Dodaj do ulubionych

Nalewka czarnoporzeczkowa

13.01.09, 10:41

NALEWKA CZARNO PORZECZKOWA

2 litry wody
1,5 litra czarnych porzeczek
60 listków czarno porzeczkowych

ww składniki gotować ok.1 godzinę i odcedzić. Dosypać:

1 kg cukru
1 łyżkę kwasku cytrynowego

Ostudzić i wymieszać z 1 litrem spirytusu. Rozlać do butelek, trzymać w
ciemnym miejscu.
Obserwuj wątek
    • dorkasz1 Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 13.01.09, 10:42
      Dodam jeszcze, że najpierw wg tego przepisu robiłam nalewkę malinową. Też jest
      pyszna :)
      • wieshniak Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 13.01.09, 12:15
        To gotowanie zupełnie mi się nie podoba. :-(
        • ciociaklementyna Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 13.01.09, 12:46
          wieshniak napisał:

          > To gotowanie zupełnie mi się nie podoba. :-(

          A mnie ani gotowanie, ani ten litr wody. To jest (bez obrazy, proszę!)
          raczej zupa owocowa, zaprawiona spirytusem.

    • malaugena Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 13.01.09, 14:35
      wszelkie owoce na nalewki zalewamy 70% spirytusem. po zlaniu
      zasypujemy owoce cukrem i następnie ewentualnie mieszamy w
      proporcji jak nam pasuje.zawsze wówczas nalewki są jak należy.
      • dorkasz1 Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 13.01.09, 15:40
        Ale przecież nie napisałam, że jest przymus robienia tej nalewki :)
        Przepis podałam, ale nikt nie MUSI jej robić. Ja robię, lubię, piję. Moc jak na
        moją słabą głowę jest wystarczająca.
        Pozdrawiam.
        • malaugena Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 14.01.09, 11:23
          dlaczego tak sie nadęłaś?!przecież nikt Cie nie krytykuje!
          wymieniamy się swoimi wiadomościami, pomysłami itp.
          • dorkasz1 Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 14.01.09, 17:26
            Wygląda na to, że taka nadwrażliwa jestem. I chyba stara i zrzędliwa się
            zrobiłam, bo sprzed kilku lat pamiętam inne klimaty Forum Ogrody.
            • malaugena Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 14.01.09, 18:07
              klimaty jak charaktery zmieniają sie. cóż zrobić. Pozdrowienia.
            • dar61 Re: mimoza wrażliwa na dotyki 14.01.09, 22:18
              Jako nietrunkowy "krzysio" nie powinienem się może wtrącać
              - ale:

              Pono promile są zażywane przecież dla rozweselenia przytłaczającej
              nas [Was] rzeczywistości?
              Odważę się Wam, Miłe Panie zauważyć, że się warto, Wy Nasze
              Pocieszycielki, przestać swarzyć - ino ów war w wywarze dalej
              uważnie warzyć.
              I kwita.

              * * *
              Co to ludziska nie wymyślają, by C2H5OH przemycić do ... owocu.
              • zastepowa Re:ja nie jestem fachowcem, 14.01.09, 23:07
                ale nigdzie nie znalazłam, aby były gotowane.
                Czasy się zmieniają, idziemy na łatwiznę.
                Robiłam nalewkę wg przepisu ciociklementyny- smorodinówkę.
                Rewelacja, palce lizać.
                • ciociaklementyna Re:ja nie jestem fachowcem, 15.01.09, 00:21
                  zastepowa napisała:

                  > Robiłam nalewkę wg przepisu ciociklementyny- smorodinówkę.
                  > Rewelacja, palce lizać.

                  Małgosiu! Całe wieki Cię nie widziałam.
                  Pamiętasz moją smorodinówkę? :)
                  Ale pracy przy tym było! I trwało to dłuuuugo.
                  Pozdrowienia spod zwałów śniegu,
                  ck

                • dar61 C2H5OH mej babci 15.01.09, 01:02
                  Ma śp. Babcia robiła toto bez dolewek - siłą natury.

                  Najpierw balon z sokiem "na zimno" z tych śmierdziółek soku
                  pozbawiała, zalewała ponownie wodą --> korek + rurka = pieniądz.
                  Ten pieniądz, butelkowany, służył jej jako płacidło dla "pomagierów"
                  węgiel do jej piwnicy ekpandujących.

                  Jak podrosłem - o pomagierach się dowiedziawszy, zawstydzony - ich
                  zastąpiłem.
                  A pamiątkowa po-babcina jej "nalewka" winna do dziś stoi,
                  niegotowana.
                  Ma już coś ze 20 lat ...
                  Chyba nie zwietrzała.
                  • dorkasz1 Re: C2H5OH mej babci 15.01.09, 09:32
                    Aleście się czepili :). Ale przynajmniej trochę się rozruszaliście :D Ja też
                    robię różne nalewki nie gotowane. A ta akurat jest gotowana i już. To tak, jak
                    robię surówkę z marchewki surowej i sałatkę z marchewki gotowanej. Jedna i druga
                    jest dobra. Pozdrawiam.
                    • dar61 Innych "klimatów" ruszanie na obozie przetrwania 15.01.09, 13:08
                      Inne klimaty Forum Ogrodów zaczynają dziwnie fermentować
                      beztlenowo...

                      Lepiej pozostać przy zimowym butwieniu z O2.
                      Choćby - w takiej np. przyzmie kompostowej...

                      Co na to Inne Dżdżownice?

                      * * *

                      Surówka z karotek czy z rosówek pożywna pono jest.
                      Krew i wątrobę oczyszcza.
                      To się zwie obóz przetrwania [abstynencji], czy podobnie...
                    • wieshniak Re: C2H5OH mej babci 15.01.09, 14:27
                      dorkasz1 napisała:

                      > Aleście się czepili :).
                      >
                      I jeszcze ta łyżka kwasku cytrynowego jakby cytryny nie można było
                      wycisnąć.
                  • mirzan Re: C2H5OH mej babci 15.01.09, 10:42
                    dar61 napisał:

                    > Ma śp. Babcia robiła toto bez dolewek - siłą natury.
                    >
                    > Najpierw balon z sokiem "na zimno" z tych śmierdziółek soku
                    > pozbawiała, zalewała ponownie wodą --> korek + rurka = pieniądz.

                    To nie była nalewka.
                    • dar61 Re: C2H5OH mej babci 15.01.09, 12:58
                      dar61 sklawiaturował był:
                      [... "nalewka" winna ...].

                      {Mirzan} zaś na to:
                      [... To nie była nalewka ...].

                      Remis.
                      [ze wskazaniem na Babcię]
                      Węglowrzucacze nie narzekali.

                      Choć im może było wsio rawno, byle waliło ...
                    • ciociaklementyna Re: C2H5OH mej babci 15.01.09, 14:50
                      mirzan napisał:
                      >
                      > To nie była nalewka.

                      Święta prawda. Nalewka to: (cytuję za Słownikiem języka polskiego
                      PWN)
                      "napój alkoholowy przyrządzony sposobem domowym przez zalanie
                      spirytusem owoców suszonych lub świeżych".
                      ck

            • mjot1 Hm... 17.01.09, 10:46
              „pamiętam inne klimaty”
              Cóż... Klimat zmiennym jest...
              Większość twierdzi, że to ocieplenie...

              A destylatów królową (o którym to napoju szlachetnym Dar nadmienić
              raczył) bezsprzecznie jest śliwowica.
              Oczywiście ta prawdziwa pokątnie pędzona i „w gazetę pakowana” z tym
              swoim niepowtarzalnym bukietem (toż to zapach tęczy!) i smaczkiem z
              tą swoistą delikatną „lepkością” powodującą wolne spływanie do
              trzewi by następnie gorącem powrócić...

              Najniższe ukłony! M.J.
              • wilczyca1953 Re: Hm... 17.01.09, 12:50
                Przyznaję rację prawdziwym znawcom. Ja dodaję do fermentu dwie suszone
                gruszki.Śliwowica ma większą moc a i smaczek troszkę taki inny.Ale to są niuanse.
                • mirzan Re: Hm... 17.01.09, 13:15
                  Ja dodaję do fermentu dwie suszone
                  > gruszki.Śliwowica ma większą moc a i smaczek troszkę taki inny.

                  Czy umiesz pędzić samogon?
                  • wilczyca1953 Re: Hm... 17.01.09, 17:48
                    Odpowiem Ci tak. Znasz datę bitwy pod Grunwaldem?
                    • 33qq Re: Hm... 17.01.09, 20:13
                      Data to przepis na surowiec, mirzan pytał czy z przefermentowanej mikstury (nota
                      bene na takie beleco to szkoda cukru ) potrafisz upędzić porządny materiał na
                      nalewki.

                      Zaś co do destylatów, to rzeczywiście, smaku porządnej śliwowicy nic nie
                      zastąpi. Niestety z racji mocy zbyt długo się nim za jednym posiedzeniem
                      pocieszyć nie można.
                      • wilczyca1953 Re: Hm... 17.01.09, 20:47
                        Szanowny każdy ma swoje sposoby. Strasznie wszystko gmatwasz .Można
                        przedestylować bimber i zalać śliwki z gruszką. Można zrobić zacier ze śliwek z
                        gruszką suszoną i przedestylować /jedni raz ,inni dwa/.Jak się ma szklaną
                        aparature z chłodnicą kulkową i łączoną z kolbą na szlif to można destylować
                        nawet w bloku i nic nie czuć.Lubię destylat wiśniowy po fermentacji z pestkami/z
                        umiarem/. Właśnie kwas pruski /amygdalina/nadaje takiej lekkiej goryczki.
        • wilczyca1953 Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 16.01.09, 11:58
          Bo to nie nalewka tylko ZACIER.......
          • malaugena Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 17.01.09, 14:01
            "z braku laku" mozna chłeptać.
            • wieshniak Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 17.01.09, 15:01
              Mniej ważne, co się pije, ważniejsze w jakim towarzystwie. :-)
              • tube-roza Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 17.01.09, 23:16
                he he he... klimaty jak to przy alkoholu - trochę przyjazne, trochę
                zaczepne. Znaczy się normalnie :) Ja robię pyszną smorodinówkę, ale
                nie z owoców, tylko z pączków. Wczesną wiosną, jak tylko pąki
                zaczynają nabrzmiewać, ogołacam kilka gałęzi ( przeważnie tych do
                wycięcia), małe i troszkę większe wrzucam do słoja, zalewam to
                alkoholem ( moc zależy od upodobań, nie może być za słaby, bo
                spleśnieje), dodaję łyżkę cukru no i odtawiam. Musi tak nabierać
                smaczku ze 2 - 3 mies. Potem przefiltrować i delektować się do woli.
                Ma lekko zielonkawy kolorek a w smaku i zapachu, jak ktoś lubi ten
                aromat, nie ma sobie równych. Proponuję spróbować, jeszcze ze 2-3
                miesiące i pączki porzeczkowe będą akurat. Dobrze, że
                przypomnieliście mi ten smak , już kilka lat nie robiłam tej
                nalewki, ale w tym roku zrobię na pewno. Może wezmę na Sabat?
                • wilczyca1953 Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 18.01.09, 15:04
                  Tak to jest też b.dobry sposób na spirytus gorzelniany. Mój znajomy stosował
                  pączki sosny.Z wstrętnego zapachu fuzli nie pozostawało nic.
                • malaugena Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 18.01.09, 20:36
                  na sabat?! jak masz wolne miejsce na miotle, to ja chetnie!
    • pantajemniczy Re: Nalewka czarnoporzeczkowa 19.01.09, 16:32
      moj przepis nieco sie rozni, dodaje jeszcze platki dzikiej rozy, ale zgadzam
      sie, jest rewelka!
      • dorkasz1 Panie Tajemniczy :) 19.01.09, 23:32
        Tekst o torebce... wyborny! Spłakałam się ze śmiechu i skomentowałam :)
        Dziękuję i pozdrawiam.
        • nieskorzanka nalewka na listkach 21.01.09, 16:54
          Składniki: 3/4 l czystej wódki, skórka z połowy cytryny, 30 liści majowych
          czarnej porzeczki.

          Świeże listki i skórkę zalać wódeczką i potrząsać codziennie. Gotowe po 3
          tygodniach. Dosyć wytrawne. Chętni mogą dodać odrobinę cukru lub miodu dla osłody.
          • wilczyca1953 Re: nalewka na listkach 21.01.09, 21:08
            Masz na uwadze listki laurowe?
            • nieskorzanka Re: nalewka na listkach 22.01.09, 21:48
              Chyba WYRAŹNIE napisałam, że chodzi o liście czarnej porzeczki:

              Składniki: 3/4 l czystej wódki, skórka z połowy cytryny, 30 liści majowych
              czarnej porzeczki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka