grek.grek
19.07.07, 12:06
W boksie, do najwyzszych zaszczytów dochodza - wbrew pozorom - ludzie,
posiadający jakiś kodeks wartości, bystrzy i zdeterminowani.
Bokser Kostecki, do nich nie należy.To zwykły dres-buraczyna,który
w karierze zlał paru kelnerów, w ramach wiecznych przygotować do
poważnych starć z poważnymi rywalami.Kelnerów - czarnych,żeby było efektowniej,
bo przecież dla dresiarsko-rednecko-piwobrzusznej publiki dołożyć na ringu
Murzynowi, to ciągle splendor - nieważne,że Murzyna dwa dni przed pojedynkiem
wyrwano z buszu, przeszkolono co to sa rękawice i ring, a potem puszczono
z nadzieją, że nie padnie ze zmęczenia w drugiej rundzie.
Pomijam Kosteckiego garownictwo, po prostu jako sportowiec jest to kiep.
Nigdy do niczego nie dojdzie, bo jest na to za głupi i za leniwy,a może
także za mało utalentowany.
Niech otworzy jakiś warzywniak, hoduje pietruchę i marchewy,a wieczory
spędza przy drinku, w jakichś lokalach gdzie diskopolo święci triumfy,a
dziewuchy mają 5 kilo tapety na pysku,butki z czubkem i pasemka na piórach - to
jego środowisko naturalne i tam powinien przebywać. Nie na ringu, no chyba,że
jako kelner dla jakichś powaznych bokserów,przygotowujących się do poważnych
pojedynków.