Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Portland Trail Blazers

    IP: 62.233.129.* 30.10.02, 12:28
    Portland to drużyna młodych i szalonych graczy kóży jeszcze nie
    pokazali co potrafią. Mają w swojej ekipie paru doświadczonych
    graczy są moime pretendentem do korony mistrza. Jeszcze nie
    jedno pokaża i zaskoczą wszystkich.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Kirith Re: Portland Trail Blazers IP: 158.75.5.* 30.10.02, 14:36
        O ile mnie pamiec nie myli, to PTB juz od kilku sezonow
        probuja "pokazac na co ich stac". I jakos im to nie wychodzi. A
        lata leca. I leca... To juz nie jest druzyna "mlodych
        szalencow", ale "coraz starszych szalencow".
        • Gość: McCuskey Re: Portland Trail Blazers IP: *.uml.lodz.pl 30.10.02, 15:26
          Racja, racja. Tylu nieodpowiedzialnych w jednej ekipie? To
          przesada. Już to przerabiali i nic im nie wyszło. Znowu będzie
          lipa.
          • Gość: Szeryf 2 Re: Portland Trail Blazers IP: *.acn.pl 20.11.02, 10:56
            Portland w ty roku niczego wielkiego niestety nie pokaże -
            przede wszystkim dlatego, że trener jest laikiem. jest młody i
            ma mało doświadczenia (był zaledwie asystentem trenera w 76ers).
            Kiedy trenerem był Mike Dunlevy Portland grało lepiej, pomimo
            niezdyscyplinowanych graczy w składzie jak Isaiah Rider. W
            skróconym sezonie doszli przecież do finału konferencji
            zachodnie i ustąpili Spurs, którym wtedy nikt nie był w stanie
            zagrozić. A teraz Pippen ma większe doświadczenie i większe
            predyspozycje trenerskie niż sam trener Blazers. Poza tym
            polityka transferowa klubu troche zeszła na manowce.
            Teoretycznie po dobrych sezonach uznano, że może być jeszcze
            lepiej gdy powstrzyma sie Shaqa i próbowano zwerbowac zawodników
            mogacych to zrobić (Davis - podczas finałów dobrze grał
            przeciwko Shaqowi - wówczas grał w Pacers, Kemp - duży solidny
            nie do przepchnięcia...). Ale popełniono powazny błąd - oodano
            do Pacers modego Oneal'a, który obecniejest jednym z
            wyrózniających sie zawodników Pacers. Reasumując zawodnicy
            Portland Trail Blazers nie sa chyba już w stanie z tym trenerem
            osiągnąć niczego wielkiego, poza wejściem do play off a i z tym
            może być ciężko w tym sezonie. Trener nie ma u nich autorytetu,
            a poza tym cięzko im sie zmobilizowac. Szkoda bo Blazers to moja
            ulubiona drużyna a czasy (zreszta nie tak odległe) z Riderem,
            Grantem, Onealem w składzie juz nie wróca. Wtedy gra sprawiał im
            radość i przyjemność az miło było na to popatrzeć, teraz
            wyglądają na znudzonych rzemieslników, którzy chca tylko wejść
            do play off i na tym skończyć (a przecież to własnie Blazers
            mają najdłuższy rekord wejscia co rok do fazy play off, który
            trwa do dzis). No i logo, które zostało zmodyfikowane przed
            sezonem (osobiście wole wczesniejsze) nie przyniosło szcześcia,
            a wrecz przeciwnie bilans 4-6 chluby Blazers'om nie daje, a
            wręcz przeciwnie. jakby ktos chciał pogadać o blazersach niech
            pisze umello@wp.pl
            • Gość: Soulfly Re: Portland Trail Blazers IP: *.retsat1.com.pl 20.11.02, 13:37
              W Portland wszystko zaczęło sypać się po sezonie 1999-2000.
              Odeszli wtedy Brian Grant i Jermaine O`Neal, a na ich miejsce przybyli Shawn
              Kemp i Dale Davis. Zamiast szukać wzmocnienia na pozycji centra, żeby w
              przyszłości zastąpić Sabonisa, ściągnęli kolejnych 2 PF, na dodatek o
              aspiracjach gwiazdorskich i z problemami (Kemp). Gracze się dublowali, mieli do
              dyspozycji mało minut, pojawiły się konflikty, niesnaski, (w sezonie 2001-02
              na miejsce spokojnego Smitha przyszedł Patterson, który ma/miał nakaz
              aresztowania w którymś ze stanów), zabrakło lidera.
              Paul Allen popełnił błąd myśląc "mogę mieć wszystkich najlepszych". Najlepsi
              możliwi w tym czasie do kupienia, mieli niestety najlepsze lata za sobą, i
              znani byli z ciężkiego charakteru (dlatego byli "na sprzedaż"). Drużyna gwiazd
              zaczęła grać jak ostatni "dream team", czyli zaczęła przegrywać wszystko co
              najważniejsze.
              Dziś jedyna szansa na poprawę to zakończenie karier przez Pippena, Davisa i
              Sabonisa (który wiadomo że za rok odchodzi), transfer kogoś z trójki Wells,
              Anderson, Patterson, oraz wymiana za Wallece`a (przydałaby mu się zmiana
              klimatu).
              Największe nieporozumienie to niestety Stoudamire, ale on od kilku lat gra w
              taki sposób, że chyba nikt go nie kupi (a przynajmniej nie z takim kontraktem)
            • Gość: Wilt Re: Portland Trail Blazers IP: proxy / *.gov.pl 21.11.02, 09:58
              Parę moich uwag o Portland. Kolego Szeryf, nie zgodzę się, że Pippen ma większe
              doświadczenie czy większe predyspozycje trenerskie od Cheeksa. W stosunku do
              tego drugiego trzeba pamiętać o jego wspaniałej karierze zawodniczej i o byciu
              jednak przez parę ładnych lat asystentem pod samym Larrym Brownem, natomiast
              teraz z Blazers trudno wymienić nawet bardziej doświadczonego trenera, który
              spisywałby się lepiej i trzymałby ten bałagan bardziej w kupie; Phil Jackson?
              To nie Cheeks jest problemem Blazers, naprawdę - raczej Trader Bob. A co do
              Pippena, coachem jako takim jeszcze nie był, ale tego, że liderem być nie
              potrafi, już dowiódł. W historii ligi nie było przypadku, w którym gracz dając
              z siebie tak mało miał tak pewną drogę do mistrzostwa i MVP Finałów, co Pippen
              w 2000 r. (najlepszym zawodnikiem Blazers był już zresztą wtedy R. Wallace, ale
              MVP na bazie dorobku i lepszej opinii i tak dano by Pippenowi) – a jednocześnie
              tak zawiódł w decydującej chwili.
              Blazers koło 1999 rzeczywiście grali radośniej niż teraz (to nie sztuka ;-)),
              ale w szukaniu ich naprawdę radosnego i ładnego basketu trzeba się cofnąc do
              początku lat. 90., ery Drexlera i Adelmana, kiedy zresztą kibicowałem im w
              walce z chicagowskim imperium zła ;-), którą wygraliby, gdyby Adelman i reszta
              mieli już wtedy dość odwagi, by zaufać graczom z zagranicy. Sabonis – nie jest
              łatwo znaleźć jego następcę, w tym sezonie na pewno pomoże, ale oczywiście,
              jaki i Pippen, nie jest przyszłością zespołu. Stoudamire - jeśli ktoś go
              weźmie, to raczej tylko Knicks, i to też w zamian za jakiś niechciany kontrakt
              (a Sprewell mógłby okazać się jeszcze gorszym nabytkiem). W sumie uważam, że w
              tej chwili startująca piątka Blazers powinna wyglądać:
              PG – McInnis
              SG – B. Wells
              SF - Patterson
              PF – R. Wallace
              C – Na zmianę: Sabonis, D. Davis i Randolph

              I tylko obsada tej ostatniej pozycji nie byłaby całkowicie pewna na przyszłość,
              choć Randolph to obiecujący zawodnik. Pozostałych, jeśli nie mogliby pogodzić
              się z byciem zmiennikami, należałoby się pozbyć w zamian za klasycznych
              zmienników – i Blazers mogliby osiągać wtedy lepszy wyniki za mniejsze
              pieniądze niż teraz, kiedy wygląda, że są słabsi od o połowę tańszych Sonics.
              Wątpię jednak, czy Whitsitt z P. Allenem byliby w stanie za to pójść, bo
              wyznają filozofię, że zawsze im więcej, tym lepiej. Chociaż.. o ich powrocie
              do trzeźwego myślenia może świadczyć letnia propozycja oddania Rasheeda, B.
              Wellsa i zdaje się Davisa za Garnetta; na to jednak Wolves nie poszli.
              • jedrek77 Re: Portland Trail Blazers 21.11.02, 12:47
                Też im kibicuję od zawsze (to znaczy od finałów z Detroit), a Clyde to był
                najasamfajnieszy koszykarz. Teraz uważam, że trochę przereklamowany, ale tylko
                trochę.
                a do rzeczy: pierwsza sprawa to Trader Bob musi (niestety) znowu dokonać
                jakiegoś tradu. Wymienić kupę mięsa za jednego, dwóch pożadnych gości. Po
                cholerę im taka ławka, na której siedzą prawie sami zawodnicy, co mają o cos
                pretensje. Najgorzej, że im dłużej siedzą, tym gorsze mają statystyki, więc
                stają sie gorszym materiałem przetargowym do wymiany. Dlatego myślałem, że
                dokonają jakiejś zmiany jeszcze przed sezonem. Ta z Garnettem średnio mi się
                podobała, ale teraz uważam, że trzeba było tak zrobić. Wallesa bardzo lubię,
                ale to psychol. Teraz znowu to potwierdza, co gorsza przejął się chyba rolą
                lidera i co prawda jest najskuteczniejszym zawidnikiem, ale trafia co trzeci
                rzut. A taki był z niego super gość w 1999. Wydawało się, że może grac tylko
                lepiej i kiedyś będzie rządził. Niestety, trzeba mieć tez trochę pod czaszką, a
                on chyba nie ma.
                Kogo bym zostawił? Wells (!), Patterson, McInnis, Randolph, Sabonis
                Pierwszy do wymiany Stoudamire. Reszta stosunek obojętny.
                I nie wiem, czy nie fajnie by było, jakby kiedyś trenerem został Pat R.
                PS.
                Wilt, pamietasz, jaki pierwszy mecz NBA puścili w TVP? I nie mam na myśli
                odtwarzanych po kilku latach finałach Lakersów, ale w miarę aktualny
                PS2. Dopiero sprawdziłem, że PTB nawet wygrali, nawet wysoko i nawet z nie byle
                kim. I nawet Rasheed miał niezłą skuteczność. Ale jak kiedyś sam Damon
                powiedział po jakimś strasznym meczu: jeden krok naprzód, dwa w tym. Itak
                pewnie będzie i tym razem. Niestety
                • Gość: Wilt Re: Portland Trail Blazers IP: proxy / *.gov.pl 22.11.02, 13:30
                  Jedrek 77: „w miarę aktualny mecz w TVP”? Domyślam się, ze jakieś spotkanie
                  Blazers ;-) – przybliż szczegóły. Co do przereklamowania Drexlera, nie zgodzę
                  się; wprost przeciwnie, trudno o równie świetnego zawodnika tak niedocenionego
                  jak on.

                  Sacto: osobiście śledziłem 7. mecz Zachodu w 2000 (i sądząc po twojej ksywce,
                  również w 2002), z przeciwnej strony barykady niż Ty – ciekawie wymienić
                  poglądy ;-). Stoudamire’a jednak Blazers spławią, jeśli tylko znajdzie się
                  ktokolwiek chętny. Wallace: obniżył liczbę fauli technicznych, ale równolegle
                  do innych statystyk; chyba lepszy już był stan poprzedni ;-). Ciekawe jest
                  Twoje info o zbytniej pobłażliwości Cheeksa wobec nawet nocnego życia
                  zawodników; ale z drugiej strony, czy uważasz, że polityka twardej ręki mogłaby
                  przynieść z tym składem lepsze rezultaty? Poza tym, jeśli chodzi o playing
                  time, Cheeks zarządza chyba nim całkiem sprawnie i w przeciwieństwie do
                  Dunleavy’ego nie boi się narzekania mało grających.
                  • jedrek77 Re: Portland Trail Blazers 24.11.02, 13:30
                    Gość portalu: Wilt napisał:

                    > Jedrek 77: „w miarę aktualny mecz w TVP”? Domyślam się, ze jakieś s
                    > potkanie
                    > Blazers ;-) – przybliż szczegóły. Co do przereklamowania Drexlera, nie zg
                    > odzę
                    > się; wprost przeciwnie, trudno o równie świetnego zawodnika tak
                    niedocenionego
                    > jak on.

                    Z Phoenix Suns, w finale konferencji w roku ???tym, co póxniej przegrali z
                    Detroit. Z Suns przegrywali już ponad 20 w drugiej kwarcie, ale póxniej
                    genialnie zagrał Drexler, a decydujące punkty rzucił Porter. Clyde to był fajny
                    gość, ale te porównania z Michałem Dżordanem, były jednak chyba nie na miejscu,
                    co Michał później pokazał. Dodaję, że nigdy nie kibicowałem Michałowi (sory raz
                    w finałach z Lakers), a zawsze przeciwko niemu. Tylko nie pamiętam, czy
                    chciałem być taki orginalny, czy cos mnie w nim denerwowało (na pewno to, że
                    sędziowei ZAWSZE gwizdali pod niego).
                    Co ciekawe Portland największe szanse na mistrza mieli w latach, gdy odpadali w
                    finałach konferencji, zresztą dwa razy z Lakers (jeszcze ten rok, co Chicago
                    zdobyło pierwszy tytuł, wówczas mieli zajebisty sezon, ale przegrai z Magicem).
                    I plus dla Clyda jest taki, że wiedział kiedy się wycofać, zrobił to w chyba
                    najlepszym momencie. Michał też wiedział, nawet jeszcze genialniejszy moment
                    sobie wybrał, ale zdecydował się to popsuć. Jego sprawa
                    • Gość: Wilt Re: Portland Trail Blazers IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 26.11.02, 12:27
                      I trochę jeszcze o Blazers.

                      Jędrek:
                      - Ja jednak jestem zdania, że Clyde był poważnie niedoceniony (wyobraź sobie,
                      gdyby - nawet z trochę gorszą grą – występował w Nowym Jorku zamiast Portland;
                      ile wtedy wokół niego byłoby hałasu!). Co do porównań z MJ; jasne, że nie był
                      aż tak dobry, ale to mimo wszystko gracz z tej samej kategorii i jedyny
                      ówczesny zasługujący na wymienianie w tym charakterze obok Jordana (gdyby
                      Jordan był młody teraz, miałby rywali klasy co najmniej Drexlera paru; Kobe, T-
                      Mac, może i Pierce – jeden z powodów, dla których sądzę, ze obecna dekada jest
                      bogatsza w talenty niż nudnawe dla mnie lata 90.).
                      - Ten jeden Finał z Lakers to oczywiście 1991 r., gdy Blazers mieli najlepszy
                      bilans na Zachodzie. (nie wiem, który drugi masz na myśli). Coż, gdybyś mógł
                      zagwarantować, że skasują wtedy Bulls, sam chyba byłbym za tym, żeby to oni
                      reprezentowali Zachód zamiast Lakersów. ;-)

                      Szeryf:
                      - Nie sądzę, żeby Blazers mieli teraz zauważalnie mniej kłopotliwy skład niż
                      pod Dunleavym (np. Ridera nie ma, ale jest Patterson ;-), którego zdolności
                      jako gracza zresztą przecież uznaję); a i tak Dunleavy w końcu musiał się
                      Ridera pozbyć, więc nie było tak różowo, prawda? Mówisz, że Brian Grant
                      ostatnio nie grał w Miami najlepiej; a jak w Portland grał Kemp? Jak teraz gra
                      Dale Davis? Obaj gorzej od Granta.
                      - Ridera traktuję przy tym inaczej niż Rodmana, który uwielbiał świrować na
                      pokaz, ale pod właściwym trenerem był bardzo przydatnym graczem, bardziej niż
                      Rider, i to na stałe, a nie w porywach. A Rider niestety po prostu ma nierówno
                      pod sufitem…
                      - Pippen; miał karierę zawodniczą bogatszą od Cheeksa (choć tego ostatniego nie
                      powinno się nie doceniać), ale to nie musi się przekładać na to, że nie slucha
                      się go jako trenera; w końcu i Payton słucha się McMillana, a na postrzeganie
                      Rileya i Jacksona nie wpływa to, że byli o niebo słabszymi koszykarzami od
                      swoich supergwiazd, prawda? Zresztą fakty przeczą tezie o rządzeniu Cheeksem
                      przez Pippena; Cheeks posadził go na początku sezonu na ławkę i Pippen musiał
                      mozolnie torować sobie drogę z powrotem do składu, w czym pomogła mu – przyznaj
                      to – słaba forma Stoudamire’a, niezależnie od tego, jak dużo grał.
                      - I powtarzam; kto tak szczerze, Twoim zdaniem, szczególnie z dostępnych w tej
                      chwili nazwisk, byłby lepszym trenrem Smug od Cheeksa?
                      P.S. Twoje marzenia o pozbyciu Pippena (swoją drogą jako człowieka też go nie
                      znoszę ;-)) mogą się jednak spełnić nawet przed końcem sezonu, bo rozważa się,
                      jak pewnie już sam słyszałeś, wymianę Pippen – J. Howard. Cóż, Trader Bob dawno
                      niczego nie zmajstrował i muszą go już swędzieć palce….
                      • Gość: Szeryf 2 Re: Portland Trail Blazers IP: *.acn.pl 28.11.02, 13:57
                        Wilt spoko - jeszcze raz przepraszam jesli uważasz, ze za mocno na Was
                        najechałem, to ze stresów he he...
                        Ale do rzeczy - Rider i Patterson to też inne sprawy - jedna dyscyplinarnie
                        Rider był gorszym zawodnikiem, ale grał lepiej. Był doskonałym strzelcem i w
                        tamtym okresie był bodajże najlepszym strzelcem Blazers. Kemp i Davis jak już
                        mówiłem - to było szukanie osoby mającej zatrzymać Shaqa. Wtedy zamiast
                        pilnowac składu zaczęto wykonywać dziwne ruchy. Kemp to nieporozumienie i
                        dobrze że juz nie gra, ale kase trzeba mu płacić i to sporo. Davis też gra
                        gorzej niż w Indianie i obawiam się, że J. Oneal by bardziej przydał się
                        obecnie w Portland. Poza tym nikt nie wspomniał chyba jeszcze o zupełnym
                        nieporozumieniu czyli o Stricklandzie. To on zniszczył cała atmosferę w
                        Portland, przynajmniej według mnie!
                        Aha a wracając do Stoudamire - zobaczcie sobie w ilu meczach był najlepszym
                        strzelcem Portland w ostatnim sezonie!!! A w tym roku nagle nie pasuje do
                        koncepcji!
                        Poza tym w sumie to ja tez chce by Portland było jak najlepsze, wiec
                        pozostawienie Stoudamire w składzie (jeśli by było tak jak mówicie, że jest
                        fatalnym graczem itp) byłoby moim błędem. Ja jednak widze to inaczej. Poza tym
                        czemu jeszcze w grach przedsezonowych trener stawiał na Damona a teraz nagle
                        przestał? W takim razie po cholere były te mecze skoro teraz stawia na
                        zawodników, którym nie dawał większej szansy do pogrania. Cheeks zachowuje się
                        jak Boniek w reprezentacji polskiej w piłce noznej! Sam nie wie czego chce, a
                        wyniki sa coraz gorsze...
                        • Gość: Wilt Do Szeryfa i nie tylko IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 02.12.02, 19:42
                          Szeryf, ja naprawdę rozumiem, że pozycja fana Stoudemire’a bywa mocno
                          stresogenna ;-) - nie przesadzajmy jednak przy okazji z emocjami (co odnosi się
                          również do Soulfly’a). Forum to i tak niestety odwiedzają osobnicy udizelający
                          się jedynie w stylu kibolsko – prowokatorskim, jak bzyk czy dawniej Jaś; po co
                          do nich dołączać tonem wypowiedzi, kiedy widać, że o koszu potraficie obaj
                          rozmawiać normalnie?

                          Ale fakty są niestety raczej przeciw Tobie (jeśli trudno Ci to zaakceptować,
                          nie musisz czytać dalej ;-)). Kariera Damona, w RÓŻNYCH zespołach i pod
                          RÓŻNYMI trenerami (żeby nie obciążać za wszystkie porażki Cheeksa i obecnych
                          Blazers); pierwszy sezon w sumie najlepszy, potem – z poprawką na wspominaną
                          różnicę między klasą Raptors i Blazers – dość podobnie, ale na pewno bez
                          tendencji wznoszącej i nie spełniając oczekiwań wynikających z tytułu ROY, a
                          wreszcie obecny sezon – zdecydowanie najgorszy. Do tego lat ma 29, czyli już
                          taki szczególnie przyszłościowy nie jest; a w dodatku wciąż pakuje się w
                          kłopoty (chyba tych jointów jemu i Sheedowi Cheeks do ust nie wpychał? ;-)). W
                          efekcie tego wszystkiego jego nazwisko wymieniane jest najczęściej jako
                          kandydata do transferu (Knicks?),bijąc nawet innych członków drużyny nazywanej
                          obecnie przez niektórych Jail Blazers. Spróbuj spojrzeć obiektywnie; może w
                          świetle tego wszystkiego cała reszta ludzkości – nie fani Stoudemire’a, mieć
                          poważne wątpliwości co do jego pozycji i przyszłości w NBA? Chyba może.

                          Próbujesz obecne kłopoty Damona (choc raczej można by mówić o szczególnym,
                          nawet jak na niego, ich obecym nasileniu) zrzucić na Cheeksa. Już podałem
                          przykład, na który nie odpowiedziałeś, że z dyscyplinowaniem playing time
                          koszykarzy sobie jednak radzi (a poza tym właśnie TO przecież ze Stoudamire’em
                          robi; sadza na ławkę, bo nie spełnia jego oczekiwań! To chcesz, żeby tak robił,
                          czy nie; a może ma być ostry dla wszystkich za wyjątkiem Damona? ;-)).
                          Oskarżasz coacha, żeby było śmieszniej, że w preseason grał jednak Mighty
                          Mouse; to co, wolałbyś, żeby nim nie grał? Widać, że dał mu szansę, a tamten po
                          prostu długoterminowo nie spełniał do końca jego oczekiwań. Pórównania z
                          McInnisem; obaj bywają podobnie nierówni i kłopotliwi, tyle że McInnis jest
                          wyższy i znacznie lepszy w obronie. A poza tym i tak miejsca w starting „5”
                          Damon S. nie tracił na rzecz Innisa, więc nie ma powodu przytaczać, że w jakimś
                          spotkaniu zagrał akurat lepiej od niego. Skoro już jesteśmy zresztą przy
                          statystykach, i to z CAŁEGO sezonu, to ograniczanie playing time Stoudemire’a
                          może usprawiedliwić spadek jego punktów czy asyst, ale chyba nie celności – ta
                          powinna się raczej zwiększyć, a spadła. Stoudamire, choć gra krócej niż
                          dawniej, i tak jednak zaczyna większość spotkań, pozostając poniżej 35% z gry i
                          65% z wolnych –czyli pozycja w pierwszej „5” nie ma na to raczej wpływu.

                          Można do tego dodać jeszcze parę zdań. Porównania z R. Wallace’em nie mają z
                          kolei sensu o tyle, że – chyba nie zaprzeczysz- jest bezprzecznie największą
                          gwiazdą Blazers, którzy bez zawodnika przynajmniej tego kalibru już na pewno
                          sobie nie poradzą (i tak narzekają, że mają dużo talentu, ale nie prawdziwych
                          gwiazd; i tu uwaga do Jędrka; Blazers właśnie NIE mają gwiazd rzędu
                          Nowitzkiego, Webbera czy Nasha – i w tym m. in. problem). A poza tym i tak
                          Rasheeda też chcieli oddać, w pakiecie za KG, więc nie ma co narzekać, że
                          traktują go o tyle lepiej od twojego ulubieńca. Poza tym przelicznik cena -
                          umiejętności. Stoudamire pod względem zarobków jest obecnie 3. graczem nawet w
                          generalnie przepłaconych Blazers, kasując 13,5 mln (11. miejsce w całej lidze,
                          więcej od Bryanta, Iversona, Paytona czy Kidda!); czy sądzisz, że a) generalnie
                          wart jest tych pieniędzy; b) nawet gdybyś tak sądził, czy naprawdę jest
                          przynajmniej tym 3. graczem Blazers (wyżej są dla mnie Wallace, Wells,
                          Anderson, Patterson)? Przypomnę: porównywalny McInnis dostaje 3 mln…

                          I czy przy tym wszystkim naprawdę można się dziwić zgodności krytycznych opinii
                          co do Stoudamire’a czy chęciom jego oddania przez Blazers? Niezależnie od
                          faktycznych błędów czy ograniczeń reszty składu, jest zasłużenie pierwszym
                          kandydatem do transferu. Poza tym jeśli naprawdę uważasz, że to władze klubu
                          tak krzywdzą Damona i nie pozwalają mu się rozwijać, to powinieneś cieszyć z
                          możliwości jego transferu. Może w takich Knicks pokaże, co potrafi; choć
                          osobiście, mimo możliwości pewnego zwiększenia statystyk, generalnie bym na to
                          za bardzo nie liczył.

                          P.S. Do Twoich wypowiedzi o Damonie S. można by odnieść tekst wygłoszony przy
                          podsumowaniu Mundialu przez Górskiego do Engela;: skoro było tak dobrze, to
                          czemu było tak źle? ;-) Odnosi się to również do Ridera. Ponawiam pytanie:
                          skoro z tamtym wszystko było tak OK, czemu oddano go za starszego od siebie i
                          mającego dłuższy kontrakt S. Smitha?
                          • Gość: Szeryf 2 Re: Do Szeryfa i nie tylko IP: *.acn.pl 03.12.02, 20:39
                            Cześć Wilt. Miło, że namęczyłeś się troche pisząc tak długiego posta, będzie
                            się nad czym zastanawiac itrochę podyskutowac, oczywiście na poziomie!
                            Przyznaję się, że nieco dałem się sprowokowac soulfly'owi, aczkolwiek denerwuje
                            mnie ktoś kto tak naprawde nie ma nic do napisania, ale musi zostawic swój
                            ślad - tak jak pies siusia pod drzewami... Ale do rzeczy.
                            Owszem kariera Damona S. staneła w miejscu od kilku sezonów, a o obecnym
                            sezonie cięzko cokolwiek pisac - w sumie trwa dopiero od miesiąca, poza tym nie
                            dostaje szansy (a jak dostaje to pokazuje co potrafi - ostatni mecz blazers -
                            nets). Może jednak za wcześnie ktoś (zapewne jakiś pismak szukający sensacji)
                            postawił na nim krzyzyk. Poza tym chyba dobrze, ze zawodnik ma stałe statystyki
                            niz miałby je miec coraz to gorsze. Najlepiej byłoby oczywiście gdyby miał je
                            coraz lepsze, ale...
                            Przede wszystkim dziwi mnie, że w grach przedsezonowych Blazersi wygrywali z
                            Damonem, po odsunięciu go od składu przegrywają. Owszem nie można przyjąć
                            założenia, że przegrywają bo Damon nie gra, ale tak samo nie mozna przyjąć że
                            przegrywają przez niego. Co do róznych wyskoków Damona jak i innych zawodników
                            nie mam usprawiedliwienia. Potepiam jak najbardziej - cóz dużo kasy chłopaki
                            widac chca sie zabawić póki sa młodzi, a nawet jak im teraz się nale kariera
                            skończy to i tak sa ustawieni do końca życia. Zreszta coraz częsciej sie słyszy
                            o różnych aferach z koszykarzami z NBA, nie tylko z Portland.
                            Chcę jeszcze zwrócić uwagę na jeden fakt - otóż jakkolwiek ktos juz przytacza
                            statystyki to prosze nie ograniczać się do tego jednego. Nalezy zzgłebić się
                            troszeczke bardziej. Owszem najłatwiej jest wejść na strone Blazersów i
                            zobaczyć co i jak, ale w pierwszym sezonie w Blazers byli inni zawodnicy niz
                            chocby w drugim potem trzecim. W 1999 do składu doszedł Scottie Pippen, więc
                            Damonowi Stoudamire było trudniej osiągac lepsze rezultaty. To chyba oczywiste,
                            że im lepsi gracze w drużynie tym statystyki mogą nawet spaść. Więc też proszę
                            wnikliwiej spogladac na suche statystyki. No chyba, ze skład pozostawałby bez
                            zmian, ale nie pozostawał.
                            Oskarzam coacha, gdyż za jego kadencji zespół definitywnie spada w hierarchii i
                            jest coraz gorzej. Z Dunleavy'm walczyli o mistrzostwo z Cheeksem walcza o
                            awans do play offs, co w tym roku moze byc bardzo trudne. Poza tym to że sadza
                            Damona na ławie to inna rzecz. Jak w grach przedsezonowych meczach grał to
                            Portland wygrywało to po cholere zmieniać zwycieski skład? W dodatku juz na
                            poczatku sezonu? Kto wie, byc może sadzając go na ławie chca go niejako ukarac
                            za ekscesy pozaboizkowe, a może nie. Teraz można sobie gdybac.
                            Kolejna kwestia McInnis. Ktos tu wcześniej pisał, że McInnis lepiej radzi sobie
                            niż Damon i bedzie z niego większy pozytek niż z Damona i najlepiej by było
                            gdyby DS odszedł z Portland. Tutaj pokusze się o statystyki z całego obecnego
                            sezonu porównując jaka skuteczność ma McInnis a jaką DS
                            Damon Stoudamire: procent rzutow za 2pkt - 34,4%, za 3 pkt - 37,5%, srednia
                            punktów na mecz 7 pkt, śr. asyst - 3,6, zbiórek, 3,1,
                            Jeff McInnis za 2 pkt. - 33,7%, za 3 pkt. - 0%!!! śr, pkt na mecz 4,9, śr.
                            asyst 2,5 śr. zbiórek 1,4.
                            A przeciez napisałeś, że: "McInnis jest wyższy i znacznie lepszy w obronie"
                            No więc co to za obrona skoro wyższy o ponad 10 cm zawodnik ma mniej zbiórek
                            niz "mały" Stoudamire. Skuteczność ma niewiele niższa od Stoudamire, za trzy
                            punkty kompletnie gorszą. I to wszystko w tym najgorszym dla Stoudamire
                            sezonie. Uważam, że Stoudamire bardziej jednak się nada - przeciez jak się
                            rozegra i zakończą sie sprawy sądowe zacznie (przynajmniej powinien) grać
                            lepiej, co zreszta pokazał w ostatnim meczu. Poprawił swoją skutecznośc i to
                            rokuje duże nadzieje.
                            Następna kwestia - Nowitzki nie jest wielką gwiazdą - jest kreowany na gwiazde
                            głównie przez fanów Mavericks i niemieckie media (zwłaszcza przez nie), Siła
                            Dallas jest w tym, że doskonale się rozumieją, skład się nie zmienia o
                            czołowych graczy i dodawane sa tylko brakujące kawałki. I to co zrobiono w
                            Dallas to majstersztyk. Z podrzednych i niechcianych graczy zrobiono bardzo
                            dobra drużyne, która teraz wymienia się jako pretendenta do tytułu (w sumie
                            mozna tez polemizowac kogo się uważa za gwiazdę, ale wystarczy popatrzeć na
                            inne zespoły: Lakers - 2 gwiazdy, Orlando - 2 gwiazdy, Heat - 2 gwiazdy) Czegoś
                            takiego nie ma w Dallas. Jeśli chodzi o Portland to zgadzam się że nie ma
                            gwiazd, no może poza Pippenem, którego można tak traktowac przez pryzmat jego
                            kariery w Bulls. Aha! Nash tez nie jest jakąś tam gwiazda, za to Webber jak
                            najbardziej. Cóż współczynnik kto jest gwiazda można przyjąc po ilości reklam z
                            danymi zawodnikami emitowanych w amerykańskiej tv (tutaj zaznaczam
                            amerykańskiej bo niemcy beda promowali głównie w celach marketingowych
                            Nowitzkiego - wiadomo czemu).
                            Kwestia kontraktów jest niejako nieadekwatna do naszego sporu. To nie wina
                            Stoudamire że ma taki kontrakt, to raczej wina szefostwa Blazers, że zgodzili
                            się na taki kontrakt. Jak widac w Portland recesja nie doszła jeszcze (cóż - to
                            daleki zachód) i głupie wyrzucanie kasy na kontrakty kempa (wciąż musza mu
                            zapłacic kase, choc i tak mniej jakby miał grac wciąż w Portland). Stoudamire
                            tez moim zdaniem za dużo zarabia i może to sprawia, że nie ma większej
                            motywacji do dalszego postępu, tylko traktuje to jako tzw. pańszcztyzne ( a
                            oglądając mecze w obecnym sezonie wszyscy zawodnicy Blazers sprawiają takie
                            wrażenie - jakby nie chciało im się grac, tylko robią to bo musza i nie
                            wkładają w gre 100% zaangażowania i determinacji).
                            Poza tym jak już mówiłem wszelkie dywagacje na temat transferu Stoudamire sa
                            nieoficjalne i zapewne jakiś pismak żądny sensacji pisze takie rzeczy by
                            nakręcac "karuzele". To też nie służy dobrej atmosferze. Ciekaw jestem jak Ty
                            byś zareagował że chca sie Ciebie pozbyć? zaangażowanie od razu spada. Acha i
                            ja wciąż widze demona w składzie Portland - jakby nie było sa juz zgrani z
                            rasheedem, Wellsem, Pippenem...
                            Jeśli chodzi o Isaiah Rider'a to w sumie normalne, że zawodnicy o cięzkim
                            charakterze sa nieprzewidywalni, a Steve Smith i Jim Jackson (obaj doszli w tym
                            czasie do Portland) mieli zapewnic pewien komfort stabilizacji i skończenie z
                            tą niepewnościa czy aby jednak któregoś dnia Isaiah nie wykreci jednak jakiegoś
                            numeru (w skróconym sezonie podczas jednego z meczów finału konferencji
                            zachodniej ze Spurs, zszedł z parkietu w pierwszych minutach pierwszej kwarty -
                            czy oby ta kontuzja była aż tak powazna? praktycznie bylo to bez piłki bez
                            starcia z innym graczem...)
                            Steve Smith to weteran i poza tym doskonale rzucał za 3 punkty. Jest
                            doświadczonym graczem i przydał się drużynie. jim Jackson to typowy wedrowiec -
                            wedruje od klubu do klubu (grał w Dallas, Nets, 76ers, warriors, portland,
                            hawks, heat, cleveland, kings)
                            • Gość: Szeryf 2 Re: Do Szeryfa i nie tylko IP: *.acn.pl 06.12.02, 08:16
                              No co jest panowie? Gdzieście się podziali? Bo uznam, że skończyły wam się
                              argumenty...
                              • Gość: calagan Re: Do Szeryfa i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.02, 11:01
                                Gość portalu: Szeryf 2 napisał(a):

                                > No co jest panowie? Gdzieście się podziali? Bo uznam, że skończyły wam się
                                > argumenty...

                                Raczej watek znudzil. Zauwaz, ze wszystkie tematy NBA przechodza wlasnie
                                kryzys.
                                • Gość: Szeryf 2 Re: Do Szeryfa i nie tylko IP: *.acn.pl 06.12.02, 17:03
                                  Możliwe. ponad miesiąd od rozpoczęcia rozgrywek i już znudzenie sezonem?
                                  Teoretycznie wiele niespodzianek w NBA. Możliwe, że jakby puścili w polskiej tv
                                  mecze coś by się ożywiło...
                                  • Gość: calagan Re: Do Szeryfa i nie tylko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.02, 15:04
                                    Gość portalu: Szeryf 2 napisał(a):

                                    > Możliwe. ponad miesiąd od rozpoczęcia rozgrywek i już znudzenie sezonem?
                                    > Teoretycznie wiele niespodzianek w NBA. Możliwe, że jakby puścili w polskiej
                                    tv
                                    >
                                    > mecze coś by się ożywiło...

                                    Nie dziw sie. I tak cudem mozna nazwac jakiekolwiek sensowne wpisy w tematach
                                    NBA, biorac pod uwage fakt, ze od pol roku nie ma zadnego meczu w TV, a od
                                    ponad roku regularnych transmisji (wtedy to DSF ograniczyl swoje do jednego w
                                    tygodniu i to w 80% Dallas). Jakby tak spojrzec z boku to wszystko co tu
                                    wypisujemy to jedno wielkie antycypowanie.
                            • Gość: Wilt Re: Do Szeryfa i nie tylko IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 09.12.02, 16:09
                              Szeryf, rozumiem, że dla Ciebie Stoudamire i Blazers to sprawy równie ważne, co
                              dla mnie np. Kobe i Lakers (swoją drogą, że też taki Stoudamire wzbudza tyle
                              emocji… ;-)), ale spojrzyj na sprawy z perspektywy. Ludzie mają jednak parę
                              innych rzeczy do roboty oprócz działalności na akurat tym forum (nie mówiąc
                              już, że nawet na tym forum ja osobiście prowadzę kilka dyskusji naraz, i trochę
                              brak mi czasu) - więc nie spiesz się z sądami, że nie odpowiadamy Ci od razu,
                              bo nie mamy argumentów.

                              Tym razem zresztą odpowiem krócej, bo – mimo najszczerszych chęci – Twoje
                              kontrargumenty nie zdołały rozwiać moich, i nie tylko moich, wątpliwości.
                              Jeszcze parę zdań.

                              - Na każdy kontrakt kiedyś zgodził się jakiś zespół, łącznie z dawnym
                              kontraktem Kempa czy obecnym Howarda; gdyby użyć tego argumentu, o nikim nie
                              można by powiedzieć, że jest przepłacony. Ale nawet Ty się w końcu zgadzasz, że
                              Stoudamire przepłacony jest.

                              - Stałe statystyki Damona nawet z bogactwem kadrowym Blazers nie powalały na
                              kolana. Jeśli teraz robią się gorsze, to po prostu jest jeszcze gorzej.
                              Zdecyduj się też, czy można wyrokować na podstawie minionej już części tego
                              sezonu, czy nie; bo przedtem, szukając oznak pomyślnych dla Damona, oceniałeś
                              nawet na podstawie go na podstawie pojedynczego meczu, prawda?

                              - Sam o statystykach DS piszesz, że do obecnego sezonu były stałe, więc nie ma
                              co wspominać o dojściu Pippena w 1999 r. itd. Natomiast jeśli już wspominamy o
                              zmianach w tym czasie, to skład Blazers robi się jednak coraz słabszy w
                              porównaniu do tamtej „Arki Noego”; Damonowi powinno być więc coraz łatwiej
                              osiągać znaczące rezultaty.

                              - Nie ma dużego sensu bezpośrednie porównywanie statystyk McInnisa i
                              Stoudamire’a bez uwzględnienia, że ten pierwszy grał tylko przez 17,3 min. w
                              porównaniu z 24,9 min. DS. Tak czy owak jednak, po pierwsze; defensywa ma mały
                              bezpośredni związek ze zbiórkami (patrz Fortson czy VC) – polega przede
                              wszystkim na kryciu i tu McInnis ma niezaprzeczoną przewagę. Po drugie,
                              przypominam, że nie ma po co porównywać tych 2, bo Twój faworyt stracił miejsce
                              nie na rzecz McInnisa, ale krystalizującego się już chyba bardziej na stałe
                              backcourtu Wells - Anderson. Czy o nich też powiesz, że są słabsi od Damona?

                              - Przypominam, że ostatnio Blazers grali trochę lepiej (choć wciąż słabo)
                              właśnie z Damonem na ławce. Jego zaś w meczu z Raptors wygwizdano. Tu wypowiedz
                              się jako kibic Blazers; czy nie zdarza się to naprawdę i w meczach w Portland?
                              Naprawdę, wydaje się, że zła atmosfera wokół DS. narasta w całej lidze.

                              - Zupełnie nie zgadzam się w kwestii Nowitzkiego i siły rażenia niemieckich
                              mediów; naprawdę sądzisz, że są w stanie wykreować kogoś na gwiazdę w NBA? Nie
                              są – podobnie jak kanadyjskie w odniesieniu do Nasha: obu było i jest trudniej
                              zdobywać uznanie niż gdyby urodzili się w USA; za to kiedy już je zdobyli, to w
                              pełni zasłużenie. Nash jest w tej chwili trzecim – czwartym PG w lidze, po
                              Paytonie, Kiddzie i może Francisie, którego trudno jednak tak naprawdę uznać za
                              PG. Dirk natomiast – drugim po Duncanie PF. Mam tu dużą satysfakcję, że przed
                              sezonem przewidziałem, spierając się np. z LB, że prześcignie Webbera ;-);
                              teraz jest już lepszy od niego i w ataku, i w obronie, nie mówiąc o odwadze
                              przejmowania odpowiedzialności w decydujących momentach. Co może tym przewagom
                              przeciwstawić Webber – asysty? O ile jednak nt. „Nowitzki czy Webber?” można
                              jeszcze dyskutować, to wspominanie przez Ciebie o 2 gwiazdach w składzie… Heat
                              (którzy to ?!!!), w przeciwieństwie do jakoby pozbawionych gwiazd Mavs naprawdę
                              trudno już wytłumaczyć – chyba że jesteś po prostu uprzedzony do foreigners w
                              NBA, a la Kenny Smith.
                              Fragment więcej reklam = większa gwiazda składam przy tym na karb Twojego
                              poczucia humoru :-). Odsyłam przy tym punkcie do ostatniego turnieju wygranego
                              przez Kurnikową i miłosiernie nie drążę już nawet tematu, ile to reklam mają
                              zawodnicy Blazers na czele z Damonem. ;-)

                              - Kiedy widziałeś jakieś „oficjalne” dywagacje nt. transferu kogokolwiek?
                              Zawsze jest to nieficjalne, póki transfer się nie rozstrzygnie; m. in. z
                              przytaczanego przez Ciebie powodu niezniechęcania przeznaczonych do wymiany
                              zawodników do gry (choć tu trzeba wspomnieć, że niektórych takie pogłoski – w
                              przeciwieństwie, jak rozumiem, Damona – mobilizują, np. Sprewella). Powiedz
                              jednak jedną rzecz; naprawdę sądzisz, że management nie chce oddać Damona i nie
                              stałoby się już to, gdyby był on bardziej „tradeable”?

                              - Niejasne jest dla mnie Twoje stanowisko odnośnie zmiany trenera. Cheeks jest
                              gorszy od Dunleavy’ego, bo częściej przegrywa; nie zgadzam się z takim
                              automatyzmem, ale niech będzie, choć trzeba zauważyć, że ten drugi został
                              zwolniony właśnie za przegrywanie, a w swoim ostatnim sezonie radził sobie
                              gorzej niż Cheeks – w pierwszym. Kim jednak Cheeksa zastąpić? Najpierw mówiłeś
                              o trenerze o twardszej ręce, (jak rozumiem, a la Riley); kiedy przytoczyłem
                              przykłady, że i Cheeks potrafi dyscyplinować, wspominasz, że przydałby się…
                              Jax, znany raczej z łagodniejszego podejścia do zawodników i czekania, aż
                              rzeczy same się wyklarują. Jackson przydałby się większości zespołów, ale chyba
                              nie Blazers; jak pokazał przypadek Ridera, z niektórymi jego metody nie
                              skutkują, a tu podobnych Riderowi miałby ładnych paru… Poza tym i tak Jax jest
                              zajęty, więc wraca pytanie; kogo teraz, czy może po końcu sezonu, widziałbyś
                              jako coacha, który poradzi sobie lepiej od Maurice’a?

                              - „Jeśli chodzi o Isaiah Rider'a to w sumie normalne, że zawodnicy o cięzkim
                              charakterze sa nieprzewidywalni, a Steve
                              Smith i Jim Jackson (obaj doszli w tym
                              czasie do Portland) mieli zapewnic
                              pewien komfort stabilizacji i skończenie z
                              tą niepewnościa czy aby jednak któregoś
                              dnia Isaiah nie wykreci jednak jakiegoś
                              numeru”
                              Podpisuję się pod tym stwierdzeniem obiema rękami i dodaję jedno; wstaw sobie
                              nazwisko Stoudamire’a zamiast Ridera – i przestaną Cię dziwić plotki o i jego
                              transferze.

                              - Reszta moich wcześniejszych argumentów pozostaje w mocy. Starałeś się
                              dzielnie, Szeryf, nie wyszło - ale nie martw się; trudno mi wyobrazić sobie
                              takiego mistrza perswazji, który przekonałby forumowiczów do wartości
                              Stoudamire’a ;-). Powtarzam przy tym myśl z wcześniejszego postu; w świetle
                              okoliczności powinieneś być własciwei za transferem DS – może gdzie indziej
                              pokaże, co potrafi, na co tak czekasz.
                              • Gość: Szeryf 2 Re: Do Szeryfa i nie tylko IP: *.acn.pl 09.12.02, 18:12
                                Witaj Wilt. Z tymi argumentami tylko chciałem nieco sprowokowac :-) Ale do
                                dzieła - juz odpowiadam na Twój post.
                                Co do przeplacania to płace zawodników ida (szły??!) w ślepą uliczkę. Poprostu
                                kluby musiały jakoś przekonac do siebie zawodników, na których im zalezało.
                                Musiały przepłacać inne kluby i wygladało to jak swoista licytacja. Ba nawet
                                kosztem innych zawodników lub płacenia tej nadwyżki powyżej maxymalnego pułapu
                                wynagrodzeń. Może nie dojdzie do tego co stało się w lidze niemieckiej (piła
                                nożna), gdzie z powodu recesji i słabszej koniunktury wyśruvbowane kontrakty
                                gwiazd trzeba było jakoś zmniejszać, a przeciez koszykarze zarabiają w NBA
                                więcej, no ale USA to inna koniunktura i inna gospodarka... Co do tych wysokich
                                kwot płaconym zawodnikom to jedno jest pewne - predzej zawodnik osiądzie na
                                laurach niż zmobilizuje go to (chyba że przed podpisaniem - wtedy się stara by
                                jak największa śmietankę zebrać).
                                Co do oceny DS na podstawie tego sezonu to będzie cięzko, bo mało gra i dopiero
                                niewiele ponad miesiąc od rozpoczecia rozgrywek. a oceniając DS na podstawie
                                poszczegołnego meczu czy na podstawie tego sezonu robułem to wyłacznie w ocenie
                                z McInnisem, którego ktoś tu polecał jako lepszego gracza od DS a zwłaszcza w
                                zbiórkach! co udowodniłem, ze w tym sezonie zbióki ma gorsze (chodziło mi o
                                pokazanie, że niektórzy piszą to co im ślina na język przyniesie i nawet nie
                                pokusza się by sprawdzić prawdziwość pisanych przez siebie słów, no ale to jest
                                internet i pełna anonimowość, wiec po co się męczyć i sprawdzać mozna napisac
                                byle co a potem zawsze można nicka zmienić - i dlatego właśnie pokusiłem sie o
                                porównania w tym sezonie DS). Poza tym każdy zawodnik jest lepszy w jakims
                                fragmencie od innego przy bezpośrednich porównaniach. można powiedziec, że
                                Mcinnis jest lepszy w tym, a DS w tamtym, tylko zeby to było prawdziwe
                                stwierdzenie, a nie prośby do pana Boga by tak naprawde było... Nie zgodze się
                                że DS staracił miejsce w składzie na rzecz Mcinnisa, bo to nie jest prawdą.
                                Zdecydowanie Derek Anderson po kontuzji jest w wysmienitej formie i to on gra
                                teraz pierwsze skrzypce. McInnis gra mniej niz DS wiec jak mógł zastapić jego
                                miejsce? Bonzi Wells tez gra coraz lepiej po słabym poczatku rozgrywek... Nie
                                no wygwizdywanie DS w Toronto to normalne, przecież grał tam i przeszedł z
                                Toronto do Portalnd i wtedy był najlepszym zawodnikiem Raptors i tamci kibice
                                mają mu to za złe, natomiast w Portland jest lubiany bo jest "swój", jest
                                rodowitym portlandczykiem - jedynym w tym zespole.
                                Z Nowitzkim źle mnie zrozumiałeś. Siła niemickich massmediów jest duża na
                                Europe w usa raczej nie odgrywają dużej roli. Ale w Niemczech i w Europie te
                                własnie massmedia kreują go na gwiazde. Zreszt azobacz jak zachowują sie
                                massmedia w Polsce. Trybański nie gra ale to wyniki Memphis zawsze podają w
                                pierwszej kolejności, mimo ze było w danym dniu kilka ciekawszych spotkań, ale
                                oczywiście nie jest on tak promowany jak Nowitzki nawet w 1%. Nowitzki pokazał
                                swoją klase w reprezentacj Niemiec gdzie spisywał sie fatalnie. Poza tym daleko
                                mu do klasy Schrempfa (cholera nigdy nie pamietam jak się pisze to nazwisko).
                                Dallas ma równy skład i to jest ich zaletą - doskonale poukładane elementy z
                                częsci niechcianych w innych zespołach graczy i częsci ligowych średniaków.
                                A te dwie gwiazdy w składzie Heat? prosze bardzo: Alonzo Mourning i Eddie
                                Jones. W tej chwili oczywiście spisują sie gorzej od oczekiwań, natomiast Mavs
                                sa na topie. Co do siły Mavs zobaczy,y jak dotrwają do play off i jak się tam
                                spisza. a jeszcze w 1999 roku mavs robili za outsiderów NBA.

                                Kolejna kwestia Trener. Znowu mijasz się z prawdą Dunleavy pożegnał sie z
                                portland w finale konferencji zachodniej po minimalnej porazce z Lakers 3-4 (a
                                w ostatnim meczu wygrywali na kilkanascie minut przed końcem kilkunastoma
                                punktami - może to brak mentalności do zwycięstw?). Cheeks pożegnał sie w play
                                off juz w pierwszej rundzie play off, a Dunleavy pożegnał sie przez to ze miał
                                pokonac lakersów. Checks nawet tego nie osiągnął co Dunleavy, a skład miał
                                taki, który gwarantowałby mu wejscie do finału konferencji zachodniej. Co do
                                trenera to moim zdaniem popełniono błąd zwalniajac Dunleavy'ego. To on powiniem
                                prowadzic teraz blazersow.
                                Kompletnie się nie zgodze, porównaniu DS do Isaiah Rider'a. Jednak DS nie
                                sprawia takich problemów jak Rider. Rider zawsze miał opinie trudnego gracza i
                                jednego z najbardziej gburowatych. Przez to oddano go z Minesoty za kilku
                                podrzednych graczy i prawo wyboru w drafcie, byleby sie go tylko pozbyć. Na
                                poczatku tez wiele w Portland miał na sumieniu ale miał poparcie "góry" i nawet
                                jak już jakiś zawodnik krytykował Ridera żegnał sie z drużyna (vide John
                                Crotty). I to mimo, iz w tym czasie trenerem Portland był PJ Carlesimo, który
                                stosował surowy sierzancki dryl. Gdy stanowisko trenera objał Dunleavy Rider
                                także wiele razy wywijał rózne numery, ale wtedy Dunleavy wziął na swojego
                                asystenta Tim'a Grguricha, który był trenerem Rider'a na UNLV i wywierał na
                                Ridera pozytywny wpływ. Po tym czasie miał tylko trzy kary (w tym jedną za
                                opuszczenie boiska przed koncem meczu i wtargniecie na trybuny aby powstrzymac
                                awanturey kilkoma kibicami a członkami jego rodziny. Poza tym chyba nie było
                                drugiego takiego zawodnika, którego sedziowie usuneli z boiksa a on nie chcial
                                sie z niego ruzyć - dopiero po miediaci matki Ridera udało jej się przekonac
                                swojego syna by opóścił parkiet. Wiec jednak kaliber problemów spawianych przez
                                damona a Isaiaha jest kolosalny. Poza tym w obecnej drużynie portland niemal
                                kazdy ma coś na sumieniu. Wallace, Pattreson czy chocby wells, który opluł w
                                zeszłym sezonie kinbica a na pytanie dziennikarzy czy jest mu z tego powodu
                                przykro, że tak sie zachował, stwierdził lakonicznie, że taka jest cena
                                siedzenia blisko parkietu.
                                Poza tym nikogo nie chce przekonac że Damon jest najlepszym graczem ligi, a
                                tylko to że przydatny jest dla Blazers. I inne insynuacje jakobym Damona pałał
                                jakimś uczyciem sa bzdurne. Owszem lubie go jako gracza, ale jak juz mówiłem
                                najbardziej lubię Arvidasa Sabonisa (wiec odpada Twoja teoria jakobym nie lubil
                                zagranicznych graczy w NBA).
                                pozdrawiam
                                • Gość: Wilt Re: Do Szeryfa i nie tylko IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 10.12.02, 09:03
                                  - Co do McInnisa, chyba się nie zrozumieliśmy; przecież ja też już kolejny raz
                                  piszę, że Damon nie stracił miejsca na rzecz niego, tylko Andersona. Piszesz,
                                  że tamten gra świetnie – czyli chyba się zgadasz, że bardziej zasługuje od DS
                                  na miejsce w pierwszej „5”.
                                  - Zaręczam, że swojej opinii o Dirku nie buduję na podstawie mediów
                                  niemieckich, tylko właśnie amerykańskich. Uznaje się w USA Nowitzkiego za
                                  supergwiazdę? Uznaje; i, jak już wspominałem, nie bez przyczyny.
                                  - Dobrze, lubisz więc (niektórych) foreigners. Nie lubisz chyba za to Dallas
                                  (chyba nie dlatego, że razem z Kings zabrali Blazers pzoycję najmocniejszego
                                  kadrowo klubu w NBA? ;-)). Tymczasem jaka by nie była przeszłosć Mavs, obecnie
                                  są świetni (sądzę, że nie słabsi potencjałem od Smug’2000, a bardziej zgrani i
                                  z lepszą chemią), a Nowitzki i Nash są lepsi od każdego z graczy Blazers.
                                  - Nowitzki przy tym tak „fatalnie” liderował reprezentacji Niemiec, że
                                  doprowadził ją do wyższych niż wynikałoby to z jej potencjału miejsc na ME i
                                  MŚ, na MŚ (i chyba też na ME, ale nie jestem pewien) będąc przy tym najlepszym
                                  zawodnikiem. Nie wiem, skąd wziąłeś tę „fatalność”.
                                  - Mourning w Heat, jak wiadomo, w tym sezonie nie gra, a Eddie już stanowczo
                                  przestał być gwiazdą, jaką pamiętamy z Lakers i Charlotte; nie ma szans nawet
                                  na All-Star i ledwo mieści się w pierwszej „10” na swojej pozycji”. Zresztą i w
                                  zeszłym sezonie, gdy grali jeszcze obaj, byli słabsi od Nasha i Dirka; więc
                                  jeśli ich uznajesz za gwiazdy, tym bardziej powinieneś zawodników Mavericks.
                                  - Kiedy to przedtem mijałem się z prawdą, skoro przy temacie trenera mijam się
                                  znów? Co do tego punktu, nie chce mi się szperać w archiwach, ale czy jestes
                                  pewien, że Dunleavy został zwolniony w 2000? Mnie, choć fanem Blazers nie
                                  jestem, wydaje się, że w 2001, po fatalnej końcówce sezonu i odpadnięciu w I
                                  rundzie play offs. Pod Cheeksem w 2002 zespół grał trochę lepiej, a potem, choć
                                  też odpadł w I rundzie, to przynajmniej w lepszym stylu.
                                  - W sumie nie sądzę, żeby Stoudamire był teraz szczególnie przydatny Blazers i
                                  powtarzam; może dla niego samego lepiej byłoby go sprzedać? Unikasz odpowiedzi
                                  na to pytanie; może miałbyś wtedy dylemat, czy kibicowac Blazers, czy nowemu
                                  zespołowi DS? ;-) Ale nie, piszesz, że wolisz Sabonisa. Z ciekawości; komu byś
                                  kibicował, gdyby w tym sezonie skończył jako zmiennik Shaqa w LAL (była taka
                                  możliwośc, ale Sabas wolał większe pieniądze)?
                                  - Jeszcze co do samego DS; fakt, że inni zawodnicy Blazers też sa kłopotliwi,
                                  nie unieważnia jego własnych kłopotów, tylko raczej je pogłębia, bo na
                                  tolerowanie więcej niż jednego takiego gracza trudno na dłuższą metę sobie
                                  pozwolić i już na pewno któryś z tej paczki będzie musiał zostać sprzedany –
                                  najchętniej właśnie Damon. Nie jest to przy tym mniej sprawiedliwe niż
                                  (pisałeś, że jesteś ekonomistą, więc odwołam się do analogii ekonomicznej)
                                  bankructwo tylko jednego przedsiębiorstwa z danej gałęzi w sytuacji, gdy inne
                                  firmy też były w kiepskiej sytuacji. To jedno było od nich w sytuacji jeszcze
                                  gorszej i bardziej zasługiwało na bankructwo – i tak jest właśnie ze
                                  Stoudamire’em w porównaniu z Sheedem czy Wellsem.
                                  • Gość: Szeryf 2 Re: Do Szeryfa i nie tylko IP: *.acn.pl 10.12.02, 09:27
                                    Odpowiem niestety krótko i nie na wszytskie zagadnienia, bo mam dziś mało
                                    czasu, ale to nadrobie...
                                    Przede wszystkim zawsze będę kibicował blazers, a że akurat Sobinis tam gra to
                                    tylko bardzo dobrze. Poza tym mozliwość gry Sabonisa w LAL były tak mizerne jak
                                    100% dopłaty z UE dla polskich rolników - pewnie nawet te dopłaty byłyby
                                    bardziej realne niż Sabas w LAL. Przede wszystkim Sobonis juz wielokrotnie
                                    mówił ze jesli ma grac w NBA to tylko w Portland i gdyby tam dla niego miejsca
                                    nie było to skończyłby karieire i wrócił do Europy.
                                    Jak mówiłem porównywałem Stoudamire do McInnisa bo ktoś wcześniej pierwszy to
                                    zrobił, wychwalając tego drugiego pod niebiosa. Anderson gra bardzo dobrze,
                                    wiec zupełnie się zgadzam, ze w tej chwili powinien byc w pierwszej piatce.
                                    Nowitzki w reprezentacji grał słabo i wiele razy pudłował z czystych pozycji -
                                    aczkolwiek nie ogladałem wszystkich meczow reprezentacji Niemiec. Jednak to co
                                    tam robił to "rzut ziemniakiem". I jeszcze raz powtórze, ze Mavs grają
                                    doskonale, ale to czy utrzymaja taki poziom do play off i w samych play off to
                                    się jeszcze okaże. Przecież to nie nawet połowa sezonu zasadniczego. Bez
                                    przesady ale Nash, z całym dla niego szacunkiem, nie jest gwiazda czy jakims
                                    super graczem. Jest to w większości niechciany zawodnik, który osiadł wówczas z
                                    outsiderach w Dallas i tu pozostał. To co stanowi o sile Mavs to zgranie i
                                    dobrze skompletowany skład z róznych ligowych średniaków. Co do Miami to nie
                                    dziwne że ciężko będzie komuś z nich wejsc do meczu gwiazd, bo spisują sie
                                    fatalnie. Tak to jest, że wchodza zawodnicy których drużyny mają najlepszy
                                    bilans, czyli mozna powiedziećktóre sa w danym sezonie najlepsze plus
                                    oczywiście tacy gracze jak Payton itp. PoZa tym mecz gwiazd jest zadną
                                    wykładnią - coraz więcej graczy ma dość grania w tym meczu i dla nich żaden
                                    aszczyt to nie jest. Nawet Wallace mówił że wolałby na Hawaje na te kilka dni
                                    pojechać i odpocząć niż na mecz gwiazd. Tak samo gwiazdy Lakers i inne...
                                    Przd Dunleavym były postawione proste założenia - tytuł mistrzowski! był
                                    blisko - dwa razy w finale konferencjio zachodniej. Co osiągnął Cheecks?
                                    pierwsza runda play off bez zwyciestwa, a w tym sezonie może nawet nie wejsć do
                                    play off (zapewne przez biednego Damona). A odpowiadając na Twoje pytanie to
                                    kibicowałbym Damonowi w nowym klubie, ale powtórze, ze to przydatny dla Blazers
                                    zawodnik, który robił jak chciał Kobego. hehe zaraz posypią sie na mnie gromy
                                    za to ,ze odwazyłem sie powiedziec iz ktokolwiek jest w stanie grac przeciw
                                    Kobe'mu....
                                    • Gość: Wilt Re: Do Szeryfa i nie tylko IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 08.01.03, 13:51
                                      - No i życie dopisało puentę do naszej konwersacji; Blazers pod przewodem
                                      Cheeksa radzą sobie znacznie lepiej niż wtedy – przypomnę, że ze Stoudamire’em
                                      nie tylko na ławce, ale zaliczającym kolejne DNP-CD ;-). To chyba ostatecznie
                                      rozstrzyga teoretyczne rozważania o jego przydatności obu dla zespołu, w którym
                                      zresztą DS niedługo powinien już zagrzać miejsca ze swoimi oświadczeniami typu,
                                      że zamieszkałby w psiej budzie, byle tylko zagrać w Nowym Jorku (czyli
                                      niedługo powinienes zostać również kibicem Knicks ;-).

                                      - Mieszkasz przy tym w Portland, prawda? Ciekawe, czy udałoby Ci się spytać
                                      paru zawodników Smug, kogo uważają za lepszego coacha – Dunleavy’ego czy
                                      Cheeksa – bo ja jestem dziwnie spokojny o rezultat takiej sondy; oczywiście na
                                      korzyść Maurice’a. Byłoby to bardziej przekonujące niż wyliczanie, że za
                                      Dunleavy’ego Blazers doszli dalej, bez uwzględniania, że inni byli wtedy rywale
                                      i okoliczności (tak samo można by powiedzieć, że Bird był lepszym trenerem od
                                      L. Browna i Ramseya, tylko na podstawie, że to za jego kadencji Pacers doszli
                                      do Finałów, nie biorąc pod uwagę np. tego, że to on miał szczęście doczekać się
                                      końca ery Bulls).

                                      - Zagadnienie, czy zawodnicy chcą grać w Meczu Gwiazd, czy nie (znakomita
                                      większość jednak chce, oprócz paru zmęczonych weteranów – a poza nimi mówią tak
                                      dziwnym trafem tylko ci, którzy, jak Wallace czy Artest, mają małe szanse na
                                      powołanie; lubi tam grać również Kobe, więc nie wiem, czemu piszesz
                                      o „gwiazdach” Lakers) ma niewiele wspólnego z faktem, że dla gracza NBA
                                      powołanie do Meczu jest wielkim wyróżnieniem; tak było, jest i będzie. Sam przy
                                      tym zauważasz, że tacy gracze jak Payton dostają powołanie nawet przy słabych
                                      wynikach swoich zespołów; bo to są właśnie prawdziwe gwiazdy, których obecnie
                                      tak brakuje Blazers.

                                      - Natomiast co do Nowitzkiego i Nasha; w pewnym sensie podziwiam Twoją pewność
                                      siebie, z jaką nie tylko odmawiasz im statusu wielkich gwiazd, ale gwiazd w
                                      ogóle (BTW: jeśli to nie Nowitzki powinien być MVP MŚ, to kto? Pierce?), wbrew
                                      nie tylko opinii większości – ta może się w końcu mylić – ale namacalnym
                                      faktom, takich jak pozycja Mavs w tabeli czy osobiste statystyki tych 2 graczy
                                      w bardzo przecież silnym i wyrównanym zespole. Ponieważ tych faktów –
                                      argumentów za gwiazdorskim statusem obu – dostarcza z nawiązką ligowa
                                      rzeczywistość, chętnie bym posłuchał Twoich osobistych kontrargumentów przeciw;
                                      ale uwaga – KONKRETNYCH.

                                      - Nie, nie doczekasz się ode mnie głosu oburzenia z powodu twierdzeń
                                      o „robieniu” Kobego przez Damona; jest mi nawet miło, że uznajesz przez to
                                      Bryanta za miernik wielkości zawodnika ;-) (skoro ktoś go ograł, musi być
                                      dobry). Chciałbym tylko zauważyć, że: po pierwsze, ta historia rośnie w miarę
                                      opowiadania – przedtem wspominałeś o pojedynczym meczu (którego w dodatku nie
                                      widziałeś, tylko opowiadał Ci kumpel), teraz używasz już formy ciągłej „robił”,
                                      co sugerowałoby – nieznane raczej obserwatorom NBA – powtarzające się przewagi
                                      Stoudamire’a nad Bryantem. Po drugie, taki pojedynczy mecz raczej niewiele
                                      świadczy o czymkolwiek czy kimkolwiek; np. dałoby znaleźć się i parę takich, w
                                      których to Craig Ehlo robił Jordana, a nie odwrotnie. Po trzecie, chciałbym też
                                      usłyszeć dokładnie, na czym polegało to zrobienie KB przez Damona; bo jedyny
                                      sposób, jaki mogę sobie tu wyobrazić, to uciekanie przez tego drugiego kryciu
                                      przez pierwszego. Znaczna różnica w gabarytach obu jest jednak kolejnym
                                      czynnikiem odbierającym znaczenie temu występowi; równie dobrze można by
                                      powiedzieć, ze Duncan jest kiepski, bo nie zawsze zdolny upilnować Allana
                                      Houstona…

                                      Pzdr
                                      • Gość: Szeryf 2 Re: Do Szeryfa i nie tylko IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 15.03.03, 12:44
                                        Wilt masz wielką wiedze o NBA ale tutaj jak widzisz się myliłeś... Damon w
                                        końcu zaczał grać i wciąz jest w Portland. A jak zaczął grac dłużej, to od razu
                                        z bardzo dobrym skutkiem. Poza tym przy kazdym wejsciu nawet na pare minut jest
                                        witany owacjami i to bardzo dużymi (oczywiście w Rose Garden), chociaż fatkt
                                        faktem jest, że najwieksze owacje dostaje Sabonis. Moze i masz racje, ale nie
                                        we wszystkim - suche teorie o NBA nie zawsze sie sprawdzają. Mozna gdybac, jacy
                                        byli rywale Balzers za czasów Dunleviego i jacy sa teraz, ale to nie ma
                                        znaczenia. Poprostu Ty masz swoją opinię, ja swoją. Poza tym dlaczego miałbym
                                        zacząć kibocować Knicksom? tylko dlatego, ze jeden zawodnik odszedłby z
                                        Portland miałbym przestac kibicowac tej drużynie? to byłoby dopiero chore, i
                                        jesli ty kierujesz sie takimi kryteriami to współczuję. Owszem sledziłbym
                                        poczynania Knicks, ale przez pryzmat występów Stoudamire, a nie jako druzyny
                                        ogólnie. jeśli chodzi o Dallas to nadal twierdzę, że jak do tej pory nie mozna
                                        nazywac ich gwiazdami - niczego wielkiego do tej pory nie osiągneli -
                                        poczekajmy do playoff wtedy bedzie można sie wypowiadać. W skróconym sezonie
                                        Blazersi tez byli rewelacją rozgrywek. Nikt o nich niemówił ani dobrze ani źle,
                                        tak, jakby ich nie było. I jakoś nikt nie mówił że Rider to gwiazda bo zdobywa
                                        tyle punktów w meczach (owszem mówiono o nim ale na tle pozasportopwych
                                        zachowań). Poprostu wówczas Portland miało równiez bardzo wyrównany skład jak
                                        obecnie Dallas. Poza tym wówczas rewelacyjnie grało równiez San Antonio...
                                        Poza tym w moim mniemaniu by być gwaizdą ludzie musza miec respekt do samego
                                        nazwiska zawodnika - a Nowitzki wybacz takiego respektu nie wzbudza, nie aż
                                        takiego. Zobacz przykład piłki noznej - Ronaldo wielka gwiazda... poprzedni
                                        sezon miał fatalny, na mistrzostwach niczym sie nie wyrózniał ale strzelil
                                        najwiecej bramek, w tym te decydujące - zobacz ile dzieciaków lata po boiskach
                                        z koszulkami z napisem Ronaldo. Nie trzeba byc super graczem w danym momencie,
                                        ale na nazywanie kogoś gwiazdą trzeba sobie zapracowac, a u Nowitzkiego to
                                        jeszcze za wcześnie. Owszem możan amówić że jest on gwiazda w Dallas (nie w
                                        całym NBA)... nawet taki Grant Hill który więcej nie gra niz pojawia sie na
                                        parkiecie i to juz od dawna jest bardziej postrzegany jako gwiazda niż ten
                                        Nowitzki. Na niego przyjdzie pora, oczywiście jak bedzie jego talent rozwjał
                                        sie tak jak do tej pory.
                                        • Gość: Wilt Re: Do Szeryfa i nie tylko IP: *.gov.pl 28.03.03, 13:00
                                          Gość portalu: Szeryf 2 napisał(a):

                                          > Wilt masz wielką wiedze o NBA ale tutaj jak widzisz się myliłeś... Damon w
                                          > końcu zaczał grać i wciąz jest w Portland. A jak zaczął grac dłużej, to od
                                          razu
                                          >
                                          > z bardzo dobrym skutkiem. Poza tym przy kazdym wejsciu nawet na pare minut
                                          jest
                                          >
                                          > witany owacjami i to bardzo dużymi (oczywiście w Rose Garden), chociaż fatkt
                                          > faktem jest, że najwieksze owacje dostaje Sabonis. Moze i masz racje, ale nie
                                          > we wszystkim - suche teorie o NBA nie zawsze sie sprawdzają.


                                          Szeryf, czy my na pewno mówimy o tej samej lidze? ;-) W tej, ktorą ja śledzę,
                                          fakty są takie: Blazers wystrzelili do góry, kiedy na PG grał Pippen, a Damon
                                          praktycznie nie grał. Kiedy zastąpił kontuzjowanego Pipa,to mimo poszczególnych
                                          niezłych występów DS czy owacji dla niego Blazers od razu poszli w dół i są już
                                          za Wolves (BTW: jak oceniasz szanse w play offs tych 2 drużyn?)



                                          Mozna gdybac, jacy
                                          >
                                          > byli rywale Balzers za czasów Dunleviego i jacy sa teraz, ale to nie ma
                                          > znaczenia. Poprostu Ty masz swoją opinię, ja swoją.

                                          Słusznie.

                                          Poza tym dlaczego miałbym
                                          > zacząć kibocować Knicksom? tylko dlatego, ze jeden zawodnik odszedłby z
                                          > Portland miałbym przestac kibicowac tej drużynie? to byłoby dopiero chore, i
                                          > jesli ty kierujesz sie takimi kryteriami to współczuję.

                                          Niczego takiego nie nawet sugerowałem odnośnie moich kryteriów, więc nie musisz
                                          wkładać mi tego w usta.

                                          Owszem sledziłbym
                                          > poczynania Knicks, ale przez pryzmat występów Stoudamire, a nie jako druzyny
                                          > ogólnie. jeśli chodzi o Dallas to nadal twierdzę, że jak do tej pory nie
                                          mozna
                                          > nazywac ich gwiazdami - niczego wielkiego do tej pory nie osiągneli -
                                          > poczekajmy do playoff wtedy bedzie można sie wypowiadać. W skróconym sezonie
                                          > Blazersi tez byli rewelacją rozgrywek. Nikt o nich niemówił ani dobrze ani
                                          źle,
                                          >
                                          > tak, jakby ich nie było. I jakoś nikt nie mówił że Rider to gwiazda bo
                                          zdobywa
                                          > tyle punktów w meczach (owszem mówiono o nim ale na tle pozasportopwych
                                          > zachowań). Poprostu wówczas Portland miało równiez bardzo wyrównany skład jak
                                          > obecnie Dallas. Poza tym wówczas rewelacyjnie grało równiez San Antonio...
                                          > Poza tym w moim mniemaniu by być gwaizdą ludzie musza miec respekt do samego
                                          > nazwiska zawodnika - a Nowitzki wybacz takiego respektu nie wzbudza, nie aż
                                          > takiego. Zobacz przykład piłki noznej - Ronaldo wielka gwiazda... poprzedni
                                          > sezon miał fatalny, na mistrzostwach niczym sie nie wyrózniał ale strzelil
                                          > najwiecej bramek, w tym te decydujące - zobacz ile dzieciaków lata po
                                          boiskach
                                          > z koszulkami z napisem Ronaldo. Nie trzeba byc super graczem w danym
                                          momencie,
                                          > ale na nazywanie kogoś gwiazdą trzeba sobie zapracowac, a u Nowitzkiego to
                                          > jeszcze za wcześnie. Owszem możan amówić że jest on gwiazda w Dallas (nie w
                                          > całym NBA)... nawet taki Grant Hill który więcej nie gra niz pojawia sie na
                                          > parkiecie i to juz od dawna jest bardziej postrzegany jako gwiazda niż ten
                                          > Nowitzki. Na niego przyjdzie pora, oczywiście jak bedzie jego talent rozwjał
                                          > sie tak jak do tej pory.

                                          Szeryf; jak już pisałem, można zrozumieć, że ktoś twierdzi, że Dallas jeszcze
                                          nmic wielkiego nie osiągnęli w ostatnich latach (choć tak naprawdę; kto oprócz
                                          Lakers wiele osiągnął? ;-)), ale w ustach fana Blazers z pierwszą gwiazdą
                                          Rasheedem to nie brzmi szczególnie przekonująco. Drużynowo Mavs muszą jeszcze
                                          powtórzyć największe osiągnięcie tej ekipy Blazers - finał Zachodu - bo dotąd
                                          sięgnęli oczko niżej, ale nietrudno przewidzieć, że powtórzą, jeśli awansują z
                                          1. miejsca, co najbardziej prawdopodobne. A indywidualnie Nowitzki jest już
                                          znacznie lepszy niż kiedykolwiek był Sheed i dlatego najprawdopodobniej
                                          powtórzy All - NBA Second Team i dostanie nawet głosy na MVP, podczas gdy
                                          Wallace nie był teraz nawet All - Star. Znajdź choć 1 poważny głos na poparcie
                                          swoich opinii - wątpię, czy to się uda, bo wszyscy w lidze widzą, jak wielką
                                          gwiazdą jest Dirk (w 1. połowie sezonu był nawet najczęściej typowany na MVP -
                                          Blazers kandydata nie mieli od czasow Drexlera).

                                          Pzdr

                                          P.S. A co twoich sugestii o niedocenianiu sukcesów Blazers w skróconym sezonie -
                                          przypomnę, że Dunleavy zdobył wtedy Trenera Roku.
                                          • Gość: Szeryf 2 Re: Do Szeryfa i nie tylko IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 29.03.03, 16:18
                                            "Twoi" Mavs dostali znów od Blazersów... nic więcej chyba mówić nie trzeba...
                                            Timberwolves sa dobrym zespołem, ale wszystko zależy Od Garnetta - tam wszystko
                                            opiera się na jego barkach - fakt, ze już od jakiegoś czasu Garnett jest w
                                            wyśmienitej formie, ale czy dotrzyma ją do play offs? A co jeśli przypałęta mu
                                            sie kontuzja?
                                            A odnośnie słów o kibicowaniu przeze mnie NY, to sam już nie pamietam czy to
                                            akurat Ty "kazałeś" mi przygotowywac się do kibicowania Knicks - zbyt dawno to
                                            było i też nie chce mi sie grzebać w archiwalnych postach...
                  • Gość: Szeryf 2 Re: Portland Trail Blazers IP: *.acn.pl 25.11.02, 20:30
                    Hmmm nie zgodzę się że Cheeks panuje nad zespołem lepiej niz Dunleavy. Uważam,
                    że jest wręcz przeciwnie! Mike Dunleavy miał w swoim team'ie bardziej
                    nieskorych do współpracy zawodników - Gary Trent, Walt Williams czy bodaj
                    dorównujący nonszalancją i olewaniem wszystkiego co tylko możliwe Rodmanowi
                    (ten robił wszystko na poklask, aby było o nim głośno) Isaiah Rider. W Portland
                    jako takich nie było problemów z Riderem, tzn. nie takie jak np. w Atlancie,
                    gdzie kompletnie olewał treningi i spotkania. Pamietam jak podczas meczy Trail
                    Blazers - Hawks (bodajże 135 do 90-kilku) Rider zszedł z boiska poszedł sobie
                    na ławke drużyny Portland i razem z graczami blazers śmiali się z zawodników
                    Atlanty. Innym razem nie stawił sie na trening Hawks a na pytania dlaczego
                    stwierdził beznamiętnie, że zepsuł mu sie samochód, na stwierdzenie, że ma
                    drugi - odparł ze tamten też sie zepsuł, a mieszkał wówwczas w hotelu w
                    Atlancie po drugiej stronie ulicy przy której znajduje sie hala Hawks. Również
                    traktowanie innych z zespołu było naganne - stwierdził w jednym z wywiadów, że
                    najlepiej by było gdyby zawodniicy dali mu piłke i zeszli mu z drogi bo tylko
                    przeszkadzają na boisku i do niczego się nie nadaja. A jednak takiego zawodnika
                    Dunleavy potrafił ustawić i w dodatku był wóczas jednym z najlepszych strzelców
                    w drużynie (wówczas akurat kilku zawodników miało zbliżone statystyki i
                    teoretycznie nie było tego shootkillera).
                    Nie zgodzę się, że pierwszym do odejscia jest Stoudamire! Kategorycznie będę go
                    bronił do końca mojego życia! Ten zawodnik jest naprawde bardzo przydatnym
                    graczem. Owszem w tym sezonie nie zachwyca, ale jak ma to robić skoro trener go
                    sadza na ławie i w kilku meczach wogóle nie wystąpił!!! Taki zawodnik Jak on
                    potrafi przesądzić o wygraniu meczu! A pierwszym którego powinni się pozbyć
                    jest Pippen. Również nie zgodzę się z zarzutami co do Pattersona! Ten facet gra
                    jak szatan! robi naprawde dobra robote - jest waleczny i nie odpuszcza. Tacy
                    zawodnicy się przydaja! Co z tego że był oskarżony o gwałt na niani swojego
                    dziecka. Ilu to koszykarzy miało konflikt z prawem...
                    Również koncepcja, jakoby pozbycie się Briana Granta było błędem jest
                    nieracjonalne! jakkolwiek bardzo go lubie, to uwazam, ze zupełnie po kontuzjach
                    stracił forme i w tej chwili jego następcy w Portland sprawują się lepie. A jak
                    gra Grant obecnie można zobaczyć patrząc na mecze Heat. Zeszły sezon był
                    bodajże jego najgorszym w karierze... Zupełnym nieporozumieniem było oddanie do
                    Pacers Oneala. ten chłopak już teraz odgrywa wielką role w Indianie i może
                    wiele osiągnąc. Nie rozumiem po jaką cholerę sciągnięci zostali do zespołu w
                    zeszłym sezonie tacy zawodnicy jak Kerr, Brunson czy Dudley (ten zupełnie
                    okazał sie porażka). Dwóch pierwszych nie ma już na szczeście w klubie.
                    Wracając jeszcze do trenera - Cheeks nie daje rady w zapanowaniu nad gwiazdami
                    Portland i w sumie powiedziawszy podtrzymuje swoje słowa że więcej w koszykówce
                    do tej pory osiągną Pippen niż Cheecks. Podejrzewam nawet, że w niektórych
                    przypadkach to ostatnie słowo miał Pippen!!! Moja pierwsza piątka?
                    Rasheed Wallace
                    Bonzi Wells
                    Damon Stoudamire
                    Arvydas Sabonis rotacyjnie z Dale Davis
                    Scottie Pippen(a jednak)
                    Boję się, że Cheecks nie awansuje z zespołem do playoff i mimo tej przykrości
                    będę żył nadzieją, że to dni Cheeks'a sa policzone w Portland a nie Damona!
                    Czy z tymi zawodnikami da się coś osiągnąć!? OCZYWIŚCIE! Potrzebny jest tylko
                    odpowiedni trener - mimo niechęci do Phila Jacksona to myślę, że Portland
                    byłoby z nim znów w czołówce bez żadnych rotacji w składzie zespołu.
                    Mozna się kłócić czy ten jest zły czy tamten - mozna sobie tutaj polemizowac.
                    Ale absurdalnym pomysłem jest dla mnie wymiana praktycznie całego składu. Co to
                    da? Kilka lat kompletnego chaosu i brak Portland w play off. Na pewno nie jest
                    dobrym pomysłem ściaganie gwaizd do zespołu, które wprowadzą szybciej zła
                    atmosferę niz lepsza gre. Jestem pełen podziwu dla drużyny Dallas. W sumie z
                    kilku przeciętnych graczy udało im się zrobić dobrą drużyne. Podobnie jest w
                    Sacramento (niektórzy nawet pukali się w głowe przy wymianie Wiliamsa na
                    Bibby'ego). A i tak na 90% Lakersi będa mistrzami, chyba że Shaq wypadnie ze
                    składu na play offy, bo kto go zatrzyma?
      • Gość: sacto Re: Portland Trail Blazers IP: *.bonair.com.pl 22.11.02, 11:38
        Myślę że Portland Trail Blazers mają za dużo młodych szalonych graczy którzy
        już pokazali co potrafią. Ostatnio np. Bonzi Wells pokazał, że jest pół mózgiem
        i opluł w czasie meczu przeciwnika. Podobne sytuacje mają miejsce dość często,
        i to głównie z nich, a nie z dobrej gry słyną zawodnicy tej drużyny.
        Szansa na większy sukces uciekła wraz z pamiętnym meczem nr.7 w finale
        konferencji przeciwko L.A Lakers, który przegrali mimo 16 punktowego
        prowadzenia. Później było tylko gorzej.
        Zupełnie nie rozumiem po co kupili McInnisa i Danielsa zostawiając jednocześnie
        Stoudmire'a i Andersona. Było prawie w 100 % pewne, że prędzej czy później
        któryś zacznie kwęczeć z powodu zbyt małej liczby minut na parkiecie. Pierwszy
        z nich kwęczał najgłośniej. Teraz siedzi na ławeczce w oczekiwaniu na transfer
        do jeszcze lepszego Nowego Yorku, a jak już z niej wstaje żeby trochę pograć
        to w "Ogrodzie róż" nie ma litości, i słychać głośne buczenie. Ostatnio w meczu
        z Orlando za zdobycie przez PTB 100 punktów kibice mieli dostać jakieś darmowe
        jedzenie. Niestety biedny Damon znów coś spieprzył za co nawyzywali go od
        kutasów i kazali wypierdalać. Taka oto sielanka panuje wokół drużyny.
        Trener Cheeks za dobrze żyje z zawodnikami. Na treningach urządza sobie z nimi
        konkursy rzutowe, a gdy (co za niespodzianka !!!) po nocach spotyka swoich
        podopiecznych w miejscowych klubach, udaje że nie widzi co się dzieje. Chyba
        tylko w ten sposób jest w stanie trochę dłużej tam popracować, bo jakakolwiek
        dyscyplina nie jest zbyt popularna wśród Blazers.
        Zdecydowanie nie zgadzam się ze opiniami w stylu "powinni sprzedać
        Wallace ,e" .Nie powinni. Dlaczego? Bo jest tam, i ma charakter. Za dużo
        przewinień technicznych? Owszem - za dużo. Ale ostatnio co raz mniej. Niech
        wypieprzą wszystkich na zbity ryj, byle nie jego.

        7 mecz finału konferencji o którym wspomniałem wyżej był dla mnie bardzo gorzką
        pigułką. A to dlatego, że koszykówka to dla mnie coś więcej niż tylko hobby, i
        akurat w tym konkretnym spotkaniu bardzo chciałem żeby to oni wygrali.
        Przegrali. Ale wierzyłem że się podniosą i , jak napisał założyciel tego wątku,
        pokażą na co ich stać. Tylko ile można patrzeć na ( z nielicznymi wyjątkami)
        bandę zidiociałych gwiazdorów ? Nawet lokalne media ich nie oszczędzają.
        Ten sezon zaczeli całkiem nieźle. Może skończą dalej niż 1 rundzie play off.

        P.S Wszystkim którzy nie znają strony slamonline.com polecam redagowany
        codziennie od poniedziałku do piątku dział Links. Bardzo często zanjdują się
        tam linki oraz różnego rodzaju ciekawostki związane z PTB.


      • Gość: sacto Re: Portland Trail Blazers IP: *.bonair.com.pl 22.11.02, 13:37
        Poprawka do powyższego posta, pisząc o Rasheedzie przeoczyłem słowo "najlepszy"
        Powinno być : bo jest tam najlepszy, i ma charakter.
      • Gość: Soulfly Re: Portland Trail Blazers IP: *.retsat1.com.pl 24.11.02, 23:25
        A tak na marginesie...
        Stoudamire i Wallace zostali wczoraj zatrzymani za posiadanie marihuany.
        :-)
        • Gość: Szeryf 2 Re: Portland Trail Blazers IP: *.acn.pl 25.11.02, 20:35
          Zatrzymali ich i co? Wallace w meczu zdobył 30 punktów i 9 zbiórek, Stoudemire
          nie dał szansy ani minuty. O ile się nie mylę to największy dorobek Walleca w
          tym sezonie....
        • Gość: Szeryf 2 Re: Portland Trail Blazers IP: *.acn.pl 25.11.02, 20:38
          Ktos tam cos mówił o tym że Blazersi gdyby zdobyli 100 punktów to kibice
          mieliby darmowe jedzenie. Cóż, to zwykły zwyczaj w NBA jesli drużyna zdobywa
          ponad 100 pkt. rozdawane sa kupowy na darmowe taco. nie jest to jakieś drogie
          żarcie i duze. ot fast food.
          • Gość: sacto Re: Portland Trail Blazers IP: *.acn.waw.pl 26.11.02, 00:26
            Gość portalu: Szeryf 2 napisał:

            > Ktos tam cos mówił o tym że Blazersi gdyby zdobyli 100 punktów to kibice
            > mieliby darmowe jedzenie. Cóż, to zwykły zwyczaj w NBA jesli drużyna zdobywa
            > ponad 100 pkt. rozdawane sa kupowy na darmowe taco. nie jest to jakieś drogie
            > żarcie i duze. ot fast food.

            Naprawde? taki jest zwyczaj ? A jesteś pewien że to o jedzenie chodzi w
            kontekście tego zdania?
            • Gość: Szeryf 2 Re: Portland Trail Blazers IP: *.acn.pl 26.11.02, 08:14
              Wiesz mozna się kłócić. Mozna mieć żal że wynik trzycyfrowy ładniej wygląda,
              tylko w przypadku meczów NBA wyniki zapomina się szybciej niż w polsce przy
              rozgrywkach I ligi piłki noznej! A jeśli ktos już byłby zły że nie dostał
              darmowego kuponu na taco warte jakies 50 centów (o ile dobrze pamiętam to nawet
              nie był to kupon na taco w Taco Bell, może w Taco Time), a stać go na bilet na
              mecz ( a jakie sa ceny biletów na pojedynczy mecz mozna sobie zobaczeć na
              stronie Blazersów - i nie są to małe koszty) to taka osoba będzie dla mnie
              skąpcem i dusigroszem!!!! Wydac np. 80 dolców na 1 MECZ (!!!) i to też przy
              założeniu, że zrobiliśmy rezerwacje na 3 miesiące przed meczem (chyba, że grają
              outsiderzy), bo jeślibyśmy chcieli zapłacić u koników to byłyby to większe
              kwoty....
              A stawianie tezy, że Stoudamire jest kiepski bo przez niego nie było kuponów na
              taco jest smieszne!
              • Gość: Soulfly Szeryf 2 i Stoudamire IP: *.retsat1.com.pl 26.11.02, 10:54
                Niestety czasem jest tak że fascynacja (wierzę że wyłącznie platoniczna, choć
                to nie moja sprawa) danym zawodnikiem przesłania jego fanom faktyczny wizerunek
                gracza.
                Oto kariera Damona przedstawiona w kilku liczbach (mecze, minuty, skuteczność z
                gry/za 3/osobistych, asysty i punkty). W 1/2 sezonu 97-98 przeniósł się do POR

                95-96 TOR 70 70 40.9 .426 .395 .797 9.3 19.0
                96-97 TOR 81 81 40.9 .401 .355 .823 8.8 20.2
                97-98 TOR 49 49 41.5 .425 .317 .844 8.1 19.4
                97-98 POR 22 22 36.6 .364 .263 .787 8.2 12.4
                98-99 POR 50 50 33.5 .396 .310 .730 6.2 12.6
                99-00 POR 78 78 30.4 .432 .377 .841 5.2 12.5
                00-01 POR 82 82 32.4 .434 .374 .831 5.7 13.0
                01-02 POR 75 71 37.3 .402 .353 .888 6.5 13.5
                02-03 POR 10 9 27.7 .333 .300 .667 4.1 7.0

                Uderzające w tym zestawieniu jest gwałtowne pogorszenie wyników po zmianie barw
                klubowych. Oczywiste jest że po przejściu z Raptors do Blazers, zmieniła się
                rola Damona w drużynie, z absolutnego lidera zmieniono go w zwykłego
                rozgrywającego. Nie zmienia to faktu że odbiło się to na jego grze (patrz
                skuteczność i asysty). Nie sądzę żeby zmniejszenie czasu gry spowodowane było
                wyłącznie sprowadzeniem do POR Grega Anthonego, który odbierał minuty Damonowi.
                Żaden trener nie zdejmie swej największej gwiazdy na korzyść choćby najlepszego
                rezerwowego. Niestety Stoudamire gwiazdą w Portland nigdy nie był i nie będzie.
                Jedyną nadzieją dla niego jest zmiana drużyny, ale również wątpię czy będzie w
                stanie odbudować swoją karierę.
                Należy pamiętać iż Damon to debiutant sezonu 95-96. Niestety zmarnowany.

              • Gość: sacto Re: Portland Trail Blazers IP: *.bonair.com.pl 26.11.02, 12:39
                Do Szeryf2:

                Zgadzam sie: stawianie tezy dany zawodnik jest słaby, bo przez niego
                publiczność nie dostała kuponów do Taco jest śmieszne. Tylko że ja takiej tezy
                nie postawiłem. Chodziło mi o atmosferę jaka tam panuje: kibice którzy, mają
                pieniądze na bilet na mecz NBA, każą spierdalać (dokładnie takie okrzyki
                usłyszał) zawodnikowi drużyny której "kibicują" bo nie dostali kuponów na
                jedzenie. Absurd.
                A tak wogóle to mnie to wkurwia, bo bardzo lubiłem kiedyś Stoudemire'a. Tylko
                178 cm wzrostu, a potrafił dominować, zdobył MVP meczu debiutantów, i ROY.
                (Zresztą Soulfly już o tym napisał. A teraz co ? Gra w dobrej drużynie i nie
                potrafi się dostosować. Już nie pierwszy raz narzeka, że za mało gra.
                Wczoraj czytałem o jego wielkiej przyjaźni z trenerem Cheeksem, i o jego
                determinacji. Podobno nie chce się zgodzić na transfer, bo to by oznaczało
                osobistą porażkę. Ciekawe czy sobie poradzi ? W końcu ma jeszcze proces na
                głowie.....

                • Gość: Szeryf 2 Re: Portland Trail Blazers IP: *.acn.pl 26.11.02, 17:53
                  Ej... te statystyki sa do siebie bardzo podobne tylko w ostatnim sezonie nagle
                  spadają i jest to wina tego, ze Damonowi nie daje się szansy! Poza tym
                  porównywanie wyników z Toronto do Portland to nieporozumienie. Wtedy Toronto
                  odgrywało chłopca do bicia i mogło tylko wybierać jaką róznica przegraja - coś
                  w rodzaju teraźniejszego Memphis. Tam faktycznie tylko Stoudamire dobrze grał.
                  Natomiast teraz w Portland skład jest naszpikowany gwiazdkami (jakby nie było
                  sa tam tak pojmowani) i ciężko cos pokazac skor ma się mało szans. Poza tym kto
                  z Was wie jakie zadania postawił Damonowi przed sezonem trener?
                  W Waszych wypowiedział widzę takie typowe podejście kibica - jak wygrywamy jest
                  super jak idzie gorzej to wyzwiska - tak jak w hali. Ktos musi być winny i TO
                  NA PEWNO DAMON STOUDAMIRE!!!!
                  I co myślicie, że jesli nawet doszłoby do tego transferu Portland bedzie grało
                  lepiej? A FIGE!!!! Będzie tak samo! Potrzebna jest nowa strategia - przede
                  wszystkim trener nie bardzo potrafi najwyraźniej dac poszczególnym zawodnikom
                  konkretnych zadań na boisku - tylko eksperymentuje już drugi sezon!!! Zmian
                  pierwszych piątek co mecz jest tego dowodem.
                  Jesli dobrze się przyjżeć statystykom poszczególnych zawodników to moznaby
                  zobaczec, że Damon tak źle się nie prezentuje. Mimo że nie patrzyłem w
                  statystyki to śmiem stwierdzić że Bonzi Wells ma (niestety) takie same doły lub
                  większe jak Damon...
                  Moim zdaniem potrzebna jest dobra motywacja dla zawodników a ten trener nie
                  potrafi ich umotywować. To samo było z Lakersami przed przyjściem Jacksona. Oni
                  już byli gwiazdami pomimo braku mistrzostwa....
                  • Gość: HyLo Re: Portland Trail Blazers IP: *.phils.uj.edu.pl 27.11.02, 12:58
                    Gdzie ty szeryf widzisz statystyki, które się psują dopiero teraz? 3 sezony w
                    Toronto: średnia punktowa blisko 20, srednia asyst ponad 8. Po przejściu do
                    Portland, NATYCHMIAST, spadają do 12-13 i 6. A grał tylko o około 3-4 minuty
                    mniej.

                    Ne jest jedynym winnym sytuacji w Blazers, ale na pewno nie spełnia oczekiwań,
                    które z nim wiązano. Z potencjalnej gwiazdy, czołówki playmakerów w lidze
                    wyrósł gracz niewiele wystający ponad przeciętność. Nawet jak na swoją drużyne
                    sprawia sporo kłopotów - i trenerowi, i poza boiskiem. Do tego zarabia tak,
                    jakby rzeczywiście tę średnią 20-10 miał. NIe dziwne, że chcą się go pozbyć.
                    • Gość: Szeryf 2 Re: Portland Trail Blazers IP: *.acn.pl 27.11.02, 14:36
                      HyLo nie lubie takich ignorantów jak TY! Po raz kolejny utwierdzam się w tym,
                      że ponad połowa Polaków to dyletanci bierni. I najwyraźniej HyLo (bez obrazy)
                      też zaliczasz się do tej ategorii skoro piszesz powyżej takie rzeczy!!! Patrząc
                      na te statystyki nie trzeba byc znawcą by zobaczec, że w Toronto owszem były
                      zdecydowanie lepsze, a po przejściu do Portland spadły - ale widac z nich, ze
                      sa wzglednie równe poza aktualnym sezonem, w którym gra sporadycznie.
                      Powtórze Ci jeszcze raz: W TORONTO NIE MIAŁ KTO GRAĆ PRÓCZ NIEGO!!! WIĘC NIC
                      DZIWNEGO< ŻE BYŁ NAJLEPSZYM STRZELCEM ZESPOŁU. W PORTLAND MA INNE ZADANIA I
                      SKŁAD JEST BARDZIEJ WYRÓWNANY!!! Czy Ty jesteś aż takim dyletantem, że nie
                      możesz tego zrozumieć???? Jakby bylo inaczej niz mówie, to podejrzewam, że taki
                      Bryant odszedłby sobie do Clipperów albo Grizzlies i tam miałby średnią punktów
                      około 50 na mecz albo i więcej i statystyki miałby wręcz fantastyczne, tylko,
                      że z wejściem do playoff mógłby miec problemy.... Czy to takie trudne do
                      zrozumienia?
                      • Gość: HyLo Re: Portland Trail Blazers IP: *.phils.uj.edu.pl 27.11.02, 15:47
                        parę spraw, szeryf:

                        1/ Przede wszystkim, jak jeszcze raz odezwiesz się do mnie w takim tonie, jak w
                        poprzednim poście, to tak cie zjebie, że nawet twój pies, o ile go masz, będzie
                        się ciebie wstydził. Jasne?

                        2/ Wracając do tematu - nigdy nie twierdziłem, że statystyki Damona nie były
                        równe, również w Portland. Twierdziłem, że były SŁABE, przynajmniej jak na
                        gościa, który ma tak wysoki kontrakt. Portland ma ludzi, którzy radzą sobie na
                        jedynce równie dobrze, co Stoudamire, a nie zgarniają tyle kasy (Anderson) albo
                        są bardziej wszechstronni (Pippen).

                        3/ Twierdziłem też, że ma on zły wpływ na "chemię" zespołu.

                        4/ Twierdziłem, że NIE jest jedynym winnym złego stanu Blazers.

                        5/ Twierdziłem, że nie spełnia oczekiwań.

                        6/ Podsumowując, Cheeks ma w jego osobie teraz na ławce gracza, który nie
                        pasuje mu do koncepcji, nie spełnia oczekiwań, psuje atmosferę i zarabia za
                        dużo.

                        7/ no to co dziwnego, że chcieliby go sprzedać?

                        8/ tym razem wypunktowałem. Myslę, że ci się przyda. Może następnym razem
                        będziesz wiedział z czym sie spierasz i o co kłócisz. Może się zastanowisz co
                        spłodziłeś, zanim klikniesz w przycisk "wyślij"
                        • Gość: Wilt Re: Portland Trail Blazers IP: proxy / *.gov.pl 27.11.02, 16:15
                          Pełne poparcie, HyLo, i formalne, i merytoryczne.
                          Szeryf: albo chcesz dyskutować, albo się nawzajem obrażać. Od obrażania lepiej
                          już nawet przemilczeć opinię, z którą się nie zgadzasz, a która jest dla ciebie
                          niewygodna, tak jak zrobiłeś to z moim ostatnim postem o Blazers. Najlepiej
                          jednak, uwierz, po prostu podyskutować - temu służy to forum.
                          • Gość: Szeryf 2 Re: Portland Trail Blazers IP: *.acn.pl 28.11.02, 13:41
                            Jak najbardziej zalezy mi na dyskusji a nie na wyzywaniu się, ale pojęcia
                            dyletant czy ignorant sa jak najbardziej pożadane w niektórych przypadkach.
                            Otóż jeszcze raz podkreśle że w Portland Stoudamire ma statystyki w miare
                            stabilne poza obecnym sezonem, w którym zupełnie nie ma szans gry. A
                            porównywanie jego osiągnieć i statystyk z Toronto lub wręcz gadanie, że skoro w
                            Toronto był pierwszym strzelcem to i w Portland ma być takim graczem sa
                            beznadziejne. Nadal podtzrymuje że Damon jest dobrym graczem i nie powinien
                            odchodzić z Portland. Jesli już czepiacie się styatystyk, zobaczcie jakie ma
                            Bonzi Wells. Albo jakie ma statystki Dale Davis - w Indianie miał lepsze. Czemu
                            się czepiacie Stoudamire? Bo ktoś musi być winny, a nagonka na niego jest
                            faktem. Czemu na Rasheeda nie ma takiej nagonki? przecież zarzuty ma takie same
                            jak Damon (chodzi tu o sprawe sadową) - no fakt on gra dobrze, ale gra! A Damon
                            nie gra. Kolejna sprawa - Damon nie pasuje do koncepcji trenera!!! No w morde O
                            JAKIEJ KONCEPCJI MÓWA??? JA TU NIE WIDZE ŻADNEJ KONCEPCJI! CZY ZMIANA
                            PIERWSZYCH PIĄTEK Z MECZU NA MECZ JEST JAKĄŚ KONCEPCJĄ? CHYBA TAKĄ, że to taka
                            zmyłka dla przeciwnika i nie wiadomo kogo kryć, bo nie wiadomo kto wystąpi.

                            Ps. HyLo skoro chcesz mnie zjebać spoko - ale pamiętaj że każdy kij ma dwa
                            końce, a ja jeśli juzobraziłem Twoje ego swoją wypowiedzią, to w sposób
                            kulturalny. I nie mam psa...
                            PS2. Ciekaw jestem ilu z Was eksperci oglądało mecze Portland od sezonu 98/99?
                            i gdzie? Jak już kiedyś mówiłem statystyki to nie wszystko i ważna jest tez gra
                            zawodnika, a tak się składa że nieraz zagrania Damona były oklaskiwane na
                            stojaco i to jeszcze nie tak dawno. Poza tym to co w jednym z meczów robił
                            Damon z Bryantem to było mistrzostwo!!! Sam tego nie widziałem, ale kumpel,
                            który oglądał cały mecz opowiadał, że Kobe był ogrywany jak amator...
                            • jedrek77 Re: Portland Trail Blazers 28.11.02, 16:57
                              Gość portalu: Szeryf 2 napisał(a):

                              > Jak najbardziej zalezy mi na dyskusji a nie na wyzywaniu się, ale pojęcia
                              > dyletant czy ignorant sa jak najbardziej pożadane w niektórych przypadkach.
                              > Otóż jeszcze raz podkreśle że w Portland Stoudamire ma statystyki w miare
                              > stabilne poza obecnym sezonem, w którym zupełnie nie ma szans gry. A
                              > porównywanie jego osiągnieć i statystyk z Toronto lub wręcz gadanie, że skoro
                              w
                              >
                              > Toronto był pierwszym strzelcem to i w Portland ma być takim graczem sa
                              > beznadziejne. Nadal podtzrymuje że Damon jest dobrym graczem i nie powinien
                              > odchodzić z Portland. Jesli już czepiacie się styatystyk, zobaczcie jakie ma
                              > Bonzi Wells. Albo jakie ma statystki Dale Davis - w Indianie miał lepsze.
                              Czemu
                              >
                              > się czepiacie Stoudamire? Bo ktoś musi być winny, a nagonka na niego jest
                              > faktem. Czemu na Rasheeda nie ma takiej nagonki? przecież zarzuty ma takie
                              same
                              >
                              > jak Damon (chodzi tu o sprawe sadową) - no fakt on gra dobrze, ale gra! A
                              Damon
                              >
                              > nie gra. Kolejna sprawa - Damon nie pasuje do koncepcji trenera!!! No w morde
                              O
                              >
                              > JAKIEJ KONCEPCJI MÓWA??? JA TU NIE WIDZE ŻADNEJ KONCEPCJI! CZY ZMIANA
                              > PIERWSZYCH PIĄTEK Z MECZU NA MECZ JEST JAKĄŚ KONCEPCJĄ? CHYBA TAKĄ, że to
                              taka
                              > zmyłka dla przeciwnika i nie wiadomo kogo kryć, bo nie wiadomo kto wystąpi.
                              >
                              > Ps. HyLo skoro chcesz mnie zjebać spoko - ale pamiętaj że każdy kij ma dwa
                              > końce, a ja jeśli juzobraziłem Twoje ego swoją wypowiedzią, to w sposób
                              > kulturalny. I nie mam psa...
                              > PS2. Ciekaw jestem ilu z Was eksperci oglądało mecze Portland od sezonu
                              98/99?
                              > i gdzie? Jak już kiedyś mówiłem statystyki to nie wszystko i ważna jest tez
                              gra
                              >
                              > zawodnika, a tak się składa że nieraz zagrania Damona były oklaskiwane na
                              > stojaco i to jeszcze nie tak dawno. Poza tym to co w jednym z meczów robił
                              > Damon z Bryantem to było mistrzostwo!!! Sam tego nie widziałem, ale kumpel,
                              > który oglądał cały mecz opowiadał, że Kobe był ogrywany jak amator...

                              Może rzeczywiście Damon nie jest wszystkiemu winien. Zgodzę się z tym, że
                              przecież nie musiał być najlepszym strzelcem, ale już chyba asysty mógł mieć
                              przynajmniej na porównywalnym poziomie, skoro wokół miał lepszych partnerów? I
                              sprawa wydaje mi się najważniejsza - jego skuteczność rzutów z gry, która
                              spadła i to sporo. Dlaczego na to nie zwracasz uwagę? Może dlatego, że nie da
                              się tego wytłumaczyć przejściem do lepszego zespołu?
                              Inna sprawa do Wallace, który teraz trafia co trzeci rzut, a nie co czwarty,
                              choć nadal jest najlepszym strzelcem zespołu. Był moment, że był może nawet
                              najlepszym PF w lidze (pierwsze finały Zachodu z Lakers) i coś mu chyba odbiło.
                              Wszystko jednak zaczęło się od nieudanych tradów. Po pierwsze oddanie O'Neila,
                              o którym było wiadomo, że eksploduje, jak tylko dostanie swoje minuty. W
                              Portland nie dostał, zamiast niego wzięli dziadka Davisa. Po drugie Kemp,
                              którego konktrakt jest wprost proporcjonalny do wagi ciała i odwrotnie do
                              prezentowanej w ostatnich latach formy. Mieli taką zajebistą kartę przetargową
                              w postaci Granta i spierdolili ją pięknie. Już mogli go oddać za darmo, lepiej
                              by na tym wyszli. Po trzecie Strickland. Nie wiem, jak z nim było dokładnie w
                              Portland, ale on zawsze miał opinię czuba. I dziwnie się składa, że własnie
                              wtedy, gdy przyszedł do zespołu, wszystko zaczęło się za przeproszeniem
                              pierdolić. Mieli przecież pierwszy bilans w lidze i bardzo szybko spadli
                              dramatycznie. Od tego czasu kończy się na awansie do play off, a w tym sezonie
                              może być jeszcze gorzej.
                              Co dziwne, przecież takie zespoły jak Sacramento, czy Dallas wcale nie mają
                              lepszego składu. Czy Portland nie mają graczy klasy Nasha, Nowitzkiego,
                              Webbera, Stojakovicia, czy Bibby? A ławkę mają na pewno najlepszą w lidze. I za
                              Sacramento przegrywają 30 punktami, gdy Kings grają bez trzech ludzi z
                              pierwszej piątki. Więc problem tkwi chyba gdzie indziej. Może najlepszym
                              wyjściem byłoby rozpierdolenie tego wszystkiego w piździec i rozpoczęcie od
                              nowa? Ile czasu zajęło to Dallas?
                              Zmiany muszą być. Może najlepszym wyjściem byłoby oddanie paru wiecznie
                              narzekających za wybory w drafcie?
                              • Gość: Szeryf 2 Re: Portland Trail Blazers IP: *.acn.pl 29.11.02, 10:52
                                Dokładnie zgadzam sie w 100%!!!!! Fakt Stoudamire ma gorsze statystyki, ale
                                ogólnie kilku graczom one spadły, a obwinianie jednego człowieka za całość nie
                                jest rozwiązaniem. Poza tym on w tym sezonie mało gra i Portland spisuje sie
                                fatalnie, wiec co? jakies czary z ławki? Poza tym wydaje mi sie, że w
                                wiekszości im już się nie chce - mają kontrakty, przyszłość zapewniona i to im
                                wystarczy. Może tak być. Teoretycznie sa to gwiazdy (może nie formaty kobe'go,
                                czy Shaqa ale gwiazdy). Tym bardziej mnie dziwi, że Portland ma najbardziej
                                wyrównany skład - przecież teoretycznie prawie każdy gracz może wyjść na mecz z
                                pierwszej piątki i już nieraz tak bywało. Tym bardziej zastanawiające jest to,
                                że pare sezonów grali wyśmienicie i trzon składu Balzers się nie zmienił,
                                wydawało się że polityka transferowa ma na celu usprawnienie pewnych
                                niedociągnięc w celu pokonania Lakers. I gdzieś popełniono błąd. Chyba można tu
                                przytoczyć powiedzenie, które mówi, że gdzie jest wiele gwiazd tam nie ma
                                drużyny...
        • Gość: Szeryf 2 Re: Portland Trail Blazers IP: *.acn.pl 01.12.02, 14:10
          Hmm... Portland przegrało u siebie z Nets'ami ale proszę tylko spojrzeć na
          statystyki trzech graczy:

          PLAYER POS MIN FGM-A 3GM-A FTM-A OFF DEF TOT AST PF ST TO BS PTS
          DEREK ANDERSON G 28 2-5 0-0 3-3 1 2 3 3 3 0 5 0 7
          Jeff McInnis 21 2-11 0-1 0-0 0 2 2 2 3 0 0 0 4
          Damon Stoudamire 16 5-10 3-4 1-2 1 2 3 1 0 1 0 0 14

          Ktoś tam mówił, ze McInnis lepiej sobie poradzi niż Damon. I proszę Damon gra
          dwa razy krócej i zdobywa dwa razy więcej punktów. Głównym argumentem moich
          oponentów było to, że skuteczność Damona jest kiepska a jaką ma McInnis? Bez
          komentarza. Gdyby nie Damon ten mecz mógłby się zakończyć dotkliwą porażką, aco
          by było, gdyby Damon grał dłużej?
          Acha, jeszcze jedno... wiem, wiem... nawijam nawijam i już nikomu nie chce się
          tego cvzytać, ale znajomy powiedział mi jedną rzecz. Otóż, ktoś wcześniej
          pisał, że kibice wyzywali Damona i kazali mu wypier... , co jest niedorzeczną
          bzdurą!!! Jako jedyny Damon pochodzi z Portland i jest najbardziej lubianym
          graczem Blazers, własnie ze względu na swoje pochodzenie. I jestem skłonny
          bardziej uwierzyć mojemu kumplowi, który mieszka w Vancouver (czyli rzut
          beretem od Portland - 30 minut drogi samochodem do Rose Garden) i bywa często
          na meczach - jak więc sami rozumiecie jest dla mnie bardziej wiarygodnym
          źródłem informacji niz anonimowi ludzie na forum...


          • Gość: Soulfly Re: Portland Trail Blazers IP: *.retsat1.com.pl 01.12.02, 19:13
            Gość portalu: Szeryf 2 napisał(a):

            > Acha, jeszcze jedno... wiem, wiem... nawijam nawijam i już nikomu nie chce
            > się tego cvzytać, ale znajomy powiedział mi jedną rzecz. Otóż, ktoś wcześniej
            > pisał, że kibice wyzywali Damona i kazali mu wypier... , co jest niedorzeczną
            > bzdurą!!! Jako jedyny Damon pochodzi z Portland i jest najbardziej lubianym
            > graczem Blazers, własnie ze względu na swoje pochodzenie. I jestem skłonny
            > bardziej uwierzyć mojemu kumplowi, który mieszka w Vancouver (czyli rzut
            > beretem od Portland - 30 minut drogi samochodem do Rose Garden) i bywa często
            > na meczach - jak więc sami rozumiecie jest dla mnie bardziej wiarygodnym
            > źródłem informacji niz anonimowi ludzie na forum...


            No i chuj z tobą! Wcale nie musisz tu wchodzić, czytać i pisać jeśli wszyscy są
            tacy chujowi i na niczym się nie znają. Acha, i nie lubią Stoudamire`a który
            jest najfajniejszy, najlepszy i w ogóle tak zajebiście gra...
            • Gość: Szeryf 2 Re: Portland Trail Blazers IP: *.acn.pl 02.12.02, 08:27
              Soufly chuj to prędzej Ty. Ja piszę to co wiem i na czym się znam a takie Twoje
              zasrane posty wkurwiają ludzi bo nic nie napiszesz tylko od chujów nawyzywasz.
              Ciekaw jestem czy taki cwaniak jesteś poza internetem?
              A O Damonie Stoudamire piszę co wiem i powiem ci jedno - skąd Ty możesz
              wiedzieć co i jak skoro nawet meczu Portland nie obejrzałeś od kilku lat... Nie
              musisz odpisywac, chuju!
              • Gość: Soulfly Do szeryfa 2 po raz ostatni IP: *.retsat1.com.pl 02.12.02, 14:48
                OŚWIADCZENIE:

                Forum koszykarskie zawsze zdominowane było przez rzeczową argumentację i
                przedstawianie faktów, w przeciwieństwie do głównego forum sportowego,
                zdominowanego przez obelgi i wyzwiska.
                Niestety nic nie trwa wiecznie...
                Sorry gościu, ale to ty jako pierwszy zacząłeś tu w mniejszy bądź większy
                sposób najeżdzać na resztę, zarzucać im niekompetencję i absolutny brak wiedzy.
                Możliwe że posiadasz szeroką wiedzę na temat POR, Stoudiego i w ogóle NBA,
                możliwe że większą niż ktokolwiek z nas, ale nie sądzę żeby upoważniało cię to
                do publicznego bądź co bądź szyderstwa, za które byłeś już niejednokrotnie
                krytykowany na forum. To nie jest miejsce na popisywanie się wiedzą, tylko
                wymianę opinii i argumentów. Nie kwestionuję twojej wiedzy, tylko twoje
                zadufanie i wiarę we własną nieomylność.

                Mimo iż jestem tu od niedawna, zawsze starałem się przestrzegać pewnych
                niepisanych reguł obowiązujących na tym forum. Do wczoraj...
                Mój post nie miał na celu wyzwać cię od .... tylko niejako uwypuklić
                (przejeskrawić) problem o którym piszę.
                Jak napisałem wcześniej nic nie trwa wiecznie... dlatego pozwolę po raz
                pierwszy i ostatni zabrać tu głos jako moje alter ego, które mozesz spotkać na
                Sporcie (choć nie życzę)


                ODPOWIEDŹ SLIPKNOTA:

                > Soufly chuj to prędzej Ty. Ja piszę to co wiem i na czym się znam a takie
                > Twoje zasrane posty wkurwiają ludzi bo nic nie napiszesz tylko od chujów
                > nawyzywasz.

                Chuj to ksywa jaką masz pod blokiem. Może i coś wiesz (bo gdzieś przeczytałeś,
                albo ktoś ci powiedział) ale argumentujesz to tak jak Pol Pot argumentował
                reformę rolną w Kambodży (tera musisz iśc pożyczyć tą dużą książkę na E, żeby
                sprawdzić co to jest Pol Pot i jak mocno masz się obrazić).
                Jak na razie to mój 1 post wkurwił ciebie, a ty to nie ludzie.
                Nie wyzwałem cię od chujów tylko napisałem kto z tobą przebywa.

                > Ciekaw jestem czy taki cwaniak jesteś poza internetem?

                no i co mam ci odpisać? a jak to sprawdzisz? gdybyś choć trochę myślał w życiu
                to nigdy byś nie rzucił takiego hasła, chyba tylko po to żeby kogoś obrazić
                (mnie nie bo to jest płytkie i wąskie - jak ty). Nie wiem skąd jesteś - ja od
                kilkunastu lat mieszkam na Retkini (osiedle w Łodzi) mam za sobą
                przeszłość "kibica" wiadomej drużyny. Było jak było, dlatego ostatnią rzeczą
                jaką będę robił to chwalenie się tym jakiemuś obesrańcowi za pomocą internetu.
                Odpowiem ci tak samo beznadziejnie jak ty mnie: przyjedź, zobacz, wątpię czy
                wrócisz, ale spróbój...

                > A O Damonie Stoudamire piszę co wiem i powiem ci jedno - skąd Ty możesz
                > wiedzieć co i jak skoro nawet meczu Portland nie obejrzałeś od kilku lat...

                Nie, wiem o tym doskonale, co tydzień na łikend zapierdalam promem do Portland
                na mecze oglądać jak Stoudamire niesłusznie grzeje ławę. Acha, zapomniałem że
                siedzisz w tym samym rzędzie i wracasz ze mną tym samym boeingiem.

                > Nie musisz odpisywac, chuju!

                No to masz niespodziankę ty ludzka mendo, koszykarska świnio, bydlaku,
                giertychu, ostateczny idioto, pęknięty kondomie, svenie hannawaldzie,
                goebbelsiarzu, zzzzzzzzydówo etc. itd.

                PS: bardzo łatwo wyzwać kogoś przez internet....
                PS2: z racji obecności na forum takich ludzi jak ty, przestaję tu pisać bo
                reprezentujesz poziom przeglądu sportowego(?) którego nienawidzę.
                PS3: dlatego nie musisz odpisywać (chociaż i tak to zrobisz, jesteś w końcu
                bezkarny i anonimowy) bo już tu raczej nie wejdę
                • Gość: Szeryf 2 Re: Do szeryfa 2 po raz ostatni IP: *.acn.pl 02.12.02, 15:47
                  Sorry ale ty masz jakieś problemy emocjonalne! Non sto rzeczowo i z wielką
                  cierpliwością wyjaśniałem co i jak, ale ty w końcu wróciłes najwyraźniej do
                  korzeni i przypomniałes sobie słownictwo. Moje słowa były tylko pokazaniem, że
                  na frajera nie trafiłeś i w ten sam sposób potrafie odpowiedzieć. Mecze
                  Portland w ostatnich sezonach widziałem owszem nie wszystkie ale wiele - mam
                  nawet kilka nagranych na video, wiec wiem co i jak. Poza tym jak ktoś mi tu
                  pisze, że DS jest personą non grata w Portland to plecie bzdury, albo powtarza
                  słowa jakichś podrzednych żurnalistów, piszących do jakichś gniotów (zreszta
                  wszędzie sa takie pisma, które mają na celu tylko skrytykowanie czegoś lub
                  kogoś - sam zaznaczyłeś że nienawidzisz przeglądu sportowego, ciekawe
                  dlaczego?) i dlatego jestem juz u kresu wytrzymałości nerwowej na powtarzanie
                  po raz kolejny tego samego. tym bardziej, jak ktoś wstawia mi tu jakieś
                  statystyki ze wszystkich sezonów NBA w których grał DS i czepia się że w
                  Toronto były lepsze (tylko że w Toronto nie było innych graczy pokroju Wallace,
                  Davis, Wells, Sabonis, Pippen itp) i jeszcze wypisuje coś, co jest wierutną
                  bzdurą - że statystyki spadają - w ostatnich trzech latach (prócz obecnego
                  sezonu) sa niemal stałe!!! Poza tym wypisywane farmazony o młodym zespole
                  Portland... sorry ale Średnia wieku Blazersów nie jest taka niska, wrecz
                  przeciwnie.....
                  A Ty Soulfly dziwnie postępujesz - z jednej strony ordynarnie się do mnie
                  odnosisz i dziwisz się że ja traktuje tak samo. Zarzucasz mi, że jastem typem
                  kibola a jakoś z Twoich ust nie usłyszałem rzeczowych argumentów.
                  I nie musisz się tu popisywac wiedzą z zakresu ekonomii, bo akurat jestem
                  absolwentem jednej z takich uczelni w Warszawie, skąd tez pochodze.
                  Aha! i jeszcze jedno - wyzywanie mnie od żydów akurat z Twoich ust jest
                  bynajmniej nieco śmieszne - jak sam przyznałes jesteś z Łodzi - miasta
                  najbardziej zydowskiego ze wszystkich polskich miast (chodzi mi tu o odsetek
                  ludnosci zydowskiej do reszty ludności) więc daruj sobie takie wyzywanie (jakoś
                  łatwiej usłyszeć obelgi typu Żydzew Łódz niż coś podobnego o Legii Warszawa).
                  Jęsli już chcesz się bawić wyzywanie to ja zrobię to w sposób bardziej
                  elokwentny - dla mnie jesteś zwykłym koprofagiem, filistrem i parweniuszem.
                  Teraz ty chwyć w dłonie taką grubą książkę o nazwie słownik wyrazów obcych i
                  odszukaj znaczenia poszczególnych słów - kto wie, może wcale Cie nie obraziłem?
                  Hmmm zapomniałem - ty mnie zwyzwałeś jak na zwykłym czacie dla dzieci a
                  jednoczesnie jak sam zaznaczyłes takiego zachowania nie trawisz, oznajmiłes
                  szumnie, że już tu nie wejdziesz. Ojojoj jestem niemal na 99% pewny,
                  zewejdziesz -moze nic nie napiszesz ale ciekawość zwycięzy i zerkniesz co tez
                  ten Szeryf 2 tutaj naskrobał. Więc skoro wolisz sie bawic w partyzanta to
                  narka... a jak zapewne poprzesz swoje tezy jakimiś argumentami to ok.
                  • jedrek77 Re: Do szeryfa 2 po raz ostatni 02.12.02, 16:41
                    Chłopaki, gratuluję! Sprowadziliście dyskusję do poziomu rynsztoka, a naprawdę
                    fajnie się tu gadało. Do czasu.
                    ps. nie wiedziałem, że można kogoś nazwać giertychem. rzeczywiście niezłe, ja
                    bym się poczół naprawdę obrażony. Chyba wykprzystam to w przyszłości, zatem
                    wasza wyamiana zdań nie poszła na marne. Ale już nie kontynuujcie może
                    • Gość: Szeryf 2 Re: Do szeryfa 2 po raz ostatni IP: *.acn.pl 03.12.02, 20:42
                      OK. Ja dałem sie podpuscic Soulfly ale wracam do normalnej dyskusji.
                      Aha! OŚWIADCZAM, że Giertych jak i cała LPR sa mi obce we wszystkim!
                      i jeszcze jedno tak najbardziej to lubię Arvidasa Sabonisa, więc posądzanie
                      mnie o jakieś uwielbienie do Damona i przez to brak logicznego myślenia jest
                      bez sensu!
      • Gość: sacto Re: Portland Trail Blazers IP: *.acn.waw.pl 26.11.02, 23:44
        Słyszeliście ostatnie wiadomości? Patterson znowu napastował żonę.
        Proces ma tego samego dnia co Sheed i Stoudamire za maryśkę.
        • jedrek77 Re: Portland Trail Blazers 27.11.02, 13:37
          ostatnio słychać też coraz to nowe przymiarki transferowe i każdy kolejny
          pomysł jest coraz gorszy. Spreewel, Howard. Czy tam ktos myśli?
          To już lepsze były pomysły przed sezonem (Payton, Garnett). Dla mnie super
          pomysł to by był Ilgauskas. A może zaryzykować z Brownem, czy Martinem?
          Jakieś inne propozycje?
      • Gość: SQBIDOO Re: Portland Trail Blazers IP: proxy / *.chello.pl 29.11.02, 22:10
        Gość portalu: KK88 napisał(a):
        stary cos ci sie chyba powaliło Portland miało swoje 5 minut jak w tej drużynie
        grali Drexler i Porter ale i tak wtedy MJ pokazał im ich miejsce. Podstawą
        kazdej druzyny jest dobry trener i weterani. Play offs to ich czas. I tyle mam
        do powiedzenia w tym temacie. Pa Pa.
        > Portland to drużyna młodych i szalonych graczy kóży jeszcze nie
        > pokazali co potrafią. Mają w swojej ekipie paru doświadczonych
        > graczy są moime pretendentem do korony mistrza. Jeszcze nie
        > jedno pokaża i zaskoczą wszystkich.
      • wasli Re: Portland Trail Blazers 10.12.02, 15:40
        Ludzie z gazeta.pl !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Jeśli interesuje Was Nba, to koniecznie musicie wejść na strone
        www.nba.xcom.pl/forum .
        Jest to najlepsze forum o Nba w Polsce.
        Największe plusy:

        - Wspaniała atmosfera
        - Ludzie, którzy naprawde (sam niewiem skąd) posiadają gigantyczną wiedze o
        najlepszej lidze świata
        - Super oprawa graficzna, o którą dba admin Borys, który sam bierze udział w
        dyskusjach, dzięki czemu można mu napisać swoje uwagi.
        - Mógłbym tych zalet pisać jeszcze milion, ale mi się nie chce, a Wam też
        pewnie nie chciałoby się tego czytać.

        Naprawde serdecznie zapraszam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        :-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
      • wasli Re: Portland Trail Blazers 10.12.02, 15:41
        Ludzie z gazeta.pl !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Jeśli interesuje Was Nba, to koniecznie musicie wejść na strone
        www.nba.xcom.pl/forum .
        Jest to najlepsze forum o Nba w Polsce.
        Największe plusy:

        - Wspaniała atmosfera
        - Ludzie, którzy naprawde (sam niewiem skąd) posiadają gigantyczną wiedze o
        najlepszej lidze świata
        - Super oprawa graficzna, o którą dba admin Borys, który sam bierze udział w
        dyskusjach, dzięki czemu można mu napisać swoje uwagi.
        - Mógłbym tych zalet pisać jeszcze milion, ale mi się nie chce, a Wam też
        pewnie nie chciałoby się tego czytać.

        Naprawde serdecznie zapraszam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        :-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka