Gość: Porter
IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl
27.05.05, 13:22
Mam wrażenie, że w polskiej piłce kończy się epoka dominacji Wisły. Wisła
zdobyła tytuł Mistrza Polski, ale uczyniła to w stylu, który zniesmaczył
nawet jej najwierniejszych kibiców. Można oczywiście być pewnym, że gdyby
którakolwiek polska drużyna zdobyła majstra w takim stylu, jak Wisła, to
przypuszczalnie kibice oszalaleliby z radości, ale Wiślacy tak rozpieścili
swoich kibiców, że takie mistrzostwo ci ostatni uznali za wstydliwe. Dla mnie
poza dyskusją jest to, że Wisła jest obecnie drużyną schyłkową. Jedni
kluczowi zawodnicy marzą o wyjeździe za granicę, inni przekroczyli swój
maksymalny poziom sportowy, a jedni i drudzy są serdecznie znudzeni grą w
Wiśle. Co gorsza, nie widać następców. Marek Zieńczuk, i owszem jest
podstawowym zawodnikiem Wisły, ale gra słabiej, niż w Amice. Jakub
Błaszczykowski to wielce utalentowany dzieciak, ale jednak dzieciak. Gołoś...
we środę grał przeciwko Legii i jeśli wpadł w oko wiślackim scoutom, to nie
mogę zrozumieć, jak pominęli oni taki brylant, jak Jacek Magiera. Brożkowie
powoli wędrują w stronę przegródki "wieczne talenty", Grzegorz Kmiecik
najlepsze to ma geny, Paulista jest świetny, ale na drugą ligę portugalską.
Jak zobaczy np. boisko Odry Wodzisław (albo Polonii) w połowie listopada, to
zwątpi, Kwiek dobrze się zapowiadał, ale doznał spłaszczenia pośladków od
siedzenia na ławce, a Tomasz Dawidowski, jak się już wyleczy, to nie pokaże
nic więcej, niż pokazywał w Amice. Krótko mówiąc, Wisłę czeka budowanie nowej
drużyny. Nadzieję daje to, że wtajemniczeni twierdzą, iż drużyny Liczki
zawsze mają lepszą jesień. Po prostu wówczas można zastosować ulubiony środek
trenera-Wernera integrujący drużynę, a mianowicie wspólne grzybobranie. Na
wiosnę w naszym klimacie to nie jest łatwe, a eksperyment z wyprawą do
pieczarkarni przed meczem z Legią nie zadziałał. No, ale żarty na bok.
Zupełnie nie wierzę w to, że Liczka zdoła zbudować porządną drużynę. Przecież
on solidnych, rutynowanych zawodników tak znudził grą, że żal było patrzeć.
Jeżeli porównamy np. grę Stolarczyka z meczu Legia - Wisła i Gołaszewskiego z
meczu Polonia - Legia, to wyjdzie nam, że Stolarczyk grał nie tylko gorzej,
ale i na zupełnym zwisie. A przecież on raczej nie czeka na transfer
zagraniczny. Jemu się po prostu nie chce. Niby osiągnął w piłce dużo, ale
przecież zmotywować można nawet gwiazdorów - milionerów - że przypomnę, jak
zapieprzali w końcówce finału Ligi Mistrzów zawodnicy Milanu, którzy w swoim
sportowym życiu co nieco osiągnęli, a kto wie, czy nie więcej, niż
Stolarczyk. No - nawet największy fan Werneiro - treneiro nie powie, że w
Wiśle widać ślad radości z gry. Nawet radość po zdobyciu tytułu była po
części udawana.
Prasa doniosła, że po zakończeniu meczu z Górnikiem, reakcja kibiców
spowodowała, że Cupiał się ropłakał i to bynajmniej nie ze wzruszenia. Jednym
słowem w Krakowie jest drużyna w rozsypce, trener - indolent (ale bardzo
sympatyczny) i zniechęcony właściciel. To nie rokuje dobrze na przyszłość.
Jednakowoż, jeśli Cupiał postanowi kontynuować finansowanie drużyny na
obecnym poziomie (a to też jest wątpliwe), to Wisłę czeka budowa nowego
zespołu. Wówczas ma szansę uniknąć błędów popełnionych w odstatnich latach.
Te błędy, to przede wszystkim przepłacanie piłkarzy i zupełnie idiotyczna
polityka transferowa. A kibicom też dobrze zrobi, jak trochę odpoczną od
sukcesów, bo widać, że już ich nie cenią. Chociaż Wisła, nawet bardzo
osłabiona może nadal liczyć się w naszej, coraz słabszej lidze. Przecież tego
majstra zdobyła nie starając się wcale...
Kto jeszcze będzie się liczył? Legia, albo Groclin. W ogóle nie wierzę w
Cracovię, oglądałem ich w tym roku w kilku meczach: z Łęczną, Wisłą, Legią,
Polonią i Płockiem. We wszystkich grali słabo. Z Łęczną zremisowali bardzo
szczęśliwie, z Wisłą powinni dostać wyższe smary, z Legią - Craxa wygrała,
ale było to spotkanie dwóch drużyn pogrążonych w głębokim kryzysie, który -
jak się zdaje - w Legii minął, a w Craxie trwa, o czym świadczą mecze z
Polonią (szczęśliwe, wymęczone zwycięstwo) i Płockiem.
Legia... Jeżeli nie dokona wzmocnień, to może zostać mistrzem tylko pod
warunkiem dalszego obniżenia się poziomu ligi. Jak na polskie warunki ekipa
jest silna, ale tylko, jak na polskie warunki. Od meczu z Łęczną Legia gra
dobrze, tylko trudno powiedzieć, na ile jest to stan trwały. Jacek Zieliński
był doskonałym piłkarzem, może zostać równie dobrym trenerem. Ale naprawdę
trudno być czegokolwiek pewnym.
Groclin... Jeżeli nie wyrzucą Radolskiego, to za wiele nie zwojują. Piłkarze
są nieźli, ale właśnie tylko nieźli, a na dodatek coraz gorsi. Para
Niedzielan - Rasiak ma się do pary Ślusarski - Sikora jak powab Wenus z Milo
do powabu p. Ziuty z Bazaru Różyckiego, Goliński, na którym ma się opierać
gra, to cienias, podobnie Radzewicz. Wystarczy, żeby kontuzję złapał Mynar i
leży Dyskopatia, jak długa.
Czyli w następnym sezonie będziemy mieli znowy wyrównaną walkę pomiędzy
schyłkową - przebudowywaną Wisłą, Legią i Groclinem. Dominacja Wisły raczej
się skończy.
Wygląda też na to, że skończy się epoka obecnych działaczy PZPN. Przy dobrych
układach zeznania Antoniego F. okażą się zabójcze dla tego środowiska. Może
się skończy era qrewskiego ustawiania meczów (chociaż jak pokazuje przykład
Marcina B. sędziującego mecz Katowice - Odra, są sędziowie, którzy niczego
się nie boją - no może tylko podejrzenia, że sprzyjają GKS).
Mam takie wrażenie, że dzięki temu liga będzie ciekawsza i uczciwsza. Nie
znaczy to jednak, że mecze będą stały na lepszym poziomie. To jest możliwe
tylko pod warunkiem zainwestowania większych pieniędzy. Kto wie, może to
nastąpić, jeśli inwestorzy będą mogli liczyć, że o wyniku gry, a więc także o
ich zyskach, nie będzie decydował nieuczciwy sędzia.