Gość: heniek z pieniew IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 11:35 dziewne, bo stracil tylko jedna pilke - mogl grac i wygrac, mial szanse..ale byl gorszy wiec jak mozna zwalac wszystko na jedna pilke?! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: andrej Afera na korcie tenisowym. Blake wściekły, ale ... IP: 82.160.240.* 16.08.08, 11:54 oglądałem ten mecz... ta sytuacja była na powtórkach kilkakrotnie, nie było żadnych wątpliwości, że piłka uderzyła w rakietę Gonza - zmieniła tor lotu, co było świetnie widać z kamery usytuowanej za Blake'iem! Ale Blake wykłócał się długo chyba po to, by trochę odetchnąć, bo już w III secie widać było, że traci siły (trzy piłki meczowe miał przy serwisie Gonzo, w końcówce II seta). teraz można pooglądać sobie Chinkę Li z siostrą Safina: www.eurovisionsports.tv/olympics/ kanał 3 [stronka chodzi tylko pod Explorerem] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolo a zdjęcia chilijczyka nie macie? IP: *.chello.pl 17.08.08, 12:46 tylko ameryka i ameryka może powinniśmy zostać 51 stanem wtedy łątwiej być pieskami buscha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Polaczki jak zwykle chwala hameryke IP: *.dsl.wlfrct.sbcglobal.net 16.08.08, 12:19 ten kompleks nizszosci budzi juz smiesznosc w swiecie, no a teraz dochodzi oddanie swego terrytorium i niemal pewny holokaust w razie wojny. Odpowiedz Link Zgłoś
ambl Afera na korcie tenisowym. Blake wściekły, ale ... 16.08.08, 12:41 Przypomnial mi sie Maradona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PIJANY KSIĄŻĘ Frustracja Blake'a i nic więcej. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 14:14 Djokovic ograł właśnie z Blake'a w pojedynku o brąz. Świetny tiebreak w drugim secie, ale ja tu nie o tym. Słów kilka o tej niby aferze trzeba rzec. Moim zdaniem żadnej afery nie było i nie ma. Blake był najwyraźniej sfrustrowany i zawiedziony tym, że nie zagra w finale. Jego rozczarowanie nie może dziwić, bo odprawił przecież Federera, więc Gonzo zdawał mu się też być do przełknięcia. Tak się nie stało i stąd wziął się ten cały hałas niewspółmierny do wydarzenia. Gdyby wygrał, słowa by nie było na ten temat. Dziwne zresztą, że tyle tu uwagi poświęca się marginalnej w sumie rzeczy, która nie miała żadnego wpływu na końcowy wynik, a o takim znaczącym pojedynku jak Nadala z Djokoviciem ani słowa. To wiele mówi o jakości działu sportowego, który coraz częściej i chętniej zajmuje się pseudoaferami, ploteczkami, wydarzeniami okołosportowymi i innymi hałaśliwymi bzdurkami, a nie konkretami sportowymi. Gdyby ktoś nie oglądał Blake-Gonzalez, to był to niezwykle dramatyczny pojedynek (sam wynik to tu jeszcze za mało, by to oddać). A trzeci set był tu po prostu pasjonujący. Gonzo znacząco wzmocnił w nim siłę rażenia i też świetnie kontrował. Obaj zaś dużo kończyli, gra efektowna, pełna polotu, widowiskowa. Jakby nieco dla Blake'a to wyglądało prze dłuższy czas. Przy 2-3 Chilijczyk wyciągnął z 0-40. Przy 5-6 obronił 3 piłki meczowe (tu też wyszedł z 0-40, bo Blake za szybko uwierzył, że to koniec i jest w finale). I to były kluczowe momenty, a nie tamta rozdęta do absurdu piłka, która w gruncie rzeczy nie rozstrzygała zupełnie o niczym i jest typową burzą w szklance wody. Gonzalez okazał się po prostu zawodnikiem odporniejszym w długim pojedynku i dlatego wygrał. Blake przy stanie 9-9 i 30-15 popsuł w miarę łatwą piłkę przy siatce, potem wyrzucił jeszcze w aut i był break point dla Fernando. Obroniony został serwisem, czyli nijak koncentracja nie uciekła Amerykaninowi. W następnej akcji piekielnie mocny forehand Chilijczyka wzdłuż linii i znów break point. Blake przestrzelił i było przełamanie. Teraz Gonzo 40-0 i wówczas Blake w imponującym stylu obronił 3 piłki meczowe, koncentracja i pełne ryzyko, rewelacyjne piłki. Ktoś bez koncentracji nie byłby w stanie zagrać czegoś takiego raz po raz. Przy czwartej piłce meczowej Gonzo popełnił podwójny błąd serwisowy. Piąta - po serwisie Chilijczyka, Amerykanin w siatkę i dopiero wtedy koniec. Gonzo w finale. Nie róbmy więc wielkiej afery z byle czego, nikt Amerykanina niczego nie pozbawił. Nie powinien robić za jakowegoś męczennika. Został na koniec bez medalu, choć ograł wcześniej Federera, tak to bywa czasem. Gonzo w zeszłym roku w turnieju mistrzów też ograł Federera, a potem nie wyszedł z grupy. Myślę, że w finale jednak górą będzie Nadal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PIJANY KSIĄŻĘ Coś o Nadal-Djokovic dorzucę jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 14:33 Nadal zaczął wściekle agresywnie, wyglądał jak rozjuszony byk, jakby chciał rozerwać Serba na strzępy. Novak chciał zacząć spokojniej, a może był bardziej zdenerwowany, tak czy siak od razu w potężnych opałach się znalazł. A Nadal wściekle cisnął. W pierwszym więc secie Serb wyraźnie nie dotrzymywał kroku Hiszpanowi. Dopiero przy 2-5 nieco się obudził i nawet wygrał podanie Hiszpana, ale w sumie set łatwo dla Nadala. Drugi to całkiem inna historia. Djokovic coraz lepiej i lepiej, a Nadal dziwnie niemrawy się zrobił, znacząco obniżył poziom (zadyszka czy odpoczywał, hę?). W efekcie łatwiutki set dla Serba. Set trzeci mógł zadowolić wszystkich. Przy 3-3 Nadal wyszedł z 0-30. Doszliśmy do 4-4, potem Nadal 5-4. Serwis w najważniejszym momencie opuścił Djokovicia i w efekcie piłka meczowa dla Nadala się pojawiła, właściwie zupełnie znikąd. Serb zagrał akcję maksymalnie ryzykowną i zmieścił piłkę w korcie. Za chwilę była jednak druga piłka meczowa. Nie do uwierzenia co tam się stało. Świetnie rozegrany punkt przez Serba, wygrana akcja w kieszeni, pusty kort, nie masz na nim Nadala, bo został z niego wypędzony. Ale jednak piłka wróciła na stronę Serba, a ten co zrobił? Wyrzucił, nie do wiary, ale wyrzucił piłkę najbardziej dziecinną z możliwych. I tak to się właśnie skończyło. Rafa w finale. A tymczasem Federer z Wawrinką zaczęli swojego debla o złoto. I prowadzą 3-1 w pierwszym secie ze Szwedami. Odpowiedz Link Zgłoś
czterdziestyiczwarty Re: Frustracja Blake'a i nic więcej. 16.08.08, 20:54 Gość portalu: PIJANY KSIĄŻĘ napisał(a): > Djokovic ograł właśnie z Blake'a w pojedynku o brąz. Świetny > tiebreak w drugim secie, ale ja tu nie o tym. > Słów kilka o tej niby aferze trzeba rzec. Moim zdaniem żadnej afery > nie było i nie ma. Blake był najwyraźniej sfrustrowany i zawiedziony > tym, że nie zagra w finale. Jego rozczarowanie nie może dziwić, bo > odprawił przecież Federera, więc Gonzo zdawał mu się też być do > przełknięcia. Tak się nie stało i stąd wziął się ten cały hałas > niewspółmierny do wydarzenia. Gdyby wygrał, słowa by nie było na ten > temat. > Dziwne zresztą, że tyle tu uwagi poświęca się marginalnej w sumie > rzeczy, która nie miała żadnego wpływu na końcowy wynik, a o takim > znaczącym pojedynku jak Nadala z Djokoviciem ani słowa. To wiele > mówi o jakości działu sportowego, który coraz częściej i chętniej > zajmuje się pseudoaferami, ploteczkami, wydarzeniami okołosportowymi > i innymi hałaśliwymi bzdurkami, a nie konkretami sportowymi. > Gdyby ktoś nie oglądał Blake-Gonzalez, to był to niezwykle > dramatyczny pojedynek (sam wynik to tu jeszcze za mało, by to > oddać). A trzeci set był tu po prostu pasjonujący. Gonzo znacząco > wzmocnił w nim siłę rażenia i też świetnie kontrował. Obaj zaś dużo > kończyli, gra efektowna, pełna polotu, widowiskowa. > Jakby nieco dla Blake'a to wyglądało prze dłuższy czas. Przy 2-3 > Chilijczyk wyciągnął z 0-40. Przy 5-6 obronił 3 piłki meczowe (tu > też wyszedł z 0-40, bo Blake za szybko uwierzył, że to koniec i jest > w finale). > I to były kluczowe momenty, a nie tamta rozdęta do absurdu piłka, > która w gruncie rzeczy nie rozstrzygała zupełnie o niczym i jest > typową burzą w szklance wody. Gonzalez okazał się po prostu > zawodnikiem odporniejszym w długim pojedynku i dlatego > wygrał. > Blake przy stanie 9-9 i 30-15 popsuł w miarę łatwą piłkę przy > siatce, potem wyrzucił jeszcze w aut i był break point dla Fernando. > Obroniony został serwisem, czyli nijak koncentracja nie uciekła > Amerykaninowi. W następnej akcji piekielnie mocny forehand > Chilijczyka wzdłuż linii i znów break point. Blake przestrzelił i > było przełamanie. Teraz Gonzo 40-0 i wówczas Blake w imponującym > stylu obronił 3 piłki meczowe, koncentracja i pełne ryzyko, > rewelacyjne piłki. Ktoś bez koncentracji nie byłby w stanie zagrać > czegoś takiego raz po raz. Przy czwartej piłce meczowej Gonzo > popełnił podwójny błąd serwisowy. Piąta - po serwisie Chilijczyka, > Amerykanin w siatkę i dopiero wtedy koniec. Gonzo w finale. Nie > róbmy więc wielkiej afery z byle czego, nikt Amerykanina niczego nie > pozbawił. Nie powinien robić za jakowegoś męczennika. > Został na koniec bez medalu, choć ograł wcześniej Federera, tak to > bywa czasem. Gonzo w zeszłym roku w turnieju mistrzów też ograł > Federera, a potem nie wyszedł z grupy. > Myślę, że w finale jednak górą będzie Nadal. Ty chyba naprawde jestes pijany i to chyba permanentnie.Dlatego nie jestes w stanie pojac znaczenia tej nieslusznie nieuznanej zagrywki Blake'a.Pilka zmienila kierunek po zetknieciu z rakieta Gonzaleza i powinno byc 10:8 dla Blake'a.Nic dziwnego ,ze stracil koncentracje prze idiotyczna decyzje sedziego i zachowanie Gonzaleza dalekie od zasad fair play. Odpowiedz Link Zgłoś
bezportek Nie tlumacz, kibol i tak nic nie pojmie 16.08.08, 21:45 Kto nie gral na pelnych obrotach, zeby nagle zostac oszukanym przez byle gnojka, ten nigdy nie zrozumie tenisa, ani zadnego sportu walki, szkoda sliny na gadanie do pniaka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PIAJNY KSIĄŻĘ Nie oglądałeś, to nie bredź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 14:29 Zawsze jestem trzeźwy, a ty niestety jesteś zaślepionym maniakiem i to jest dalekie od fair play. To nie była żadna decydująca piłka. Od razu widać, że nie oglądałeś. A koncentracji Blake nie stracił, bo zagrał jeszcze kilka świetnych akcji później. Nie udźwignął jedynie ciężaru narastającej presji i dlatego przegrał. Przegrał nie przez tę piłkę, tylko dlatego, że Gonzalez okazał sie odporniejszy i nijakiego oszustwa w tym nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MM Re: Frustracja Blake'a i nic więcej. IP: *.dyn.optonline.net 17.08.08, 18:16 > Ty chyba naprawde jestes pijany i to chyba permanentnie.Dlatego nie > jestes w stanie pojac znaczenia tej nieslusznie nieuznanej zagrywki > Blake'a.Pilka zmienila kierunek po zetknieciu z rakieta Gonzaleza i > powinno byc 10:8 dla Blake'a.Nic dziwnego ,ze stracil koncentracje > prze idiotyczna decyzje sedziego i zachowanie Gonzaleza dalekie od > zasad fair play. I po co te inwektywy? Facet ma racje, tu nie chodzilo o meczbol. To byla prosta pilka na poczatku gema. Faktycznie pilka zmienila kierunek lotu. Blake mogl sie czuc oszukany przy tej pilce, mozna tez winic Gonzaleza. Ale Blake nie powinien dopuscic do tego, zeby go ta sytuacja wyprowadzila z rownowagi - to jest miara championa. Zaoze sie, ze taki Nadal by sie wsciekl i zamiast przegrac, rozmazalby przeciwnika po korcie. Bo takie sytuacje zdarzaja sie niemal w kazdym turnieju, wliczajac te wazniejsze dla tenisistow od olimpiady. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zrob_se_dobrze Re: Frustracja Blake'a i nic więcej. IP: *.c192.msk.pl 18.08.08, 20:15 Gość portalu: PIJANY KSIĄŻĘ napisał(a): > Jego rozczarowanie nie może dziwić, bo > odprawił przecież Federera, więc Gonzo zdawał mu się też być do > przełknięcia. Tak się nie stało i stąd wziął się ten cały hałas > niewspółmierny do wydarzenia. Gdyby wygrał, słowa by nie było na > ten temat. bredzisz, "afere" to on robil podczas meczu a wtedy nie mogl jeszcze wiedziec jak sie on zakonczy po meczu afere to robia dziennikarze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PIJANY KSIĄŻĘ Re: Frustracja Blake'a i nic więcej. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.08, 14:35 Mów do mnie jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Flaszek Afera na korcie tenisowym. Blake wściekły, ale ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.08, 21:54 "Dziwne, gdyż to niemal niemożliwe, aby tenisista nie był w stanie ocenić czy poczuł na swojej rakiecie drgania, wynikające z uderzenia piłki czy nie." Nie rozumiem jak dziennikarz może przekazywać wiadomości w tak tendencyjny sposób. Panowie! Wasza relacja winna być bezstronna i pozbawiona prywatnych ocen. Zwłaszcza, że powyższy cytat jest nietrafiony. Przy delikatnych piłkach można nie poczuć piłki, która o rakietę ociera się, lub która tego nie robi. Ehh Odpowiedz Link Zgłoś
hr.kalashnikoff Blake wściekły 16.08.08, 23:11 Niestety wscieklym dziekujemy. Wsciekli nie nadaja sie do sportu. Wsciekli odwracaja uwage od tego o co chodzi w sporcie. Kto nie potrafi okazac szacunku rywalom i sedziom, w ogole nie powinien sie wybierac na olimpiade. Wscieklym kaftan, seria zastrzykow, i won ze swietej Olimpiady. To samo dotyczy wscieklego Szweda od zapasow. Odpowiedz Link Zgłoś
elan13 ignoranci z GW 16.08.08, 23:19 Dziennikarze GW po raz kolejny wykazują się ignorancją przypisując przyczynę porażki Blakea tej spornej piłce. Naturalnie Blake miał prawo czuć się pokrzywdzony, ale to profesjonalista, który nie dałby się ponieść emocjom na tyle, żeby z tego powodu przegrać mecz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kosa Re: Gdzie oglądacie tenis? IP: *.acn.waw.pl 16.08.08, 23:38 Chyba nie iTVP? Odpowiedz Link Zgłoś
natalia_niezreczna Tajemnica Blake... 17.08.08, 02:33 James Blake bedzie mial szanse w konkurencji rzutu medalem... ps:potem sie BLAKE powscieka z ATA i beda rzucali medale zdobyte w rzucie medali :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariano puerta Blake teraz udaje niewiniątko IP: *.compower.pl 17.08.08, 09:05 a w zeszłym roku, gdy w niektórych małych turniejach obowiązywało idiotyczne round robin, na jednym z takich turniejów w USA próbował wymusić na organizatorach decyzję niezgodną z przepisami (chodziło o to, że bezpośredni rywal Blake'a do wyjścia z grupy wyprzedził go małymi punktami, Blake'a zdenerwowało to, że jego bezpośredni rywal [mało znany] zarobił je na kreczu przeciwnika, przepisy były jednoznaczne, ale James domagał się ich zmiany w trakcie turnieju), choć umożliwiającą mu wyjście z z grupy. Podniósł sie harmider, wielu kibiców, nawet tych ze Stanów, przestało go lubić mimo jego chlubnej do wtedy przeszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
mapuche Afera na korcie tenisowym. Blake bzdura 17.08.08, 09:51 Totalna bzdura, gdyby chodziło o piłkę meczową, to zrozumiałbym pretensje yankesa, ale on przegrał nie z powodu jakiegoś jednego błędu, ale wielu swoich błędów. Amerykanin i fair play, kto to widział?? Amerykanie zawsze i wszędzie grają nie fair play, w polityce, w sporcie, na wojnie, wszędzie i to od zawsze. Dla nich kulturowo liczy się tylko i wyłącznie sukces a Ci co tego nie osiągają, to looser'owie, czyli przegrani. Trudno im się pogodzić z tym, że są gorsi czasami. Błędy sędziowskie są wpisane we wszelkich zawodach, zawsze jednak to mniejsze zło niż gdyby mieli to roztrząsnąć sami zainteresowani. Człowiek jest istotą niedoskonałą i popełniającą błędy. Dziennikarz opisujący powyższy artykuł też jest niedoskonały, nie słyszałem jeszcze nigdy o tenisiści "Gonzales", ale znam Gonzalez'a Fernando. Niby to dziennikarz a chyba powinien wiedzieć jak napisać jedno nazwisko, nie uwierzę w to aby dziennikarz nie zauważył swojego błędu ortograficznego, bo w końcu mu płacą za to aby ich nie popełniał. Poza tym są inni, którzy sprawdzają wszystko przed wydrukowaniem i co? Wszyscy oślepli? Czy może gdy chodzi o Chilijczyka, to można mu nazwisko przekręcić. To zdarza się jak widać nawet nie przemęczonym dziennikarzom, co znaczy, że zmęczony tenisista też może czegoś nie zauważyć. jednak pomijając to wszystko od tego są sędziowie. Blake nie może się pogodzić jednak głównie z tym, że był gorszy tego dnia i tyle. A co do tytułu o tym że niby ktoś zapomniał o fair play, to moim zdaniem ten dziennikarzyna piszący z błędami ortograficznymi ze swoim tendencyjnym artykulikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
chris30 Re: Afera na korcie tenisowym. Blake bzdura 17.08.08, 11:05 Zdanie "Amerykanie zawsze i wszędzie grają nie fair play" zupełnie wystarcza, aby ich autora na zawsze wykluczyć z rodziny ludzi cywilizowanych. Tak idiotyczny rasizm przebija nawet Hitlera i Goebbelsa. Amerykanie są LUDŹMI, smutny idioto, i jest wśród nich nie mniej ludzi szlachetnych, niż wśród Polaków czy Niemców. A ty jesteś po prostu bezmyślnym kretynem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar81 Re: Afera na korcie tenisowym. Blake bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 15:09 Nie jestem wielbicielem Amerykanów, ani ich stylu bycia, ale u "mapuche" widać głęboko zakorzenione uprzedzenia do tych ludzi. Przecież to jasne , że w USA jest mnóstwo oszustów i cwaniaków, ale gdzie tak na prawdę ich nie ma. Żadne państwo nie ma monopolu na chciwość i niegodziwość, również Amerykanie. Jeśli ktoś chce oceniać zawodników niech robi to indywidualnie, a nie wali stereotypami w poszczególne kraje. Co do samego meczu nie będę się wypowiadał, bo nie oglądałem, ale nawet zwalczający Amerykanów "mapuche" nie twierdzi, że sędzia podjął słuszną decyzję. To prawda - błędy sędziowskie zdarzają się na każdej imprezie sportowej, ale nieprawdą jest, że tylko błędy w decydujących momentach meczu maja znaczenie jeśli chodzi o wynik. Być może Blake i tak by przegrał, jednak dzięki takiej nic nieznaczącej pomyłce nigdy się tego nie dowiemy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as dzisiaj fair play to przeżytek IP: *.adsl.inetia.pl 17.08.08, 09:59 chamstwo szerzy się totalnie wśród młodzieży. Wystarczy spojrzeć na podwórko. Kiedyś jak się ktoś pobił z kimś to były to solówki, pojedynki sam na sam. A dzisiaj wychodzi gromada i bije jednego, najlepiej słabszego. I to chamstwo weszło też do sportu. Szkoda słów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kib Afera na korcie tenisowym. Blake wściekły, ale ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.08, 14:48 A pamiętamy wyścig pływacki zakończony dotknięciem jednej tylko ręki go ściany basenu? Też zawodniczka nic nie pamiętała i nie zauważyła. Nawet film pokazujący sytuację absolutnie precyzyjnie nie był wystarczającą stymulacją, żeby zachować się przyzwoicie. A więc pan Gonzales nie jest wyjąkiem... Odpowiedz Link Zgłoś
amelie2 Afera na korcie tenisowym. Blake wściekły, ale ... 18.08.08, 10:32 Głupi czarny jankes. Nie potrafił sie pogodzić z porażką. To typowe dla nich. Ciekawe co wymyśli Obama gdy przegra - chociaż tępym światowym żandarmom właśnie życzę czarnego prezydenta. Odpowiedz Link Zgłoś