ewa553
21.09.07, 16:56
robilam dzis porzadki na moich ziolowych grzedach. Usuwalam zielska,
ktore sie rozplenily (ach, ten wiecznie zywy perz, tak do mnie
przywiazany!), przerzedzalam jeden z krzakow szalwii, bo jedna
odnoga zmarniala, usuwalam suche liscie itd. Caly czas ruszalam te
rozne ziola, ktorych mam bez liku. Pogoda cudowna, sloneczna, a ja
cala w zapachach ziolowych. Coz to bylo za przezycie! Przyznam z
niejakim wstydem, ze malo tych ziol uzywam w kuchni, ale nie
oddalabym ich za nic. Gdyby mozna bylo zebrac te zapachy do
buteleczki.....