Gość: crespo
IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl
15.11.02, 11:20
Znaciet ten zwrot? Pewnie tak. Honorowe porażki, po walce nie są nam obce.
Wierzylem, ze wczoraj przejdą dwie polskie druzyny. Po meczu Legii kiedy
Jasina po raz 68 powtorzyl, ze Legia wstydu nie przyniosla, myslalem, ze
oszaleje, bo zwrotu tego nie cierpie wprost nieprawdopodobnie. No bo jak
mozna wychodzic na boisku po to zeby nie przyniesc wstydu. Legia moim zdaniem
zagrala zle. Nie rzucila na szale wszystkich sil, nie walczyla do upadlego.
Grala tak jakby w pierwszym meczu wygrala 3:2. Po remisie byla zadowolona.
Moze mam za duze ambicje i oczekiwania, ale szlag mnie trafial przed
telewizorem widzac taką postawe legionistow. Ostatnia nadzieja byla w Wisle.
Wierzylem, ze przejdzie, nawet po szybkiej stracie bramki. Wisla grala bardzo
ofiarnie, widac bylo, ze chlopaki daja z siebie wszystko. Do 80 minuty caly
czas krazylo mi po glowie, ze Wisla wstydu nie przyniosla, odpadla po walce.
No i wtedy trafil Zuraw. Obudzila sie we mnie nadzieja. Wierzylem w awans
choc po glowie kołataly mi sie polskie kompleksy, podpowiadajace, ze Wlosi
zaraz trafia. Bylem caly mokry z nerwow. Nawet gdy Wisla wygrywala 3:1 caly
czas sie balem zeby sen sie nie skonczyl. Z trafieniem Dubickiego rozwialy
sie moje obawy, ale mysle, ze nie dotyczyly one tylko tego meczu. Rozwialy
sie moje obawy, ze Wisla bedzie wychodzila na mecze pucharowe z silnym
rywalem po to, aby honorowo odpasc po walce.Moze to kwestia dobrego trenera,
odrobiny szczescia, niezlego skladu, a moze doswiadczenia, bo przeciez Wisla
odpadala juz pare razy z lepszymi rywalami.
Wazne, ze od wczoraj konczą sie moje polskie kompleksy i tego samego zycze
polskim pilkarzom.
P.S. Z emocji zasnalem dopiero po trzeciej.
Pozdrawiam