Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kto wygra NBA???

    IP: *.zabrze-chopina.sdi.tpnet.pl 11.07.01, 10:31
    Kto? Utah Jazz oni i tylko oni jeśli w przyszłym sezonie nie wygrają NBA to
    mogą przyjść chude lata dla zespołu z Salt Lake City. Moze być podopnie jak
    było z Chicago Bulls.
    Obserwuj wątek
      • Gość: tommasi Re: Kto wygra NBA??? IP: 1.1.2.* 11.07.01, 10:38
        aha.
      • Gość: LB Re: Kto wygra NBA??? IP: 212.244.249.* 11.07.01, 12:21
        Utah Jazz...
        Tja...
        A świstak siedzi i zawija ich w sreberka
        ;-)
        • Gość: capulet Re: Kto wygra NBA??? IP: *.starosielce.sdi.tpnet.pl 11.07.01, 12:41
          dinozaury z Salt Lake City polegną w następnym sezonie i wreszcie Stockton i
          Malone odejdą na zasłużone emerytury
          a jekby nie patrzeć subiektywine obiektywnie z lewj prawej góry i dołu NBA NIE
          MOŻE wygrać nikt inny jak LA
          wiem, że nie jestem obiektywny, ale taka jest prawda
          • Gość: Bednar Re: Kto wygra NBA??? IP: *.router.media-com.com.pl 11.07.01, 12:45
            Utah do lamusa.
            A poważnie zamieszać może Sacramento.
            transakcja wymiany Wiliamsa na Bibiego wniesie w tym zespole więcej spokoju
      • Gość: Wilt Re: Kto wygra NBA??? IP: *.minrol.gov.pl 11.07.01, 17:32
        Gość portalu: SZEF_m napisał(a):

        > Kto? Utah Jazz oni i tylko oni jeśli w przyszłym sezonie nie wygrają NBA to
        > mogą przyjść chude lata dla zespołu z Salt Lake City. Moze być podopnie jak
        > było z Chicago Bulls.

        Wiesz, kiedy mógłbym napisać post dokładnie taki jak twój? Przed sezonem 98/99.
        Teraz wydaje mi się już (więcej niż trochę) nieaktualny.

      • Gość: Bubba Re: Kto wygra NBA??? IP: *.sanok.otd.pl 11.07.01, 19:19
        Jazz w nastepnym sezonie nie przejdą pierwszej rundy playoff a co tu dopiero
        mowi mówić o mistrzostwie...
        • Gość: voodoo_x Re: Kto wygra NBA??? IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 11.07.01, 19:28
          Jazzmani mieli swoją niepowtarzalną szansę przed sezonem 98/99, Wtedy zawiedli
          ale co rok w najważniejszej części sezonu najlepsi są Lakersi. Do walki o
          mistrzostwo mogą się włączyć 76, San Antonio Sacramento i Portland.
        • Gość: żużlik Re: Kto wygra NBA??? IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 19:33
          Jeśli ktoś wierzy w UTAH jest niepoprawnym marzycielem.Kto tam ma zdobyć
          mistrzostwo?Drętwiak Ostertag,dziadkowie,Polynice?Osobiście nie nawidzę oglądać
          meczów z udziałem Utah, gdyż grają najbardziej nieefektowną koszykówkę w
          historii NBA.Wygrać może jedynie LA(chociaż jestem za tym,żeby odpadli w
          pierwszej rundzie play-off),a jeśli ktoś w to nie wierzy niech przypomni sobie
          tegoroczne rozgrywki.Niestety czeka nas kolejny serial.Obym się mylił!!!East
          forever!
      • Gość: GloBuS Re: Kto wygra NBA??? IP: 212.160.239.* 11.07.01, 20:32
        Niestety zdecydowanym faworytem sa LA LAKERS
        ale sport to sport i istnieja zespoly ktore w pewnych okolicznosciach moga
        powalczyc o tytul. Oto te warunki:

        1. Philadelphia - utrzymanie trzonu zespolu Iverson, Mutombo, Snow -
        przesadzone, McKie nic nie wiadomo + pozyskanie dobrego zawodnika na pozycje 3
        lub 4 ... kogos takiego jak Pippen byl dla MJ
        zawodnicy wolni... Webber, Wallace (sign and trade z udzialem Tyrone Hilla -
        ale i tak chyba za malo kasy na nich)... Derek Anderson (za malo kasy nie
        oplaca pozbywac sie Hilla)

        2. Portland - jesli Maurice Cheeks okaze sie duzo lepszym coachem niz Dunleavy
        to moga nawet wygrac lige - najlepszy potencjal... ale jesli nie pogodzi
        skloconych gwiazd to pech i sweep w 1 rundzie playoff

        3. Milwaukee - atak zarabisty ale duzo pracy czeka nad obrona - kto ogladal
        serie z Philadelphia wie ze przegrali bo grali jak panienki w porownaniu z
        76ers choc maja mocniejsza kadre (Scott Williams chcial nadrobic ale przesadzil)
        oczywiscie trzeba utrzymac w zespole trzon druzyny (Cassel, Allen, Robinson,
        Thomas)

        wiecej kandydatow nie widze bo SA Spurs sa zalosni zwlaszcza ze pewnie odejdzie
        od nich Anderson (w tym roku 2,25 mln USD a wart jest wiele wiecej)
        • Gość: Turysta Re: Kto wygra NBA??? IP: *.server.ntl.com 12.07.01, 00:00
          do GloBuS'a: SA Spurs maja jeden z najwiekszych budzetow w lidze na te wakacje,
          a C Web z nimi rozmawia. Przesadzone odejscie Robinsona, ale na pare
          skrzydlowych Duncan-Webber nie ma sily w NBA
        • Gość: Lechita Re: Kto wygra NBA??? IP: *.icom.ca 12.07.01, 02:19
          Gość portalu: GloBuS napisał(a):

          > Niestety zdecydowanym faworytem sa LA LAKERS
          > ale sport to sport i istnieja zespoly ktore w pewnych okolicznosciach moga
          > powalczyc o tytul. Oto te warunki:
          >
          > 1. Philadelphia - utrzymanie trzonu zespolu Iverson, Mutombo, Snow -
          > przesadzone, McKie nic nie wiadomo + pozyskanie dobrego zawodnika na pozycje 3
          > lub 4 ... kogos takiego jak Pippen byl dla MJ
          > zawodnicy wolni... Webber, Wallace (sign and trade z udzialem Tyrone Hilla -
          > ale i tak chyba za malo kasy na nich)... Derek Anderson (za malo kasy nie
          > oplaca pozbywac sie Hilla)


          Trzon ten jest SLABY. Iverson - samolub. Mutombo, dobrze broni (z wyjatkiem Shaqa
          a o to chyba chodzi, nie prawdaz?) ale wiecej nie potrafi. Snow?:) Ten gosciu nie
          mialby szans grac ani w pierwszym skladzie LA, ani w drugim. Mckie tak samo, tez
          jest slaby.

          Webber - pojdzie do Knicksow, i tam bedzie liderem druzyny z Big Apple. Myslisz
          ze Webber chce byc partnerem Iversona? Po co? Zeby rzucac 10 razy w meczu i
          zniszczyc sobie kariere? Juz pisalem ze Philly nigdy nie pozyska dobrego
          zawodnika jesli tam gra ktos taki jak ten Iverson. Iverson juz mial dobrego
          partnera. Stackhousa. To mogl byc dobry duet. Ale Stackhouse odszedl z Philly bo
          Iverson poprostu nie potrafil z nim grac. Iverson poprostu WOLI byc samotna
          gwiazda. Dlaczego? Bo jest STRASZNIE samolubny.

          DA - jesli Philly mysli ze DA pomoze im wygrac z LA to sie myla. DA to cienias. W
          koncu facet gral w Clippersach.

          Wallace? Prosze bardzo. Sknczy sie tak jak w Portland. Wallace to taki
          trzeszczok, szczeniak z niego jest niezly. To wlasnie ON byl glownym problemem w
          Portland. Zawodnikiem jest niezlym, jednym z najlepszych na swojej pozycji, ale
          co z tego jesli nie potrafi sie podporzadkowac (tak samo jak Iverson zreszta)
          trenerowi i grze druzynowej? Iverson i Wallace razem:) To bedzie dopiero komedia
          heh.

          >
          > 2. Portland - jesli Maurice Cheeks okaze sie duzo lepszym coachem niz Dunleavy
          > to moga nawet wygrac lige - najlepszy potencjal... ale jesli nie pogodzi
          > skloconych gwiazd to pech i sweep w 1 rundzie playoff
          >

          Cheeks:) Moda na eks-zawodnikow:) Tylko dwie byle gwiazdy sprawdzily sie w roli
          menedzerow lub trenerow. Jerry West, najwybitniejszy general manager w historii
          NBA, i larry Bird. Cheeks skonczy tak jak magic johnson. Ale to nie bedzie jego
          wina. Poprostu sytuacja w Portland jest tragiczna. Same gwiazdy, ale nie ma
          DRUZYNY.

          > 3. Milwaukee - atak zarabisty ale duzo pracy czeka nad obrona - kto ogladal
          > serie z Philadelphia wie ze przegrali bo grali jak panienki w porownaniu z
          > 76ers choc maja mocniejsza kadre (Scott Williams chcial nadrobic ale przesadzil
          > )
          > oczywiscie trzeba utrzymac w zespole trzon druzyny (Cassel, Allen, Robinson,
          > Thomas)
          >
          > wiecej kandydatow nie widze bo SA Spurs sa zalosni zwlaszcza ze pewnie odejdzie
          >
          > od nich Anderson (w tym roku 2,25 mln USD a wart jest wiele wiecej)

          Milwaukee? Dobra druzyna, ale z LA nie maja szans. Moze jesli pojada gdzies do
          afryki znajda jakiegos kolosa ktory bedzie mogl walczyc z Shaqiem pod koszem. Bo
          jesli ta druzyna dojdzie do finalow, to strategia jest chyba oczywista. Wszyscy
          podaja do Shaqa, a ten porostu wklada pileczke do koszyka (Ervin Johnso to chyba
          najgorszy centr w lidze). Jakie to proste. Shaq zdobywa 60 punktow w kazdym
          meczu, 30 zbiorek i Milwaukee pada.
          • Gość: nathan Re: Kto wygra NBA??? IP: *.acn.waw.pl 13.07.01, 01:09
            Gość portalu: Lechita napisał(a):
            Iverson juz mial dobrego
            > partnera. Stackhousa. To mogl byc dobry duet. Ale Stackhouse odszedl z Philly b
            > o
            > Iverson poprostu nie potrafil z nim grac. Iverson poprostu WOLI byc samotna
            > gwiazda. Dlaczego? Bo jest STRASZNIE samolubny.
            >
            >

            Stackhouse jest takim samym typem zawodnika jak Iverson, też rzuca po 40 pkt i
            nikomu nie podaje. Dobrze, że odszedł bo by się pozabijali o piłkę. Szkoda, że
            Theo odszedł.
      • Gość: hornacek Re: Kto wygra NBA??? IP: *.metronet.pl 11.07.01, 23:10
        Utah to starcy i juz nic ten sklad nie osiagnie. A ten ich mlody (zapomnialem
        nazwiska) bedzie siedzial za gwalt. Co na to Stockton i inni Mormoni?
      • Gość: laker Re: Kto wygra NBA??? IP: 212.244.250.* 12.07.01, 01:44
        Chyba ci si cos pomylilo...
        Hallo! Mamy rok 2001, a juz w 1998 byla dla nich ostatnia szansa zdobycia
        tytulu, ale jak kazdy pamieta ten piekny rzut Jordana pokrzyzowal ich plany.
        Najwiekszym kandydatem do tytulu sa LA Lakers, oczywiscie jesli Kobe i Shaq
        wytrzymaja bez kontuzji. Jak Derek wyzdrowieje to juz sa nie pokonani. A gdyby
        wydarzyl sie cud i Jackson zapanowal nad Raiderem (zakładajac, ze zostanie) to
        juz nie ma sily - NBA World Champions 2002 are The Los Angeles Lakers.
        Oczywiście przydaloby sie aby ty Lue zostal, choc podobno do MJ sie ma
        przeniesc. Horace moze przenies sie na emeryture na Floryde, co te radze
        Stocktonowi. Jego moze zastapic Samaki Walker, ktory zostal waiveniety przez
        San Antonio.
        Dla Utah rozpoczal sie trudny okres, bo w tak silnej konferencji chyba nawet
        sie do play-off nie zakwalifikuja.
        GM Utah powinien znaleźć jakiś sign and trade z Malonem i Stocktonem, bo
        inaczej za rok, dwa (bo chyba dziadki w nieskonczonosc nie beda grac? mrozny,
        gorski klimat ich konserwuje?) upadna gorzej niz Bulls. Bo ci z kolei maja juz
        przyszlosciowego centra, i silnego skrzydlowego, wokol ktorych mozna budowac
        silna druzyne.
        Chris Webber chyba w Sacramento zostanie, bo gdzie ma przejsc? Moze do LA?
        Podobno jest z Tyra i moze, ona jako wielka fanka Lakersow namoowi go do
        przejscia. W tym wypadku musialby z $10M rocznie zrezygnowac.
        A w Portland dalej sie beda klocic, bo co to za druzyna, gdzie zawodnikom placi
        sie dwa razy wiecej, niz w LAi do zera przegrywaja?
        pozdrawiam.
      • Gość: Lechita Re: Kto wygra NBA??? IP: *.icom.ca 12.07.01, 01:49
        Gość portalu: SZEF_m napisał(a):

        > Kto? Utah Jazz oni i tylko oni jeśli w przyszłym sezonie nie wygrają NBA to
        > mogą przyjść chude lata dla zespołu z Salt Lake City. Moze być podopnie jak
        > było z Chicago Bulls.

        HHAHHHHHHHHHHHHAHHHAHAHAAHHA. Staruszki z Utah?:) BUAHAHAHHAHAHAHHAAH Te
        dziady?:) heheheheheheh Jestes GLUUUUUUUUUUUUUUUUPI. Kup sobie koles kalendarz bo
        juz mamy rok 2001 a nie 1994 kiedy te dziady jeszcze bycmoze mieli swoja ostatnia
        szanse:) hehehe

      • Gość: conrado Re: Kto wygra NBA??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.07.01, 01:59
        Gość portalu: SZEF_m napisał(a):
        > Kto? Utah Jazz oni i tylko oni jeśli w przyszłym sezonie nie wygrają NBA to
        > mogą przyjść chude lata dla zespołu z Salt Lake City. Moze być podopnie jak
        > było z Chicago Bulls.

        wydaje mi sie szefie, ze miales LAGa albo twoj post przeniosl sie w czasie (moze
        jakies zaklocenia w czasoprzestrzeni?;) a moze dopiero obudziles sie po 6 meczu
        finalowym chicago-utah, tak dobil cie ten rzut ostatni jordana ze w spiaczke
        zapadles?! :)))))))))))))))

        pozdrowienia.
      • Gość: Wilt Re: Kto wygra NBA??? IP: *.minrol.gov.pl 12.07.01, 13:27
        A jeżeli rozmawiamy na poważnie, to mistrzem będą oczywiście Lakers.
        Uzasadniane to już było tyle razy, że nie chcę tego powtarzać. Natomiast co do
        ich konkurentów, to:
        - Sixers; w Philadelphii bez zmian. Tyle energii i kasy zużywają na zatrzymanie
        własnych zawodników (szczególnie przydusił ich Mutombo - podpisać 5 - letni
        kontrakt na 60 mln w wieku co najmniej 35 lat to doprawdy wyczyn!), że nie
        dokonają żadnych istotnych wzmocnień. Czyli znów; jedna kontuzja Iversona i nie
        przechodzą nawet pierwszej rundy. Niestety, dodanie drugiego dobrego strzelca
        jest trudne ze względu na charakter Answera, ale działacze zdaje się i tak
        nawet nie mają nikogo na celowniku (ale Lechita nie przesadzaj, że Iverson jest
        jakiś wyjątkowo samolubny - taki jest raczej Stackhouse, którego tak na złość
        fanom Iversona wychwalasz; to Stack odszedł z Sixers, nie mogąc znieść
        dzielenia się piłką z Iversonem, który przecież wtedy mniej rzucał, bo był
        rozgrywającym, i to dobrym - więc odpadają twoje oskarżenia, że nie umie
        podawać).
        - Heat - chyba chciałbym, żeby to oni znaleźli się w przyszłorocznym finale,
        bo na nich kolej; dla Mourninga to już ostatni dzwonek, a i Riley zasługuje na
        przypomnienie dawnej świetności po tylu porażkach w pierwszej rundzie. Co do
        składu; szczerze mówiąc, jeśli nie uda im się pozyskanie Paytona, to nic bym
        nie zmieniał; może najwyżej, jeśli Mason miałby nie zgadzać się z Zo, zrobić
        sign and trade za jakiegoś dobrego strzelca (natomiast zamieniłbym miejscami
        Hardawaya i Cartera - ten drugi do pierwszej piątki). Ten skład po prostu musi
        się zgrać; a exception niech w obliczu tego, że chory Mourning może nie być w
        stanie spędzać na parkiecie po 40 minut, wydadzą na polisę ubezpieczeniową -
        Ewinga. Jeśli Heat nie dojdą do finału, to niech przynajmniej po drodze skasują
        Knicks (dodatkowy smaczek - pomoże w tym Ewing!).
        - Knicks. Idą w dół - i bardzo dobrze. Nic nowego, 100 mln wyrzucone w błoto
        na Houstona, choć możliwości układu Sprewell - Houston już się wyczerpały, co
        potwierdza nawet ten pierwszy - i zbyt wątły na dobrego post player Camby nic
        tu nie pomoże. Krążą słuchy, że Van Gundy rozgląda się za nową pracą - bo ten
        ich GM już się szykuje, żeby obciążyć go odpowiedzialnością za porażkę.
        - Raptors - przypomniało mi się, że jeśli wymieniam Knicks, to powinienem i
        ich wymienić, bo w przyszłym sezonie na pewno będą lepsi. Ale chyba niewiele
        lepsi; podobnie jak Sixers, wygląda, że zatrzymają własnych free agents (z
        czego się zresztą cieszę, bo chcę, żeby basket przetrwał w Kanadzie), ale
        mieliby szczęście dostając się do finału konferencji.
        - Orlando; jeszcze za wcześnie, przez następny sezon ta ekipa będzie się
        musiąła dopiero zgrać. Tym bardziej, że nie udało im się wzmocnić pod koszem
        ani z Webberem ani z Davisem; pewnie będą musieli być wdzięczni Lakers, że ci
        odpuszczą H. Granta.Ale mogą dojść do finału na Wschodzie.
        - Bucks; żeby myśleć o pójściu dalej czy nawet utrzymaniu pozycji finalisty
        konfrencji muszą wzmocnić sie pod koszem i/lub wzmocnić obronę, bo w obu tych
        elementach są jedną ze słabszych czołowych drużyn NBA. Na razie ani na jedno
        ani na drugie sie nie zanosi; był kiedyś pomysł Payton za Cassella, ale upadł
        (nic dziwnego, żaden interes dla Sonics); teraz to samo spotka śmieszną
        koncepcję Big Dog za Webbera.
        - Spurs; wielka niewiadoma. I Robinson (pokazał swoje prawdziwe oblicze) i
        Anderson chcą większą część z dostępnych 16 mln, więc rzeczywiście pojawiają
        się rozważania, czy nie spuścić ich obu i nie dostać Webbera, który wraz z
        Duncanem przesuniętym na swoją naturalną pozycję - centra stworzy nowe, lepsze
        Dwie Wieże. Ale byłyby to Dwie Wieże strasznie osamotnione - mające na
        wszystkich niższych pozycjach najwyżej tych samych zużytych weteranów co teraz
        (i to nie wszystkich - np. Avery Johnson odchodzi do Nuggets), bo nikogo więcej
        kupić za pozostałą po C - Webbie resztkę kasy by się raczej nie udało.
        - W świetle tych kłopotów Spurs w finale na Zachodzie widzę raczej Kings,
        którym najprawdopodobniej uda się zatrzymać Webbera. Bibby za Williamsa - dobry
        ruch, postępy Turkoglu podobne to tych, jakie poczynił w poprzednim sezonie
        Stojakovic, a sam Stojakovic wyrastający na uznaną gwiazdę NBA - alleluja i do
        przodu, jak ostatnio niecnie splagiatował Ojca Dyrektora Mazowiecki.
        - No i oczywiście mimo wszystko nie można pominąć Blazers - wiadomo, tyle,
        znaczących nazwisk... Mimo wszystko nie sądzę, żeby Cheeks poradził sobie
        znacząco lepiej niż Dunleavy (ale Lechita, jeśli wymieniasz gwiazdy, które
        zostały dobrymi trenerami, to trzeba jeszcze dodać przynajmniej Lenny Wilkensa,
        Sharmana, Heinsohna i K.C. Jonesa - chyba że mówisz tylko o supergwiazdach). Po
        prostu uważam, że Wallace - klucz do sukcesu zespołu - jest graczem, do którego
        nie da się trafić, podobnie jak do Ridera. Dla mnie to dobrana para świrów. I
        bez żadnych analogii z Rodmanem, bo on świrował na pokaz, dla mediów, a na
        parkiecie potrafił sie kontrolować.
        - Mavericks; zespół przyszłości. Podobnie jak Orlando, muszą się jeszcze
        zgrać - ale w przeciwieństwie do nich, nie potrzebują wzmocnień na praktycznie
        żadnej pozycji - bardzo rzadka sytuacja. Chyba jeszcze bogatsi w obiecujące
        talenty (Nowitzki, Nash czy Zhi Zhi) niż Kings; za 2 lata widzę ich w finale na
        Zachodzie.
        - Timberwolves; odcięci od draftu skazani są na powolną wspinaczkę w górę,
        walcząc o miejsce z następującymi im na pięty Suns i Rockets. Życze im dobrze,
        ale musieliby mieć dużo szczęścia (np. wylądowanie Artesta/Fizera lub Paytona),
        żeby móc choć marzyć o zrewanżowaniu się Spurs.

        To chyba wszyscy najpoważniejsi kandydaci (np. Pacers osłabia, choć mało kto to
        zauważa, koncentrując się na trenerze czy odejściu podstawowych graczy, głupi
        upór Rose'a przy graniu jako rozgrywający. Ale po zastanowieniu ich dołączam -
        mimo to nie powinni być gorsi od Knicks). Suns - trudno przewidzieć efekt zmian
        w składzie, ale chyba muszą jeszcze poczekać.
        I to by było na tyle.
        • Gość: rychu Re: Kto wygra NBA??? IP: 194.204.130.* 12.07.01, 13:44
          W/g mnie Utah to jest myślenie życzeniowe ( choć też im kikicuję ) -jednak LAL
          wcale nie są 100% faworytem . Ja daję im 50% ,40% dla 76 , pozostałe 10 na cud.
        • Gość: Lechita Re: Kto wygra NBA??? IP: *.icom.ca 12.07.01, 23:17
          Gość portalu: Wilt napisał(a):

          > A jeżeli rozmawiamy na poważnie, to mistrzem będą oczywiście Lakers.
          > Uzasadniane to już było tyle razy, że nie chcę tego powtarzać. Natomiast co do
          > ich konkurentów, to:
          > - Sixers; w Philadelphii bez zmian. Tyle energii i kasy zużywają na zatrzymanie
          >
          > własnych zawodników (szczególnie przydusił ich Mutombo - podpisać 5 - letni
          > kontrakt na 60 mln w wieku co najmniej 35 lat to doprawdy wyczyn!), że nie
          > dokonają żadnych istotnych wzmocnień. Czyli znów; jedna kontuzja Iversona i nie
          >
          > przechodzą nawet pierwszej rundy. Niestety, dodanie drugiego dobrego strzelca
          > jest trudne ze względu na charakter Answera, ale działacze zdaje się i tak
          > nawet nie mają nikogo na celowniku (ale Lechita nie przesadzaj, że Iverson jest
          >
          > jakiś wyjątkowo samolubny - taki jest raczej Stackhouse, którego tak na złość
          > fanom Iversona wychwalasz; to Stack odszedł z Sixers, nie mogąc znieść
          > dzielenia się piłką z Iversonem, który przecież wtedy mniej rzucał, bo był
          > rozgrywającym, i to dobrym - więc odpadają twoje oskarżenia, że nie umie
          > podawać).

          Wilt, Iverson potrafi podawac, ale tego nie robi. Wlasnie dlatego odszedl
          Stackhouse. masz racje ze Iverson mniej wtedy rzucal, ale tylko dlatego ze byl
          nowym zawodnikiem i poprostu MUSIAL podawac.

          > - Heat - chyba chciałbym, żeby to oni znaleźli się w przyszłorocznym finale,
          > bo na nich kolej; dla Mourninga to już ostatni dzwonek, a i Riley zasługuje na
          > przypomnienie dawnej świetności po tylu porażkach w pierwszej rundzie.

          Mourning juz chyba nie bedzie taki efektowny jak kiedys po tej swojej chorobie.
          pat Riley, ciekawe czy to taki swietny trener. Patrzac na to z perspektywy
          ostatnich 10 lat, wydaje mi sie ze mial poprostu fuksa ze mogl prowadzic taka
          swietna druzyne w LA.

          >Co do
          > składu; szczerze mówiąc, jeśli nie uda im się pozyskanie Paytona, to nic bym
          > nie zmieniał; może najwyżej, jeśli Mason miałby nie zgadzać się z Zo, zrobić
          > sign and trade za jakiegoś dobrego strzelca (natomiast zamieniłbym miejscami
          > Hardawaya i Cartera - ten drugi do pierwszej piątki). Ten skład po prostu musi
          > się zgrać; a exception niech w obliczu tego, że chory Mourning może nie być w
          > stanie spędzać na parkiecie po 40 minut, wydadzą na polisę ubezpieczeniową -
          > Ewinga. Jeśli Heat nie dojdą do finału, to niech przynajmniej po drodze skasują
          >

          Zbieranie starych dziadkow (ewing) nic im nie pomoze.


          > - Raptors - przypomniało mi się, że jeśli wymieniam Knicks, to powinienem i
          > ich wymienić, bo w przyszłym sezonie na pewno będą lepsi. Ale chyba niewiele
          > lepsi; podobnie jak Sixers, wygląda, że zatrzymają własnych free agents (z
          > czego się zresztą cieszę, bo chcę, żeby basket przetrwał w Kanadzie), ale
          > mieliby szczęście dostając się do finału konferencji.

          Beda lepsi jesli Vince wroci. A chyba tak zrobi. Wrocil Antonio Davis, i chyba to
          tez skloni Vinca aby pozostac w Toronto. Tam moze zarobic najwiecej pieniedzy.

          > - Orlando; jeszcze za wcześnie, przez następny sezon ta ekipa będzie się
          > musiąła dopiero zgrać. Tym bardziej, że nie udało im się wzmocnić pod koszem
          > ani z Webberem ani z Davisem; pewnie będą musieli być wdzięczni Lakers, że ci
          > odpuszczą H. Granta.Ale mogą dojść do finału na Wschodzie.

          Grant jest dobrym zawodnikiem, ale czy to on poprowadzi Orlando do finalow?
          Watpie.

          > - Bucks; żeby myśleć o pójściu dalej czy nawet utrzymaniu pozycji finalisty
          > konfrencji muszą wzmocnić sie pod koszem i/lub wzmocnić obronę, bo w obu tych
          > elementach są jedną ze słabszych czołowych drużyn NBA. Na razie ani na jedno
          > ani na drugie sie nie zanosi; był kiedyś pomysł Payton za Cassella, ale upadł
          > (nic dziwnego, żaden interes dla Sonics); teraz to samo spotka śmieszną
          > koncepcję Big Dog za Webbera.

          Musza sie wzmocnic pod koszem. Inaczej Lakersi ich zniszcza. Ale to nie jest
          realne, bo zaden dobry centr nie jest teraz wolny.


          > - Spurs; wielka niewiadoma. I Robinson (pokazał swoje prawdziwe oblicze) i
          > Anderson chcą większą część z dostępnych 16 mln, więc rzeczywiście pojawiają
          > się rozważania, czy nie spuścić ich obu i nie dostać Webbera, który wraz z
          > Duncanem przesuniętym na swoją naturalną pozycję - centra stworzy nowe, lepsze
          > Dwie Wieże. Ale byłyby to Dwie Wieże strasznie osamotnione - mające na
          > wszystkich niższych pozycjach najwyżej tych samych zużytych weteranów co teraz
          > (i to nie wszystkich - np. Avery Johnson odchodzi do Nuggets), bo nikogo więcej
          >
          > kupić za pozostałą po C - Webbie resztkę kasy by się raczej nie udało.


          Ogladales mecze LA z SA? Webber poprostu sie BAL podejsc blizej do kosza. Rzucal
          z dystansu i slabo mu to szlo. Webber jest troszeczke przereklamowany.

          > - W świetle tych kłopotów Spurs w finale na Zachodzie widzę raczej Kings,
          > którym najprawdopodobniej uda się zatrzymać Webbera. Bibby za Williamsa - dobry
          >
          > ruch, postępy Turkoglu podobne to tych, jakie poczynił w poprzednim sezonie
          > Stojakovic, a sam Stojakovic wyrastający na uznaną gwiazdę NBA - alleluja i do
          > przodu, jak ostatnio niecnie splagiatował Ojca Dyrektora Mazowiecki.

          Nie zgadzam sie. W finale zachodu beda grac Lakers i Dallas.

          > - No i oczywiście mimo wszystko nie można pominąć Blazers - wiadomo, tyle,
          > znaczących nazwisk... Mimo wszystko nie sądzę, żeby Cheeks poradził sobie
          > znacząco lepiej niż Dunleavy (ale Lechita, jeśli wymieniasz gwiazdy, które
          > zostały dobrymi trenerami, to trzeba jeszcze dodać przynajmniej Lenny Wilkensa,
          >
          > Sharmana, Heinsohna i K.C. Jonesa - chyba że mówisz tylko o supergwiazdach).

          Tak juz bywa ze im lepszy zawodnik tym gorszy trener/menedzer. A Cheeks byl
          bardzo dobrym graczem, wiec nie wroze mu wielkich sukcesow.


          Po
          >
          > prostu uważam, że Wallace - klucz do sukcesu zespołu - jest graczem, do którego
          >
          > nie da się trafić, podobnie jak do Ridera.

          Mam nadzieje ze z Riderem sie mylisz:) Moze sie naprawde przydac w LA.

          Dla mnie to dobrana para świrów. I
          > bez żadnych analogii z Rodmanem, bo on świrował na pokaz, dla mediów, a na
          > parkiecie potrafił sie kontrolować.
          > - Mavericks; zespół przyszłości. Podobnie jak Orlando, muszą się jeszcze
          > zgrać - ale w przeciwieństwie do nich, nie potrzebują wzmocnień na praktycznie
          > żadnej pozycji - bardzo rzadka sytuacja. Chyba jeszcze bogatsi w obiecujące
          > talenty (Nowitzki, Nash czy Zhi Zhi) niż Kings; za 2 lata widzę ich w finale na
          >
          > Zachodzie.

          A ja juz za rok.

          > - Timberwolves; odcięci od draftu skazani są na powolną wspinaczkę w górę,
          > walcząc o miejsce z następującymi im na pięty Suns i Rockets. Życze im dobrze,
          > ale musieliby mieć dużo szczęścia (np. wylądowanie Artesta/Fizera lub Paytona),
          >
          > żeby móc choć marzyć o zrewanżowaniu się Spurs.
          >
          > To chyba wszyscy najpoważniejsi kandydaci (np. Pacers osłabia, choć mało kto to
          >
          > zauważa, koncentrując się na trenerze czy odejściu podstawowych graczy, głupi
          > upór Rose'a przy graniu jako rozgrywający. Ale po zastanowieniu ich dołączam -
          > mimo to nie powinni być gorsi od Knicks). Suns - trudno przewidzieć efekt zmian
          >
          > w składzie, ale chyba muszą jeszcze poczekać.
          > I to by było na tyle.

      • Gość: Kiwny Re: Kto wygra NBA??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 23:54
        Jeśli Michael Jordan wróci do gry to mistrzostwo zdobędzie Washington
        Wizards!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka