Dodaj do ulubionych

Jak często...

22.10.15, 15:19
Jak w temacie. Jak często widujecie sie ze swoimi kochankami?
Ja spotykam sie z kims od dwóch miesięcy i bywa różnie. Czasami nawet udawało się codziennie czy co dwa dni. Teraz z racji godzin pracy i innych zobowiązań bywa, że jest to raz na tydzień lub dwa. Ja jestem mężatką, on ma " dziewczynę " mieszkają razem.
Czy to normalne, że czuję sie wtedy nieswojo i zwyczajnie w świecie za nim tęsknię? Czy może przesadzam i zbyt sie zaangażowałam w tę relację.
Jak postępować żeby się nie narzucać?
Rozłąka sprawia, że czuję się niepewnie choć on zapewnia, że z jego strony wszystko jest ok i że " mam być pewna ".
Inna sprawa. Spotykamy sie już jakiś czas, ale jeszcze nie doszło miedzy nami do zbliżenia. Ja nie naciskam choć przyznam, że on strasznie mnie kręci, wiedzę, że ja go też więc nie rozumiem skąd to wahanie.
Sa między nami emocje, chemia i mega pożądanie a mimo to czuję, że coś jest nie tak. Przesadzam?
Nie mam doświadczenia w takich relacjach więc wielu rzeczy nie rozumiem. Podpowiecie coś? Jak to wyglada z boku?
Obserwuj wątek
    • facettt 1-2 razy w tygodniu. 22.10.15, 18:38
      exactly_like_me napisała:

      Teraz z racji godzin pracy i innych zobowiązań bywa, że jest to raz na tydzień lub dwa.

      prawidlowo. czesciej sie nie da.

      > Czy to normalne, że czuję sie wtedy nieswojo i zwyczajnie w świecie za nim tęsk
      > nię?

      - normalne.

      Spotykamy sie już jakiś czas, ale jeszcze nie doszło miedzy nami do zbliżenia.

      - noto znaczy sie nie kochanek, tylko kandydat na kochanka

      > Nie mam doświadczenia w takich relacjach więc wielu rzeczy nie rozumiem.

      - sprawdz, to zrozumiesz.
      inaczej sie nie da.
      • exactly_like_me Re: 1-2 razy w tygodniu. 22.10.15, 23:03
        facettt napisał:
        > prawidlowo. czesciej sie nie da.

        Sęk w tym, że było częściej i chyba przywykłam. Teraz jak jest rzadziej to tracę pewność siebie i nie rozumiem dlaczego.

        > - noto znaczy sie nie kochanek, tylko kandydat na kochanka

        No w sumie racja wink

        > inaczej sie nie da.

        To wiem. Chciałabym umieć lepiej panować nad tęsknotą.

        Poza tym czy to normalne, że on podchodzi do sprawy tak delikatnie?
        Widze, że od początku chciał mnie poznać lepiej i czesto powtarza, że nie chodzi mu tylko o seks (podobalam mu się od roku tylko nie miał smialosci zagadać poza tym pracowaliśmy razem.)
        Bardzo się do siebie zbliżylismy i gdyby to ode mnie zależało to dawno poszlibysmy do łóżka wink
        On jednak póki co skupia się na poznawaniu mnie a ja głupia zastanawiam się o co chodzi i czy on mnie chce. Ech.
        • facettt Re: 1-2 razy w tygodniu. 23.10.15, 01:56
          pewnie ze chce, tylko nie ma tej wiedzy, co ja i nie wie, jak sie za Ciebie zabrac...
          a prawda tu jest taka, ze lepiej troche za wolno, niz za szybko, gdyz mozna wszystko popsuc.
          • stasi1 Re: 1-2 razy w tygodniu. 04.12.15, 19:17
            Za wolno też nie dobrze. Kobieta zdenerwuje się i poszuka szybszego. Trzeba trzymać rękę na pulsie
      • ola.600 Re: 1-2 razy w tygodniu. 11.11.15, 19:42
        Ja nie wyobrażam sobie nie rozmawiać z Nim przez dwa tygodnie :o telefon i fb się nie liczą oczywiście...
    • donmarek Re: Jak często... 23.10.15, 08:19
      Różnie to bywa z tą "częstotliwością". Bywało najróżniej. I co dnia. I raz w miesiącu. Była i taka przyjaciółka z którą w ciągu dnia bywało kilka razy. Wszystko zależy od was samych. W końcu macie oboje partnerów. Więc i jakiś seks jest. Patrząc z mojej perspektywy ... skoro nie doszło do "skonsumowania" związku, właśnie to oczekiwanie tak Ciebie nakręca. Bo jak będzie po "pierwszym razie", nikt tego teraz nie wie. Dzisiaj jest w tym związku bardzo duzo emocji umysłowych. I fizyczne oczekiwanie. A także nalezy do tego dodać "strach" przed tym pierwszym razem. Bo jeżeli dzisiaj jest wam doskonale, rozumiecie się, jest wam przyjemnie. A nikt nie wie jak będzie później, jaki będzie seks.
      Jestem mężczyzną, więc nieco inaczej podobno podchodzę do stosunków damsko-męskich. Kobieta potrzebuje podobno "uczucia". A to jak będzie .... to zależy wyłącznie od was samych. Na ile będzieci siebie chcieli FIZYCZNIE.
      ps
      mam kochankę, dzieli nas kilkaset kilometrów. Spotykamy się kilka, kilkanaście razy w roku. I trwa to juz 15 lat. Tak, że nie ma jednego wzorca, pasującego wszystkim.
      • facettt zazdroszcze... 23.10.15, 09:24
        donmarek napisał:
        > mam kochankę, dzieli nas kilkaset kilometrów. Spotykamy się kilka, kilkanaście
        > razy w roku. I trwa to juz 15 lat.

        zazdroszcze...
        mialem ich kilka...
        wytrzymywaly ze mna kilka miesiecy - do roku maksimum...
        no jedna wyjatkowo 3 lata...
        a potem same odchodzily - widzac, ze nie zamierzam porzucic zony...
      • asiandra Re: Jak często... 23.10.15, 09:38
        Jak często? Stanowczo za rzadko sad
        Znamy się 1,5 roku i spotykamy się zazwyczaj co 2 miesiące, czasem się uda coś częściej. U mnie też jest kwestia odległości, ale nie to jest główny problem. Największym problemem jest brak 'przykrywki'. Brakuje mi pomysłów na pretekst do wyjazdu, na wersję oficjalną w domu. Jak to organizujecie, macie zawsze jakieś mocne alibi?
        • facettt Tu poradnik... 23.10.15, 09:45
          asiandra napisała:
          Jak to organizujecie, macie zawsze jakieś mocne alibi?

          - a tu poradnik...
          moze cos pomogie ? smile
          forum.gazeta.pl/forum/w,30835,141042170,141042170,Kilka_porad_jak_bezpiecznie_miec_kochanki_.html
          • asiandra Re: Tu poradnik... 23.10.15, 10:59
            Dzięki.
            dwa telefony już opanowane i inne tego typu środki ostrożności też. Niestety praca od...do.... i słaba możliwość wyjazdów służbowych. A rozmowy przez telefon i komunikatory to trochę zaczyna być za mało.
        • exactly_like_me Re: Jak często... 23.10.15, 11:47
          My pracowaliśmy razem i wtedy było łatwiej bo widzielismy sie często. Potem on zmienił pracę i teraz zaczęło sie "kombinowanie".
          Na szczęście on pracuje niedaleko i w miarę możliwości przyjeżdża po mnie do pracy i odwozi do domu. Poza tym jak się da to "randkujemy" na mieście. Latem było łatwiej bo plaża i plenery były nasze. Uwielbialismy te nasze ucieczki. Teraz jest trudniej bo pogoda slaba wiec w sumie z lokalem pomocnym przy skonsumowaniu związku jest trudno.
          Alibi nie potrzebuje zbyt często. On częściej bo jego dziewczyna z tych węszących zazdrosnych i podejrzliwych wink moj mąż natomiast najczęściej nie interesuje się tym gdzie jestem. Ważne że wifi działa...
          Ja mam dwie przyjaciółki które w miarę potrzeb zapewniają mi alibi a on ma siłownię , jogging i inne sprawy na mieście .
          Radzimy sobie w miarę.
          Niestety nie ma opcji na randkę ze śniadaniem sad
          • asiandra Re: Jak często... 26.10.15, 10:00
            Ta bliska odległość to jednak jest plus. U mnie kilka godzin jazdy skutecznie blokuje pomysł na takie chwilowe spotkanie. Trzeba się całkiem sporo nakombinować, żeby mieć pretekst na nocleg poza domem, a i tak ryzyko zawsze jest duże.
            • facettt kochanka - nie za blisko i nie za daleko :) 27.10.15, 09:55
              kazde dziecko (kochajace) to wie smile

              nie blizej niz 10 km (by zona jej przypadkiem gdzie nie spotkala...)

              ale nie dalej niz 100 km - by mialo sens czasowy i ekonomiczny do niej dojechac smile
              • asiandra Re: kochanka - nie za blisko i nie za daleko :) 27.10.15, 10:23
                No to niestety nie mieszczę się w tych całkiem sensownych granicach, a pomysłów brakuje.
              • exactly_like_me Re: kochanka - nie za blisko i nie za daleko :) 27.10.15, 14:07
                Miedzy nami jest mniejsza niż 10 km, ale nigdy nie spotykamy się w pobliżu miejsca zamieszkania z wyjątkiem tych chwil kiedy odwozi mnie do domu (też z użyciem środków ostrożności) więc ryzyko jest żadne.

                100 km to jakiś kosmos wink
            • exactly_like_me Re: Jak często... 27.10.15, 14:05
              Szczerze mówiąc nie angazowałabym sie w relację jeśli odległość byłaby tak duża. Brak możliwości spontanicznego spotkania dobijałby mnie.
              Jak radzisz sobie z tęsknotą?
              My przez ostatnie dwa tygodnie widzieliśmy sie dwa razy.
              Próbuje sobie jakoś zajmować czas by nie tęsknić, ale jest trudno.
              Mamy umowę, że gdy oboje jesteśmy w domu to raczej do siebie nie piszemy żeby nie było wtopy.
              W pracy z kolei on nie ma zbytnio możliwości pogadać i bywa, że jest cisza przez cały dzień. To frustrujace.
              • asiandra Re: Jak często... 27.10.15, 14:33
                Tak, tęsknota daje popalić. Tęsknię straszliwie sad
                Rozmawiamy przez telefon rano i po południu, gdy oboje jesteśmy w drodze do pracy i z pracy. W ciągu dnia jest komunikator i czasem krótki telefon. Wieczory trzeba odpuścić, bo każde z nas jest w domu i tak jak piszesz, żeby nie było wtopy. Podobnie weekendy, czasem na komunikatorze uda się coś napisać, ale nie ukrywam, że trudne to wszystko jest. A jednak nie wyobrażam sobie żebym mogła to skończyć.
                • exactly_like_me Re: Jak często... 27.10.15, 17:25
                  Często rozmawiacie. Fajnie.
                  Ja jakiś tydzień temu uczuliłam mojego by mimo trudności starał się częściej odzywać bo wtedy kiedy nie możemy się widzieć to dzięki temu tęsknota jest odrobinę mniejsza.

                  Długo się spotkacie?
                  My króciutko, niecałe 3 miesiące ale też trudno mi jest sobie wyobrazić jak to by było bez niego. Uzupełniamy się idealnie i dajemy sobie to czego nie udało się nam "wywalczyć"w naszych związkach.
                  • asiandra Re: Jak często... 28.10.15, 08:24
                    Staramy się mieć jakiś kontakt jak tylko to jest możliwe, ale zawsze jest za mało, za krótko. Ciężko jest wytrzymać jeden dzień bez rozmowy, a tak jest często w weekendy.
                    Trwamy tak już 1,5 roku i stajemy się sobie coraz bliżsi. Na każdym kroku wychodzi nasze dopasowanie i zgranie. Jednocześnie uwypuklają mi się wady męża i staje mi się coraz bardziej obojętny.
                    Szkoda, że poznaliśmy się tak późno.
                    • 3-mamuska Re: Jak często... 29.10.15, 00:38
                      Staramy się mieć jakiś kontakt jak tylko to jest możliwe, ale zawsze jest za mało, za krótko. Ciężko jest wytrzymać jeden dzień bez rozmowy, a tak jest często w weekendy.
                      Trwamy tak już 1,5 roku i stajemy się sobie coraz bliżsi. Na każdym kroku wychodzi nasze dopasowanie i zgranie. Jednocześnie uwypuklają mi się wady męża i staje mi się coraz bardziej obojętny.
                      Szkoda, że poznaliśmy się tak późno.

                      To dlaczego sie nie zejdziecie? Po co sie tak męczyć?
                      Zastanawiam sie czy faceci tez tak tęsknią?
                      • czesio77 Re: Jak często... 29.10.15, 09:59
                        "....Trwamy tak już 1,5 roku i stajemy się sobie coraz bliżsi. Na każdym kroku wychodzi nasze dopasowanie i zgranie. Jednocześnie uwypuklają mi się wady męża i staje mi się coraz bardziej obojętny....."
                        wszystko fajnie bo widujecie się co jakis czas zamieszkajcie razem to od razu przestanie byc tak kolorowo i te wady które zaczynasz widzieć w mezu zaczniesz widziec i w kochanku albo moze jeszcze gorsze poprostu szara codziennosc sprowadza ludzi na ziemie....euforia jest zabawa tez ale dlatego że to cos nowego , zakazanego i od czasu do czasu.....
                        • asiandra Re: Jak często... 30.10.15, 08:35
                          Dlaczego się nie zejdziemy? Byłoby super, ale oboje mamy męża/żonę i dzieci. Przewróciło by to do góry nogami świat i życie wielu osobom. Może jeszcze jakby był jakiś powód ze strony męża, a tu 'jak na złość' żadnej patologii wink
                          Nie wiem czy wszyscy faceci tęsknią, ale wiem, że są tacy którzy tak i to bardzo.
                          Może i fakt, że szara rzeczywistość potrafi zweryfikować uczucia, ale często rozmawiamy o tym jakby to było być razem tak na stałe, razem mieszkać, wypełniać wszystkie obowiązki, zajmować się dziećmi i uważamy, że byłoby całkiem dobrze.
                          A z drugiej strony, jakby była taka możliwość zamieszkana razem, to byłby dobry sposób na rozwiązanie problemu, pod warunkiem że faktycznie przestałoby być tak kolorowo, gorzej jeśli jednak nie....
                          • ragazza6 Re: Jak często... 30.10.15, 22:04
                            Mogę Ci dać namiary na niezłego psychologa. Byłam w identycznej sytuacji jak Ty. Nie mogłam się pozbierać już z tym wszystkim. Trwało to półtora roku, czułam się jak w potrzasku, to dom i dzieci, mąż na przykładnym stanowisku, tu on i jego "partnerka". Nie wiedziałam co mam juz robic. Czułam, że zależy mi na nim, ale jak zostawić 12 lat pracy włożonej w małżeństwo co powiedzieć dzieciom. Co moi rodzice na to powiedzą? Juz myślałam, że zwariuję! Az w końcu na drodze stanęła mi pani Magda. Nie wiedziałam, że jest psycholożką! "przypadek". No i otworzyła mi oczy na niektóre sprawy, których nie brałam w ogóle pod uwagę.
                            Nazywa się Nagrodzka, na Ochocie przyjmuje, o ile wierzysz w psychologa, ja nie wierzyłam.
                            Co zdecydowałam? Może narazie nie napisze... Nie chce zapeszać, bo chyba boje się jeszcze, ale powiem tak, warto walczyć o Swoje!!!!
                            • asiandra Re: Jak często... 24.11.15, 10:33
                              ragazza6, chyba jednak mnie oświeć, proszę. Co psycholog może poradzić w takiej sytuacji jak Twoja czy moja?
                              Jeśli tylko się zgodzisz, to chętnie porozmawiam z Tobą prywatnie.
                              • 3-mamuska Re: Jak często... 25.11.15, 19:26
                                asiandra napisała:

                                > ragazza6, chyba jednak mnie oświeć, proszę. Co psycholog może poradzić w takiej
                                > sytuacji jak Twoja czy moja?
                                > Jeśli tylko się zgodzisz, to chętnie porozmawiam z Tobą prywatnie.

                                Pomoże podjąć decyzje, np. Odejść od meza, lub zostać z mężem a zostawić kochnka, żyjesz w pewnym sensie w jakies patologi, a to moze miec podstawy np. W relacjach z ojcem, jego braku, odrzucenia.
                                Nie pomoże ci sie odkochać zapomnieć , pomoże zrozumieć mechanizm posiadania kochnka lub braku więzi z mężem.

                                Tak mi sie wydajesmile
                          • exactly_like_me Re: Jak często... 31.10.15, 09:32
                            Z całym szacunkiem asiandra ale chyba ukradlas mi wątek wink
                            Zakładając go byłam ciekawa jak jest u Was z częstotliwością, tęsknota i czy jak się długo nie widzicie to raczej wpływa na plus czy Wasze relacje ulegają rozluźnieniu.
                            Być może chciałam się pocieszyć bo mój...kandydat na kochanka ostatnio nie ma dla mnie czasu.
                            Nie chcę mu robić wyrzutów bo przecież nie o to tu chodzi. Jestem trochę zła bo zaangażowałam się emocjonalnie. On mowi, że też. Ze mam być spokojna i ze nic sie nie zmienia. Jak być spokojnym skoro on czasem nie znajduje czasu nawet na to by odpisać mi na sms.
                            Z drugiej strony może powinnam przestać się przejmować i po prostu czekać? Trochę kłóci się to z moimi potrzebami i nie wiem co mam robić sad
                            Olac, nie pisać, czekać?
                            Jestem w kropce...
                            • rezolutnakobieta Re: Jak często... 31.10.15, 22:04
                              Powiem Ci jak to będzie wyglądać. Trochę z autopsji, a trochę z tego co przeczytałam na tym forum. Panowie bardzo nie lubią jak kochanka zaczyna się domagać coraz większej uwagi, zaangażowanie emocjonalne kochanki nie jest im na rękę, bo przecież to ma być zabawa a nie poważny związek. Na moje oko Twój przyjaciel niedługo zacznie się wycofywać. Nastąpi to tym szybciej, im bardziej Ty będziesz sobie rościć pretensje do jego uwagi i zainteresowania. Nikt nie lubi, żeby ktoś na nim wisiał. W tym przypadku dodatkowo trzeba uważać, żeby się nie wydało, a taka rozczarowana zakochana kochanka staje się niebezpieczna. Więc jeśli chcesz, żeby to trwało, to nabierz dystansu, nie zamęczaj go, niech on nie będzie pępkiem Twojego świata.
                              • exactly_like_me Re: Jak często... 31.10.15, 23:45
                                Nie zamęczam go. To nie w moim stylu. Po prostu wkurzylam się jak nie dotrzymał swojej wlasnej obietnicy.
                                Nie mam doswiadczenia więc pewnie dlatego popełniam błędy.
                                Dzięki za cenne rady i przestrogę.
                                Wiem, ze choć to trudne, trzeba wyluzować.
                                Człowiek się całe życie uczy wink
                                • cat4 Re: Jak często... 05.11.15, 14:54
                                  3 miesiace, jeszcze nie bylo seksu, a facet juz nie odpisuje Ci na smsy?

                                  Ile czasu zajmuje napisanie chociaz krotkiego?

                                  Hmm... no, raczej naiwna chyba jestes... i przypuszczam, ze bedziesz cierpiec.

                                  Zycze Ci dobrych decyzji smile

                                  PS. Co go trzyma przy jego dziewczynie?
                                  • hansii wytrwaly gosc. 07.11.15, 13:05
                                    cat4 napisała:
                                    > 3 miesiace, jeszcze nie bylo seksu, a facet juz nie odpisuje Ci na smsy?

                                    wytrwaly gosc.
                                    ja bym zrezygnowal najdalej po dwoch.
                            • 3-mamuska Re: Jak często... 01.11.15, 08:07
                              exactly_like_me napisała:

                              > Z całym szacunkiem asiandra ale chyba ukradlas mi wątek wink
                              > Zakładając go byłam ciekawa jak jest u Was z częstotliwością, tęsknota i czy j
                              > ak się długo nie widzicie to raczej wpływa na plus czy Wasze relacje ulegają ro
                              > zluźnieniu.
                              > Być może chciałam się pocieszyć bo mój...kandydat na kochanka ostatnio nie ma d
                              > la mnie czasu.
                              > Nie chcę mu robić wyrzutów bo przecież nie o to tu chodzi. Jestem trochę zła bo
                              > zaangażowałam się emocjonalnie. On mowi, że też. Ze mam być spokojna i ze nic
                              > sie nie zmienia. Jak być spokojnym skoro on czasem nie znajduje czasu nawet na
                              > to by odpisać mi na sms.
                              > Z drugiej strony może powinnam przestać się przejmować i po prostu czekać? Troc
                              > hę kłóci się to z moimi potrzebami i nie wiem co mam robić sad
                              > Olac, nie pisać, czekać?
                              > Jestem w kropce...


                              Hmmm, nie mam kochanka nigdy nie miałam.
                              Ale czuje ze gdyby takie ktoś nie miał dla mnie czasu, juz niebylby moim kochankiem.
                              A dlaczego? Bo ryzykujesz dla takiej osoby cały swoj świat, a ona olewa i nie ma czasu.
                              Jak juz ryzykować to dla kogoś kto pokazuje ,ze chce i ze warto ryzykować i sie stara.
                              Jeśli tego nie robi ,nie stara sie znaczy ze jest sie tylko zabawka.
                              A teraz sama sobie odpowiedz czy chcesz byc tylko zabawaka dla faceta.( ja bym nie chciała)
                              Choć taki olewajacy to chyba mniejsze zagrożenie dla dotychczasowego życia.

                              Matko jakie to wszystko trudne i zagmatwane , zastanawiam sie czy takie relacje maja jakis sens? Zwłaszcza wlasnie dla kobiet , bo sa bardziej emocjonalne niz faceci.
                              • exactly_like_me Re: Jak często... 01.11.15, 09:59
                                Masz rację jednak z drugiej strony każde z nas ma swoje życie , któremu trzeba poświęcić tyle samo czasu jak przedtem, żeby nie wzbudzić podejrzeń.
                                Każde z nas ma pracę. On z resztą pracuje w nowym miejscu i póki co musi się dostosowywać do panujących warunków.
                                Nie zawsze udaje się spotkać.

                                On sam zaproponował mi takie małe zadośćuczynienie za rzadkie spotkania. Obiecał, że codziennie do mnie zadzwoni choćby po to by mnie usłyszeć. No i wkurzyłam się jak nie dotrzymał słowa. Napisałam jednak dopiero dzień później i spytalam czy nie miał wczoraj czasu. Odpowiedział, że nie bo jego laska kazała mu jeździć po znicze i kwiaty. Ok. Zrozumiałe. Takie to święto.
                                Nie wiem jednak jak reagować...a może w ogóle nie reagować?
                                • rezolutnakobieta Re: Jak często... 01.11.15, 16:23
                                  Ja po prostu nie wierzę, że nie miał czasu zadzwonić lub wysłać głupiego sms-a. Przecież nie musi rozmawiać pół godziny. Krótki sygnał, który jest niczym innym niż 'zależy mi na Tobie' nie kosztuje tak wiele. Ale trzeba chcieć. Widocznie u niego emocje już opadły. Zresztą faceci są inaczej skonstruowani. Mam nadzieję, że nie powtórzysz mojego losu. U nas to było tak - on zaczął dość nagle ochładzać relację, a ja wpadłam w rozpacz. Stałam się nalegająca i podobno czuł się osaczony. Najpierw chciał mieć kontakt codziennie, potem co drugi dzień, a z czasem wystarczyło mu raz na tydzień i rzadziej (kontakt w sensie skype czy sms, nie osobisty). W pewnym momencie zniknął zupełnie na miesiąc. Bywał online, ale mnie unikał. Stwierdził, że i tak nie możemy być razem, a on musi sobie to jakoś poukładać. Z perspektywy czasu żałuję, że dałam mu odczuć jak bardzo mi na nim zależy. Mężczyźni lubią jednak gonić tego króliczka. Jak już nie muszą gonić, to tracą zainteresowanie. Jeśli więc chcesz by romans trwał nie bądź zbyt nachalna. A jeśli rani Cię jego obojętność czy też nie zabiega o Ciebie tak jak byś chciała, to nie brnij dalej w tę relację. Zakochasz się i będzie Ci coraz trudniej.
                                  • facettt bzdury... 01.11.15, 19:10
                                    rezolutnakobieta napisała:
                                    > Ja po prostu nie wierzę, że nie miał czasu zadzwonić lub wysłać głupiego sms-a.
                                    > Przecież nie musi rozmawiać pół godziny. Krótki sygnał, który jest niczym inny
                                    > m niż 'zależy mi na Tobie' nie kosztuje tak wiele.

                                    - nie mam wogole telefonu komorkowego, a sluzbowy zostawiam w pracy.

                                    a z czasem wystarczyło mu raz na tydzień

                                    - i slusznie
                                    Stwierdził, że i tak nie możemy być razem,

                                    - czyli byl uczciwy.

                                    Mężczyźni lubią jednak gonić tego króliczka.

                                    - nienawidza tego. kroliczek ma byc na podoredziu.

                                    Jak już nie muszą gon ić, to tracą zainteresowanie.

                                    - bzdury. chca go miec 1- 2 razyw tygosniu, bo wiecej NIE DA SIE...

                                    Jeśli więc chcesz by romans trwał nie bądź zbyt nachalna.

                                    - istotnie.
                                    • rezolutnakobieta Re: bzdury... 01.11.15, 19:22
                                      W tych czasach mało kto nie ma telefonu komórkowego, zakładam po lekturze Twoich wątków, że Ty facettt jesteś generacja 50+, to może i nie masz. Wśród 30+ raczej trudno szukać kogoś bez komórki. Poza tym jeśli facet CHCE, to choćby się paliło i waliło znajdzie sposób, by się z kobietą skontaktować. To, że musiał kupować znicze czy chryzantemy na groby to marna wymówka. Może i są tacy, co lubią mieć króliczka na podorędziu i nie chce im się gonić, ale wtedy tego króliczka źle traktują, nie starają się. A większość króliczków tego nie lubi.
                                      • facettt istotnie, bzdury 02.11.15, 10:52
                                        rezolutnakobieta napisała:
                                        > W tych czasach mało kto nie ma telefonu komórkowego, zakładam po lekturze
                                        Twoich wątków, że Ty facettt jesteś generacja 50+, to może i nie masz.

                                        istotnie. mam sluzbowy w pracy, co i tak za duzo, bo stacjonarny z automatyczna sekretarka jest zupelnie wystarczajacy.
                                        nienawidze byc niewolnikiem telefonu komorkowego i byc "do dyspozycji na kazde zadanie".

                                        Wśród 30+ raczej trudno szukać kogoś bez komórki.

                                        - istotnie, ale SMS-y to najglupszy sposob komunikacji i nie kazdy musi to akceptowac.
                                        - nie napisalem w zyciu zadnego smile))

                                        Poza tym jeśli facet CHCE, to choćby się paliło i waliło znajdzie sposób, by się z kobietą skontaktować.

                                        Jak wyzej: moze napisac jej emaila, lub zadzwonic z pracy.

                                        A większość króliczków tego nie lubi.

                                        - kroliczek nie jest od tego - by stawial warunki.
                                        tylko grzecznie czekal.
                                        • rezolutnakobieta Re: istotnie, bzdury 03.11.15, 08:20
                                          Hehehehe, dobre smile I Twoje kochanki serio pozwalały Ci się tak traktować? To jakieś desperatki musiały być. Współczuję. Im więcej czytam Twoich wpisów, tym bardziej mam wrażenie, że Ty jesteś erotoman-gawędziarz-bajkopisarz i nigdy nie miałeś kochanki.
                                          • facettt istotnie, nadal bzdury... 03.11.15, 09:48
                                            mialem ich kilkanascie... smile

                                            fakt - ze ostatnia kilka lat temu...

                                            wspolczuje obecnym kochankom (mezczyznom) - dajacym sie terroryzowac SMS-ami.

                                            mojego oburzenia wobec (tychze) SMS-ow nie zamierzam jednak na tym foro ukrywac.
                              • facettt mnie tez zastanawia... 01.11.15, 19:04
                                3-mamuska napisała:
                                > Matko jakie to wszystko trudne i zagmatwane , zastanawiam sie czy takie relacje
                                > maja jakis sens? Zwłaszcza wlasnie dla kobiet , bo sa bardziej emocjonalne niz
                                > faceci.

                                jasne. to po co sie w to pchaja ?
                                z nudow ?
                                gdyz od lat tu pisze , ze tylko 10 % kochankom daje sie odbic oblubienca od zony...

                                90 % zostaje przy zonach...

                                ale wierze w romanse...
                                - dla samych romansow... smile


                      • exactly_like_me Re: Jak często... 31.10.15, 09:37
                        3-mamuska napisala:
                        > Zastanawiam sie czy faceci tez tak tęsknią?

                        Mnie się wydaje, ze też tylko inaczej o ile w ogóle to okazuja.
                        Dla nich się liczy tu i teraz więc rzadziej mówią o czymś skoro w danej chwili nie mogą tego mieć.
                        My kobiety same utrudniamy sobie życie podswiadomie snujac plany. Czy to na dzień następny czy to na życie.
                        Sama taka jestem i nie radzę sobie z tęsknotą...ba malo tego. Wkurza mnie jak mój K po dłuższej rozlace udaje, że nic sie nie stało i ze wcale nie tęsknił
                        Nie wie z czego to się bierze...
                        • exactly_like_me Re: Jak często... 31.10.15, 09:38
                          ..."nie wiem" miało być wink
                          • asiandra Re: Jak często... 02.11.15, 08:28
                            exactly_like_me napisała:
                            > Z całym szacunkiem asiandra ale chyba ukradlas mi wątek

                            Sorry, jakoś od częstotliwości przez tęsknotę przeszło na całokształt wink

                            Mnie też wkurzałoby to, że nie kontaktowałby się możliwie często.
                            Musze przyznać, że ja na każdym kroku odczuwam jego tęsknotę, zaangażowanie i wiem, że mu zależy. Nie tylko to słyszę, ale to się czuje.

                            No właśnie ragazza6 'ale jak zostawić 12 lat pracy włożonej w małżeństwo co powiedzieć dzieciom' itd. Nie jestem z Warszawy, więc ten psycholog trochę za daleko, a czy w to wierzę. Nie wiem, chyba boję się tego co może mi powiedzieć.

    • exactly_like_me Re: Jak często... 26.11.15, 08:32
      Dawno nie pisałam.
      Sprawa się skomplikowała. Jego dziewczyna znalazła jakieś smsy ode mnie i jest "dym".
      Jestem zła bo umawialismy się na dyskrecję i kasowanie dowodów a tu taki zonk.
      On ucichł co jest zrozumiałe ale nie powiedział, że to koniec. Napisał mi krótko po tym jak wygląda sytuacja " na froncie " i tyle. Pisał, że to jego wina i jestna siebie zły z tego powodu.
      Sama w sumie to wiem, ale zapytam. Co robić? Odpuścić czy od czasu do czasu dać mu do zrozumienia, że jestem.
      Napisałam mu, że tęsknię to nie odpisał. Chyba nie będę się więcej narzucać. Nie wiem jednak czy odpuścić sobie także neutralne wiadomości wtedy kiedy wiem że mogę.
      Czy zawsze jak żona/dziewczyna odkryje jakieś tam " dowody zbrodni " to oznacza koniec znajomości? Czy jednak cierpliwość jest cnotą?
      • agus-ia76 Re: Jak często... 26.11.15, 23:46
        Na moje oko to sobie znalazł sposób by się Ciebie pozbyć
        • 3-mamuska Re: Jak często... 27.11.15, 00:06
          Możliwe ze agus ma racje, i ze wcale tego smsa nie znalazła.
          Po prostu zmienił zdanie.
          Mozesz sie tylko pocieszać ze zrobił odwrót powoli ,zmiana pracy mniej kontaktów. Teraz sporadycznie.

          Nie pisz więcej bedzie chciał to sie odezwie, tylko czy wtedy ty bedziesz tego chciała.
          A i czy nie nauczysz go ze moze cie olać na kilka tygodni a potem wrócić i przyjmiesz go z otwartymi ramionami.
          Moze byc tez tak ze znalazł inna kandydatkę.


          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • exactly_like_me Re: Jak często... 27.11.15, 13:29
            Ja tez sobie tak pomyślałam. Innej kandydatki raczej nie ma. Nie miałby czasu.
            Mam wrażenie, że się wystraszył. Nie wiem czego bo ja mu jakoś specjalnie wylewnie nie okazywalam tego co czuję. Czułam jednak, że sie wycofuje.
            Po co w takim razie pisze do mnie prawie codziennie?
            Ja się nie narzucam i choć czuję się totalnie skołowana to nie daję poznać po sobie bo i po co?
            Nie wiem jednak co dalej. Uczuć nie wyciszę ot tak...
            Czasami żałuję, że nie umiem oddzielić emocji od zabawy. Byłoby łatwiej sad
            • agus-ia76 Re: Jak często... 27.11.15, 13:33
              Zostawia sobie furtkę.
              • exactly_like_me Re: Jak często... 27.11.15, 13:57
                To sie zdziwi. Ja nie jestem laleczką do zabawy, którą jak się znudzi to rzuca się w kąt.
                Jeżeli nie ogarnie się z sytuacją w domu do czasu aż uporzadkuję swoje uczucia to raczej nie bedzie miał u mnie czego szukać.

                Zrobię z tego postanowienie noworoczne wink
                • agus-ia76 Re: Jak często... 27.11.15, 14:57
                  oj nie jedna tu juz postanawiała wink
                  • exactly_like_me Re: Jak często... 27.11.15, 16:18
                    Wiesz, jak czytam wypowiedzi co niektórych to stwierdzam, że nie każdy się nadaje do relacji pozamałżeńskich. Ja sama jestem zoltodziobem w tej materii ale wiem jedno. Trzeba się szanować jakkolwiek w tym kontekście to brzmi wink
                    Mimo iż uczuciowa jestem aż nadto to swoją godność mam.
                    Choćby był piekny i muskularny jaki jest, choćby miał najpiękniejsze oczy i sprawiał, że pod wpływem zapachu jego skóry odlatuję w niebyt to bawić się sobą nie pozwolę. Cała zabawa traci urok jeśli mężczyzna kobietą pogardza bo ta jest dla niego zbyt łatwa do zdobycia...
                    Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce wink
                • 3-mamuska Re: Jak często... 27.11.15, 17:30

                  exactly_like_me napisała:

                  > To sie zdziwi. Ja nie jestem laleczką do zabawy, którą jak się znudzi to rzuca
                  > się w kąt.

                  Wiesz kochanka jest chyba do zabawyuncertain ?
                  Choć to okrutne.
                  > Jeżeli nie ogarnie się z sytuacją w domu do czasu aż uporzadkuję swoje uczucia
                  > to raczej nie bedzie miał u mnie czego szukać.
                  >
                  > Zrobię z tego postanowienie noworoczne wink

                  Mysle ze sytuacja w domu wcale nie jest taka jaka on opisuje.
                  Gdyby znalała smsa to by jego kobieta go tak skutecznie sprawdzała zeby teraz nie utrzymywał kontaktu.
                  A wiesz ze postanowienia noworoczne w prawie 100% nie sa realizowane smile
                  Hihi wiec wiesz.
                  • exactly_like_me Re: Jak często... 27.11.15, 20:35
                    On pisze do mnie tylko wtedy kiedy jest w pracy. Ja wiem, że chcecie brutalnie sprowadzić mnie na ziemię ale podważanie każdego mojego słowa jest lekko męczące.
                    Zdaję sobie sprawę z tego, ze ta sytuacja wygląda tak sobie ale on nie ma powodu kłamać. Umówiliśmy sie tak, że jak cos bedzie nie tak to od razu sobie to mówimy.
                    Bez zbędnych sentymentów.
                    Ja mu wierzę. Jeżeli mówi że znalazła to znalazła.

                    Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że nie jest dobrze i że te otwarte furtki zostawia i w ogóle.
                    Właśnie dlatego pytam jak sie zachowywać. Co robić? Olewać czy traktować z grzecznym dystansem. Mówić o uczuciach czy to nie ma sensu?

                    Doceniam to, ze w ogóle piszecie ale nie wszystko jest czarno białe. Każda sytuacja jest inna a ja piszę prawdę bo nie mam powodów by coś ukrywać.

                    Jeżeli okaże sie ze choć w jednym punkcie macie rację to się baaardzo zdziwię wink
                    • 3-mamuska Re: Jak często... 28.11.15, 02:24
                      exactly_like_me napisała:

                      > On pisze do mnie tylko wtedy kiedy jest w pracy. Ja wiem, że chcecie brutalnie
                      > sprowadzić mnie na ziemię ale podważanie każdego mojego słowa jest lekko męczą
                      > ce.
                      > Zdaję sobie sprawę z tego, ze ta sytuacja wygląda tak sobie ale on nie ma pow
                      > odu kłamać. Umówiliśmy sie tak, że jak cos bedzie nie tak to od razu sobie to m
                      > ówimy.

                      Wiesz kochana, ja cie nie próbują sprowadzić na ziemie.
                      Ale jak ty sobie to wyobrażasz?
                      Zone okłamuje ma kochankę ,a tu nagle taki szczery i prawdomówny? Bo ci tak powiedział?
                      Zonie obecywał miłość uczciwość małżeńska,i co słowa dotrzymał?
                      Proszę cie?
                      Wiadomo nie od dzis ze faceci zrobią wszytko zeby było im dobrze , i zeby nie miec kłopotów.
                      I nie chodzi o to zeby ci zrobic przykrość tylko patrz realnie ok?
                      Facet kłamie oszukuje i kręci nie wiesz do końca co mowi w domu, nie jest ideałem na danie mu 100% zaufania.


                      Jeśli czujesz ze nie jest dobrze bierz pod uwagę każda ewentualność.

                      Ja bym traktowała z chłodnym dystansem, bedzie chciał to sie postara.

                      I nie wazne kto ma racje lub nie, nie o to tu chodzi.
                      Powiem ci rob wszysko ,zebys była szczęśliwa czy to z nim czy z kimś innym. Bo na szczęście zasługuje każda kobieta.
                      • donmarek Re: Jak często... 28.11.15, 09:31
                        >Wiadomo nie od dzis ze faceci zrobią wszytko zeby było im dobrze , i zeby nie miec kłopotów.
                        Dlaczego faceci?
                        Mam kochankę od dobrze ponad 10 lat. Mieszkamy od siebie ponad 400 km. Czy jesteśmy kochankami czy czymś innym?
                        Kilka, kilkanaście razy w roku się spotykamy. Ale jest telefon, gg, skype, czyli jakiś CODZIENNY kontakt. Jako, że w domach z seksem różnie z różnych przyczyn, z nami też(odległość) więc każde ma kogoś na miejscu. Obydwoje o tym wiemy. Bo tak kiedyś jakoś coś takiego się stało, wynikło. I nie podlega to żadnym rozmowom czy dyskusjom etc. Po prostu, obydwoje mamy i obydwoje o tym wiemy. A jednak wciąż jesteśmy razem. Bo jednak nie tylko seks nas łączy. Bo czy kilka czy kilkanaście razy w roku ...??? Chyba bardziej chodzi o wzajemne "dopasowanie się". O wzajemne poszanowanie się, wzajemnie dawanie sobie radości
                        ps
                        Bywają i rozmowy o przyszłości, ale małżeństwa w nich nie ma. Chyba, że oboje małżonków zejdzie.
                        .I chyba w końcu o to RÓWNOUPRAWNIENIE.Kobiety też potrafią być w takich związkach zołzami wink.
                        • agus-ia76 Re: Jak często... 28.11.15, 09:55
                          Oj są 😀
    • allegropajew Re: Jak często... 27.11.15, 20:37
      U mnie było 272 km. Wszystko można, jak się pragnie.

      Mieszkamy razem już ponad 5 lat. Rozwód się w końcu uprawomocnił. Za niecały rok bierzemy ślub. Nareszcie jestem szczęśliwy. Różnie bywa.

      Gościula
    • dorota_w_krainie Re: Jak często... 11.12.15, 22:32
      Różnie - jak życie pozwala tongue_out Ale Twoim problemem jest zaangażowanie! Oj.. będziesz cierpieć....
    • lucyy3 Re: Jak często... 18.12.15, 08:30
      ja nie mam kochanków i bardzo mi z tym dobrze.
      • donmarek Re: Jak często... 18.12.15, 08:44
        To też prawda.
        Jeden lubi ogórki, a drugi ogrodnika córki. Ilu ludzi, tyle prawd.
    • maplok Re: Jak często... 18.12.15, 18:46
      exactly_like_me napisała:

      > Jak w temacie. Jak często widujecie sie ze swoimi kochankami?

      Zazwyczaj jeden raz. Jedna poznana kobieta = jeden seks = jedno spotkanie. Czasami, jak jest wyjątkowo, ale to wyjątkowo dobrze, spotykam się z taką raz jeszcze. Jednak zdarza się to bardzo rzadka (średnio 1 przypadek na 15-20).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka