Gość: Porter
IP: *.orion.pl
20.07.06, 14:19
Byłem w zeszły piątek w Krakowie i w czasie jazdy gierkostradą przydarzyła mi
się niemiła przygoda. Mianowicie duża ciężarówa zajechała mi w obrzydliwy
sposób drogę, nie zużywając bynajmniej deficytowej żarówki kierunkowskazu.
Dałem po hamulcach i nie dałem się zabić. Na TIRze widniał ogromny napis PMS.
Każdy dorosły facet, a już żonaty to na 100%, zdaje sobie sprawę z tego, że
PMS to coś naprawde paskudnego, więc powinienem ten napis potraktować jako
ostrzeżenie, mimo, że pod spodem widniało rozwinięcie: Pekaes Multi Spedytor,
a nie Pre-Menstrual Syndrom. Po krótkiej chwili refleksji doszedłem do
wniosku, że daleko gorsze przejścia z PMS ma Dawid Janczyk: Na początku rundy
wiosennej Dawid Janczyk znajdował się w doskonałej formie. Złapał w meczu z
Cracovią kontuzję i to był początek jego przygód z PMS.
PMS (Pan Machowski Stanisław), doktor, przedstawiciel PMS (Polskiej Medycyny
Sportowej) leczył Janczyka na PMS (Poważną Masakrę Stawu) skokowego, przez
całą rundę i wyleczył przypadkiem. Janczyk z powodu tych PMSów nie pojechał
na Mundial. Teraz wrócił i właśnie przedstawiciel kolejnego złowrogiego PMSa
(Polskiej Myśli Szkoleniowej), pan Globisz powołał go do kadry juniorów,
gdzie oducza go gry w piłkę i obarcza odpowiedzialnością, za globiszową
beznadzieję. Jak na jednego, młodego chłopaka, to tych przykrych przygód z
PMS jest chyba za dużo.