Dodaj do ulubionych

Paradoks nieskonczonosci

IP: *.dyn.optonline.net 07.04.02, 07:13



Chcialbym tutaj przypomniec dosc stary i znany paradoks
dotyczacy nieskonczonosci a ktory moze miec pewien zwiazek
z watkiem pt."o nieskonczonosci slow kilka"
A wiec jest to tzw. paradoks zolwia i zajaca;
Otoz, zajac i zolw znajduja sie w punktach A i B i zajac
goni zolwia; kiedy przybiega do punktu B w tym czasie zolw
przemieszcza sie do punktu C, a jak zajac przybiega do C to
zolw w tym czasie jest juz w nastepnym punkcie D itd.itd.itd
az w nieskonczonosc;
A zatem zajac nigdy nie dogoni zolwia.
Gdzie tutaj jest "pies pogrzebany"?



Obserwuj wątek
    • Gość: +++ignor Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.02, 13:19
      Gość portalu: coma napisał(a):

      >
      >
      >
      > Chcialbym tutaj przypomniec dosc stary i znany paradoks
      > dotyczacy nieskonczonosci a ktory moze miec pewien zwiazek
      > z watkiem pt."o nieskonczonosci slow kilka"
      > A wiec jest to tzw. paradoks zolwia i zajaca;
      > Otoz, zajac i zolw znajduja sie w punktach A i B i zajac
      > goni zolwia; kiedy przybiega do punktu B w tym czasie zolw
      > przemieszcza sie do punktu C, a jak zajac przybiega do C to
      > zolw w tym czasie jest juz w nastepnym punkcie D itd.itd.itd
      > az w nieskonczonosc;
      > A zatem zajac nigdy nie dogoni zolwia.
      > Gdzie tutaj jest "pies pogrzebany"?
      >
      >
      >

      Witam!

      Ten paradox oparty jest na szczególnej konstrukcji wzajemnego ruchu obu zwierząt:
      tu prędkość obu biegaczy dązy do tj samej wartości...

      Ot i tyle, zaś w rzeczystości chart goniący zająca wcale nie zwalnia zbliżając
      sie do ofiary...

      Pozdrawiam!

      Ignorant
      +++
      • Gość: Rycho Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 09.04.02, 23:51
        Ani żółw ani zając nie przybiegają do konkretnych puntów gdyż poruszają się
        cały czas jednostajnie do przodu.Możemy tylko określić czas w ktorym się
        zrównają.
        • joaskaw Re: Paradoks nieskonczonosci 10.04.02, 00:21
          Gość portalu: Rycho napisał(a):

          > Ani żółw ani zając nie przybiegają do konkretnych puntów gdyż poruszają się
          > cały czas jednostajnie do przodu.Możemy tylko określić czas w ktorym się
          > zrównają.

          Rzecz w tym (i o to wlasnie pyta coma), ze teoretycznie NIGDY sie nie zrownaja,
          natomiast odleglosc miedzy nimi bedzie sie caly czas zmniejszac. W koncu stanie
          sie bliska zeru, ale jednak nigdy go nie osiagnie.
          • Gość: Rycho Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 10.04.02, 09:21
            Zarówno teoretycznie jak i praktycznie spotkają się,a potem zając wyprzedzi
            żółwia.Moim zdaniem błąd polega na tym,że w praktyce nie można określić
            chwilowego położenia poruszającego się obiektu gdyż czas w którym znajduje się
            w określonym punkcie jest nieskończeńie krótki,a w związku z tym przy
            nieskończenie wielu pomiarach żółw i zając znajdą się w tym samym miejscu.
          • Gość: coma Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.dyn.optonline.net 11.04.02, 03:20
            joaskaw napisał(a):

            > Gość portalu: Rycho napisał(a):
            >
            > > Ani żółw ani zając nie przybiegają do konkretnych puntów gdyż poruszają si
            > ę
            > > cały czas jednostajnie do przodu.Możemy tylko określić czas w ktorym się
            > > zrównają.
            >
            > Rzecz w tym (i o to wlasnie pyta coma), ze teoretycznie NIGDY sie nie zrownaja,
            >
            > natomiast odleglosc miedzy nimi bedzie sie caly czas zmniejszac. W koncu stanie
            >
            > sie bliska zeru, ale jednak nigdy go nie osiagnie.

            No,wlasnie ja tez tak mysle, ale jak do tej pory nie dostalem postu
            ktory by mi wyjasnial w sposob zadawalajacy ten paradoks;
            Jezeli dalej tak pojdzie, to bede musial sie udac do biblioteki
            i poszukac tam jakeis ksiazki z klasycznej fizyki gdzie jest ten paradoks
            objasniony; gdyz jak widze ludzie ktorzy zajmuja sie takimi zlozonymi
            sprawami jak jakies teorie wzglednosci nie potrafia wyjasnic prostych
            jakby sie wydawalo rzeczy, nalezacych w koncu do podstaw fizyki;
            a byc moze wstydza sie wziac do reki takie podreczniki, ktorych
            tresci i sensu dawno zapomnieli, albo raczej nigdy nie rozumieli.
            Niemmniej jednak dziekuje wszystkim ktorzy starali sie mi pomoc
            a szczegolnie "sap", bo to byl naprawde dobry post.
            Pozdrowienia,
            coma

            • innppp Re: Paradoks nieskonczonosci 11.04.02, 11:45
              Dostales dokladne wyjasnienie ponizej.
              Powtorze, bo chyba nie zrozumiales.

              Procedure, ktora opisales, nie jest dopuszczalna
              fizycznie,
              bo wymaga zdolnosci pomiaru nieskonczonie krotkich
              czasow.
              Jesli zas masz minimalny czas T, ktory potrafisz
              mierzyc, to
              kiedy jeden krok procedury (zajac przechodzi na
              poprzednia
              pozycje zolwia) bedzie krotszy od tego minimalnego
              czasu,
              to musisz przezrwac stosowanie tej procedury.
              Zauwazysz,
              poprostu, ze miedzy dwoma tyknieciami zajac wyprzedzil
              zolwia.

              Jesli zas mowimy o czystej matematyce, to mozna
              obliczyc CZAS po jakim zajac dogoni zolwia, ten czas
              jest dany suma nieskonczonego szeregu geometrycznego
              i jest skonczony.

              Pozdrawiam i.
              • Gość:   zapominacie o zasadzie nieoznaczonosci IP: *.client.attbi.com 10.07.02, 22:42
                Nie pozna z dokladnoscia wieksza niz h (stala Planka 6E-34 Js ?) wyznaczyc pedu i
                polozenia objektu.

                Otoz ani zajac ani zolw nie poruszaja sie liniowo. Skacza pomiedzy rejonami
                przetrzeni i czasu.

                I to jest sadze calkowite wyjasniennie nieadekwatnego paradoksu ktory usiluje
                wytlumaczyc kwantowy swiat zjaiskami z naszego postrzegalnego maro-usrednionego
                swiata.

                TAK?
                • Gość:   powyzej jest rozwiazanie IP: *.client.attbi.com 10.07.02, 22:44
            • zwyczajny Rozwiazanie . serio ;-) 13.04.02, 07:42
              Gość portalu: coma napisał(a):

              > joaskaw napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Rycho napisał(a):
              > >
              > > > Ani żółw ani zając nie przybiegają do konkretnych puntów gdyż porusza
              > ją si
              > > ę
              > > > cały czas jednostajnie do przodu.Możemy tylko określić czas w ktorym
              > się
              > > > zrównają.
              > >
              > > Rzecz w tym (i o to wlasnie pyta coma), ze teoretycznie NIGDY sie nie zrow
              > naja,
              > >
              > > natomiast odleglosc miedzy nimi bedzie sie caly czas zmniejszac. W koncu s
              > tanie
              > >
              > > sie bliska zeru, ale jednak nigdy go nie osiagnie.
              >
              > No,wlasnie ja tez tak mysle, ale jak do tej pory nie dostalem postu
              > ktory by mi wyjasnial w sposob zadawalajacy ten paradoks;
              > Jezeli dalej tak pojdzie, to bede musial sie udac do biblioteki
              > i poszukac tam jakeis ksiazki z klasycznej fizyki gdzie jest ten paradoks
              > objasniony; gdyz jak widze ludzie ktorzy zajmuja sie takimi zlozonymi
              > sprawami jak jakies teorie wzglednosci nie potrafia wyjasnic prostych
              > jakby sie wydawalo rzeczy, nalezacych w koncu do podstaw fizyki;
              > a byc moze wstydza sie wziac do reki takie podreczniki, ktorych
              > tresci i sensu dawno zapomnieli, albo raczej nigdy nie rozumieli.
              > Niemmniej jednak dziekuje wszystkim ktorzy starali sie mi pomoc
              > a szczegolnie "sap", bo to byl naprawde dobry post.
              > Pozdrowienia,
              > coma

              Tak serio, to po prostu suma wszystkich odcinkow czasu jest skonczona. Jezeli
              np. zajac biegnie z 20 m/s
              zolw biegnie z 10 m/s (przesada)
              i odleglosc pomiedzy nimi wynosi 100 m. To po 5 s zajac znajdzie sie w miejscu
              skad startowal zolw. A zolw bedzie 50 m przed nim. Po kolejnych 2,5 s zajac bedzie
              itp.
              Czyli czasy "dobiegania" zajaca do zolwia wynosza:
              5, 2,5, 1,25, 0,0625 itp. Ich suma wynosi 10 s (patrz szkola, sumowanie szeregow)

              Latwiej robic zadanie w zwykly sposob podawany na lekcjach fizyki:
              droga zajaca= 20t
              droga zolwia=10t + 100

              Spotkaja sie gdy:
              droga zolwia=droga zajaca
              20t=10t+100 czyli 10t=100 czyli t=10s.

              Pozdrawiam
    • innppp Szeregi nieskonczone... 10.04.02, 09:42
      Paradoks Zenona ma takie rozwiazanie:
      przy opisanej procedurze, pies (Achilles) dogoni
      zolwia dopiero po nieskonczonej liczbie
      krokow procedury, ale w skonczonym czasie.
      Jesli czas trwania n-tego kroku procedury
      to t_n to suma od n=1 do niskonczonosci t_n
      bedzie skonczona i rowna T.

      Zwracam uwage, ze wrazenie paradoksu bierze
      sie niejako z zalozenia, ze taka procedure naprawde
      mozna przeprowadzic. W rzeczywistosci, po niewielkiej
      ilosci krokow dochodzimy do czasow trwania krokow
      tak krotkich, ze niemierzalnych.

      Pozdrawiam
      i.
      • Gość: Janek Re: Szeregi nieskonczone... IP: *.dialup.medianet.pl 10.04.02, 16:50
        Jedynie "flaszka niewypitka" jest nieskończona ... .
    • Gość: sap Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.02, 21:23
      Gość portalu: coma napisał(a):

      >
      >
      >
      > Chcialbym tutaj przypomniec dosc stary i znany paradoks
      > dotyczacy nieskonczonosci a ktory moze miec pewien zwiazek
      > z watkiem pt."o nieskonczonosci slow kilka"
      > A wiec jest to tzw. paradoks zolwia i zajaca;
      > Otoz, zajac i zolw znajduja sie w punktach A i B i zajac
      > goni zolwia; kiedy przybiega do punktu B w tym czasie zolw
      > przemieszcza sie do punktu C, a jak zajac przybiega do C to
      > zolw w tym czasie jest juz w nastepnym punkcie D itd.itd.itd
      > az w nieskonczonosc;
      > A zatem zajac nigdy nie dogoni zolwia.
      > Gdzie tutaj jest "pies pogrzebany"?


      1:
      z jaka predkoscia musi biegac zwinny zajac, zeby nie moc dogonic powolnego zolwia?
      2:
      >Otoz, zajac i zolw znajduja sie w punktach A i B i zajac
      > goni zolwia; kiedy przybiega do punktu B w tym czasie zolw
      > przemieszcza sie do punktu C, a jak zajac przybiega do C to
      > zolw w tym czasie jest juz w nastepnym punkcie D itd.itd.itd

      Czy wszystkie odleglosci miedzy odcinkami od A do B, od B do C, od C do D itd, sa rowne?
      Jesli tak, to by znaczylo, ze zajac i zolw poruszaja sie z ta sama predkoscia.
      Dlatego ich gonitwa moze trwac w nieskonczonosc.
      Pewnie na kazdym odcinku zajac polyka jakiegos "pogrzebanego psa" i z obzarstwa wlecze sie dalej w zolwim
      tempie.

      sapiezanka




    • Gość: wojtek Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.math.umd.edu 19.04.02, 05:21
      "innppp" wyjasnil juz chyba wszystko co trzeba, ale
      chcialbym jeszcze tylko zwrocic uwage na nie-fizyczna
      strone tego "paradoksu", ktorego celem bylo wykazanie
      trudnosci wiazacych sie z zalozeniem istnienia
      nieskonczonosci.

      Z tego punktu widzenia wydaje sie, ze glowna trudnosc
      lezy nie tyle w probach mierzenia coraz to mniejszych
      wielkosci, ile w podejsciu do problemu "krok po kroku".
      Potrzeba bylo bardzo duzo czasu zeby ludzie zaczeli
      myslec o pewnych "obiektach" calosciowo, czego
      przykladem jest wlasnie wspomniany przez "innppp"
      szereg, ktory trzeba wysumowac zeby znalezc czas po
      ktorym Achilles przegoni zolwia - bo tylko tyle mowi
      paradoks: nie ze go nigdy nie dogoni, ale ze go nie
      dogoni do pownego czasu (o ktorym to starozytni, nie
      znajacy szeregow nieskonczonych, mysleli ze bedzie
      nieskonczonoscia).

      Nie jestem w tym momencie w 100% pewien, ale wydaje mi
      sie, ze oprocz tego paradoksu byly jeszcze dwa inne
      zwiazane z pojeciem nieskonczonosci. Wiec moze jednak
      warto zajrzec do biblioteki? :)
      • Gość: coma Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.dyn.optonline.net 19.04.02, 17:50
        Gość portalu: wojtek napisał(a):

        > "innppp" wyjasnil juz chyba wszystko co trzeba, ale
        > chcialbym jeszcze tylko zwrocic uwage na nie-fizyczna
        > strone tego "paradoksu", ktorego celem bylo wykazanie
        > trudnosci wiazacych sie z zalozeniem istnienia
        > nieskonczonosci.
        >

        Wlasnie,ten paradoks jest chyba raczej filozoficzny, niz
        matematyczno-fizyczny, gdyz pyta nie tylko o to kiedy i
        gdzie pies dogoni zolwia ale pyta tez o to jak to jest mozliwe?


        > Z tego punktu widzenia wydaje sie, ze glowna trudnosc
        > lezy nie tyle w probach mierzenia coraz to mniejszych
        > wielkosci, ile w podejsciu do problemu "krok po kroku".
        > Potrzeba bylo bardzo duzo czasu zeby ludzie zaczeli
        > myslec o pewnych "obiektach" calosciowo, czego
        > przykladem jest wlasnie wspomniany przez "innppp"
        > szereg, ktory trzeba wysumowac zeby znalezc czas po
        > ktorym Achilles przegoni zolwia - bo tylko tyle mowi
        > paradoks: nie ze go nigdy nie dogoni, ale ze go nie
        > dogoni do pownego czasu (o ktorym to starozytni, nie
        > znajacy szeregow nieskonczonych, mysleli ze bedzie
        > nieskonczonoscia).
        >

        Wlasnie,mnie sie tez tak wydaje; ze problem tutaj nie polega
        na mozliwosci mierzenia coraz krotszych czasow, ale na pewnego
        rodzaju "izomorfizmie" pomiedzy matematyka a fizyka; tzn ze
        matematyka poslugujaca sie pojeciem nieskonczonosci potrafi
        opisac skonczone zjawisko fizyczne. Mysle ze jest to dosc powazny
        problem ktory zwraca uwage na to, ze fizyka jest trudniejsza niz
        jakikolwiek system logiczny.
        Ja przytoczylem ten paradoks, bo moze miec on jakis zwiazek
        z watkiem "O nieskonczonosci slow kilka", gdyz pokazuje ze
        wyjasnienie tego tak prostego zjawiska fizycznego nie moze
        sie obejsc bez pojecia nieskonczonosci (matematycznej oczywiscie).

        coma, :)



        • Gość: wojtek Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.math.umd.edu 23.04.02, 04:53
          Paradoks ten jest starszy niz matematyka i fizyka
          (takie jak je dzis rozumiemy), wiec chocby z tego
          wzgledu jest natury bardziej filozoficznej. Ale mysle,
          ze moze nawet glebiej - bo probuje nas przekonac, ze
          nieskonczonosc nie istnieje, uzywajac tego pojecia w
          sposob ktory byl zrozumialy w starozytnosci; gdyby wiec
          pojsc o krok dalej i zaczac myslec o roznych rodzajach
          nieskonczonosci, to mielibysmy zarowno nieskonczenie
          wielkie jak i nieskonczenie male, ktore tez nie moglyby
          istniec. Wiec gdyby ktos chcial to moglby probowac
          zastanawiac sie nad tym paradoksem inaczej niz Zenon.

          Gdyby jednak przyjac rozumienie "Zenona" tak jak jest
          nam dane, to jest ono bledne. Mozna by powiedziec, ze z
          dzisiejszego punktu widzenia to nie jest paradoks. Moze
          wiec nie ma co doszukiwc sie tu powiazan z fizycznymi
          ograniczeniami otaczajacego nas swiata, ktore jesli sa
          to sa zupelnie innej natury.

          Wreszcie na koniec - mieszanie swiata pojec
          rzeczywistych i idealnych zawsze bedzie prowadzilo do
          paradoksow. Ja nawet znalem taki system kiedys ktory
          niby mial byc idealny, ale jak sie go wprowadzilo w
          zycie to wyszedl jeden wielki paradoks :) (zreszta
          wtedy malo komu bylo do smiechu)
        • Gość: Kasyx Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.prem.tmns.net.au 24.04.02, 11:50
          > Ja przytoczylem ten paradoks, bo moze miec on jakis zwiazek
          > z watkiem "O nieskonczonosci slow kilka", gdyz pokazuje ze
          > wyjasnienie tego tak prostego zjawiska fizycznego nie moze
          > sie obejsc bez pojecia nieskonczonosci (matematycznej oczywiscie).

          Hej, mieszasz pojęcia. Jeśli chodzi Ci li tylko o zjawisko fizyczne, to
          zapewniam, że z łatwością można je opisać i wyjaśnić bez odwoływania się do
          nieskończoności. Proste równanie ruchu: s1=v1*t=s2=si2+v2*t (s1,s2 - całkowita
          droga przebyta przez odpowiednio zająca i złówia; si2 - inicjalna przewaga
          odległości złówia; v1,v2 - szybkości odpowiednio zająca i złówia; t - czas
          potrzebny aby zając dopadł żłówia), z czego bez problemu dostajesz t=si/(v1-v2),
          pod warunkiem, ze t<ɬ (co jednak jest zupełnie naturalne). I gdzie tutaj masz
          nieskończoności? Wszystkie wartości są skończone.
          • Gość: Kasyx Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.prem.tmns.net.au 24.04.02, 11:53
            No i nie ustrzegłem się literówki :-) Powinno być oczywiście t=si2/(v1-v2),
            pod warunkiem, że t jest różne od zera.

            Pozdrawiam!
            • Gość: coma Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.dyn.optonline.net 24.04.02, 19:41

              To rozwiazanie podal juz "zwyczajny".
              Tak, wszystkie wielkosci sa tu skonczone.
              Ale co to jest v w danej chwili t?
              Jest to ds/dt, gdzie ds i dt sa nieskonczenie male.
              A to czy v jest stale czy (ja by sie wydawalo naprawde)
              zmienne, to chyba juz nie ma znaczenia.

              coma, :)
              • Gość: Kasyx Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.prem.tmns.net.au 25.04.02, 05:22
                Gość portalu: coma napisał(a):

                (...)
                > Jest to ds/dt, gdzie ds i dt sa nieskonczenie male.
                > A to czy v jest stale czy (ja by sie wydawalo naprawde)
                > zmienne, to chyba juz nie ma znaczenia.

                Ależ ma znaczenie. Bo jeśli jest stałe, to możemy uprościć ds/dt do zwykłego
                s/t. Ot i cały ruch jednostajny prostolinijny. Zaznaczam, że to wyjaśnienie
                odnosi się li tylko do samego fizycznego zjawiska - nie komentuję paradoksu,
                tylko staram się spojrzeć na zjawisko z innej perspektywy. Ponadto dobieram
                takie narzędzia matematyczno-fizyczne które są najsprawniejsze w rozwiązywaniu
                konkretnego problemu.

                Pozdrawiam!
                • Gość: coma Re: Paradoks nieskonczonosci IP: 24.185.72.* 25.04.02, 16:37
                  Gość portalu: Kasyx napisał(a):

                  > Gość portalu: coma napisał(a):
                  >
                  > (...)
                  > > Jest to ds/dt, gdzie ds i dt sa nieskonczenie male.
                  > > A to czy v jest stale czy (ja by sie wydawalo naprawde)
                  > > zmienne, to chyba juz nie ma znaczenia.
                  >
                  > Ależ ma znaczenie. Bo jeśli jest stałe, to możemy uprościć ds/dt do zwykłego
                  > s/t. Ot i cały ruch jednostajny prostolinijny. Zaznaczam, że to wyjaśnienie
                  > odnosi się li tylko do samego fizycznego zjawiska - nie komentuję paradoksu,
                  > tylko staram się spojrzeć na zjawisko z innej perspektywy. Ponadto dobieram
                  > takie narzędzia matematyczno-fizyczne które są najsprawniejsze w rozwiązywaniu
                  > konkretnego problemu.
                  >
                  > Pozdrawiam!


                  Masz racje, "nie masz nieskonczonosci w naszym wszechswiecie",
                  ale moze na innym masz?

                  coma,:)

    • Gość: Kuba Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.at.northwestern.edu 14.05.02, 17:11

      Rownie dobrze mozna argumentowac, ze nigdy nie wyjdziesz ze swojego pokoju.
      Wszak, aby wyjsc z niego, musisz przebyc polowe odleglosci dzielaca Cie od drzwi.
      Oczywiscie, wciaz jeszcze jestes w pokoju, i teraz aby wyjsc, znow musisz przebyc
      polowe odleglosci dzielaca Cie od drzwi. Podobnie jak zajac, ktory nigdy nie
      dogoni zolwia, Ty zawsze bedziesz wewnatrz pokoju i nigdy z niego nie wyjdziesz.

      Poniewaz mam nadzieje, ze podobnie jak wiekszosc ludzi nie masz jednak problemow
      z opuszczeniem swojego pokoju kiedy tylko chcesz, pomyslalem, ze ta historia
      powinna Ci pomoc zrozumiec problem zajaca - on nie wie o tym, ze nie moze dogonic
      zolwia (podobnie jak Ty prawdopodobnie nie wiedziales, ze nie mozesz opuscic
      swojego pokoju) i go dogania (a nawet przegania).

      Pozdrawiam!

      Kuba

      coma:

      > Chcialbym tutaj przypomniec dosc stary i znany paradoks
      > dotyczacy nieskonczonosci a ktory moze miec pewien zwiazek
      > z watkiem pt."o nieskonczonosci slow kilka"
      > A wiec jest to tzw. paradoks zolwia i zajaca;
      > Otoz, zajac i zolw znajduja sie w punktach A i B i zajac
      > goni zolwia; kiedy przybiega do punktu B w tym czasie zolw
      > przemieszcza sie do punktu C, a jak zajac przybiega do C to
      > zolw w tym czasie jest juz w nastepnym punkcie D itd.itd.itd
      > az w nieskonczonosc;
      > A zatem zajac nigdy nie dogoni zolwia.
      > Gdzie tutaj jest "pies pogrzebany"?
      >
      >
      >

      • Gość: obcy Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.dyn.optonline.net 15.05.02, 05:35
        • Gość: obcy Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.dyn.optonline.net 15.05.02, 05:35
      • Gość: obcy Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.dyn.optonline.net 15.05.02, 05:37
        Gość portalu: Kuba napisał(a):

        >
        > Rownie dobrze mozna argumentowac, ze nigdy nie wyjdziesz ze swojego pokoju.
        > Wszak, aby wyjsc z niego, musisz przebyc polowe odleglosci dzielaca Cie od drzw
        > i.
        > Oczywiscie, wciaz jeszcze jestes w pokoju, i teraz aby wyjsc, znow musisz przeb
        > yc
        > polowe odleglosci dzielaca Cie od drzwi. Podobnie jak zajac, ktory nigdy nie
        > dogoni zolwia, Ty zawsze bedziesz wewnatrz pokoju i nigdy z niego nie wyjdziesz
        > .
        >
        > Poniewaz mam nadzieje, ze podobnie jak wiekszosc ludzi nie masz jednak problemo
        > w
        > z opuszczeniem swojego pokoju kiedy tylko chcesz, pomyslalem, ze ta historia
        > powinna Ci pomoc zrozumiec problem zajaca - on nie wie o tym, ze nie moze dogon
        > ic
        > zolwia (podobnie jak Ty prawdopodobnie nie wiedziales, ze nie mozesz opuscic
        > swojego pokoju) i go dogania (a nawet przegania).
        >
        > Pozdrawiam!
        >
        > Kuba
        >
        > coma:
        >
        > > Chcialbym tutaj przypomniec dosc stary i znany paradoks
        > > dotyczacy nieskonczonosci a ktory moze miec pewien zwiazek
        > > z watkiem pt."o nieskonczonosci slow kilka"
        > > A wiec jest to tzw. paradoks zolwia i zajaca;
        > > Otoz, zajac i zolw znajduja sie w punktach A i B i zajac
        > > goni zolwia; kiedy przybiega do punktu B w tym czasie zolw
        > > przemieszcza sie do punktu C, a jak zajac przybiega do C to
        > > zolw w tym czasie jest juz w nastepnym punkcie D itd.itd.itd
        > > az w nieskonczonosc;
        > > A zatem zajac nigdy nie dogoni zolwia.
        > > Gdzie tutaj jest "pies pogrzebany"?
        > >
        > >
        > >
        >

        Spiepszaj stad!
        Radze Ci!!
        Adios!!!!


        • Gość: Luki te, OBCY IP: 141.63.88.* 16.05.02, 16:08
          Te, obcy, co Cie ugryzlo?
          • Gość: obcy Re: te, OBCY IP: *.dyn.optonline.net 17.05.02, 04:05

            waz australijski.

            • Gość: FUTURMAN ŻADEN Z WAS NIEMA RACJI!!BŁĘDNIE ZAKŁADACIE ŻE NIE IP: *.ceti.pl 22.05.02, 16:41
              ZAkładacie iż niemożna mierzyć w nieskończoność.
              niby czemu niemożna?kto udowodnił że tak jest?
              nikt.
              owszem w matematyce można sobie robić różne założenia .powstały nawet inne
              geometrie niż Eukalidesowa.
              jednak tak jak nie istnieją dwa wymiary
              tak nie istnieje czas i ruch,które są jedynie złudzeniami wynikającymi ze zmian.
              Podobnie mamy złudzenie 2 wymiarów rysujac na kartce np.kwadrat. - nie
              dostrzegamy 3go wymiaru gdyż jest nieproporcjonalnie mały.
              czasu i ruchu niema .jest jedynie zmiana czyli pojawienie się jednego w miejscu
              czegoś co było.świat jest filmem tylko nie 24 klatkowym na taśmie ,tylko
              trójwymiarowym z nieznaną olbrzymią liczbą klatek. NA TYM POLEGA ISTOTA CZASU I
              RUCHU.możecie sobie opisywać zjawisko różnymi wzorkami,równaniami które jednak
              nie tłumaczą istoty żeczy. nikt nie wyświetkla nam tego trój(jeśli ktoś chce
              cztero)wymiarowego filmu gdyż my jesteśmy w nim.
              zastanówcie się nad tym.
              • Gość: coma Re: ŻADEN Z WAS NIEMA RACJI!!BŁĘDNIE ZAKŁADACIE ŻE NIE IP: *.dyn.optonline.net 23.05.02, 02:19

                Ja,jak to moze zuwayles mowilem juz o tym.
                TY natomiast wchodzisz w obszar folozofii
                fizki. To dobrze z Twojej strony ze wlasnie tak widzsz
                swiat; ale ten problem dotyczy czegos innego;
                nie przecze ze nie masz racji,ale tu poprostu jest jak
                juz mowilem co innego na tapecie.
                Mnie chodzilo poprzez podanie tego "paradoksu",
                o to, ze tak proste zjawisko jest problemem dla
                elementarnej fizyki jako paradoks predkosci, bo wlasnie
                tak go nalezy rozumiec.
                Tak, jest to parodoks predkosci, a nie jakis tam pomiarow
                czy czasu.
                A wiec z tego punktu widzenia, mysle ze wszystko juz zostalo
                powiedziane.
                Nawiasem mowiac Twoj sposob widzenia swiata jest dosc ciekawy,
                ale niestety jest poza fizyka.

                coma. :)
                • Gość: Kagan Re: ŻADEN Z WAS NIEMA RACJI!!BŁĘDNIE ZAKŁADACIE ŻE IP: *.vic.bigpond.net.au 30.05.02, 06:25
                  Gość portalu: Marcel napisał(a):
                  K: Można dzielić przez zero.
                  No to ja wymiękam. Pewnie wielu z WAs sie zastanawiało
                  dlaczego nie można
                  dzielić przez 0. Otóż dlatego:
                  Załóżmy,że można dzielic przez 0. Wtedy np.: 5 przez 0 = Z
                  więć działanie odwrotne, mnożenie: Z razy 0 = 5
                  (analogicznie: 6 przez 2 = 3,
                  3 razy 2 = 6). Ale Z razy 0 nie równa się 5, Z razy 0 = 0.
                  I tak z tego wynika, że dzielenie przez 0 nie ma sensu.
                  K: Czyzby? Wyjasnij mi, czemu to "Z razy 0 nie równa
                  się 5"?
                  Zalozmy, ze 5/0=k. (/ oznacza dzielenie, k to liczba
                  "kagan").
                  Analogicznie jak pierwiastek kwadratowy z minus jeden
                  rowna sie "i"
                  (i - imaginary number czyli liczba urojona). Zapisujemy to:
                  i=SQR(-1) albo i=(-1)^(1/2)
                  (^oznacza potegowanie, ulamkowy wykladnik to odpowiednik
                  pierwiastkowania).
                  Tak samo, jaki istnieje liczba "i", ktora podniesiona
                  do kwdratu
                  daje minus jeden (i^2=-1), tak samo moze istniec liczba
                  "k",
                  ktora pomnozona przez zero daje 1. To jest liczba k1,
                  analogicznie
                  k2 * 0 = 2, k3 * 0 =3,... k999 * 0 = 999, ...kn * 0 = n
                  itd.
                  (* oznacza mnozenie, n to dowolna liczba naturalna,
                  mozna to zreszta
                  rozszerzyc na liczby calkowite, wymierne itd.).
                  Nie jestem matematykiem, wiec nie bede sie wypowiadal
                  bardziej
                  szczegolowo na temat wlasciwosci liczb "k"... Niech to
                  zrobia za mnie
                  specjalisci od teorii liczb!
                  Tak wiec mozna dzielic przez zero uzywajac liczb "k".
                  CNU... ;)
                  Kagan
    • extension_cord_69 Re: Paradoks nieskonczonosci 30.05.02, 08:32
      Nie widze tu zadnego paradoksu, a co najwyzej sztuczne zamieszanie spowodowane
      pomyleniem kategorii matematycznych z rzeczywistoscia. W rzeczywistosci zolw i
      zajac maja skonczone, niezerowe rozmiary, i jesli beda sie poruszaly tak, jak
      proponuje autor tego postu, to zetkna sie w skonczonym czasie. Nieskonczonosc,
      o ktorej mowa dotyczy ruchu punktow po prostej. W matematyce nieskonczonosc to
      zadna egzotyka i nie ma sie czym podniecac. A ze nie przystaje do praktyki, to
      co z tego? A czy punkt lub prosta przystaja do praktyki? Jezeli ktos chce ruch
      zajaca i zolwia opisac w jezyku pojec matematycznych, to powinien byc swiadom,
      ze kazdy model, poniekad z definicji, jest tylko przyblizeniem rzeczywistosci,
      nalezy wiec zdawac sobie sprawe z ograniczen jego stosowalnosci. Nie ma mowy o
      zadnym paradoksie, co najwyzej o niezrozumieniu ograniczen swojego modelu. Zas
      co do zolwia i zajaca, oczywistym ograniczeniem jest skonczonosc i niezerowosc
      rozmiarow fizycznych obiektow.


      • Gość: Kuba Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.at.northwestern.edu 30.05.02, 16:23
        extension_cord_69 napisał(a):

        > Nie widze tu zadnego paradoksu, a co najwyzej sztuczne zamieszanie spowodowane
        > pomyleniem kategorii matematycznych z rzeczywistoscia. W rzeczywistosci zolw i
        > zajac maja skonczone, niezerowe rozmiary, i jesli beda sie poruszaly tak, jak
        > proponuje autor tego postu, to zetkna sie w skonczonym czasie.

        Mnie sie z kolei wydaje, ze "zetkna sie" nawet jezeli beda abstrakcyjnymi
        matematycznymi punktami. Jezeli poruszaja sie po tej samej prostej, w tym samym
        kierunku i z roznymi predkosciami (zolw wolniej), nie widze jak mialyby uniknac
        spotkania sie w skonczonym czasie. Paradoksu nie ma wiec nawet w tym
        wyidealizowanym modelu.
        Pozdrawiam!

        Kuba
        • extension_cord_69 Re: Paradoks nieskonczonosci 30.05.02, 17:12
          Autorowi postu chodzilo chyba o sytuacje, ze kazdy z tych dwoch obiektow
          porusza sie z predkoscia malejaca wykladniczo i w taki sposob, ze ich predkosci
          sa w kazdej chwili rozne, malo tego, jedna z nich jest zawsze wieksza od
          drugiej, jednak caly czas sie zmieniaja i dystans miedzy nimi dazy do zera, ale
          nigdy nie stanie sie zerowy (albo stanie sie zerowy w nieskonczonosci, o ktora
          tutaj ostatnio tyle krzyku). Chociaz wilk porusza sie szybciej od zajaca, w
          skonczonym czasie go nie dogoni.
          • Gość: zenon Re: Paradoks nieskonczonosci IP: 168.143.113.* 30.05.02, 20:00

            To bardzo mozliwe. Jak bylem dzieckiem to
            mieszkalismy na wsi i ja mialem psa ktory
            nazywal sie Bari. Bardzo on lubil gonic zajace,
            ale ja byl przy zajacu juz tuz,tuz, to zwalnial
            i zaczynal skowyczec, bo nie wiedzial co ma dalej
            zrobic. A wiec ten moj Bari biedny nigdy nie mogl
            zlapac zajaca chociaz byl od niego szybszy.
            Gdybym wtedy slyszal o tym paradoksie nazwalbym
            go Achilles.
            :)
          • Gość: Kuba Re: Paradoks nieskonczonosci IP: *.na.21stcentury.net 31.05.02, 06:38
            extension_cord_69 napisał(a):

            > Autorowi postu chodzilo chyba o sytuacje, ze kazdy z tych dwoch obiektow
            > porusza sie z predkoscia malejaca wykladniczo i w taki sposob, ze ich predkosci
            >
            > sa w kazdej chwili rozne, malo tego, jedna z nich jest zawsze wieksza od
            > drugiej, jednak caly czas sie zmieniaja i dystans miedzy nimi dazy do zera, ale
            >
            > nigdy nie stanie sie zerowy (albo stanie sie zerowy w nieskonczonosci, o ktora
            > tutaj ostatnio tyle krzyku). Chociaz wilk porusza sie szybciej od zajaca, w
            > skonczonym czasie go nie dogoni.

            Jezeli tak to interpretowac (nie pomyslalem o tym), to rzeczywiscie masz racje.

            Kuba
    • Gość: arcious Re: Paradoks nieskonczonosci IP: 195.94.218.* 04.07.02, 16:59
      Gość portalu: coma napisał(a):

      >
      >
      >
      > Chcialbym tutaj przypomniec dosc stary i znany paradoks
      > dotyczacy nieskonczonosci a ktory moze miec pewien zwiazek
      > z watkiem pt."o nieskonczonosci slow kilka"
      > A wiec jest to tzw. paradoks zolwia i zajaca;
      > Otoz, zajac i zolw znajduja sie w punktach A i B i zajac
      > goni zolwia; kiedy przybiega do punktu B w tym czasie zolw
      > przemieszcza sie do punktu C, a jak zajac przybiega do C to
      > zolw w tym czasie jest juz w nastepnym punkcie D itd.itd.itd
      > az w nieskonczonosc;
      > A zatem zajac nigdy nie dogoni zolwia.
      > Gdzie tutaj jest "pies pogrzebany"?
      >
      >
      Paradoks znika, jeśli przyjmiemy jako rozwiązanie, że odległość punktów
      startowych żółwia i zająca (A i B) są od siebie nieskończenie oddalone.
      W następstwie takiej sytuacji mówienie o tym, że zając goni żółwia jest
      pozbawione sensu, bowiem jeśli punky startowe żółwia i zająca są oddalone od
      siebie w nieskończonej odległości, wówczas stwierdzenie, czy wychodząc np. z p-tu
      startu zająca w konkretnym kierunku zbliżamy się do punktu startu żółwia, czy się
      od niego oddalamy nie jest możliwe.

      Pozdrowienia,
      arcious
      • Gość: Julek A, to takie proste ???????? IP: 5.2.1R* / *.wolf.dialup.pol.co.uk 08.07.02, 21:55
        Oczywiscie ze odpowiedz jest bardzo prosta, nawet bez wywodow matematycznych.
        Nalezy tylko pomyslec logiczne.
        Pamietam, kidys wielki naukowiec udowadnial w TV ze cegla spadajaca z dachu,
        nigdy na glowe przechodnia nie spadla. Bo cegla musiala najpierw pokonac pol
        przestrzeni miedzy dachem a glowa, nastepnie pol pozostalej przestrzeni, z kolej
        pol pozostalej przestrzeni itd. itd. itd i w rezultacie nigdy do glowy
        przechodnia nie doleciala, pokonujac za kazdym razem tylko pol pozostalej
        przestrzeni. A te 20 szwow, ktore chirurg musial zalozyc, zszywalac glowe
        przechodnia, to byl tylk nieszczesliwy przypadek.
        PS. odpowiedz podam za kilka dni. Pozdrawiam
    • yidele Re: Paradoks Xeno 09.07.02, 00:10
      .. bo tak się nazywa ten pozorny paradox.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka