Gość: Porter
IP: *.orion.pl
12.10.06, 15:14
Jest już kilka wątków dotyczących meczu Polska - Portugalia, ale wydaje mi
się warto zastanowić czym zaskoczyła nas gra naszej drużyny. Bo że
zaskoczyła, to pewne. Jeśli o mnie chodzi, to chyba były to:
1. Cierpliwe budowanie akcji. To zwykle nam się nie udawało, gralismy zgodnie
z zasadami PMS, czyli pierdut do przodu, a tam niech walczą. Tymczasem w tym
meczu nawet kiedy graliśmy długą piłkę na Rasiaka, to było to dobrze
zaplanowane, bo do akcji podłączał się natychmiast Smolarek i bywało bardzo
niebezpiecznie pod bramką portugalską. W pierwszej połowie prawie długa piłka
nie gralismy, a bardzo podobało mi się spokojne rozgrywanie, z szybką wymiana
piłki i wyprowadzeniem Kuby Błaszczykowskiego na 1-1 z obrońcą, tak, żeby
miał na dodatek sporo miejsca udało się chyba z pięć razy. Padła z tego
bramka, Żurawski raz trafił w słupek i było jeszcze kilka groźnych sytuacji.
Widać było, że to przećwiczony wariant i że Portugalczycy zupełnie sobie z
nim nie potrafią poradzić. W drugiej połowie, kiedy zaczęli mocno asekurować
swoja lewą stronę, kilka razy wypracowywano sytuacje 1-1 z obrońcą
Bronowickiemu i równiez wyglądało to znakomicie - omal nie padły dwie bramki.
2. Współpraca i asekuracja. To była prawdziwa drużyna, zawodnicy pomagali
sobie wzajemnie, boczni pomocnicy bronili, boczni obrońcy atakowali,
pojedyncza strata, czy inny błąd nie stwarzał realnego zagrożenia pod naszą
bramką. Kiedy trzeba broniliśmy się siódemką - ósemką zawodników, wąsko i
blisko siebie, kiedy trzeba - atakowaliśmy czterema napstnikami, dwoma
skrzydłowymi i wspierajacym Lewandowskim, albo Sobolewskim. Dzięki temu
Portugalczycy praktycznie nam przez większą część meczu nie zagrażali,
podczas gdy my stworzyliśmy naprawdę mnówstwo sytuacji i przeciwnik nie
mógłby mieć najmniejszych pretensji, gdyby dostał jeszcze kilka bramek. Jeden
jedyny raz, kiedy zawiodła asekuracja - Krzynówek nie wrócił i zostawił swoją
strefę wolną - skończyła się golem dla wroga.
3. Przechodzenie z obrony do ataku i odwrotnie. Udawało się to wzorowo, w
naszej strefie przeciwnik nie miał przewagi liczebnej, a my stwarzaliśmy
przewagę pod bramka przeciwnika wielokrotnie.
4. Gra poszczególnych zawodników. Osobiście najbardziej zaskoczyło mnie dwóch
zawodników - Bronowicki i Żurawski. Po pierwszym nie spodziewałem się nic
ciekawego, na drugim dawno postawiłem krzyżyk. Obaj zagrali wspaniale, jak
zresztą cała drużyna. Kto pamieta taki występ Lewandowskiego? A Radomski na
stoperze? Płakaliśmy, że nie ma w ogóle drugiego stopera - a tu proszę.
Golański, beznadziejny z Kazachstanem - zagrał z Portugalia życiówkę.
Sobolewski zaczął nerwowo, po 10 minutach nagle się opanował i grał tak, jak
potrafi. O Kubie Błaszczykowskim pisano, że to będzie kolejny wieczny talent,
grający czasem nieźle w klubie, ale nie nadający sie do reprezentacji. I tak
dalej.
5. Przygotowanie fizyczne i ambicja. Nagle okazało się, że nasi zawodnicy
potrafią zasuwać przez 90 minut.
I uważam, że to zasługa Beenhakkera. Stworzenie drużyny, taktyka, ustawienie,
motywacja, nauczenie reakcji na sytuację boiskową.