Dodaj do ulubionych

Sumak octowy

28.04.02, 23:21
Co to??? Wyrosło u mnie coś. Piękne. Jesienią cudne kolorki. Gałązki włochate
jak nózki sarenki. I wczoraj u ogrodnika zobaczyłam podobne gałązki, ale
jeszcze łyse. Nazwa głosiła: sumak octowy. Czy to mogą być moje drzewka? Jest
ich dużo, w jednym miejscu ogrodu, wygląda to na samosiejki. Nie chcę ich
wycinać, bo są śliczne, ale może trzeba przerzedzić? A jak wysokie toto rośnie
(jeśli to sumak)? Proszę o odpowiedz...
Obserwuj wątek
    • piasia Re: Sumak octowy 29.04.02, 06:10
      Włochate, aksamitne gałązki i bajecznie kolorowe liście podobne do liści
      jarzębin, tylko większe - to sumak!!! Przepiękne drzewo!

      Z mioch obserwacji wynika, że nie rośnie on zbyt wysoko - najwyżej ok. 3-4
      metrów. Widziałam wyższe sumaki ale miały one poodcinane dolne gałęzie, więc
      ciągnęły się biedactwa w górę, żeby uciec przed piłą :(

      Co do "gajów sumakowych" czyli całego stada sumaków. Podobno (tak czytałam)
      sumak rośnie sobie sam jeden do czasu, gdy ktoś przypadkiem uszkodzi mu korzeń.
      Wtedy hulaj dusza piekła nie ma - naokoło rośliny matecznej wyrasta cała masa
      młodych. Ale za prawdziwość tej informacji nie biorę żadnej
      odpowiedzialności ;)))

      Pozdrawiam ciebie i Twoje sumaki ;) a Eksperta prosze o wybaczenie, że wtrącam
      się w jego działkę ;)
      • jack_ Re: Sumak octowy 29.04.02, 09:14
        Z odrostami korzeniowymi o których piesze piasia to wszystko prawda - ale nie
        są bardzo uciążliwe ( jak np: odrosty topól) - sumak ma słabiutki system
        korzeniowy i jego odrosty wyrywa się ręka łatwiej niz np mniszek...
      • isis! Re: Sumak octowy 29.04.02, 11:15
        piasia napisał(a):

        > Przepiękne drzewo!

        O, tak!

        > Pozdrawiam ciebie i Twoje sumaki ;) a Eksperta prosze o wybaczenie, że wtrącam
        > się w jego działkę ;)

        Ja też pozdrawiam, dziękuję - wcale się nie wtrącasz, każdy może napisać, jeśli
        wie. A na odpowiedź eksperta też jeszcze poczekam... :)
      • isis! Re: Sumak octowy 29.04.02, 11:16
        Aha, jeszcze jedno pytanko - skąd nazwa "octowy"?
        • jack_ Re: Sumak octowy 29.04.02, 11:27
          Właściwie sumak octowiec - od owoców które sa "bardzo kwaśne, moczone w wodzie
          dają przyjemny w smaku, kwaskowaty napój - 'Indian lemonade' " - tyle pisze
          Seneta . Ale uwaga rosnące w Ameryce północnej sumaki np:- pnący i jadowity
          mają sok trujący i parzący skórę - więc ja nie będę próbował robić lemoniady z
          owoców sumaka.
          • isis! Re: Sumak octowy 29.04.02, 11:31
            jack_ napisał(a):

            > Właściwie sumak octowiec - od owoców które sa "bardzo kwaśne, moczone w wodzie
            > dają przyjemny w smaku, kwaskowaty napój - 'Indian lemonade' "

            Wow! A skąd sumak? Ja łatwo zapamiętałam nazwę, bo kojarzyła mi się z Imą Sumac.
      • ptasik Re: Sumak octowy 29.04.02, 21:35
        Witam
        Pi, potwierdzam, jak się uszkodzi korzenie to rosną nowe sumaczki, oj rosna. Wiem z doświadczenia bo mam w ogrodzie i też bardzo lubię.
        Katula
      • isis! Re: Sumak octowy 02.05.02, 11:07
        piasia napisał(a):

        > Z mioch obserwacji wynika, że nie rośnie on zbyt wysoko - najwyżej ok. 3-4
        > metrów. Widziałam wyższe sumaki ale miały one poodcinane dolne gałęzie, więc
        > ciągnęły się biedactwa w górę, żeby uciec przed piłą :(

        Moje nie uciekają, mają dopiero 2-3 latka,a już są 3-metrowe...
        Można im podcinać czubki?
        • iwiktorowicz Re: Sumak octowy 06.05.02, 16:07
          bron boże nie podcinac, jak sa duże kwitna czerwonymi palkami ktore zostaja na
          zime. piekne drzewa
    • jhbsk Re: Sumak octowy 29.04.02, 12:15
      U mnie też rośnie, jest piękny!!!
      • malinarak1 Re: Sumak octowy 29.04.02, 14:29
        U mnie tez rosnie. Jest sliczny i nieduzy .ale rozlozysty (przycinalam go ) Nie mogę się jednak pozbyc mlodych sumaczkow - rosna jak perz, mniszek to przy nich nic.Pod trawnikiem mam cala pajęczyne korzeni.Nawet u sasiada (5m za plotem)wyrosly, ale sa sliczne.
        Pozdrawiam .Malina
        • isis! Re: Sumak octowy 29.04.02, 14:46
          malinarak1 napisał(a):

          > Nie mogę się jednak pozbyc mlodych sumaczkow - rosna jak perz,
          > mniszek to przy nich nic.Pod trawnikiem mam cala pajęczyne korzeni.
          > Nawet u sasiada (5m za plotem)wyrosly, ale sa sliczne.

          U mnie wyrosły akurat w miejscu, gdzie nie przeszkadzają i niech się dalej
          rozchodzą. Są tylko w jednym miejscu, nie przechodzą do sąsiada i lubię je,
          zwłaszcza jesienią. A teraz - te włochate "nóżki sarenki" - tylko kićkać!

        • ptasik Re: Sumak octowy 29.04.02, 21:39
          Witaj Malino
          Im więcej wyrywasz te młodziaki, tym więcej szans dajesz na nowe odrosty. U nas na wsi jeden sąsiad nie wyrywał, tylko regularnie kosi łąkę na której w jego przypadku rosły niechciane sumaki.
          niestety dla mnie nie odrosły.
          Pozdrawiam Katula
    • jerzy.wozniak Re: Sumak octowy 30.04.02, 08:05
      Witam na forum Gazety!
      Czy ja tez mogę się włączyć!
      Sumaki to ciekawe drzewa, spokrewnione z naszym perukowcem. Sprowadzono je lata
      temu gdyż z ich owocostanów używano do wyrobu octu zaś liście i młode pędy były
      używane do garbowania skór i produkcji żółtego barwnika. Roślina ta na terenach
      USA była używana od niepamiętnych czasów. Jej sokiem i wyciągami z drewna
      zabezpieczano łodzie, a z drewna sporządzano magiczne figurki. Do dzisiaj
      wyciągi z kory są używane do impregnowania sprzętu rybackiego i aromatyzowania
      tytoniu. Octowiec nie jest specjalnie trujący, natomiast jego braciszek sumak
      jadowity ma tak parząca korę, że wycofano go z parków nie tylko w Polsce i
      Europie, ale również w USA i innych krajów. Roślina ta kiedyś była uprawiana w
      Polsce gdyż ma właściwości lecznicze oraz w parkach bo jest o wiele bardziej
      dekoracyjna niż octowiec. Indianom służył do połowu ryb gdyż sok, a właściwie
      pulpa z kory i liści , dodane do wody powodują masowe głuszenie ryb. Dotknięcie
      ręka młodych owłosionych gałązek powoduje nawet u osób nie alergicznych
      rozlegle i bolące oparzenia. Trzeci braciszek octowca rośnie w Chinach
      środkowych i południowych, a jego sok jest głównym składnikiem laki. W europie
      wyrabia się z niego najlepsze gatunkowo werniksy.
      Octowiec rozmnaża się przez odrosty korzeniowe i w sprzyjających warunkach
      podbija szybko dość znaczny teren. Na dodatek toksyczne wydzieliny szybko radzą
      sobie z innymi roślinami rosnącymi w jego pobliżu. Jest bardzo ekspansywnym
      drzewem – krzewem i nadaje się do obsadzania nieużytków zapuszczonych terenów
      przyfabrycznych itp.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • piasia Re: Sumak octowy 30.04.02, 08:12
        ach, ach, widziałam (niestety tylko na zdjęciu) sumaka strzępiastego. Jakie
        cudo! Liście powycinane i powystrzępiane jak u niektórych paproci albo chwastu
        imieniem krwawnik.
        Pewnie mają w dobrych szkółkach. Pojedźcie zobaczyć. warto!
        • ptasik Re: Sumak octowy - do Pi 30.04.02, 20:13
          Ja Ci łobuzie dam zaraz chwasta krwawnika :-))))
    • jerzy.wozniak Re: Sumak octowy 01.05.02, 08:57
      Właśnie! Krwawnik to magiczna roslina lecznicza oraz ogromna ilośc pięknych
      kwiatów do ogrodu i na suche bukiety. Uwaga! Na forum nie używamy słowa chwast!
      Piszmy rosliny niepożądane. To po pirwsze brzmi nie tak agresywnie, a po drugie
      jest prawdziwe.
      Jurek
      • jagoda5 Re: Sumak octowy 02.05.02, 00:10
        W jaki sposób roślinkę odrastającą z naruszonego korzenia tj. małego sumaka
        przesadzić na nowe miejsce, aby się przyjął?
        • jerzy.wozniak Re: Sumak octowy 02.05.02, 17:58
          To wariactwo przyjmuje się w locie, wystarczy aby miało kawałek korzenia!
          Jurek
      • ptasik Do Jerzego - Eksperta 03.05.02, 09:16
        Witam bardzo serdecznie!!!
        Jestem zachwycona tym co powidziałeś na temat roślin nie pożądanych w ogrodzie.
        Dobrze byłoby to wyciągnąć na "wierzch" forum, w środku tego wątku niewielu z nas do tego dotrze. Chyba, że coś przegapiałam i taka petycja już była.
        Nie uważam siebie za zwariowanego ekologa itp. itd, ale o gustach się nie dysktuje. Jednym rosliny niepożadane przeszkadzają w swoich ogródkach, inni uważają je za coś ładnego, inni za coś cennego, jeszcze inni użytecznego lub z jakichkolwiek innych powodów po prostu takie rosliny cenią.
        Bardzo dziękuję
        Zachwycna pomysłem Katula
        • jerzy.wozniak Re: Do Jerzego - Eksperta 04.05.02, 20:33
          Katula
          Już raz napisałem szerzej o chwastach (dość niedawno) dlaczego przylgnęła do
          nich ta niemiła etykietka. Winę ponoszą tu również pisma, w których aż roi się
          od tematów typu jak wykończyć mniszka na trawniku. Dla mnie trawnik bez
          kwitnącego mniszka to martwy trawnik! Podobnie ma się z innym roślinami
          niepożądanymi. Większość z nich zresztą jest niepożądana tylko dla naszych
          gustów, a nie z np. przyrodniczego punktu widzenia.
          Rzeczywiście jest to warte nagłośnienia.
          Pozdrawiam i dziękuję za piękny temat Piszcie o zachwytach – BOMBA!
          • maciekwiercinski SUMAC STRZĘPIASTY 04.05.02, 22:40
            Witam!

            Od paru lat hoduje sumaka strzepiastego...
            Rosnie nisko i bardzo rozłożyście...

            Może dlatego dlatego, że na kupie piaku, co pozostała po budowie domu...

            Coś z nim będę robił...

            Może ktoś chce korzenie..?

            Tylko nie wiem jak pobrać i przesłać...

            Pozdrawiam!

            Maciek
          • ptasik Do Jurka - raz jeszcze 05.05.02, 08:01
            Witam Jurku
            Chciałam tylko podziękować za cieplę słowa na temat mojego wątku o zachwytach.
            Podrawiam serdecznie
            Katula (wzruszona)
            • piasia Re: Do Jurka - raz jeszcze 06.05.02, 07:10
              kajam się i biję w piersi za użycie słowa "chwast" ;)))
              Ale zwrot "roślina niepożądana" nie przejdzie mi przez gardło, pardon, przez
              klawiaturę ;)))
              Może być "chwaścik, chwaściątko"?
              • ptasik Re: Do Jurka - raz jeszcze 06.05.02, 09:08
                ...ale przez duże "C" i w cudzysłowiu :-))))
                • maciekwiercinski Re: Zawsze preciw pseudopostępowi i NOWOMOWIE 06.05.02, 21:23
                  Witam!

                  Widzę i czytam, że mania postepu swoje zatrute ziarno wydała już i na tym
                  forum...

                  Gdzie pleni sie nowomowa pięknie pielęgnowana przez naszego experta...


                  Według niektórych medrców nie wolno już używać słowa dzungla tylko "wilgotny
                  las deszczowowo-równikowo jakiś tam", bo podobno dzungla brzmi źle dla
                  niektórych uszu i niezbyt postepowo...

                  A przecież chwast to chwast, a dżungla to dżungla...

                  Od pewnego czasu nie wolno uzywać już słowa: ślepiec..

                  Ciekawe, że trzeba dać na przemiał dzieła Mauricea Maeterlincka (tego od
                  inteligencji kwiatów) bo przecież nie napisał był dramtau pod postepowym
                  tutułem: "Ludzie z dysfunkcja wzroku", a może do nowego tytułu należałoby dodać
                  słowa: "z lekką" by nikogo nie obrazić...

                  Pamiętam jak pewiem przybysz z Afryki obrażał się na to, że jest Murzynem.., a
                  przcież choć nie wszyscy Afrykańczycy sa Murzynami, to ten akurat nie tylko
                  potocznie.., ale nawet atropologicznie należał do Murzynów Sudańskich jako
                  Malijczyk...

                  Poprawianie języka zawsze związane było z ciemnotą i terrorem...
                  Wybitny językoznawca: Józef Stalin, Kim Ir Sen...,

                  Czyżby nasz mądry inaczej "expert od wszystkiego" z frustracji spowodowanej
                  brakiem uczciwego zajęcia zabrał się za poprawianie języka..?

                  Pamiętam, że gdy się uczyłem niemieckiego, na poważnie już mówiono o języku
                  enerdowskim...

                  Teraz widziałem słownik języka(sic), nie gwary, kaszubskiego...
                  Wkrótce bedziemy mieli języki: poznański, mazowiecki, góralski, śłąski,
                  małopolski( o jakże małoplskim mówią niektórzy...)

                  Mamy już języki telewizyjne, wolapuki, inne chwasty językowe...

                  Jak: zwisy sufitowe, męskie eleganckie...

                  Więć niech: Murzyni pozostaną Murzynami..,dżungla dżunglą.., głupota niech nie
                  będzie mądrością inaczej..,

                  chwasty będą chwastami...

                  I tepić je...
                  wyrywając, paląc Roundupem...

                  Bo sie rozplenią...
                  Jak AIDS I syfilis...

                  Pozdrawiam!

                  Maciek
                  • mkhj Re: Zawsze preciw pseudopostępowi i NOWOMOWIE 07.05.02, 08:12
                    Chyba jesteś dziwny.
                    Roślina niepożądana w ogrodzie to np. bieluń dziędzierzawa - a więc w języku
                    jaki Cię zadowoli - chwast.
                    A tymczasem dla medycyny jest wręcz bezcenna, zawiera bowiem wiele cennych
                    składników używanych w medycynie np. skopolaminę.
                    I co zrobimy jeżeli wszędzie je zniszczymy, spalimy, potraktujemy Roundapem???
                    Nie każdy (excuse le mot) "chwast" da się uprawiać w celach leczniczych. Często
                    musi pochodzić z natury. I co będzie jak ich juz w naturze nie będzie bo się
                    ich pozbędziemy?
                    A poza tym nie czepiaj się języka jakim posługuja się "zakochani". Czy ty do
                    swojej dziewczyny, żony itp. mówisz ... Chodź kobieto będę z Tobą spółkował...
                    (przepraszam za przykład) NIE. Używacie własnego intymnego języka. Więc pozwól
                    innym używać własnego intymnego języka na temat roślin. I dlaczego na to co Ty
                    nazywasz "chwastem" my nie możemy mówić jak chcemy????
                    Pozdrawiam
                    mkhj
                    • maciekwiercinski Re: Zawsze preciw pseudopostępowi i NOWOMOWIE 07.05.02, 11:08
                      mkhj napisał(a):

                      > Chyba jesteś dziwny.
                      > Roślina niepożądana w ogrodzie to np. bieluń dziędzierzawa - a więc w języku
                      > jaki Cię zadowoli - chwast.
                      > A tymczasem dla medycyny jest wręcz bezcenna, zawiera bowiem wiele cennych
                      > składników używanych w medycynie np. skopolaminę.
                      > I co zrobimy jeżeli wszędzie je zniszczymy, spalimy, potraktujemy Roundapem???
                      > Nie każdy (excuse le mot) "chwast" da się uprawiać w celach leczniczych. Często
                      >
                      > musi pochodzić z natury. I co będzie jak ich juz w naturze nie będzie bo się
                      > ich pozbędziemy?
                      > A poza tym nie czepiaj się języka jakim posługuja się "zakochani". Czy ty do
                      > swojej dziewczyny, żony itp. mówisz ... Chodź kobieto będę z Tobą spółkował...
                      > (przepraszam za przykład) NIE. Używacie własnego intymnego języka. Więc pozwól
                      > innym używać własnego intymnego języka na temat roślin. I dlaczego na to co Ty
                      > nazywasz "chwastem" my nie możemy mówić jak chcemy????
                      > Pozdrawiam
                      > mkhj



                      Witam!

                      To nie ja jestem dziwny tylko nowomowa jest dziwna i niepotrzebna...

                      Poetyckie określenie to ślepiec, a nie człowiek z cżęściową dysfunkcją wzroku

                      Weźmy zatem fragment fikcyjnego erotyku: " wyrwij z serca chwast obojętności, bo
                      ślepcem jestem w dzungli mych żądz"

                      W nowomowie brzmiałoby: : "zrob coś delikatngo z niepożądaną roślinką w twoim
                      sercu, bo mam dysfunkcję wzroku wśród wilgotnego lasu deszczowo-tropikalnego
                      jakiegoś delikatnego uczucia"

                      I co zamiast precyzyjnego komunikatu mamy kompletny bełkot...

                      Chyba,że ktoś lubi się kochać w ten sposób, to niech to robi...

                      Oczywiście w prezerwatywie, która choć, przed niczym nie chroni i niczemu nie
                      zapobiega...
                      To jest postępowa...

                      Pozdrawiam

                      Maciek



                      • mkhj Re: Zawsze preciw pseudopostępowi i NOWOMOWIE 07.05.02, 11:23

                        ??????????????????????? :)
                    • ptasik Re: Zawsze preciw pseudopostępowi i NOWOMOWIE 07.05.02, 22:30
                      mkhj napisał(a):
                      ...dlaczego na to co Ty nazywasz "chwastem" my nie możemy mówić jak chcemy????
                      > Pozdrawiam
                      > mkhj
                      Pozdrawiam
                      Katula

                      • maciekwiercinski Re: Zawsze preciw pseudopostępowi i NOWOMOWIE 08.05.02, 00:44
                        ptasik napisał(a):

                        > mkhj napisał(a):
                        > ...dlaczego na to co Ty nazywasz "chwastem" my nie możemy mówić jak chcemy????
                        > > Pozdrawiam
                        > > mkhj
                        > Pozdrawiam
                        > Katula
                        >

                        Witam!

                        A nazywajcie sobie jak chcecie...
                        W swoim ogrodzie możecie uprawiać: perz.., pokrzywy.., mlecze...

                        I co tylko Wam przyjdzie do głów...

                        Albo raczej samo wyrośnie...

                        I możecie nazywać co chcie jak chcecie...

                        Ale jedno jedno jest pewne:

                        Ogród to nie ugór jak usiłuje Wam wmówić Wasz mądry inaczej expert...

                        Co każe sie tyłuować: doctor of science

                        gdyby ten tytuł był autentyczny, to jego posiacz miałby głebsza wiedze
                        przyrodnicża niż akwizytor fitrów do wody lub herbicydów...

                        Bo wystarczy przeczytać ulotkę Roudupu by wiedzieć, że do jako arborycyd ten
                        środek zaleca się stosować w 50% rozcieńczemiu, a wtedy nie potrzeba karczować
                        pni, a jedynie je pomalować...

                        Ten expert od laserów, syrenek i wielu innych rzeczy jest tylko kiepskim
                        akwizytorem filtrów od wody...

                        Ale od tego nie potrzebny "doctor of science" ale wystarczy sprzedawca w sklepie,
                        który naogół potrafi nawet dobrać odpowiedni filtr, udzielając przytem bardziej
                        fachowej porady...

                        Ciekawi mnie, że "doctor of science" nie zna pojęcia biotopu, który można
                        zrealizować w dość dużym zbiorniku jakim jest sadzawka...

                        Zresztą aby coś przekazywać, komuś doradzać trzeba mieć poglądy, bo wiedzę łatwo
                        uzupełnić w znacznie poważniejszych wydawnictwach, niż te, z których korzysta
                        nasz pseudo-expert...

                        Co potrafi odpowiadać nie na temat, gdy ktoś go pyta o rośliny, ten sie wypowiada
                        o samochodach...

                        Zresztą pan Jerzy Woźnaik powinien się wreszcie określić od czego jest expertem:
                        Od roślin.., ptaszków.., wilków.., mysliwstwa.., leśnictwa.., samochodów..,
                        laserów...

                        A ostatnio nawet od językoznawstwa...

                        a zamiast wypowiedzi merytorycznych mamy pogróżki wobec pań z kwietnika.., wobec
                        innych uczestników forum, zadających pytania merytoryczne, którym intelekt
                        inaczej "experta" nie jest w stanie sprostać...

                        To mamy odpowiedzi pełne belkotu lub przepisane z zupełmnie niepoważnych
                        publikacji...

                        Jak to,że rododendron to roślina doniczkowa...


                        Żegnam to forum bez smutku...

                        Ale z pewnym żalem, bo jest tu wielu wartościowych uczestników, co kochają ogrody
                        i przyrodę...

                        Ale ja ogłupić się nie dam lansowaną ostatnio poprawnością polityczną...

                        No cóż: pseudo-expert to pseudojęzyk...

                        Tak więc żegnajcie!

                        A kto podziela moje poglądy i nadal chce je ze mną wymieniać, to niech pisze do
                        mnie na mój adres...

                        Pozdrawiam!

                        Po raz ostatni...

                        Maciek

                  • mraw Re: Zawsze preciw pseudopostępowi i NOWOMOWIE 08.05.02, 00:42
                    maciekwiercinski napisał(a):

                    Widzę i czytam, że mania postepu swoje zatrute ziarno wydała już i na tym
                    forum...
                    Gdzie pleni sie nowomowa pięknie pielęgnowana przez naszego experta...
                    Poprawianie języka zawsze związane było z ciemnotą i terrorem...
                    Czyżby nasz mądry inaczej "expert od wszystkiego" z frustracji spowodowanej
                    brakiem uczciwego zajęcia zabrał się za poprawianie języka..?

                    .............

                    Czytam, co byłeś uprzejmy napisać i zastanawiam się jak ci odpowiedzieć.
                    Eufemistycznie powiedziałabym, że nie masz poczucia humoru, ale skoro lubisz
                    nazywać rzeczy po imieniu, to chyba muszę powiedzieć:
                    NIE PIERDOL!!!
                    I SPADAJ!!!
                    Nie czepiaj się eksperta, bo jak rzadko który na tym forum (sprawdź sobie)
                    odpowiada na posty.
                    Czytają i piszą ci, którzy coś tam uprawiają i hodują, a nie karczują lasy (i
                    dżungle), zalewają wszystko betonem itp. Po prostu lubią roślinki... i mogą
                    mówić o nich W SWOIM TOWARZYSTWIE czule i ciepło, a nawet żartować.
                    A ty wdepnąłeś w tę atmosferę absolutnie bez wyczucia.
                    WYROSŁEŚ NAM TU PO PROSTU CHWASTEM (przepraszam eksperta)
                    Może załóż sobie swój wątek na jakimś stosowniejszym forum, coś dla wielbicieli
                    czystości językowej czy cuś.
                    I trochę wyluzuj...

                    Pozdrawiam wielbicieli wszystkich roślinek pożądanych i niepożądanych
                    • jagoo Re: Zawsze preciw pseudopostępowi i NOWOMOWIE 08.05.02, 10:22
                      Już wiem!!!
                      On musiał się objeść sumaka octowca i dlatego gada jak nawiedzony. Może to
                      nawet był ten sumak silnie trujący i chłopu zostały tylko godziny życia więc
                      bierze odwet na grupie a zwłaszcza ekspercie.....
                      Darujcie mu albowiem nie wie co czyni....
                      A co do meritum - to ja też uważam, że chwast jest chwastem. Nawet w ogrodach z
                      założenia "naturalnych" jak np najpiękniejsze IMHO ze wszystkich ogrody
                      angielskie walczy się z chwastami gdyż zakłócają naturalną harmonię kompozycji.
                      • Gość: mkhj Re: Zawsze preciw pseudopostępowi i NOWOMOWIE IP: *.dialup.atcom.net.pl 08.05.02, 12:09
                        Owszem w ogrodzie, w którym coś się uprawia czy hoduje - chwast jest chwastem i
                        tam należy go zwalczać. Ale ja w swoim ogrodzie gdzie i uprawiam i hoduje mam
                        też zakątek "na dziko" gdzie rośnie sobie wszystko co chce i tylko nieznacznie
                        jest kontrolowane. To znaczy,że pilnuje aby nie wyrwało się z pod kontroli i
                        nie polazło tam gdzie nie potrzeba. Rosną tam śliczne malutkie bratki, mnostwo
                        mleczu, który kwitnąc czyni łąkę zachwycającą, szaleje koniczyna i rózne inne
                        roślinki, których nawet nazw nie znam. Jest tam pełno ptaków, ktore nawiedzaja
                        rownież "tereny uprawne" i ogólnie jest super. I w tym miejscu chwast nie jest
                        rośliną niepożądaną, a wręcz przeciwnie.
                        To zresztą tak jak z kretem - przecież to jest stworzonko bardzo pożyteczne,
                        ale jak "wlizie" nam na grządkę czy rabatke to w człowieku (ktory lubi wszystko
                        co żyje) budzą sie niesympatyczne myśli. Czyli, ze wszystko powinno byc tam
                        gdzie w danej chwili jego miejsce. I tak człowiek zmienił całą nature i nic już
                        tego nie odkręci - więc starajmy sie aby zachować umiar i w uprawianiu, i w
                        hodowaniu,i wylewaniu betonu oraz w usuwaniu tych roślin, które uważamy za
                        niekonieczne.
                        pozdrawiam
                        mkhj
      • penutka Re: Sumak octowy 09.05.02, 17:45
        jerzy.wozniak napisał(a):

        > Właśnie! Krwawnik to magiczna roslina lecznicza oraz ogromna ilośc pięknych
        > kwiatów do ogrodu i na suche bukiety. Uwaga! Na forum nie używamy słowa chwast!
        >
        > Piszmy rosliny niepożądane. To po pirwsze brzmi nie tak agresywnie, a po drugie
        >
        > jest prawdziwe.

        > Jurek

        Panie Jerzy! Do tej pory nie przepadałam za �roslinami niepożądanymi�, zwlaszcza na grządkach z warzywami, ale o
        krwawniku tego nie wiedziałam. Już go nie będę wyrywać i poczekam, aż zakwitnie, bo do tej pory biedaczysko
        kwiatów nie dożywał, ale to z mojej niewiedzy. Już biegnę wypatrywać krwawnika.
    • mjot1 Niepożądane... Niepożądani... 08.05.02, 20:50
      Hmmm... Sumak octowiec... Mowa... Człowiek... Chwast... Po nitce do sedna!
      Ponoć Bóg był już bardzo zmęczony stworzeniem świata, roślinek, zwierzątek i
      nie przyłożył się zbytnio do swego ostatniego dzieła! Wyszedł Mu straszny bubel
      (człowiek)! Inaczej chwast!
      Przyroda musi jakoś pomimo tych chwastów żyć! Nikt ich jakoś nie wyrywa! Na
      szczęście same się eliminują, no może za mało skutecznie! –To tak patrząc z
      boku.

      Niech każdy z was, chociaż raz spróbuje spojrzeć na chwasty nie z wysokości
      pana tego świata, lecz niech skłoni kark by się im lepiej przyjrzeć... I co?
      Nie dostrzegacie żadnego piękna? Nic a nic?

      Nie majstrować przy mowie? Toż gdybyśmy nie majstrowali to swoje poglądy
      wymienialibyśmy przy pomocy nie uderzeń paluchem w klawiaturę, lecz
      grzmotnięciem maczugą w czaszkę rozmówcy wydając przy tym sympatyczny pomruk...

      Najniższe ukłony!
      Wydający z siebie pomruk, który (w tłumaczeniu na nowomowę) znaczy: A
      ja do licha lubię chwasty i już!!! M.J.
      • ptasik Re: Niepożądane... Niepożądani... 08.05.02, 21:51
        Witam Serdecznie Wszystkich Tych, którzy na forum czują się dobrze i bardzo dobrze...
        ...ciągle jestem w szoku i nie bradzo wiem jak skomentować to co sie wydarzyło powyżej, jak skomentować, aby nie wypowiadać się jak po zjedzeniu nasionek sumaka octowca...
        ...no i jest mi wyjątkowo smutno...
        ...przecież nikt nikogo nie zmusza do wypowiadania się na forum, do czytania i korzystania z porad Pana Jerzego, do czytania Jego przeróżnych opowieści. Ja czytam i korzystam, pomógł mi rozwiązać trochę ogrodniczo-doniczkowych problemów, opowiedział sporo ciekawych historii przyrodniczych i mam nadzieję, że tak będzie dalej...
        ...przecież nikt mnie nie przymusza do obecności na tym forum. Jestem bo czuję się tu dobrze, jestem bo spotkałam wielu symatycznych, mądrych ludzi , jestem bo bardzo odpowiada mi wymiana poglądów jaka ma tu miejsce.
        Ale skłamałabym gdybym powiedziała, że wszystkie poglądy i wypowiedzi mi odpowiadają, pasują, podobają się. Ale wtedy po prostu siedzę cicho i uważam, że to właściwa postawa.

        No cóż dalej brakuje mi słów...

        A w swoim ogródku dalej będę sadzić i pielęgnować to co lubię i co mi się podoba i będę o swoich upodobaniach i gustach opowiadać wszystkim, którzy będą tego chcieli słuchać licząc na to, że mi się uda kogoś przekonać do piękna mniszków na wiosnę, dziurawca i dziewanny latem, a złotej nawłoci na jesieni.

        Pozdrawiam raz jeszcze
        Katula
        • isis! Re: Niepożądane... Niepożądani... 09.05.02, 00:18
          ptasik napisał(a):

          > ...no i jest mi wyjątkowo smutno...
          > ...przecież nikt nikogo nie zmusza do wypowiadania się na forum, do czytania i
          > korzystania z porad Pana Jerzego, do czytania Jego przeróżnych opowieści. Ja cz
          > ytam i korzystam, pomógł mi rozwiązać trochę ogrodniczo-doniczkowych problemów,
          > opowiedział sporo ciekawych historii przyrodniczych i mam nadzieję, że tak będ
          > zie dalej...
          > ...przecież nikt mnie nie przymusza do obecności na tym forum.

          Zgadzam się z Katulą. Mnie też jest smutno, bo wchodzę wciąż na "swój" wątek
          widząc coraz to nowe posty, a tu trwa dyskusja o "nowomowie". Proponuję, aby
          założyć taki wątek i nie mylić tych, którzy chcą poczytać o SUMAKU.
          Panie Jerzy, dzięki za wszystkie rady!
    • k.jurek Re: Sumak octowy 29.05.15, 16:30
      Czytałem, że sumak octowy pochodzi z Ameryki Południowej. Niestety nie pamiętam źródła, ale ostrzegali, że ta roślina jest trująca. Napisali również, aby uważać na dzieci. Podobno nie wolno zostawiać wózka z dzieckiem pod tym drzewem, ponieważ sumak potrafi z dziecka wypić krew - być może ktoś ubarwił swą wypowiedź. Ja ze swoim drzewkiem/drzewkami nie mogę sobie poradzić bo się niesamowicie rozrastają. Po usunięciu jednego odrostu natychmiast pojawia się osiem nowych. Sumaki rosną na ostrej granicy z sąsiadem, którego nie lubię i na szczęście cała ekspansja idzie na jego ogród. Namawiał mnie na usunięcie tego drzewa, ale na to są potrzebne odpowiednie zgody z Referatu Ochrony Środowiska. Procedury są przewlekłe i trwają bardzo długo.
      Nie radzę nikomu przycinać korzeni sumaka bo będzie prawdziwa plaga tej rośliny chyba, że od strony sąsiada - to co innego bo to nie nasz problem wtedy. Nawet, kiedy usuniemy u siebie sumaka w całości to u sąsiada i tak sumaki zostaną.
      • thea19 drogi archeologu 30.05.15, 09:21
        gdybys poczytal dokladniej, to bys sie dowiedzial, ze sumak jest jak najbardziej jadalny i robi sie z niego przyprawe o tej samej nazwie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka