izka2609 13.06.10, 15:17 W piątek rano wyszła jak zwykle i do dzisiaj nie wróciła moja ukochana kotka Suzi.Ponieważ oblatywała nasz ogród i czterech okolicznych sąsiadów nie mozliwe żeby poszła gdzieś i nie wróciła.Bardzo pilnowała się domu,znikała max.na kilka godzin i wracała na jedzenie i spanie.Ponad to prawdopodobnie od maja jest w ciąży.Podejrzewam mając uzasadnione ku temu powody,że ktoś jej pomógł zniknąć czyli została ukradziona.Cły czas mam jednak nadzieję że wróci o domu.Wiem że kotki wracaja nawet po miesiącu,szukają swojego domu.Nie przejechał jej żaden samochód bo nigdzie na ulicy nie leżała,obeszłyśmy z mama wszystko co było mozliwe i szukałyśmy jej ale jeszcze będziemy chodzić.Dodatkowo porozklejamy ogłoszenia gdzie wyraźnie damy do zrozumienia że została nam ukradziona.Może ktoś sie przestraszy i odda moja Su. A oto ona A teraz inna wiadomość.Od wczoraj moje córki maja dwumiesięczne bliźniaczki - Bela i Balbinka.Sa niesamowicie słodziutkie,cudownie sie bawią,załatwiają sie do kuwety i wreszcie moje córki przestały sie kłócic(między nimi jest 10 lat róznicy czyli jedna ma prawie 18 lat a druga 8 więc ciągle są jakieś zgrzyty).Poniewaz obie maja pod opieka po jednej bliźniaczce a te razem w ciągu dnia śpią,jedzą i sie bawią tylko noca każda w pokoju swojej pani,więc dziewczyny muszą żyć w zgodzie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lellapolella Re: Zaginiona/ukradziona Suzi i bliźniaczki 13.06.10, 19:33 izka, nie martw się, nie musi być źle. Czasami tak jest, że kotki, nawet dobrze traktowane, czując, że zbliża się czas rozwiązania, po prostu znikają. Nie lubią rodzinnych porodów i już:) Rozejrzałabym się w najbliższej okolicy, schowkach ogrodowych, czy na strychu.Ogłoszenia to dobry pomysł, chociaż ja nie sugerowałabym, że została ukradziona. Wierzę, że warto zwracać się do lepszej strony natury człowieka, prędzej coś w nim drgnie. Mojej córce kiedyś podwędzono portfel w internacie, z opłatą za cały miesiąc. Powiesiła ogłoszenie w jadalni, że jest w trudnej sytuacji finansowej(co akurat było prawdą) i bardzo, bardzo prosi uczciwego znalazcę o zwrot portfela. Zguba się znalazła. Trochę wiary w ludzi:) Drugie zdjęcia mi się nie otwierają. Odpowiedz Link Zgłoś
izka2609 Re:lellapolella 13.06.10, 20:54 u niej czas rozwiązania jeszcze nie nadszedł,podejrzewam jednego sasiada ale bardziej prawdopodobne jest że ona juz nie żyje.Sąsiad ma szczury w stodole i zakłada na nie rózne pułapki,mogła sie złapac w taka pułapke a on sie nie przyzna,ona jest strasznie łowna i jest tez mozliwośc że sie zaczaiła na szczura i przegrała walkę albo sasiad ją wywiózł albo coś jej zrobił bo mu jakieś zwierze podusiło wszystki małe kaczuszki a to na pewno nie była moja Su.Ja nie interesowały żadne kaczki ani kury tylko myszy,nornice a w razie braku owych polowała na żaby. Nie wiem dlaczego ci sie drugie zdjęcia nie otwierają bo wkleiłam całe zdjęcia a nie linki żeby każdy mógł zobaczyć.Ja widze wszystkie. Koledze własnie oszczeniła sie spanielka i chcę wziąć jednego szczeniaczka. Odpowiedz Link Zgłoś
doroteja_z_brzozy kociska paskudne ;-) 13.06.10, 21:23 nic a nic nie biorą mnie "zdjęciulka ślichniuchnych kotusiów". Koty to drapieżniki. 70% podlotów wielu gatunków ptaków ginie tylko dlatego, że koteczki są "łowne". mimo łiskasów i innych frykasów "kotusie" polują dla przyjemności łowienia i późniejszej zabawy przerażoną ptaszyną. Jak ktoś widział kocią zabawę "z ofiarą" nie będzie już lubił "kotusiów". W ostatnim czasie miałam nieprzyjemność obserwować jak kocica atakowała pięknego bażanta, jak bawiła się upolowaną pliszką żółtą, jak męczyła przepiękną jaszczurką. [nażarta łiskasem]. Sterylizujcie koty, bo to szkodniki i niech Was nie zwiedzie ich śliczna mordka (kiedy malusie) Odpowiedz Link Zgłoś
leloop Re: kociska paskudne ;-) 13.06.10, 22:05 dorotejo nie zgodzę się z Toba, fakt koty łapią ptaki taka kocia natura ale to nie powód, zeby je odsądzać od czci i wiary. widziałam wielokrotnie ptaki złapane przez moje koty i ciągle kocham i jedne i drugie. człowiek swoja bezmyślną działalnością również niszczy i to jeszcze bardziej skutecznie naturalne środowisko ptaków, zamykając strychy gdzie gniazdują sowy, zrzucając gniazda jaskółek i jerzyków z młodymi w środku (bo srają po ścianach:(), wycinając drzewa w porze lęgowej etc., etc. zgadzam się z tym, ze dzikie koty trzeba sterylizować aby nie skazywać ich na wegetacje ale nie należy ich natura tłumaczyć ludzkiej głupoty. Dorotejo, możesz nie lubić kotów ale nie zrzucaj na nie odpowiedzialności za nieszczęścia całego świata :? Izko, ja jeszcze bym się nie poddawała, jeżeli kotka ciężarna to rzeczywiście może szuka spokojnego miejsca na poród, no i pogadaj szczerze z sąsiadem. Odpowiedz Link Zgłoś
izka2609 Re:leloop 14.06.10, 07:15 ona poród ma dopiero na połowę sierpnia.Ona nie była kotką włócząca sie po okolicy.Raczej albo ktoś ją ukradł albo u sąsiada złapała sie w którąś pułapke zastawiona na szury(sa w jego stodole),albo zjadła jakąś trutkę albo stoczyła walkę ze szczurem i ją przegrała.Z sąsiadem nie ma szczerej rozmowy bo jeżeli faktycznie coś się jej u niego stało to on sie nigy w życiu nie przyzna do tego.To jest wogóle strasznie dziwny człowiek.A to że ktoś jej pomógł jest to tez zdanie moich sąsiadów z prawej i lewej strony. Najbardziej bym chciała żeby faktycznie gdzieś pogoniła i sie zagubiła i odnalazla droge do domu. Jest jeszcze mozliwość że dopadl ja lis albo zagryzł jakis pies. Odpowiedz Link Zgłoś
leloop Re:leloop 14.06.10, 09:20 bądź dobrej myśli, może wróci :) szukaj jej, wołaj (zwłaszcza wieczorem gdy robi się ciszej na świecie), moje koty i kotki często znikają, wracają po kilku dniach, czasem zdarza się poturbowane przez inne zwierze. ale bywa i tak, ze nie wracają... :/ ps. jeżeli ma urodzić w połowie sierpnia to nie jest jeszcze w ciąży albo wlasnie zaszła, ciąża u kotów trwa ok. 9 tygodni. coś Ci się chyba pomyliło ;) Odpowiedz Link Zgłoś
izka2609 Re:leloop 14.06.10, 10:24 może trochę wczesniej niz w polowie sierpnia w każdym razie jest w ciązy od 19 maja a 9 tygodni to jakieś 3 miesiące.liczyłam tak srednio 65 dni. Odpowiedz Link Zgłoś
horpyna4 Re:leloop 15.06.10, 19:10 9 tygodni to 2 miesiące, a nie trzy. Powinna się okocić ok. 20 lipca. Odpowiedz Link Zgłoś
doroteja_z_brzozy Re: kociska paskudne ;-) 14.06.10, 18:33 Leloop hiperbolizuje: "Dorotejo, możesz nie lubić kotów ale nie zrzucaj na nie odpowiedzialności za nieszczęścia całego świata" oj, Leloop, uczyniłamże to? ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
leloop Re: kociska paskudne ;-) 14.06.10, 20:18 Dorotejo, natura nie na darmo wymyśliła dwa legi małych ptaków, duża śmiertelność wpisana jest w rachunek. wiesz, ze zimę przezywa 1% populacji myszy, dlatego mnożą się z prędkością światła ;) nikt tylko jakoś z tego powodu nie rozpacza i nie obarcza wina kotów. chyba żadne zwierze nie zostało tak znienawidzone przez człowieka,nawet pająki maja się lepiej :? wiesz, ze we Włoszech ginie co roku 60 tys. kotów tylko dlatego, ze są czarne :(żadne stworzenie nie jest tak okrutne jak człowiek :/ przykro mi się zrobiło, ze skądinąd mila osoba pisze takie komentarze zwłaszcza pod postem kogoś kto może stracił wlasnie czteronożnego przyjaciela :/ lubię koty, lubię psy, lubię wszystkie zwierzaki :) najtrudniej mi czasem lubić ludzi :? Odpowiedz Link Zgłoś
doroteja_z_brzozy lęgi i łęgi ;-) 14.06.10, 21:55 Leloop: "przykro mi się zrobiło, ze skądinąd mila osoba pisze takie komentarze..." oj, Leloop, myślę, że mój post poniżej wyjaśnił Ci kontekst "takiego komentarza". W życiu nie miałam żadnych uprzedzeń w stosunku do kotów, zwłaszcza czarnych. Te "moje" dwa wsiowe są właśnie czarne. Zajmuję się nimi jak mogę... ale trzeba widzieć sprawę jaką jest. My, ludzie, chcemy widzieć kota milusińskim, przytulaczem mruczącym. a to zabójca jest. poczytaj portale ornitologiczne. są kraje, w których kotów w okresie lęgów ptaków nie wolno wypuszczać. tak, tak. nie lubię, fakt, traktowania zwierząt jak maskotek do pieszczenia. a ludzie? masz rację, trudno jest... :-) jestem skądinąd "miła". tylko troszkę inaczej. lubimy bioróżnorodność, prawdaż?.;-)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
lellapolella Re: kociska paskudne ;-) 13.06.10, 23:30 w zeszłym roku sroka sprzątnęła mi sprzed nosa cały lęg pliszki, czy to znaczy, że powinnam nie lubić srok? Takie jest życie a my możemy to tylko zaakceptować albo zawracać rzekę kijem. A byłaś w rzeźni? Nie oczekuję odpowiedzi na to pytanie, chciałam tylko wspomnieć o skali niszczenia dla przyjemności, wyimaginowanych korzyści i kaprysu.I nie jesteśmy nawet drapieżnikami:( Odpowiedz Link Zgłoś
tu_lucy Re: kociska paskudne ;-) 14.06.10, 09:27 u nas sroka zamęczyła szpaka tej wiosny, sama szpakowa nie dała rady wykarmić młodych, opuściła budkę i 5 piskląt padła nie lubię srok - ale strzelać do nich nie będę koty uwielbiam, mimo tarzania się w grządkach, deptania, drapania itd... na pocieszenie - mój łazęga znika ostatnio na 2-3 dni i potem przychodzi zmachany, głodny, śpi przez dwa dni, odkarmia się i znowu po jakimś czasie idzie na spacer... też czasem myślałam, że może go ktoś zamknął w jakiej szopie czy garażu... ostatnio wet mi powiedział że kot w jedną noc może przejść w jedną stronę do 15 km, czyli w obie zrobi 30 Izka, a może Twoja kocica obraziła się za bliźnięta?? najgorszego też wykluczyć nie można, bo nasza kotka tak zginęła, wlazła gdzieś (gołębniki :( ), musiała jakąś trutkę zjeść i potem po tygodniu ktoś nam tylko ciało podrzucił pod płot ale mam nadzieję, że Twojej nic się nie stało i wróci zmachana, złachana ale stęskniona :) Odpowiedz Link Zgłoś
izka2609 Re: kociska paskudne ;-) 14.06.10, 13:49 moja na bliźnięta się nie obraziła bo przyszły dopiero po jej zniknieciu niestety.Chcieliśmy wczesniej ale nie było tej kobiety od kociaków a rodzina bez niej nie chciała dać. Cały czas mam nadzieję że wróci ale to juz 4 doba i zaczynam wątpić. Odpowiedz Link Zgłoś
irenazu Re: kociska paskudne ;-) 14.06.10, 16:38 No tak,kociska są paskudne,polują na ptaszki,a ludzie cacy-kurczak to nie ptaszek...To mięsko ze sklepu.Koty są fałszywe,pies to przyjaciel-ostatnio dwie pacjentki na moim oddziale leżały z powodu pogryzienia przez przyjaciół.A ile przedtem...Nie,nie jestem wrogiem psów.Kocham wszystkie stworzenia i najchętniej miałabym i psy i koty i co tam jeszcze można. Kot to kot,mój też się przyczaja na ptaszki,mysie zwłoki do domu mi przynosi. Taka jego natura.I na pewno dobry Bóg wiedział jak to uporządkować na świecie,że pomimo tylu kotów serenady ptasie nie cichną.A gdyby nie miały żadnych naturalnych wrogów (ptaki,oczywiście) to pewnie świat zginąłby pod ptasimi odchodami.W naszej podbitce dachowej wróble wynalazły jakąś szczelinę i już drugi miot w tym roku wkrótce stamtąd wyfrunie.Koty na pewno nie są przyczyna ginięcia niektórych gatunków ptaków czy innych stworzeń. Izko,bądź dobrej myśli,może jednak wróci. Odpowiedz Link Zgłoś
doroteja_z_brzozy kociska paskudne, ludzie i kurczaki tyż ;-) 14.06.10, 17:55 irena: "...a ludzie cacy-kurczak to nie ptaszek...To mięsko ze sklepu." aleśta się odcięły ireno. ;-) mięsa kurczaczego, ani krowiego, ani świniowego , ani ani... nie jadam, ot co. ale mniejsza... macie rację: jasne, instynkt, rozumiem. przecież nie wpłynie to na moje zachowanie wobec kotów, które dokarmiam, dopajam i pozwalam korzystać z chałupy kiedy jestem. ale mi żal ptaków, "pod które" jakby planuję przestrzeń: sadzę drzewa liściaste, pozostawiam półdziką łąkę, buduję drewniany płot z palikami, na których chętnie przysiadają itd.-itp. w pierwszym, drugim roku mało było ptaków, teraz jest ich coraz więcej. dudek bardzo się oswoił: często przylatuje, pliszki żółte (a może nawet cytrynowe) nie wspominając o siwych tuptają, bażant podchodzi pod sam płot... zza którego czycha... kicia. to mnie frustruje, stąd ten "paskudny" post o paskudnych kociskach. no. (zakończyła tyradę);-) acha, ireno, nie chciałabyś wiedzieć, co mam do napisania na temat ludzi. ;-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
bakali Re: kociska paskudne, ludzie i kurczaki tyż ;-) 15.06.10, 09:56 irena ma rację, ludzie często oskarzają zwierzeta o to, że że w naturalny dla siebie sposób są drapieznikami, a sami nie widzą że sami są po prostu mordercami zwierząt, skoro hodują je specjalnie z myślą o zabiciu i pożarciu. To jak z tą drzazgą i belką w oku. Nie jestem wegetarianką, jadam mięso, chcę tylko pokazac, że takie myślenie, dorotejo, to hipokryzja. Kot ma w naturze polować na ptaki, niestety, whiskas nie rosnie na drzewach. Skoro zgodziłaś się dorotejo na przyjęcie pod swój dach drapieznika i oswojenie go, zaakceptuj jego naturę lub po prostu nie oswajaj i traktuj jak wroga natury. Bo w tej chwili chyba sama nie wiesz o co Ci chodzi. W kwestii zaginionego kota: one czasem tak łazęgują. Moja kotka kiedyś znikła na kilka dni, podczas których ją opłakiwalismy, tymczasem wróciła: brudna, głodna, zmęczona, podrapana, ale szczęśliwa. Poczekaj kilka dni, szczególnie jeśli jest w ciązy, może zachowywac się inaczej niz zwykle. Odpowiedz Link Zgłoś
izka2609 Re:bakali 15.06.10, 10:03 mam nadzieje że masz rację,wiesz ona nigdy nie znikała na kilka dni tylko na kilka godzin,nie wiem czy odnajdzie drogę do domu jeśli faktycznie poszla sie włóczyć i nic jej sie nie stało,strasznie sie martwię i tęsknie za nią.Chciałabym żeby wróciła ale z dnia na dzień trace nadzieje bo juz dzisiaj jest 5 dzień odkąd zniknęła. Odpowiedz Link Zgłoś
tu_lucy Re:bakali 15.06.10, 10:50 izka, koty znajdują drogę - nawet wywiezione dziesiątki kilometrów od domu samochodem potrafią do tego domu wrócić trzeba mieć nadzieję a może jednak źle obliczyliście jej datę rozwiązania - no i może ona gdzieś się schowała właśnie w tym celu? Odpowiedz Link Zgłoś
leloop Re:bakali 15.06.10, 13:19 kot chodząc na spacery za każdym razem powiększa swoje terytorium, może oddalić się od domu nawet do 40 km. wtedy jeszcze jest w stanie drogę powrotna odnaleźć, niestety gdy ta odległość się zwiększa istnieje duże prawdopodobieństwo iż tej drogi nie odnajdzie :/ kotki trzymają się na ogol bliżej domu ale tez potrafią zniknąć na tydzień i dłużej. nie przestawaj jej wołać. bądź dobrej myśli :) Odpowiedz Link Zgłoś
izka2609 Re:tu_lucy 15.06.10, 13:30 wiesz może głupio troche o tym pisac ale wiem kiedy miała kontakt z kocurem ,dwie doby siedział na deszczu i czekał na nia aż moja mam stwierdziła że trzeba ja wypuścic i najwyżej będą kociaki.Było to dokładnie 19 maja.Dodałas mi otuchy pisząc że koty odnajdują drogę do domu nawet jak są od niego daleko.Trzeba mieć tylko nadzieje że ona jeszcze żyje. Odpowiedz Link Zgłoś
doroteja_z_brzozy Re: kociska paskudne, ludzie i kurczaki tyż ;-) 17.06.10, 23:32 bakali: "Skoro zgodziłaś się dorotejo na przyjęcie pod swój dach drapieznika i oswojenie go..." żadnego z dwóch nie przyjęłam pod mój dach, a tym bardziej nie oswajałam. Karmię je, poję, tylko dlatego, że już tam były. gdybym mogła wybierać: wybrałabym ich nieobecność: "nie pasują mi" do koncepcji ogrodu pełnego ptaków. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
iksigrekzet111 Re: Zaginiona/ukradziona Suzi i bliźniaczki 15.06.10, 10:57 Nam zaginęły 2 młode kotki ok 7-miesięczne. Najpierw jeden w listopadzie.... nie wrócił do domu po spacerze, podejrzewaliśmy ze ktoś go zabrał, bo był śliczny biały w czarne łatki. Karmiliśmy się nadzieją ze może komuś miał się "przydać" na zimę do łapania myszy i że może wiosną wróci. Nie wrócił.... Po roku tak samo późną jesienią zaginął następny młody kociak i nie wrócił... Miały u nas dobre warunki - jedzonko, spanie i pełną swobodę... A u sąsiadów są koty i nie giną.... hmmm, chyba nie giną.... bo dorosłe koty robią obchody sąsiedzkie ale młodych nie widziałam Może jakiś dziki zwierz poluje??? Teraz córka marzy o następnym i jednocześnie boi się że ten znów zaginie.... a nie chcę męczyć kota w zamkniętym domu.... Odpowiedz Link Zgłoś
tu_lucy Re: Zaginiona/ukradziona Suzi i bliźniaczki 15.06.10, 12:32 przy pierwszych zniknięciach mojego kocura to po nieobecności nocnej się zamartwiałam, teraz znika na 3-4 noce i musiałam się przyzwyczaić, kocur po prostu ma to w naturze swojej Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: Zaginiona/ukradziona Suzi i bliźniaczki 15.06.10, 13:37 Już nie będę opowiadać o mojej Marcel i jej znikaniu, w każdym razie Izka kciuki trzymam. Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Ad kot[ka] nieodłałowany/-a 15.06.10, 14:35 {Dorotejo} - załóż kotom podopiecznym dzwoneczek. Sobie załóż, że corocznie wyposażysz swe sąsiednie drzewa/ domy/ słupy we wszystkie możliwe typy ptasich kieszeni lęgowych / budek. Plus pojnik. Zaręczam, że stan równowagi awipogłowia wróci, choć nie spodziewałbym się okołokocio, że wzrośnie [w pobliżu] ilość naziemnie gniazdujących ptaków. Jeśli {Doroteja} nie zaniecha dokarmiania kotów, to dalekich peregrynacji wszczynać nie będą musiały i kilkaset metrów wokół już sobie giazdować nisko ptaki będą mogły. Mnie zaskoczyło jesienią [o kotach naszych okolicznych i domowych nie wspominając], że na wysokości 2 metrów, w gęstwinie kokornaku, na naszym trejażu mieliśmy świeże, wykorzystane gniazdo. Liczyłbym je jako dwudzieste i pierwsze - po moich okolicznych dwudziestu, jakie doglądam. --- {Izkę} musimy przygotować na najcięższe chwile. Nie podejrzewałbym bardziej ludzi nad zwierzęta, że sprawcami zaginięcia kotki są. Moi sąsiedzi corocznie zmniejszają stan pogłowia swych półdzikich kotów za sprawą lisów. A nie są lisy tylko obecne w opłotkach wiejskich! I kuny. Średniowyrośniętemu kotu średniowyrośnięty szczur nie zagrozi, nawet samotrzeć. Po drugie - kotki dostają po łbie od sąsiedzkich kocurów, aż żal patrzeć i słuchać. Nasza - niezainteresowana bliżej kocurami z przyczyny szczepień - po roku wybijania się na niepodległość sąsiedzką straciła wiele sierści, kawał ucha, część pola widoczności w oku, po zabliźnieniu w nim rany. Żyła tam 3 lata. Straciła też prawie całkiem chęć wychodzenia nocą z domu - a miała od początku tę możność i nawyk dzięki kociej klapce w drzwiach [wielu]. Niewypuszczanie kotów nocą z domu ma więc swoje plusy. Kotki podopieczne nasze rzeczywiście szukają skrytego kąta na "swój" czas, ale czynią to na długo przed tą chwilą i zazwyczaj jest to nieodległe miejsce. Nasz półdzika wspólnosąsiedzka miała chytrze skryte miejsce w jakiejś szopce, ale podrośnięte swe pociechy kiedyś nam wręcz przyniosła na próg. Do dziś nie wiem, czy to naturalne, czy może kręcące się wokół kuny miały w tym swój udział? Nasza domowa kocia rezydentka dziwnie interesowała się "wtedy" [z tydzień, dwa wcześniej] rzadko otwieraną szafą na pięterku :) :) :) Jak się jednak nie mogła wykocić, to z szafy wyszła, do mnie przyszła i z bólem wszystko opowiedziała. W cesarce ujawniła czworo pociech. Żyją one do dziś u dobrych ludzi... Kocurów miałem w życiu więcej niż kotek i wiem, że niewiężone rzeczywiście przeżyją góra 3 lata. Ich walki mają często śmiertelne żniwo. Nasza "śp." kotka niezbyt chętna do spotkań z kocurami sąsiedzkimi z przyczyny szczepień p.-rujowych, też była dla nich konkurentką. Gdybym jej, nawet czasem okołopółnocnie, nie wpomagał w bojach, nie dawał schronienia, może i by poszła w rejony mniej nasycone feromonami. Może i by jej właśnie lis, kocur, pies - czy inny zły/ "dobry" Polak nie oszczędził*. Jedynym sposobem na zaleczenie {Izkowych} żali pokocich jest właśnie wzięcie następcy/ następców zaginionej kotki. Odczekać kilka tygodni/ miesięcy - i de novo ab ovo. *** */ przyczyny zejść naszych kotów: - nieuleczalna ongi >>> choroba skórna, mimo naszych i weterynarza starań; - mechaniczne, siłowe wgniecenia żeber >>> "człowiek"; - walki z sąsiednimi >>> kotami; - mechaniczne spłaszczenie kota poprzeczne - świadkowie określili, że >>> sprawca: "...kolega z klasy miał buty z traktorkiemi i przeszedł się po Pana kocurku..."; - mechaniczne >>> poautomobilowe spłaszczenie totalne. Sąsiadów koty: >>> lisy, >>> uczniowie pobliskiej szkoły, >>> sąsiad myśliwy ["zaworkowane", z fuzji]... Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Ad ...łałowany/-a 15.06.10, 14:39 Dar61, nieodżałowanie: ...nieodłałowana... Łał!, że tak powiem... Odpowiedz Link Zgłoś
bakali Re: Ad kot[ka] nieodłałowany/-a 15.06.10, 14:39 Jak zwykle nie przebrnęłam przez wywód dara, ale ogarnęłam początek. Nie zakładajcie kotom żadnych obróżek i dzwoneczków! Jesli ktoś ma wyobraźnię, niech sobie wyobrazi co się stanie jeśli kot zaczepi obrożą o gałąź. Odpowiedz Link Zgłoś
tu_lucy Re: Ad kot[ka] nieodłałowany/-a 15.06.10, 15:03 otóż to... chociaż mój powiesił się na płocie swoją skórą pod pachą... ale udało mu się zejść z rożna i w domu go kurowałam potem... spotkanie bliskiego stopnia z psem też zaliczył - zamiast uciekać zaczął się z psem - ze 3 razy większym - bić - efekt: rany kłute i szarpane i weterynarz w szoku, że kot przeżył (widział tego psa) kot nie więziony - żywie sobie lat 6 już a wygląda bidaka tak żeby nie było, że go głodzę - "zeżera" w domu prawie całą dużą puszkę dziennie i u sąsiadów nie wiem ile, bo mi ciocia nie wypomina, ale też pewnie sporo, bo żerty jest Odpowiedz Link Zgłoś
izka2609 Re: dzisiaj rozmawiałam 15.06.10, 17:46 z nasza pania weterynarz która co prawda mieszka i pracuje w mieście ale w mojej wsi ma dom po rodzicach do którego przyjeżdża kilka razy w tygodniu i ona mi powiedziała że kiedyś już z córką pochowały swoja kotke a ta jakgdyby nigdy nic po trzech tygodniach sobie wróciła do domu.Chyba lepiej bym sie czuła wiedząc że straciła życie niż nie wiedząc nic.Wtedy wiedziałbym że już nie wróci.Pani wterynarz powiedziała że koty,nawet te nieoddalające sie za bardzo od domu potrafią wrócić wywiezione lub zagubione daleko od domu. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: dzisiaj rozmawiałam 15.06.10, 18:33 Potrafią, potrafią. Wiem, że umierasz z niepokoju, tak jak ja umieram, jak ta łajza Marcel nie wraca ranki i wieczory - zawsze ją widzę wpadniętą do jednej z czterech wygódek wroga albo przygniecioną jaką belką w starej szopie. Zawsze wraca. Suzi mogła się oddalić bez przepustki na dłużej niż zwykle przez hormony czy co, w ciąży może się inaczej zachowywać. Odpowiedz Link Zgłoś
irenazu Re: dzisiaj rozmawiałam 15.06.10, 20:01 A w kwestii ciąży,czy to jej pierwsza?Jeżeli jednak nie i po poprzedniej może coś się stało z małymi? Wiem,że koty i psy,które nie miały możliwości odchowania miotu to przed następnym rozwiązaniem ukrywają się i powracają już z odchowanymi jako tako młodymi.Może i Twoja kicia schowała się na zapas coby nic złego nie stało się jej dzieciom.Nie mam kotki,ale kiedyś miałam sunię i jej brzuszek zaokrąglił się już całkiem blisko porodu,a było w niej 7 charciątek,więc miot był duży a i tak przez 3/4 ciąży trudno było coś zobaczyć,więc może i Twoja Suzi była już w wyższej ciąży i jednak nic złego się nie stało.No chyba,że na 100% nie wychodziła przedtem z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
irenazu Re: a jeszcze o kotach i ptakach... 15.06.10, 20:05 Bardzo lubię obserwować jak sroki drażnią się z moim kotem,jak go obskakują,obgadują.Inne ptaki też u mnie często goszczą.Nawet jastrząb lubi przysiąść na orzechu. Odpowiedz Link Zgłoś
izka2609 Re: a jeszcze o kotach i ptakach... 15.06.10, 20:26 to jej pierwsza ciąża,ona jeszcze roku nie ma a ruje pierwsza miała w maju więc mogłam pomylic sie o tydzień najwyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
leloop Re: a jeszcze o kotach i ptakach... 15.06.10, 20:30 a moja ukochana kotka, głupia jak potorocze, mało się dziś nie powiesiła samodzielnie :? bala się skoczyć z parapetu na parapet i postanowiła wejść do domu przez uchylone okno (duża połać okienna otwierająca się jak lufcik, nie wiem jak takie okna w Polsce się nazywają) wsadziła głowę i łap już nie dala rady i się tak na tej głowie zawiesiła, na szczęście dzieci były w pokoju i idiotkę przyuważyły :? uważajcie na takie okna, czytałam już o kotach, które zginęły w taki sposób :( Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: a jeszcze o kotach i ptakach... 15.06.10, 22:50 Okna uchylne. Tak, też słyszałam o kotach, które sobie dużą krzywdę tak zrobiły. Odpowiedz Link Zgłoś
tu_lucy Re: a jeszcze o kotach i ptakach... 16.06.10, 10:48 przerywają sobie kociska biedne tak rdzeń kręgowy = paraliż Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Re: dzisiaj rozmawiałam 15.06.10, 20:31 {Yoma}: ...Marcel (...) ją widzę... Marcelinę? ...wpadniętą do jednej z czterech wygódek wroga... C_z_t_e_r_e_c_h !? O_o Słyszałem o jadaniu za dwóch, ale w czwórnasób?? Czyżby wieloosobowy wróg miał i wygódki jednoosobowo rezerwowalne? Odpowiedz Link Zgłoś
lellapolella Re: dzisiaj rozmawiałam 15.06.10, 21:17 mój Budyń ma prawie 10 lat,generalnie tylko żre i śpi, oraz rzuca się wszystkim na ręce, bo jest wciąż spragniony czułości. To akurat traumatyczne przeżycie dla domowników, bo kocisko na starość jest z lekka śmierdzące, obojętnie, którą stroną się go odwraca ale, z drugiej strony, stanowi kawał historii naszej rodziny i nie sposób o tym zapomnieć. Mimo podeszłego wieku i mało rozrywkowego trybu życia potrafi zniknąć na parę dni i też wszyscy jesteśmy w nerwach:)Nie martw się, Izka. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: dzisiaj rozmawiałam 15.06.10, 22:53 Marcelinę, w skrócie Marcel albo kotórkę (skrzyżowanie kota z wiewiórką). Czterech, ale to stare, teraz mają szambo. Podejrzewam, że im się nie chciało starych dołów neutralizować i zasypywać i po prostu kopali nowy... I dlatego się boję o głupiego kota :0 Odpowiedz Link Zgłoś
bakali Re: dzisiaj rozmawiałam 16.06.10, 08:41 tu-lucy, a odrobaczasz swojego kota? Bo on rzeczywiście bardzo chudy jak na domowe zwierzę, moze ma jakieś robaki w środku Moje koty potrafiły przez uchylone okno wyjśc na balkon i wejśc z powrotem. Ba, nawet przychodziło im do głowy wychodzić na parapet okna na 9 pietrze, to były chwile zgrozy :( ale to były kotki, obecnych kocurów takie głupie pomysły się nie trzymają Odpowiedz Link Zgłoś
izka2609 Re: a może 16.06.10, 09:21 moja Su wybrała życie na wolności?może zew natury ja wezwał i woli takie życie od spania w ciepłym domu i zawsze pełnej miseczki? Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: a może 16.06.10, 09:53 Może i tak być, za kocią logiką nie trafisz. Marcel, rodzona w piwnicy, od pięciu lat ma ciepły dom i pełną miseczkę, a i tak, jak pójdzie w Polskę, to wraca półdzika. Poza tym w ciąży może mieć fochy i wapory :) Odpowiedz Link Zgłoś
horpyna4 Re: a może 16.06.10, 11:13 Jeżeli tak, to nie zdziw się, jak wróci na początku zimy. Podczas pierwszych mrozów. To jest całkiem możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
tu_lucy Re: dzisiaj rozmawiałam 16.06.10, 10:51 odrobaczam, właśnie muszę go zabrać na kolejną dawkę, bo walczymy z tasiemcem niestety... ale on i bez tasiemca taki przecinek, "jaki pan taki kram" tylko na jesieni zaczyna wyglądać jak przyzwoite kocisko, ale zanim mu się to utrwali, przychodzi wiosna i znowu jest ćwierć kota Odpowiedz Link Zgłoś