Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Australian Open: Andy Murray pierwszym finalistą

    28.01.10, 13:17
    Murray z Federerem będzie na pewno ciekawszym finałem, niż Tsonga z Murrayem.
    Tsonga to typ tenisisty, który ma po prostu mnóstwo szczęścia i pierze w piłki
    bez krzty pomyślunku. Dołączając do tego fakt, że Australian Open to turniej
    niespodzianek, bowiem niemal każdy tenisista jest tak naprawdę w trakcie
    przygotowań, Tsonga potrafi tutaj coś zapunktować. W dalszej części sezonu nie
    istnieje.
    Mam nadzieję, że Federer z nim więc wygra, mimo, że go nie lubię. Bo tym razem
    Murray nie zlekceważy Tsongi jak 2 lata temu i odda mu nie więcej niż 9 gemów.
    Obserwuj wątek
      • copamercosur Australian Open: Andy Murray pierwszym finalistą 28.01.10, 13:29
        Otóż Jo-Wilfried jest rozstawiony z 10 a nie z 12, jak sugeruje autor.
        Zatrudnijcie jednak jakiegoś korektora.
      • Gość: asd dobre... IP: *.asi01.cs-isp.net 28.01.10, 13:54
        Tsonga to typ tenisisty, który ma po prostu mnóstwo szczęścia i
        pierze w piłki bez krzty pomyślunku

        ...ciekawa teoria. Moim zdaniem to jest ogromny talent, a z tym
        mnostwem szczescia to chyba troche przesadzasz... AO: 2006 - Final,
        2009 - Cwiercfinal. Nie wiem czy takie wyniki mozna osiagnac liczac
        na szczescie...

        Australian Open to turniej niespodzianek, bowiem niemal każdy
        tenisista jest tak naprawdę w trakcie przygotowań.

        nstepna ciekawa teoria... Ja msylalem zaczynajac AO, tenisisci maja
        juz okres przygotowan za soba (turnieje w Brisbane, Chennai, Qatar,
        Sydney i Auckland). Zreszta trudno sie dopatrzec jakichs
        szczegolnych niespodzianek patzrac na wyniki w AO, w np ostatnich 5
        latach.

        Mam nadzieję, że Federer z nim więc wygra, mimo, że go nie lubię

        hahahaha... to dobre, masz okazje ogladac prezentacje bodajze
        najlepszego tenisa w historii tej dyscypliny a tu ups... nie lubi
        zawodnika... musi cie denerwowac ogladanie tej samej osoby poraz 23
        (pod rzad!!!) w polfinale wielkiego szlema...
        Proponuje np. estazolam.
        • slonx Re: dobre... 28.01.10, 15:36
          Trudno się dopatrzyć niespodzianek w ostatnich pięciu latach? A finały osiągane
          przez Tsongę, Gonzalesa, Baghdatisa to co? pies?
          Chyba niewiele wiesz o przygotowaniach do sezonu tenisa. Co roku czołowi
          tenisiści mają problemy z wejściem w ten akurat konkretny turniej. W tym jest
          właśnie szansa dla tych nieco słabszych.
          W sezon nie wchodzi się jednym lub dwoma turniejami, w których na dodatek nie
          zawsze gra się do końca. Potrzeba trochę czasu.

          Ten turniej ma sporo sensacyjnych rozstrzygnięć czy akcentów. Spójrz na pary
          finałowe tej dekady. 2005 Safin z Hewittem, zabrakło tutaj miejsca dla Federera,
          który w poprzednim roku miał kapitalny sezon, w 2003 podstarzały, Agassi z
          Rainerem Shuettlerem, rok wcześniej Safin z ... THOMASEM JOHANSSONEM z którym na
          dodatek poniósł porażkę. Rok wcześniej Agassi z CLEMENTEM... nie wmówisz mi że
          to turniej jak każdy inny.

          Tsonga wielki talent.. widzę jak go obserwujesz, zwłaszcza że wg ciebie dotarł
          do finału w 2006 roku (dziwne, ja sądziłem, że to Baghdatis). Ale ja nie
          twierdzę, że ma on jakąś fatalną technikę... ale nie ma tego błysku geniuszu,
          nie myśli... Kiedy grał w finale z Djokovicem przegapił we frajerski sposób
          swoją szansę. Djokovic miał problem z prawym kolanem, co za tym idzie, grając
          forehand miał problemy, gdyż nie mógł go właściwie obciążyć i precyzyjnie uderzać.
          Ten tępy francuski tłuk rąbał mu i tak bez przerwy do backhandu, a Djokovicowi w
          to graj. Nie obciążał nogi, problemy w koncu minęły i szansa Tsongi przepadła.

          nie lubie na korcie graczy, którzy nie myślą. Tenis to akurat sport dla ludzi
          inteligentnych.
          • Gość: asd slonx IP: *.asi01.cs-isp.net 28.01.10, 16:08
            krotko:

            French Open w finale: Puerta, Costa, Corretja, Verkerk!!! Gaudio
            wygral w 2004, gosciu ktory wygral bodajze tylko 4 turnieje ATP i
            tylez samo challenegrow w zyciu.
            Wimbeldon: Ivanisevic, Nalbandian (2002), Philipousis
            US Open: Ferrero(hahahahaha), del Potro, T. Martin (99), i
            wspomnieni przez ciebie Agassi i Safin (te same lata co AO).

            Ale pewnie bedziesz dalej szedl w zaparte i uwazal ze przypadkowosc
            to tylko Australian Open. Inne turnieje juz nie.


            Co do 'myslenia' na korcie - jestem juniorem i za rok ma zamiar
            przejsc na zawodowstwo. Trenuje od 7 r zycia, dzieki mojemu ojcu.
            Obecnie lecze kontuzje nadgarstka i mam zamiar wrocic do regurlanej
            gry na poczatku lutego. Tenis to moje zycie i bardzo sie nim
            interesuje. Nie lubie teorii podobnych do tej ktora tutaj forsujesz
            ze AO to turniej przypaskowosci a Tsonga nie mysli na korcie.
            Obled.
            • slonx Re: slonx 28.01.10, 17:02
              Moment! Przecież najwięcej turniejów jest na kortach twardych. W nich też
              najczęściej największe sukcesy odnoszą gracze wyżej rozstawiani. Nie porównuj
              kortów twardych do trawy i do ziemi. Najwięcej punktów do rankingu zdobywa się
              na kortach twardych, dlatego to traktuje jako wyznacznik.
              Zresztą... Ivanisevic był fenomenalnym zawodnikiem i trzeba być durniem, by
              uważać że to przypadek. O Agassim i o Safinie nie pisałem, że to przypadek.
              Nalbandian jest jednym z najlepiej wyszkolonych zawodników, świetnie biega i ma
              żelazną kondycje, to problemy zdrowotne nie pozwoliły mu w pełni rozwinąć
              skrzydeł i wykorzystać potencjału. US Open - Ferrero był wtedy również
              znakomitym zawodnikiem, potem zachorował na odrę i jego organizm jest tak
              wyniszczony, że nie może powrócić. Del Potro - to akurat jest naprawdę kapitalny
              talent i ten wynik to nie przypadek.

              Zdania co do Tsongi nie zmienię. To jest tępy tłuk. Jak mu nie idzie, to nic nie
              zmienia tylko dalej swoje. często nie ma pomysłu na grę.
      • Gość: asdf dobre... IP: *.asi01.cs-isp.net 28.01.10, 14:01
        Tsonga to typ tenisisty, który ma po prostu mnóstwo szczęścia i
        pierze w piłki bez krzty pomyślunku
        ...ciekawa teoria. Moim zdaniem to jest ogromny talent, a z tym
        mnostwem szczescia to chyba troche przesadzasz... AO: 2006 - Final,
        2009 - Cwiercfinal. Nie wiem czy takie wyniki mozna osiagnac liczac
        na szczescie...

        Australian Open to turniej niespodzianek, bowiem niemal każdy
        tenisista jest tak naprawdę w trakcie przygotowań.
        nstepna ciekawa teoria... Ja msylalem zaczynajac AO, tenisisci maja
        juz okres przygotowan za soba (turnieje w Brisbane, Chennai, Qatar,
        Sydney i Auckland). Zreszta trudno sie dopatrzec jakichs
        szczegolnych niespodzianek patzrac na wyniki w AO, w np ostatnich 5
        latach.

        Mam nadzieję, że Federer z nim więc wygra, mimo, że go nie lubię

        hahahaha... to dobre, masz okazje ogladac prezentacje bodajze
        najlepszego tenisa w historii tej dyscypliny a tu ups... nie lubi
        zawodnika... musi cie denerwowac ogladanie tej samej osoby poraz 23
        (pod rzad!!!) w polfinale wielkiego szlema...
        Proponuje np. estazolam.
      • Gość: kkk Re: Australian Open: Andy Murray pierwszym finali IP: *.adsl.inetia.pl 28.01.10, 15:34
        ktoś wie o której mniej więcej będzie mecz Federera z Tsongą?
        • Gość: napływ z Grójca Re: Australian Open: Andy Murray pierwszym finali IP: *.aster.pl 28.01.10, 16:20
          Zadzwon na +48 22 123-GOOGLE. Jak odbierze recepcja, to popros o Australian Open
        • Gość: Menciu Re: Australian Open: Andy Murray pierwszym finali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.10, 16:26
          Nie wcześniej niż o 9:30 bodajże... (19:30 czasu w Australii)
          • Gość: bartek Re: Australian Open: Andy Murray pierwszym finali IP: *.toya.net.pl 28.01.10, 16:51
            Półfinał będzie na pewno o 9.30 czasu Polskiego, a nawiązując do zażartej
            dyskusji na temat Jo Wilfreda i niespodzianek to moim zdaniem życie jest pełne
            niespodzianek, ,taka ich natura, są nieprzewidywalne i nie zdarzają się tylko w
            Australii. Natomiast Tsonga jest wysokim i silnym mężczyzną stad może
            przekonanie przedmówcy że jego tenis jest siłowy, ale niech ktoś powie
            pięściażowi że ma boksować używając połowy siły jaką dysponuje, róbił mniej niż
            potrafi, nie wykorzystywał pełni atutów, które posiada, trochę głupie, a bez
            techniki tak daleko się nie awansuje
            • Gość: bartek Re: Australian Open: Andy Murray pierwszym finali IP: *.toya.net.pl 28.01.10, 17:02
              Notomiast Andy, pomijany we wcześniejszej dyskusji naprawdę mi zaimponował,
              Cilić prezentował się w AO też świetnie a dzisiaj nie za wiele zdziałał, przynam
              że Murraya nie dażę wielką sympatią, ale u mnie dużo zyskuje.
              • Gość: jaro Re: Australian Open: Andy Murray pierwszym finali IP: *.chello.pl 28.01.10, 17:10
                Cilic był po dwóch z rzędu morderczych pięciosetówkach więc co miał
                zdziałać ?
                • Gość: Micklbn Re: Australian Open: Andy Murray pierwszym finali IP: *.chello.pl 28.01.10, 17:44
                  Oj to usprawiedliwianie ze ktos był po 2 5 setówkach jest bez sensu;]rok temu
                  Nadal był po dlugej 5 setowce i wygrał z federerem wczoraj Tsonga wygrał z
                  Djokovicem. To nie ma widocznie wielkiego znaczenia poza tym na którymś turnieju
                  jest mierzony czas gry tenisistek i tenisistów i z ich obliczęn wychodzi na to
                  ze na godzine spotkania zawodnicy biegaja zaledwie okolo 10-12 minut wiec moze i
                  3-4 godizny na korcie to bardzo długo ale nie ma co przesadzać oni nie biegaja
                  jak maratonczycy napewno 5 setówki męczą ale druga sprawa to tacy zawodnicy są
                  przygotowani na taki wysyiłek przynajmniej powinni być maja cały sztab od
                  odpowiedniej diety po masażystów którzy dużo szybciej doprowadza ich do stanu
                  nowosci;]trzeba im przynac pobiegaja troche po tym korcie ale nie ma tez co
                  przesadzac Cilic przegrał bo byl slabszy i tyle murray był duzo lepszy jest w
                  dobrej formie a Cili c w AO w tym roku nie blyszczy wygrał z srednim poki co
                  tomicem kontuzjowanych wawrinka ze słabo grającym del potro troche lepszym
                  roddickiem i tyle;]
      • Gość: Miclbn Re: Australian Open: Andy Murray pierwszym finali IP: *.chello.pl 28.01.10, 16:47
        Ty chyba człowieku nie wiesz co piszesz;]oglądam każdy turniej jaki jest caały sezon tydzień w tydzień. tsonge już od dawna obserwuje i nie zauważyłem żeby grał tylko na siłe;]i mnóstwo szcześcia:D ha dobre sobie przeciez jest bardzo dobrze przygotowany fizycznie mimo swojej wagi doskonale biega ma czucie w ręce naprawde sienie znasz;]i jeszcze w drugiej częsci sezonunie istnieje to ciekawy w której częsci były te turnieje ktore wygral;]z Fedem jutro moze przegrac ale pamietam jak przegrywal 5.1 w decydujacym secie i wyrgal go własnie z federerem;]Federer ma dobra psychike ale jak sie zalamie popelnia mnostwo bledow chociazby wteyd z Tsonga ale rowniez z innymi Benneteau, Del potro na rolandzie jak i us open albo z berdychem rok temu AO. Kolego chyba sie nie orientujesz ogladasz mecze od święta i tyle.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka