Gość: Anonymus
IP: 217.96.75.*
24.09.03, 14:26
Na marginiesie ostatnich wydarzeń w Katowicach nasuwa mi się refleksja że
piłkarzy którzy się biorą za handel punktami nie trzeba bić, karę odrzuca im
sam rynek, odrzucajac ich kandydatury. Lat temu kilka - w sezonie 1998-99 -
Gieksa pożegnała się z ekstraklasą. Wieść gminna niosła iż do degradacji
przyczyniła się grupa doświadczonych zawodników, która założyła wewnątrz
klubową społdzielnię. I jakoś się tak stało że ci piłkarze, choć niezgorsi
pod względem swojego rzemiosła jakoś się w polskiej lidze nie przyjęli. Pan L.
(bramkarz) po krótkim epizodzie w Niemczech i grzaniu ławy w Lechu gra we
Włocławku, obrońca pan A. do niedawna kopał piłkę w prowincjonalnym
Wolbromiu, choć jego macierzysty klub w zeszłym sezonie grał nawet w
ekstraklasie, pan K. który niegdyś wprawił publiczność Estadio da Luz w
konsternację swoim strzałem kopie piłkę w Stalowej Woli. I tylko lider grupy
pan D., którego ongiś Prezes Płoskoń wysłał w te pędy na Bukową. grywa
pierwsze skrzypce w "czerwonych latarniach" naszej ekstrklasy. Jeszcze nie
jest najgorzej z tą uczciwością;-)