04.03.02, 09:31
Jestem kilerem. Kilerem wszystkiego co zielone i rośnie w doniczce. Nie wiem,
czy ja mam jakąś kiepską aurę, ale wszystkie kwiaty u mnie zdychają (w
przeciwieństwie do zwierząt, które lubią moje towarzystwo :))
Staram się jak mogę, podlewam, użyźniam, przesadzam, wszystko jak trzeba, nawet
zainwestowałam w podręczniki w tym temacie. Wszystko na nic !!! Albo zdychają,
albo, w najlepszym wypadku, po prostu nie rosną.
Właśnie kupiłam mieszkanie i chciałabym w nim mieć cos zielonego (ale nie
sztucznego :))
Poradźcie co robić, może są jakieś odporne rośliny? Dodam że ostatnio padł
nawet kaktus. Aha, okna mam od pd-zach strony i mieszkanie jest dosyć widne.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • jerzy.wozniak Re: killer 04.03.02, 18:20
      Witam na forum Gazety!
      Po pierwsze nie panikować, ani nie wpadać w skrajny pesymizm. Książki też mogą
      kłamać i robią to często. Przykładem jest kaktus, który jest najtrudniejszy
      (większość gatunków) do uprawy mieszkaniowej. Może po prostu kupujesz zbyt
      delikatne rośliny. Zwykle kupujemy takie, które się nam najbardziej podobają,
      nie zwracając uwagi czy naszym mieszkaniu znajdą prawidłowe warunki do rozwoju.
      Jeśli chcesz mogę wypisać ci gatunki zwane żelaznymi roślinami. Pisałem już o
      nich we wcześniejszych wątkach i może warto tam zajrzeć.
      Ale w widnym mieszkaniu większość roślin doniczkowych czuje się znakomicie.
      Może zbytni się nimi zajmujesz? Ja osobiście uważam, że czasem mniej opieki
      daje leprze rezultaty niż chodzenie koło roślin i myślenie, co by tu jeszcze
      poprawić. Jeśli lubią cię zwierzęta to i na pewno rośliny, świat przyrody jest
      jeden.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • nina27 Re: killer 05.03.02, 09:23
        Dziękuję za słowa otuchy.
        Bardzo prosze o listę "niesmiertelnych", jeżeli nie sprawi to kłopotu.
        Być może jest w tym trochę racji, że za bardzo zajmuję się moimi roślinami,
        może powinnam dać im szansę na spokojny wzrost, zamiast katować je nawożeniem ,
        opryskiwaniem itp.
        Pozdrawiam.
    • ptasiara_katula Re: killer 05.03.02, 19:44
      Witaj Nina
      Ja jestem takim namacalnym przykładem tego, że czasem można zagłaskać na śmierć
      A na punkcie roślinek w domu (też) mam gigantycznego fioła. Niestety moje roślinki bardzo często bywały mizerne, nie rosły, marniały itd. itp. Płakać mi się chciało, zamartwiałam się i opiekowałam się i dalej mi się chciało płakać...
      Dopiero jak im dałam to czego najbardziej potrzebowały - trochę więcej spokoju
      zaczęło im się poprawiać.
      Bardzo, bardzo wiele zawdzięczam Jurkowi i forumowiczom
      Tak więc głowa do góry
      Mówię z autopsji, będzie dobrze
      Napisz troszkę o tym, na które strony świata wychodza okna w Twoim mieszkaniu, gdzie chciałabyś umieścić roślinki i jakiego typu roślinki lubisz najbardziej.
      Jeżeli tylko będziesz chciała podzielę się z Tobą swoimi doświadczeniam z pola walki, trudnej walki
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie
      Katula

      • nina27 Re: killer 06.03.02, 09:29
        Hej,
        dzięki za wsparcie moralne :) widze że nie tylko ja miewam takie problemy.
        Przyznam sie jeszcze do jednej rzeczy - ja sie kompletnie nie znam na kwiatach
        a szczególnie ich nazwach. Kupiłam jakieś książki ale tam byla totalna egzotyka
        i tyle "zabiegów" do wykonywania z kwiatami, ze chyba musialabym zrezygniować z
        pracy. :)Jak spróbowałam je wykonc to mi roslinki wyzdychały - jakieś nawozy,
        opryski itp.
        Znam : kroton, fikus zwykły i beniamin, paprotki, bluszcz, jukę, difenbachię,
        dracenę, fiołki alpejskie i afrykańskie i... to chyba tyle. Żaden z
        wymienionych nie chciał u mnie rosnąć. Fakt, że miałam dotąd okna od północy i
        raczej ciemno w mieszkaniu. No ale teraz mam nowe mieszkanko, gdzie okna są od
        pd-zach, w związku z czym cały dzień jest jasno.
        O jakie rośliny mi chodzi? Hmmm, proste "w obsłudze", ładne :))) i żebym nie
        musiał wydac na nie połowy wypłaty :))
        A tak na poważnie - potrzebuję czegś "większego" - żeby stało na podlodze
        robiło "za palmę" :)) - mam taki kącik do wypełnienia. Poza tym
        coś "zwisającego" i tradycyjne kwiatki na parapet (słoneczny) i komodę (widno).
        Będę wdzięczna za wszelkie podpowiedzi
        pozdrawiam
    • elblue Re: killer 05.03.02, 23:40
      nie załamuj sie, ja tez usmierciłem niejednego kwiatka (pewnie z miłości). Ale
      tak się dziwnie składa, że moje ulubione paprocie cały czas sie trzymaja.
      • piasia Re: killer 06.03.02, 06:42
        he, he,he ;-)

        Z roślinami różnie bywa...
        U mnie NAJGORZEJ rosną i rosły (albo wręcz padały) te najprostsze w uprawie,
        jak choćby trzykrotka.
        Za to cudownie mają się kalatee, maranty i storczyk phalaenopsis. Nie ma
        reguły, jak widać.
        Nie do zdarcia jest ponoć aspidistra i sanseweria. Ale też i piękne one nie są,
        zwłaszcza ta pierwsza ;-)
    • elaos Re: killer 06.03.02, 14:32
      Witam killera.
      O mnie mówią, że mam dobrą rękę do kwiatów, ale z kwiatów kupionych nie udało mi
      się utrzymać prawie żadnego.Marniały nawet paprocie.Za to szczepki brane od
      ludzi ( jeszcze lepiej kradzione ) przyjmują się w 100%.Wydaje mi się, że
      rośliny kupowane są wydelikacone,przyzwyczajone do innego oświetlenia,
      temperatury, wilgotności powietrza, a te wzięte od kogoś (chociaż może nie tak
      ładne) przywykły do trudniejszych,domowych warunków (np.wyziewy gazu czy suche
      powietrze).
      • ptasiara_katula Re: killer 07.03.02, 19:44
        Witaj Nina

        Opowiem Ci po prostu o tym jakie kwiatki wytrzymują moją naopiekuńczość w pd-zach pokoju.
        Nieopodal okna stoi yuka. Śmiem twierdzić, że jest to bardzo prosta roslina w uprawie, wystarczy po prostu dać ziemii za kaźdym razem przeschnąć. Ja jeszcze ją zraszam co drygi dzień. Odpukać... To do postawienia na ziemi, coby robiło za palmę. Poza tym łatwym i spełniającym kryterium udwania palmy wg mnie jest pandan. Uprawa tak samo prosta jak w przypadku jukki, dawać ziemi przeschnąć co jakiś czas. Natomiast przy oknie w pracy rolę palmy pełni dracena margerita (?) - ta z wąskimi listkami. I na podstawie jej opieki w pracy powiem Ci, że to bardzo wytrzymała roslina, a przy okazji egzemplarz z większą ilością pióropuszy, naprawdę może ciekawie wyglądać.


        Do powieszenia na ściany polecam Ci scindapsusa (to się pisze mniej więcej chyba w ten sposób). Jeden egzemplarz mam od 12 lat (słowo), troszkę go co jakiś czas odmładzam.

        Na okna? - na moich bardzo dobrze rosną peperomie, grubosze, iglicznie trójcierniowe (korony cierniowe) i inne sukulenty.

        Na mojej komodziestoi begonia i kompozycja z napospolitszego fikusa, a kącie stoi difenbachia

        Nina, powtórzę się, ale na bazie swojego doświadczenia powiem Ci, że możesz sobie pozwolić na naprawdę wiele kwiatów. Najważniejsze, żeby ich nie zagłaskać na śmierć.

        Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie
        Katula

        PS. Piasia pisała o sanseweriach, że sa niezbyt ładne, być może, ja swoje bardzo lubię, choćby za to, że wytrzymują naprawdę w dosyć ciemnym kącie pokoju, no i mnie się podobają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka