Dodaj do ulubionych

Gość w dom...

08.12.22, 23:20
Zapraszacie gości na weekend. Cieszycie się na ich przyjazd, pieczecie domowe ciasteczka, gotujecie zupę, czestujecie nalewką, wkładacie prezenty do butów bo akurat Mikołajki wypadły (tak, wiem że 6.12 wypadał w poniedziałek ale u nas to przedluzony weekend). Obwozicie po okolicy, kombinujecie rakiety śnieżne żeby nie musieli bulić 14 e za wypożyczenie sprzętu. No ogólnie bardzo jest miło. Tylko ze goście przyjechali, ogolocili lodówkę, szafki i butelki i pojechali a Wy zostajecie z takim jakby niesmakiem.

Bo tak. Jak ja jadę w gości to nie wyobrażam.sobie nie przywieźć butelki wina, paczki chipsów, kupić chleba jeśli zostaję na noc, jakichś rzeczy na śniadanie albo chociaż nie zaprosić gospodarzy na lunch żeby podziękować za sympatycznie spędzony czas.
Nie lubię przychodzić z pustą ręką nawet na jeden wieczór.
Nie będę pytać kto tu jest dziwny bo wiem kto. Tylko trochę wyżalić się chciałam a przy okazji może rozruszam forum, dawno wątku o gościach nie było.
Obserwuj wątek
    • magdallenac Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:26
      Moja siostra miała takich gości ostatnio😀. Było jeszcze gorzej niż u Ciebie tyle, że moja siostra ma krótki lont, więc wprost wygarnęła państwu, kiedy robili wspólnie zakupy na kolację, a pan do stosu rzeczy za które ona płaciła, dorzucił jeszcze fajki dla siebie.
      • daniela34 Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:26
        O cholera, niezły pan
        • magdallenac Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:29
          Najlepsze jest to, że przyjechali załatwiać swój własny interes, który moja siostra zupełnie bezinteresownie pilotowała. 😀
          • daniela34 Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:30
            Cudownie 😁
      • sol_13 Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:34
        magdallenac napisała:

        > a pan do stosu rzeczy za które ona płaciła, dorzuc
        > ił jeszcze fajki dla siebie.

        😹 pan wygrywa
      • arabelax Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:47
        No to grubo 😃
        Dobrze, ze siostra krotki lont!
      • gama2003 Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:05
        Taka siostra to skarb.
    • kozaki_za_kolano Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:27
      Zależy, kogo gościsz. Ale z zasady nie oczekuję od moich gości, że będą się dokładać kupując rzeczy, o których piszesz.
      Dla mnie takie oczekiwania są dopuszczalne tylko wobec gości, którzy nie są ze mną zżyci, nie są bliską rodziną i sami się zaprosili, bo np.mają nas jako nocleg w dalekiej trasie albo przyjeżdżają na koncert.
      Wobec bliskich przyjaciół czy rodziny w ogóle nigdy bym nie oczekiwała dokładania się.
      A poza tym to dziwne.
      • evolventa Re: Gość w dom... 09.12.22, 07:32
        Ja tak samo. Jak przyjeżdżają do mnie zaprzyjaźnione osoby, to nie oczekuję niczego. Powiem więcej, jak ja do nich jadę to też nie wiozę ze sobą żarcia. Co najwyżej mogę wino zabrać smile
        • senin1 Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:11
          > Ja tak samo. Jak przyjeżdżają do mnie zaprzyjaźnione osoby, to nie oczekuję niczego. Powiem więcej, jak ja do nich jadę to też nie wiozę ze sobą żarcia. Co najwyżej mogę wino zabrać<

          To tak jak ja... ale...
          Mam kolezanke, ktora bywa u mnie raz w tygodniu zeby oderwac sie od swojego kieratu. Goszcze (no w sumie sama sie czasami upomina o jedzenie) choc spedza u mie nie wiecej niz dwie godziny. czasamiczyms obdaruje na droge. Ale troche mna tapnelo gdy pojechalam do niej by jej w czyms pomoc, zawiozlam malosolne wlasnorecznie zrobione, spedzilam 3 godziny pomagajac, a ona jak tylko przyjechalam to miala pozny lunch, sama oczywiscie, be ze mnie. A po dwoch godzinach zrobila sobie kanapki z moimu malosolnymi i nawet nie zapytala, czy tez mam ochote .

          no wkurwlo mnie po prostu, bo wyjechalam z domu rano po lekkim sniadaniu i bylam juz glodna. Wiem, moglam sie dopominac o kanapke,tak jak ona u mnie,ale miprzez gardlo nie przeszlo

          No nie wiem co zrobie, jak przyjedzie domnie nastepnym razem...
          • imponderabilia22 Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:25
            senin1 napisała:


            >
            > To tak jak ja... ale...
            > Mam kolezanke, ktora bywa u mnie raz w tygodniu zeby oderwac sie od swojego kie
            > ratu. Goszcze (no w sumie sama sie czasami upomina o jedzenie) choc spedza u mi
            > e nie wiecej niz dwie godziny. czasamiczyms obdaruje na droge. Ale troche mna
            > tapnelo gdy pojechalam do niej by jej w czyms pomoc, zawiozlam malosolne wlasno
            > recznie zrobione, spedzilam 3 godziny pomagajac, a ona jak tylko przyjechalam t
            > o miala pozny lunch, sama oczywiscie, be ze mnie. A po dwoch godzinach zrobila
            > sobie kanapki z moimu malosolnymi i nawet nie zapytala, czy tez mam ochote .
            >
            > no wkurwlo mnie po prostu, bo wyjechalam z domu rano po lekkim sniadaniu i byla
            > m juz glodna. Wiem, moglam sie dopominac o kanapke,tak jak ona u mnie,ale miprz
            > ez gardlo nie przeszlo
            >
            > No nie wiem co zrobie, jak przyjedzie domnie nastepnym razem...



            Ja bym zrobiła dokładnie to samo co ona. Przyjdzie, a Ty zaczynasz konsumować lancz. Oczywiście masz tylko 1 porcje i nic więcej do jedzenia w domu. Ja czestujesz szklanka wody z dzbanka filtrującego. Powinna załapać.
          • mid.week Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:28
            Nie ogarniam powodu dla ktorego ludzue w takiej sytuavhi nie wydukają "Zoska jestem glodna, zrobisz mi kanapkę czy mam sie sama obsłużyć?"
            • droch Re: Gość w dom... 12.12.22, 18:03
              Może dlatego, że to jest zbyt proste...?
          • azalee Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:35
            senin1 napisała:

            > Goszcze (no w sumie sama sie czasami upomina o jedzenie)
            > Wiem, moglam sie dopominac o kanapke,tak jak ona u mnie,ale mi prz
            > ez gardlo nie przeszlo

            Hmm, nie bardzo rozumiem dlaczego tak Cie to zszkokowalo. Ty przeciez tez nie proponujesz, kolezanka sie upomina gdy zglodnieje. Kolezana po prostu myslala ze jak zglodniejesz to sie upomnisz.

            > No nie wiem co zrobie, jak przyjedzie domnie nastepnym razem...

            To co zwykle : nie bedziesz nic proponowac, poczekasz az sie upomni.
            • senin1 Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:50
              Hmm, nie bardzo rozumiem dlaczego tak Cie to zszkokowalo. Ty przeciez tez nie proponujesz, kolezanka sie upomina gdy zglodnieje.

              Napisalam "czasami" - doczytaj prosze

              I... wrecz przeciwnie - zawsze mam cos fajnego do jedzenia jak przychodzi. Moze ze dwa-trz razy sie zdarzylo ze nie bylo gotowe na przyjscie, bo dopiero z pracy wrocilam. dopominala sie od razu. A przeciez mogla zjesc cos przed przyjsciem do mnie wiedzac, ze pracuje do trzeciej a ona zjawia sie o czwartej...
              • m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 12:00
                Czyli generalnie powinna się nie upominać, nie odzywać, tylko wszystkiego domyślać, bo tobie kilka prostych słów nigdy nie przejdzie przez gardło.
                No to musisz nieść swój krzyż.
                • imponderabilia22 Re: Gość w dom... 09.12.22, 12:04
                  m_incubo napisała:

                  > Czyli generalnie powinna się nie upominać, nie odzywać, tylko wszystkiego domyś
                  > lać, bo tobie kilka prostych słów nigdy nie przejdzie przez gardło.
                  > No to musisz nieść swój krzyż.
                  >


                  No nie powinna. Jeżeli ktoś notorycznie by do mnie przychodził i upominał się o jedzenie (a wiedziałabym, że nie ma problemów finansowych) to uważam, że należałoby to ukrocic. Sporadycznie tak, może się zdarzyć, ale nie za każdym razem. Niech się nauczy planowania posiłków.
                  • m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 13:29
                    No właśnie - ty byś ukrocila, powiedziała, autorka nic nie mówi, nie ukróca smile
                • senin1 Re: Gość w dom... 09.12.22, 12:34
                  > Czyli generalnie powinna się nie upominać, nie odzywać, tylko wszystkiego domyślać, bo tobie kilka prostych słów nigdy nie przejdzie przez gardło.
                  No to musisz nieść swój krzyż.<

                  no niby racja wink

                  ale mnie nie przeszkadza, ze ona sie upomina to jest OK

                  Wkurwilo mnie to co stalo sie jakis tydzien temu, gdy do niej pojechalam by pomoc (ok godziny jazdy samochodem, ona przyjezdza tutaj bo ma sprawy do zalatwienia)

                  oczywiscie ze jej powiem, co mam do powiedzenia, ale teraz ma dosc trudny czas i nie chce jej wiecej dowalac

                  a faktem jest, ze jak ktos napisal wyzej, ona mnie wykorzystuje, zreszta nie tylko mnie...

                  no duzo by...

                  • m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 13:27
                    Ogólnie rozumiem, ale... Nie, ona cię nie wykorzystuje. Ona robi tylko tyle i tylko to, na co pozwalasz. A z jakiego powodu pozwalasz, to przecież twoja sprawa.
              • imponderabilia22 Re: Gość w dom... 09.12.22, 12:01
                senin1 napisała:


                >
                > Napisalam "czasami" - doczytaj prosze
                >
                > I... wrecz przeciwnie - zawsze mam cos fajnego do jedzenia jak przychodzi. Moze
                > ze dwa-trz razy sie zdarzylo ze nie bylo gotowe na przyjscie, bo dopiero z pra
                > cy wrocilam. dopominala sie od razu. A przeciez mogla zjesc cos przed przyjscie
                > m do mnie wiedzac, ze pracuje do trzeciej a ona zjawia sie o czwartej...



                Czyli wynika z tego, że koleżanka Cię wykorzystuje lub nadużywa Twojej gościnności. Ja mam taką zasadę, że jeżeli źle się z czymś czuje, tzn. że ktoś moje granice przekroczył. powinnaś dać jej to odczuć, bo jak dalej będziesz w to brnąć, to będziesz się jeszcze gorzej z tym czuła. Upomina się - ''niestety nie mam, mam tylko dla siebie na kolację,jak chcesz możesz skoczyć do sklepu, a ja w tym czasie zrobię herbaty, albo doleje Ci wody'' (gaz też już swoje kosztuje).
            • senin1 Re: Gość w dom... 09.12.22, 12:23
              Hmm, nie bardzo rozumiem dlaczego tak Cie to zszkokowalo. Ty przeciez tez nie proponujesz, kolezanka sie upomina gdy zglodnieje.

              odpisalam ale mi wcielo

              rzecz w tym, ze to jej upominanie zdzrzylosie ze dwa razy na okolo 50 wizyt u mnie. Zwykle mialam cos naprawde fajnego do zaserwowania. Ale jako ze pracuje do trzeciej, a ona jest u mnie ok 4-tej, to nie zawsze bylo gotowe "na czas"
              ona miala sporo czasu zeby cos przegyzc zanim do mnie przyszla... poza tym po kilkudziesieciu razach musialam wymusic na niej, zeby pomogla mi chocby sztucce do stolu zaniosla. No wolala byc obslugiwana. No mam wkurw bo to przeciez kolezanaka jest, nie krolowa angielska. I w koncu te spotkania organizowane byly 'bo jej tak ciezko" i musi sie odreagowac.

              no dobra, juz nic wiecej nie bede pisac, bo mi sie naprawde uleje
              • niemcyy Re: Gość w dom... 09.12.22, 12:30
                Na co czekasz przez 50 wizyt? Przestań ją zapraszać, a jak się narzuca z przyjściem, mów, że nie masz czasu i po sprawie, zwłaszcza jeśli masz problem z położeniem widelca i noża dla jednej osoby.
              • m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 13:31
                Hmm, a do czego ci potrzebna taka koleżanka?
                Nie lepiej spotkać się na kawie w kawiarni/obiedzie w restauracji i odpadnie kilkanaście powodów do irytacji?
                • m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 13:34
                  Żeby nie było - mam właśnie takie znajome, które z różnych powodów lubię i chcę mieć z nimi kontakt, ale do domu nie zapraszam ani nie goszczę, bo albo właśnie korzystają z gościny na maksa, a nigdy się nie rewanżują zaproszeniem, albo - znowu - korzystają z gościny chętnie, a same oferują paluszki lub nic, albo jeszcze coś. Po co spotykać się z takimi osobami w domach?
            • koronka2012 Re: Gość w dom... 10.12.22, 18:13
              Serio mając zaproszonych gości siadłabyś i żarła sama…? I nie przyszłoby ci do głowy zaproponowanie im jakiegokolwiek posiłku?
          • sweterwkrate Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:49
            senin1 napisała:
            >
            > No nie wiem co zrobie, jak przyjedzie domnie nastepnym razem...

            Po takim ugoszczeniu to ja bym herbatę zrobiła i tyle. Dla mnie nie do pomyślenia samemu się objadać i nie zaproponować gościowi.
          • m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:57
            No skoro języka w gębie zawsze ci brakuje, to nic nie zrobisz, tak jak do tej pory.
          • taje Re: Gość w dom... 09.12.22, 12:27
            Zachowanie koleżanki niesłychane. Niezależnie od tego, czy Senin poprosiła o jedzenie, czy nie. Mnie by w takiej sytuacji zatkało.
            • magdallenac Re: Gość w dom... 10.12.22, 12:51
              No właśnie. Przecież cała ta sytuacja opisana przez Senin jest po prostu absurdalna. Mnie to wyglada na afront, a nie na zwyczajną gafę. W życiu o jakieś kanapki nie upominała, tylko zwinęła się z tekstem- dokończ sobie Zosiu sama, ja jestem bardzo głodna i jadę do najbliższej knajpy/stacji benzynowej coś przekąsić. Z koleżanką ucięłabym znajomość, bo po co mi taka dziwna koleżanka?
              • magdallenac Re: Gość w dom... 10.12.22, 12:52
                * w życiu o kanapki bym się nie upominała
              • senin1 Re: Gość w dom... 11.12.22, 05:30
                > Mnie to wyglada na afront, a nie na zwyczajną gafę. <

                mnie tez to na afront wygladalo. No i zwinelam sie, ale nie moglam nic powiedziec, bo pomagalam jej z czyms zwiazanym z pogrzebem dosc bliskiej osoby. Nie na tyle bliskiej (mowila mi o tym, stad wiem) zeby byla jakas roztrzesiona, czy co. Musiala po prostu ogarnac pare rzeczy. Nic wiec jej nie powiedzialam, tylko zwinelam sie do domu.
                Ale rozmowa bedzie, bo to nie jest pierwsze takie zachowanie wobec mnie. Ja jestem typ cierpliwy, duzo wybaczam i niby nie widze. A ona dzubdziusiuje, przytula, jestem jej nalepsza przyjacolka itd. No i w czyms tam czasami pomoze, choc ja z reguly pomocy nie potrzebuje, za to chetnie pomagam.

                Jednym slowem jest to dosc skomplikowana znajomosc.
                • mandre_polo Re: Gość w dom... 11.12.22, 08:07
                  Narcyz, poczytaj o zachowaniu takiej osobowości. Uciąć znajomość bo jesteś jej potrzebna a nie ona tobie. Nie rozmawiać tylko uciąć bo będzie wmawiać twoja winę
                  • senin1 Re: Gość w dom... 11.12.22, 10:37
                    Narcyz, poczytaj o zachowaniu takiej osobowości<

                    no teraz juz wiem, borze, co ona mi slodko pierdzaco krwi napsula, (oczyszczajac przy tym zdziebko mj portfel, bo mieszkania, ktore posiadala i puste stalo, wynajac nie mogla, bo to jej przestrzen, a na jedzenie nie ma, wiec mi daj na chleb))

                    ufff!! jaka ze mnie idiotka
                    • 1maja1 Re: Gość w dom... 12.12.22, 18:23
                      Uciac kontakt z narcyzem Jak ktos wyzej napisal, ona Ciebie potrzebuje do swoich celow. Ja tak zrobilam ze szwagierka, latami wykorzystywala moja goscinnosc. Od 3 lat widze ja sporadycznie, teraz odleglosc tez w tym pomaga, ona probuje sie wprosic, gra na emocjach moich dzieci, ale to opcja po moim trupie.
    • daniela34 Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:28
      Nic mądrego nie dodam, bo się zasadniczo zgadzam, ale rozkręćcie forum, bo zaczynam smażyć jabłka i przyda mi się do tego lektura 😁
      • gr.ruuu Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:36
        Smażyć i co dalej?
        • daniela34 Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:40
          Smażyć i tyle. Muszę usmażyć gar jabłek do jablecznika, bo się inaczej zmarnują (nastąpił fuckup systemu zakupów i zostały kupione podwojnie).
        • daniela34 Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:42
          Sam jabłecznik będę robić jutro.
          • wapaha Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:18
            daniela34 napisała:

            > Sam jabłecznik będę robić jutro.

            z jakiego przepisu ?
            możesz rzucić przepisem ?
            • daniela34 Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:29
              Mogę rzucić jak wrócę ze szpitala, za godzinę 🙂
              • wapaha Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:30
                dobrze, chętnie

                kciukam za szpitalne historie
                • daniela34 Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:35
                  Dzięki, dziś pobranie krwi tylko, więc powinno być szybko.
            • daniela34 Re: Gość w dom... 09.12.22, 10:26
              Dobra, dojechałam. Wszystko ok, uparta oślica nawet dała sobie krwi upuścić, tylko jak to bywa w szpitalach, kolejka byka jak stąd do Wrocławia. Oto banalny przepis, już go tu kiedyś podawalam:
              250 g masła
              5 jaj
              Szklanka cukru (szklanka 250 ml)
              Szklanka mąki pszennej
              Szklanka ziemniaczanej
              1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
              2 kg jabłek
              Jabłka usmażyc, wystudzić (cukier i cynamon dodaj w zależności od upodobań).
              Tłuszcz utrzeć z cukrem i żółtkami, mali wymieszać ze sobą i proszkiem. Do tłuszczu dodawać mąkę stopniowo, ucierać. Na koniec dodać pianę z białek, wymieszać. 3/4 ciasta wyłożyć na spod średniej formy, wyłożyć jabłka, na to rozmazać resztę ciasta. Piec w 180 stopniach.
              • wapaha Re: Gość w dom... 09.12.22, 13:31
                wygląda podejrzanie...łatwo..suspicious

                gdzie jest haczyk ?



                p.s. oślica oślicą ale wygodną opcją jest wykupienie zrobienia badań w domu- fakt, płacisz- ale w wybranym przez ciebie dniu, godzinie, przyjeżdza wybrana laborantka/laborant, pobiera materiał do badania. wyniki odbierasz online
                • daniela34 Re: Gość w dom... 09.12.22, 14:16
                  Nie ms haczyka. To jest bardzo proste ciasto.
                  Co do oślicy, to jak się dało i była taka potrzeba, to miała pobrania w domu. Tu szpital nie uznaje zewnętrznych badam, musi robić tam. A "oslica" to oczywiście żartobliwie, bo oślica nie wierzga i nie pluje 😄 po prostu czasem organizm oślicy nie chce dac sobie pobrać krwi.
                  • wapaha Re: Gość w dom... 09.12.22, 14:42
                    wiem wiem że to pieszczotliwie
                    kochasz tę oślicę jak nie wiem co smile kiss
    • po_godzinach_11 Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:29
      Gdy zapraszam gości na weekend to nie oczekuję, że przyjadą z wałówką, tylko liczę się z tym, że zjedzą i wypiją to, co mam w domu. To tylko 2 dni.
      • homohominilupus Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:46
        Nie pisałam o walowce, absolutnie nie.
        • po_godzinach_11 Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:52
          homohominilupus napisała:

          > Nie pisałam o walowce, absolutnie nie.
          >

          Wino, czipsy, chleb, rzeczy na śniadanie, to wymieniłaś. I tak, to jest wałówka smile
          • gr.ruuu Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:57
            Szczególnie te rzeczy na śniadanie... Jak zapraszam z noclegiem to oczywiste, że oferuję śniadanie. Rozumiem, jak ktoś ma jakiś specjał, nie wiem, taka Daniela własne powidła przywiezie, ale jakby mi gość wyskoczył z siatką zakupów że spożywczaka to uznałabym to za afront o aluzję, że go chciałam głodzić i musiał sam zadbać, żeby było co jeść.
            • daniela34 Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:00
              Daniela to w tym tygodniu niosła do szatni adwokackiej dla koleżanki, więc pewnie w gosci też by przywiozła o ile by wiedziała, że gospodarz lubi
          • primula.alpicola Re: Gość w dom... 09.12.22, 06:59
            Chyba bardziej chodzi o jakikolwiek gest, choćby ta butelka wina.
            • sweterwkrate Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:56
              O, też tak uważam. Wino i np ciasto domowej roboty wystarczy.

        • panna.nasturcja Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:22
          A o czym? Przecież zakupy na śniadanie to jest właśnie wałówka.
          Co innego na powitanie w prezencie kawa, słodkości, mogą byc domowe przetwory, jeśli lubią, teraz jakieś pierniki.
          • mgla_jedwabna Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:23
            Ale jest różnica między gościem zaopatrującym siebie i gospodarzy we własną wałówkę, a gościem, który wina i chipsów z jakichś przyczyn nie uznaje (np. abstynent I fan zdrowej żywności), ale przywiezie lokalne serki ze swojej okolicy albo upieczone przez siebie bułeczki.

            Chodzi o jakąś wzajemność, a nie że gospodarz staje na uszach, a gość palcem nie kiwnie, żeby ten wspólny czas przebiegł miło, tylko daje się obsługiwać, jakby był w hotelu all-inclusive.
            • homohominilupus Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:27
              mgla_jedwabna napisała:

              > Ale jest różnica między gościem zaopatrującym siebie i gospodarzy we własną wał
              > ówkę, a gościem, który wina i chipsów z jakichś przyczyn nie uznaje (np. abstyn
              > ent I fan zdrowej żywności), ale przywiezie lokalne serki ze swojej okolicy alb
              > o upieczone przez siebie bułeczki.
              >
              > Chodzi o jakąś wzajemność, a nie że gospodarz staje na uszach, a gość palcem ni
              > e kiwnie, żeby ten wspólny czas przebiegł miło, tylko daje się obsługiwać, jakb
              > y był w hotelu all-inclusive.

              Trafnie to podsumowałaś.

              Może nie jestem tak szlachetna jak niektóre ematki ale do wyrachowania czy tam oczekiwania żeby się zwróciło (WTF?) mi daleko.
            • koronka2012 Re: Gość w dom... 09.12.22, 10:43
              mgla_jedwabna napisała:

              > Chodzi o jakąś wzajemność, a nie że gospodarz staje na uszach, a gość palcem ni
              > e kiwnie, żeby ten wspólny czas przebiegł miło, tylko daje się obsługiwać, jakb
              > y był w hotelu all-inclusive.

              Wzajemność nie polega na tym że goście przyjeżdżają z własnym zaopatrzeniem. Jak się kogoś zaprasza to się gości obsługuje, a wzajemności można się spodziewać przy okazji rewizyty.

              Gość może zaproponować pomoc w kuchni czy sprzątnięciu ze stołu ale wcale nie musi.
              A gospodarz nie powinien tego oczekiwać. Wystarczy jak nie robi bałaganu i nie dokłada gospodarzom.
              • kurt.wallander Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:18
                koronka2012 napisała:


                >
                > Wzajemność nie polega na tym że goście przyjeżdżają z własnym zaopatrzeniem. Ja
                > k się kogoś zaprasza to się gości obsługuje, a wzajemności można się spodziewać
                > przy okazji rewizyty.
                >
                > Gość może zaproponować pomoc w kuchni czy sprzątnięciu ze stołu ale wcale nie m
                > usi.
                > A gospodarz nie powinien tego oczekiwać. Wystarczy jak nie robi bałaganu i nie
                > dokłada gospodarzom.


                Uważam tak samo.
              • mgla_jedwabna Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:22
                Słoneczko, przykłady, które podałam, to symboliczne drobiazgi, a nie "własne zaopatrzenie", chyba że dla ciebie człowiek z prezentem żywnosciowym w łapie jest zaopatrzony na trzydniowy pobyt...
            • m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 13:37
              No to ja mam innych znajomych. Nie przyjeżdżają z wałówą, nie dorzucają sera do śniadania, chleba do kolacji (mowa o weekendzie, na litość), ale ja do nich też nie jeżdżę z własnym chlebem i ma tym właśnie polega wzajemność.
              • m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 13:39
                Jeszcze rozumiem, jakby to była jakaś niespodziewana, kłopotliwa wizyta, gdzie robię komuś przysługę, że go przenocuję, ale zaproszenie gości na weekend i oczekiwanie, że dorzucą się do obiadu to dla mnie niehalo.
            • hrabina_niczyja Re: Gość w dom... 09.12.22, 14:20
              Serki? Lokalne? Bułeczki czy ciasto upieczone własnoręcznie? 😀 Bez żartów, nie po to jadę w gości, żeby w garach wcześniej stać. Już nie wspomnę na kij komuś kto mnie zaprosił moje bułeczki 😀
            • panna.nasturcja Re: Gość w dom... 10.12.22, 12:14
              Wzajemność polega na tym, że następnym razem gość będzie gospodarzem.
              A owszem, pisanie o tym, że gość powinien kupić coś na śniadanie to jest pisanie dokładnie o wałówce, o niczym innym.
      • kachaa17 Re: Gość w dom... 09.12.22, 07:05
        Ja tak samo.
      • milva24 Re: Gość w dom... 09.12.22, 09:33
        Tak samo mam. Ja jak jadę do niektórych to zabieram coś tam (do tych co my bywamy u nich dużo częściej niż oni u nas) a do innych tylko słodycze/drobne zabawki dla dzieci.
    • 35wcieniu Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:30
      Nie lubię przychodzić z pustą ręką nawet na jeden wieczór.
      Nie będę pytać kto tu jest dziwny


      Jednak zapytaj, frakcja "przynoszenie czegoś do kogoś to brak szacunku do gospodyni, która zaprosiła więc organizuje wszystko". W trollwątkach była też kiedyś wypowiedź w rodzaju "gdyby ktoś mi przyniósł coś do jedzenia to bym to wyrzuciła bo przecież stół pełen i wiem jak przyjmować gości".

      A lubisz ich ogólnie? Może zaproszą z rewizytą?
      • niemcyy Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:41
        Wałówki na śniadanie nie, ale przyjeżdżając na nocleg jednak dobrze przywieźć coś, co nawet dłużej poleży, albo właśnie zasponsorować gospodarzowi coś na wspólnym wyjściu albo cokolwiek wnieść od siebie.

        Osobiście chleba bym faktycznie nie wiozła tylko założyła, że skoro ma być nocowanie to coś małego dostanę na śniadanie do kawy czy herbaty. Miłym gościom mogę rano jednorazowo nawet wyskoczyć po świeże bułki, ale niech pls nie przywożą niezapowiedzianego chleba.
      • bene_gesserit Re: Gość w dom... 09.12.22, 07:08
        35wcieniu napisał(a):

        > Nie lubię przychodzić z pustą ręką nawet na jeden wieczór.
        > Nie będę pytać kto tu jest dziwny

        >
        > Jednak zapytaj, frakcja "przynoszenie czegoś do kogoś to brak szacunku do gospo
        > dyni, która zaprosiła więc organizuje wszystko".

        Ależ ta frakcja ma rację! Zwłaszcza jeśli goście przynoszą jadalne prezenty samoróbkę i robią tym (nawet bez intencji) konkurencję kulinarną gospodarzom.


        Co innego jakieś domowe przetwory, wina, kawy, czekoladki (tylko nie Merci, bo one są obrzydliwe, nie powinno się tego paskudztwa dawać nikomu, zwłaszcza w podziękowaniu).
        • 35wcieniu Re: Gość w dom... 09.12.22, 15:34
          Konkurencję 😅
          I kto jest sędzią tych zawodów?
          • bene_gesserit Re: Gość w dom... 10.12.22, 19:46
            Kto? Inni goście i sami gospodarze.
      • mgla_jedwabna Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:27
        Jest różnica między pchaniem swoich dań w ostatniej chwili na obiad/kolację, które prawdopodobnie są przemyślaną kompozycją przystawek, zupy, dania głównego z dodatkami itp., a przywiezieniem czegoś na długi weekend, co można zjeść jako przekąskę pomiędzy posiłkami albo wkomponować w kolację drugiego dnia pobytu.
    • niemcyy Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:32
      Trudno, nie zawsze się przewidzi. Chciałaś i zrobiłaś dobrze, raz wtopiłaś, więcej ich nie zaprosisz.
    • gr.ruuu Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:32
      Niech po stokroć przeklęci będą ci co nie potrafią przyjść z pustą ręką. Jak ja nie znoszę tego zwyczaju wciskania na siłę jakiegoś wina (jakby mało alkoholu było) czy innych chipsów. Gorsze od tego jest tylko przynoszenie kinderków dla dzieci.
      Jak zapraszam gości to ich goszczę od a do z. Jak w ramach rewanżu mnie zaproszą to też niech mnie ugoszczą tak samo. Nie dotyczy imprez z założenia składkowych i pobytów przeradzających się niemal we wspólne mieszkanie, kiedy traci się statua gościa, a zyskuje bardziej status domownika.
      • homohominilupus Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:49
        gr.ruuu napisała:

        > Niech po stokroć przeklęci będą ci co nie potrafią przyjść z pustą ręką.

        Dzięki 🤣
      • panna.nasturcja Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:24
        gr.ruuu napisała:

        > Niech po stokroć przeklęci będą ci co nie potrafią przyjść z pustą ręką.

        O tak!
      • m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 13:41
        TAK.
    • taje Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:33
      Od gości, których zapraszam na weekend nie oczekuję żadnych prezentów, wina, wałówki ani zapraszania do restauracji.
      • damartyn Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:01
        Kurcze, no ja tez nie. Naprawdę szczerze jestem zaskoczona, ze może być inaczej. Pomijam oczywiście sytuacje gdy takie rzeczy są z góry ustalane, jakaś składkowa impreza na ten przykład ale jak zapraszam gości , z własnej woli , to serio nie oczekuję, ze cokolwiek przywiozą albo dołożą się do czegoś.
        • powodzenia_juno Re: Gość w dom... 09.12.22, 06:01
          Też nie oczekuję niczego z tych rzeczy. Dziwne w sumie. Zapraszać i oczekiwać, że się nie poniesie kosztów? 🙄
          • 35wcieniu Re: Gość w dom... 09.12.22, 06:06
            "Nie poniesie kosztów"? Nie, póki co nikt nie pisał o takich oczekiwaniach. Nie ma specjalnie możliwości żeby to wspomniane wino, kawa czy ciastko sprawiło że można kogoś gościć przez cały weekend bezkosztowo.
    • igge Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:35
      Ja mam tak samo.
    • sol_13 Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:37
      Nie zapraszam gości na weekend 🤷‍♀️
      Więc nie mam takich dylematów. Nie zapraszam, bo męczy mnie takie długie goszczenie. Obiad/grill lub kolacja to jest max co mogę zrobić, i to teraz już tez rzadko- nie chce mi się, wolę wyjść ze znajomymi do knajpy i np. na spacer.
      • magdallenac Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:59
        Ja kiedyś miałam gości przez prawie 5 miesięcy🤣
        • bergamotka77 Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:03
          magdallenac napisała:

          > Ja kiedyś miałam gości przez prawie 5 miesięcy🤣


          O matko, wygrałaś wątek!
          • magdallenac Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:13
            Na szczęście to byli rodzice. Przyjechali 1 marca, a 12 już był u nas lock down. Wrócili do Polski pierwszym wznowionym KLMem w lipcu.
            • bergamotka77 Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:17
              A to co innego. Zwłaszcza jak nie mieli jak wrócić. Też mieszkaliśmy u rodziców kilka miesiący po powrocie z UK i narodzinach synka, gdy kończyliśmy budować dom. Mnie się super mieszkało, niw byłam sama i miałam pomoc przy noworodku.
            • kk345 Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:54
              W tamtym pamiętnym marcu pierwszy raz w życiu byłam w Stanach... w efekcie strategicznych decyzji polskiego rządu z Miami wracaliśmy przez Nowy Jork, a potem z Berlina to już prosto: pociąg, autobus, drugi autobus, pieszo przez granicę big_grin
              • magdallenac Re: Gość w dom... 09.12.22, 01:16
                To co ludzie wtedy wyczyniali, żeby wrócić do Polski to był kosmos. Znajomy wracał przez Meksyk do Niemiec i z Niemiec wypożyczał auto. Moi rodzice byli na maksa zestresowani, bo ojciec był na ESTA i teoretycznie powinien opuścić USA po 3 miesiącach. Jak ja sobie przypomnę wizyty na lotnisku i przeboje z przedłużaniem jego pobytu, to mnie ciarki przechodzą🤦🏻‍♀️
                • kk345 Re: Gość w dom... 09.12.22, 22:39
                  Nie sposób przy okazji nie wspomnieć o cudownym programie rządowym Lot do domu, zgodnie z którym z Miami leciały dwa samoloty (w sumie, nie dziennie big_grin ), natomiast z Chicago lot był co drugi dzień. To przecież logiczne, że w marcu najwięcej turystów jest w Chicago, co tu może pójść nie tak? To, plus zamknięcie polskiego nieba dla samolotów innych niż LOT udupiło wtedy tysiące osób...
                  • magdallenac Re: Gość w dom... 09.12.22, 22:56
                    Nawet mi o tym nie wspominaj. Zadzwoniłam wtedy do Chicago, do konsulatu i miałam rozmowę jak z Misia (później okazało się, że tam rzeczywiście tak jest- jak w Misiu) Mają miejsca na Lot do Domu, ale w sumie to nie mają. Zapisy na listę oczekujących są przez telefon, ale linia nie działa. Można podjechać do Lotu w Chicago, ale nie wiadomo, czy przyjmą. Zasugerował, żeby codziennie do biura Lotu chodzić. No, ale jak to z Minnesoty mamy chodzić? A, to on nie wie…Może w takim razie do Nowego Jorku lepiej? A najlepiej, to gdyby na własną rękę się jakoś do Niemiec przedostali, a później już sobie poradzą. Później przez grupę Polek w Chicago, dowiedziałam się, że te samoloty Lotu, często latały puste, bo nikt nie mógł się wpisać na tę listę.
                    • bergamotka77 Re: Gość w dom... 09.12.22, 23:03
                      O jezu, piękna historia jak z Misia! 😂😂😂
                    • kk345 Re: Gość w dom... 10.12.22, 23:26
                      My przeprowadziliśmy kilkanaście takich rozmów, NY niedostępny, Chicago też, mamy przyjechać do Chicago i czekać. Jasne, z Miami to przecież rzut beretem, taksówką sobie dojedziemy...
                      A w tym czasie niemiecki przewoźnik stawał na rzęsach, żeby nas dostarczyć do domu, bo przecież mamy bilety powrotne. Cyrk, w propozycjach pojawiały się loty do Oslo, Mińska czy Budapesztu, bo ta cholerna Warszawa była niedostępna! I prawie dostarczył, ale ile to nerwów kosztowało, to tylko my wiemy.
                      A i tak to nasz rząd się do dziś chwali skutecznym ściąganiem turystów do domu. Jaaaasne, chyba czikagowskiej polonii na wielkanoc i tanie leczenie w starym kraju.
            • summerland Re: Gość w dom... 09.12.22, 02:24
              Przebijam, moi byli rok u nas!
              • taje Re: Gość w dom... 10.12.22, 23:34
                Mam tylko cichą nadzieję, że Twoi goście nie mieli kota ani innych zwierząt domowych zostawionych na chwilę...
    • mysiulek08 Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:39
      jeszcze sie nie przytrafilo, zeby goscie/gosc (z lokalsow) przychodzac na proszona kolacje czy grilla nie przyniosl wina czy zgrzewki piwa, goscie zagraniczni, wiadomo z reguly zjezdzaja z cala 'lista' dobroci, ale rodacy miejscowi i owszem, zawsze z pustymi rekoma przychodzili 🤣

      my tez zawsze z winem i ciastem/ciasteczkami, moimi rzecz jasna, to juz tradycja 😊
    • dr.amy.farrah.fowler Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:43
      Nie oczekuję od gości wożenia wałówy, natomiast owszem, lubię, jak przywloką jaką kawę albo wino.

      Natomiast do absolutnego wkurwu doprowadzają mnie goście, którzy uważają, że jak oni do mnie przyjeżdżają, to ja im mam wszystko fundować (bo oni są gościem, poza tym w Polsce jest tanio), ale jak ja do nich jadę, to mam płacić za siebie (bo u nich jest drogo). Mam jedną taką osobę w znajomych, ma przyjechać w grudniu i już się we mnie flaki skręcają na samą myśl.
      • sol_13 Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:46
        O, u nas też już nie jest tanio, możesz wyprowadzić gościa z błędu.
      • homohominilupus Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:49
        Wymyśliłabym jakiś Bardzo Ważny Powód dla którego, ojej, nie mogę tej osoby gościć.
      • niemcyy Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:52
        Ciekawa logika big_grin. I faktycznie fundujesz, a tam też płacisz?
        • dr.amy.farrah.fowler Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:12
          Dawno temu fundowałam, bo mi żal było (ona zaczęła pracę za granicą i miałam wrażenie, że trochę jakby walczy o byt, on został w Polsce i ciągle miał problemy z pracą).

          Po paru latach się rozstali, przyjeżdżała tylko ona i w sumie pykło mi, że czemu miałabym fundować cokolwiek komuś, kto ma dobrą pracę w korpo w jednym z najbogatszych krajów Europy i zabezpieczenia socjalne, o jakich mnie się nawet nie śniło.

          Mój mąż załatwia to asertywnie, po prostu w knajpie mówi na wejściu, że będą osobne rachunki albo bierze rachunek, liczy i mówi osobie "od ciebie będzie tyle i tyle". Natomiast osoba ewidentnie nie lubi płacić za siebie, potrafi próbować numerów typu "och, mam taką ciężką torebkę, to może ja ją zostawię w samochodzie", żeby nie mieć przy sobie portfela w knajpie.

          Jak jesteśmy u niej, to płacimy za siebie, uznajemy, że ona jest jedna, nas dwoje, trudno.
          • niemcyy Re: Gość w dom... 09.12.22, 09:31
            Dobrze, że masz tego męża smile

            Moja cierpliwość skończyłaby się po pierwszym numerze z próbą zostawienia torebki w samochodzie.
          • bajgla Re: Gość w dom... 09.12.22, 12:32
            I nie bała się tak tej torebki zostawić w samochodzie, przecież w Polsce kradno?
          • kk345 Re: Gość w dom... 10.12.22, 23:41
            >potrafi próbować numerów typu "och, mam taką ciężką torebkę, to może ja ją zostawię w samochodzie",

            Tu jest tylko jedna odpowiedź: nie ma mowy, nie mam zamiaru stracić szyby w aucie, kiedy ktoś będzie tę torebkę kradł.
            • imponderabilia22 Re: Gość w dom... 11.12.22, 10:59
              kk345 napisała:


              >
              > Tu jest tylko jedna odpowiedź: nie ma mowy, nie mam zamiaru stracić szyby w auc
              > ie, kiedy ktoś będzie tę torebkę kradł.


              Ja znałam taką:

              Pozycz mi, bo mam calą stówę!😉 Nie będę rozmieniać ...
              Ciekawe ile z tą nierozmienioną stówa chodziła...
      • kaki11 Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:03
        Możesz powiedzieć, że u nas wszystko podrożało i już nie jest tanio smile
        A tak serio, bardzo bezczelna logika, choć nie powiem, dla nich na pewno korzystna.
      • mgla_jedwabna Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:32
        Zawsze można odbić piłeczkę - zarabiasz zagramanicą, to cię stać.

        Tylko nie widzę sensu goszczenia u siebie takich roszczeniowych osób.
      • iwoniaw Re: Gość w dom... 09.12.22, 09:01
        dr.amy.farrah.fowler napisał(a):

        Mam jedną taką osobę w znajomych, ma przyjechać w grud
        > niu i już się we mnie flaki skręcają na samą myśl.
        >

        Na Ozyrysa, co Cię skłania do choćby rozważania, by gościć taką osobę, nie mowiąc już o realizacji tego pomysłu? Masz wobec niej jakis niespłacalny dług wdzięczności czy co?
        • dr.amy.farrah.fowler Re: Gość w dom... 09.12.22, 09:24
          To moja znajoma od bardzo, bardzo wielu lat, ogólnie w porządku, owszem, ma fazy dziwaczenia.
      • m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 13:45
        Ale po co gościć kogoś takiego??
      • konsta-is-me Re: Gość w dom... 12.12.22, 16:14
        Ale obydwoje zarabiacie w tym samym kraju i te same pieniądze ?
        Bo inaczej argumenty są tak śmieszne , że nie wiadomo co z nimi zrobić.
        Poza tym, skoro w Polsce tak tanio to właśnie oni powinni płacić i tu i tam 😁
    • arabelax Re: Gość w dom... 08.12.22, 23:54
      Ja nie lubie gosci na weeknd. Za male mieszkanie, lubie miec komfort zawsze. Lezec do w lozku dlugo i nic nie musiec.
      Ale zdarzalo sie: zaprosilem Xsinskich na weeknd i szlag mnie trafial, mimo, ze ich lubie, ale nie non-stop weeknd. Z tym, ze to osobny temat.
      • bergamotka77 Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:07
        Też nie lubię, z wiekiem nie lubię dzielić z nikim naszej przestrzeni. Ani wyjeżdżać do jednego domu na wakacje ani zapraszać na noclegi. Na szczęście bliskich mam na miejscu. No i my lubimy pospać a ludzie, z mniejszymi dziećmi zwłaszcza, są na nogach od świtu co jest krępujące.
    • kaki11 Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:01
      Mamy z mężem trochę bliskich, którzy mieszkają daleko od nas. Jak się odwiedzamy to właśnie na przedłużony weekend, tygodniowy urlop czy święta. Podobnie zdarza nam się organizować ze znajomymi mieszkającymi blisko grilla czy coś, i najczęściej ze względu na warunki odbywa się to u nas i często jest z noclegiem. O ile na samą imprezę zdarza się, że dobrze widziane jest, że jeden przyniesie wódkę, drugi ciasto a trzeci sałatkę, w ramach składki o tyle nie budzi we mnie niesmaku, że ludzie zostają u mnie na kilka dni, korzystają domu i lodówki i spędzamy razem czas na ile go mamy, i w którego organizowaniu chętnie uczestniczymy, bo w końcu po to są te wizyty.
      W drugą stronę działamy podobnie- nie robimy zakupów właścicielom domu w którym jesteśmy, cieszymy się jak zorganizowali nam rowery do wycieczek i zaproponowali wspólne popołudnie nad wodą.
      Jedynie co się zdarza, to stawiamy sobie lody, drinka czy pizzę na których się zatrzymujemy w trakcie jakiejś wycieczki, ale raczej dzieje się przy okazji, jak jej nie ma, to nikt jej nie tworzy,, a też mówimy raczej o drobiazgach niż zapraszaniu na pełen obiad odwiedzanej rodziny.
      Tylko my faktycznie się lubimy, przyjaźnimy i naprawdę nas cieszą te odwiedziny. No i z większością z tych ludzi odwiedzamy się wzajemnie, więc raz oni wpadną do mnie na tygodniowy urlop, drugi raz my pojedziemy do nich na święta. Nie jest to 1 do 1 bo to nie ma polegać na wymianie tylko skorzystaniu z okazji spotkania się , ale być może patrzyłabym na to inaczej, gdybym ja do nich nigdy a oni do mnie 3 razy w roku smile
    • bergamotka77 Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:01
      To normalne, że goście ogalacaja lodówkę, choć wino czy coś podobnego, gdy przyjdą to też raczej norma. Zakladalas, że ci się wszystko zwróci? Nie, ludzie się chetnie goszczą. Dlatego ja teraz zapraszam głównie rodzinę i niewielu bliskich przyjaciół, bo znajomych chętnych by wpaść nie brakuje. Gorzej z rewizytą bo wszyscy tacy zaganiani, no i "chcą trochę wyjść z domu".
    • chococaffe Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:11
      Jak trzeba rozruszac forum to ja się przyznam, że już milion lat nie gosciłam nikogo z noclegiem, za to sama korzystałam! big_grin

      Tak, ja zwykle przywożę jakieś czekoladki, wino czy książkę. Na miejscu zapraszam na lunch czy obiad, zdarza się, że nawet gotuję (ja robię zakupy)
      • homohominilupus Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:14
        No ja robię identycznie, moi znajomi/ przyjaciele z Pl też i zawsze tak było. Nie wyobrażam sobie siedzieć 2/3 dni u kogoś i chociaż bagietki nie kupić.
        • chococaffe Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:19
          Ja zwykłe zakupy robię tylko jak ja mam daną potrawę przygotowac, bo tak jest chyba naturalniej. Innych raczej nie. Częsciej zdarza mi się jednak zaprosić na lunch czy obiad.
        • rosapulchra-0 Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:44
          To Polacy?
          • homohominilupus Re: Gość w dom... 09.12.22, 06:43
            rosapulchra-0 napisała:

            > To Polacy?
            >
            Nie.
            • rosapulchra-0 Re: Gość w dom... 09.12.22, 09:28
              To może być kwestia innej kultury i zwyczajów niż polskie?
        • koronka2012 Re: Gość w dom... 09.12.22, 10:50
          homohominilupus napisała:

          > N ie wyobrażam sobie siedzieć 2/3 dni u kogoś i chociaż bagietki nie kupić.

          Bardzo dziwne… jak kogoś zapraszam to oferuję full serwis i jest to oczywiste.

          jak idziesz w gości to też kupujesz pieczywo?
          Przyznaje że nie przyszłoby mi to nawet do głowy. Zapraszanie gości ma swoje konsekwencje, po co zapraszasz skoro cię nie stać, albo żałujesz?
          • senin1 Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:31
            >Bardzo dziwne… jak kogoś zapraszam to oferuję full serwis i jest to oczywiste.<

            i co? obraziabys sie ze przyniesli ci pudelko czekoladek,albo jakis super ser (czy cos w tym stylu)?
            • homohominilupus Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:54
              senin1 napisała:

              > >Bardzo dziwne… jak kogoś zapraszam to oferuję full serwis i jest to oczywi
              > ste.<
              >
              > i co? obraziabys sie ze przyniesli ci pudelko czekoladek,albo jakis super ser (
              > czy cos w tym stylu)?

              No, niektóre tutaj jak najbardziej by się obraziły, bo one serów czy słodyczy nie jadają, wino moze nie utrafic w ich gusta a kawa czy herbata to zuo.
              • panna.nasturcja Re: Gość w dom... 10.12.22, 12:23
                Nie wydaje mi się by ktoś w tym wątku coś takiego napisał.
                Po prostu odpowiedzi nie trafiły w Twoje oczekiwania.
                • kk345 Re: Gość w dom... 10.12.22, 23:43
                  >Nie wydaje mi się by ktoś w tym wątku coś takiego napisał.
                  A weź poczytaj wątek, co?
            • koronka2012 Re: Gość w dom... 10.12.22, 18:23
              Nie jest to powód do obrazy, ale bywa że zwyczajnie jest mi głupio bo ktoś niepotrzebnie wykosztował się na jakąś drogą herbatę czy kawę, a ja… jej nie zużyję, bo wolę swoją siermiężną, ale ulubioną.

              szczerze mówiąc nie przepadam za tym zwyczajem, bo zwrotnie też trzeba wykombinować co przywieźć, a po co sobie komplikować życie?
        • m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 13:49
          Ale co ty z tym pieczywem??
        • hrabina_niczyja Re: Gość w dom... 09.12.22, 14:25
          Wybacz, ale jak się jest aż takim biednym, że oczekuje się od gości pieczywa to należy ich nie zapraszać. Jeżeli zapraszam to nie wymagam, aby wnieśli mi zapas żywności. Zresztą naprawdę to wino za 20 zeta czy chleb robi różnicę?
          • alicjamagdalena Re: Gość w dom... 09.12.22, 14:31
            Raczej nie chodziło nikomu o chleb tylko fakt że ktoś przyjezdza jak do hotelu.
            Znajomy M w sklepie kupił sobie fajki i alkohol uwaga dla siebie bo pije tylko xyz a M ogarnął zakupy na cały ich pobyt no i ok...potem stal przy garach bo chcial cos snacznego zrobic a do restayracji ze smarkiem nie pójdą, bo nawet się im nie chciało włożyć naczyń do zmywarki.
            Łóżka po sobie nawet nie scielili tylko M robil to za nivh. Kazałam M ułożyć ich w Living bo nie będą pierdziel w mój materac lub syna a w gabinecie jest tylko nie rozkłada sofa.
          • niemcyy Re: Gość w dom... 09.12.22, 14:39
            Nie chodzi o 20 zł (sensowne wino i tak kosztuje więcej), tylko o fakt niepoczuwania się do minimalnego rewanżu. Gdyby na pożegnanie rzucili: to na przedłużony weekend trzech króli zapraszamy do nas i coś się wymyśli, myślę, że nie byłoby wątku.
            • hrabina_niczyja Re: Gość w dom... 09.12.22, 14:42
              W rewanżu nie trzeba od razu zapraszać kogoś do siebie w konkretnym terminie. Nie wiem kogo gościła autorka, ale u mnie na weekend mogą wpaść jedynie najbliżsi, a nie jacyś randomowi ludzie. Może dlatego nie mam poczucia wydymania, bo gościom dałam jeść i pić, a oni chleba nie kupili.
              • niemcyy Re: Gość w dom... 09.12.22, 14:49
                W ogóle to nic nie trzeba. Oprócz podatków i śmierci wszystko jest dobrowolne. Ci nie wykazali się minimalną chęcią odwdzięczenia i też spoko, oprócz wątku nic się z tego powodu nie stało.

                Co do poczucia wykorzystania to jakiś czas temu chyba był wątek o wyjeździe na urlop z nierandomowym człowiekiem?
                • hrabina_niczyja Re: Gość w dom... 09.12.22, 15:13
                  Może bądź uprzejma opierd..ć się od mojego życia osobistego w wątku o gościach.
                  • niemcyy Re: Gość w dom... 09.12.22, 15:21
                    Ależ bardzo proszę, ale sama zaserwowałaś się na tacy podając akurat taki przykład.
    • panna.nasturcja Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:16
      Dla mnie jest oczywiste, że jak ktoś mnie zaprasza na weekend z nocowaniem to zamierza mnie ugościć.
      Owszem, zabieram coś słodkiego, czasem zestaw kaw lub herbat (zależnie co gospodarze lubią), nie piję więc nie daję alkoholu, ale jakbym piła to butelka wina też pasuje.
      Potem, to już zależnie od sytuacji.
      Jeśli jesteśmy razem „na mieście” to tam staram się zapłacić za lunch, kawę czy co tam wypadnie.
      Jeśli razem robimy zakupy spożywcze do domu to tez próbuję zapłacić, przy czym nie za wszystko czyli jak za obiad w knajpie to nie za zakupy spożywcze.
      Natomiast jak nie ma takiej okazji do zapłacenia to spędzam z nimi czas i już, jakaś okazja do rewanżu przecież będzie.
      • primula.alpicola Re: Gość w dom... 09.12.22, 07:03
        Ja tak samo, i myślę że o właśnie takie gesty chodzi autorce.
    • smoczy_plomien Re: Gość w dom... 09.12.22, 00:17
      Nie oczekuję dokładania się do zakupów spożywczych, ale uważam, że przychodząc w gości kulturalnie jest coś coś przynieść od siebie. Jak w domu są małe dzieci to może być kolorowanka albo resorak, a jak nie, to już tylko dla domowników - wino, ciasto, jakiś smakołyk z miejsca, skąd przyjechali. Tym bardziej jak się przyjeżdża na cały weekend.