krzychbe
07.05.07, 21:29
Wstęp w wątku „Następny sezon- wstęp i finały kobiet”.
Lód. To temat, który może zostać zupełnie zignorowany przez osoby, mogące w
nim mieć coś do powiedzenia,. Ale i tak próbuję wywołać dyskusję. Niech zmieni
ona cokolwiek, a już będzie lepiej.
Polemika z postem Yetiego:
„Troche o robieniu lodu. To ze kilka osob (w tym ja) skonczylo kurs, nie czyni
z nas megaajsmasterow, ktorym zadna tafla nie jest straszna. Otoz ta
umiejetnosc nabywa sie po co najmniej 10 latach pracy. Pracy, a nie okazyjnego
spacerku z baniakiem na plecach. Dlatego przyzwyczajcie sie, ze dlugo jeszcze
nie bedzie naprawde dobrego lodu. Obawiam sie ze nawet na naszej przyszlej
hali wcale nie musi byc idealnie.”
Ja się na tym nie znam. Jak i większość curlerów. Ale co widzimy? Nie widzimy
osób, które walczą z lodem, starają się, spędzają na lodzie dnie przed
zawodami i noce w ich trakcie i ponoszą porażkę wskutek zbyt małych
umiejętności. Widzimy za to, że na kolejnych zawodach nie ma konkretnej osoby
odpowiedzialnej za stan lodu. Słyszymy, że ktoś miał przyjechać i pracować
przed zawodami, ale go nie było/był, ale krótko.
Nie piszę o obiektywnych problemach z dostępnością lodu przed zawodami,
rozbijających się o pieniądze. Piszę o tym, co kilku entuzjastów mogłoby
zrobić w tym czasie, którym dysponujemy, przy niewielkiej jak sadzę zachęcie
finansowej ze strony Związku.
Potrzeba 10 lat pracy? Obawiam się, że z tak intensywną „pracą” nasi ice
masterzy nawet po 100 latach nie nabędą doświadczenia. Kilku ludzi zrobiło
kurs. Oni MUSZĄ mieć okazje się wykazać i nabierać doświadczenia! I musza za
to dostawać jakieś pieniądze, bo poświęcają na to swój czas. Jeśli te
pieniądze się nie znajdą, to może zamiast pisać kolejne protesty, lepiej dajmy
sobie spokój i chodźmy na ryby…
Co o tym sadzicie?
K.