Gość: Cyfra
IP: *.dip.t-dialin.net
11.10.03, 21:19
Za III ligi smak, Cracovii nadszedł czas!
11-10-2003 16:46 | Miś
Ponad pięć lat temu Cracovia jechała na ostatni mecz II-ligowy do Bełchatowa
pełna obaw i nadziei. Górnicy, którzy kilka kolejek wcześniej zapewnili sobie
awans do I ligi byli zespołem piłkarsko lepszym - mając w składzie m.in.
Krzynówka, Krupskiego. Kalkowskiego, Berensztajna oraz Patalana, Konkiewicza
i Szarpaka (ci ostatni zagrają w niedzielnym meczu). Byli też bez porównania
lepsi organizacyjnie i finansowo. Jednakże nadzieją mogło napawać to, że "w
piłce nigdy nic nie wiadomo" oraz lekkie rozprężenie w GKS po awansie (m.in.
klęska 1:4 z bezpośrednim konkurentem Pasów do spadku, Hetmanem, z którym
Cracovia wygrała 4:0). O dający utrzymanie remis można było powalczyć.
Utrzymanie dawała nawet porażka, pod warunkiem , że w Radomsku padnie remis
lub wygrają goście, w co oczywiście nikt nie wierzył.
Cracovia zagrała wzmocnioną obroną licząc na kontry. Ten plan być może by się
powiódł, gdyby nie dwie sprawy. Bełchatowianie zagrali tak, jakby dla nich, a
nie dla Cracovii, był to mecz o życie, a swoje dołożył także "pan sędzia"
Wolak z Opola. Jak się okazało, grę bełchatowian wyjaśniła kuriozalna
propozycja, jaką złożył w przerwie jeden z rezerwowych piłkarzy GKS naszym
działaczom. Brzmiała ona tak: "Za zwycięstwo dostajemy premię od klubu,
dorzuciły się też Radomsko i Hetman. Dacie więcej - to pomyślimy". Oferta
została odrzucona (ponoć chodziło o miliard starych złotych, czyli 100,000
obecnych). Nic nie tłumaczy jednak sędziego. Każde starcie piłkarzy
interpretowane było jako faul pasiaków, każde wyjście Cracovii z kontrą w
mniemaniu Wolaka oznaczało spalonego.
W 52 minucie po takim wydumanym faulu Krzynówek strzelił z wolnego. Nasz
bramkarz obronił. Złapał także piłkę po dobitce Kukulskiego. Wolak nie
zareagował jednak gdy stojący na spalonym Szkudlarek wykopał Kwiatkowskiemu
piłkę z rąk i wepchnął ją do siatki. Od tego momentu nasi zaatakowali, ale
znów każdą akcję przerywał gwizdek "sędziego".
Po jednej z kontr Bełchatowa, Wolak dopatrzył się faulu na Chwiałkowskim
(który zupełnie nieatakowany, widząc, że "wyjedzie" z piłką za linię końcową,
przewrócił się z głośnym krzykiem na ziemię) i podyktował karnego z sufitu.
Protestujący zawodnicy Cracovii zostali hojnie obdarowani kartkami, a Piotrek
Powroźnik ujrzał nawet czerwień.
Obecni na trybunach działacze RKS Radomsko i Hetmana przez telefony komórkowe
stale wysyłali informacje. Równolegle toczył się bowiem równie ważny dla
układu dołu tabeli mecz tych dwóch drużyn, który (wbrew przepisom) rozpoczął
się z 10 minutowym opóźnieniem. Dopóki w Bełchatowie był remis - Hetman nie
mógł sobie pozwolić na porażkę. Radomsko strzeliło zwycięską bramkę wtedy,
gdy już było pewne, że Cracovia przegra.
Mecz ten do dzisiaj pamiętają kibice (na meczu, mimo środka tygodnia, było
prawie 400 osób z Krakowa). Życzenia "kary boskiej" sprawdziły się w miarę
szybko. Bełchatów spadł z hukiem z I ligi, a sędzia Wolak został po kolejnym
roku takiego sędziowania "zdrgradowany" do prowadzenia klas niższych. Ale na
rewanż przyjdzie dopiero czas na boisku. Mamy nadzieję że koledzy Tomka
Siemieńca i Łukasza Kubika (a może nawet oni sami) pomszczą ich łzy, i
rozpacz kibiców sprzed pięciu lat.