heniek
24.03.02, 20:46
A potem stała się najpiękniejsza chyba rzecz w tym sezonie. Drugi w
klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, Niemiec Sven Hannawald - wchodząc na
podium - dał Adamowi niemiecką flagę. A sam, stojąc obok, machał polską z
napisem "Tychy". - To mój gest pojednania - mówił "Gazecie" Hannawald. Już
spokojny, z butelką szampana w ręku, chętnie zgodził się rozmawiać. - Chcemy z
Adamem pokazać, że się szanujemy, że jesteśmy sportowcami, ale nie wrogami.
Między nami nie ma żadnej złości, czy nieporozumień. Chcielibyśmy, żeby to
przesłanie dotarło do kibiców, którzy zwyczaje ze stadionów piłkarskich próbują
przenieść na skocznię. Nam to jest zupełnie niepotrzebne. Było mi bardzo
przykro w Zakopanem i Harrachovie, sam też niepotrzebnie, za nerwowo
reagowałem. Było mi trochę głupio, ale i kibice mają powody do tego, by się
bardzo wstydzić. Skoki narciarskie to tak niebezpieczny sport, że my szanujemy
się nawzajem, nie ma między nami niesportowych gestów. I tego samego teraz
oczekujemy od kibiców.
- To gest polsko-niemieckiego pojednania, mam nadzieję, że także początek
naszej współpracy - dodawał Małysz. - Tak miło powinno być zawsze. Niech kibice
wiedzą i widzą, że my się szanujemy i mamy do siebie respekt. A to, co dzieje
się na skoczni, to rywalizacja. Latem będzie wspólny obóz dla młodych skoczków
z Polski i Niemiec. Mam nadzieję, że już nigdy nie powtórzy się historia z
Harrachova.