Dodaj do ulubionych

Zaginiona/ukradziona Suzi i bliźniaczki

13.06.10, 15:17
W piątek rano wyszła jak zwykle i do dzisiaj nie wróciła moja ukochana kotka Suzi.Ponieważ oblatywała nasz ogród i czterech okolicznych sąsiadów nie mozliwe żeby poszła gdzieś i nie wróciła.Bardzo pilnowała się domu,znikała max.na kilka godzin i wracała na jedzenie i spanie.Ponad to prawdopodobnie od maja jest w ciąży.Podejrzewam mając uzasadnione ku temu powody,że ktoś jej pomógł zniknąć czyli została ukradziona.Cły czas mam jednak nadzieję że wróci o domu.Wiem że kotki wracaja nawet po miesiącu,szukają swojego domu.Nie przejechał jej żaden samochód bo nigdzie na ulicy nie leżała,obeszłyśmy z mama wszystko co było mozliwe i szukałyśmy jej ale jeszcze będziemy chodzić.Dodatkowo porozklejamy ogłoszenia gdzie wyraźnie damy do zrozumienia że została nam ukradziona.Może ktoś sie przestraszy i odda moja Su.
A oto ona

https://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/z/7/9/2/54679008_d.jpg

https://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/z/8/6/0/54679104_d.jpg

https://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/z/1/6/8/55965792_d.jpg

A teraz inna wiadomość.Od wczoraj moje córki maja dwumiesięczne bliźniaczki - Bela i Balbinka.Sa niesamowicie słodziutkie,cudownie sie bawią,załatwiają sie do kuwety i wreszcie moje córki przestały sie kłócic(między nimi jest 10 lat róznicy czyli jedna ma prawie 18 lat a druga 8 więc ciągle są jakieś zgrzyty).Poniewaz obie maja pod opieka po jednej bliźniaczce a te razem w ciągu dnia śpią,jedzą i sie bawią tylko noca każda w pokoju swojej pani,więc dziewczyny muszą żyć w zgodzie.

https://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/z/2/4/2/55965760_d.jpg

https://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/z/2/9/3/55965762_d.jpg

https://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/z/6/0/6/55965763_d.jpg

https://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/z/0/3/4/55965764_d.jpg

https://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/z/7/1/8/55965766_d.jpg

https://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/z/6/2/1/55965767_d.jpg
Obserwuj wątek
    • lellapolella Re: Zaginiona/ukradziona Suzi i bliźniaczki 13.06.10, 19:33
      izka, nie martw się, nie musi być źle. Czasami tak jest, że kotki, nawet dobrze
      traktowane, czując, że zbliża się czas rozwiązania, po prostu znikają. Nie lubią
      rodzinnych porodów i już:) Rozejrzałabym się w najbliższej okolicy, schowkach
      ogrodowych, czy na strychu.Ogłoszenia to dobry pomysł, chociaż ja nie
      sugerowałabym, że została ukradziona. Wierzę, że warto zwracać się do lepszej
      strony natury człowieka, prędzej coś w nim drgnie.
      Mojej córce kiedyś podwędzono portfel w internacie, z opłatą za cały miesiąc.
      Powiesiła ogłoszenie w jadalni, że jest w trudnej sytuacji finansowej(co akurat
      było prawdą) i bardzo, bardzo prosi uczciwego znalazcę o zwrot portfela. Zguba
      się znalazła.
      Trochę wiary w ludzi:)
      Drugie zdjęcia mi się nie otwierają.
      • izka2609 Re:lellapolella 13.06.10, 20:54
        u niej czas rozwiązania jeszcze nie nadszedł,podejrzewam jednego sasiada ale
        bardziej prawdopodobne jest że ona juz nie żyje.Sąsiad ma szczury w stodole i
        zakłada na nie rózne pułapki,mogła sie złapac w taka pułapke a on sie nie
        przyzna,ona jest strasznie łowna i jest tez mozliwośc że sie zaczaiła na szczura
        i przegrała walkę albo sasiad ją wywiózł albo coś jej zrobił bo mu jakieś
        zwierze podusiło wszystki małe kaczuszki a to na pewno nie była moja Su.Ja nie
        interesowały żadne kaczki ani kury tylko myszy,nornice a w razie braku owych
        polowała na żaby.
        Nie wiem dlaczego ci sie drugie zdjęcia nie otwierają bo wkleiłam całe zdjęcia a
        nie linki żeby każdy mógł zobaczyć.Ja widze wszystkie.

        Koledze własnie oszczeniła sie spanielka i chcę wziąć jednego szczeniaczka.
        • doroteja_z_brzozy kociska paskudne ;-) 13.06.10, 21:23
          nic a nic nie biorą mnie "zdjęciulka ślichniuchnych kotusiów". Koty
          to drapieżniki. 70% podlotów wielu gatunków ptaków ginie tylko
          dlatego, że koteczki są "łowne". mimo łiskasów i innych
          frykasów "kotusie" polują dla przyjemności łowienia i późniejszej
          zabawy przerażoną ptaszyną. Jak ktoś widział kocią zabawę "z ofiarą"
          nie będzie już lubił "kotusiów".
          W ostatnim czasie miałam nieprzyjemność obserwować jak kocica
          atakowała pięknego bażanta, jak bawiła się upolowaną pliszką żółtą,
          jak męczyła przepiękną jaszczurką. [nażarta łiskasem].
          Sterylizujcie koty, bo to szkodniki i niech Was nie zwiedzie ich
          śliczna mordka (kiedy malusie)
          • leloop Re: kociska paskudne ;-) 13.06.10, 22:05
            dorotejo
            nie zgodzę się z Toba, fakt koty łapią ptaki taka kocia natura ale to nie powód,
            zeby je odsądzać od czci i wiary. widziałam wielokrotnie ptaki złapane przez
            moje koty i ciągle kocham i jedne i drugie. człowiek swoja bezmyślną
            działalnością również niszczy i to jeszcze bardziej skutecznie naturalne
            środowisko ptaków, zamykając strychy gdzie gniazdują sowy, zrzucając gniazda
            jaskółek i jerzyków z młodymi w środku (bo srają po ścianach:(), wycinając
            drzewa w porze lęgowej etc., etc. zgadzam się z tym, ze dzikie koty trzeba
            sterylizować aby nie skazywać ich na wegetacje ale nie należy ich natura
            tłumaczyć ludzkiej głupoty. Dorotejo, możesz nie lubić kotów ale nie zrzucaj na
            nie odpowiedzialności za nieszczęścia całego świata :?
            Izko, ja jeszcze bym się nie poddawała, jeżeli kotka ciężarna to rzeczywiście
            może szuka spokojnego miejsca na poród, no i pogadaj szczerze z sąsiadem.
            • izka2609 Re:leloop 14.06.10, 07:15
              ona poród ma dopiero na połowę sierpnia.Ona nie była kotką włócząca sie po
              okolicy.Raczej albo ktoś ją ukradł albo u sąsiada złapała sie w którąś pułapke
              zastawiona na szury(sa w jego stodole),albo zjadła jakąś trutkę albo stoczyła
              walkę ze szczurem i ją przegrała.Z sąsiadem nie ma szczerej rozmowy bo jeżeli
              faktycznie coś się jej u niego stało to on sie nigy w życiu nie przyzna do
              tego.To jest wogóle strasznie dziwny człowiek.A to że ktoś jej pomógł jest to
              tez zdanie moich sąsiadów z prawej i lewej strony.
              Najbardziej bym chciała żeby faktycznie gdzieś pogoniła i sie zagubiła i
              odnalazla droge do domu.
              Jest jeszcze mozliwość że dopadl ja lis albo zagryzł jakis pies.
              • leloop Re:leloop 14.06.10, 09:20
                bądź dobrej myśli, może wróci :)
                szukaj jej, wołaj (zwłaszcza wieczorem gdy robi się ciszej na świecie), moje
                koty i kotki często znikają, wracają po kilku dniach, czasem zdarza się
                poturbowane przez inne zwierze.
                ale bywa i tak, ze nie wracają... :/

                ps. jeżeli ma urodzić w połowie sierpnia to nie jest jeszcze w ciąży albo
                wlasnie zaszła, ciąża u kotów trwa ok. 9 tygodni. coś Ci się chyba pomyliło ;)
                • izka2609 Re:leloop 14.06.10, 10:24
                  może trochę wczesniej niz w polowie sierpnia w każdym razie jest w ciązy od 19
                  maja a 9 tygodni to jakieś 3 miesiące.liczyłam tak srednio 65 dni.
                  • horpyna4 Re:leloop 15.06.10, 19:10

                    9 tygodni to 2 miesiące, a nie trzy. Powinna się okocić ok. 20 lipca.
            • doroteja_z_brzozy Re: kociska paskudne ;-) 14.06.10, 18:33
              Leloop hiperbolizuje: "Dorotejo, możesz nie lubić kotów ale
              nie zrzucaj na nie odpowiedzialności za nieszczęścia całego świata"

              oj, Leloop, uczyniłamże to? ;-)))
              • leloop Re: kociska paskudne ;-) 14.06.10, 20:18
                Dorotejo,
                natura nie na darmo wymyśliła dwa legi małych ptaków, duża śmiertelność wpisana jest w rachunek. wiesz, ze zimę przezywa 1% populacji myszy, dlatego mnożą się z prędkością światła ;) nikt tylko jakoś z tego powodu nie rozpacza i nie obarcza wina kotów. chyba żadne zwierze nie zostało tak znienawidzone przez człowieka,nawet pająki maja się lepiej :?
                wiesz, ze we Włoszech ginie co roku 60 tys. kotów tylko dlatego, ze są czarne :(żadne stworzenie nie jest tak okrutne jak człowiek :/
                przykro mi się zrobiło, ze skądinąd mila osoba pisze takie komentarze zwłaszcza pod postem kogoś kto może stracił wlasnie czteronożnego przyjaciela :/
                lubię koty, lubię psy, lubię wszystkie zwierzaki :) najtrudniej mi czasem lubić ludzi :?
                • doroteja_z_brzozy lęgi i łęgi ;-) 14.06.10, 21:55
                  Leloop: "przykro mi się zrobiło, ze skądinąd mila osoba pisze takie
                  komentarze..."

                  oj, Leloop, myślę, że mój post poniżej wyjaśnił Ci kontekst "takiego
                  komentarza". W życiu nie miałam żadnych uprzedzeń w stosunku do
                  kotów, zwłaszcza czarnych. Te "moje" dwa wsiowe są właśnie czarne.
                  Zajmuję się nimi jak mogę... ale trzeba widzieć sprawę jaką jest.
                  My, ludzie, chcemy widzieć kota milusińskim, przytulaczem mruczącym.
                  a to zabójca jest. poczytaj portale ornitologiczne. są kraje, w
                  których kotów w okresie lęgów ptaków nie wolno wypuszczać. tak,
                  tak.
                  nie lubię, fakt, traktowania zwierząt jak maskotek do pieszczenia.
                  a ludzie? masz rację, trudno jest... :-)
                  jestem skądinąd "miła". tylko troszkę inaczej. lubimy
                  bioróżnorodność, prawdaż?.;-))))))
          • lellapolella Re: kociska paskudne ;-) 13.06.10, 23:30
            w zeszłym roku sroka sprzątnęła mi sprzed nosa cały lęg pliszki, czy to znaczy,
            że powinnam nie lubić srok? Takie jest życie a my możemy to tylko zaakceptować
            albo zawracać rzekę kijem.
            A byłaś w rzeźni?
            Nie oczekuję odpowiedzi na to pytanie, chciałam tylko wspomnieć o skali
            niszczenia dla przyjemności, wyimaginowanych korzyści i kaprysu.I nie jesteśmy
            nawet drapieżnikami:(
            • tu_lucy Re: kociska paskudne ;-) 14.06.10, 09:27
              u nas sroka zamęczyła szpaka tej wiosny, sama szpakowa nie dała rady wykarmić
              młodych, opuściła budkę i 5 piskląt padła
              nie lubię srok - ale strzelać do nich nie będę

              koty uwielbiam, mimo tarzania się w grządkach, deptania, drapania itd...

              na pocieszenie - mój łazęga znika ostatnio na 2-3 dni i potem przychodzi
              zmachany, głodny, śpi przez dwa dni, odkarmia się i znowu po jakimś czasie idzie
              na spacer...
              też czasem myślałam, że może go ktoś zamknął w jakiej szopie czy garażu...

              ostatnio wet mi powiedział że kot w jedną noc może przejść w jedną stronę do 15
              km, czyli w obie zrobi 30

              Izka, a może Twoja kocica obraziła się za bliźnięta??


              najgorszego też wykluczyć nie można, bo nasza kotka tak zginęła, wlazła gdzieś
              (gołębniki :( ), musiała jakąś trutkę zjeść i potem po tygodniu ktoś nam tylko
              ciało podrzucił pod płot

              ale mam nadzieję, że Twojej nic się nie stało i wróci zmachana, złachana ale
              stęskniona :)
              • izka2609 Re: kociska paskudne ;-) 14.06.10, 13:49
                moja na bliźnięta się nie obraziła bo przyszły dopiero po jej zniknieciu
                niestety.Chcieliśmy wczesniej ale nie było tej kobiety od kociaków a rodzina bez
                niej nie chciała dać.
                Cały czas mam nadzieję że wróci ale to juz 4 doba i zaczynam wątpić.
                • irenazu Re: kociska paskudne ;-) 14.06.10, 16:38
                  No tak,kociska są paskudne,polują na ptaszki,a ludzie cacy-kurczak to nie
                  ptaszek...To mięsko ze sklepu.Koty są fałszywe,pies to przyjaciel-ostatnio dwie
                  pacjentki na moim oddziale leżały z powodu pogryzienia przez przyjaciół.A ile
                  przedtem...Nie,nie jestem wrogiem psów.Kocham wszystkie stworzenia i najchętniej
                  miałabym i psy i koty i co tam jeszcze można.
                  Kot to kot,mój też się przyczaja na ptaszki,mysie zwłoki do domu mi przynosi.
                  Taka jego natura.I na pewno dobry Bóg wiedział jak to uporządkować na świecie,że
                  pomimo tylu kotów serenady ptasie nie cichną.A gdyby nie miały żadnych
                  naturalnych wrogów (ptaki,oczywiście) to pewnie świat zginąłby pod ptasimi
                  odchodami.W naszej podbitce dachowej wróble wynalazły jakąś szczelinę i już
                  drugi miot w tym roku wkrótce stamtąd wyfrunie.Koty na pewno nie są przyczyna
                  ginięcia niektórych gatunków ptaków czy innych stworzeń.
                  Izko,bądź dobrej myśli,może jednak wróci.
                  • doroteja_z_brzozy kociska paskudne, ludzie i kurczaki tyż ;-) 14.06.10, 17:55
                    irena: "...a ludzie cacy-kurczak to nie ptaszek...To mięsko ze
                    sklepu."
                    aleśta się odcięły ireno. ;-)
                    mięsa kurczaczego, ani krowiego, ani świniowego
                    , ani ani... nie jadam, ot co. ale mniejsza...
                    macie rację: jasne, instynkt, rozumiem. przecież nie wpłynie to na
                    moje zachowanie wobec kotów, które dokarmiam, dopajam i pozwalam
                    korzystać z chałupy kiedy jestem. ale mi żal ptaków, "pod które"
                    jakby planuję przestrzeń: sadzę drzewa liściaste, pozostawiam
                    półdziką łąkę, buduję drewniany płot z palikami, na których chętnie
                    przysiadają itd.-itp. w pierwszym, drugim roku mało było ptaków,
                    teraz jest ich coraz więcej. dudek bardzo się oswoił: często
                    przylatuje, pliszki żółte (a może nawet cytrynowe) nie wspominając o
                    siwych tuptają, bażant podchodzi pod sam płot... zza którego
                    czycha... kicia. to mnie frustruje, stąd ten "paskudny" post o
                    paskudnych kociskach. no. (zakończyła tyradę);-)
                    acha, ireno, nie chciałabyś wiedzieć, co mam do napisania na temat
                    ludzi. ;-)))))
                    • bakali Re: kociska paskudne, ludzie i kurczaki tyż ;-) 15.06.10, 09:56
                      irena ma rację, ludzie często oskarzają zwierzeta o to, że że w naturalny dla
                      siebie sposób są drapieznikami, a sami nie widzą że sami są po prostu mordercami
                      zwierząt, skoro hodują je specjalnie z myślą o zabiciu i pożarciu. To jak z tą
                      drzazgą i belką w oku. Nie jestem wegetarianką, jadam mięso, chcę tylko pokazac,
                      że takie myślenie, dorotejo, to hipokryzja.
                      Kot ma w naturze polować na ptaki, niestety, whiskas nie rosnie na drzewach.
                      Skoro zgodziłaś się dorotejo na przyjęcie pod swój dach drapieznika i oswojenie
                      go, zaakceptuj jego naturę lub po prostu nie oswajaj i traktuj jak wroga natury.
                      Bo w tej chwili chyba sama nie wiesz o co Ci chodzi.
                      W kwestii zaginionego kota: one czasem tak łazęgują. Moja kotka kiedyś znikła na
                      kilka dni, podczas których ją opłakiwalismy, tymczasem wróciła: brudna, głodna,
                      zmęczona, podrapana, ale szczęśliwa. Poczekaj kilka dni, szczególnie jeśli jest
                      w ciązy, może zachowywac się inaczej niz zwykle.
                      • izka2609 Re:bakali 15.06.10, 10:03
                        mam nadzieje że masz rację,wiesz ona nigdy nie znikała na kilka dni tylko na
                        kilka godzin,nie wiem czy odnajdzie drogę do domu jeśli faktycznie poszla sie
                        włóczyć i nic jej sie nie stało,strasznie sie martwię i tęsknie za
                        nią.Chciałabym żeby wróciła ale z dnia na dzień trace nadzieje bo juz dzisiaj
                        jest 5 dzień odkąd zniknęła.
                        • tu_lucy Re:bakali 15.06.10, 10:50
                          izka, koty znajdują drogę - nawet wywiezione dziesiątki kilometrów od domu
                          samochodem potrafią do tego domu wrócić
                          trzeba mieć nadzieję

                          a może jednak źle obliczyliście jej datę rozwiązania - no i może ona gdzieś się
                          schowała właśnie w tym celu?
                          • leloop Re:bakali 15.06.10, 13:19
                            kot chodząc na spacery za każdym razem powiększa swoje terytorium, może oddalić
                            się od domu nawet do 40 km. wtedy jeszcze jest w stanie drogę powrotna odnaleźć,
                            niestety gdy ta odległość się zwiększa istnieje duże prawdopodobieństwo iż tej
                            drogi nie odnajdzie :/ kotki trzymają się na ogol bliżej domu ale tez potrafią
                            zniknąć na tydzień i dłużej. nie przestawaj jej wołać. bądź dobrej myśli :)
                          • izka2609 Re:tu_lucy 15.06.10, 13:30
                            wiesz może głupio troche o tym pisac ale wiem kiedy miała kontakt z kocurem
                            ,dwie doby siedział na deszczu i czekał na nia aż moja mam stwierdziła że trzeba
                            ja wypuścic i najwyżej będą kociaki.Było to dokładnie 19 maja.Dodałas mi otuchy
                            pisząc że koty odnajdują drogę do domu nawet jak są od niego daleko.Trzeba mieć
                            tylko nadzieje że ona jeszcze żyje.
                      • doroteja_z_brzozy Re: kociska paskudne, ludzie i kurczaki tyż ;-) 17.06.10, 23:32
                        bakali: "Skoro zgodziłaś się dorotejo na przyjęcie pod swój dach
                        drapieznika i oswojenie go..."

                        żadnego z dwóch nie przyjęłam pod mój dach, a tym bardziej nie
                        oswajałam. Karmię je, poję, tylko dlatego, że już tam były. gdybym
                        mogła wybierać: wybrałabym ich nieobecność: "nie pasują mi" do
                        koncepcji ogrodu pełnego ptaków. ;-)
    • iksigrekzet111 Re: Zaginiona/ukradziona Suzi i bliźniaczki 15.06.10, 10:57
      Nam zaginęły 2 młode kotki ok 7-miesięczne. Najpierw jeden w listopadzie.... nie
      wrócił do domu po spacerze, podejrzewaliśmy ze ktoś go zabrał, bo był śliczny
      biały w czarne łatki. Karmiliśmy się nadzieją ze może komuś miał się "przydać"
      na zimę do łapania myszy i że może wiosną wróci. Nie wrócił....
      Po roku tak samo późną jesienią zaginął następny młody kociak i nie wrócił...
      Miały u nas dobre warunki - jedzonko, spanie i pełną swobodę...

      A u sąsiadów są koty i nie giną.... hmmm, chyba nie giną.... bo dorosłe koty
      robią obchody sąsiedzkie ale młodych nie widziałam
      Może jakiś dziki zwierz poluje???

      Teraz córka marzy o następnym i jednocześnie boi się że ten znów zaginie.... a
      nie chcę męczyć kota w zamkniętym domu....
      • tu_lucy Re: Zaginiona/ukradziona Suzi i bliźniaczki 15.06.10, 12:32
        przy pierwszych zniknięciach mojego kocura to po nieobecności nocnej się
        zamartwiałam, teraz znika na 3-4 noce i musiałam się przyzwyczaić, kocur po
        prostu ma to w naturze swojej
        • yoma Re: Zaginiona/ukradziona Suzi i bliźniaczki 15.06.10, 13:37
          Już nie będę opowiadać o mojej Marcel i jej znikaniu, w każdym razie Izka kciuki
          trzymam.
    • dar61 Ad kot[ka] nieodłałowany/-a 15.06.10, 14:35
      {Dorotejo} - załóż kotom podopiecznym dzwoneczek.
      Sobie załóż, że corocznie wyposażysz swe sąsiednie drzewa/ domy/
      słupy we wszystkie możliwe typy ptasich kieszeni lęgowych
      / budek. Plus pojnik.
      Zaręczam, że stan równowagi awipogłowia wróci, choć nie
      spodziewałbym się okołokocio, że wzrośnie [w pobliżu] ilość
      naziemnie gniazdujących ptaków. Jeśli {Doroteja} nie zaniecha
      dokarmiania kotów, to dalekich peregrynacji wszczynać nie będą
      musiały i kilkaset metrów wokół już sobie giazdować nisko ptaki będą
      mogły.
      Mnie zaskoczyło jesienią [o kotach naszych okolicznych i domowych
      nie wspominając], że na wysokości 2 metrów, w gęstwinie kokornaku,
      na naszym trejażu mieliśmy świeże, wykorzystane gniazdo. Liczyłbym
      je jako dwudzieste i pierwsze - po moich okolicznych dwudziestu,
      jakie doglądam.

      ---

      {Izkę} musimy przygotować na najcięższe chwile.
      Nie podejrzewałbym bardziej ludzi nad zwierzęta, że sprawcami
      zaginięcia kotki są.
      Moi sąsiedzi corocznie zmniejszają stan pogłowia swych półdzikich
      kotów za sprawą lisów.
      A nie są lisy tylko obecne w opłotkach wiejskich! I kuny.
      Średniowyrośniętemu kotu średniowyrośnięty szczur nie zagrozi, nawet
      samotrzeć.

      Po drugie - kotki dostają po łbie od sąsiedzkich kocurów, aż
      żal patrzeć i słuchać.
      Nasza - niezainteresowana bliżej kocurami z przyczyny
      szczepień - po roku wybijania się na niepodległość sąsiedzką
      straciła wiele sierści, kawał ucha, część pola widoczności w oku, po
      zabliźnieniu w nim rany. Żyła tam 3 lata.
      Straciła też prawie całkiem chęć wychodzenia nocą z domu - a miała
      od początku tę możność i nawyk dzięki kociej klapce w drzwiach
      [wielu].
      Niewypuszczanie kotów nocą z domu ma więc swoje plusy.

      Kotki podopieczne nasze rzeczywiście szukają skrytego kąta na "swój"
      czas, ale czynią to na długo przed tą chwilą i zazwyczaj jest to
      nieodległe miejsce. Nasz półdzika wspólnosąsiedzka miała chytrze
      skryte miejsce w jakiejś szopce, ale podrośnięte swe pociechy kiedyś
      nam wręcz przyniosła na próg. Do dziś nie wiem, czy to naturalne,
      czy może kręcące się wokół kuny miały w tym swój udział?
      Nasza domowa kocia rezydentka dziwnie interesowała się "wtedy" [z
      tydzień, dwa wcześniej] rzadko otwieraną szafą na pięterku :) :) :)
      Jak się jednak nie mogła wykocić, to z szafy wyszła, do mnie
      przyszła i z bólem wszystko opowiedziała. W cesarce
      ujawniła czworo pociech. Żyją one do dziś u dobrych ludzi...

      Kocurów miałem w życiu więcej niż kotek i wiem, że niewiężone
      rzeczywiście przeżyją góra 3 lata. Ich walki mają często śmiertelne
      żniwo.
      Nasza "śp." kotka niezbyt chętna do spotkań z kocurami sąsiedzkimi z
      przyczyny szczepień p.-rujowych, też była dla nich konkurentką.
      Gdybym jej, nawet czasem okołopółnocnie, nie wpomagał w bojach, nie
      dawał schronienia, może i by poszła w rejony mniej nasycone
      feromonami.
      Może i by jej właśnie lis, kocur, pies - czy inny zły/ "dobry" Polak
      nie oszczędził*.

      Jedynym sposobem na zaleczenie {Izkowych} żali pokocich jest
      właśnie wzięcie następcy/ następców zaginionej kotki.
      Odczekać kilka tygodni/ miesięcy - i de novo ab ovo.

      ***

      */ przyczyny zejść naszych kotów:
      - nieuleczalna ongi >>> choroba skórna, mimo naszych i weterynarza
      starań;
      - mechaniczne, siłowe wgniecenia żeber >>> "człowiek";
      - walki z sąsiednimi >>> kotami;
      - mechaniczne spłaszczenie kota poprzeczne - świadkowie określili,
      że >>> sprawca: "...kolega z klasy miał buty z traktorkiemi i
      przeszedł się po Pana kocurku...";
      - mechaniczne >>> poautomobilowe spłaszczenie totalne.

      Sąsiadów koty: >>> lisy, >>> uczniowie pobliskiej szkoły, >>> sąsiad
      myśliwy ["zaworkowane", z fuzji]...
      • dar61 Ad ...łałowany/-a 15.06.10, 14:39
        Dar61, nieodżałowanie:

        ...nieodłałowana...

        Łał!, że tak powiem...
      • bakali Re: Ad kot[ka] nieodłałowany/-a 15.06.10, 14:39
        Jak zwykle nie przebrnęłam przez wywód dara, ale ogarnęłam początek. Nie
        zakładajcie kotom żadnych obróżek i dzwoneczków! Jesli ktoś ma wyobraźnię, niech
        sobie wyobrazi co się stanie jeśli kot zaczepi obrożą o gałąź.
        • tu_lucy Re: Ad kot[ka] nieodłałowany/-a 15.06.10, 15:03
          otóż to...

          chociaż mój powiesił się na płocie swoją skórą pod pachą...
          ale udało mu się zejść z rożna i w domu go kurowałam potem...
          spotkanie bliskiego stopnia z psem też zaliczył - zamiast uciekać zaczął się z
          psem - ze 3 razy większym - bić - efekt: rany kłute i szarpane i weterynarz w
          szoku, że kot przeżył (widział tego psa)
          kot nie więziony - żywie sobie lat 6 już a wygląda bidaka tak
          https://images40.fotosik.pl/300/49cb3fc3ce2a98d5med.jpg
          żeby nie było, że go głodzę - "zeżera" w domu prawie całą dużą puszkę dziennie i
          u sąsiadów nie wiem ile, bo mi ciocia nie wypomina, ale też pewnie sporo, bo
          żerty jest
          • izka2609 Re: dzisiaj rozmawiałam 15.06.10, 17:46
            z nasza pania weterynarz która co prawda mieszka i pracuje w mieście ale w mojej
            wsi ma dom po rodzicach do którego przyjeżdża kilka razy w tygodniu i ona mi
            powiedziała że kiedyś już z córką pochowały swoja kotke a ta jakgdyby nigdy nic
            po trzech tygodniach sobie wróciła do domu.Chyba lepiej bym sie czuła wiedząc że
            straciła życie niż nie wiedząc nic.Wtedy wiedziałbym że już nie wróci.Pani
            wterynarz powiedziała że koty,nawet te nieoddalające sie za bardzo od domu
            potrafią wrócić wywiezione lub zagubione daleko od domu.
            • yoma Re: dzisiaj rozmawiałam 15.06.10, 18:33
              Potrafią, potrafią.

              Wiem, że umierasz z niepokoju, tak jak ja umieram, jak ta łajza Marcel nie wraca
              ranki i wieczory - zawsze ją widzę wpadniętą do jednej z czterech wygódek wroga
              albo przygniecioną jaką belką w starej szopie. Zawsze wraca. Suzi mogła się
              oddalić bez przepustki na dłużej niż zwykle przez hormony czy co, w ciąży może
              się inaczej zachowywać.
              • irenazu Re: dzisiaj rozmawiałam 15.06.10, 20:01
                A w kwestii ciąży,czy to jej pierwsza?Jeżeli jednak nie i po poprzedniej może
                coś się stało z małymi? Wiem,że koty i psy,które nie miały możliwości odchowania
                miotu to przed następnym rozwiązaniem ukrywają się i powracają już z odchowanymi
                jako tako młodymi.Może i Twoja kicia schowała się na zapas coby nic złego nie
                stało się jej dzieciom.Nie mam kotki,ale kiedyś miałam sunię i jej brzuszek
                zaokrąglił się już całkiem blisko porodu,a było w niej 7 charciątek,więc miot
                był duży a i tak przez 3/4 ciąży trudno było coś zobaczyć,więc może i Twoja Suzi
                była już w wyższej ciąży i jednak nic złego się nie stało.No chyba,że na 100%
                nie wychodziła przedtem z domu.
                • irenazu Re: a jeszcze o kotach i ptakach... 15.06.10, 20:05
                  Bardzo lubię obserwować jak sroki drażnią się z moim kotem,jak go
                  obskakują,obgadują.Inne ptaki też u mnie często goszczą.Nawet jastrząb lubi
                  przysiąść na orzechu.
                  • izka2609 Re: a jeszcze o kotach i ptakach... 15.06.10, 20:26
                    to jej pierwsza ciąża,ona jeszcze roku nie ma a ruje pierwsza miała w maju więc
                    mogłam pomylic sie o tydzień najwyżej.
                  • leloop Re: a jeszcze o kotach i ptakach... 15.06.10, 20:30
                    a moja ukochana kotka, głupia jak potorocze, mało się dziś nie powiesiła
                    samodzielnie :? bala się skoczyć z parapetu na parapet i postanowiła wejść do
                    domu przez uchylone okno (duża połać okienna otwierająca się jak lufcik, nie
                    wiem jak takie okna w Polsce się nazywają) wsadziła głowę i łap już nie dala
                    rady i się tak na tej głowie zawiesiła, na szczęście dzieci były w pokoju i
                    idiotkę przyuważyły :?
                    uważajcie na takie okna, czytałam już o kotach, które zginęły w taki sposób :(
                    • yoma Re: a jeszcze o kotach i ptakach... 15.06.10, 22:50
                      Okna uchylne. Tak, też słyszałam o kotach, które sobie dużą krzywdę tak zrobiły.
                      • tu_lucy Re: a jeszcze o kotach i ptakach... 16.06.10, 10:48
                        przerywają sobie kociska biedne tak rdzeń kręgowy = paraliż
              • dar61 Re: dzisiaj rozmawiałam 15.06.10, 20:31
                {Yoma}:

                ...Marcel (...) widzę...
                Marcelinę?

                ...wpadniętą do jednej z czterech wygódek wroga...
                C_z_t_e_r_e_c_h !?
                O_o

                Słyszałem o jadaniu za dwóch, ale w czwórnasób??
                Czyżby wieloosobowy wróg miał i wygódki jednoosobowo rezerwowalne?
                • lellapolella Re: dzisiaj rozmawiałam 15.06.10, 21:17
                  mój Budyń ma prawie 10 lat,generalnie tylko żre i śpi, oraz rzuca się wszystkim
                  na ręce, bo jest wciąż spragniony czułości. To akurat traumatyczne przeżycie dla
                  domowników, bo kocisko na starość jest z lekka śmierdzące, obojętnie, którą
                  stroną się go odwraca ale, z drugiej strony, stanowi kawał historii naszej
                  rodziny i nie sposób o tym zapomnieć. Mimo podeszłego wieku i mało rozrywkowego
                  trybu życia potrafi zniknąć na parę dni i też wszyscy jesteśmy w nerwach:)Nie
                  martw się, Izka.
                • yoma Re: dzisiaj rozmawiałam 15.06.10, 22:53
                  Marcelinę, w skrócie Marcel albo kotórkę (skrzyżowanie kota z wiewiórką).

                  Czterech, ale to stare, teraz mają szambo. Podejrzewam, że im się nie chciało
                  starych dołów neutralizować i zasypywać i po prostu kopali nowy...

                  I dlatego się boję o głupiego kota :0
                  • bakali Re: dzisiaj rozmawiałam 16.06.10, 08:41
                    tu-lucy, a odrobaczasz swojego kota? Bo on rzeczywiście bardzo chudy jak na
                    domowe zwierzę, moze ma jakieś robaki w środku
                    Moje koty potrafiły przez uchylone okno wyjśc na balkon i wejśc z powrotem. Ba,
                    nawet przychodziło im do głowy wychodzić na parapet okna na 9 pietrze, to były
                    chwile zgrozy :( ale to były kotki, obecnych kocurów takie głupie pomysły się
                    nie trzymają
                    • izka2609 Re: a może 16.06.10, 09:21
                      moja Su wybrała życie na wolności?może zew natury ja wezwał i woli takie życie
                      od spania w ciepłym domu i zawsze pełnej miseczki?
                      • yoma Re: a może 16.06.10, 09:53
                        Może i tak być, za kocią logiką nie trafisz. Marcel, rodzona w piwnicy, od
                        pięciu lat ma ciepły dom i pełną miseczkę, a i tak, jak pójdzie w Polskę, to
                        wraca półdzika.

                        Poza tym w ciąży może mieć fochy i wapory :)
                      • horpyna4 Re: a może 16.06.10, 11:13

                        Jeżeli tak, to nie zdziw się, jak wróci na początku zimy. Podczas
                        pierwszych mrozów.

                        To jest całkiem możliwe.
                    • tu_lucy Re: dzisiaj rozmawiałam 16.06.10, 10:51
                      odrobaczam, właśnie muszę go zabrać na kolejną dawkę, bo walczymy z tasiemcem
                      niestety...
                      ale on i bez tasiemca taki przecinek, "jaki pan taki kram"
                      tylko na jesieni zaczyna wyglądać jak przyzwoite kocisko, ale zanim mu się to
                      utrwali, przychodzi wiosna i znowu jest ćwierć kota

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka