Gość: Prymus
IP: *.mel.iprimus.net.au
10.12.04, 12:49
Nauka zaczyna powoli zglebiac tajemnice tego, co bylo przed
BIG BANGiem (zakladajac, ze mial on rzeczywiscie "czasomiejsce",
bo wciaz dowody na BIG BANG nie sa w 100% przekonywujace).
Przed BIG BANGiem niekoniecznie musiala byc jakas sila
metafizyczna (niematerialna) typu boga. Sila metafizyczna
nie bylaby zreszta zainteresowana tworzeniem materialnego swiata,
zadowolilaby sie jego symulacja, podobna do symulacji przeprowadzanych
w komputerach...
A jesli BIG BANG byl, to stworzyl on najpierw czas
i przestrzen, a pozniej dopiero materie, bo materia,
jaka znamy, nie moze istniec bez czasoprzestrzeni
(nawet kwarki zajmuja przestrzen i istnieja w czasie,
podobnie jak hipotetyczne wciaz superstruny, one zreszta
do istnienia potrzebuja 11 wymiarow).
Chyba, ze materia byla skompresowana w tzw. singularity,
czyli ze czasoprzestrzen bylaby tak "zagieta",
ze czas by stanal zupelnie, a przestrzen we wszystkich swych
wymiarach skurczyla do zera. Niemniej fluktuacje
kwantowe nie sa wykluczone w takim stanie materii, a
one wlasnie mogly dac poczatek BIG BANGOWI.
Ale, oczywiscie, ja nie jestem fizykiem czy astronomem, wiec tylko
sobie tak spekuluje. Niemniej prosze o wstrzymanie sie z argumentami
ad personam typu, ze poniewaz autor tego watku jest glupi, to
pisze glupoty...