Gość: rk
IP: *.teleton.pl
29.06.02, 23:12
Jest to chyba pierwszy finał w historii M.Św., w którym jedna z drużyn całą
nadzieję na zwycięstwo pokłada w bramkarzu. Wynika z tego, że albo bramkarz
jest taki dobry, albo zawodnicy z pola znacznie słabsi od przeciwników. Moim
zdaniem w tym wypadku i jedno i drugie.