Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    ostre krawedzie

    IP: *.cable.mindspring.com 13.02.07, 04:11
    czy ktos z was podziela ze mna zdanie ze ostrzone krawedzie nart nigdy nie
    beda ostre jak nowe.? raz ostrzone narty nie trzymaja zwlaszcza na twardym
    sniegu i lodzie.co roku kupuje nowe narty i tylko z grupy sl mialem atomic
    sl9 ,volkl rt , teraz znow sl9 i roznica w nowych krawedziach jest
    kolosalna. zaznaczam ze ostrzylem je w roznych serwisach i nawet jesli to
    pomoglo to krawedzie tepia sie dluzo szybciej.
    Obserwuj wątek
      • o_andrzej Re: ostre krawedzie 13.02.07, 08:32
        > czy ktos z was podziela ze mna zdanie ze ostrzone krawedzie nart nigdy nie
        > beda ostre jak nowe.?

        Nie podzielam. Jesli ostrzysz sam, umiesz to robic i robisz to czesto, a scisle
        wtedy, gdy potrzeba, nie poczujesz roznicy. Od czasu do czasu, powiedzmy raz na
        rok (ja tego nie robie nigdy) mozna w serwisie zrobic tzw. baze, a wiec
        podszlifowac slizg i krawedzie od spodu.

        Ale zapewne Ty zdajesz sie na serwis i to przecietny. Przede wszystkim
        przecietny serwis najczesciej ostrzy krawedzie na 90 stopni, twierdzac, ze tak
        jest najlepiej. Zreszta nie pytaja Cie o to najczesciej. Atomici fabrycznie
        ostrzone sa na 88 stopni. 2 stopnie niby niewiele, ale sie czuje. Poza tym wiele
        zalezy od ostrzacego. Widzialem ostatnio narty ostrzone tylko raz w zlym
        serwisie. Obraz nedzy i rozpaczy. A na koniec. Atomici maja waska i miekka
        krawedz w stosunku do nart innych firm. Dlaczego? Nie wiem. :)
        • marek.przybylski Re: ostre krawedzie 13.02.07, 10:34
          Zdecydowanie można przygotowac krawedzie jak i same ślizgi lepiej od
          fabrycznych. Ponieważ duszenie tego wątku po raz kolejny dla stalych bywalcow
          moze byc męczące - załączam link, który w kwestii serwisowania nart zamyka
          temat.

          www.improsport.pl/kunzmann/instruktaz/instruktaz.htm
          nic więcej w tej kwestii nie zrobicie - oczywiście nie namawiam do zakupu na
          własne potrzeby wyposażenina serwisu narciarskiego,ale przynajmniej możecie
          wiedziec czego oczekiwac i wymagac w kwestii przygotowania i serwisowania
          naszych nartek.
          • Gość: darekkkk Re: ostre krawedzie IP: *.bph.pl 13.02.07, 10:52
            nie przesadzalbym z tym zdecydowaniem.
            Szczegolnie jesli chodzi o slizgi. Mozna je lepiej posmarowac, ale juz
            nalozenie struktury, czy splanowanie slizgu zdecydowanie lepiej zrobi dobra
            maszyna.
            Z naostrzeniem krawedzi tez nie jest latwo. Tym bardziej, ze na ogol ciezko cos
            zarzucic fabrycznemu ostrzeniu
            • marek.przybylski Re: ostre krawedzie 13.02.07, 11:38
              Planowanie ślizgu - tu faktycznie różnice będą mało wyczuwalne, ale co do
              ostrzenia krawędzi, zdecydowanie się (po raz kolejny zdecydowanie ;) ) nie
              zgadzam. Maszyna ma jedno podstawowe zadanie zrbic jak najlepiej jak najwiecej
              nart w jak najkrotszym czasie - maszyny kupuja głownie serwisy i wypozyczalnie
              a te wymagają wydajności. Szybko ostrzona krawędz rozgrzewa sie - a więc
              rozhartowuje, do tego mocno taliowane narty zmieniaja swoja szerokosc - nowe
              maszyny maja oczywiscie plywajace ostrza ale bez przesady - liczy sie ilosc
              ostrzen na godzine. Zawsze narty po dwoch sezonach w wypozyczalni maja
              krawedzie WYRAZNIE ciensze niz pod butem, a przeciez pod butem krawedz tepi sie
              bardziej, tylko ze to dziob i pieta sa szersze wiec maszyna drze.

              Jak przygotawac narte solidnie?
              Powinno sie najpierw rozhartwoac krawedz bez jej przegrzewania, wyostrzyc
              boczny kąt (dostosowany do warunkow i indywidualnych prefererencji (87-
              90stopni)) zebrac nagar, wyostrzyc podniesienie bazy w zakresie (0; 0,5; 1
              stopni) ponownie zebrac nagar, przeszlifowac drobnym pilnikiem diamentowym, na
              kocu utwardzic kamieniem polerskim i jeszcze wykonczyc guma polerska.

              Czy to wszystko jest niezbedne na amatorskim poziomie?
              Oczywiście ze nie - ale my mowimy o tym jak przygotowac krawedzie najlepiej, a
              nie jak przygotowac wystarczajaco.

              PS
              Ja tez kupujac nowe narty, zmywam tylko spod z przeciwutleniacza, smaruje na
              gorąco i jazda. Ale sprawia mi frajde potem, kiedy juz sie podtepia,
              tuningowanie ich do "wyższych stanow swiadomosci" ;-)
              • Gość: darekkkk Re: ostre krawedzie IP: *.bph.pl 13.02.07, 11:53
                Pytanie bylo nie o maszyne i reczne ostrzenie, ale o ostrzenie fabryczne i
                pofabryczne.
                W miare uzywania slizg staje sie coraz mniej idealnie plaski. Ostrzac od dolu
                ostrzy sie do plaszczyzny slizgu-wiec ciezko juz jest kontrolowac podniesienie
                krawedzi. Krawedz obniza sie coraz bardziej w stosunku do plaszczyzny slizgu.
                Wcale nie jest wiec tak latwo zblizyc sie do parametrow fabrycznych.
                Za rozhartowanie/hartowanie nart to juz sie nie jednemu tutaj dostalo ze strony
                obecnegu na forum narciarza/metalurga
                Pozdrawiam
                • ortodox Re: ostre krawedzie 13.02.07, 13:52
                  Gość portalu: darekkkk napisał(a):
                  > Za rozhartowanie/hartowanie nart to juz sie nie jednemu tutaj dostalo ze
                  > strony obecnegu na forum narciarza/metalurga.
                  ... może nie tyle dostało (i nie od metalurga, ale od technologa obr.
                  skrawaniem), ile wyjaśniliśmy sobie tę kwestię chyba już do końca ;)
                  Gdyby kogoś temat interesował, to proszę:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=380&w=50078305&a=50078305
                  Co do pytania w temacie, to w pełnie zgadam się że ostrzone narty samodzielnie,
                  często trzymają lepiej niż fabrycznie ostrzone. Nawet nie wspominam o ostrzonych
                  w maszynowo w kiepskich serwisach, szkoda nart. Są rzeczywiście pewne problemy
                  z ostrzeniem dolnej krawędzi, zwanym podnoszeniem krawędzi, ale tu także
                  maszyny serwisowe kiepsko sobie z tym radzą. Jest to technologicznie dość
                  upierdliwa czynność (bez dobrej bazy technologicznej), ale też nie aż tak
                  istotna z punktu widzenie trzymania nart na lodzie. Można robić to zdecydowanie
                  rzadziej, bez większych konsekwencji.
                  pozdro.
                  • Gość: darekkkk Re: ostre krawedzie IP: *.bph.pl 13.02.07, 14:06
                    Czyli jak rozumiem masz cos do zarzucenia ostrzeniu fabrycznemu?
                    Jasne, ze zmiejszajac kat ostrzenia mozna sprawic, ze narta bedzie trzymac
                    lepiej.
                    Z mojej praktyki ostrzenie fabryczne starcza rzeczywiscie na dluzej. Tzn, narta
                    naostrzona fabrycznie jest ostra dluzej niz ostrzona ponownie.
                    Nie bagatelizowalbym tez efektu wypuklych slizgow-to naprawde sie czuje
                    • ortodox Re: ostre krawedzie 13.02.07, 14:33
                      Tak jak już ktoś wcześniej napisał, fabrycznie ostrzy się przeważnie na 90st, a
                      to nie jest najlepszy kąt na lód, tylko tyle. No i rozróżniałbym ostrzenie
                      fabryczne od maszynowego w serwisie ... to nie to samo. Jeżeli chodzi o wypukły
                      ślizg, to sprawa jest oczywista, ale to nie dotyczy ostrzenie krawędzi a
                      zużycia i regeneracji ślizgów. Generalnie chciałem powiedzieć, że nie ma
                      żadnych powodów, żeby narty ostrzone samodzielnie były w czymś gorsze od
                      fabrycznie nowych. Pod warunkiem, że ostrzenie przeprowadzi się poprawnie, a
                      dzięki możliwości dobrania odpowiedniego kąta do własnych upodobań, ostrzenie
                      staje się bardziej skuteczne, a trzymanie pewniejsze.
                      pozdro.
                      • Gość: darekkkk Re: ostre krawedzie IP: *.bph.pl 13.02.07, 14:54
                        atomic, fischer ostrza narty na 87,88 stopni-mowie o topowych modelach. Inne
                        firmy tez od lat nie ostrza na 90 nart topowych
                        Moje doswiadczenia sa takie, ze ciezko sie przyczepic do ostrzenia fabrycznego
                        jesli chodzi o precyzje-czyli to co odpowiada za trzymanie. Jesli chodzi o
                        trwalosc ostrzonej krawedzi to fabryczna starcza na dluzej.
                        Ciezko zanlezc serwis( a jeszcze ciezej zrobic to samemu), ktory splanuje
                        dobrze slizgi.
                        Mozna na pewno przygotowac samemu narty bardzo dobrze. Polemizowalbym tylko, ze
                        lepiej niz fabrycznie.
                        Pozdrawiam

                        • ortodox Re: ostre krawedzie 13.02.07, 15:11
                          Już pisałem, że chodzi o dobór kąta (ja nie jeżdżę na topowych nartach, więc
                          mam zawsze po zakupie 90st.), a nie jakość ostrzenia ... Można oczywiście
                          zmieniać narty jak się stępią, zmieniać auto jak trzeba wymienić olej... ale
                          twierdzenie, że fabrycznie ostrzone, są dłużej ostre, nie znajduje żadnego
                          technicznego uzasadnienia i tyle !!!
                          pozdro.
              • o_andrzej Re: ostre krawedzie 13.02.07, 18:29
                > Powinno sie najpierw rozhartwoac krawedz bez jej przegrzewania, wyostrzyc
                > boczny kąt (dostosowany do warunkow i indywidualnych prefererencji (87-
                > 90stopni)) zebrac nagar, wyostrzyc podniesienie bazy w zakresie (0; 0,5; 1
                > stopni) ponownie zebrac nagar, przeszlifowac drobnym pilnikiem diamentowym, na
                > kocu utwardzic kamieniem polerskim i jeszcze wykonczyc guma polerska.

                Marku, tez wierzylem w hartowanie krawedzi. Do czasu. Dwoch metalurgow, w tym
                Ortodox, wybili mi to z glowy. Ale jesli zamiast slowa "rozhartowanie" uzyjesz
                slowa "zdzieranie" kamieniem utwardzonych fragmentow, a zamiast "utwardzanie" -
                polerowanie koncowe, ktore tak naprawde niczego nie hartuje, to jest OK. :)
      • Gość: Jozzo Re: ostre krawedzie a trymanie IP: *.dsl.bell.ca 13.02.07, 15:07
        "Narciarzu trzymaj sie kijak bo lod na sciance"

        Rzeczywiscie bylo sporo.
        Przy nowych nartach robie tylko slizgi. Zwlaszcza ze nigdy
        nie sa idealen i czasami trzeba je zdecydowanie zplantowac.
        Nie wspominajac o konseracji i polozeniu paru warsta waxu.

        Co do krawedzi generalnie robie to sam w/g ogolnie znanych procedor.
        Jest sopro zabawy ale warto. Czasmi robie w servisie ale to zaprzyjazniny
        servis i ludzie traktuja sprawe dosc powaznie
        [ ot takia usluga staffu dla staffu] jednak maszyny zdzieraj sopr wiec nie
        przesadzam.

        Co do trzymania to tu nawazniejszsz jest technika jak ja masz to i na
        niezbyt ostrych pojedziesz jak jej nie masz to roznie bywa.
        Mnie tam kazde trzmaj no chba ze juz sa tak zjezdzone ze nic tu nie
        pomoze nawet brzytwa na krawedzi. A wiec trzeci czynniki to
        stan wydolnosci ["zachownia sprezystosci" narty, ktory spada w miare
        uplywu czasu o czym sie czesto zapomina.

        Co do servisow - to roznie bywa sa dwa czynniki - rodzaj maszyn no
        i ludzie - a ze glownym celem jest kasa to obcina sie na ludziach
        [ ich umiejetnosciach i wiedzy] wiec czasmi nawet najleprze maszyny
        nie zapewniaja oczekiwanych rezultatow.

        Jozzo
          • ortodox Re: ostre krawedzie a trymanie 13.02.07, 22:05
            ... porównanie ostrzenia nart do szlifowania cylindrów najlepiej świadczy o tym
            jak znasz się na sprawach, o których piszesz. Jeżeli tak samo jeździsz, to
            narty zawsze będą dla Ciebie za tępe ;)
            Nawet jak będziesz je zmieniał co godzinę. Popatrz na siebie bardziej
            krytycznie. Złej tanecznicy ...
            pozdro.
              • ortodox Re: ostre krawedzie a trymanie 13.02.07, 22:29
                ... oj przepraszam, nie zauważyłem, że rozmawiam z zawodowcem ;)
                Bo my tu wszyscy początkujący jesteśmy i poza ośle łączki nie wychodzimy, więc
                nie miej żalu, że się na tym nie znamy. A ja to w ogóle jestem bardziej
                wirtualnym narciarzem i masz w 100% rację. Spędzam więcej czasu przy kmpie niż
                na nartach. Jak na to wpadłeś?
                pozdro.
              • Gość: Jozzo Re: ostre krawedzie a trymanie IP: *.dsl.bell.ca 15.02.07, 20:13
                Wiesz nie byblbym taki pewny, teraz satki zabaki ze jak masz
                r~20m to przy jednym skreci zadazysz przeczytac a przy nastepmny
                napsiac i wyslac odpowiedz.

                No Ok kidys polsporty epoxy 3200 podostrzalo sie w polowie dnia przy
                popwedzmy intensywnej jezdzi na Kasporowym.
                Teraz po recolucji C mamy leprze krawedzie i jest lepeij.
                A moze to to ze twoje narty maj maly R i sie wiecej zdzieraja ;)

                Jozzo
      • o_andrzej Re: ostre krawedzie 13.02.07, 22:31
        Mimo wszystko sprawdz jaki kat maja krawedzie w Twoich Sl9-kach po ostrzeniu
        serwisowym. Najlepiej zrob to sposobem pisakowym, ale trzeba miec ostrzalke o
        zmiennych katach. Wez tez pod uwage, ze na trzymanie narty na twardym duzy wplyw
        ma jej sztywnosc poprzeczna i troche podluzna. Niestety kazda narta w miare
        uzycia traci troche na sztywnosci, wyklepuje sie. I trzecia rzecz, ktora moze
        miec znaczenie. Niektore narty maja powierzchniowo utwardzone krawedzie, np.
        tzw. plasmaedge u Fischera. Po 2, 3-ch, nawet ostroznych recznych ostrzeniach
        diabli biora wszelkie utwardzenie (swoja droga nie wydaje mi sie, by krawedzie w
        Sl9 byly jakkolwiek utwardzone). Krawedzie, nawet po kilku zjazdach na twardym,
        stepia sie szybciej niz te fabrcznie nowe. Wreszcie, nawet najbardziej staranne
        ostrzenie reczne, spowoduje niewielkie wzdluzne pofaldowanie krawedzi. Nie
        sadze, aby takie niedoskonalosci mialy duzy wplyw na trzymanie krawedzi, ale
        niewielki moga miec.

        To kilka mozliwych wytlumaczen na obrone Twoich wrazen.
          • o_andrzej Re: ostre krawedzie 13.02.07, 22:55
            > no i dostalem odpwoiedz. ja dla jaj o tym honowaniu gladzi cylindrow, a tu sie
            > okazuje, ze w nartach tez cos takiego wymyslili, albo to chwyt marketingowy...

            To nie chwyt, ale dosc skomplikowany proces technologiczny utwardzania
            powierzchniowego krawedzi. Zobacz w googlu. :) Podobno cos tam pomaga, ale ja
            tego za bardzo nie zauwazylem. Po jednym dniu jezdzenia po lodzie w moich nowych
            fischerkach krawedzie i tak byly do ostrzenia. A o honowaniu poczytalem w
            googlach. Nie, tego jeszcze nie robilem. Ale pierscienie z duzego Fiata w
            silniku Garbusa wymienialem samodzielnie. :)
            • ortodox ... jakie honowanie?? 13.02.07, 23:11
              ... znów panowie używacie pojęć, których nie rozumiecie ;)
              Honowanie to obróbka otworów, cylindrów za pomocą specjalnych głowic
              wykonujących skomplikowany ruch (połączenia ruchu obrotowego i ruchu posuwisto-
              zwrotnego). Specjalna głowica zapewnia stały docisk kamieni i odpowiedni
              wymiar. Krawędzi się nie 'honuje', najwyżej gładzi i nie zapewnia to żadnego
              utwardzenia. Już to wyjaśniałem, a Andrzej ma chyba ... tego, no jak mu tam...
              Alzheimera ;)
              pozdro.
        • ortodox Re: ostre krawedzie 13.02.07, 22:56
          Kilka uwag:
          1.Jeżeli narty mają utwardzoną cieplnie krawędź (choć ja nie spotkałem), to
          oczywiście nie nadają się do ostrzenia zwykłymi ostrzarkami. Trzeba to robić
          kamieniem, a jak już wcześniej pisałem jest to mniej precyzyjne, bo kamień nie
          trzyma geometrii. Można powiedzieć, że tych nart ręcznie nie da się porządnie
          naostrzyć, a przynajmniej jest to b. trudne.
          2.Wykepywanie się nart (utrata sztywności), to nie kwestia dni, ale
          przynajmniej wielu tygodni jazdy. Nie może mieć więc wpływu na gorsze trzymanie
          po prawidłowym naostrzeniu nowych nart.
          3.Błedy geometrii (pofalowanie krawędzi) po prawidłowym ostrzeniu ręcznym są
          tak niewielkie, że nie mogą mieć żadnego wpływu na trzymanie.
          4.Czy zawodnicy w PŚ mają do każdego zjazdu NOWE narty??
          A powinni, bo od tego załeżałoby trzymanie ...?
          pozdro.
          • o_andrzej Re: ostre krawedzie 13.02.07, 23:14
            > 1.Jeżeli narty mają utwardzoną cieplnie krawędź (choć ja nie spotkałem), to
            > oczywiście nie nadają się do ostrzenia zwykłymi ostrzarkami.

            Nie chce mi sie szukac, ale to jakas metoda uzywana przez Fischera do
            powierzchniowego uwardzania plazma, cokolwiek to oznacza. Mozna latwo wyszukac.
            Dobre to, ale do pierwszego ostrzenia. Nie spotkalem sie z opinia, by nart z
            krawedziami plasmaedge nie wolno bylo ostrzyc klasycznie.

            > 4.Czy zawodnicy w PŚ mają do każdego zjazdu NOWE narty??

            Kto ich tam wie? Faktem jest, ze ostrzenie nart zawodniczych nie ma wiele
            wspolnego z tym naszym.

            Do powyzszej listy dodalbym zaokraglenie slizgow i krawedzi od spodu. Po jakims
            czasie krawedz robi sie pookragla. Wiele mozna poprawic ostrzac ja od spodu
            (oczywiscie podnoszac przy okazji, bo inaczej nie naostrzysz), ale do
            pierwotnego idealu nie wroci sie ta metoda. Dlatego warto od czasu do czasu
            przeszlifowac narty od spodu.

            No coz, snuje hipotezy.
          • Gość: pawell Re: ostre krawedzie IP: *.cable.mindspring.com 13.02.07, 23:17
            niewiem czy zawodnicy maja nowe narty przy kazdych zawodach,ale napewno maja co
            roku.a z reszta jak nasz kolega wspomnial ze sam silnik garbusa zlozyl inni z
            kilku auta robili jedno bo przeciez :polak potrafi" znam takich co ostrzyli
            zyletki do golenia to krawedzie to zaden problem:))) pozdrawiammm
      • o_andrzej Plasma Edge, 14.02.07, 00:36
        Znalazlem ciekawa wypowiedz niejakiego skimac'a, metalurga, jak Ortodox, z grupy
        zimowej. Rzecz dotyczy technologii utwardzania krawedzi przez Fischera, zwanej
        Plasma Edge. W uproszczeniu - piceria.

        > Plasma Edge: Najtwardsza krawędź stalowa na świecie. Gotowe
        > narty z zahartowanymi tradycyjną metodą krawędziami trafiają do
        > specjalnego urządzenia, w którym krawędzie poddawane są hartowaniu
        > powierzchniowemu w strumieniu silnie zjonizowanego gazu. W efekcie
        > uzyskiwana jest krawędź stalowa o prawie dwukrotnie wyższej niż
        > normalnie twardości (75-80 HRC).

        Wszystko slicznie pięknie tylko pamiętać trzeba, iż warstwa nanoszona za
        pomocą procesu Plasma VD powstaje na podstawie lokalnie roztopionej
        powierzchni krawędzi i istnieje na niej co najwyżej do drugiego ostrzenia
        nart gdyż jej grubość liczymy w skali mickro czyli jest ona bardzo cienka.
        Jeżeli natomiast trafimy na nieudolnego człowieka w serwisie to po pierwszym
        ostrzeniu możemy się pozegnać z naszymi super twardymi krawędziami.

        > Narty tak wyposażone automatycznie
        > stają się bezpieczniejsze, lepiej zachowują się na twardym podłożu (lód,
        > sztuczny śnieg itp.) oraz w mniejszym stopniu ulegają zużyciu.
        > Rozwiązanie to stosuje się wyłącznie w nartach marki Fischer.
        > wynika z tego chyba, iż "inne firmy" mają przynajmniej krawędzie
        > "zahartowane tradycyjną metodą";

        Plasma Edge: Był to zaiste świetny chwyt marketingowy Fischera, który
        podziałał na ludzi i zwiększył im dochody. Prawda jest taka, że dla
        zawodników narty z krawędziami przygotowanymi za pomocą procesu Plasma Edge
        są super gdyż oni wymieniają po kilka par nart w czasie sezonu, a dla
        szaraka takiego jak my mającego góra 2 pary nart jedne na super warunki
        drugie na kiepskie warunki lub jedne SC, a drugie RC, które uzywamy przez
        średnio 3 sezony i potrafimy je ostrzyć po 2 razy w sezonie nie jest to
        najlepsze rozwiązanie i nie widzę potrzeby wydawania większych kwot na narty
        wyposazone w krawędzie "Plasma Edge".

        Pamiętać trzeba, że większa twardość równa się większa kruchość, a były
        przypadki, iż narty z ww. krawędziami przy zderzeniu w kaministym podłożem
        często przegrywały, a ich krawędzie potrafiły pękać.

        Zatem pisząc: [...] iż, narty tak wyposażone automatycznie stają się
        bezpieczniejsze..... polemizowałbym w tym temacie.

        Jednakże w pierwszym okresie uzytkowania takich nart nie ma lepszych,
        natomiast po pierwszym uszkodzeniu ślizgu czy krawędzi i wizycie w serwisie
        stają się one takie same jak te bez krawędzi utardzanych plasmą.
        • Gość: web Re: Plasma Edge, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.07, 10:47
          to smutek zagościł w mym sercu.
          ja mam własnie fischerki rc4 sc wc. twierdzę, że fabrycznie nowa nartę stępiłam
          dopiero po 2 tygodniach jazdy, a po 2 kolejnych ostrzeniach potrzebowałam juz
          tylko 2 dni jazdy po lodzie........

          wiem, wiem "złej baletnicy ......." :)
          • ortodox Re: Plasma Edge, 14.02.07, 12:07
            Jeżeli te narty mają krawędzie zrobione w technologii Plasma Edge, to Twoje
            obserwacje są całkiem prawidłowe. Plasma Edge z pewnością podnosi trwałość
            krawędzi do pierwszego ostrzenia ( tu upieram się, że nieręcznego, ale
            maszynowego). Uwagi o trwałości krawędzi po ostrzeniu nie dotyczą, takich
            przypadków. Jeżeli nie maja Plasma Edge, a chyba tak jest? To Twoje wrażenia są
            muszą być spowodowane raczej innymi przyczynami. Tępienia krawędzi, to nie
            tylko funkcja czasu. To także zmienne warunki śniegowe, przypadkowe uderzenia
            niekoniecznie zauważalne ... no i jakość ostrzenia. Moje narty po ostrzeniu w
            domowym warsztacie (bardzo solidnym) też zachowują dłużej ostre krawędzie, niż
            po ostrzeniu na szybko, gdzieś w garażu u gazdy, bez dobrego oświetlenia,
            zamocowania, nieco w pospiechu (rano).
            pozdro.
              • ortodox Re: Plasma Edge, 14.02.07, 13:02
                Cóż, zjawisko masowego ulegania hipnozie, złudzeniu nie jest niczym szczególnym
                i zdarza się dość często. Pozwolę sobie zauważyć, że istnieje jednak (choćby i
                w tym wątku) dość znaczna grupa, która takiej hipnozie nie ulega ;)
                Proponuję nie przejmować się innymi i zgodnie z własnym odczuciem (złudzeniem)
                kupować nowe narty co sezon, a może nawet 2 razy w sezonie. Zawsze co nowe to
                nowe: mniej porysowane, nowe kolory i do tego dłużej lepiej trzymają na
                lodzie ;) Producenci lubią taki masowe złudzenia.
                Problem jest tyko w tym, że to kosztuje, ale jak kogos stać ;)?
                pozdro.
          • Gość: o_andrzej Re: Plasma Edge, IP: *.cyf-kr.edu.pl 14.02.07, 13:06
            Sie nie zalamuj. Z tego co wiem, poczawszy od pewnego rocznika, wszystkie narty
            Fischera z nieco wyzszej polki maja krawedzie PlasmaEgde. Pocisz sie, ze moje
            nowe stepilem po jednym dniu jezdzenia w nieco lodowatych warunkach na
            Kasprowym. Pomimo plasmy. Nie ma sie co przejmowac. Po prostu pilnik w dlon. Nie
            ten do paznokci. :)
            • Gość: web Re: Plasma Edge, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.07, 13:14
              Ort, wiem, że na topowych nie jeździsz, ale to nie znaczy, że masz być zgryźliwy.
              Z zasady hipnozie nie ulegam, i nikomu na krawędzie się nie skarżę - bo nikt mi
              nie wierzy. Ale ja wiem, co czuje pod butem i kiedy robi sie troche
              niebezpiecznie.......
              Andrzej - pilnika do paznokci nie uzywam - uczulenie mam :)
                • Gość: sven Re: Plasma Edge, IP: *.adsl.inetia.pl 09.12.07, 17:32
                  > > Fischer nigdy nie stosowal plasma edge w topowych modelach

                  Można to rozpoznać na oko: "plasma" daje zabarwienie na nowej krawędzi - albo
                  przeczytać w katalogu.
                  W moich RC4 Race SC ostrą krawędź utrzymuję 2 rok - jeżdżę po dobrych trasach -
                  BEZ KAMIENI. Po przejechanych ok. 140 km (jednego dnia) krawędź nadal była OK.
                  Jak się jednak zdarzy o coś charatnąć - zwłaszcza pod butem - dobrze szybko
                  podostrzyć ręcznie.
                  A narty z plasmą potrafiłem przytępić na Kasprowym po kilku zjazdach - na
                  kamienie nie ma sposobu.
                  • ortodox Re: Plasma Edge, 09.12.07, 19:24
                    W to, że po przejechaniu 140 km krawędź była nadal ostra, mogę
                    uwierzyć. Jednak jak to zrobić jednego dnia, to już musisz
                    wytłumaczyć, bo nie brzmi to wiarygodnie.
                    pozdro.
                    • heglund Re: Plasma Edge, 09.12.07, 22:37
                      Już tłumaczę: w Białce Tatrz. od 9.15 do 20.30- z przerwą na jakieś frytki,
                      kanapki, herbatę i rozmowę z poznanym na wyciągu sympatycznym człowiekiem - w
                      sumie całkiem na luzie, choć jakiś rekord pobić chciałem. Sytuacja na wiosnę -
                      po sezonie, bo stojąc w kolejce do wyciągu choćby i po 5 minut nie dałbym rady.
                      Naliczyłem 71 zjazdów, kasjer odczytał ze skipasu 68. Rekordzista w tym sezonie
                      miałchyba właśnie 71, ja byłem 3. Chociaż na najkrótszym orczyku to bym nawet
                      200 zjazdów wykręcił;)

                      Licząc długość stoku od 1380m najdłuższego wyciągu poprzez chyba 800 i 600m na
                      krótszych wyliczyłem ile przejechałem wyciągiem - w linii prostej ok. 70 km.
                      Zjeżdżając poruszam się łukami, sama trasa nie jest prosta, więc za podstawę
                      obliczeń przyjąłem wzór na obwód koła. Wyliczenie dość ostrożne, bo często
                      poruszałem się między wyciągami, w poprzek stoku, więc wynik otrzymany (z
                      geometrii - przy promieniu 35 km, licząc zjazdy jako jedną wielką połówkę
                      okręgu) 110 km powiększyłem wg uznania do 140. A pewnie mogło być więcej. UFF...

                      Dodam, że warto szukać wyciągów, gdzie uczciwie przygotowuje się trasę. Nie
                      powiem gdzie dokładnie, bo niestety u mnie w Zakopanem, gość na wyciągu
                      przekonywał mnie , że kamienie zaczesane na trasie przez ratrak to szyszki. Od
                      kiedy mam nowe narty, omijam to miejsce z daleka.
                      Na czystym stoku jeżdżę bez ostrzenia wiele tygodni - nawet po lodzie, gdzie
                      haratam, aż plomby w zębach dzwonią. Narty nadal świetnie trzymają (w co sam nie
                      mogłem uwierzyć), czasem wyrównuję delikatnie pod butem - ręczną maszynką z
                      ustawianym kątem - na 87st.
                      Co do krawędzi w RC4 - choć to nie prawdziwa komórka, to narty z założenia do
                      zawodów, więc hartowanie nie ma sensu, bo krawędzie (teoretycznie) ostrzy się
                      przed każdym startem. To argument znajomego, który pracuje w dobrym sklepie,
                      regularnie bywa na szkoleniach Fischera.

                      Mam nadzieję że Cię nie zanudziłem,
                      Pozdrawiam
                      • ortodox Re: Plasma Edge, 10.12.07, 00:20
                        hehe ... nie mam zamiaru kwestionować Twoich wyliczeń i rekordów,
                        choć dołożenie 50% długości trasy z tytułu jazdy po łuku wydaje się
                        lekko naciągane. Jednak przyjmuje to wyjasnienie.
                        Gratuluję kondycji, a przede wszystkim samozaparcia
                        tak potrzebnego do pokonania po raz 70 tej samej trasy ;).
                        Co do tego, że warto poszukać dobrze przygotowanej trasy , bez
                        kamieni też nie mam wątpliwości.
                        Cieszę się ,że są takie trasy w Polsce i to wiosną.
                        Trochę zaciekawił mnie jednak temat hartowania lub nie hartowania
                        krawędzi.
                        Czy mógłbyś ten temat rozwinąć?
                        pozdro.
                        • heglund Re: Plasma Edge, 10.12.07, 02:12
                          Jazda zygzakami w poprzek stoku w porównaniu z krechą dałaby i 500%, ale dajmy
                          spokój.

                          O hartowaniu i rozhartowaniu do ostrzenia krawędzi pisał ktoś gdzieś - ale w
                          innym kontekście - i chyba nieprawdę;)
                          Tu chodziło tylko o patent Fischera- jako jedyny chwalił się zahartowaniem zewn.
                          części krawędzi (całej nie, bo byłaby krucha)- miała być ostra cały sezon. Ale
                          to wszytko chyba już ktoś wyżej opisał. Nie zamierzałem sugerować jakiegoś
                          "ręcznego" hartowania;), jeden profesor wyjaśniał mi kiedyś teorię, jak dałem do
                          wyprostowania mocno wygięty hak ramy rowerowej. Generalnie przestrzegał, bo
                          wygięcie + odpuszczanie/hartowanie stwarzały obawy co do wytrzymałości. A w
                          narcie trzeba by to zrobić dodatkowo b. precyzyjnie.
                          W każdym razie u mnie "plasma" nie bardzo zadziałała, ale jeździłem wtedyna
                          Kasprowym, a skala oceny warunków wg PKLu jest specyficzna (czyt. warunki np.
                          dobre = lód na połowie trasy, wystające kamienie i kosówka, niewyrównane muldy.
                          Na śp. Gubałówce też było różnie, choć śnieżenie nie było zabronione, jak w
                          górach;) Czasem trafiał się świetnie przygotowany stok, lecz PKL cechowała w tej
                          materii duża NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ - bez związku z warunkami meteo np.). Na
                          prywatnych wyciągach starają się o wiele bardziej, choć może i w PKLu coś się
                          zmieniło.
                          Pozdrawiam
                          • ortodox Re: Plasma Edge, 10.12.07, 10:33
                            Tak, wiele już napisano na ten temat. Nie zawsze prawdę.
                            Staramy się ten temat uporządkować i wyjaśnić wszelkie wątpliwości i
                            mity ;) Miałem wrażenie, że chcesz wnieść coś nowego na ten temat.
                            Więc gdybyś mógł to rozbudować ... .
                            pozdro.
                            • heglund Re: Plasma Edge, 10.12.07, 14:41
                              Wszystko, co robię z krawędziami sprowadza się do profilaktyki i ostrzenia
                              nastawną ostrzałką. Dobrze działa, ale żaden ze mnie ekspert. Słyszałem parę
                              rzeczy - także nieprawdopodobnych. Jeśli ciągniemy to hartowanie - to tylko
                              tyle: jeśli dobrze pamiętam, temperatury i czasy, których trzeba by pilnować
                              przy hartowaniu metalu są precyzyjnie określone. Robienie tego w domowym
                              warsztacie jest wg mnie niewykonalne.

                              I chyba bezcelowe: lepiej popracować nad techniką jazdy Żeby nie tępić krawędzi
                              przy upadku; jeśli nie robimy tego stojąc w kolejce do wyciągu albo - jak
                              niektórzy na wypożyczonych nartach - szorują na nartach po betonie do kasy
                              biletowej - nie tylko sąsiedzi ze wschodu, choć oni najczęściej. Widzę także
                              związek z tępieniem krawędzi i dojeżdżaniem pod sam dom/kwaterę po chodniku
                              niekoniecznie przykrytym śniegiem ew. posypanym żużelkiem ;). Sam się tego
                              musiałem oduczyć.

                              Jazda po lodzie: wg mnie nie tępi b. krawędzi, jeśli jeździ się carningowo.
                              Jeśli z ześlizgiem: jeździłem na identycznych z moimi nartach testowych na
                              oblodzonym Nosalu. Tam nie potrafię zjechać tylko na krawędziach (za stromo, za
                              wąsko, żeby wykręcić, choć zawodnicy pewnie potrafią), 3/4 góry jeździłem z
                              ześlizgiem. Haratało niemiłosiernie, ale narty trzymały rewelacyjnie. Po zejściu
                              ze stoku sprawdziłem krawędzie i były lekko podwinięte, ale nie potrafię
                              powiedzieć, czy po mojej jeździe, czy były już wcześniej - podkreślam - narty
                              testowe, może raz wcześniej jeżdżone. Mogę jedynie przypuszczać, że jazda
                              carvingowa zdecydowanie mniej niszczy krawędzie, niż klasyczne darcie nimi w
                              poprzek - z ześlizgiem.

                              W międzyczasie przeczytałem sobie uważniej wątek (powinienem był wcześniej) i
                              parę rzeczy odnośnie hartowania i przygotowania krawędzi było poruszane.
                              O_andrzej powołuje się na Ciebie jako metalurga, więc na pewno wiesz znacznie
                              więcej w tej sprawie. Sprawdzam właśnie ten wątek.

                              Jak będę miał chwilkę, skrobnę może coś nowego odnośnie paru kwestii
                              poruszonych wyżej. A także smarowania - mam dosyć nieortodoksyjny sposób, który
                              także działa b. dobrze
                              Pozdrawiam
                              • Gość: o_andrzej Re: Plasma Edge, IP: *.cyf-kr.edu.pl 10.12.07, 15:39
                                > W międzyczasie przeczytałem sobie uważniej wątek (powinienem był wcześniej) i
                                > parę rzeczy odnośnie hartowania i przygotowania krawędzi było poruszane.
                                > O_andrzej powołuje się na Ciebie jako metalurga, więc na pewno wiesz znacznie
                                > więcej w tej sprawie. Sprawdzam właśnie ten wątek.

                                Ortodox niewinnie i nieszczerze dopytuje sie o rozwiniecie watku hartowania
                                pamieci, zamiast wylozyc karty na stol. Nie, on nie jest metalurgiem, to sie
                                pozniej wyjasnilo, ale odnosnie hartowania mial racje. Nic sie nie da wyhartowac
                                domowymi sposobami. Watek poruszylem ja zaintrygowany slowem "hartowanie" w
                                roznych internetowych poradach. I rzecz sie wyjasnila. Nawiasem mowiac
                                przekonsultowalem to z prawdziwym metalurgiem w grupie pl.rec.sport.zimowe

                                Z tamtej dyskusji wciaz pozostaly watpliwosci odnosnie utwardzania sie krawedzi
                                pod wplywem spotkania z kamieniem na trasie (nie tym do szlifowania :)). Na
                                pewno sam to zauwazyles, ze proba ostrzenia ostrzalka takich fragmentow spelza
                                na niczym. Pilnik sie slizga i nie daje rady. Trzeba uzyc specjalnego kamienia
                                do przetarcia. Jakie zjawisko powoduje tak znaczne utwardzanie materialu, ze
                                nowy, solidny pilnik nie daje rady, tego do konca nie wiem. Stanelo na
                                utwardzeniu powierzchniowym.
                                • ortodox Re: Plasma Edge, 10.12.07, 17:32
                                  Gość portalu: o_andrzej napisał(a):

                                  > Ortodox niewinnie i nieszczerze dopytuje sie o rozwiniecie watku
                                  hartowania pamieci, zamiast wylozyc karty na stol.
                                  ---------------------------------------------------
                                  Nie wydziwiaj Andrzeju, wszystko w tym wątku jest wyjaśnione,
                                  łącznie z linkiem do naszej wcześniejszej dyskusji.
                                  Każdy to może przeczytać, wiec gdzie ta nieszczerość?!
                                  ============================
                                  > Nie, on nie jest metalurgiem, to sie pozniej wyjasnilo...
                                  -------------------------------------------
                                  hehe .. wyjaśniałem to kilka razy. Cieszę się, że to już zauważyłeś
                                  i mam nadzieję, że nie będziesz zmieniał mi już zawodu ;)
                                  -----------------------------
                                  >ale odnosnie hartowania mial racje. Nic sie nie da wyhartowac
                                  > domowymi sposobami. Watek poruszylem ja zaintrygowany
                                  >slowem "hartowanie" w roznych internetowych poradach. I rzecz sie
                                  > wyjasnila.
                                  ------------------------------------------------
                                  Tu także mylisz się drogi Andrzeju. Otóż jak
                                  większość "specjalistów" używałeś często terminu hartowanie i
                                  rozhartowanie krawędzi nart:
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=380&w=49554529&a=49612986
                                  Dopiero mój post:
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=380&w=49554529&a=49619918
                                  otworzył ci oczy, choć nie prędko przyznałeś mi rację ... .
                                  =====================================
                                  > Nawiasem mowiac przekonsultowalem to z prawdziwym metalurgiem
                                  -------------------------------------
                                  Andrzeju, metalurg zajmuje się produkcją metali, stopów metali,
                                  przeróbką rud metali. Po wyprodukowaniu stali, jej dalsza obróbką
                                  zajmują się technolodzy, nie metalurdzy. Technolog mechanik bez
                                  względu na specjalność zajmuje się dalej jej przetwarzaniem
                                  i zna się na obróbce cieplnej znacznie lepiej niż metalurg. Obróbka
                                  cieplna stali jest nierozerwalnie związana z procesem
                                  technologicznym wytwarzania przez obr. skrawaniem,
                                  obr. plastyczną itp. Nie ma wiec potrzeby , a nawet błędem jest
                                  autoryzowanie tego problemu ( problemu technologicznego) przez
                                  metalurga, choć pewnie zna się na tym lepiej niż Ty.
                                  Odpowiednim specjalistą byłby tutaj technolog o spedcjalności
                                  obróbka cieplana.
                                  =====================================
                                  > Z tamtej dyskusji wciaz pozostaly watpliwosci odnosnie
                                  utwardzania sie krawedzi
                                  > pod wplywem spotkania z kamieniem na trasie (nie tym do
                                  szlifowania :)). Na
                                  > pewno sam to zauwazyles, ze proba ostrzenia ostrzalka takich
                                  fragmentow spelza
                                  > na niczym. Pilnik sie slizga i nie daje rady. Trzeba uzyc
                                  specjalnego kamienia
                                  > do przetarcia. Jakie zjawisko powoduje tak znaczne utwardzanie
                                  materialu, ze
                                  > nowy, solidny pilnik nie daje rady, tego do konca nie wiem.
                                  Stanelo na
                                  > utwardzeniu powierzchniowym.
                                  -------------------------------------------------------------
                                  Wyjaśniałem to już Andrzeju (niedowiarku). Jest to ZGNIOT.
                                  Zgniot, czyli całokształt zmian zachodzących w strukturze metalu
                                  pod wpływam odkształceń plastycznych na zimno.
                                  Dokładny opis zjawiska, godny fizyka, znajdziesz choćby tu:
                                  winntbg.bg.agh.edu.pl/skrypty/0032/
                                  i jest to proces, który każdy mechanik nawet po szkole zasadniczej
                                  doskonale powinien znać. Zna go również znakomicie każdy metalurg ;)
                                  pozdro.
                                  p.s.
                                  Czy jeszcze mam coś wyjaśnić?

                                  --
                                  Żeglarstwo w obiektywie
                                  • Gość: o_andrzej Re: Plasma Edge, IP: *.ghnet.pl 10.12.07, 20:36
                                    Faktycznie, az wszedlem w wyszukiwanie i sprawdzilem. To Ty pierwszy zwrociles
                                    uwage na blednosc pojecia "hartowania", ktore "kupowalem" bez zrozumienia.
                                    Problem, dzieki Twoim uwagom, zaczal mnie nurtowac i drazylem go tu i tam.

                                    Dzieki za wyjasnienia odnosnie matalurga. Dla mnie, laika w tej dziedzinie,
                                    wszystko co ma zwiazek z obrobka metali to metalurgia, nawiasem mowiac zgodnie z
                                    encyklopedia: "Metalurgia, dział nauki i techniki zajmujący się metodami
                                    otrzymywania metali i stopów oraz dalszą ich obróbką, mającą na celu nadanie im
                                    pożądanych kształtów i własności." Ale wyjasnienia przyjmuje rozumiejac, ze owi
                                    technicy mechanicy to sa wascy specjalisci w przetwarzaniu metali. Ten czlowiek
                                    z pl.rec.sport.zimowe, ktory potwierdzil Twoje opinie, byc moze byl wlasnie
                                    technikiem mechanikiem a ja go zaklasyfikowalem jako metalurga. Jak wiesz jestem
                                    fizykiem z wyksztalcenia i np. optyk (nie ten od okularow) to dla mnie wciaz
                                    fizyk. Ale pokornie przyjmuje wyjasnienia.

                                    Odnosnie "zgniotu" czy "utwardzenia powierzchniowego" jak go sobie, byc moze
                                    blednie, nazwalem. Z tym mam wciaz klopoty. Otoz utwardzenia, ktore pojawiaja
                                    sie na krawedzi w wyniku kontaktu narty ze skala czy kamieniem, na ogol nie sa
                                    zwiazane z uderzeniem o kamien, ale zwyklym przejechaniem po nim. Nie ma w tym
                                    zadnego uderzenia, a wiec i zgniotu - stad moje watpliwosci. Niezbyt istotne, bo
                                    wiadomo jak sobie z nimi radzic (pocierac rozowym kamieniem), ale do konca tego
                                    nie rozumiem.
                                    • ortodox Re: Plasma Edge, 10.12.07, 21:38
                                      :)
                                      W mojej encyklopedii jest trochę inaczej, może mam starą ;)
                                      w Wikipedii jest dość jednoznacznie:
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Metalurgia
                                      ale faktycznie, miejsza o to.
                                      Jeszcze tylko jedna, chyba dość istotna uwaga. Nie chodzi o technika
                                      mechaniak, lecz o technologa. To dość istotna a różnica, bo technik
                                      to tytuł. Skromny, ale jednak tytuł jak inż., mgr, dr, a mechanik
                                      technolog to zawód. Technologia to technika wytwarzania(produkcji).
                                      Mechanik technolog może być technikiem, ale także inż. mgr, dr ... .
                                      Technik, może być specjalistą w zakresie karmienia kurcząt ... np.
                                      Wracając do zgniotu, ja nie widzę sprzeczności.
                                      W trakcie najechania na skałę czy kamień jest jednak uderzenie
                                      dynamiczne. Z reguły masz jakąś prędkość, często ni małą i to
                                      wystarczy, żeby powstał zgniot w cienkiej warstwie wierzchniej.
                                      Zauważ, że powierzchnia krawędzi jest niewielka, a dodatkowo
                                      kamienie i skały mają często ostre krawędzie. Cały impet (pęd)
                                      narciarza przekazywany jest niewielkiej powierzchni kontaktu
                                      krawędzi z kamieniem (skałą).
                                      Następuje zderzenie częściowo sprężyste, a część energii zamieniana
                                      jest w odkształcenie plastyczne krawędzi ...czyli w zgniot.
                                      Tak nawiasem , prędkość wcale nie jest potrzebna. Podczas walcowania
                                      blach, przeciągania drutu itp. Nie ma dużych prędkości, a
                                      niewątpliwie mamy do czynienie ze zgniotem, który jest elementem
                                      technologiczny.
                                      pozdrawiam
                                  • Gość: ortodoxie, Re: Plasma Edge, IP: *.cyf-kr.edu.pl 11.12.07, 09:47
                                    Zaintrygowany poczatkiem moich dopytywan odnosnie bardziej fachowego ostrzenia
                                    doszedlem do tego: tiny.pl/jzqd . Nie wiem czy i wczesniej o cos nie
                                    pytalem, ale tu na pewno staralem sobie uporzadkowac swoja ostrzeniowa wiedze. I
                                    faktycznie, musze Ci przyznac racje, ani mnie, ani nikomu innemu krew sie nie
                                    zagotowala na slowo "hartowanie". :)
                                • heglund obróbka plastyczna metali;) 10.12.07, 18:10
                                  Dotarłem do wątku o hartowaniu, gratuluję wytrwałości i poziomu rozmowy (o co
                                  niestety coraz trudniej(?) Teraz ja wytłumaczę: jestem plastykiem, ale lata temu
                                  miałem kilka przedmiotów "technicznych". To, co piszę, może zawierać nieścisłości.

                                  >Stanelo na
                                  > utwardzeniu powierzchniowym.

                                  To wydaje się sensownym wytłumaczeniem. W kształtowaniu metali stosuje się
                                  obróbkę plastyczną, której pozytywnym efektem ubocznym jest wzmocnienie,
                                  utwardzenie, kosztem właściwości plastycznych . Jeśli dobrze pamiętam, następują
                                  wtedy zmiany na poziomie struktury sieci krystalicznej atomów i ich dyslokacje,
                                  aż do wystąpienia tzw. zgniotu krytycznego, po którym konieczna jest obróbka
                                  cieplna. Być może coś upraszczam.
                                  Wydaje mi się, że walnięcie kamieniem nie różni się od uderzenia prasy przy
                                  kuciu na zimno, więc "zgnieciona" strefa będzie się trudniej obrabiać niż reszta.

                                  Natomiast czy ktoś wie, jak usunąć śliską warstwę (jakby zabita opiłkami)
                                  pojawiającą się na moim kamieniu do ostrzenia? Ślizga się po krawędzi, więc
                                  zmieniam jego ustawienie tak, by pracowała "świeża", nieużywana powierzchnia.
                                  Czy można kamień wyczyścić, zregenerować, czy kupić nowy? Dodam, że do tej pory
                                  używałem tylko kamienia, ktoś mi radził, żeby wstępnie ostrzyć pilnikiem
                                  (wszystko w ostrzałce z ustawionym kątem).

                                  A propos wykończenia powierzchni przy finalnym gładzeniu/polerowaniu nie wiem,
                                  czy ma jakieś znaczenie utwardzanie w wyniku skrawania (czy ono rzeczywiście
                                  zachodzi?),czy też ultragładka powierzchnia nie nabiera po prostu lepszych
                                  właściwości mechanicznych: jeśli nie twardości, to w każdym razie zwiększonej
                                  odporności na stępienie. To sugerował mi znajomy - mówił o utwardzeniu (ale to
                                  znowu może być slang serwismanów). Z doświadczenia wiem, że długo polerowane
                                  dłuto na b. drobnym kamieniu lub papierze ściernym robi się coraz ostrzejsze
                                  (można ogolić rękę na sucho), a także "działa" o wiele dłużej. Ostrzone na
                                  szybko też jest ostre, ale o wiele krócej takie pozostaje. Inny przykład:
                                  polerowanie np. aluminium nie zmienia jego składu , ale powierzchnia staje się
                                  bardziej odporna chemicznie.

                                  Reasumując: być może z gładkiej powierzchni trudniej wyrwać zadzior, a może
                                  rzeczywiście się ona utwardza.
                                  • ortodox Re: obróbka plastyczna metali;) 10.12.07, 19:03
                                    Wszystko co piszesz o utwardzeniu powierzchniowym, obróbce
                                    plastycznej, jest z grubsza biorąc prawdą. Tak to wygląda i nie ma
                                    znaczenia czy efekt zgniotu otrzymujemy z premedytacją, czy
                                    przypadkiem. Utwardzoną warstwę, można zrekrystalizować (przywrócić
                                    pierwotna strukturę) poprzez wyżarzanie rekrystalizacyjne lub
                                    usunąć. Pierwszy sposób, z oczywistych względów nie wchodzi w rachubę
                                    (przy krawędziach nart) i dlatego do akcji wchodzą ostrzarki.
                                    Pierwszy etap, dobrze jest zrobić kamieniem, bo łatwiej "chwyta"
                                    utwardzoną stal, ale tylko lekko po wierzchu. Dalej bierzesz już
                                    pilnik i ostrzysz. Niestety, trudno jest usunąć z kamienia
                                    wciśnięte pomiędzy mikro ostrza, mikro opiłki metalu. Praktycznie
                                    trzeba usunąć wierzchnią warstwę kamienia, ( przeszlifować)
                                    diamentową ściernicą. Możesz spróbować szczotkowania stalową
                                    szczotką bardzo twardym drucie, ale raczej marne będą efekty.
                                    Kamień pokrywa się opiłkami tym łatwiej, im bardziej miękki materiał
                                    szlifujesz. Dlatego nadaje się lepiej do usuwanie twardych
                                    zadziorów ( zgniotów). Do ostrzenia lepszy jest pilnik, który ma
                                    ostrza metalowe. Ja nie używam w ogóle kamieni. Wszystko robię
                                    pilnikiem, choć czasem na początku trochę się ślizga.
                                    Gładka powierzchnia ma swoje zalety. Ma większą nośność
                                    powierzchniową, jest bardziej odporna tym samym na uszkodzenia
                                    (pozornie większa twardość, choć to zależy od metody pomiaru), jest
                                    bardziej odporna na korozję, utlenianie, bo jest mniejsza
                                    powierzchnia styku czynnika chemicznego z metalem. Przede wszystkim
                                    jednak stawia mniejszy opór. Jest to jednak ważne tyko dla
                                    wyczynowców i głównie przez nich stosowane.
                                    Dopieszczanie krawędzi diamentowymi pilnikami ma sens tylko przy
                                    zawodach, bo może to dać dodatkowe dziesiąte, lub setne części
                                    sekundy przewagi nad innymi.
                                    Utwardzenie powierzchni, po obróbce skrawaniem jest odwrotnie
                                    proporcjonalne do grubości skrawanej warstwy. Teoretycznie wiec,
                                    gładzenie drobnym kamieniem nie zwiększa twardości w stosunku do
                                    warstwy uzyskanej poprzez użycie pilnika. Nawet można powiedzieć, że
                                    zmniejsza twardość, bo usuwa powierzchnie już utwardzoną.
                                    pozdrawiam
                                    • heglund Re: obróbka plastyczna metali;) 10.12.07, 19:57
                                      Dziękuję za precyzyjną odpowiedź, zainwestuję w pilnik;).
                                      Mam nadzieję, że pogoda się poprawi, bo mam wolny czas. Jak nie będę miał, to
                                      się piękna zima zrobi, jak zawsze.

                                      Miałem coś nowego napisć:
                                      moje nieortodoksyjne smarowanie nart. Znam teorię o czyszczeniu ślizgu,
                                      wielokrotnym smarowaniu/ cyklinowaniu. Tylko, że jestem trochę leniwy i nie mam
                                      luźnego starego żelazka.
                                      Więc smaruję smarem Toko z lat 70' - zależnie od temperatury, ale 2cm przy
                                      krawędziach dodatkowo pociągam twardym smarem na największy mróz (tam zawsze
                                      zużywał się najszybciej). Do rozprowadzenia używam mocnej suszarki do włosów i
                                      dżinsowej szmatki, wcieram aż ślizg zrobi się tłusty, czarny i matowy (wyjąwszy
                                      żółtą strefę napisów). Jak jest co, to zbieram plastikową kartą telefoniczną, na
                                      końcu poleruję w kierunku jazdy. Sądząc z opisów fachowców, pewnie nie udaje mi
                                      sie napuścić całej grubości ślizgu, z drugiej strony zola ma tylko parę mm. Nie
                                      nakładam żadnej struktury - nie licząc faktury dżinsowej szmatki;)Metoda jest
                                      skuteczna - wystarczyła też na to kontrowersyjne 140 km ;). Że działa wnioskuję
                                      po tym, iż na podjeździe do wyciągu mam problem z podjechaniem do bramek
                                      (jeżdżąc bez kijków ściągam narty, bo się ześlizguję - poza tym nikt mi po nich
                                      nie depcze w kolejce;). A przy wsiadaniu na krzesło, gdy wjeżdżam na matę, jadę
                                      jakieś 2m dalej niż współpasażerowie, na stoku też nie narzekam.
                                      Zastanawiam się, jak ta procedura ma się do całej fachowej zabawy, także z
                                      nanoszeniem struktury. Ale jeśli mam jeszcze fabryczną strukturę, to chyba nie
                                      jest potrzebna nowa (zresztą odpowiada ona chyba za stabilność narty, nie
                                      poślizg)? Czy mógłbym tu coś poprawić (może uda się od staruszków wytargać
                                      zniszczone żelazko - bo z suszarką trochę schodzi...). Metodę stosuję już na
                                      3-ej generacji nart, bez szkody dla ich trwałości. A że pozostał mi jeszcze
                                      worek starych smarów, wychodzi taniej niż nowe w nanotechnologii;).
                                      1 detal: temperatura do jakiej stosuje się smar, odnosi się do temp. powietrza,
                                      nie śniegu?
                                      Pozdrawiam wszystkich
                              • ortodox Re: Plasma Edge, 10.12.07, 16:32
                                Profilaktyka, jak zwykle jest skuteczniejsza niż leczenie
                                (ostrzenie). To prawda, czasem jednak trzeba podostrzyć.
                                Czy carving mniej tępi krawędzie? Tego nie wiem, ale z pewnością
                                prawdopodobieństwo głębokiego uszkodzenia krawędzi przy ześlizgu
                                jest znacznie większe. Inaczej też wygląda krawędź narty po carvingu
                                i po ześlizgu. Przy stylu klasycznym powstające uszkodzenia są
                                wyraźniejsze i głębsze, choć bardziej punktowe. Może to sprawiać
                                wrażenie podczas testu paznokciem, chusteczką, że krawędzie są
                                bardziej stępione, choć podczas jazdy nie jest to tak odczuwalne.
                                Wracając do hartowania, to taki proces jest możliwy w warunkach
                                domowych. Oczywiście będzie niedoskonały, ale w miarę skuteczny.
                                Stal w miarę ogrzewania zmienia dość wyraźnie barwę w i można na
                                tej podstawie ustalić przybliżana temperaturę ( przy okazji, nie
                                jestem metalurgiem, lecz technologiem obróbki skrawaniem).
                                Reżimy czasowe też nie są z grubsza bardzo rygorystyczne.
                                Jednak stalowej krawędzi narty nie da się zahartować (w dosłownym
                                tego znaczeniu) w warunkach domowych, ani w warsztatowych, bo jest
                                umocowana w mało odpornym na wysoka temperaturę ślizgu.
                                Nie ma możliwości nagrzania krawędzi bez zniszczenia
                                ślizgu narty. Nie znam takich technologii.
                                pozdrawiam
                                • heglund Re: Plasma Edge, 10.12.07, 18:30
                                  > Jednak stalowej krawędzi narty nie da się zahartować (w dosłownym
                                  > tego znaczeniu) w warunkach domowych, ani w warsztatowych, bo jest
                                  > umocowana w mało odpornym na wysoka temperaturę ślizgu.

                                  Właśnie to się pierwsze nasuwa: jak podgrzać krawędź do 800 st. nie paląc narty?
                                  Poza tym krawędzie są trochę głębiej wpuszczone i związane z konstrukcją narty,
                                  w samym ślizgu by się chyba nie utrzymały.

                                  Przez przypadek poruszyłem kwestię, o której piszesz w nowym poście - chyba bez
                                  większych błędów? To polerowanie wydaje się mieć sens nie tylko dla zawodników.
                                  • ortodox Re: Plasma Edge, 10.12.07, 19:13
                                    Oczywiście, że krawędź jest zatopiona głębiej, ale styka się
                                    bezpośrednio ze ślizgiem, który nie wytrzyma wyższej temp niż
                                    100-120 st. Głębsze warstwy też nie są szczególnie( przeważnie)
                                    odporna na wysoką temperaturę.
                                    pozdrawiam
                  • Gość: o_andrzej Re: Plasma Edge, IP: *.ghnet.pl 09.12.07, 23:18
                    > Można to rozpoznać na oko: "plasma" daje zabarwienie na nowej krawędzi - albo
                    > przeczytać w katalogu.

                    Czyli mam rozumiec, ze nasze (bo tez takie mam) Race SC sa bez "plasmy"? Moze i
                    lepiej, bo czesto poprawiam pilnikiem i mialbym wyrzuty sumienia. :)
                    • heglund Re: Plasma Edge, 10.12.07, 00:18
                      Właśnie tak.
                      Ale jak pisałem: w konfrontacji z kamieniem moje starsze allroundy DRS 102ice z
                      plasmą i Radarc'i bez zachowywały się identycznie. Jak przestałem jeździć po
                      kiepskich trasach problem zniknął na długo.
                      W ogóle plasma edge była reklamowana jako patent na twardzy śnieg z armatek i na
                      lód. Sam się tym też lekko emocjonowałem, pewnie coś w tym jest, ale bez przesady.
                      Mój prywatny test - sprawdzam, czy krawędzie "skrobią" paznokieć . Znam jescze
                      test z chusteczką higieniczną- tylko trudno go opisać. Ostra krawędź nie powinna
                      jej rozciąć przy przeciągnięciu wzdłuż, a przy szarpnięciu w poprzek - tak. Wolę
                      ten pierwszy, ale trzeba uważać, bo ostre narty to frajda (i paznokcie coraz
                      cieńsze, jak się w kolejce do wagonika stoi ;)
                      Jest jeszcze podobny test przy ostrzeniu dłuta, ale to temat na inne forum;)
    Inne wątki na temat:

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka