Dodaj do ulubionych

Uciążliwe siewki bluszczu

19.11.20, 09:28
Witam
U mnie bluszcz ok.10 letni rośnie jak szalony, obficie kwitnie i rozsiewa się po całym ogrodzie.W tym roku przycinałam w lipcu pędy w nadziei, że nie zakwitnie, przynajmniej nie tak obficie, ale niewiele to dało.Kwitnący i owocujący ładnie wygląda, ale jak to opanować?
Obserwuj wątek
    • dar61 Smaczne owoce bluszczu z żyrafą w tle 21.11.20, 13:09
      '...bluszcz ok.10 letni [...] obficie kwitnie i rozsiewa się po całym ogrodzie...'

      Po pierwsze, gratulacje - u nas bluszcze (kilka lokalizacji wokół- i nadomowych) dłużej dochodziły do etapu możliwości kwitnienia, bo nie miały tam wysokiej opory ku światłu, jakie wyzwala mu chęć zawiązania kwiatów.
      W jednym miejscu u nas do zakwitu wystarcza mu nawet lekki półcień i wysokość płotu z siatki niepełne 2 m, co jest chyba dlań wyjątkiem (dla danej odmiany). Tuż obok, o 5 metrów, na płocie już murowanym, ale w innej wystawie pn-pd, rośnie inna odmiana, o liściach wybarwionych częściowo w żółciach - i nie ma ochoty na kwitnienie, na razie jest w fazie przewisu na drugą stronę płotu.
      Ten pierwszy, od kilkunastu lat tam posadzony, był dwa razy cięty, by nie właził na stronę sąsiada - kwitnie tak od lat kilku, w tym samym czasie posadzona ta druga odmiana była raz cięta, ale nie kwitnie.
      Słowem - cięcie nie jest główną metodą ku wyzwoleniu czy ograniczeniu chęci do kwitnienia, choć cięcie oczywiście samych partii z kwiatostanami zadziała.
      Główną metodą regulującą zakwit jest czynnik światła (lokalizacja) - bluszcz u nas w największym nasłonecznieniu nie kwitnie, czyni to głównie w od strony wystawy północnej - na wysokości od ok. 2 m (siatka od sąsiada + schodowa balustrada) do szczytu domu (3 kondygnacje).
      My w odwodach mamy jeszcze wariant pozwolenia bluszczowi na ekspansję na balkonową balustradę - oplata ona dom na 1/3 obwodu, ca 15 m - dla bluszczu to byłoby tak z 20-30 lat, dopiero gdy osiągnąłby koniec, siłe swą poświeciłby na rozmnażanie i po drodze uszczuplałby wysiłek.
      Ale na to na razie nie pozwalamy - tniemy go poniżej balkonowych rynien. A dokładniej - niżej podpisany nie ma sprawdzonej metody, by bluszcz ominął rynny, dał nam w nie wgląd, umożliwił malowanie balustrady itd.
      Zeszłą wiosną kupiłem plandekę z malunkiem bluszczu, na razie 3 m takiej otuliły 2. baniak na deszczówkę - nic nie stoi na przeszkodzie, by takiej 15 metrów bieżących dać i na taras...
      Kwitną tam na ścianie domu te partie bluszczu, jakie są poza zasięgiem drabin i sekatorów z 3-m wysięgnikiem typu żyrafa (co kosom w smak).

      Ale ad rem.
      Co pomoże w zmniejszeniu*/ ilości siewek?
      Kos.
      Wprawdzie u nas osiedla się jedna jego para**, bo wokół jest dużo kotów przechodnich i wiele srok latem, ale można takim kosom owocojadom zapewnić (na zimę ukrycie + żarełko) na lato bazę pokarmową poprzez lekkie ... zdziczenie ogrodu - nasadzenia krzewów/ krzewinek zwiększających im szansę ukrycia przed wścibskim kotem, dające opadzinę listowia, nasadzenie masy krzewinek, rzadkie/ śladowe tam usuwanie liści, by w ściółce osadzał się zestaw owadów, dżdżownic. U nas częściowo to wyzwala wyściółkowanie ogródka ozdobnego zasypką kory, trocin, zrębków i kamyków - zawsze (prócz czasu na wiosenną/ jesienną migrację) w nich buszują kosy, od lata do zimy.
      Te kosy już w okresie wychowywania młodych potrafią nie tylko same bobrować w gąszczu owocującego bluszczu, ale wprowadzają tam swe młode - czasem się z tym stadkiem spotykamy na odcinku schodów tuż za domem, bo balustradę tam, od ziemi począwszy, oplótł bluszcz, a dokładniej te słowa piszący (w pierwszej dekadzie przewlekałem w tej metalowej balustradzie pęd za pędem, aż sam przejął dowodzenie). Kosiątko (kosię) o rozmiarach rodziców stoi na schodach i kwili, a starsze mu pokazują, co ma skubać, czasem dają do dzioba i mówią: nie zawsze chrząszcza jadać będziesz. Piękny widok, wart naszej dyskretnej rejterady przez garaż.

      Inna metoda przyzwyczajania kosów do nas/ do ich rewiru to podsuwanie im smakołyków na ... talerzyku.
      Np. przy dorocznym przekopaniu warzywnika wystarczy odkładać na jedną, dobrze widoczną kupkę dżdżownice - albo zbierać owadzią larwalną przekąskę w niepłytkim naczyńku i okazać to na wyeksponowanym miejscu (n daszku ogrodowego budynku gospodarczego). Metodę tę ... wymyśliła kosica, kiedyś towarzysząca nam, gdy chyba kos ją zastępował w gnieździe. Kos samiec jakoś woli metody bardziej ... nienachalne choć też jest mało płochliwy. Kosica tuż obok mnie wtedy stała i stała - i okiem łypała i mówiła: no, podziel się, nie żałuj, nie zakopuj. Jak można takiej odmówić? A potem [...]

      A teraz co do siewek - u nas ich masywny pojaw następuje właściwie głównie pod bluszczu ścianą, w innych rejonach śladowo. To opad niezjedzonego owocu. Nie kiełkuje on natychmiast, jeśli nie jest tuż wiosną, po zimie, przykryty czymś typu gleby czy rozłożonej ściółki (kiełkowanie na zielono, przed tzw. stratyfikacją). Gdy leży nieprzykryty, mamy kilka lat (!) na oczekiwanie jego skiełkowania. Bo tylko określona, wymagana przez nasiono sekwencja czasu, niskiej temperatury ujemnej i ich rytmu zimno/ciepło/zimno+czas obudzi nasiono do kiełkowania - bywa, że nie skiełkuje do 7 lat*.

      Właściwie wystarczy raz do roku, tak w maj-czerwcu, pozaglądać „pod nogi” bluszczowi, gdzieś pod uchyłki krzewów obok, co dają cień - i poplewić/ popielić manualnie te kilkucentymetrowe szkraby.
      Kłopot my mamy też z nimi na fugach ścieżek, ale dobre narzędzie ręczne do pielenia fug daje sobie z tym radę w minutę. W odwodach jest jeszcze palnik propan-butan z dyszą, można go zastąpić cichym elektrycznym ogrodowym zabójcą z takąż dyszą.

      '...kwitnący i owocujący ładnie wygląda, ale jak to opanować...'

      Nic trudnego, by nie był tak ładny - wystarczy go poharatać cięciem do jego głębi, by wychynęła sucha i kostropata struktura ;)

      RESUME
      - Rytm pojawu siewek zależy od nasilenia/ czasu chłodów zimą/ typu nawierzchni ogrodu;
      - Rytm pielenia siewek współgra z jw. + z cięciem + wystawą/ odmianą/ płcią nasadzeń;
      - Ściółkowanie ogrodu inne niż (prawie) naturalną próchnicą zmniejsza pojaw siewek do minimum - warto bluszczowi pod jego nogi.
      - Wariant pomocy nornic, myszy i innych naturalnych nasionojadów jest zbyt skrajny, a nie każde z nich przeżyją zjadanie nasion bluszczu.

      Miłego analizowania (oby nie skończyło się to betonowanie i karczunkiem)

      Dar61

      ---------------------

      */ Nadtrawienie nasion przez ptaki owocojady przyspiesza stratyfikację - ale gdzie zostaną zdefekowane nasiona? Może u sąsiada? Warto o to ich spytać ;)
      W innej, śródleśnej ogrodowej niż jw. lokalizacji kiełkowanie bluszczu etc. następowało wzdłuż płotu z siatki, wygodnego ptakom do ... odpoczywania. Nawet stamtąd pobierałem siewki do nasadzeń, resztę tam niszcząc pieleniem. Wsiewki bluszczu zapłotowe (dalekie od samego nasadzenia bluszczu) pojawiały się, ale zbyt duży dla nich cień tam żywopłotu albo je zabijał, albo powodował, że b.długo się nań wspinały [...], ale nie sprawiał kłopotu dla gatunków szybkorosnących typu chmiel.
      **/ Kosy mają dość duży terytorializm i nie dopuszczą blisko konkurenta - wystarczy pod wieczór posłuchać, jak daleko kwilą wiosną takie samce.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka