony typ kochanek?
                                                  • eagle.eagle Re: zazdroscisz ? 17.02.24, 21:43
                                                    Widocznie nikt nie ma ochoty dzielić się tutaj ze swoimi rozterkami moralnymi, czy rozprawiania o genezie zdrad i o swoim niemoralnym prowadzeniu się. Wystarczy poczytać kilka wpisów osób takich jak ty aby się domyśleć dlaczego.
                                                    Ludzie też przestali interesowac się tym jak inni radzą sobie w łóżku, czy mają papier na swój związek, i kiedy ktoś będzie miał dziecko jeżeli w ogóle, jak dla mnie to jest na plus.

                                                    Uwielbiam te tutejsze infantylne rozmowy, bo w życiu codziennym nie mam komu się żalić czy chwalić jak nastolatka. I akurat ja mam większą samoświadomość dzięki nim. Wyciągnęłam inne wnioski niż ty byś chciała abym miała, ale wcale mi nie przykro z tego powodu.

                                                    Też żałuję że mało osób tu się udziela. Ale rozumiem. Człowiek chociaż anonimowy i tak się boi że może zostać zidentyfikowany. Nie każdy też umie sobie radzić z hejtem czy choćby z negatywnymi uwagami.
                                                  • claudel6 Re: zazdroscisz ? 18.02.24, 01:37
                                                    to Ty napisałaś "niemoralne prowadzenie się", nie ja. no i taka jest ta Twoja samoświadomość.
                                                  • eagle.eagle Re: zazdroscisz ? 18.02.24, 09:07
                                                    claudel6 napisała:

                                                    > to Ty napisałaś "niemoralne prowadzenie się", nie ja. no i taka jest ta Twoja s
                                                    > amoświadomość.


                                                    Całkowita, uważam że prowadzę się niemoralnie.
                                                  • obrotowy to masz w nagrode stary dowcip: 24.02.24, 16:10
                                                    eagle.eagle napisała:
                                                    > Całkowita, uważam że prowadzę się niemoralnie.


                                                    to masz w nagrode stary dowcip:

                                                    na przelomie wiekow - bo w roku 1900 - pewien francuski filozof powiedzial:


                                                    "Zachod gnije ! - ale... jaki przyjemny wydziela przy tym zapach" smile


                                                    a powazniej:

                                                    - posiadanie kochanka dla samotnej kobiety - nie jest niemoralne.

                                                    to kochanek prowadzi sie niemoralnie , ale to juz jego problem, a nie Twoj.

                                                  • obrotowy alesz , alesz -- czy to musi byc forum rozwojowe ? 18.02.24, 16:54
                                                    claudel6 napisała:

                                                    > ... że to jest forum wsparcia. i ok. ale jednak nadal to nie tłumaczy tego infantylizmu i niedojrzałości.
                                                    czy ono przyciąga tylko jakiś określony typ kochanek?


                                                    alesz , alesz
                                                  • obrotowy mamuska, moglabys sie nie przypie*dalac ? 19.01.24, 22:50
                                                    3-mamuska napisała:
                                                    ,bo mimo wszystko jesteś tańsza od rynkowej prostytutki.



                                                    mamuska, moglabys sie nie przypie*dalac do kazdego, kto ma inna obyczajowosc od Twojej ?


                                                    nigdy nie bylem u prostytutki - po prostu dlatego, ze to nie jest seks - tylko "usluga seksualna"

                                                    i jak kazda usluga jest "staryfikowana"
                                                  • eagle.eagle Re: mamuska, moglabys sie nie przypie*dalac ? 19.01.24, 23:10
                                                    obrotowy napisał:
                                                    >
                                                    > nigdy nie bylem u prostytutki - po prostu dlatego, ze to nie jest seks - tylko
                                                    > "usluga seksualna"
                                                    >

                                                    Tu się z Tobą nie zgodzę. Przynajmniej nie w każdym wypadku tak jest, ... choć pewnie w większości .

                                                    I oczywiście nie neguję że nigdy nie byłeś u prostytutki, tylko resztę zdania.
                                                  • 3-mamuska Re: mamuska, moglabys sie nie przypie*dalac ? 20.01.24, 01:18
                                                    obrotowy napisał:

                                                    > 3-mamuska napisała:
                                                    > ,bo mimo wszystko jesteś tańsza od rynkowej prostytutki.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > mamuska, moglabys sie nie przypie*dalac do kazdego, kto ma inna obyczajowosc od
                                                    > Twojej ?

                                                    Tobie nic do tego co i kiedy piszę.

                                                    Obyczajowość ja nazywam rzeczy po imieniu.
                                                    Pani z nim sypia pan daje jej kase. Tyle ze przy okazji obowiada bajki.
                                                    Pani przypie*dala sie do zony tylko dlatego ze zona jest zona a ona jest za cieńka w uszach, zeby mieć pana dla siebie ,wiec się zadowala ochłapami.

                                                    >
                                                    > nigdy nie bylem u prostytutki - po prostu dlatego, ze to nie jest seks - tylko
                                                    > "usluga seksualna"
                                                    >
                                                    > i jak kazda usluga jest "staryfikowana"

                                                    A tu pani co świadczy .Modlą się razem? Świadczy usługi seksualne, no tylko ta zła zona przeszkadza im w ich miłości hahahaha .No ok jest też czasoumilaczem i sama się chwali ile to pan na nią kasy wydaje, no ok bardziej ekskluzywa prostutucja bo chyba jeszcze nie utrzymanka , pani na wyłczać pana ,więc pan płaci odpowiednio dobrą cenę. A pani się to myli z romantyzmem.
                                                  • eagle.eagle Re: mamuska, moglabys sie nie przypie*dalac ? 20.01.24, 05:32
                                                    >Pani przypie*dala sie do zony tylko dlatego ze zona jest zona a ona jest za cieńka w uszach, zeby mieć pana dla siebie ,wiec się zadowala ochłapami.>
                                                    >no tylko ta zła zona przeszkadza im w ich miłości hahahaha>

                                                    Mamuśka ty w ogóle nie czytasz co inni piszą.

                                                    Jeszcze raz zapytam.

                                                    Czy tylko od stanu majątkowego pana zależy czy jego kochankę nazwiemy prostytutką czy po prostu kochanką?
                                                  • obrotowy oczywiscie... 09.02.24, 18:41
                                                    eagle.eagle napisała:
                                                    > Mamuśka ty w ogóle nie czytasz co inni piszą.


                                                    oczywiscie,
                                                    jej zadaniem na forach jest wyglaszanie umoralniajacych pierdul.

                                                    a znam ja od lat.
    • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 30.12.23, 12:14
      A myślicie że jak są z żoną to jest im dobrze ?

      Chodzi mi o czas w domu, lub na wyjeździe.

      Mój właśnie wyjechał na Sylwestra, nie powiedział mi o tym, wygadał się przypadkiem, udałam że nie słyszę, choć wiedział że słyszałam i wiem.

      Zastanawiam się czy ... , jak jest między nimi.

      Ostatnio trochę rozmawialiśmy na nasz temat i całej tej sytuacji. Zapytałam wprost czy przewiduje rozwód, oczywiście że nie. Jedynie jego męska duma go zabolała jak pierwsza powiedziałam że nic nie chcę psuć w jego związku , znaczy afiszować się z nim, że im mniej ludzi o nas wie tym lepiej - bo odczytał to że ja bym nie chciała z nim być na codzien.

      Z drugiej strony zapytał czy wolę to co mam teraz czy wolałabym być na miejscu jego żony. I zadał drugie pytanie, czy mając takiego męża jak on, czy pozwoliłabym mu na kochankę?

      Trzeba trochę przestawic swoje myślenie, to co ma się wbite w głowę, czyli monogamia, wierność...

      Z drugiej strony czy byłby dla mnie taki czuły, kochany jakby po roku czasu ze mną, zostawił żonę?
      Pewnie by mógł ... Ale też inaczej bym wtedy na niego patrzyła.
      • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 30.12.23, 14:58
        O wyjeździe nie powiedział mi wprost bo wiedział że dla mnie tak jest lepiej. Tak wolę. Kilka razy mu mówiłam że nie musi mi wszystkiego mówić.

        Z drugiej strony, ona ma to częściej. Raz w miesiącu wspólny weekend ze mną, w tamtym roku 3 długie wyjazdy, z nią tylko jeden.
        Jak również po to aby wyjeżdżać ze mną przestał wyjeżdżać na darmowe wyjazdy które dostaje z różnych firm. Pewnie nimi tłumaczy swoje wyjazdy ze mną dzieciom, ojcu.
        • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 30.12.23, 18:28
          Cbyba tak naprawdę to chodzi o to ,czego ty chcesz. Czy mieć na codzień kogoś takiego, który poszukuje wrażeń. Dałabyś radę? Jak widać, chyba zaangażowałaś się bardziej niż zamierzałaś. Musisz brać bardziej na zdrowy rozsądek. A czy im jest razem dobrze? Stawiałabym na to ,że tak. Jakby im było bardzo źle to by się rozstali. Na pozór prowadzą zwyczajne życie. Myślę że on niepotrzebnie daje ci jakieś nadzieje. Jakby chciał być z tobą na codzień to by był. A jak widać troszczy się o żonę, rodzinę. Nie zostawi tego dopóki tak jest. Ani żona jego. I jak ktoś chce się rozwieść, to to robi. Nie wchodz w to bardzo emocjonalnie bo zwariujesz. Lepiej na zimno. Przerobilam to.
          • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 30.12.23, 20:23
            naiwna11 napisała:

            > Cbyba tak naprawdę to chodzi o to ,czego ty chcesz. Czy mieć na codzień kogoś
            > takiego, który poszukuje wrażeń. Dałabyś radę?

            Trafiłaś w dziesiątkę.

            Już o tym zapomniałam, na początku dużo o tym mówił. Teraz też mówi tylko że już tego tak nie przyjmuję... .
            Jego żonie już się nie chce, nie dziwię się dom i dzieci są na jej głowie.


            Jak widać, chyba zaangażowałaś
            > się bardziej niż zamierzałaś. Musisz brać bardziej na zdrowy rozsądek.
            > A czy im jest razem dobrze? Stawiał
            > abym na to ,że tak. Jakby im było bardzo źle to by się rozstali.

            Miałam pisać , money, money ... Ale masz rację, gdyby im było bardzo źle to by odeszli od siebie. Ona co prawda ma niewiele ale jeszcze na kilka lat dostałaby niezłe alimenty na dzieci a może i na siebie plus połowa domu ...



            Na pozór pro
            > wadzą zwyczajne życie. Myślę że on niepotrzebnie daje ci jakieś nadzieje. Ja
            > kby chciał być z tobą na codzień to by był. A jak widać troszczy się o żonę,
            > rodzinę. Nie zostawi tego dopóki tak jest. Ani żona jego. I jak ktoś chce się
            > rozwieść, to to robi. Nie wchodz w to bardzo emocjonalnie bo zwariujesz. Lep
            > iej na zimno. Przerobilam to.


            Nie da się nie wejść emocjonalnie jak jest tak kurewsko dobrze.
            Dodatkowo teraz mam bardzo duże zawirowania z robotą, duże problemy , nie mam finansowej stabilizacji, za 3 miesiące mogę zostać bez pracy , co nie ułatwia tego wszystkiego. Nie muszę mówić że teraz jego pomoc finansowa to moje być albo nie być .

            Jestem cholernie zazdrosna o nią, o to że ma tą całą kasę, że pewnie sobie chodzi po kosmetyczkach , może jakieś operacje też miała , że ma zapewniony byt, na dużo lepszym poziomie. Że spotykają się razem z rodziną. Ale też wiem że ona na to zasłużyła, są razem ponad 20 lat, wychowała dużo dzieci , sama była w tym wszystkim, jedynie co to o kasę nie musiała się martwić .

            Nie chciałabym z nim mieszkać , pomieszkiwać co jedynie , ale nie na stałe. Z racji że mam ten problem z robotą, nie mogę kupić samochodu, bo mój to już złom , a dzięki niemu już trochę odłożyłam i na coś średniego już bym mogła sobie pozwolić. Wyjazdami i tak nie mogę się chwalić, są fajne, bo są ale głównie dlatego że jestem z nim. Nie mogę sobie pozwolić na zwolnienie lekarskie ( bo problemy z pracą) a może by się przydał mały lifting wink

            Więc z jednej z strony tak naprawdę mam idealny dla mnie związek , sama przyjemność bez żadnych obowiązków, a z drugiej strony jestem zazdrosna o jego żonę , która ma głównie obowiązki ...

            A czasami coś tu będę sobie pisać , bo czasami człowiek musi a nie ma komu.
            • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 30.12.23, 21:11
              Ona Go nie zostawi bo za dużo ma do stracenia. Ma wszystko i nie byłoby to w jej interesie. Zostawić to wszystko. Korzystaj z tego co ci daje. Trzeba przyjąć to że nic więcej nie będzie. I tak mnie tylko ciekawi jeszcze, co by było gdybyś ty miała kogoś. On ma żonę to i ty możesz mieć kogoś, nawet tylko jako przyjaciela.Jakby się czuł. Tak hipotetycznie pytam. Sama kiedyś o tym pomyślałam co by ten mój zrobił i jakby się czuł. Czy chcialby słuchać o nim. Jak myślisz? Czy by się zastanawiał czy z nim sypiasz, nawet gdyby tak nie było.
              • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 30.12.23, 21:47
                Ale ja wiem co by było gdybym kogoś miała. Ostatnio go o to zapytałam, jakby on się czuł jakbym co noc wracała do łóżka do męża. Moje Kochanie udało że nie rozumie pytania , co oznacza tylko jedno: nie dałby rady, nie chciałby tak. Nie byłoby nas. Jest zazdrosny, sam mówi że jest zazdrośnikiem. Często też mówi o tym że to chyba jedyna rzecz która by mogła nas popsuć, jakbym go zdradziła.
                Co by było gdybym od początku kogoś miała ? Pewnie nie byłoby nas. Może parę spotkań i szukałby dalej. Ja też nie miałabym wtedy tyle czasu dla niego , nie byłoby wyjazdów itp.
                • dolasuznowu Re: Rozmowy z Kochankiem 31.12.23, 21:47
                  Jaki to związek idealny. Ona ma żonę, Ty masz być wolna, dostępna na każdego zawołanie, płaci i wymaga.
                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 31.12.23, 21:57
                    dolasuznowu napisała:

                    > Jaki to związek idealny. Ona ma żonę, Ty masz być wolna, dostępna na każdego za
                    > wołanie, płaci i wymaga.

                    A dodatkowo jest kochany, czuły, romantyczny , opiekuńczy. Pracuję, więc nie jestem na każde jego zawołanie, z chęcią te 3 razy w tygodniu zamieniłabym na 5. Nie płaci, pomaga, ma dużo więcej pieniędzy jak ja, dla niego to są grosze, więcej wydaje na hotele.

                    Ale masz rację dla niego to jest idealny układ. Dla mnie też , przynajmniej tak w 90 %. W ostatnim związku choć facet był wolny, miał swoje mieszkanie miałam dużo mniej czułości, miłości i zainteresowania niż obecnie.
                    • dolasuznowu Re: Rozmowy z Kochankiem 31.12.23, 22:12
                      I.mozesz z nim wyjść na spacer, do znajomych. Spędzacie razem święta, jeżeli nie to oszukujesz sama siebie.
                      • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 31.12.23, 22:30
                        dolasuznowu napisała:

                        > I.mozesz z nim wyjść na spacer, do znajomych. Spędzacie razem święta, jeżeli ni
                        > e to oszukujesz sama siebie.

                        No właśnie to jest to 10 % których mi brakuje.
                        Tylko że z poprzednim też tego nie robiłam, bo ciągle było coś nie tak ...
                        A z tym mamy za mało czasu aby gdzieś chodzić ... Może gdybyśmy mieszkali razem , ale wtedy też nie byłoby idealnie, pewnie bardziej byłoby nieidealnie jak teraz.

                        Wiem, że teraz mam dużo lepiej, jestem dużo bardziej szczęśliwsza niż kiedykolwiek wcześniej. Nie chodzi mi o pieniądze, choć oczywiście to też. Daje mi od siebie dużo więcej niż ktokolwiek inny wcześniej. Wiem banały ale gdyby tak nie było to byśmy razem nie byli.
                        Więc mam 90 plusów i 10 minusów. Nie jest tak źle.
                        • dolasuznowu Re: Rozmowy z Kochankiem 31.12.23, 23:22
                          I.niech Ci to będzie pociechą.
                          • obrotowy kręcisz nosem, bo to nie Twoj model zycia ? 01.01.24, 17:50
                            dolasuznowu napisała:
                            > I.niech Ci to będzie pociechą.


                            ludzie sa razem latami - gdy sa spelnieni jedynie na (powiedzmy) 50 %

                            - gdyz powodow do bycia/lub niebycia/ razem jest wiele.

                            uszanujmy wybory innych, jesli sa (chocby "w miare") - z nich zadowoleni.
                            • dolasuznowu Re: kręcisz nosem, bo to nie Twoj model zycia ? 01.01.24, 18:18
                              A gdzie tu masz, brak szacunku. Każdy jest odpowiedzialny za swoje wybory.
                              • obrotowy w tym kontekscie... 17.01.24, 17:03
                                dolasuznowu napisała:
                                > A gdzie tu masz, brak szacunku. Każdy jest odpowiedzialny za swoje wybory.


                                w tym kontekscie okreslenie "uszanujmy" - nie jest zarzutem do interlokutora o brak szacunku - ale oznacza

                                jedynie prosbe o zrozumienie innego punktu widzenia.
                • claudel6 Re: Rozmowy z Kochankiem 20.01.24, 01:18
                  gość Cię traktuje jak swoją własność - za opłacony abonament. jeśli weszłaś w taki układ jako młoda osoba, możesz z takiego mindsetu już nigdy idę wyjść. będziesz wiecznie szukała sponsora. dorosły człowiek powinien być odpowiedzialny za swój los i swoje własne utrzymanie, a nie wiecznie grać rolę dzieciątka, które musi znaleźć sponsora.
                  • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 20.01.24, 21:42
                    Claudel6 to nie twoją sprawa. Nie twoje życie. Zajmij się swoim.
                    • claudel6 Re: Rozmowy z Kochankiem 21.01.24, 22:51
                      pisanie na forum wiąże się tym, ze ktoś ci może odpowiedzieć. albo skomentować to, co napisałaś. jak nie jesteście w stanie wziąć tego na klatę, to piszcie do pamiętniczka.
      • claudel6 Re: Rozmowy z Kochankiem 20.01.24, 01:11
        ile Ty masz lat dziewczyno? ze się karmisz takimi farmazonami? jesteś dla niego wyłącznie źródlem seksu. nie chce mieć Cię za żonę i partnerkę, bo jestes nikim - nie jesteś partnerką, bo poza ciałem nic nie wnosisz do tego związku. jesteś tylko utrzymanką. dla facetów seks to jest tlen, więc on powie CI wszystko, by Cię utrzymać. ale z przykrością stwierdzam, że jesteś dla niego zwierzątkiem. przecież wy się nawet nie przyjaźnicie. wielu facetów, którzy maja kochanki wchodzą na wysoki poziom intymności i zwierzeń z tą kochanką. ten tego nie robi, bo po drugiej stonie ma młodą głupią dziunię. nie jestes żadną konkurencją dla jego żony.
        jak nie wierzysz - to zrób test - powiedz, że jesteś w ciązy.
        • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 20.01.24, 05:49
          Jestem 40+ i to już dobre +.
          Fajnie że się o mnie troszczysz, ale już nie trzeba.

          Ja WIEM że to jest tylko romans. Tylko jak już pisałam wyżej, jak ktoś od półtora roku codziennie Ci pisze, mówi że Cię kocha, że jesteś kobietą jego życia, że jest mu z Tobą cudownie to czasami miesza w głowie. Ale wszędzie tu piszę że ja WIEM że to GRA. Gra i jej zasady mi jak najbardziej odpowiadają. Przynajmniej w 90 %. A to całkiem dobry wynik.

          Nigdy w życiu bym nie chciała aby mi się zwierzał ze swojego życia rodzinnego. Ja też jestem osobą która swoje uczucia zachowuje dla siebie. Choć to właśnie on uczy mnie je pokazywać i mówić o nich. On jest dużo bardziej otwarty niż ja.

          Jestem z nim bo jest mi cudownie, nawet jeżeli miałoby to być tylko na chwilę.

          Ciebie też zapytam.
          Czy jakby pan był mniej zamożny to wtedy byłabym tylko kochanką? Czy tylko status pana uzależnia to jak nazywamy jego kochankę, czy kochanką czy utrzymanką?

          Wiem że jakby mi nie pomagał finansowo to bym była tylko kochanką, ale jak się zarabia tak dużo razy więcej pieniędzy niż druga osoba i czuję się do niej dużą sympatię to chyba jest dość naturalnym że chce się jej trochę pomóc w życiu codziennym.

          • claudel6 Re: Rozmowy z Kochankiem 21.01.24, 22:59
            jakby pan nie był zamożny, to nie byłabys jego kochanką. a przynajmniej nie te lata, jak jesteś. fakt, ze oferuje Ci te różne bonusy pełni tu dużą rolę - nie raz to tu napisałaś.
            swoja drogą jesteście ze sobą lata, a nie rozmawiacie o niczym istotnym. może gdybyście rozmawiali i byłabyś dla niego partnerka i powierniczką, to tej zony (o którą jesteś jednak bardzo zazdrosna) już by nie było. ale Ty jestes bardzo niedojrzała. i w tym wieku to już chyba nie do naprawy.
            i cały czas powtarzasz, że pasuje Ci ten układ. i gdyby tak było - to super. to Twoje życie, masz prawo mieć dowolny układ, o ile nikogo nie krzywdzi. ale między wierszami jest mnóstwo niepewności, braku poczucia bezpieczeństwa, zazdrości o żonę, bólu, że z nią spędza czas. to nie jest układ, który daje Ci wyłącznie motyle w brzuchu. daje Ci też kamienie w brzuchu.
            • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 22.01.24, 08:45
              Jak już wspomniałam układ mi pasuje w 90 %. Nie pasuje mi w nim to że muszę go ukrywać i kłamać, ale że na codzien jestem osobą dość skrytą więc to nie jest aż tak bardzo obciążające. A najbliżsi wiedzą o wszystkim.

              Co do tego że dalej jestem tą drugą... Nigdy nie pretentowałam do bycia jego żoną, bo od początku mówił że u niego rozwód nie wchodzi w rachubę i jeszcze z 3 razy wspomniał że kocha nas obie. Poza tym naprawdę uważam że łatwiej jest jak jest w domu rodzinnym ze swoimi dziećmi na codzień niż jakby miał mieszkać osobno od nich. Mam tylko nadzieję że w domu z żoną żyje tak jak mówi znaczy bez zgrzytów, wspólnie i zgodnie.
              Co do poczucie bezpieczeństwa to tu się myślisz, z nim czuję się naprawdę pewnie. Nawet jak to się skończy to nie załamie to mojego poczucia bezpieczeństwa.
              Jestem zazdrosna o żonę, bo to ona się z nim budzi rano, to ona go widzi codziennie w domu, może się do niego uśmiechnąć, dotknąć, przytulić. Ale to "normalne" przy takim układzie.

              Zawsze jak miałam partnera było mi finansowo lżej w życiu, jednak przez większość czasu byłam sama - bardzo lubię ten stan. Dlatego jakoś nie uzależniam mojego bycia z nim przez pryzmat pieniędzy. To on jest materialistą. Pisałam jedynie że miałabym mniej czasu dla niego , jakbym musiała więcej pracować, i pewnie on wtedy mógłby nie chcieć być ze mną a nie ja z nim. Dlatego pisałam że wtedy by nas nie było - ale to dlatego że jemu by nie wystarczało jedno spotkanie w tygodniu i pewnie dalej by się spotykał ze mną, ale też nie tylko ze mną. Teraz nie wiem czy chodzi jeszcze na boki, jestem z nim bo jest mi w jego towarzystwie bardzo dobrze a nie dlatego że jest mi wierny, bo przecież nie jest.
              Wszystkie inne bonusy, wyjazdy to też są głównie dla niego. On tego potrzebuje, i jeszcze raz powtórzę, gdybym nie mogła z nim wyjeżdżać to jemu by to przeszkadzało nie mi. Ja potrzebuję spędzać z nim czas, i jemu też to mówię. Cieszę się z wyjazdów głównie dlatego że będę z nim 24 g na dobę. Nigdy nie wyjeżdżałam i umiem bez tego żyć, a i tak się tym nikomu nie chwalę więc tylko najbliżsi wiedzą o moich wojażach.


              Nie umialabym słuchać co u niego w małżeństwie, w domu rodzinnym. Więc nigdy nie będę jego powierniczką. Dużo rozmawiamy o sytuacji jaka jest między nami, jacy jestesmy, co nas denerwuje, jak to obejść, czego potrzebujemy do szczęścia. Wiem że mogę powiedzieć mu wszystko i nie wykorzysta tego przeciwko mnie, że wierzy we wszystko co robię, odczuwam , mówię. W drugą stronę jest tak samo. Więc jest super i dopóki tak będzie to z nim będę.

              Podsumowując sytuacja obecna nie jest dla mnie idealna, ma swoje minusy. Ale jestem teraz dużo szczęśliwsza w życiu niż jakbym go nie spotkała - tego jestem pewna
            • obrotowy wyglaszasz swoje pierduly - jak mamuska ? 09.02.24, 18:46
              claudel6 napisała:
              > jakby pan nie był zamożny, to nie byłabys jego kochanką.


              tego twoja interlokutorka nigdy nie powiedziala.

              a przypie*dzielasz sie do tej sytuacji - bo nie odpowiada to twojej moralnosci - wot i wsio.
    • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 16.01.24, 14:28
      Ale dzisiaj dałam ... wink

      Wsiadam do mojego do samochodu i od progu mu na Kochanie walę... A on właśnie rozmawiał przez telefon na głośno mówiącym ... ze wspólnikiem. Nie wiem czy ten już wiedział o mnie, bo ktoś tam o mnie wie. No masakra. Ale chyba wiedział o mnie, bo dokończył temat na który rozmawiali co chwilę z uśmiechem (było słychać ) na ustach.

    • tomas72 Re: Rozmowy z Kochankiem 20.01.24, 17:45
      Ja ze swoją rozmawiam o wszystkim : o pracy, o ludziach w pracy (pracujemy w tej samej firmie) o życiu o swoich rodzinach (dzieciach, rodzeństwie, natomiast żona moja to temat drażliwy) , o seksie , o polityce itp jak normalni znajomi
      • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 20.01.24, 17:51
        Ja mam trochę opory aby mu opowiadać o swoich znajomych, bo wiem że jego żona też mu opowiada o swoich znajomych , pewnie to niedorzeczne i głupie ale mówiąc o nich czuję się jak taka głupia blondynka która trzebiocze facetowi , bo wiem że za chwilę inna będzie mu mówić podobne rzeczy.
        Niedorzeczne bo on często powtarza że bardzo lubi rozmawiać ze mną i lubi słuchać co chcę mu powiedzieć . Ale mam jakąś taką blokadę.
        Polityka i tematy światopoglądowe to pewnie że parę słów zamienimy , ale i tak głównie spotykamy się po to aby się seksic. Wspólnych znajomych nie mamy, nie mamy o kim gadać.
        • tomas72 Re: Rozmowy z Kochankiem 20.01.24, 20:25
          W sumie to u nas rozmów o sexie jest chyba najmniej
          • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 20.01.24, 20:29
            Może dlatego że rozmawiacie w pracy wśród innych ludzi.
            My przez 90 % naszego czasu jesteśmy sami w hotelu, ewentualnie wymieniamy setki wiadomości przez telefon codziennie.
            Ale dalej podtrzymuje, że gdybyśmy tak świetnie nie pasowali sobie w łóżku toby nas nie było.
    • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 31.01.24, 20:40
      Już coś dzisiaj gadaliśmy. Seks zamiast 5 godzin trwał 3 więc 2 godziny leżeliśmy i rozmawialiśmy. A że wyjeżdża na tydzień więc nie chciałam iść na obiad tylko jak najdłużej się przytulać i być blisko niego.
      Rozmowy są miłe ale jednak wolę dłuższy seks , dzisiaj był w dość kiepskiej formie, ma trochę problemów w firmie więc dlatego taki krótki.
      • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 01:19
        Eagle jeśli już zdecydowałaś się na taki układ chroń w nim siebie.
        Żona najprawdopodobniej nie pociąga seksualnie pana x. Owszem ma prawo ją kochać po tylu latach znajomości i wspólnych przejść ale najzwyczajniej pan x obawia się zmian. Podejrzewam, że jest świadomy tego, że mógłby nie stworzyć podobnie trwałego związku. W moim odczuciu niewykluczone, że facet się w Tobie najzwyczajniej zakochał. Dajesz mu to czego przez długi okres nie miał...
        Wieloletni związek się wypalił...Potencjał tej relacji znacznie się ograniczył...Fakt faktem pan X najmłodszy nie jest i z całą pewnością obawia się rewolucji w swoim życiu (dodam niepewnej).
        • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 04:17
          Całkowicie się zgadzam z tym co piszesz.
          Wcale mu się nie dziwię że nie chce zmienić swojej sytuacji życiowej. Ma stabilny długoletni związek, w którym nie ma już fajerwerków ale jest zaufanie, porozumienie, wspólne dzieci, majątek.

          A z drugiej strony kochanka która daje dużo fajerwerków, ale wszyscy wiedzą że one po pewnym czasie zawsze słabną i jak osłabną to nie wie co pozostanie.
          Dużo razy się pyta np czy jako jego "żona", partnerka będę taka jak teraz, czy to się nie zmieni, mówi że będę z nim szczęśliwa że przekona mnie do siebie abym z nim była ( tu chodzi o pieniądze, on jest dość dużym materialistą). Naprawdę na każdym spotkaniu jest mnóstwo rozmów o tym jakby wyglądało nasze życie jakbyśmy razem żyli. W tej chwili już wiem że to jest gadanie dla gadania, dla podgrzania atmosfery.
          I pewnie jest już miłość i to z obydwu stron, tyle oksytocyny napewno to spowodowało. I to że jest taki dyskretny, nie wypomina mi moich błędów, nie walczymy o to kto ma rację ... no jest wprost idealnie między nami. Wszelkie niejasności załatwiamy od razu.

          Ja też bardzo się boję związku z nim. Musiałabym zmienić swój świat , może i na lepszy, ale napewno zmienić. Chyba nie jestem na to gotowa . Jeszcze ciągle chcę mieszkać z dzieciakami, dlatego pasuje mi taki układ jak jest teraz , jak dla mnie jest idealny.
          I nie chcę aby dla mnie zmieniał swoje życie, wolałabym aby zmienił je bo on tego będzie chciał i będzie tego pewny, tak że jak nam nie wyjdzie abym nie miała wyrzutów sumienia że przeze mnie coś stracił.

          A jak się zakocham i w końcu powiem że chcę go na stałe i cierpię w takiej dochodzącej relacji ... to wtedy już nie będę mówić że ten stan, związek pasuje mi w 90 % , że jest idealnie. I zobaczymy wtedy co będzie , czy coś się zmieni.
          Pewne jest że z wcześniejszymi facetami zrywałam głównie dlatego że nie chcieli stworzyć stałego związku ze mną, choć byli wolni. I życie na dwa domy zaczynało mi nie wystarczać. Oczywiście też były i inne ich cechy charakteru które mi strasznie nie odpowiadały.
          • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 11:14
            Rozumiem Cię. Pamiętaj, wszystko dzieje się po coś. Jeśli żona ma kochanka, mąż Ciebie, funkcjonują na jasnych zasadach i w otwartym związku to nikt nie ma prawa oceniać takiej relacji tym bardziej, że nie jest się naocznym uczestnikiem 😉 Przy założeniu oczywiście, że Pan X nie wprowadza Cię jawnie w błąd.
            Wieloletni związek ewoluuje na przełomie lat.
            Zmienia się ranga uczucia. Pożądanie słabnie.
            Aby nie popaść w marazm partnerzy świadomie szukają stymulacji do działania jakkolwiek to brzmi. I z tym bywa różnie...każdy lubi co innego...jedni kurczowo trzymają się zasad moralnych, nie zdradzają, z kolei inni szukają fizycznych uniesień. Jednak nic bardziej nas nie napędza jak ponowne zakochanie. Powrót do zapomnianego już stanu...
            Pan X działa bardzo ostrożnie. Ochrania siebie i swoje interesy w dość egoistyczny sposób ale świadomie wszedł w taki układ.
            Ciekawi mnie czy z tego zauroczenia jest coś czego nie dostrzegasz..., czy też trafnie oceniłam, że Pan X chce zmian ale wie, że to stąpanie po kruchym, niepewnym lodzie i drogi powrotu do przewidywalnego, spokojnego życia może nie być... dlatego tak bardzo szuka u Ciebie potwierdzenia, że z nim będziesz, że nic się nie zmieni...
            Czas zweryfikuje czy tego wizje przyszłości to jakieś zaburzenie, czcza gadka, czy przygotowywanie asekuracyjnego planu B z Tobą 😊
            • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 11:42
              Lepiej bym tego wszystkiego nie opisała.

              Z tego co wiem, co on mówi to miał pozwolenie na skoki w bok, bo on potrzebuje czegoś nowego, zmian , aby coś się działo ( kiedyś bardzo często o tym mówił, teraz już przestał ) szukał kochanki, przede mną miał jedną ok 4 miesiące, ale czasowo się nie dogadywali. I ... to jaka ja jestem w tej sferze przerosło jego najśmielsze oczekiwania, ma ze mną swoje pierwsze razy (choć bardzo trudno w to uwierzyć) plus mój charakter, np że nie jestem rozczeniowa ( to jego słowa). On od początku nie ujawniał od razu tego co chce, rzucał propozycję, dwie czy trzy alternatywy i to ja miałam wybierać - oczywiście pozornie (teraz to wiem) sprawdzał czy czegoś nie robię pod niego, aby jemu się przypodobać ( przynajmniej ja miałam takie wrażenie). Od początku byłam z nim szczera , całkowicie we wszystkim. I on mnie chce taką właśnie jaka jestem. Praktycznie od pierwszego spotkania rozmawialiśmy całkowicie otwarcie i już wtedy obydwoje wiedzieliśmy że ta druga osoba to ktoś wyjątkowy na naszej drodze.
              Kiedyś się go zapytałam czy mnie sobie wymarzył bo mi nigdy nawet na myśl nie przyszło że może mnie spotkać coś tak pięknego jak on i wszystko to co może mi zaoferować , odpowiedział że nie że ja również przeroslam jego wszelkie oczekiwania wymarzonej kochanki.

              Tak, pan jest bardzo egoistyczny i ostrożny . Mówi że nawet jakby się rozwiódł to już nie będzie miał żony , głównie ze względu na pieniądze które ma i zarabia. Jest bardzo wygodny, w domu już ma swoją pozycję: osoby która zarabia na dobre życie, wyjazdy, i wszystkie inne dobra więc nie ma żadnych obowiązków, żadnych wymagań od niego, on nawet naczyń do zmywarki nie wkłada....

              Później dokończęwink
              • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 12:14
                Poniekąd rozumiem pana X. Należę do osób, które nigdy nie sformalizowały związku i uważam to za słuszny wybór.
                Jestem świadoma tymczasowości wszystkiego..
                • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 15:11
                  morethanlife napisał:

                  > Poniekąd rozumiem pana X. Należę do osób, które nigdy nie sformalizowały związk
                  > u i uważam to za słuszny wybór.
                  > Jestem świadoma tymczasowości wszystkiego..


                  Mam podobne podejście.

                  Kończąc tamten wątek, wiem że jego żona narzeka na niego że nie jest jej dobrze i wcale się jej nie dziwię.
                  Mają raczej dobry stosunek wobec siebie, ze trzy razy dzwoniła do niego jak z nim byłam i słyszałam ich rozmowę .

                  Dodam że na wspólnych dłuższych wyjazdach prawie w ogóle nie ma seksu, chodzimy, zwiedzamy od rana do nocy i później już nie mamy na to siły ani ochoty.
                  On dużo więcej piszę o tym jak mnie uwielbia i jak mu jest dobrze i że zawsze chciał mieć taką partnerkę (to przeważnie mówi), i potrzebuje też aby jego zachwalać , wychwalać , adoracji potrzebuję - ale daje jej dużo więcej .
                  Pamiętam jak ja mu kiedyś "wyrzucałam" że mam gorzej bo on miał tyle lat tylko jedną partnerkę a on mi że on ma gorzej ze mną i szybciej ja go opuszczę bo miałam kilku partnerów (dokładnie trzech) więc nie jestem stała w uczuciach.
                  Na początku naszej relacji tak się tym wszystkim zachwycił że był bliski rzucenia rodziny , wtedy wyjeżdżaliśmy trzy weekendy w miesiącu. Później dopiero mieli rozmowę z żoną i chyba mu wytłumaczyła że tak nie można, teraz już tylko jeden weekend jest nasz. W tym tyg wyjeżdża z nią i z dziećmi a za tydzień ze mną ( o ile wszystko się uda).

                  Na daną chwilę jest cudownie. Jest bardzo opiekuńczy, pomocny , troskliwy. Rozumiemy się bardzo dobrze, mamy podobne charaktery, podobnie myślimy. To on mówi że oprócz seksu potrzebuje też i wyjścia na obiad, rozmowy i zwykłego przytulania się np u mnie w domu ( mieszkam z dziećmi więc seks jest wykluczony) , on o to zabiega . Dodam jeszcze że ja jestem balaganiarą i on o tym wie. A w domu pewnie ma czysto.
                  Przeszkadza mi tylko ewentualne kłamstwa które mówię o nim np że jest rozwiedziony no i że omijam jego w tematach w rozmowie z innymi.

                  Kiedyś mówiłam : chwili trwaj, ale to już nie chwila , niedługo będzie 1,5 roku. Ale niech trwa to cały czas, może się nawet nie zmieniać jego stan cywilny.
                  • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 18:04
                    W życiu nie ma się wszystkiego - tak już jest. W teorii, w tak jasno doprecyzowanym układzie nie krzywdzisz nikogo. Sądząc po Twoich wpisach wyrachowana też nie jesteś, raczej empatyczna i wyrozumiała.
          • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 11:42
            A jak się poznaliście? Jak znaleźliście się w tym układzie?
            • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 11:58
              morethanlife napisał:

              > A jak się poznaliście? Jak znaleźliście się w tym układzie?

              To miało być tylko jedno spotkanie na seks.
              • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 18:08
                To on zaproponował? Czy umówiłaś się w ciemno? Znaliście się wcześniej?
                • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 18:45
                  morethanlife napisał:

                  > To on zaproponował? Czy umówiłaś się w ciemno? Znaliście się wcześniej?

                  Nie znaliśmy się wcześniej. Spotkanie tylko na seks . Pewnie że facet zaproponował , tak już jest na portalach że to faceci proponują pierwsi.
                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 19:14
                    I nasze życie zmieniło się tego jednego konkretnego dnia , często o tym wspominamy. Hołubimy ten dzień.
                  • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 19:16
                    Odważnie
                    • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 20:12
                      morethanlife napisał:

                      > Odważnie

                      Jak to mówią: przeznaczenie.
                      • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 20:22
                        Niewykluczone 😉
      • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 01.02.24, 01:26
        Zawsze łatwo możesz zweryfikować (teraz czy po dłuższym czasie) co czuje i czy byłby gotów zmienić dla Ciebie życie.. Aktualnie ta relacja Cię zaspokaja ale pamiętaj możesz przeoczyć moment, w którym naprawdę się zakochasz..
        • hell-raiser1 Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 05:54
          Tak ją zaspokaja, że ma problemy emocjonalne od tego.
          • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 08:48
            hell-raiser1 napisał:

            > Tak ją zaspokaja, że ma problemy emocjonalne od tego.

            Jak już to nie większe jak w moich poprzednich związkach, a tamci byli wolni.
          • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 09:45
            Raczej pochyla się nad pytaniami, które nasuwają się same 😉
            • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 15:54
              Czasami mam wyrzuty sumienia że spotykam się z żonatym, ale ... jak już pisałam nie jestem jego pierwszą kochanką, jakby np żona kazała by mu ze mną skończyć to za tydz czy miesiąc zdradziłby ją z inną a później z następną i jeszcze następną. Wiem że żonie nie pasuje że ma mnie, znaczy że ma jedną stałą kochankę , pytała się go kiedyś czy musi się ze mną spotykać. Z jedną stałą kochanką czuje się bardziej zagrożona. Jestem ciekawa czy ona wiedziała o jego wcześniejszych zdradach, ale wiedziała na za zasadzie że rozmawiali o tym , tak jak ja z nim o tym rozmawiam, czy tylko się mogła domyślać. Ale też nie ciekawi mnie to aż tak bardzo abym go o to zapytała, wszelkie pytania gdzie występuje jego żona nie są mi miłe.

              Podsumowując: to nie ja się przyczyniłam do jego małżeńskich zdrad, ani nie mogę im zapobiec.
              • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 17:22
                Fakt - to oczywiste. Za zdradę odpowiada zdradzający. Tu ewidentną winę ponosi Pan X. To on wybrał taką drogę i to on świadomie zranił poczucie wartości żony. To on nie utrzymał swojego instynktu na wodzy...
                Zabrakło mu odwagi by odejść i brakuje do dzisiaj...Funkcjonuje na zasadach zależności materialnych mając Was dwie.
                Żona trwa przy nim by nie obniżać swojego standardu życia...jednak godność już dawno straciła.
                Na tym przykładzie dobitnie widać, że kobiety kiedyś wychodziły z domu z "odziedziczonymi", czy też powielanymi błędnymi schematami...
                Niezależność to podstawa. Niech i Ciebie Eagle ta sytuacja dużo nauczy. Poza tym baw się i korzystaj 😉
                • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 17:31
                  Nie wiem czy doczytałaś, bo już wcześniej pisałam o tym. Jej zdrada, prawie na początku małżeństwa, przyczyniła się do ich rozdzielności majątkowej, oraz ... do otwartego małżeństwa. Nie mówię że pan teraz zdradza bo ona go zdradziła 20 lat temu ale to wszystko wtedy zapoczątkowało i dało na to wszystko pozwolenie.
                  Poza tym pani jest wykształcona i mogłaby zarabiać całkiem niezłe pieniądze.
                  • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 17:47
                    Przyjmując, że Pan X mówi Ci prawdę. Tego nie wiesz. Natomiast jeśli faktycznie tak było to ugrzęźli już wtedy w martwym punkcie, który trwa do dzisiaj. Nie zazdroszczę...
                    Pomyśl, że jesteś na jej miejscu - ile znaczy Twoje życie?
                    Każda kobieta kwitnie gdy ma obok siebie wpatrzonego w nią, lojalnego i oddanego faceta.
                    Nawet nie chcę się zastanawiać ile psychotropów musi brać.
                    • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 17:59
                      Kiedyś się mnie zapytał czy wolałabym być jego żoną czy kochanką oraz czy jako jego żona pozwalałabym mu na kochanki.

                      Tylko że jeżeli względem mnie jest opiekuńczy itp to pewnie względem niej też taki jest.

                      Ciężko mi słuchać że mój ukochany może być złym człowiekiem, stąd moja jego obrona. Wolę myśleć że wierność u nich od dawna nie jest wartością dla której warto się poświęcać. I żyją sobie spokojnie razem jak stare dobre małżeństwo. Bo przecież gdyby tak nie było to by już razem nie byli.
                      • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 18:24
                        Eagle wierność dla kobiet ma niewyobrażalne znaczenie i sama o tym wiesz.
                        Coś tu śmierdzi z km...
                        • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 19:57
                          morethanlife napisał:

                          > Eagle wierność dla kobiet ma niewyobrażalne znaczenie i sama o tym wiesz.
                          > Coś tu śmierdzi z km...


                          Nie. Są rzeczy o których tu nie napiszę, ale one trochę spajają tą całą historię.

                          Co do wierności, gdyby było tak jak piszesz to nie byłoby kochanek, bo przecież każda z nich wie że jej kochany nie jest wierny.
                          O ile faktycznie pan x zażyczył sobie abym ja mu była wierna, że to jest jedyna rzecz która może coś popsuć między nami.
                          I tak samo wiem że zabolała go informacja że ona ma kochanka.


                          A z drugiej strony on nigdy nie powiedział złego słowa na swoją żonę, pilnuje też jej prywatności, np nie mówi mi o ich wspólnych rozmowach , czasem tylko jakiś wyrywek , zdanie rzuci które dotyczy mnie. Zawsze odbiera od niej telefony.
                          • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 20:38
                            Jest matką jego dzieci i najpewniej zna go jak nikt inny więc poniekąd przyjacielem również.
                            Tak tylko analizuję..
                            Osobiście nie wybaczyłabym zdrady. Nie chciałabym też mieć męża symulującego udane małżeństwo przed bliskimi stąd dziwi mnie ten układ.
                            Kobiety starsze wiekowo często pozwalają mężom na więcej...pod warunkiem, że nigdy ich nie zostawi... Potwornie boją się samotności i destrukcyjnych chorób.
                            • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 20:56
                              Myślę że u nich wierność nie stoi na pierwszym miejscu, nie jest wyznacznikiem dobrego związku. Przynajmniej wierność w łóżku.
                              Wiem że ciężko w trudno w to uwierzyć, tym bardziej jak samemu nie jest się w takim układzie.



                              Dlaczego uważasz że to tylko on symuluje dobre małżeństwo, przecież muszą to robić obydwoje. Obydwojgu musi to pasować.
                              Ona nie jest starszą kobietą, a dana sytuacja trwa od ok 20 lat, no może 15. Może nie wiedziała o jego skokach w bok, całkiem możliwe. Do tej pory nie miał sytuacji że poznał kogoś z kim chciał spędzać więcej czasu. Ale ... nie wierzę że się nie domyślała , mogla po prostu nie wnikać.
                              Ja wychodzę z założenia że gdyby jej ten układ nie pasował to by w nim nie tkwiła. Oni , mimo mnie, funkcjonują normalnie w domu, tak jak do tej pory . On cały czas stawia ich (rodzinę) na pierwszym miejscu, to o nich dba przede wszystkim. Tu działa coś na zasadzie dwóch żon , tylko że my się nie znamy i tu nie działa prawo że mamy być tak samo traktowane.
                              • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 21:02
                                Szczerze zakładam, że ona nie wie, że jest zdradzana.
                                • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 21:10
                                  morethanlife napisał:

                                  > Szczerze zakładam, że ona nie wie, że jest zdradzana.


                                  Wie napewno , to jestem pewna na 100 %.

                                  Wierzę w to co mówi pan x.
                                  Przecież on ze mną piszę od 6 rano do 22-23 aż zaśnie.
                          • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 20:46
                            Zasada zdystansowanego zaufania.

                            Dla ścisłości, nie mierzę w Ciebie. Staram się po prostu pojąć, zrozumieć co ludźmi kieruje godząc się na taki układ.

                            • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 21:08
                              On od zawsze miał dużo pieniędzy, wszystkie sam ciężko zarobił.
                              Potrzebuję przygód, bodźców, aby coś się coś działo. Ciężko mu wysiedzieć spokojnie w domu chociaż przez miesiąc. Chce jeździć, głównie aby się po swojemu bawić. Przez 20 lat miał to z żoną, z dwa lata temu żona powiedziała że już nie chce ale wie że on tego potrzebuje więc niech się bawi. To są jego słowa, ja w to wierzę. Ale już wcześniej chodził na boki.

                              Tak jak napisałaś, po tylu latach razem są przyjaciółmi. Pewnie żona miała nadzieję że on się będzie raz na jakiś czas bawił a ich życie się nie zmieni. I to by jej pasowało w 100 %.

                              Przecież zna go bardzo dobrze. Jakby chciała go odzyskać to by to zrobiła, to typowy facet , kilka komplemenow i je Ci z ręki. Jestem pewna że jakby powiedziała że chce się z nim bawić tak jak wcześniej to by ją wybrał. A może się bawią... Tylko ja nie wiem wink

                              Musi mieć swoje powody , może to pieniądz, może dzieci , a może po prostu dla niej to nie jest takie straszne.
                              • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 21:20
                                Uważaj w tej relacji na siebie 😉
                                • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 21:31
                                  Nie chcę uważać.

                                  Jestem świadoma że w każdej chwili może mi powiedzieć że to koniec. A do tego momentu chcę w tym być cała, brać wszystko co mi daje - choc wiem że to jest bardziej jemu potrzebne jak mi. Spełniam swoje fantazje, marzenia więc chociaż miłe wspomnienia mi zostaną.
                                  • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 02.02.24, 21:41
                                    Pewnie 😊
    • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 03.02.24, 17:03
      A że nie mam z kim rozmawiać na ten temat więc sobie tutaj będę pisać wink

      I pewnie że mnie cholera bierze jak wiem że on jest na wyjeździe z rodziną, bardziej o żonę mi chodzi . Nie mam pojęcia gdzie są, wiem tylko że narty im w tym roku nie wypaliły . A jak przyjedzie opalony ... Bo pewnie przyjedzie , bo jak nie narty to słońce. I za dwa dni po przyjeździe może ze mną gdzieś pojedzie , też jeszcze nic nie zaplanowane bo dużo rzeczy jest pod znakiem zapytania, i u mnie i u niego. Tajlandia w tym roku nie wyjdzie crying planuje wyspy Kanaryjskie - ciekawe czy nie po raz drugi w ciągu miesiąca ...
      Wkurzam się że najpierw z nią a później ze mną pojedzie , ale jeszcze bardziej byłabym zła jakby ze mną mu nie wypaliło , obojętnie z jakiego powodu ... W tamtym roku wszystko było dużo wcześniej zaplanowane , miesiąc wcześniej kupione bilety lotnicze, a w tym roku ... Ale to też głównie też ze względu na moją niepewną sytuację w pracy.

      Już mu wczoraj napisałam że niestety ale nie umiem napisać aby odpoczywał , bawił się dobrze - zrozumiał. Dzisiaj już trochę mi przeszło i jednak mu życzyłam dobrej zabawy. Cieszę się że tak mało pisze do mnie. Byłabym zła na niego jakby był z rodziną na urlopie i siedział na telefonie nawet ze mną. Mówił że tak będzie. Na szczęście ja mogę do niego pisać o każdej godzinie, więc zostawiam mu wiadomości.
      • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 03.02.24, 17:40
        Jesteś tą drugą, musisz zaakceptować.
        Nie potrafiłabym tego przełknąć...nawet w imię sporej pomocy finansowej.
        Nie mam takich cech ale rozumiem, że każdy ma inaczej 😉
        • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 03.02.24, 17:50
          Ale za tydz ta pierwsza będzie musiała przełknąć że on jest ze mną. W tamtym roku z nią wyjechał raz, ze mną trzy razy.

          Co masz na myśli że nie masz takich cech ? Nie jesteś zazdrosna o żonę?
          Bo jak tu jesteś to pewnie jesteś kochanką.
          • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 03.02.24, 18:27
            Nie, nie jestem 😊 Nie zaakceptowałabym takiego stanu rzeczy 😉
            • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 03.02.24, 18:55
              Ja kochanką jestem drugi raz , plus dwa lekkie romanse z żonatymi.
              Pierwszy mój związek z żonatym zakończył się małżeństwem.

              To co robisz na tym forum.
              • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 03.02.24, 19:32
                I jeszcze raz napiszę u mnie nie chodzi o pieniądze, tylko o wspólny czas który spędzamy razem, a który jest niesamowity. Przynajmniej ja nie szukałam kochanka, partnera. To miało być jednorazowe spotkanie. Było super , więc było jeszcze jedno i następne i tak ciągle te spotkania następują.
                • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 03.02.24, 23:03
                  Doceń siebie jako człowieka. Zasługujesz na więcej niż bycie tą drugą. Dlaczego zdecydowałaś się na bycie kochanką tych mężczyzn?
                  Zastanawiam się dlaczego nie dasz sobie szansy na zbudowanie czegoś od podstaw, w zdrowej atmosferze.
                  • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 03.02.24, 23:07
                    Tak psychologicznie pytam
                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 03.02.24, 23:38
                    Nigdy nie planowałam żadnego z tych związku, no może z pierwszym z nich. Wtedy po prostu chciałam się wyrwać z domu, a on zaproponował mi małżeństwo. Te krótkie romanse to było przez moją naiwność. Myślałam że żonaci faceci nic nie będą chcieli , że będę mogła z nimi gadać , żartować bez ciągu dalszego . I jakoś tak wychodziło. Pan x też całkowicie nie planowany. Lubię być sama, uwielbiam ten stan.
                    A po drugie, miałam singli , nie interesują mnie chyba normalni faceci , w żadnym tym związku nie było zdrowej, normalnej atmosfery. Wręcz byłam szczęśliwa jak udało mi się zakończyć poprzedni związek.
                    • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 04.02.24, 00:14
                      Rozumiem 😊 Również uwielbiam ten stan 😁
    • kalinkas1 Re: Rozmowy z Kochankiem 06.02.24, 15:44
      Autorko, mam nadzieje, ze masz sie dobrze. Tak czytam i czytam ten watek i napisze tu swoja opinie. Ta opinia jest tylko i wylacznie oparta o to, co napisalas, jest to mój subiektywny obraz sytuacji i moje wnioski i nie jest po to, zeby Cie pocieszyc, obrazic, pouczyc, nawrócic czy uswiadomic. Jest tylko po to, zeby pokazac jak ktos obcy moze widziec Twoja sytuacje.
      Najpierw fakty (zakladam, ze Twoj kochanek jest z Toba szczery):
      Jestes w zwiazku z zonatym facetem od 1,5 roku. Uklad z kochankiem jest czysto seksualny. Zadeklarowal, ze zony nie zostawi. Utrzymuje z zona kontakty seksualne. Ma z zona rozdzielnosc majatkowa. Kochanek zyje z zona w otwartym zwiazku. Kochanek jest zamozny. Ma z zona corke, Ty tez masz dzieci z poprzednich zwiazków. Zona kochanka ma kochanka. Twoj kochanek zawsze odbiera telefony od zony i rozmowy sa w przyjaznym tonie. Z Twoim kochankiem spotykacie sie regularnie i czesto. Piszesz do niego duzo i czesto, on odpisuje. Spedzasz z nim jeden weekend w miesiacu. Zabiera Cie na wakacje/ferie. Daje Ci pieniadze. 70% Waszych rozmow jest o seksie. W domu mowisz, ze jest rozwiedziony. Przedstawilas go dzieciom. On pomaga Ci czasami, jesli czegos potrzebujesz.
      No to teraz co mysle (moge sie mylic): z tego co piszesz wydaje mi sie, ze zaczynasz sie w Twoim kochanku zakochiwac. Wydaje mi sie, ze ten zwiazek dla niego jest oparty glownie o seks, ale dla Ciebie juz nie do konca. Piszesz, ze Wasz zwiazek jest oparty 'chyba' o seks, tak, ze masz watpliwosci co do charakteru Waszego zwiazku. Jestes zazdrosna o zone kochanka, boli Cie jakakolwiek wzmianka o niej lub nawet anegdota o kolezance zony.
      Zona ma duzo racji, ze nie pasuje jej stala kochanka meza, ale nie do konca jako konkurencja (bo pamietaj, ze nie jestes dla niej konkurencja) tylko niestety ze wzgledu na to, ze jestes teraz w stanie jakim jestes. Nie zrozum mnie zle, masz prawo miec rozterki. Jestes w ukladzie, gdzie zawsze bedziesz ta druga, to jest trudne, choc przynosi Ci wiele korzysci. Poza tym, tam gdzie jest seks, rozmowy i fajna zabawa, tam sie pojawiaja uczucia, w szczegolnosci ze strony kobiet. Tak, ze zona obawia sie raczej, ze wytworzy sie moze z Twojej strony jakas chora relacja i zaczniesz oczekiwac czegos wiecej i bruzdzic im w zwiazku.
      No tak, bo oni sa w zwiazku juz od lat, maja wiele swoich wspomnien, pieknych jak narodziny dziecka/ci i bolesnych przezyc, klotni i godzenia sie itd. Maja dziecko, wspolny dorobek. Twoj zwiazek z nim, to 1,5 roku-w porównaniu do ich relacji to na pewno krotko. Po 1,5 roku to czesto nawet w zwiazku, powiedzmy, bardziej tradycyjnym, jeszcze jest euforia... Co jeszcze tutaj widac na podstawie Twoich wpisow, to to, ze kochanek deklaruje, ze jestes wspaniala partnerka i taka chcialby miec na zawsze itd. Ja mu wierze. Tyle tylko, ze on by chcial Cie jako partnerke-kochanke, dodatek do zycia, do zony. Nie jest to nic wiecej i on to mowi. Poza tym w Waszym zwiazku, z czego zdajesz sobie doskonale sprawe, jest glownie 'smietanka', nie ma 'fusow'- czyli glownie przyjemnosci a nie trudy zycia codziennego. Wasze rozmowy sa na temat seksu, czyli tak naprawde to nie tak do konca znasz tego kochanka, to znaczy znasz go na tyle na ile mozna kogos poznac w 1,5 roku, omijajac w rozmowach szereg waznych tematow. A to z wynajeciem dla Was mieszkania, to tak jak slusznie mowisz kwestia finansow tylko.
      Nastepna sprawa to to, ze Twoj kochanek zadeklarowal, ze od zony nie odejdzie, bo odejsc od niej nie chce. Sprawa postawiona jasno. On chce z nia byc, chce tez byc z Toba, ale bardziej chce byc z zona. Dlaczego mysle, ze bardziej? Po pierwsze po wielu latach razem wypracowali, co im dziala w zwiazku, zona go zna lepiej niz Ty i akceptuje takiego jakim jest, on jest z nia, mimo, ze zdradzila, akceptuje to, ze zona ma kochanka. Acha no i jest matka jego dziecka (dzieci?). Poza tym, twierdzisz, ze czujesz, ze pewno ubodlo go to, ze zona ma kochanka, jednak na jej kochanka sie godzi, w ramach ukladu otwartego. I tu nastepne przemyslenie o tym jak to Wasz zwiazek jest niesymetryczny, mianowicie to on rozdaje karty. On sypia z zona i pozwala jej w ramach ukladu w jakim sa na kochanka. Natomiast Ty, masz mu byc wierna. Mimo, ze jestes niezalezna jako kobieta, to w tym zwiazku nie jestes partnerka.
      W sumie zgodzilas sie na ten uklad a teraz cos Ci niezbyt dobrze sie z tym czujesz. No wiadomo, ze nikt nie jest szczesliwy non-stop i czasami nachodza watpliwosci. Jesli sie zakochasz, bedzie Ci trudniej. Opcje jakie masz to trwac, w tym w czym jestes i pogodzic sie z rola na jaka sie zgodzilas, probowac porozmawiac z kochankiem na temat tego, ze chcesz wiecej i czym to wiecej jest lub rozstac sie z kochankiem. Tu teoretyczne mozliwosci rozwoju sytuacji sa takie, ze kochanek w to pojdzie i zostawi dla Ciebie zone, a wtedy po jakims czasie (miesiacu miodowym) znajdzie sobie jakas inna moze tym razem 'falcon.falcon', ktora bedzie na forum pisala o nim i Ty bedziesz ta zona w otwartym zwiazku (bo przeciez on lubi jak cos sie dzieje i zarabia, wiec o co to halo?). Opcja druga utnie to, bo przeciez niczego Ci nie obiecywal i poszuka kogos innego na Twoje miejsce. Opcja trzecia, pojdzie na jakies ustepstwa, ale po jakims czasie bedziesz znowu w tym miejscu, w jakim jestes teraz. Z tego, co piszesz wylania sie taki obraz kobiety, ktora nie jest do konca zadowolona z obecnego ukladu, ale jednoczesni nie do konca jest pewna czy i jak moze cos zmienic i czy w ogóle tez chce to zmieniac.
      Wydaje mi sie, i to jak wszystko tu jest tylko bazowane na tym, co piszesz, ze idealna sytuacja dla Ciebie, w Twoim przekonaniu, bylaby, gdyby on zostawil zone, ale dal Ci duzo przestrzeni w zwiazku i mieszkal osobno, ale spotykal sie tylko z Toba.
      No na to raczej nie ma szans.
      Kiedys pewna znajoma powiedziala mi, ze kochanki sa w zwiazkach bardziej poszkodowane niz zony, bo zwykle sa same w swieta i zawsze sa na drugim miejscu dla kochanka. W pewnym sensie tak. Wchodzac w taki uklad akceptujesz to, ze nie jestes najwazniejsza w zyciu swojego kochanka. Tylko uwazaj, bo bedac dluzszy czas, w takim ukladzie, ktory na razie nie do konca Ci odpowiada, za jakis czas bedzie Cie lekko Cie uwieral, a potem moze zaczac nawet ranic. Moze warto zapytac siebie, czego oczekujesz od tego zwiazku za rok? Przeciez mial to byc tylko seks, moze warto to przerwac? Jesli nie chcesz przerywac to dlaczego? Bo sa korzysci? Bo jest przywiazanie, sympatia, pozadanie i milosc? Czy jestes uczciwa wobec siebie w tej calej sytuacji? Moim zdaniem taki uklad jest marzeniem wiekszosci facetow, zona w domu, kochanka na boku, no jedyne co tu panu nie odpowiada, to to, ze zona ma kochanka, no ale dzieki temu nie suszy mu glowy o jego kochanke.
      Moim zdaniem dobrze by bylo sie zastanowic co w tym wszystkim jest najlepsze dla Ciebie. Pan dynamiczny za pare lat moze wymienic Cie na nowszy model,bo przeciez lubi jak cos sie dzieje, a po paru latach i Ty mu spowszedniejesz, a nie wiem czy taka 'spowszedniala' kochanka ma racje bytu w jego otoczeniu. Od 'powszednienia' to zwykle jest zona.
      Moze warto w to brnac, ale moze warto sie z tego wyplatac zanim pojawia sie jakies glebsze emocje czy uczucia, bo przy tej fajnej zabawie mozna tez zrobic sobie ziazi w glowke i niepotrzebnie skomplikowac sobie zycie.

      Zadbaj o siebie w tym calym ukladzie i o swoje uczucia i wybierz co dla Ciebie dobre.


      • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 06.02.24, 17:12
        Lol, szacun za przeczytanie tego wszystkiego i to streszczenie.

        Bardzo dobre i mądre podsumowanie.

        Faktycznie najbardziej bym chciała aby nie miał żony ale i mnie nie chciał na codzien, codziennie. wink wiem że to niemożliwe.

        Zdaje sobie sprawę że jakbym była żoną to i tak by miał skoki na bok, on tego potrzebuje. Na daną chwilę wolę być jego kochanką niż żoną.



        Zdanie że nie jestem konkurencją dla żony trochę mnie uspokoił, mogę ją widzieć nie jako bardzo pokrzywdzoną przez nas. Też myślę że może się bać że ze względu na majętność pana będę bardziej zaborcza, i chciała go jej odebrać.
        Samotnych świąt się nie boję, najlepsze były jak byłam sama, a i w robocie się cieszą bo jestem chętna aby w te dni pracować.

        Co do miłości ... ciężko ją zaplanować albo zaplanować aby się nie zakochać.

        Dlaczego z nim jestem. Bo jest wspaniały seks, te uczucia które wtedy się zjawiają są ciągle nieziemskie, oksytocyna ciągle wybija na najwyższy poziom. Oraz bo czuję codzienne bezpieczeństwo finansowe, nawet coś odkładam, co również przyczynia się do polepszenia mojego codziennego samopoczucia. I te codzienne jego słowa jak bardzo mnie chce, pożąda , lubi, myśli , tęskni , kocha - to też daje dużo codziennej radości. Wg mnie byłoby głupotą teraz to kończyć tylko dlatego że za miesiąc , dwa, rok czy trzy lata mnie rzuci. Nawet gdybym się zakochała i później trochę cierpiała - przecież wszyscy wiemy że czas wszystko leczy.

        Nie mam alternatywy. Jakbym go teraz rzuciła to byłabym sama, bez seksu, bez przytulania, bez rozmów, pisania i bez pieniędzy.

        Opisuję tu mój związek nie tylko po to aby się poskarżyć, opisuję go tu aby komukolwiek o tym wszystkim opowiedzieć. Nikomu o tym wszystkim nie mówiłam i nie powiem, a czasami człowiek musi ... . Uwierzcie mi może 10 osób wie że w tamtym roku byłam na trzech zagranicznych wycieczkach , a do tamtego roku nie byłam na żadnej, no ok na jednej 4 dniowej. Żadnych zdjęć na FB. Piszę to bo mam wrażenie że się uważa że jak się tu piszę tzn że się jest nieszczęśliwym. Ja jestem szczęśliwa, a że czasami nie wszystko idzie tak jakbyśmy tego chcieli to normalne, ale nie cierpię, nie mam bezsennych nocy czy płaczących chwil.
        A i ja jestem wierna bo bardzo lubię być wierna i nie przeszkadza mi to że on tego ode mnie wymaga. Oczywiście nie ma problemu abym wyszła na piwo ze znajomymi czy nawet na kolację z dawnym kochankiem, choć w tym drugim przypadku trochę się niepokoi.

        Jeszcze raz dziękuję za przeczytanie tego wszystkiego wink
        • kalinkas1 Re: Rozmowy z Kochankiem 07.02.24, 15:34
          No dlugi ten watek, to prawda. Twoja potrzeba pisania na forum jest jaknajbardziej zrozumiala- w sumie nawet najbardziej tolerancyjna rodzina/znajomi moga miec problemy ze zrozumieniem chwalenia sie ukladem: wycieczki i pieniadze w zamian za seks z zonatym mezczyzna.
          Jesli chodzi o zone to wydaje sie ze stawiasz siebie na rowni z nia, co jest bledem, bo moze to znaczyc, ze zaciera Ci sie rzeczywistosc co do Twojego miejsca w tym ukladzie. Nie jestes dla niej konkurencja, bo gracie raczej w dwoch roznych ligach, kochanek powiedzial to jasno. Nie rozumiem dlaczego sobie to robisz. Mowisz, ze zona moze sie bac o pieniadze, probujesz ja troche demonizowac, ze chodzi jej o kase, ale nawet jesli bylaby to prawda to po pierwsze ma do tego prawo a po drugie nie jest glupia kobieta, bo wyczuwa, ze pieniadze sa dla Ciebie bardzo wazne w tym ukladzie.
          Swoja droga to, co kochanek osiagnal i do czego 'doszedl sam' to jednak w prozni sie nie stalo a raczej doszli do tego oboje, bo podejrzewam, ze ona jednak przez lata go wspierala, wiec te pieniadze i jego sukces sa ich wspolnym dorobkiem i ma do nich prawo,jesli nie prawnie, to przynajmniej w jakims tam sensie moralnym.
          Piszesz, ze zonie chodzi o pieniadze, a mnie sie wydaje,ze bardziej o to, ze mozesz bruzdzic im w zwiazku i jako wielorazowa kochanka byc roszczeniowa kiedy juz np. dojdziesz do bzdurnego badz co badz wniosku, ze przeciez 'on Ciebie bardziej kocha niz ja, bo Ciebie zabral na dwie wycieczki a ja na jedna' i zaczniesz robic jakies jazdy. Nie demonizuj zony to moze byc bardzo fajna babka. Dzielicie sie facetem, ale on chce z nia byc i ona jest na pierwszym miejscu dla niego, Ty jestes tymczasowym gosciem w ich zwiazku. Mialas byc na jeden raz, ale sie zasiedzialas- tak jak gosc ktory sie zasiedzial u kogos w domu i jesli zacznie sie zachowywac jakby byl pania tego domu to zostanie mniej lub bardziej kulturalnie wyproszony.
          Zastanawiasz sie czy nie ranisz zony, trudno powiedziec bez pytania o to zony, ale mysle, ze czasami w tych dlugich zwiazkach moze byc tak,ze jest to uklad ze wzgledu na finanse (wiem,ze chcesz sobie to tak tlumaczyc, bo jest Ci latwiej myslec o zonie zle, nie wiedziec czemu) ale moze tez byc tak, ze partnerzy kochaja sie nawzajem miloscia bezwarunkowa i sa w stanie wybaczyc sobie takie slabostki jak kochanek/kochanka w imie tej milosci, ktora do siebie czuja. Chca,zeby ta druga strona byla szczesliwa i wtedy oni tez sa szczesliwi. Tak, ze Twoj kochanek i jego zona moga po prostu w swojej milosci wybaczac sobie nawzajem i wciaz bardzo sie kochac. W sumie wybaczyl jej zdrade, co moze swiadczyc o glebokiej milosci do niej.
          Nie wiesz co tak dokladnie miedzy nimi jest, bo z kochankiem tak blisko nie jestes, zeby sie dowiedziec.
          Piszesz, ze na razie odpowiada Ci bycie jego kochanka, nie zona, tak jakby bycie zona bylo opcja. Sama wiesz, ze nie jest i to jest jego decyzja nie Twoja. Wyglada to tak jakbys stwarzala sobie jakies iluzje.
          Pan powiedzial, ze od zony nie odejdzie. Zdrowiej byloby przyjac do wiadomosci, ze jednak jestes ta druga, drugim wyborem, nie pierwszym, w tym ukladzie stoisz duzo nizej od zony, matki jego dziecka i ze w zalozeniu ten uklad z Toba jest do spelnienia jakis tam potrzeb fizjologicznych i nie ma sensu sie z zona porownywac, ani o zone byc zazdrosna. Pomimo,ze masz takie odczucia, nie zmienia to faktu, ze powinnas znac swoje miejsce i role w tym ukladzie, bo niby 'kocha' Was obie, ale 'kocham' wypowiedziane do Ciebie i 'kocham' wypowiedziane do zony to jednak znaczy dla pana dynamicznego cos zupelnie innego.
          Jesli chcesz byc jaknajdluzej w tym ukladzie to popracuj nad swoim podejsciem, zebys dobrze spelniala swoja role i wszyscy byli zadowoleni.
          Wydaje mi sie, ze im szybciej to zrozumiesz tym dluzej ten uklad bedzie trwal, czego przeciez chcesz ze wzgledu na korzysci jakie Ci przynosi.
          To takie moje refleksje na podstawie tego co piszesz-moge sie mylic, albo nie rozumiec tej sytuacji.
          Cieszy mnie,ze jestes szczesliwa, korzystaj z tego, ze czujesz sie kochana dopóki to jeszcze trwa.
          Powodzenia!


          • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 07.02.24, 16:38
            W tej wypowiedzi już bardzo odbiegałas od tego co ja chciałam napisać. Rozumiem że mogłaś to tak zrozumieć.

            Wiem że to wszystko co kochanek zarobił należy się też żonie, to ona opiekowała się i nim i ich dziećmi. Jednak prawo mamy jakie mamy , dlatego może się obawiać że jak jemu odwali to może zostać z niczym. Nie demonizuje jej, w pełni ją rozumiem i popieram.
            I nie równam się do niej. Jeżeli piszę o wycieczkach że ze mną więcej to tylko dlatego że próbuje się pocieszyć tym że teraz jest z nią, a ja czuję dyskomfort w związku tym ( dodam że jest to tylko tydzień w roku). Nigdy nie napisałam że mnie kocha bardziej, albo nawet bardziej chce. Mogę jedynie napisać że w tej chwili bardziej mnie pożąda.

            Nigdy nie napisałam że żona jest zła . Pisałam nawet że jakby była zła to by było mi łatwiej.

            I jest całkowicie możliwe że właśnie się tak kochają że jest w stanie "wybaczyć" mu rozmans, choć wybaczyć to złe słowo. Jest w stanie żyć z nim tak jak przez ostatnie lata wiedząc że on ma kochankę.

            Wiem na 100 % że nie będę jego żoną. On zapytał czy w danej sytuacji wolałabym być żoną czy kochanką, stąd moje powyższe zdanie. A także też mówi że nawet jakby się rozwiódł to napewno się już nie ożeni , głównie ze względów na jego majątek. I jest to całkowicie zrozumiałe dla mnie, ma dzieci którym to wszystko się należy po jego śmierci.

            Nie zmierzam spełniać żadnych ról wink tu przegiełaś na całego. Jak się to skończy to się to skończy. Od samego początku w tym układzie jestem całkowicie sobą i całkowicie szczera. Nie zamierzam grać, manipulować, udawać czy kłamać aby to trwało jak najdłużej.

            Jeżeli piszę o wspólnym mieszkaniu, o byciu jego partnerką to tylko dlatego że słyszę, czytam takie słowa, aby nie skłamać to co drugi dzień. Co spotkanie fantazjujemy jak to będzie jak razem zamieszkamy - znaczy już przynajmniej 150 razy w ostatnim roku. I ja wiem że to gra, ale jak się tak często coś słyszy to w wypowiedzi na forum jednak podaje się to dalej - za każdym razem pisząc że to gra, fantazje. Nie porównuje się z jego żoną i ona zawsze będzie dla niego ważniejsza niż ja, oczywiście poza seksualnymi sprawami - bo że ją zdradza to już o tym świadczy. Pewnie dlatego jestem o nią zazdrosna bo wiem że nigdy jej nie dorównam, przynajmniej w oczach kochanka.

            Chcę być w tym układzie dopóki będę w nim szczęśliwa. Jak przestanę, jak zacznę płakać to odejdę , i jego pieniądze nie sprawią że będę działać przeciwko sobie.

            Całkowicie się pomyliłaś co do moich uczuć wobec żony kochanka.
          • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 07.02.24, 16:51
            Jakby był słaby seks, jakby mnie wkurwiał na wyjazdach, albo wtedy kiedy jesteśmy razem, jakby był czepliwy, jakbym nie miała z nim kontaktu praktycznie przez cały dzień, jakbym nie spotykała się z nim kilka razy w tyg, jakby nie rozumiał mnie, nie słuchał, nie pieścił, jakbym nie chciała spędzać z nim każdej wolnej chwili, każdego wolnego dnia, jakby był nie znośny itp itd to żadne pieniądze nie sprawiłyby że bym z nim była. Np gdybym się musiała go niego naginać , przytakiwać, wtórować.

            Jestem z nim bo jest nam razem cudownie, bo się rozumiemy , bo tęsknimy do siebie , bo codziennie wymieniamy dziesiątki jak nie setki wiadomości między sobą, bo podnieca mnie jego widok, dotyk, ciało . Bo chce mi pomagać , i nie o pieniądze mi chodzi, martwi się o mnie, dba o moje samopoczucie, mówi i pokazuje że jestem ważna dla niego. Np potrafi po 15 godzin jazdy samochodem przyjechać na pół godziny do mnie aby tylko mnie zobaczyć i przytulić. Kiedy zobaczy że jestem smutna to chce o tym rozmawiać, pomóc, być przy mnie.
            Pieniądze które mi daje są tylko po to abym miała dla niego czas, abym mogła pracować tylko na jeden etat. One nie są po to abym ja z nim była , ani nie sprawiają że ja z nim jestem. To wszystko powyższe sprawia że z nim jestem.
            • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 07.02.24, 17:59
              Różnie się w życiu układa. Niewykluczone, że mógł się zadłużyć. Niewykluczone też, że w którymś momencie jego percepcja co do związku z żoną może się zmienić mimo tymczasowych zapewnień.
              Ludzie się zmieniają. Na różnych etapach w życiu zmieniają się ich potrzeby, oczekiwania.
              • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 07.02.24, 18:04
                Tak naprawdę możemy tylko wiele domniemywać. Nie jesteśmy nim, nie wiemy co ma w głowie. Nie wiemy czego szuka. Może jest typem niestandardowym a my oceniamy Pana X w oparciu o utarte schematy zupełnie niepotrzebnie.
                Czas zweryfikuje 😉
                • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 07.02.24, 18:52
                  morethanlife napisał:

                  > Tak naprawdę możemy tylko wiele domniemywać. Nie jesteśmy nim, nie wiemy co ma
                  > w głowie. Nie wiemy czego szuka. Może jest typem niestandardowym a my oceniamy
                  > Pana X w oparciu o utarte schematy zupełnie niepotrzebnie.
                  > Czas zweryfikuje 😉


                  Też tak myślę. Z zasady nie ufam ludziom w to co mówią, bo często mówią to co by chcieli aby było. Co myślą że by zrobili. Co ma niewiele wspólnego z życiem i rzeczywistością. Słucham ale też patrzę co robią i obserwują. Luby pisze że jutro na 19 powinien wrócić więc tylko szybka kawa u mnie jutro. Osobiście nie byłabym zła gdyby nie przyjechał do mnie wcale, bo wiem że cały dzień będzie w drodze a ma też swoje lata i będzie zmęczony.
            • kalinkas1 Re: Rozmowy z Kochankiem 09.02.24, 14:49
              Oj to zupelnie inaczej to zrozumialam. Domyslam sie, ze to wszystko moze byc dla Ciebie trudne, no bo wiadomo emocje, wiez partnerem itd. mowiac o 'roli' nie chodzilo mi o nieszczerosc i manipiulacje, bo to by bylo nie fair wobec faceta, ktory jak mowisz jest szczery i nigdy Ci niczego nie obiecywal, tylko wlasnie o to, zebys nie robila sobie niezdrowych nadzieji i byla w tej 'roli' kochanki, ale wyjasnilas swoje odczucia powyzej lepiej, to juz jest to dla mnie jasne. Zyce Ci powodzenia i mam nadzieje, ze bedziesz szczesliwa przez dlugi czas.
              • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 11.02.24, 17:50
                Dzisiaj np przynajmniej 5 razy usłyszałam od niego pytanie czy chcę być jego żoną... I że chce mieć taką żonę jak ja. ... i bądź tu mądry i zachowaj zdrowy rozsądek i niech podświadomość nie wbije sobie to do głowy. Jak to Pismo głosi, że słowo ciałem się stało.
                • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 11.02.24, 21:47
                  Mój też się pytał mnie, czy chcialabym go mieć na stałe. Miałam wrażenie, że chciał się dowartościować i poczuć się chciany jako facet. Nic z tego kompletnie nie wynikało.
                  • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 11.02.24, 21:53
                    Spytał się go następnym razem jak będzie pytał, czy planuje rozwód. . Inaczej daję Ci bez sensu nadzieję. A tak w sumie to chyba miłe.
                    • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 11.02.24, 22:13
                      naiwna11 napisała:

                      > Spytał się go następnym razem jak będzie pytał, czy planuje rozwód. . Inaczej
                      > daję Ci bez sensu nadzieję. A tak w sumie to chyba miłe.


                      To gra, gra wstępna. Ciągle nie traktuję tego na serio.
                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 11.02.24, 22:11
                    naiwna11 napisała:

                    > Mój też się pytał mnie, czy chcialabym go mieć na stałe. Miałam wrażenie, że
                    > chciał się dowartościować i poczuć się chciany jako facet. Nic z tego komplet
                    > nie nie wynikało.


                    Dokładnie to samo jest u mojego. To jest jego dowartościowanie się, że jest taki super i że żadna mu nie odmówi, bo przecież z nim będzie miała jak w raju.
                    • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 12.02.24, 12:02
                      Tak jest, szukają potwierdzenia własnej wartości i ze są dla kogoś ważni. My chyba też tego chcemy. Po to głównie są takie romanse. Trzeba tylko zachować zdrowy rozsądek. Słowa potrafią wiele.
                      • obrotowy o hollender, poczulem sie wyjatkowo :) 12.02.24, 17:11
                        naiwna11 napisała:
                        > Tak jest, szukają potwierdzenia własnej wartości i ze są dla kogoś ważni.
                        My chyba też tego chcemy. Po to głównie są takie romanse.


                        o hollender, poczulem sie wyjatkowo smile

                        - bo dla mnie pragnienie romansowania nie mialo nic wspolnego z poczuciem wlasnej wartosci.

                        jestem kobieciarzem - bo po prostu lubie kobiety (wiem - to "maslo maslane")

                        i kazda (nowa, chetna) kobieta byla dla mnie cudem Swiata - dlatego, ze jest "inna" i wnosi od siebie cos nowego...
                        • morethanlife Re: o hollender, poczulem sie wyjatkowo :) 12.02.24, 22:25
                          Każdy ma różny mechanizm działania
                        • naiwna11 Re: o hollender, poczulem sie wyjatkowo :) 12.02.24, 23:19
                          No nie gadaj że nie było ci lepiej widząc w oczach kobiety porządnie, pewnie też zachwyt , jak działasz na nią. My też tak mamy.
                          • obrotowy Re: o hollender, poczulem sie wyjatkowo :) 18.02.24, 17:01
                            naiwna11 napisała:
                            > No nie gadaj że nie było ci lepiej widząc w oczach kobiety porządanie, pewnie t
                            > eż zachwyt , jak działasz na nią. My też tak mamy.


                            alez tak, tylko ze to nie bylo przeciez nigdy celem - celem jest sam romans, to samo przebywanie z drugim czlowiekiem

                            jesli pomiedzy jest ta "aura" mesko-damska... czy jak inni mowia te "fluidy"...
        • claudel6 Re: Rozmowy z Kochankiem 17.02.24, 03:13
          "Oraz bo czuję codzienne bezpieczeństwo finansowe, nawet coś odkładam, co również przyczynia się do polepszenia mojego codziennego samopoczucia"
          to chyba jest najlepsze i smutne w sumie podsumowanie.
          powiem i cos na ucho: nic tak nie smakuje jak własne pieniądze. władza nad własnym życiem, jakie one dają. spróbuj może podziałać coś w tym temacie, bo bycie kochanką-utrzymanką ma niestety zawsze termin ważności.
          • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 17.02.24, 03:23
            Nie wiem dlaczego miałabym coś robić przeciwko sobie ? Tylko dlatego że ty uważasz że tak mi będzie lepiej?
            • claudel6 Re: Rozmowy z Kochankiem 17.02.24, 17:06
              to nie jest coś przeciwko sobie, tylko dla siebie. ale oczywiście, że to jest Twoje życie i Twoje wybory. w sumie każdy robi tyle, na ile go stać.
          • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 17.02.24, 15:43
            Wszystko ma swój termin ważności. Jak ci się nie podoba jak inni żyją to tutaj nie wchodzi i nie oceniaj bo to nie twoje życie. Patrz na swoje bo też może cię zaskoczyć
            • claudel6 Re: Rozmowy z Kochankiem 17.02.24, 17:07
              myślę, że możesz sobie jedynie pomarzyć o dyktowaniu mi tego, gdzie będę pisać i co oceniać.
              • dolasuznowu Re: Rozmowy z Kochankiem 17.02.24, 21:07
                Rujnujesz sobie psychikę za kasę od kochanka. Oby Ci to potem wystarczyło na psychoterapię.
                • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 17.02.24, 21:31
                  dolasuznowu napisała:

                  > Rujnujesz sobie psychikę za kasę od kochanka. Oby Ci to potem wystarczyło na ps
                  > ychoterapię.


                  Niby jak ?

                  Ludzia, ja jestem dorosła , wiem w czym tkwię, tak naprawdę nie pierwszy raz jestem w podobnym związku. W każdym jednym którym byłam było mi lżej finansowo, bo międzyczasie byłam sama z dziećmi i miałam tylko jedną pensję, może nie najmniejszą ale i do średniej było daleko.

                  Jestem teraz w związku, po raz pierwszy, w którym partner w 100 % chce mnie taką jaka jestem. Może nie chce do codziennego życia ale chce ze mną spędzać swój wolny czas. A ja nie chcę nikogo do codziennego życia. W tej chwili jestem na Maspalomas, codziennie spędzamy cudownie aktywnie czas, tak jak obydwoje lubimy - a za który wszyscy tu by nas wykleli 😁.

                  I powtórzę jeszcze raz to że mi pomaga finansowo to z każdym jednym partnerem tak miałam. I ani razu nie uzależniłam mojego bycia z którymś od kasy.
                  • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 21.02.24, 09:45
                    Lepiej pochwal się jak tam na Maspalomas? 😋
                    • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 21.02.24, 10:01
                      Zajebiście.

                      Mamy podobne myślenie, podobnie lubimy spędzać czas, nie ma zgrzytów ani spięć. Spędzamy czas razem jakby to było coś normalnego i codziennego dla nas. No a dla nas bycie razem to piękny czas.
                      • morethanlife Re: Rozmowy z Kochankiem 22.02.24, 09:40
                        Cieszę się, w takim razie baw się nie dobrze a rewelacyjnie 😊
              • obrotowy Re: Rozmowy z Kochankiem 18.02.24, 17:04
                claudel6 napisała:
                > myślę, że możesz sobie jedynie pomarzyć o dyktowaniu mi tego, gdzie będę pisać
                > i co oceniać.


                ale w odwecie mozesz byc (i jestes) przez innych strofowana, skoro z uporem strofujesz innych

                - mowiac im - co jest dla nich najlepsze...
                • claudel6 Re: Rozmowy z Kochankiem 24.02.24, 02:22
                  nie strofuję, strofować to sobie można dzieci w przedszkolu. wyrażam swoją ostrą alergię na pewien typ kobiet. to czy są kochankami, czy zonami, czy dziewczynami, jest totalnie drugorzędne.
                  • obrotowy a co Cie obchodza obce baby ? 24.02.24, 16:17
                    claudel6 napisała:
                    > nie strofuję, strofować to sobie można dzieci w przedszkolu. wyrażam swoją ostrą alergię na pewien typ kobiet.
                    to czy są kochankami, czy zonami, czy dziewczynami, jest totalnie drugorzędne.


                    a co Cie obchodza obce baby ?
                    bo mnie obce chlopy kompletnie nie interesuja - nie widze ich po prostu...

                    za to cenie kobiety z ostrymi pazurkami smile

                    i zaczynam Cie lubic...

                    ladna jestes ? (w swoim wlasnym mniemaniu) ?
                    • naiwna11 Re: a co Cie obchodza obce baby ? 24.02.24, 18:30
                      Mnie też inni drażnią ale omijam ich z daleka ,a nie latam za nimi i ich na siłę nie naprawiam. Obrotowy, widzę, że ciągnie wilka do lasu😀
                      • dolasuznowu Re: a co Cie obchodza obce baby ? 25.02.24, 16:57
                        Mnie eagle nie szkoda. Do niej nic nie dociera. Nie widzi związku przyczynowo skutkowego.Cieszy się zajebistoscią płatnej kochanki. Szkoda tylko jej dzieci.
                        • eagle.eagle Re: a co Cie obchodza obce baby ? 25.02.24, 20:17
                          Nie wiem jakbym przetrwała ten ostatni czas, ostatnie pół roku bez Kochanka ... Pewnie jakoś bym przetrwała ale w dużo gorszej kondycji i z dużo mniejszymi możliwościami wyjścia na prosto.
                          Nie wiem czy niebo czy piekło go podsunęło na moją drogę i nawet jeżeli ma być tylko na chwilę aby mi pomóc w tych ciężkich chwilach to jestem wdzięczna. Może piszę trochę jak potłuczona, ale ostatni raz w łóżku byłam ok 36 godzin temu i jestem zmęczona. Dobranoc.
                        • pavardi Re: a co Cie obchodza obce baby ? 14.04.24, 13:04
                          Witam. Po przeczytaniu calej debaty musze wtracic swoje 3 grosze. Pani eagle nie jest zadna dzieciata 40 latka a 32 letnia mentalnie skruszona przez traumy jakich doswiadczyla Joanna. Pani Joanna sama pisze watki po forach i sama sue w nich pociesza z alternatywnych kont jak w tym przypadku konto naiwna11.
                          Pani joanna nie jest szczesliwa kochanka zonatego, a i tu pragne przeprosic za wyrazenie ale inaczej sie nie da - totalnie upodlona kurwa ktora od 2 lat zyje w zwiazku z facetem w dodatku pod jednym dachem zyja. Pan kochanek czyli Rafal jest utrzymywany w tajemnicy nie dlatego zeby nie mieszac mu w rodzinie a dlatego zeby partner eagle czyli joanny sie nie dowiedzial bo chlopa znam i 2 lata zrobila mu sieczke z mozgu by stal sie takim wariatem jak ona sama. Kochanek inie pomaga jej finansowo, a placi za za seks i jako rekompensate poniewaz przyczynil sie do tego ze Joanna poteznie sie zadluzyla. Sporadycznie sie kurwia od 2020 roku, z tym ze gdy Asiula rozpoczela zwiazek z aktualnym partnerem ktory ja tak bardzo pokochal, pokusila sie o spotkanko z Rafalem ten ostatni raz. Niestety Rafal wykorzystal to spotkanie i zaczal szantazowac Joanne ze jesli przestanie z nim sypiac to ten poinformuje cala rodzine znajomych oraz firme w ktorej razem pracuja ze Joanna jest od lat zwykla dziwka. Szantaze z czasem przybraly forme wymuszania haraczu ktory joanna placila w roznych kwotach dosyc chetnie poniewaz jest upodlonym pozbawiomym moralnosci tchorzem i zuyciowym przegrywem. Kochanek mial problemy z narkotykami i alkoholem bywal agresywny wiec sie go zwyczajnie bala ale bardziej obawia sie ze wszyscy w koncu odkryja jakim potworem jest Asia w rzeczywistosci.
                          Partner Asiod dawna podejrzewal ze ja tej pozornie introwertyczna natura domownika jest tylko przykrywka do podwojnego zycia.
                          Joanna przezyla pieklo jako dziecko stad jest tak zaburzona mentalnie i moralnie osoba, przykra sprawa lecz jak widzimy jest w pelni swiadoma tego co robi i z kim oraz jak bardzo upadla siebie sama i jak widzimy rowniez jest z siebie bardzo dumna.
                          Nie zna wstydu, nie ma pojecia co to honor, nie szanuje nikogo zwlaszcza siebie samej nosi maske kogos kim nigdy nie byla i nie bedzie tylko by uniknac ostracyzmu na ktory w pelni zasluguje. Joanna to postsc tragiczna od dziecka skazana na porazke,los smutny ale przez wzglad na jej pelna swiadomosc wyrzadzanego zla oraz niesamowita przebieglosc i brak skrupolow jest ostatnim bytem ktoremu nalezy wspolczuc.
                          Taki komentarz w zupelnosci wystarczy, pani joanna nie jest ofiara lecz znana patologiczna klamczucha o zachwianej osobowosci ktora nie z naiwnosci tylko kurewskiej natury i braku moralnosci od wielu lat kreuje sobie zawsze takie alternatywne sciezki zycia pieprzac o milosci uzalajac sie nad dramatem jaki przezyla oraz grajac biedna cicha spokojna 32 latke wzbudzajac zaufanie, w rzeczywistosci jednak zawsze ale to zawsze wchodzi w 1 oficjalny zwiazek dla zachowania pozorow bycia normalna wartosciowa kobieta przy rownoczesnym jak widzimy prostytuowaniu sie rownolegle z przynajmniej jednym nierzadko zajetym/oinatym facetem.
                          Romans z Rafalem wydal sie juz rok temu, swojemu partnerowi oczywiscie sciemnila gdyz swietnie wychodzi jej usuwanie sladow, sciemnila ze to rafal za nia lata a ona starala sie go pogonic. Partner joanny przeszedl z nia pieklo wiec mimo oczywistej niewiary w kolejny stek klamstw odpuscil walke a odejsc nie mogl bo toksyczna relacja z eagle.eagle sprowadzila na partnera oraz Joanne problemy finansowe. Byl zbyt zniszczony by trwonic na to resztki energii i ratowal swoje zycie i siebie. Mieszkaja razem do dzis bo musza, partner Joanny konczy splacac dlugi i w koncu sie uwolni, a z tego co jej nieszczesny partner opowiada, Joanna w kazdej chwili szuka sposobow by czmychnac do kochanka na chociaz 15 minut co czasem robi tak otwarcie i bezczelnie ze slepy by zauwazyl.
                          Jest ona osoba nie do odratowania jak widzimy w pelni chelpi sie swoim upadkiem i zamierza taplac sie w tym gownie z usmiechem na ustach. Tak ja zniszczono za dziecka i nastoletniego wieku, tak dalej sama to ciagnie przez zycie.
                          Plujac w twarz partnerowi przez 2 lata plakala zarzekala sie ze jest godna zaufania a partner ja krzywdzi doszukujac sie niewiernosci ale chlop jednak dobrze wyczul w niej schowana psychopatke.. bezlitosnie go demolowala robila z niego smiecia i frajera,nastawila przeciw niemu rodzine i jego wlasnych znajomych, z pelna swiadomoscia ze chwile po zgnojeniu partnera po raz enty juz za moment bedzie zapychac swoja gebe kutasem kolejnego z jej kochankow.
                          Pogniewajcie sie jesli uznacie za sluszne ale Joanna jest totalnym wrakiem czlowieka, bardzo szkodliwym i niebezpiecznym przez swojde nalogowe klamstwo manipulacje, psychopatyczna osobowsc i najgorsze - glebokie kurestwo juz wryte w jej dna. Jest przepelniona nienawiscia pogarda i ovrzydzeniem glownie do samej siebie, a jedyne co w zyciu jej wpojono to to ze jest nic nie warta kupa odchodow. Nieszczesna wiec ta nauke dalej sobie wbija do glowy totalnie juz zatrajac kontakt z rzeczywistoscia. Jej rodzice byli psychicznymi sadystami, przejela to joanna i jej rodzenstwo tam kazdy jest skrzywiony.
                          Odwazna jest tylko tutaj na forach i czatach jak typowa internetowa dziwka ktora byla jest i bedzie.
                          O kochanku nikt nie wie to kolejne klamstwo bo rodzine tez zmanipulowala przeciw partnerowi i gdyby sie dowiedzieli ze jechali po chlopie a mial jednak racje to historia Pani Joanny zakonczylaby sie tragicznie. Niepewnej sytuacji w pracy nie ma to bujda, pracuje z czlonkami rodziny postawionymi wyzej od niej wiec jak dojdzie do pracy ze znow puszcza sie z zonatym kolega z pracy,( a raz juz ja wytykano palcami za sypianie ze swoim przelozonym),niestety tak znow gdyz jej historia to ciag prostytuowania sie z coraz to nowymi wspolpracownikami (przy okazji niszczenia ich zyc rodzin i zwiazkow), to pani joanna bylaby zrownana z ziemia tak jak zreszta powinna. Trzyma sie kochanka bo ma z tego kase i jako psychopatka uwaza go za zdobycz nie ludzcie sie ze jak pisala ze odpusci to tak zrobi - poprzedniemu zonatemu o maly wlos nie rozbila malzenstwa, nie skazala dzieci na dom dziecka zero skrupolow. Facet uratowal rodzine ale musial uciekac z miejsca zamieszkania az za miasto gdyz psychopatka Joanna nie zamierzala odpuszczac zemsty i ciagle atakowala rozpuszczala takze plotki i falszywe donosy w pracy.
                          Jest niebezpieczna zaklamana szmata w ksztalcie czlowieka i tak tez jest traktowana przez wiekszosc osob ktore kiedykolwiek popelnily blad zblizenia sie do niej. Kogokolwiek nie zapytalem o Joanne odpowiedz byla jedna chorem "nie chce miec z ta osoba nic wspolnego".
                          Zero litosci dla tego potwora, gdyz i ta bestia nie ma litosci by nieswiadomych bliskich zmuszac do udzialu w swoim zeszmaceniu co czyni z usmiechem na ustach. Oby tym razem dopadla ja sprawiedliwosc bo zawsze udawalo sie jej sie wszystko w pore zataic ale cos wyraznie ostatnio mowi o wyjezdzie i jest mocno niepewna sytuacji. Tonie w dlugach przez haracze ktore placila nacpanemu kochankowi by ten jej nie wydal, teraz zmuszona takze jest do bycia seks lalka na zawolanie kochanka. Spotyka ja to na co sama pracuje oby spotkalo znacznie wiecej.
                          Wyobrazcie sobie przychodzila z usmiechem po rzekomej 8godzinnej pracy, witala mnie buziakiem z pelna swiadomoscia ze 15 minut wczesniej tymi ustami lapczywie lykala sperme kochanka albo nawet kilku... ja juz nie czuje nawet obrzydzenia, modle sie by po prosfu zniknela totalnie, wyparowala i tym samym oszczedzila cierpienia i upokorzenia wielu moim nastepcom, a tych bedzie oj bedzie jesli ktos w koncu nie ukroci tej psychopatycznej rzezi jaka urzadza Joanna.
                          A przeciez ona tak bardzo szuka milosci w zyciu i spokoju i jest wierniejsza od psa...
                          Jak ktos bedzie chcial wiecej info udziele w jakim miescie zyje i gdzie pracuje wink
                          • eagle.eagle Re: a co Cie obchodza obce baby ? 14.04.24, 17:52
                            Nie dam rady tego przeczytać. Ale przecież ja nie muszę bo, jak się przed chwilą dowiedziałam to przecież moje życie.

                            Jestem chyba jedyną kobietą która dodaje sobie lat opisując siebie no i sama siebie nie znam. Mam poważne problemy z rozdwojeniem jaźni. Dwie a może nawet i 4 twarze.
                            • pavardi Re: a co Cie obchodza obce baby ? 14.04.24, 19:20
                              No to potwierdzilas ze to ty. Dziekuje pakuj sie
                              • eagle.eagle Re: a co Cie obchodza obce baby ? 14.04.24, 19:26
                                Spakowana. Gdzie mam jechac ?
                      • obrotowy rozmarzylem sie ... 25.02.24, 17:22
                        naiwna11 napisała:
                        Obrotowy, widzę, że ciągnie wilka do lasu😀


                        rozmarzylem sie...

                        urocza polanka w tymze lesie...

                        na tejze polance rozkladam kocyk...

                        i claudel6 jest przy mnie...
                        • naiwna11 Re: rozmarzylem sie ... 25.02.24, 19:10
                          No urocze. Tak się rozmarzyć, fajnie. Ód razu życie piękniejsze
                          • naiwna11 Re: rozmarzylem sie ... 27.04.24, 14:03
                            Eagle co tam u ciebie
                            • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 27.04.24, 14:47
                              W sumie nic nowego i ciągle coś nowego 😁

                              Okazało się że moje kochanie ma też i wady wink. A ja ze też je mam to czasami bywają ciężkie rozmowy, a że dość dużo pracuję więc nie ma na nie czasu ... - minus nie mieszkania razem.
                              Znaczy się docieramy.

                              Ja jednak jestem bardzo uparta i dumna. On bardzo przywiązany do swoich pieniędzy wink
                              Na ostatnim spotkaniu powiedział mi, tak raczej mimochodem, że mieszkanie kupił. Ja z racji że to nie moje pieniądze nie moja sprawa nie dopytalam czy to dla nas o którym mówił czy następne dla kolejnego dziecka. Będzie chciał to sam powie. Mi tam dobrze w hotelach.


                              Teraz muszę kupić samochód, on chce mieć w tym udział i prawo veta. Na używanych samochodach zna się tak jak ja, czyli wcale. Więc marna z niego pomoc, przynajmniej fizyczna , bo jakby nie patrzeć tylko dzięki niemu mogę chociażby myśleć o nowym samochodzie.


                              Coraz bardziej mi doskwiera że zawsze będę tą drugą, już nawet nie że drugą kobietą- ale drugą w kolejności że najpierw będzie jego rodzina. I byłoby wszystko w porządku gdyby nie te jego MY.
                              Więc jak mówiłam na początku: ciągle jest to samo, ciągle rozum wie swoje a uszy słyszą co innego.

                              Już czasami poruszamy bardzo drażliwe tematy, ale dalej głównie rozmowy o przyjemnych rzeczach. I ciągle dalej jest niesamowicie w łóżku i bardzo naturalnie i swobodnie na wyjazdach.
                              • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 27.04.24, 19:43
                                Sobie przemyślałam i zdanie

                                "Ja jednak jestem bardzo uparta i dumna. On bardzo przywiązany do swoich pieniędzy "

                                Może być źle zrozumiane.

                                Chodzi o to że powiedziałam sprawdzam słowom które mówił że będę mogła pożyczyć od niego pieniądze. I właśnie chciałam to zrobic oczywiście od razu mówiąc że spłacę mu to przeciągu 3-5 miesięcy. I tu już zaczęły się schody, bo on chce mieć zdanie decydujące co do tego jaki samochód kupię. Więc pożyczkę wzięłam w banku. Drugi raz go nie zapytam. A on i tak będzie przy wyborze samochodu.
                                • naiwna11 Re: rozmarzylem sie ... 27.04.24, 20:32
                                  To chyba takie uroki. Pewnie będą jakieś nieporozumienia. To bardzo przykre być tam którąś w kolejce. Ale dba o ciebie. Trochę jest apodyktyczny. I dobrze, że dałaś radę z tymi pieniędzmi. Napewno Ci pomoże, ale chce mieć ostatnie zdanie. A ja dalej się leczę z mojego. Ciężko wyjść z tego obronną ręką. Cały czas myśli. Tak mi siedzi w sercu. Nawet nie wiem dlaczego. Nic praktycznie z tego nie miałam. Kilka chwil i trochę słów. Pozdrawiam
                                  • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 27.04.24, 21:19
                                    Jest apodyktyczny wink to on zarządza pieniędzmi u siebie w rodzinie o firmie nie wspominając. Dlatego też cieszę się że nie mam od niego więcej niż miałabym gdybym miała na stałe partnera w domu - wtedy na pewno budżet domowy wzrósł by o większą kwotę. Nie uzależniam się od niego i jestem z nim dlatego że tego chcę a nie ze względu na pieniądze.
                                    Na szczęście też dużo rozmawia, wyjaśnia wszelkie niedopowiedzenia czy wątpliwości.

                                    Już wiem dlaczego rozstanie z kochankiem boli bardziej, dłużej, inaczej niż z stałym partnerem. Człowiek nie zaznał bycia razem na codzien, tej monotonii dnia codziennego, jest taki niedosyt, że czegoś nie było , za mało.
                                    • naiwna11 Re: rozmarzylem sie ... 27.04.24, 21:33
                                      To fakt. Nie było zwykłego życia i wynikających z tego problemów. Był wieczny niedosyt. Tesknota jest ale da się żyć. A u ciebie, jak będzie chciał to sam da, tyle ile będzie chciał. Niech dba o ciebie, tak powinien facet o kobietę, zwłaszcza tą drugą. Bo ona ma i tak gorzej
                                      • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 03.05.24, 08:28
                                        Kiepsko się dzieje. Właśnie zrobiłam mu scenę zazdrości o ... siebie samą. wink

                                        Mój układ nerwowy chyba jest na skraju, stąd moje czarne myślenie. Ale to nie przez niego.

                                        Samochód jeszcze nie kupiony, bo narazie pracuję prawie non stop więc czasu brak. Ale doszło do tego że on sobie nie wyobraża abym go kupiła nie za jego pieniądze - tzn pożyczy mi je, oczywiście na jego zasadach, muszę też i swoich trochę dołożyć, a i on drugie tyle dołoży, a resztę mu spłacę. Z racji że ja też jestem uparta , to oczywiście mam już pożyczkę z banku. Więc on będzie miał tak jak on chce a ja tak jak ja chcę. I wilk syty i owca cała.

                                        • naiwna11 Re: rozmarzylem sie ... 03.05.24, 11:34
                                          Bo mimo wszystko to trudna relacja, jakkolwiek by nie było. A co do samochodu, to powinien brać twoje zdanie, bo to auto dla ciebie. Może ewentualnie doradzić i pomóc ew finansowo. Rób tak, żeby tobie było dobrze.
                                          • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 03.05.24, 12:13
                                            Będę robić tak aby było dobrze dla mnie. Tylko że jakby nie było, bez niego w ogóle nie byłoby mnie stać na nie. No i chcę też brać jego zdanie pod uwagę. Jedyne co, to wiem czego napewno nie chcę kupić, a on by chciał wink i najgorsze że nasz wolny czas spędzimy na oglądaniu samochodów a nie w łóżku crying Ciągle mi mało czasu z nim.
                                            To trudna relacja fakt. Chyba nie da się tak ustawić aby każdy był zadowolony. Na szczęście więcej jest dobrych chwil niż tych gorszych, no i ciągle lepiej z nim jak bez niego.
                                            • naiwna11 Re: rozmarzylem sie ... 03.05.24, 12:59
                                              Bo trzeba myśleć o sobie. Dobrze, że się angażuje w pomoc i dużo czasu spędzacie razem. To łączy i takich chwil mi brakowało. Bierz to co najlepsze dla ciebie. U mnie taki gorszy moment, nie potrafię się otworzyć na innych, a tych nie brakuje. Tak mi to siedzi jeszcze w głowie, że nawet nie wiem dlaczego
                                              • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 03.05.24, 14:18
                                                Mój postawił wysoko poprzeczkę, gdyby mi tak przyszło zostać samej.

                                                Z jednej strony chciałabym być z nim na codzien , z drugiej wiem że nie byłoby tak pięknie jak teraz. No i ten jego charakterek, musi być po jego i koniec. Teraz nawet jak mi to mówił ( że musi być tak jak on mówi) to od razu zastrzegł że jak na to nie pójdę to może się głupio w sobie zaciąć - bo wiedział że mam alternatywę i też potrafię być uparta. Super jest być świadomym swojego charakteru i wad.

                                                Jakbym miała być sama to już chyba inaczej bym patrzyła na kandydatów. Chęć zaciągnięcia mnie od razu do łóżka nie byłoby końcem znajomości. Gorzej jakby się nie sprawdził ... To i charakter by wtedy nie pomógł.

                                                Może spróbuj się parę razy się umówić na randkę, nawet tylko po to aby wyjść z domu, trochę się wystroić przy okazji - tak dla samej siebie, niczego nie zakładając , jak z znajomym.
                                                • naiwna11 Re: rozmarzylem sie ... 03.05.24, 15:05
                                                  No właśnie, ten charakter. Jak mnie ktoś choć trochę zaintryguje to mnie to pociąga. A jak nic, to nic. Ale pomału próbuje. Sama nie wiem co mnie do niego tak przyciągało. Jeszcze próbował ale już nie wyszło bo nie było spotkań, nawet takich na chwilę. Męczyło mnie że nic nie mógł, nie chciał zaryzykować rzeczy, gdzie dla normalnie żyjących ludzi, to nie było jakieś wyzwanie. Nie było go dla mnie, kiedy ja potrzebowałam. Nie chciałam czegoś takiego. Teraz, tak jak piszesz, umówić się z kimś.
                                                  • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 04.05.24, 09:19
                                                    Tak sobie właśnie myślę że mój kochanek jest szczęśliwym małżonkiem wink
                                                  • naiwna11 Re: rozmarzylem sie ... 04.05.24, 15:40
                                                    Być może tak jest. Niekiedy facet nie przyzna się do tego, że coś jest nie gra. To szukanie szczescia na boku wiele pokazuje. Jeśli wszystkie strony są zadowolone, to może to trwać
                                                  • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 04.05.24, 15:52
                                                    Jemu tylko seksu brakowało w małżeństwie, przynajmniej w ostatnim czasie. Chociaż nie wiem... bo on dawno temu chodził na płatne panienki ... . A może to po prostu monotonnia no i faktycznie że to nie on opiekował się swoim dość licznym potomstwem tylko jego żona , więc może i tego seksu było dużo mniej .
                                                    Nie zapytam się go o to (czego mu brakuje), bo to dalej jest dla mnie temat tabu, dla niego chyba też.
                                                  • naiwna11 Re: rozmarzylem sie ... 04.05.24, 21:44
                                                    Tak jak opowiadasz to oprócz seksu cbyba też chodzi o coś innego. Miałby seks i bez tego wszystkiego. A nie wygląda na takiego co by się przyznał do słabości. Może w domu nie jest taki jak przy tobie. Mój udawał na początku, że taki chojrak a to zwykły pantofel, który potrzebuję atencji, ciepła i wykazać się trochę jako facet. Bał się jej jak cholera. Teraz to niech sobie z nią żyje. A i tak mam do niego słabość. Sama nie wiem dlaczego.
                                                  • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 04.05.24, 22:03
                                                    Nie wiem jakie ma relacje w domu. Wiem że mimo wszystko jest bardzo opiekuńczy i odpowiedzialny, w stosunku do mnie a pewnie i w stosunku do żony też. Taki ma charakter. On się jej raczej nie boi, wie że ze względu na kasę może więcej niż przeciętny Kowalski. Ale poza tym że spełnia swoje marzenia to nie wykorzystuje tego faktu. Tym bardziej że oni i wcześniej mieli dość liberalne małżeństwo.
                                                    Teraz są na majówce ... Stąd ja tu ... Najchętniej to miałabym focha na niego, ale wiem że to bez sensu. Od razu też mi zapowiedział że mnie też gdzieś zabierze ... Czasami jest ciężej. Na szczęście mało jest takich dni.
                                                  • naiwna11 Re: rozmarzylem sie ... 04.05.24, 22:57
                                                    To tyłko pozazdrościć. Fajnie że dba o ciebie. O kochankę też facet powinien zadbać. Nie tyłko seks ale też taka zwykła pomo, zwłaszcza jak jest wolna. No myślę, że dobrze trafiłaś
                                        • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 24.06.24, 20:09
                                          Dopisze zakończenie ... Albo raczej ciąg dalszy, historii o samochodzie.

                                          Samochód kupiłam, co prawda dla córki nie dla mnie , co oznacza że mój kochanek kreciłby nosem bo to dość duży samochód , a on uważa że mniejsze są lepsze , przynajmniej dla osoby nie z dużymi finansami.
                                          I, z racji tego co napisałam wyżej, a także tego że wtedy, raz, odmówił mi pożyczki. A później też trochę próbował dyktować co mam kupić i ile on może mi pożyczyć , a ile mam dać swoich i pomimo tego że obiecał że parę tysięcy doda do samochodu od siebie, których nie będę musiała mu spłacać to jak wcześniej pisałam, wzięłam pożyczkę z banku (na bardzo małe oprocentowanie) i młodej kupiłam samochód - a mój kochanek nie wie o tym nic a nic. I tak jest najlepiej. Pomimo że od ok miesiąca, prawie codziennie oferuje pomoc i pożyczenie pieniędzy, zaznaczając że to dla niego nie będą duże pieniądze więc w razie czego bez problemu mi pożyczy.
                                          Ja też jestem zawzięta, uparta i dumna. Pewnie to nie są dobre cechy ale co zrobić.
                                          Młoda ma mi oddać te pieniądze , i to już w sierpniu. Wtedy też powiem mu że samochód jest już kupiony . Jak się obrazi to tylko na moment więc bez problemu przeżyjemy to wszystko.
                                          Tak na marginesie, on też sobie teraz kupuje samochód. Pewnie już nowym pojedziemy na wakacje w lipcu.
                                          • naiwna11 Re: rozmarzylem sie ... 24.06.24, 21:07
                                            Najlepiej jest liczyć na siebie. A jak chciał pomóc, to bez jakiś warunków, powinien wspomoc. Dobrze zrobiłaś
                                            • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 25.06.24, 21:05
                                              I znowu tydzień bez niego ... Ale dopiero od piątku ... Już kombinował aby się w czwartek jeszcze spotkać , ale ja pracuję cały dzień więc nic z tego nie będzie.
                                              W tamtym roku tylko raz, na ferie zimowe, wyjechał z rodziną, w tym roku jest całkowicie inaczej, na wszystkie długie weekendy wyjeżdżają, i ich już drugi dłuższy wyjazd.
                                              Wiem, że zdaje sobie sprawę że pewnie to ich (dzieci ) ostatnie wyjazdy, bo i tak tylko z młodszymi z dziećmi jeżdżą, te za rok, dwa będą już dorosłe i prawdopodobnie za bardzo nie będą sobie mogły pozwalać na takie wypady.
                                              Już mu zapowiedziałam że chcę jak najmniej kontaktu w tym czasie, najbardziej by mi odpowiadała całkowita cisza. Tylko tyle ile on potrzebuje i nic więcej. Ja sobie wzięłam dodatkową zmianę w pracy więc jakoś ten czas zleci.
                                              • naiwna11 Re: rozmarzylem sie ... 26.06.24, 16:13
                                                Coś się zmieniło. Może jednak żona zaczęła cos robić w tym kierunku, żeby jednak był bardziej z nią
                                                No ,a praca pomoże przetrwać ten czas.
                                                • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 26.06.24, 16:24
                                                  Żona pewnie nie chce rezygnować z wyjazdów z dziećmi. Nie wiem czy i ona wyjeżdża sama, znaczy bez męża. To ciągle jest dla mnie temat tabu.
                                                  • naiwna11 Re: rozmarzylem sie ... 26.06.24, 16:42
                                                    Jak piszesz, oni częściej teraz wyjeżdżają razem . Wcześniej dzieci też były. Jeżeli po za tymi wyjazdami, między wami jest, jak było to nie masz co się martwić. Chociaż pewnie trochę smutno.
                                                  • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 26.06.24, 16:57
                                                    Smutno chyba nie. Ale ciężko, nie wiem dokładnie co czuję.
                                                    Tamten rok był przełomowy, ona ostatecznie w sylwestra 2022/23 się dowiedziała o mnie , później, w lutym na wyjeździe zimowym się go pytała czy musi ze mną być - odpowiedzial że chcę - to oczywiście wiem od niego - ale ja nie dopytywałam, mówił sam, i jakby tego wszystkiego nie mówił to by i tak było jak jest, więc bez sensu jakby kłamał. We wrześniu ona mu powiedziala że ma kochanka , trochę to przeżył. I pewnie grają już w otwarte karty i stwierdziła że dlaczego ma dzieci pozbawiać wspólnych wyjazdów. I stąd te wyjazdy. Takie są moje przypuszczenia.

                                                    Jego stosunek do mnie się nie zmienił, przyjeżdża do mnie i do domu, aby choćby tylko chwilę posiedzieć razem. Spotykamy się tak często jak pozwalają na to nasze prace. Bardzo by chciał.uczestniczyc w moim życiu , np ten wybór samochodu. Często się pyta czy wszystko w porządku, zapewnia że u niego co do mnie nic się nie zmienia - w sezonie letnim ma dużo więcej pracy i często jest zmęczony.
                                                  • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 26.06.24, 17:00
                                                    Dodam tylko że licząc wyjazdy to że mną wyjeżdża na dłużej. Z rodziną na tydzień ze mną na 10 dni. Z nimi w długie weekendy - znaczy ok 3-4 razy w roku, ze mną raz w miesiącu, a ostatnio były dwa weekendy.
                                                  • naiwna11 Re: rozmarzylem sie ... 26.06.24, 18:50
                                                    Rozumiem. W tym pierwszym wpisie, to wygląda jakbyś jednak miała obawy. Gdzieś podobnie u mnie bywało. Usuwanie się, chyba żeby nie wiedzieć pewnych rzeczy. Ale jak jesteś spokojna, to dobrze.
                                                  • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 26.06.24, 20:37
                                                    Nie, nie mam żadnych obaw, nie widzę żadnych objawów zmniejszenia ... zainteresowania, uczuć , kontaktów. Ciągle są na wysokim poziomie.
                                                    Poprostu ma obowiązki względem swojej rodziny, i całkowicie to rozumiem.
                                                  • eagle.eagle Re: rozmarzylem sie ... 27.06.24, 09:45
                                                    Ooo, a dzisiaj już całkiem mnie zaskoczył. Sam zaproponował że mi przywiezie owoce do pracy , bo ja jestem bardzo owocowa. I ... Nawet dał mi buzi, przy moich kolegach ... Normalnie to nawet w obcym kraju ma problem w miejscu publicznym dać mi buzi, bo to nie wypada w tym wieku.
    • thomas72 Re: Rozmowy z Kochankiem 28.06.24, 23:39
      A u mnie trochę się zmieniło.... moja S. została przeniesiona do innego działu i pracuje na drugim końcu miasta, przez co pracy widzimy sie 1-2 razy w tygodniu i raz na tydzień poza pracą
      Pierwsze emocje już wg mnie opadły , ale nadal jest Ok.
      Mam natomiast inne pytanie - czy obecność kochanki sprawiła, że ciut niektóre sprawy z żoną się polepszyły ?
      • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 28.06.24, 23:47
        > Mam natomiast inne pytanie - czy obecność kochanki sprawiła, że ciut niektóre sprawy z żoną się polepszyły ?>

        A jak jest u Ciebie ?

        U mojego nie mam pojęcia czy coś się polepszyło czy pogorszyło. Nie rozmawiamy na ten temat.

        U nas emocje są ciągle bardzo wysoko. Dbamy o to razem.
        • thomas72 Re: Rozmowy z Kochankiem 29.06.24, 15:32
          U mnie z żoną jest lepiej, lecz nie zamierzam rezygnować ani z jednej ani z drugiej. Z jedną i druga jest mi dobrze i każda z nich jest jedyną, w swoim rodzaju, ciężko jest się zdecydować na jedna z nich . Chyba się przyzwyczailem do obecności kochanki w moim życiu
          • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 06.07.24, 14:05
            A z obydwoma seks jest tak samo dobry ?
            • thomas72 Re: Rozmowy z Kochankiem 06.07.24, 23:21
              Tak
              • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 07.07.24, 00:26
                Znaczy nie tylko dla seksu masz kochankę?
                • thomas72 Re: Rozmowy z Kochankiem 07.07.24, 00:37
                  Na początku sex z kochanka był lepszy, ale to może urok nowości, teraz jest mniej więcej tak samo z żoną jak i z kochanka. Do kochanki już się przyzwyczaiłem, do tego że jest w moim życiu. Na pewno duży plus jest taki zecrazem pracujemy i często się widzimy.
                  • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 07.07.24, 01:02
                    Pewnie podobnie jest u mojego. Dużym plusem mnie jest to że spotykamy się w hotelu gdzie nic nam nie przeszkadza. Z żoną seks to głównie w domu, gdzie są inni domownicy więc nie może być w dzień a w nocy to też nie tak jakby chcieli. Chociaż, czasami i do hotelu jeździli , przynajmniej mam takie podejrzenia - i to już jak byliśmy razem, ale nie dopytuję im mniej wiem tym lepiej śpię.
                    • thomas72 Re: Rozmowy z Kochankiem 07.07.24, 02:06
                      Może czasem lepiej niektórych rzeczy nie wiedzieć
                      • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 07.07.24, 02:42
                        Wiem wink

                        On też wie że nie lubię o tym rozmawiać więc jest bardzo dyskretny.

                        Dzisiaj mnie tak trochę wzięło bo wrócili wczoraj z wakacji i musiało być dobrze między nimi na nich. Bo dzisiaj do niego zadzwoniła. Ale za dużo jej nie mówi bo nawet nie wiedziała że z samego rana pojechał po pewne zakupy ok 200 km , myślała że na miejscu je zrobi a on od miesiąca wiedział że po to będzie musiał tyle jechać.

                        • thomas72 Re: Rozmowy z Kochankiem 07.07.24, 10:07
                          czasem można z kimś meiszkać i widzieć się na co dzień , ale z komunikacją nie zawsze jest ok , czasem coś umknie, albo się zapomni
                          • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 07.07.24, 10:16
                            Myślę że specjalnie jej nie powiedział bo chciał tam ze mną pojechać. Choć nie był pewny że z nim pojadę bo dzień wcześniej ja się dowiedziałam o jego planach.
        • thomas72 Re: Rozmowy z Kochankiem 29.06.24, 18:49
          Nie chcialabys wiedzieć jak jest między nimi?
          • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 29.06.24, 20:11
            thomas72 napisał(a):

            > Nie chcialabys wiedzieć jak jest między nimi?

            Nie, nie jest to mi do niczego potrzebne.

            A im mniej wiem tym lepiej dla mnie, mniej myślę.

            A tu rozmawiasz z kochanką o swojej żonie , lub jej mężu - o ile ma, bo już nie pamiętam?
            • thomas72 Re: Rozmowy z Kochankiem 29.06.24, 21:48
              rozmawiamy o moej żonie raz więcej, raz mniej - bardziej jak opowiadam o sobie i jakiejś sytuacji mnie dotyczącej w której brała ona udział, rzadziej na tematy w stylu jaka ona jest i jakieś inne rozkminy psychologiczne. Ona nie ma męża, ma partnera z którym jest od 3 lat, ale wg mnie to taki Piotruś Pan, nie mieszkają razem, on chyba boi się zobowiązań, wg mnie troche dziwny zwiazek między nimi bo ona np. sama na wakacje czy inne wyjazdy jeździ z synem od 3 lat nigdie razem nie byli na wyjeździe
              • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 29.06.24, 21:55
                Zawsze miałam tak, że nigdy nie czepiłabym się faceta gdybym znała jego żonę. I pewnie cały czas tak mam. Jakby mi o niej opowiadał itp to miałabym z tym duży problem.
                Każdy ma inaczej.
      • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 29.06.24, 11:44
        Myślę, że sprawy z żoną mogą się polepszyć. Jak jest ktoś, kto uzupełnia twoje potrzeby , daje uczucie, namiętność i fajne emocje, to i sprawy małżeńskie układają się pewnie inaczej. Jak się jest szczęśliwym, to i inne rzeczy, obowiązki są bardziej znośne.
    • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 21.07.24, 21:15
      A napiszę sobie ... wink

      To jest jedyny facet przy którym muszę rozgrywać pewne rzeczy. Inaczej nie da się z nim być. Tak jak z tym samochodem, pierwsza prośba odrzucona, po to aby za dzień czy dwa sam zaczął nalegać aby chcieć od niego pieniądze. On musi mieć czas na oswojenie z danym tematem. Plus to że nie może się od razu zgodzić bo to by znaczyło że można nim kierować, że robi to co inni chcą. To on musi tak chcieć. A z drugiej strony on bardzo chce aby coś proponować, bo może prosić to nie adekwatne słowo. No i musi mieć swój czas na odtajanie - ja akurat mam podobnie, więc to całkowicie rozumiem. Teraz np tak jest, napisałam mu coś co się mu nie spodobało - wiedziałam że tak będzie. Specjalnie zaplanowałam to tak, aby miał czas na odreagowanie beze mnie.
      Ma całe 2 dni. Bo we wtorek o tej porze będziemy w podróży na urlop, 10 dni razem wink Choć właśnie odwołuje wyjazd wink
      • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 22.07.24, 20:33
        Bo zazwyczaj tak jest. Facet musi mieć przekonanie, że to on o wszystkim decyduje. Ostatnio gdzieś usłyszałam że trzeba dać facetowi być bohaterem. Dać mu działać. Coś w tym jest. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, odwołujesz wspólny wyjazd ?
        • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 22.07.24, 21:11
          Nie ja odwołuje tylko on. Znaczy wczoraj odwoływał, dzisiaj jeszcze go trzyma, ale już powoli schodzi, teraz ma fazę że ok, pojedziemy ale nie będzie seksu.
          On jest bardzo wrażliwy, nie umie przyjąć że to co robi może urazić drugą stronę. Od razu się zaperza i by najchętniej przyjął focha typu ja nic nie muszę nie podoba Ci się to pa. Chciałby aby go tylko chwalić. Ale też i on chwali, mówi np jaką fajną wycieczkę zorganizowałam itp.
          Więc jak chcę mu powiedzieć że coś mi się nie podoba to muszę dobrze przemyśleć i wybrać odpowiednią porę.
          Ale i o takich sytuacjach rozmawiamy, mówimy co mamy robić w takich sytuacjach, że zawsze ma być rozmowa face to face, że trzeba trochę odczekać i aby nie przeginać aby druga strona się nie zaparła za bardzo - bo i ja potrafię być uparta i dumna.
          • naiwna11 Re: Rozmowy z Kochankiem 22.07.24, 21:32
            Nie będzie seksu? Czasami to myślę, że faceci to takie duże dzieci. Z czasem może to być męczące ale nie jest nudno. Najważniejsze jak ty się z tym wszystkim czujesz. W końcu łączy was tylko seks , cbyba nie tylko🙂
            • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 22.07.24, 22:29
              Będzie seks. Może na początku będzie się trochę opierał ale też nie jakoś długo.
              No to fakt, całkowicie jak dziecko , które nie umie sobie jeszcze poradzić z emocjami.
              Ja, jak się w tym czuję? Bardzo dobrze. Jednak trochę mnie kręcą te huśtawki nastrojów, choć nie ma ich za wiele. Jest ta pewność że jest nam razem tak dobrze że żadno z nas nie zrezygnuje z tego z tak błahego powodu. Choć wiem że dla swojego spokoju lepiej mu o pewnych rzeczach nie mówic.
    • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 16.09.24, 21:21
      I wszystko się zmienia. Po dwóch latach.
      Już jest mniej seksu. Nie spędzamy już każdego mojego wolnego popołudnia w hotelu. Już jest więcej spotkań u mnie, spacerów. Już zaczynają się jego pytania czy bym chciała z nim pojechać aby coś pozwiedzać bez seksu w tle. Ale dalej, ciągle główny nasz temat do rozmów to seks wink chociaż już przebijają się inne tematy. I daje mi się już trochę troszczyć o siebie.

      Tak ku pamięci sobie piszę. Może nie dla potomnych, ale człowiek jest coraz starszy pamięć już coraz słabsza.
    • eagle.eagle Re: Rozmowy z Kochankiem 10.11.24, 22:10
      Tak sobie jeszcze napiszę.

      To trochę takie nie fajne jest wszystko. Musimy traktować słowa kochanków jak kłamstwa - bo przecież muszą nas kłamać jak mówią że kochają. Bo jakby kochali to by byli z nami cały czas, a nie wracali na noc do domu i żony.
      Moje kochanie mi dzisiaj wyznał że go naprawiłam, że już nie zdradza. I jak tu na serio traktować takie słowa, słowa wypowiedziane w łóżku z kochanką.
      Mówi mi też że czuję się ze mną błogo, wspaniale - i nie chodzi o sam seks. Wczoraj np kończyłam pracę o 20 więc czekał na mnie pod sklepem, zrobiliśmy zakupy i jeszcze prawie do 22 był u mnie, czyli wiadomo że bez seksu.

      A, i ciągle głównie rozmawiamy o seksie, i powiem szczerze uwielbiam te rozmowy, patrzenie w oczy, uśmiech.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka