Dodaj do ulubionych

Pomidorowa klęska

08.08.12, 20:02
Od kwietnia mamy małą szklarenkę, taką 2X3, dla nas dwojga w sam raz. Po raz pierwszy uprawiam coś w takich warunkach, więc oczywiście popełniłam pewnie jakieś podstawowe błędy.
Pomidory rosły pięknie, nawet zbyt pięknie, po prostu bujały jak wściekłe, niestety tylko częsci wegetatywne. Owoców jak na lekarstwo, te co są, nie chcą rosnąć ani dojrzewać. Zaś zieleniny wyrzuciłam już kilkadziesiąt kilogramów.
Bakłażany - to samo.
Częśc pomidorów przeznaczona do gruntu zeszła mi po zimnych i deszczowych dniach na zarazę ziemniaczaną, a jedyny bakłażan w gruncie (została mi ujedna rozsada i żal było wyrzucać - miał już kilka zawiązków owocu (w przeciwieństwie do tych szklarenkowych) ale wszystkie, nawet takie już centymetrowe - zrzucił.
Jedynie papryka sobie radzi, obwieszona jest owocami i fasolnik chiński jak frędzle u abażura.
Co źle zrobiłam? Może za dużo podlewałam gnojówką z pokrzyw, co drugi dzień? Może miały za ciepło? P:odobno pomidory lubią duże różnice temperatur między dniem a nocą.
Inna przyczyna która mi chodzi po głowie to kalendarz biodynamiczny, że może siałam i sadziłam w liściowy czas.Poradźcie coś, na słynnym forum ogrodniczym nie znalazłam odpowiedzi, a chciałabym w przyszłym roku coś w szklarence uprawiać, głupio żeby tak pusta stała i tylko fasolnik + papryka.
Obserwuj wątek
    • doral2 Re: Pomidorowa klęska 08.08.12, 20:36
      szklarnia była zamknięta czy otwierałaś na dzień?
      • kocia_noga Re: Pomidorowa klęska 08.08.12, 21:02
        Otwierałam na dzień, na noc zamykałam, czasem otwierałam troszkę późno, wtedy było tam jak w dżungli amazońskiej + woda spływająca po ścianach.
        • mitta Re: Pomidorowa klęska 08.08.12, 21:42
          Pomidory nie lubią różnicy temp. między dniem, a nocą - wtedy nie zapylają się. To samo powyżej 30 st i poniżej 15 st. A ogłowiłaś, usunęłaś boczne pędy? A może za dużo azotu? Nie wiem, jaki skład ma ten nawóz z pokrzyw. W dzień wietrzyć, w upały zaciemniać, nie lać wodą po liściach, nie dopuszczać do takiej parówy (to lubią ogórki), wyprowadzić 2 - 3 grona, od dołu usuwać liście. Trudno tak na odległość ocenić, co było nie tak.
          • kocia_noga Re: Pomidorowa klęska 09.08.12, 08:58
            I tak dzięki. W międzyczasie przeczytałam artykuł o pomidorach, który mi trochę rozjaśnił w głowie. Po pierwsze - za dużo tej gnojówki, po drugie - przegapiałam usuwanie wilków, a po trzecie - za gorąco. Poza tym nie wiem, będę próbowała na drugi rok.
            Dobra gleba, grządki podwyższone wypełnione kompostem w szlarence, podlewanie gnojówką, odstałą ogrzaną wodą bezpośrednio na glebę nie wystarczyło do otrzymania dobrego plonu. Trochę mnie skręca, gdy widzę dorodne grona na wątłych patykach w zaniedbanych szklarniach, he, trudno.
            Pomidory czuły się u mnie jak w raju i ani im w głowie rozmnażanie. Wyglądało to np tak: idzie sobie pęd kwiatowy, a z jego końca wyrasta łodyżka która sie zaczyna rozgałęziać. Łodygi wyrastały z kątów liści i w zasadzie z każdego miejsca na roślinie. Pędy kwiatowe nawet gdy były zapylone i widać było zawiązki owoców szły w tworzenie łodygi i dalszej masy liściowej, nie w tworzenie owoców.
            Nie wiem, czy to o nadmiar azotu szło, bo pędy były grube, liście też bardzo dorodne, nie wyciagnięte. Gnojówka pokrzywowa ma sporo azotu, ale nie tyle, co np nawóz mineralny azotowy; z drugiej strony zalecają żeby nie dawać jej zbyt często, szkoda, że przeczytałam o tym zbyt późna, gdy już bujało.
            W sumie pomidory mogę kupić sobie w sklepie albo na ryneczku, a dżunglę amazońską nie każdy posiada prywatną :)
            • dar61 Pomidorowa katorga z pejczem 09.08.12, 12:29
              {Kocia_noga }:

              ... Po pierwsze - za dużo tej gnojówki, po drugie - przegapiałam usuwanie wilków, a po trzecie - za gorąco ...

              Po 4. - dlaczego nie wierzy {K._n.} w swą glebę - może ta sama w sobie była urodzajna, niewyeksploatowana i każde nawożenie pseudognojówką wystarczyło zastąpić zwykłą odstałą wodą?
              Po 5. - praktycznie nie ma odmian uprawnych pomidorów, które byłyby naturalnie odporne na choroby grzybowe. Już sami producenci rozsady - ci prawdomówni - wspominają przy zakupie, że następny zabieg [profilaktycznego] oprysku warto wykonać z tydzień po posadzeniu rozsady, bo on - producent - tydzień temu opryskał już swój produkt.
              Bez tego [profilaktycznego] oprysku przeciwgrzybowego rozpoczęcie zwalczania występującej już intensywnej choroby grzybowej [zarazy ziemniaczanej] jest strzelaniem do chmur. Za późnym i nigdy nieskutecznym.
              Można chorobę opóźniać i ochronić inne w namiocie/ ogródku krzewy pomme d'oro?
              Z trudem.
              Wymaga to odgęszczania każdego krzaczka [wilki]/ obrywania każdego liścia poniżej najniższego owocu/ sadzenia w odpowiedniej więźbie/ wietrzenia namiotu/ sterylizowania [okadzania] namiotu preparatami siarkowymi po sezonie/ palenia zaatakowanych chorobą liści i pędów/ głębokiego zakopywania chorych owoców/ nie gubienia skażonych partii roślin w ogródku/ niewyrzucania skażonych grzybami resztek pomidorów do kompostownika i ...
              I zmuszenia do tego samego sąsiadów ogródkowych.

              ... szły w tworzenie łodygi i dalszej masy liściowej, nie w tworzenie owoców ...

              Pomidor sam w sobie jest bardzo silną roslina. Hodowany w warunkach sterylnych dorastał [suma dług. pędów] do 15 metrów [hodowle hydroponiczne na podporach]. Jest pancerny, pazerny na wodę, wymaga cięć, cięć, cięć.
              My, aby nadążać zjeść jego plony, ogławiamy go w odpowiedniej porze [2. połowa sezonu], bo by kwitł i kwitł, a o zielonych jeszcze owocach, dzieciach swych pierworodnych, zapominał, drań sklerotyk.
              Widać po tym wzroście, że to roślina nastawiona na długi sezon, jak w jej ojczyźnie, w tropikach.
              Hodowla w namiocie, wydłużona, powinna mu sprzyjać, ale wymaga dużo zachodu i starań.
              Zostawianie go samemu sobie - bez dyscyplinowania go ... pejczem sekatorka, zdziczałaby go ;-)
              Nie powinien być zostawiany sam sobie, drań.
              Smaczny drań...
              • kocia_noga Re: Pomidorowa katorga z pejczem 09.08.12, 14:53
                Właśnie, sekatorkiem go było potrza. A te zeszłe na zarazę to były w gruncie - kilka zimnych deszczowych dni i po herbacie. W szklarence nijakiej zarazy, tylko wzrost.
                To dziwne, używasz tego samego skarbca metaforycznego do opisania bujających drani. Ja im tak właśnie tłumaczyłam, że nie myślą o dzieciach tylko by się bujały.
                Tego, że z natury sa rosnące tak bardzo, nie wiedziałam.
                Te zarażone spaliłam uprzednio wysuszywszy, a dwa krzaczki tylko obciachałam z zarażonych pędów i o dziwo - uporały się z choróbskiem, z tym, że słabo u nich z owocami.
                Tak, przesadziłam ze smakołykami, leniłam się do cięcia, cieszyłam jak durna z gęstwiny tropikalnej. Dobra wiadomośc jest taka, że gruntowy w gruncie rzeczy cytrynek rodzi i rodził będzie i to mi osładza gorycz porażki.

                No dobra, dobra.
                • dar61 Żółta pociecha bez pejcza 09.08.12, 18:22
                  Nie wiem, czy to pocieszy {Kocią}, ale latoś zachciało nam się przetestować [bez oprysków] smak kilku nieznanych nam odmian pomidorów i żadna z nich nie wytrzymała bez strat ataków grzybozy. Co tam strat - w dwa dni, wręcz w oczach zwiędła nasza plantacyjka 30-krzaczkowa. Przycinana, nie zagęszczana [gruntowa].
                  Lato było
                  Mokre tego roku
                  A one czwórkami
                  Poszły do piachu...

                  A obok ogórasy z klęską urodzaju!

                  {K._N.}:

                  ... Te zarażone spaliłam, uprzednio wysuszywszy ...

                  Zdaje się to nie powstrzyma choróbska - co z apotecjów się wyzarodnikuje, to się wyzarodnikuje jeszcze teraz, po wysuszeniu.

                  ... a dwa krzaczki tylko obciachałam z zarażonych pędów i o dziwo - uporały się z choróbskiem, z tym,[?] że słabo u nich z owocami ...

                  Tak więc i Darianie61, i {Kociniacy} dadzą zarobić tym, co wierzą w potrzebę [profilaktycznych] oprysków :-)
                  Z tym, że - ujć, pardon, z tym że nasze resztki owoców są zdrowsze, szczególnie po wykrojeniu z nich ognisk grzybozy ;-)

                  ... cytrynek rodzi ...

                  Taki żółty? Ożarowski czy mini-gruszkowiec?
                  Uwielbiam takie, bo inny smak mają.
                  Gdzieś w epoce przedinternetowej spotkałem opinię, że pierwotnie pomidory były żółtoowocowe [„złote jabłko"=pomme d'oro], potem wyhodowano te czerwońce, stąd więc może właśnie żółć pierwotniejsza i odporniejsza?
                  • kocia_noga 17 mgnień wymowy 10.08.12, 10:32
                    Nie wiem, z których cytrynków. Nasiona dostała w prezencie od dobrej duszy. Wysoki, owoce nieco wydłużone, słodziutkie i bardzo smaczne.
                    Nie wiedziałam, że z natury są żółte, popatrz.
                    Co do interpunkcji to kieruję się zasadą odwzorowywania znakami przestankowymi żywej mowy. Kiedy wypowiadam zdanie złożone, z użyciem 'z tym że', zwykle robię pomiędzy 'tym' a 'że' krótką na mgnienieoka przerwę i mam nadzieję, że i Wysokie Grono Zarządzające Zasadami interpunkcji weźmie moją stronę.
                    Jeśli jednak miałoby cię to razić, na tym forum postaram się zmienić i pisać zgodnie z regulaminem. Z sympatii, uprzejmości a też dlatego, że sama nie lubię oglądać błędów.
          • marta.garczynska Re: Pomidorowa klęska 02.09.12, 22:29
            ten nawoz jest swietny www.sklep.mizar.com.pl/insol-ca-1l-p-276.html do pomidorow
    • rudzik2000 Re: Pomidorowa klęska 16.08.12, 13:40
      O ochronie pomidorów dużo by pisać, poczytaj sobie, co napisali fachowcy od pomidorków:
      forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/5-warzywnik/38919-ochrona-pomidorow-w-gruncie-i-pod-oslonami
    • 2azalia Re: Pomidorowa klęska 18.08.12, 21:52
      trudno z opisu coś wywnioskować,ponieważ u pomidorów trzeba wyrywać tzw.dziczki co rosną pomiędzy gałązką a głównym trzonem,ponadto zasilanie było za częste,raz na 2 tygodnie oczywiście z wodą no i ostatnia sprawa to wietrzenie ,pomidory na noc się zamyka,rano otwiera i dobrze nie lubieją zmian temperatury,noc-dzień gdyby był ktoś zaprzyjaźniony i mieszkał na lato na działce i szklarnię lub folię otwierał.pomidory uprawia się piętrami za dużo kwiatu trzeba usunąć,niestety ale też trzeba opryskać przed chorobami grzybowymi lub dodać przy podlewaniu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka