sterta39
24.11.16, 12:30
2,5 roku to trwa.I powiem Wam tak.Trzeba mieć mocne nerwy, bądź umysł podzielny BARDZIEJ Niż Ja.
Bo sfiksowac idzie. Rozłamu swojej rodziny nie chcę.Jego rozłamu też nie.Taki impas.
Oczywiste, że go darzę wielkim uczuciem ale już ostatnio nie potrafię z nim żyć głównie na mailach, sporadycznie telefon i co jakiś czas spotkanie.Oczywiste,że tęsknię za nim ,pragnę i tego typu bla bla...
Ale już wścieka mnie nawet mail gdy pisze on o codziennoosci, od tak po prostu.Irytuje nawet, ale caly czas chce do niego.Rozstaje się z nim i nic z tego nie wychodzi.Nadal niby jesteśmy.
Menopauza mi się włącza? Jak to kurka ogarnac?Co to do licha za etap?W jakimś zakładzie niedługo wyląduje...
I jeszcze nikomu o tym powiedzieć.Dlatego piszę.
Wiem że pewnie mamuśka mi tu głowę zmyje, ale może i ktoś inny się wypowie?