Dodaj do ulubionych

Ostatnie dni

25.10.08, 11:35
Las już późnojesienny, już w górnych jego piętrach drzewa liściaste
gołymi konarami rysują tło nieba i tylko sosna, świerk i jodła
znaczą horyzont plamami ciemnej zieleni.
A jednak choćby i dzień był pochmurnym to wgłębi lasu jest jakoś
jakby jaśniej, radośniej... To porastająca dolne jego partie buczyna
jeszcze złotym listowiem las rozświetla.
Dno przykrywa złotobrązowy szeleszczący kobierzec z liści, puszysty
i gruby po kostki. Brodzenie po takim kobiercu to czysta radość.
Pałętając się można napotkać dorodnego borowika, który jeśli już
przebił się przez grubą warstwę listowia musi być okazem nie lada.
Szmery i szelesty uzupełnia cichutkie gaworzenie ptasząt uwijających
się pośród drzew.

Tegoroczna jesień wyróżniła (przynajmniej w mej okolicy) buki i
graby a już szczególnym bogactwem barw pyszni się dąb czerwony
strojny od złota poprzez brązy i czerwienie wszelakie aż po
głębokie, ciężkie bordo.
Natomiast po macoszemu potraktowane zostały moje ulubione brzozy.
Zwiewna ich zieleń wielodniową słotą dręczona zanikła pod brudną
szarością i liść opadł tak jakoś niepostrzeżenie jakby zawstydzony...
Jest jeszcze nadzieja, że modrzewie dotychczas zielone zapłoną
jasnymi złotymi płomieniami rozweselając nieubłaganie nadciągającą
szarość...
Każda jesień jest inna niepowtarzalna... i szczególna. Tylko wonczas
człeka ogarnia ów nastrój swoisty, gdy radosny zachwyt i melancholia
niejako przenikając się wzajemnie, łączą się, jednym się stają...

Najniższe ukłony!
w ostępy na spacer jesienny zapraszając M.J.
Obserwuj wątek
    • ewa553 Re: Ostatnie dni 25.10.08, 20:33
      w piekne slowa ubrales moje dzisiejsze przezycia, mjocie. wrocilam z
      18-km wedrowki w pobliskich gorkach. wrocilam padnieta, ale
      szczesliwa, tyle pieknych widokow, kolorowe drzewa na tle blekitnego
      nieba, slonce sliczne jesienne i te szeleszczace liscie, o ktorych
      piszesz. I ten zapach w powietrzu! To bylo jak w bajce.
      • danuta91 Re: Ostatnie dni 27.10.08, 11:00
        Jak dobrze Cię przeczytać mjocie.Powiało dawnym ogrodem na forum.
        Prawie nikt ze "starych" bywalców się nie ujawnia.Ani Kropka,ani
        Katula.Dobrze żeś Ty zaistniał.Jesień to czas tęsknoty za tym co
        minęło.Może z wiosną powróci.Pisz o jesiennym i zimowym lesie.Lubię
        czytać jak piszesz.
        Dziękuję i pozdrawiam.
        Danuta
        • mjot1 Re: Ostatnie dni 27.10.08, 21:50
          Oooo! A jednak pałętają się jeszcze (pra)starzy znajomi ;-)
          (tu natychmiast ukłon przepraszający składam i za ową „starość” o
          wybaczenie proszę). Ale jakżeż miło się spotkać i stare powspominać
          czasy...
          Cóż... „Grafomanię” sobie coraz rzadziej, bo tak naprawdę to taki
          jakiś niezbyt rozwojowy jestem... Ot wciąż to samo mnie zachwyca.
          Potrafię zatrzymać się przy jakimś zwykłym badylku i jak nawiedzony
          tkwić z gębą rozdziawioną...
          Oczywiście w sobotę i niedzielę natura powlekła mnie w las...
          Ostatni zbieracze runa w pogoni za podgrzybkami ruszyli w jedliny i
          sośniny, więc ruszyłem w starodrzew sosnowy dość gęsto przepleciony
          bukami. Tu gruby dywan z liści teoretycznie uniemożliwiał
          dostrzeżenie jakiegokolwiek grzyba, więc wokół panował święty
          spokój...
          No cóż tu się zbytnio rozwodzić? Powiem krótko. Trafiłem w
          dziesiątkę! Taaakich borowików i w taaakiej ilości w tym roku nie
          dane mi było oglądać :-)
          Wiecie, jaka to radocha gdy szeleszcząc sobie kobiercem z
          buczynowych liści co jakiś czas dostrzegasz z daleka grzyba i wiesz,
          że to borowik? Przeważnie rosły sobie parami.
          Nawet Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa pomimo słabizny grypowej nie
          wytrzymała i spacerując wzdłuż drogi przytaszczyła pół koszyka
          dorodnych rudzielców.
          Hm... Rydz na obiadek... Mniam!
          Ale to ostatnie grzybobrania. Dziś ranek powitał nas już szronem.
          Nadciąga czas zachwytów nowych... Boć przecie nawet słota ma swój
          urok a z każdym dniem bliżej do nadejścia Pani Zimy z jej bajkowym
          królestwem...
          A za starymi bywalcami faktycznie tęskno...

          Najniższe ukłony!
          Pochlebstwem wyraźnie zarumieniony M.J.
          • anials Re: Ostatnie dni 28.10.08, 09:40
            Wiesz jaki obraz z rodzinnych stron noszę zawsze w sobie?
            Tło we wszelkich odcieniach rudych, bukowych liści poprzecinane
            srebrnymi błyskawicami bukowych pni - nic więcej nie trzeba.
            To Równica.
            • ewa553 Re: Ostatnie dni 28.10.08, 10:17
              ojej, Rownica jesienia to po prostu bajka. Bardzo te strony lubie.
              W dziecinstwie mieszkalam dwa lata w Brennej, a potem w Katowicach,
              skad stale jezdzilismy na wedrowki w te okolice. Widze ten las....
          • danuta91 Re: Ostatnie dni 28.10.08, 13:49
            I ucieszyłeś mnie bardzo Mjocie.Dziękuję.
            Ja tez bardzo lubię las o każdej porze roku.Jak tylko mogę to z
            rodziną uciekamy z Krakowa i podziwiamy Matkę Naturę.Najczęściej
            wędrujemy po okolicach Szczawy.Tam też jest pięknie.Zachwyca każdy
            liść.
            Niestety nie znamy się na grzybach,ale nie przeszkadza to nam
            podziwiać spotkane okazy.
            Mjocie.Kiedyś na forum pisałeś o mały jelonku.Bardzo ciekawa jestem
            czy znasz jego dalsze losy ?
            Czasem zaglądam na stronę Katuli,ale tam cisza.... A szkoda.
            Znalazłam wielo-kropek.Tam czasem Kropka coś napisze.
            Mam nadzieję że kiedyś może odezwą sie dawni bywalcy.Zobaczymy.
            Dobrze że Ty się odnalazłeś.
            Pozdrowienia dla Ciebie i Twojej Zdecydowanie Lepszej Połowy .Życzę
            szybkiego powrotu do zdrowia.
            Danuta
            • mjot1 Wspominki... 28.10.08, 19:40
              „Ja tez bardzo lubię las o każdej porze roku”
              Ech... A któż nie lubi lasu?!
              Drzewiej powiadali, że las żywi i broni ;-)
              No i jest przepiękny... Zawsze.
              A sarniątko? Cóż...
              Przypominam tu wątek nieudolną zdobny fotografią:
              fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,24536810,24536810,0,2.html?v=2
              Sarniątko jak pisałem trafiło do „sierocińca”. I żyje.
              Żyje nadal w ogrodzonym ostępie leśnym wraz z innymi „znajdami”
              odchowanymi przez ludzi i ma się świetnie.
              Jest już dorodnym dojrzałym koziołkiem nie do odróżnienia od jemu
              podobnych.
              Ja oczywiście wiem, że „nasz” dzielny Kropek rządzi w tym stadzie ;-)

              Najniższe ukłony!
              Wraz z serdecznościami za pamięć w imieniu Mojej Zdecydowanie
              Lepszej Połowy i własnym M.J.
              • brynia2 Re: Wspominki... 28.10.08, 20:42
                Mjocie, poczytałam o koziołku. Ależ się wzruszyłam. Dzięki za sympatyczną
                lekturę i portret Okruszka, już go mam na tapecie :))
                pozdrawiam cieplutko, Benia
                • bafra Re: Wspominki... 28.10.08, 20:50
                  Mjocie :-) Jak dobrze znowu poczytać mjotowe jesienne
                  refleksje.Historię koziołka znam,gdyby dało sie przesłać mu znak,że
                  jest wspominany to ja bardzo proszę :-)
                  Pozdrawiam i bywaj tu często,tak dobrze poczytać leśne opowieści.
                • brynia2 Re: Wspominki... 28.10.08, 20:56
                  brynia2 napisała:

                  > ...portret Okruszka, już go mam na tapecie :))

                  Na pulpicie mam Kruszynka, oczywiście :))
              • danuta91 Re: Wspominki... 29.10.08, 08:30
                Mjocie okazuje się że jest nas wiecej czekających na Twoje lasem
                malowane obrazy.
                Cieszę się bardzo ze Kropek żyje i nie dzieje mu się krzywda.
                Zaglądaj tu często i pisz. Niedługo przyjdzie Pani Zima .
                Będę czekała na kolorowe-późnojesienne i na białe opowieści z
                Twojego lasu.
                Pozdrawiam.
                Danuta
                • ciociaklementyna Przyłączam się. 29.10.08, 11:51
                  • ciociaklementyna Poszło za wcześnie 29.10.08, 11:53
                    Przyłączam się - mało gadająca, ale zawsze łapczywie Cię czytająca
                    ck
                    • mjot1 Chwila zadumy... 01.11.08, 17:53
                      Wszystko płynie... przemija... Ale przecie też jak bieg wskazówek po
                      tarczy zegara powtarza się cyklicznie (jak i pisanina moja;-)

                      Tradycyjna trwa właśnie celebra, która miejsc pochówku „spokój
                      święty” zgiełkiem jarmarcznym mąci.
                      Jedynie jeszcze noc broni się dzielnie i skrywa jaskrawy krzykliwy
                      plastik.
                      Wonczas, gdy (w miejsce uprzedniego tłumu) pozostają jedynie
                      zagubione w myślach pojedyncze sylwetki... gdy gwar ucichnie... gdy
                      zwiewna smuga dymu podświetlana migotliwą łuną zniczy otuli mogiły
                      delikatnie i czule... Wonczas powraca należny miejscu temu spokój,
                      nastrój zadumy i aura tajemna...

                      Los zdecydował, że moje miejsce na ziemi, czyli zagubiona w krzakach
                      chałupinka znajduje się z dala od miejsc spoczynku przodków mych i
                      bliskich.
                      Przez lata jakoś tak nieświadomie na dzień ten szczególny
                      wypracowałem swoisty prywatny obyczaj. Ruszam w las.
                      Czyż może być właściwsze miejsce na zadumę niźli katedra drzew?
                      Tam odwiecznego spokoju kniei nie mąci ludzki wrzask, warkot
                      silnika, jęk piły motorowej, nie padnie też strzał. W dniu tym
                      jestem w lesie naprawdę sam...
                      Zanurzam się w ostępy i wsłuchuję w dostojny szum drzew, szmer
                      opadających listków, szelest leśnego kobierca i myśli własne...
                      I od lat doznaję magicznego uczucia, że oto Oni są tuż obok...
                      Wyraźnie Ich głosy słyszę w szeptach drzew...
                      Te dzielące nas setki kilometrów, światy realne i nierealne zdają
                      się ułudą jeno.
                      Przecie tu wyraźnie „po głosach Ich wciąż drży powietrze...”
                      A dwa (z trzech stojących naprzeciw chałupinki) modrzewie niczym
                      znicze zapłonęły złotymi płomieniami...

                      Najniższe ukłony!
                      melancholii mgiełką otulony M.J.
                      • malinarak Re: Chwila zadumy..., ostatnie dni... 01.11.08, 19:36
                        Mjocie, piękne.
                        A te ostatnie dni ciepłe i słoneczne.
                        Dziś w okolicach Częstochowy było 20 stopni.

                        Ja nadal zaglądam do ogrodu.Może juz rzadziej się odzywam,
                        ale z rad ogrodników korzystam.Zawsze znajdę tu coś dla siebie.
                        Przyznam się też ,że wertuję archiwum i zaśmiewam się z postów
                        piasi, mjota, kropki, antaresa i wielu innych.
                        Czuję nawet zapach palczychy zawisaka.
                        Ciekawe czy Janeta też jeszcze tu zagląda

                        Pozdrawiam wszystkich miłośników OGRODU :))
                        • bafra Re: Chwila zadumy..., ostatnie dni... 01.11.08, 19:43
                          malinarak napisała:

                          > Mjocie, piękne.

                          Bardzo!
                          > piasi, mjota, kropki, antaresa i wielu innych.
                          > Czuję nawet zapach palczychy zawisaka.
                          > Ciekawe czy Janeta też jeszcze tu zagląda

                          Hmmm...szkoda,że się nie odzywają :-(
                          • mjot1 Ostatnie dni... 03.11.08, 22:30
                            Hm... Zauważyć muszę „nie chwalęcy się”, że przebiegle
                            wykombinowałem tytuł nieustannie aktualny ;-)
                            A „ostatnie dni” są doprawdy niezwykłe. Taaakich temperatur o tej
                            porze roku nie pamiętam.
                            Dzisiejszy dzień, choć bezsłoneczny też cieszył ciepełkiem.
                            Po świątecznym nostalgicznym „łyk endzie” ranek stonowany mglistą
                            powłoką przywitał nas sennie...
                            Czy zauważyliście, że mgła jest niezwykle „przytulna”?
                            A gdyby jeszcze nie była tak chłodna w dotyku i wilgotna...

                            Najniższe ukłony! M.J.
                            • danuta91 Re: Ostatnie dni... 04.11.08, 15:44
                              Widzisz Mjocie jak dużo bywalców forum lubi Twoje "pisanki".
                              Ja sama jak tylko mam czas to ich szukam.
                              Lubię je,bo czytając czyję się jakbym widziała te żołte modrzewie
                              otulone mgłą i słyszła szum lasu.

                              Dziękuję i pozdrawiam.
                              Danuta.
    • siem-ata Re: Ostatnie dni 01.11.08, 20:00
      Co mam z nią zrobić?www.voila.pl/343/x2jzv
      • ewa553 Re: Ostatnie dni 01.11.08, 20:03
        moje trzy zakopaly sie juz w mule na dnie oczka.
      • dar61 Re: co ma 01.11.08, 20:52
        Ma pocałować.

        Jego - ona
        Ona - ónego.
        Albo odwrotnie.

        I odsunąć się - bo zogromnieje.

        Ropuszki mają
        skórę 'w pryszcze'.
        Więc je cmok
        w pyszcze_k.


        A potem będą żyć długo ...
      • malinarak Re: Ostatnie dni 01.11.08, 21:07
        Pewnie czeka na Calineczkę:))
        • qubraq Re: Ostatnie dni 01.11.08, 22:48
          malinarak napisała:

          > Pewnie czeka na Calineczkę:))

          Malinko, spotykasz czasem naszą PiAsię? A co sie dzieję z Katulą? -
          ona sie w ogóle nie odzywa...
          Andrzej
    • maria_k1111 Re: Ostatnie dni 03.11.08, 15:13
      jesień jest porą roku która wprowadzi nas w okres zimy.Jest piękna w swój
      niepowtarzalny sposób. Jest jakby zasmucona, kończy się to co ciepłe i
      kolorowe.Wiemy ,że będzie jeszcze chłodniej i szarzej.Ale wiemy również,że
      natura wybudzi się ze snu i będzie zielono,ciepło i kolorowo.Pory roku mają tą
      cudowną właściwość powtarzania się,co daje nam możliwość oglądania całej gamy
      kolorów,obrazów,zapachów i tego czym szczodrze obdarzyła nas natura.Musimy się
      tylko nauczyć to dostrzegać i obserwować.
    • lucyjka Re: Ostatnie dni 04.11.08, 20:58
      Miło widzieć Starych Bywalców :)))
      • qubraq Re: Ostatnie dni 06.11.08, 20:38
        Pamietam taką jesień 1970 roku kiedy w listopadzie przed moimi
        imieninami (30) jeszcze w Śródborowie nad potokiem na polanie rosły
        maślaki a 15 grudnia krowy były na pastwisku tam gdzie dzisiaj są
        Stegny!
        Andrzej
        • dar61 Re: pamietam/ nie chcę pamietać 06.11.08, 21:01
          Pomnę 22stycznia 1991 roku - 22 stopnie celcjuszowe.
          Na PLUSIE.
          I mrówki mrowiące się wokół mrówkowca swego.
          I me zdumienie.

          O śniegu w dniu 1-majowym już nie chce nikt pamiętać...
          No, może kilku ...
          • qubraq Re: pamietam/ nie chcę pamietać 07.11.08, 20:00
            dar61 napisał:

            > O śniegu w dniu 1-majowym już nie chce nikt pamiętać...
            > No, może kilku ...

            To ja pamietam: 2go maja 1970 roku wniesiono mi do kuchni lodowke i
            najpierw trzeba ja było oczyścic ze śniegu ...
    • siem-ata Re: Ostatnie dni 08.11.08, 17:55
      www.voila.pl/444/75sxv/?1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka