Dodaj do ulubionych

Łąki mobilne

19.05.20, 21:49
Wysłuchałam audycji o nowej akcji ekologicznej - zakładanie mobilnych łąk.
Widziałam na świecie takie "łąki". To po prostu ogrody w doniczkach : bardzo dużo różnych roślin w doniczkach, możliwość szybkiej zmiany aranżacji takiego ogrodu. Dziwię się, że komuś wydaje się ,że to jakaś nowość....
Może ktoś ma inne zdanie na ten temat, może się mylę ?
Obserwuj wątek
    • dar61 Trawniki mobilne? 19.05.20, 23:47
      G.Wyb. (pon. 18.05.2020 r.) Rozścielą łąki mobilne:
      W Opolu powstaną mobilne łąki. Będą rozkładane na placach w centrum miasta. Mają pomóc owadom zapylającym i pełnić funkcję edukacyjną. W razie konieczności wykorzystania placu, np. do organizowania [zabaw] łąki będą przenoszone. [...] Nie znaleźliśmy żadnego miasta, które przeprowadziłoby wcześniej podobny projekt [...] mówi rzeczniczka prezydenta [...] Jakie rośliny zostaną wysiane, jeszcze nie wiadomo....

      {adria231}:
      '...To po prostu ogrody w doniczkach : bardzo dużo różnych roślin w doniczkach, możliwość szybkiej zmiany aranżacji takiego ogrodu. Dziwię się, że komuś wydaje się, że to jakaś nowość...'

      Tak, w RP to nowość. Ale taką były swojego czasu np. zawieszane na słupach w miastach wielopoziomowe ekspozycje nasadzeń kwiatów - a dziesiątki lat temu słynne trójwymiarowe wielgachne czasem figury z siatek, w jakich połać wsadzano - w podłożu ziemnym - sadzonki kwiatów. Moda u nas, w ym grodzie przynajmniej na to minęła.

      Były w miastach okresowe plaże z rozsypanego piachu, mogą być i łąki. Ale oby to nie był - znany od dawna - rozkładany z rolki trawnik, łatwy do demontażu i przeniesienia. Co z niego miałby za korzyść „owad zapylający‟, nie wiadomo.

      W mym rodzinnym mieście mój znajomek z działu zieleni w magistracie o dzień wyprzedził mój pomysł* i już szuka dostawców - dla miasta - nasion, ale chyba w ilości hurtowej, do założenia w tym grodzie tzw. łąk kwietnych.
      Wolałbym i ja takie, i owady zapylające, choć nie tylko one.
      Dzień wcześniej kupiłem porcję nasion do takiej łąki, ten jw. kolega szukał (choć dość późno, bo w maju) takich mieszanek do wysiewu. Twierdził, że to bardziej na przyszły sezon.
      Sądzę, że w jego magistracie przesuwa się tym sposobem fundusze z rubryka koszenie do rubryki koszt zakupu nasion + podlewanie

      Od lat kilku namawiam tego kolegę, by zdusił, zminimalizował koszty koszenia miejskich gazonów i pozakładał na ich miejsce - dziwnie, od lat znikające z miejskich parków - nasadzenia krzewów. Inne miasta w RP tak czynią.
      Latoś inne grody zdecydowały nie wykaszać trawników, by nie zubażać podglebia tam (i w mieście) w wodę z opadów - poszła za tym akcja ogólnopolska [szkolenia? wzorce? podglądanie?], oby była taka na lata..

      */ Oznajmiłem mu, że znów wykonam mu green guerillę i zamienię nieodległy gazonik miejski w eksperyment z łąką kwietną, na początek w miniskali.
      • adria231 Re: Trawniki mobilne? 20.05.20, 18:52
        W naszym klimacie pewną trudność może stanowić fakt, że w zimie te doniczki z roślinami należałoby zabezpieczyć przed mrozem. Wtedy mobilnymi łąkami moglibyśmy cieszyć się przez lata...
        • dar61 Bijąc rekord zwięzłości 21.05.20, 18:14
          ...Wtedy mobilnymi łąkami moglibyśmy cieszyć się przez lata...

          Oby.

          PS Pewnie lobby producentów skrzyń, donic a pitosów ma chrapkę na wieloletni zbyt.
          Może to pokłosie zim-niezim?
      • dar61 „Oszczędzaj wodę...‟ 24.05.20, 21:49
        Appendix wielce - oby nie - lokalny.
        W mych rodzinnych stronach na powiatowym spędzie wójtowie i burmistrzowie w kwietniu '2010 ustalili [uchwalili?], by nie kosić trawnikowisk - i zachęcają [szkoda, że nie wspomagają finansowo, jak pono Wrocław] do miniretencji opadów. Pono takie „...działania [..] są wspierane przez starostę..." powiatu.
        Rzekłbym „nareszcie‟, ale poczekam i sprawdzę tę urzędniczą tłuszczę post factum...

        Ciekawe, czy pobocza dróg publicznych, dotąd męczone kilkakroć w sezonie, się ostaną z dala od kosiarzy?
        • dar61 O, roku ów... 24.05.20, 23:29
          '...w kwietniu '2010...'

          Auć - 2020.
          • adria231 Re: O, roku ów... 12.06.20, 06:35
            W moim ogrodzie od lat wykorzystuję do podlewania roślin deszczówkę. Mam pod rynnami altany zainstalowane dwie beczki po 200 litrów każda. Wody wystarczyło mi nawet w ubiegłym, dość suchym i gorącym roku. Przed zimą, gdy opróżniam beczki nie wylewam resztek wody, tylko przelewam ją do butelek plastikowych ( po napojach). Mróz im nie zaszkodzi. Na wiosnę mam wodę do podlewania( zanim podłączę wodociąg , lub nazbieram wodę do beczek).
            • dar61 Tyg. P. 21/2020, ten z Mannem 13.06.20, 16:00
              Tyg. Powszechny 21/2020 - Chwalcie łąki.

              Dodali 3 g nasion do miniłączki:

              Po co nam łąka? Gdzie w mieście znajdziesz dziką przyrodę? Jak możemy przeciwdziałać suszy oraz filozofia „chwastów”, czyli co ma łąka do trawnika? A także – jak zjeść łąkę na kolację? Na te pytania odpowiemy w dodatku „Chwalcie łąki!" - w kioskach z podwójnym, świątecznym wydaniem „Tygodnika Powszechnego" ...
            • dar61 Biernie i aktywnie 13.06.20, 19:09
              ...wykorzystuję do podlewania roślin deszczówkę. Mam pod rynnami altany zainstalowane dwie beczki po 200 litrów każda. Wody wystarczyło mi nawet w ubiegłym, dość suchym i gorącym roku...

              Świetnie, od czegoś trzeba zacząć.
              My mamy domowy wodociąg, ale od dawna go nie wykorzystujemy do podlewania. Podobnie sąsiad - on wywiercił oddzielne ujęcie podziemne, bo ma wychuchany trawnik, a pod nim sobie założył podziemną instalację spryskiwaczy.

              ...Przed zimą, gdy opróżniam beczki nie wylewam resztek wody, tylko przelewam ją do butelek plastikowych (po napojach)...

              Robimy podobnie, ale butelki służą nam, po odcięciu dna, do zasilania punktowego np. obok pomidorów.Zresztą mamy ich za mało, bo z początku beczek miałem u rynien dwie (jedną zakopałem pod ziemią a nad nią postawiłem atrapę studni - potem ich przybyło, ale z czasem zastąpił je baniak 1000-l. Ostatnio, tej wiosny, dokupiłem mu towarzyszkę na drugą stronę ogrodu, ale czarnulkę, bo 1. był biały.

              ...Mróz im nie zaszkodzi...

              Ale naszym zbiornikom, a dokładniej ich kranom, szkodzi,

              ...Na wiosnę mam wodę do podlewania (zanim podłączę wodociąg lub nazbieram wodę do beczek)...

              Z naszego zbiornika cały jesienny udój też wylewam, do czego się da. Głównie do trzech beczek 80-200-l., jakie zdeponowałem na dnie loszku (woda tam zimą nawet nie zamarza) w ogrodowym murowanym budynku gospodarczym. Na wiosnę są jak znalazł, bo zbiornik swego czasu napełniałem na wiosnę.
              Latoś zima wszystko zburzyła, bo poważyłem się napełnić 1. 1000-litrowiec w lutym (!) potem nawet u nas przymrozków nie było, a jeden, dwa deszcze nawalne napełniły baniak ten w mig.
              Drugi, nowy, dotąd deszcze nie napełniły, choć do niego przekierowałem wszystkie rynny! Przed godziną była u nas 1. burza, pogrzmiało, popadało, ale krótko.

              Na razie wszystkie zasiewy i nasadzenia muszą sobie głównie radzić same, jak zakwitną lejemy im do woli, podobnie jak do czasu ich wyrzędowania się.
              Krzewy owocowe i ozdobne wszystkie są wyściółkowane, podobnie truskawkowisko plandeką - deszcz je zasila.
              To jedna z naszych metod biernego zasilania/ utrzymania wodą.
              Inne wodne patenty kiedyś wiele razy tu w forum wspominałem - to głównie b. szybkie nasadzenia i siew, osłona gleby szybkim rozrastaniem się i zacienianiem - a po opadach pazurkowanie gleby.
              Stąd podlewanie nasze wystarcza, ale jako uzupełnienie natury. Wtedy kłopotem jest jedynie pielenie.
              A zaczynaliśmy od wody z wodociągu i instalacji kroplującej, ale ta był tylko pod namiotem.

              Daleko odeszliśmy od łąk kwietnych :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka