Dodaj do ulubionych

Yucca, ratunku!

IP: 10.0.106.* 14.11.01, 15:36
Chcialam zapytac na co choruja moje juki. Zaczelo sie w lipcu gdy jednej z nich
zaczely wyrastac z czubka liscie zolte i uschniete, natomiast reszta lisci
jest zielona i swieza. W tej chwili choruja na to samo wszystkie jukki
znajdujace sie w tym pokoju, natomiast u tej pierwszej wszystko wrocilo do
normy...zolte liscie jeszcze nie odpadly ale nowe rosna juz normalne. Chce
zaznaczyc, ze regularnie podlewam i nawoze raz w tygodniu wszystkie kwiaty.
Inne hodowane przeze mnie gatunki roslin rosna bez zarzutu. Sa bujne i zielone.
Pomocy!!!
Obserwuj wątek
    • flint Re: Yucca, ratunku! 16.11.01, 13:16
      U mnie też Yucce dolne licie zżółkły o odpadły...
    • jerzy.wozniak Re: Yucca, ratunku! 17.11.01, 16:00
      Witam na forum Gazety!
      Zacznę może od tego, co pisałem już kilkadziesiąt razy – KWIATÓW nie podlewamy
      co X dni i nie nawozimy raz na coś. Te opowieści spotykam w wielu pismach
      ogrodniczych, których autorzy nie żądają sobie trudu, aby opisać czytelnikowi,
      na czym polega prawidłowe podlewanie, lecz na pałę przepisują wiadomości z
      książek wydanych 40 lub więcej lat temu. Podczas mojej pracy redakcyjnej rekord
      pobił znamienity profesor, który do artykułu o storczykach dołączył rysunki
      wykonane na podstawie zdjęć mikroskopowych wykonanych w 1902 roku! Czy Pani
      ucząc się jazdy samochodem kupi sobie „Podręcznik powożenia” z 1936 roku czy
      nowszy?

      Rośliny podlewamy według ich zapotrzebowania na wodę. Takie jak juki dopiero
      wtedy, gdy górna warstwa ziemi w doniczce przeschnie całkowicie (później
      tłumaczę dlaczego). W lecie, gdy roślina stoi na przewiewnych słonecznym
      balkonie, może to być 2 razy dziennie, w chłodne dni, gdy stoi w mieszkaniu,
      może to być nawet, co trzy tygodnie!
      Parowanie wody to zjawisko fizyczne! Zależy ono od temperatury otoczenia,
      rodzaju podłoża, wilgotności powietrza, ruchu powietrza w otoczeniu doniczki
      czy wreszcie od gatunku i wielkości rośliny (brzoza w słoneczny dzień
      wyparowuje do 400 -tak czterystu!- litrów wody, które musi pobrać korzeniami z
      ziemi. W tym samym czasie kolumnowe kaktusy z półwyspu Kalifornijskiego
      kilkanaście do kilkudziesięciu litrów, chociaż ważą 50 razy więcej i rosną w
      prawie dwa razy wyższej temperaturze!).
      Dlatego nie ma sztywnych reguł podlewania. Są tylko wymagania roślin! Jedne
      lubią dużo wody inne podlewamy 2 RAZY do roku.

      Ponieważ wiem, co się pisze o jukach pozwolę sobie Pani a także innym
      czytelnikom forum krotko opisać ich uprawę. Uwaga! Wielu z tych wiadomości nie
      znajdziecie w żadnych książkach lub pismach wydanych w Polsce!

      Tak jak Pani pisałem zaczniemy od prawidłowej pielęgnacji, o przyczynie
      żółknięcia liści napiszę w końcowym akapicie. No to zaczynam.

      Juki należą do roślin zwanych kserofitami, czyli tych, które rosną na suchych,
      półpustynnych terenach. Ich liście pokryte grubą skórką chroni warstwa
      woskowego nalotu, która zabezpiecza je przed słońcem i parowaniem. Korzenie
      tych roślin mają ogromną siłę ssącą - tak zwane ciśnienie osmotyczne wynosi u
      niektórych gatunków juk prawie 90 atmosfer! Jak potężna "pompa" odsysają one z
      podłoża nawet śladowe ilości wody. Umożliwia im to wzrost na terenach właściwie
      pozbawionych wody. Jeśli ktoś myśli, że to takie karły jak w kwiaciarniach to
      się myli, największa juka krótkolistna zwana w USA „Drzewem Josuego” miała
      obwód pnia wynoszący 14 metrów i ponad 20 metrów wysokości. W swej ojczyźnie
      USA i Meksyku juki musza znosić oświetlenie 100 razy silniejsze niż w naszych
      mieszkaniach! Niestety jak wszystkie wolno rosnące rośliny pustynne tak i juki
      są na wyginięciu. Nie znoszą one bowiem, nawet niewielkiego zanieczyszczenia
      środowiska, a tam gdzie rośnie większość gatunków juk rząd USA odpalił kilka
      tysięcy atomowych bombek, robił doświadczenia z gazem PX, oraz innym świństwami
      bojowymi.

      W naszych kwiaciarniach spotykamy zaledwie kilka spośród 40 gatunków juk.
      Podobnie jak draceny są najczęściej sprzedawane w postaci ukorzenionych
      krótszych lub dłuższych fragmentów łodyg, z których wyrastają rozety liści.

      Jak więc odróżnić juki od draceny?

      Bardzo prosto - draceny, ponieważ rosną w bardziej wilgotnym klimacie, mają
      liście miękkie i gładkie po bokach. Liście juki natomiast są sztywne, z
      szorstkimi jak papier ścierny brzegami (u niektórych gatunków pokryte licznymi
      kolcami) i zwykle zakończone ostrym cierniem. Juki są bardziej od dracen
      odporne na suszę, intensywne nasłonecznienie i zimno. Odporność juki
      krótkolistnej na suszę szybko doceniono nie tylko w USA. Obecnie można ją
      spotkać w ogrodach i parkach Afryki, Azji, a nawet Australii. Dodatkową ozdobę
      rośliny stanowi gruba łodyga z dekoracyjnym wzorem po starych liściach. Ze
      względu na krótkie, sztywne, zakończone ostrym cierniem liście nie jest ona
      często spotykaną rośliną doniczkową; większe powodzenie mają jej kuzynki: juka
      gwatemalska (Yucca elephantipes), juka aloesowa (Yucca aloifolia) i juka
      wyniosła (Yucca elata), zwana też juką mydlaną.

      Jak wszystkie rośliny pochodzące z silnie nasłonecznionych terenów juki
      potrzebują w mieszkaniu przede wszystkim bardzo słonecznych miejsc. Tolerują
      również światło rozproszone, ale przebywanie z daleka od okna wyraźnie odbija
      się na ich zdrowiu. Jeśli więc nie możemy zapewnić im słonecznego stanowiska,
      kupmy lepiej dracenę, która zadowoli się mniejszą ilością światła.

      Juki lubią ciepło, które dodatnio wpływa na ich wzrost, ale znoszą także bez
      szkody temperaturę 5°C. Z tego powodu nadają się idealnie do dekoracji dużych
      balkonów, tarasów oraz ogrodu. Możemy je tam przenieść już w końcu kwietnia i
      pozostawić do pierwszych jesiennych przymrozków.

      To bardzo ważne!

      Jak wszystkie rośliny występujące na suchych, półpustynnych terenach, juki
      dobrze znoszą brak wody i szybko gniją od jej nadmiaru. Dlatego należy je
      podlewać oszczędnie i zawsze pozwolić ziemi przeschnąć przed kolejnym
      podlaniem.

      W naszych warunkach klimatycznych rośliny te przechodzą okres spoczynkowy
      trwający od listopada do końca lutego. W tym czasie ograniczamy podlewanie i
      stawiamy je jak najbliżej okna. Górna warstwa ziemi w doniczce powinna być
      sucha. Przesuszenie podłoża ma na celu zahamowanie wzrostu roślin w okresie,
      gdy ilość światła jest zbyt mała, aby mogły się one prawidłowo rozwijać. Jak u
      wszystkich roślin rosnących okresowo spoczynek ten jest niezbędny do
      prawidłowego rozwoju wiosna i latem.

      Juki w naturze rosną w nieurodzajnej ziemi o odczynie lekko zasadowym, dlatego
      mieszanki do ich uprawy nie powinny zawierać torfu i innych dodatków
      wpływających na kwaśny odczyn pH. Pamiętajmy też, że rośliny te nie lubią
      nawozów zawierających dużo azotu; najlepiej stosować mineralne nawozy do
      sukulentów. Jeśli chcemy użyć innych nawozów, zwróćmy uwagę, aby ilość azotu
      nie była wyższa niż 180 mg/l (ta informacja jest zwykle podana na opakowaniu).
      Rośliny zasilamy tylko w okresie wegetacji, tj. od marca do września, stosując
      polowe dawki zalecanej przez producenta nawozu. Ilość nawozu powinna być
      dobrana do wielkości doniczki i rośliny. Nie zaleca się nawożenia dolistnego
      ani nabłyszczania liści. Pamiętajmy, że obficie podlewane podłoże po kilku
      latach staje się kwaśne i uniemożliwia pobieranie wody przez korzenie – Tu się
      założę, że nikt mi nie napisze dlaczego – w skrócie - po prostu roślina nie
      ssie wody jak my Pepsi przez rurkę, ale robi to całkowicie inaczej, a jak
      wiadomo dopiero od kilkunastu lat. Prawidłowo pielęgnowane i rosnące w
      słonecznych miejscach juki to długowieczne i odporne na infekcje rośliny.



      Teraz o liściach
      Jeśli roślinie żółkną a następnie opadają liście to w roślinnym języku znaczy (
      w wolnym tłumaczeniu) - CO DO CHOLERY CHCESZ ZE MNĄ ZROBIĆ! – i jest pierwszą
      oznaką że w jej środowisku nastąpiła poważna zmiana (My możemy jej nawet nie
      zauważyć!) która mocno zaszkodziła na zdrowiu.
      U juk zwykle jest to pierwszy objaw, że z korzeniami dzieje się coś niedobrego.
      Chociaż ziemia w doniczce jest wilgotna, jednak uszkodzony system korzeniowy,
      nie pobiera wody. Roślinę należy przesadzić wtedy do nowej, suchej ziemi i
      zacząć podlewanie dopiero po tygodniu lub więcej. Tu uwaga juki nie lubią
      przesadzania i grzebania paluchami w korzeniach.
      Żółknięcie i opadanie liści często wiąże się z chorobą fizjologiczną juki,
      która objawia się zimą. Powietrze w mieszkaniu jest wtedy ciepłe i suche, a
      roślina odczuwa przy tym niedostatek światła - stąd zaburzenia w jej rozwoju.
      Patrz powyżej o prawidłowym zimowaniu roślin. Żółkniecie liści wywołane
      zaburzeniami fizjologicznymi z reguły mija po kilku tygodniach i
      • jerzy.wozniak Re: Yucca, ratunku! 20.11.01, 20:33
        PRZEPRASZAM Ale moja odpowiedź nie jest cała! te cholerne komputery już chyba
        wole rosliny
        Oto ciąg dalszy od i:
        i nasza pupilka rozwija się dalej prawidłowo.
        Niestety żółkniecie liści jest również objawem ich najpoważniejszej choroby
        zgnilizny twardzikowej, którą powodują grzyby rozwijające się w zdrewniałej
        łodydze. Grzyb uszkadza wiązki przewodzące wodę, łodyga staje się miękka,
        liście żółkną i odpadają i końcu roślina zamiera. Infekcja pojawia się głównie
        w zimie u roślin stojących w chłodnych pomieszczeniach i obficie podlewanych.
        Pamiętajmy, że juki otrzymane z ukorzenionych łodyg mogą ulec infekcjom
        grzybowym w mokrej ziemi, gdyż w dolnej części łodygi (tak jak i w górnej)
        znajduje się pozostała po jej odcięciu ogromna rana. W to właśnie miejsce
        wnikają zarodniki grzybów, dlatego otrzymane w ten sposób rośliny należy
        oszczędniej podlewać niż te pochodzące z nasion.
        Jest jeszcze jedna przyczyna żółknięcia liści, o której wspomnę na
        końcu gdyż wiąże się z nawożeniem roślin. Otóż podobnie jak o podlewaniu tak i
        o nawożeniu w pismach ogrodniczych spotykamy nierzetelne informacje. Są pełne
        wspaniałych opisów jak to świetnie twoje rośliny będą rosły gdy podlejesz
        je... – tu nazwa nawozu. Szkoda że czytelnicy nie zauważają, że na stronie obok
        jest zwykle reklama firmy produkującej ten cudowny specyfik.
        Teraz to, czego zwykle się nie pisze. Przenawożenie, czyli regularne
        dostarczanie roślinie nawozu, którego nie jest w stanie spożytkować jest
        znacznie bardziej szkodliwe niż przenawożenie! Powyżej napisałem jakie nawozy
        mogą być stosowane w wypadku juki. Dotyczy to większości roślin rosnących na
        nieurodzajnych glebach, które właśnie, dlatego zostały wybrane do sprzedaży
        jako rośliny doniczkowe gdyż nie wymagają regularnej opieki! Podlewane bez
        względu na to co się dzieje w doniczce i zasilanie co tydzień nawozami trzeba
        czy nie trzeba powoduje zagłaskanie tych roślin na śmierć. Najlepiej o nich
        zapomnijmy, od czasu do czasu zafundujmy prysznic, jak się nam przypomni to
        podlejmy, a na co dzień cieszmy się ich widokiem. Jeśli chcemy mieć roślinę,
        dookoła której trzeba chodzić i zraszać ją co pięć minut, to kupmy widliczki te
        nam dadzą popalić!
        Powodzenia i przepraszam za może zbyt długą odpowiedź!
        Jerzy Woźniak
    • Gość: kotek Re: Yucca, ratunku! IP: *.stacje.agora.pl 20.11.01, 13:42
      Ja mam trochę inny problem z juką. Mam w jednej donicy trzy pnie, różnej
      wielkości. Jednemu z nich, średniej wielkości, zaczęły "mięknąć" liście. Tak,
      tak: liście stały się wiotkie, miękkie i dolne zaczęły usychać. Jak już
      wspomniałam, dzieje się tak tylko z jednym pniem, pozostałe dwa jako tako rosną
      i nie straciły, póki co, "sztywności".
      Być może za często podlewam roślinę, ale to chyba wszystkie by chorowały?

      Bardzo proszę o opinię.
      • jerzy.wozniak Re: Yucca, ratunku! 20.11.01, 20:37
        Przepraszam Kotka,
        ale moja odpowiedź nie wydrukowała się cała!!! Zajrzyj, więc na sam koniec,
        prawdopodobnie zgnilizna ta jest przyczyna padnięcia jednego pnia. Wywal ten
        jeden, a resztę przesadź do nowej ziemi!
        Pozdrowienia i przepraszam za komputerowy błąd w witrynie.
        Jerzy Woźniak

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka