Gość: chrześcijanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 13:56 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Widz Re: Czy ktoś coś wie o Kaganie, kto to jest? IP: *.dip.t-dialin.net 14.12.04, 14:27 | Tutaj szukałas | Odpowiedz Link Zgłoś
najwyzszy Pytajcie a będzie wam powiedziane 14.12.04, 18:18 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=654&w=13890712&a=14130420 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Pytajcie a będzie wam powiedziane IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 15.12.04, 13:05 Jak zwykle powolano sie na autorytet forumowy w postaci "kolargola"... No coz, mozna i tak, po katolicku, cenzura i atakami ad personam (z braku mozliwosci calopalenia heretykow na stosach)... :( forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=654&w=13890712&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
najwyzszy Kaganie! 15.12.04, 18:31 Stworzyłem człowieka na obraz i podobieństwo swoje! Ale w twoim przypadku obraz jest wyjątkowo zamazany a podobieństwo niedostrzegalne! PS Cofam tobie autoryzacją na człowieczeństwo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Kaganie! IP: 67.131.131.* 15.12.04, 18:49 Wchodzac na wyszukiwarke forum, wystukaj poprostu "Kagan" w dziale nauka, bo glownie tutaj sie on udziela i poczytaj sobie jego wypowiedzi. Wszystkiego sie dowiesz :) To taki chwalipieta, wiec znajdziesz nawet gdzies link do jego strony, na ktorym jest nawet jego zdjecie :) (chyba ze oszukiwal) Obraz Kagana przedstawilem w swoich postach, zawsze tez mozesz poczytac. Wystarczy ze wrocisz do dyskusji gdzie wiecej sie udzielalem... Byl okres, ze kawalek czasu sie nie udzielal na forum, ale niestety wrocil i dalej miesza :) jak to Kagan. Byl jeszcze gosciu z nickiem Kraken (strasznie wulgarny) "piesek" kagana. Tego goscia to napewno nie byloby ci milo czytac posty :) Atheista, ktorego tez mialas okazje poznac na tym forum, tez narazie jakos zniknal. Ja ich uwazam, za trolli internetowych. Zabieraja glos tylko po to zeby wprowadzic chaos w dyskusji... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czyzunia Re: Kaganie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 19:34 a na jaką cholerę ty teraz zabrałeś głos? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Kaganie! IP: 67.131.131.* 15.12.04, 22:08 Do mnie to bylo kierowane? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kaganie! IP: 128.250.217.* 16.12.04, 05:20 Skad u ciebie ta obsesja na punkcie Kagana, badz co badz bytu WIRTUALNEGO? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Kaganie! IP: 67.131.131.* 16.12.04, 14:56 To nie obsesja, tylko obserwacja. Nie jestes jedyna osoba ktora tak czynnie sie udziela na tym forum. Ja lubie sobie tutaj pomyszkowac, poczytac opinie to i w ten sposob "poznaje" ludzi. Po przeczytaniu setek postow tego samego autora to juz chyba mozna do jakis wnioskow dojsc, czyz nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Kaganie! IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 09:31 Skad masz tyle czasu, aby czytac wszystkie posty Kagana? pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Kaganie! IP: 67.131.131.* 17.12.04, 15:51 Tak sie sklada, ze przypadkiem sledze go na tym forum juz chyba od ponad dwoch lat :) Dlatego jestem caly czas na biezaco :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Kaganie! IP: 210.50.143.* 18.12.04, 10:33 Sledzisz Kagana z ramienia Mossadu czy Sw. Inkwizycji? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Kaganie! IP: 67.131.131.* 20.12.04, 14:47 Co ty, pracuje dla CIA. Oops wygadalem sie :) Sluchaj, ale chyba nie powiesz o tym mojemu szefowi ?:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Kaganie! IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 16.12.04, 12:25 Jak na "najwyzszego", to marny z ciebie majster, zwykly brakorob. Sam sie zreszta do fuchy przyznales... :( Prawdziwy Bog z definicji nie wypuszcza na rynek niedorobek! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pak Kagan nie jest swirem IP: 82.177.83.* 15.12.04, 21:46 Uwazam, ze Kagan/Prymus nie jest swirem. Mysle rowniez, ze musial cos silnie przezyc i stara sie wypelnic jakas luke. Poniewaz najprawdopodobniej przezyl cos co jakims szerokim kontekscie mozna by uznac, ze mialo podloze religijne, atakuje wszystko co wedlug niego z religia sie kojarzy. To co swiadczy o pewnej malostkowosci w rozumowaniu to fakt, ze niektore jego pytania sa dosyc infantylne, a tresc wiekszosci postow jest skonstruowana w taki sposob, ze zadanie w nich pytanie jest niejako retoryczne. Eg. 1 Ktos urodzil sie niedorozwiniety 2 Poniewaz Biblia twierdzi, ze czlowiek jest stworzony na obraz Bozy, albo Bog jest niedorozwiniety, albo go nie ma. Oczywiscie, taki to rozumowania trudno nawet nazwac tokiem rozumowania, ale Kaganowi z jakiegos powodu to wystarcza. Mysle, ze to ten powod jest kluczem do Kagana. Tak nawiasem mowiac, to szkoda faceta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CZYZUNIA Re: Kagan nie jest swirem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 21:53 a jak potrafisz to/zgodnie z biblią /inaczej uzasadnić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pak Re: Kagan nie jest swirem IP: 57.66.193.* 16.12.04, 08:20 Czyzunia, opisany w Bibli Adam zostal stworzony na obraz Boga. Pierwszy czlowiek byl doskonaly. Dzisiaj ludzie nie sa doskonali, malo tego, rodza sie czasem niedorozwinieci umyslowo. Pytanie dlaczego? Poniewaz to wszystko, jak rozumiem, odnosi sie do Boga "chrzescijanskiego", proponuje zebys siegnela po Biblie i zobaczyla co nasz Bog ma tam do powiedzebia na temat czlowieka, etc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Kagan nie jest swirem IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 16.12.04, 12:17 Biblie nie pisal Bog, ale ludzie... Stad tyle w niej bledow, klamstw, okropnosci i zwyklych bzdur... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kagan nie jest swirem IP: 128.250.217.* 16.12.04, 05:19 Znow ad personam? Atakujesz zreszta kagana metoda "straw man", przeinaczajac i splycajac jego wypowiedzi... Przyklad: 1 Ktos urodzil sie niedorozwiniety 2 Poniewaz Biblia twierdzi, ze czlowiek jest stworzony na obraz Bozy, albo Bog jest niedorozwiniety, albo go nie ma Tu nie bylo w oryginale, ze Bog jest niedorozwiniety, ale ze nie mogl, jako idealny kreator, stworzyc debila czy innego kretyna! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pak Re: Kagan nie jest swirem IP: 57.66.193.* 16.12.04, 08:44 Kaganie, byc moze rzeczywiscie przeinaczylem troche twoj sposob myslenia, ale chodzilo mi tu o podanie przykladu twojego rozumowania, ktore skadinad uwazam za nieco infantylne. Widze, ze oprocz ad personam, masz jeszcze w zanadrzu straw man. Poniewaz twoja definicja straw met byla troche plytka i nie oddaje sedna, pozwole sobie przypomniec o co w tym chodzi. Otoz w debatach poslugujemy sie roznymi, bardzo czesto nie do konca moralnymi metodami zniszczenia przeciwnika. Debata ma bowiem na celu wykazac we wszelki mozliwy sposob, ze ten drugi sie myli, i kiedy nie znajduje juz argumentow na poparcie swoich tez, badz zaplatal sie w jakies poboczne watki, oglaszamy zwyciestwo. Takie zwyciestwo nie oznacza, ze mamy racie. Po prostu pokonalismy tego drugiego. Metoda straw man polega na tym, ze konstruujemy, na podstawie naszego (nam odpowiadajacego) rozumienia wypowiedzi naszego rozmowcy, image jego argumentacji - straw man, po czym przystepujemy do jego niszczenia. Ten straw man, to odpowiednio spreparowany przez nas obraz argumentow, przewaznie noszacy znamiona logiki i odwolujacy sie do prawdziwego obrazu argumentacji naszego rozmowcy, z ta roznica, ze wkleilismy tu i owdzie niewielkie zmiany, dzieki ktorym z latwoscia "odslaniamy" bezsens argumentow i brak logiki u naszego rozmowcy. Wracajac Kaganie do twoich postow i przedstawionych w nim argumentow, nietrudno zauwazyc, ze zdecydowana ich wiekszosc to takie wlasnie "staw many". Z tego lub innego powodu masz taki a nie inny obraz Boga, Chrzescijanstwa i Biblii tem obraz zwalczasz. Na marginesie ciekawe jest to, ze nawet skiedy starasz sie zwalczac tych straw manow, twoja wlasna argumentacja jest na tyle slaba, ze twoje straw many obracaja sie przeciwko tobie. Poniewaz zwykle udzielasz sie na forum nauki, proponuje zebyc podszedl do obiektu swoich atakow w sposob naukowy - przestudiuj Biblie, historie, teologie chrzescijanska, etc. i dopiero wtedy zabierz sie konstruowania jakichs hasel. Moglbys przynajmniej szczerze powiedziec, ze znasz obiekt swoich atakow. Chyba, oczywiscie, ze ci na tym niezalezy i chcesz nadal walczyc z bogiem, ktorego nie ma. Na Harwardzie byl chrzescijanski psycholog, do ktorygo przyszedl kiedys student i powiedzial, tyle wokol nieszczesc, zla, chamstwa, nienawisci i, ze przestal w koncu wierzyc w Boga. Psycholog zapytal go w jakiego boga przestal wierzyc oraz, ze prawdopodobniej on sam w takiego boga tez nie wierzy. Wiekszosc ludzi zwalcza i nie wierzy w takiego wlasnie straw-man-boga. I oczywiscie trudno nie przyznac im racji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wirr Re: Kagan nie jest swirem IP: *.azoty.tarnow.pl 16.12.04, 10:58 Pak. Głównym problemem wierzących jest własnie określenie w co naprawdę wierzą. Wystarczy poczytać nawet to forum aby zauważyć zasadnicze różnice w pojmowaniu boga nie tylko wśród chrześcijan ale nawet wśród katolików. Praktycznie każdy z wierzących wytworzył sobie własnego boga i uznaje tylko tę część boskich praw które sam uważa za ważne. Typowy przykład to XXX. Z gruntu widzenia logiki taki bałagan pojęciowy daje podstawy do stwierdzenia, że pojęcie "bóg" jest pojęciem PUSTYM. Jest to pojecie, którego nie można zdefiniować ,a zatem nie niesie w sobie żadnej wartości poznawczej: Zdanie "Bóg jest wszechmocny" jest równoważne zdaniu "yzzzdr jest wszechmocny" albo zdaniu "Bóg jest zxzzzzr" Zdania o Bogu nie są zdaniami logicznymi. I do tego nie potrzeba robić z boga "stracha na wróble" wystarczy trochę pomyśleć. Twój przykład ze studentem dotyczy takiej własnie sytuacji wynikającej z braku definicji. I, o ile go dobrze rozumiem , to właśnie Kagan chce wam unaocznić. Jeżeli chcecie choć odrobinę zrozumieć oczym on mówi, to nie namawiajcie go do studiowania biblii tylko sami postudiujcie logikę, albo choć trochę zacznijcie myśleć. To naprawdę nie boli... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DODO Re: Kagan nie jest swirem IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 16.12.04, 12:16 Masz oczywiscie racje wirr. Religiantow zas zachecam do lektury: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=18429332 Pozdr. :) U know who! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop definiowalność i wartość poznawcza IP: *.globonet.hu 16.12.04, 12:23 > Z gruntu widzenia logiki taki bałagan pojęciowy daje podstawy do stwierdzenia, > że pojęcie "bóg" jest pojęciem PUSTYM. > Jest to pojecie, którego nie można zdefiniować ,a zatem nie niesie w sobie > żadnej wartości poznawczej: Zdanie "Bóg jest wszechmocny" jest równoważne zdani > u > "yzzzdr jest wszechmocny" albo zdaniu "Bóg jest zxzzzzr" > Zdania o Bogu nie są zdaniami logicznymi. 1.Definiowalność jako dowód na istnienie/nieistnienie czyli "jaki jest koń - każdy widzi" Pozwól że zaproponuję Ci prosty eksperyment - poproś parę osób ze swojego otoczenia aby zdefiniowały Ci dowolnie wybrany istniejący materialny obiekt bez porozumiewania się między sobą. (prosze też nie dzielić w tej chwili włosa na czworo jeśli chodzi o pojęcia "istnienie" i "materialny"). Następnie porównaj te definicje. Czy brak identyczności stanie się dowodem na nieistnienie obiektu czy tylko dowodem na nieumiejętność sformułowania definicji przez osoby biorące udział w próbie? 2.Wartość poznawcza opisu jako dowód na istnienie/nieistnienie Zdanie "Żarówka w moim pokoju tej chwili świeci albo nie świeci" wartości poznawczej nie ma. Czy z powodu braku wartości poznawczej wynika,że nie mam żarówki w pokoju? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 16.12.04, 12:30 Zeszles z tematu! Bog, jako byt wirtualny, realnie nie istniejacy, jest pojeciem pustym. Za "Bog" mozna bowiem podstawic kazda nieistniejaca realnie istote, w tym np. smoki, gobliny, strzygi, wampiry itd. Uczeni sa zgodni co do definicji takich realnych pojec jak stol, elektron, komputer itd. Laicy moga roznie te pojecia definiowac, ale to inna sprawa, bo ich definicje sa z definicji ulomne. 2. Zdanie "zarowka X w pokoju Y swieci" (albo nie swieci) ma wartosc poznawcza (mala, ale ma). Jak widzisz, nie jestes taki "smart", jak myslisz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.globonet.hu 16.12.04, 12:58 A czy ja Ci zabraniam podstawiać? Podstaw sobie co tylko chcesz - ale w ten sposób nie udowodnisz nieistnienia np goblinów. Nie tędy droga. A z ciekawości - podaj mi naukową definicję komputera ;), tylko nie wykręcaj się twierdzeniem,że to sprowadza dyskusję na boczne tory. Podaj mi też jaką wartość poznawczą (może być mała) - miało przytoczone zdanie o żarówce. Ostatnie zdanie Twojej wypowiedzi traktuję jako zagrywkę "erystyczną" mającą na celu odwrócenie mojej uwagi.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 16.12.04, 13:08 Komputer: programowane w pamieci, najczesciej elektroniczne, urzadzenie do przetwarzania danych (Loebel-Mueller-Schmid Lexikon der Datenverarbeitung, Muenchen 1975). Nieco stara ksiega, ale solidna, niemiecka (bawarska, wiec katolicka, wiec powinna ci sie spodobac)... Co do zarowki: jesli chce wejsc do tego pokoju, to informacja o jego oswietleniu ma dla mnie pewna, niezerowa wartosc... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.globonet.hu 16.12.04, 14:19 Ze zdania o żarówce tego zdania nie uzyskujesz ŻADNEJ informacji na temat stanu oświetlenia, więc na wszelki wypadek zabierz latarkę.... Uwagą o "katolickości" nieźle mnie ubawiłeś. Sprawdzałeś wyznania wszystkich autorów? ;) Natomiast co do definicji komputera: podoba mi się - super zwięzła, a równocześnie bardzo "pojemna" Może z "definicją" Boga też należy poszukac kompetentnych osób,a nie łapać za pierwsze z brzegu wypowiedzi na forum? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 14:27 a może poprostu poszukać swojego rozwiązania, a nie bazować na wierze czy niewierze innych co ma to co zrobił Jaś K. do mojej wiary? co to by była za wiara jakbym ją opierała na uczynkach innych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.globonet.hu 16.12.04, 19:28 Moja droga - a co ma uświadamianie Kaganowi tego, że nie każda "pierwsza z brzegu" wypowiedź podpisana "wierzący" czy podobnie, może być uznana za wypowiedź naprawdę wierzącego człowieka (tzn. takiego który świadomie dokonał wyboru)z Twoimi poszukiwaniami "swojego" rozwiązania? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.globonet.hu 16.12.04, 19:31 miało być: Moja droga - a co ma WSPÓLNEGO uświadamianie Kaganowi tego, że nie każda "pierwsza z brzegu" wypowiedź podpisana "wierzący" czy podobnie, może być uznana za wypowiedź naprawdę wierzącego człowieka (tzn. takiego który świadomie dokonał wyboru)z Twoimi poszukiwaniami "swojego" rozwiązania? Zjadam już całe wyrazy, chyba pora na kolację :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 09:33 Niemcy sa mistrzami precyzji... Boga tez zdefiniowali jako istote wirtualna, istniejaca tylko w umyslach wierzacych... Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.globonet.hu 17.12.04, 10:37 A czyż świat którego doświadczamy nie jest wirtualny, istniejący w naszych umysłach ;) Tylko proszę nie posadzaj mnie od razu o skrajny solipsyzm ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:43 Polecam Berkeleya, np. DIALOGI miedzy Filonousem a Hylasem. Biskup Berkeley twierdzil, ze uniwersytet w Oxfordzie (albo Cambridge, dobrze nie pamietam szczegolow) znika, jak biskup odwroci sie don tylem... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.globonet.hu 17.12.04, 11:05 Trochę trywializujesz te poglądy... A ja muszę mieć na oku moje drugie śniadanie, bo jeśli spuszczę z niego oko, to z pewnością mi zniknie i w przeciwieństwie do budynków uniwersytetu nie pojawi się gdy znów popatrzę na to miejsce ;D Pomijając fakt, że muszę jeszcze powiązać ze sobą obiekt wizualny, smakowy i dotykowy aby w spokoju zjeść.. (no chyba w tym momencie według Berkeleja, trochę się wpycham w decyzje Wielkiego Obserwatora) Ps wykładał w Cambridge więc pewnie ten uniwersytet miał przed oczyma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 11:17 OK! Dialogi Berkeleya mam w Polsce. Moge zajrzec do encyklopedii, ale jak twierdzisz ze Cambridge, to niech bedzie Cambridge... Pozdr. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: strzyga troche o poznaniu Boga IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 16.12.04, 14:40 Ktoś mnie wołał? ;-) Kagan przeczytaj III i IV rozdział: www.katechizm.opoka.org.pl/kkkI-1-1.htm może choć troche zrozumiesz czemu tak trudno poznać i uwierzyć w Boga. Może też zrozumiesz czemu tak trudno o nim mówić i przestaniesz nas wreszcie męczyć. Ty sam musisz chcieć go zobaczyć, my Ci tutaj na forum Go nie pokażemy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wirr Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.azoty.tarnow.pl 16.12.04, 14:26 Przykład jest nieadekwatny. Przykłady definicji boga. Katolik: jedyny, wszechmocny, wszechpotęzny, wieczna miłość i wszelkie inne takie.... deista: potężny i obojętny. mgbula mgbula: to duch rzeki mściwy zły i okrutny ,którego muszę przebłagać ofiarą z mojego kota. żyd : to bóg wyłącznie mojego plemienia, nienawidzący innych, a mnie sprzyjający. Wspólna część tych wszystkich pojęć jest zbiorem PUSTYM -rozumiesz to????? /a jeszcze istniej tysiąc innych/ Natomiast w Twoim przykładzie bardzo łatwo będzie znaleźć elementy wspólne obu opisów. P. S. Ja osobiście skłaniam się do opisu mgula- mgula i tak jak chrześcijanka dałbym się pokroić ,że mam rację - a co nie wolno mi? I na dodatek widok świata poza moim oknem utwierdza mnie w mojej racji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 14:28 aleś mnie ubawił tym kotem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.globonet.hu 16.12.04, 15:34 Ależ oczywiście że Ci wolno - daj się pokroić, tylko proszę nie składaj kota w ofierze, bo szkoda zwierzątka.(pogadaj z mgula - może 10 kokosów wystarczy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wirr Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: 80.48.190.* 16.12.04, 19:04 Chrześcijanko i stopie naprawdę tylko tyle zrozumieliście? Tylko zart? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.globonet.hu 16.12.04, 19:52 Nie to nie jest żart. 1. Możesz sobie wierzyć w co tylko zechcesz 2. Twój dowód na "nieistnienie" Ustanawiasz kilka definicji (zbiorów cech) dla kilku obiektów które to określasz jednym słowem "Bóg" i wykazujesz że iloczyn tych zbiorów jest pusty. A wcześniej "okroiłeś" te atrybuty do takich które ograniczają się tylko do jednego obiektu (czyli starannie spreparowałeś zbiory rozłączne) Jak widzisz wykazałeś tylko że każdy człowiek moze pod pojęciem Bóg szukać czego innego. (nie dowodzi to nieistnienia wszystkich obiektów) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wirr Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: 80.48.190.* 16.12.04, 20:31 nic nie zrozumiałaś. Nie wypowiadałem sie w ogóle na temat istnienia, bądź nieistnienia Boga. Natomiast cały czas mówię o możliwości OKREŚLENIA i dyskusji o Bogu. Nie widzisz różnicy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: definiowalność i wartość poznawcza IP: *.globonet.hu 17.12.04, 10:04 Widzę. Sorki,ale po utarczkach z oponentami, którzy uparcie trzymają się błędu logicznego zwanego "apelem do niewiedzy" zdarza mi się czasem potraktować "na wyrost" niektóre wypowiedzi. Dla mnie zarówno przekonania o istnieniu Boga jak i przekonania o nieistnieniu są rodzajem wiary. Wiarę każdy wybiera. (obojętne czy w mgula,czy inne teizmy, panteizmy,ateizmy) Często nie są to wybory ostateczne - patrz tzw "nawrócenia" z teizmu na ateizm i odwrotnie, czy między różnymi odłamami teizmu. Innym tematem do dyskusji są próby narzucania otoczeniu stylu życia wynikającego z przyjętej wiary i sposób układania relacji pomiędzy ludzmi o różnych wyborach światopoglądowych. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Uznanie dla paka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 12:23 Bardzo podobała mi się Twoja wypowiedź. Podobne opinie zarysowują się mnie samej o Kaganie. Ale Ty to dużo ładniej ująłeś. Co do wiary. Drogi wirr, ja nie mam problemu z określeniem w co wierzę. To ty próbujesz znaleźć luki w mojej wierze. Ja nie mam problemu z twoją niewiarą - to twój problem. Nie nadwyręża ona absolutnie mojej wiary. A ciebie coś tam jednak gryzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Uznanie dla paka IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 16.12.04, 12:32 Chwalil glupek polglowka... :( Bog, jako byt wirtualny, realnie nie istniejacy, jest pojeciem pustym. Za "Bog" mozna bowiem podstawic kazda nieistniejaca realnie istote, w tym np. smoki, gobliny, strzygi, wampiry itd. 1. Uczeni sa zgodni co do definicji takich realnych pojec jak stol, elektron, komputer itd. Laicy moga roznie te pojecia definiowac, ale to inna sprawa, bo ich definicje sa z definicji ulomne. 2. Zdanie "zarowka X w pokoju Y swieci" (albo nie swieci) ma wartosc poznawcza (mala, ale ma). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pak Re: Kagan nie jest swirem IP: 57.66.193.* 16.12.04, 12:40 Mam nadzieje, ze nie jestes jakas odmiana Kagana. Tak czy owak, popeleniasz ten sam blad, ktory zawsze robi Kagan. Nie mozesz logicznie negowac istnienia czegos o czym nic nie wiesz. Z twojego postu wynika, ze dla ciebie sam termin bog jest pusty, zatem wnosze z tego, ze w Boga nie wierzysz i nic o nim nie wiesz. Skoro tak to na jakiej podstawie twierdzisz, ze go nie ma? Jezeli chodzi o balagan, ktory panuje wsrod wierzacych, co do jednej najwazniejszej rzeczy jestesmy zgodni: istnieje poza czasem i przestrzenia jakis wieczny i nieskonczony byt. Chcrzescijanie ten byt nazywaja Bogiem. Najwiecej informacji o Bogu mamy zawartych w Biblii i stad podsunalem pomysl, zeby Kagan przeczytal Biblie. Jaki wplyw na istnienie Boga ma fakt, ze ludzie maja klopoty z jego definicja i okresleniem? Zaden. Jezeli chodzi natomiast o myslenie, logiczne myslenie, to polecam zapoznac sie z argumentami "wroga". Zacznij chocby tu www.leaderu.com/truth/3truth11.html. Sprobuj potem przejsc Lewisa. Swiat jest tak skonstruowany, ze przy odrobinie wysilku inteluktualnego latwo mozna dojsc do prawdy. Problem pojawia sie wtedy kiedy czlowiek, a Kagan jest dobrym tego przykladem, chce wierzyc w swoja teorie i nawet najbardzie dziecinne argumenty rosna do rangi dowodow ostatecznych. Pozwole sobie powtorzyc za Isaakiem Newton'em: "I have a fundamental belief in the Bible as the Word of God, written by those who were inspired. I study the Bible daily". W tlumaczeniu na polski Newton powiedzial: "Gleboko wierze, ze Biblia jest Slowem Boga, napisana przez ludzi przez niego natchnionych. Studiuje Biblie codziennie." Zanim wiec zaczniesz krytykowac czegos, czego nie znasz i nie rozumiesz zapoznaj sie z pracami takich chocby ludzi jak cytowany Newton czy Kepler, Boyle, Pascal, Ray, Steno, Petty, Linnaeus, Faraday, Cuvier, Babbage, Dalton, Maury, Simpson, Joule, Agassiz, Mendel, Pasteur, Kelvin, Lister, Maxwell, Riemann, Gilbert, Anderson, Ramsay, Fleming, von Braun, Einstein (, ktory gwoli wyjasnienia nie wierzyl w osobowego Boga, ale zawsze twierdzil, ze to wszystko musi miec Stworce), ze wymienie kilkunastu. Milej lektury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Kagan nie jest swirem IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 16.12.04, 12:52 1) Powszechnosc danego obledu nie robi jeszcze z niego normy. Zgoda, wielu uczonych wierzylo w boga. I co z tego? Newton stracil polowe swego zycia na bezplodne studia biblijne (chcial "rozgryzc kod biblijny", oczywiscie nie rzogryzl, bo Biblia to zbior bajek a nie faktow). Einstein nie wierzyl, ze "Bog gra w kosci", stad odrzucil mechanike kwantowa, i nie stworzyl "ogolnej teorii wszystkiego". Wiara tylko przeszkadza naukowcom! 2) Co do argumentow na nieistnienie boga to polecam forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=18429332 Przeczytalem wiecej ksiazek z zakresu teologii, niz przecietny jej absolwent, wiec jesli nie masz czegos na prawde nowego, to nie zawracaj mi glowy jakimis propagandowymi broszurkami... Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pak Re: Kagan nie jest swirem IP: 57.66.193.* 16.12.04, 13:01 Nie odsylam cie do teologii. To wlasnie blad, ktory stale robisz - po co ci ta teologia? Odsylam cie do logicznych wywodow, popartych nauka i opracowan naukowych interpretujacych odkrycia naukowe dokonane przez ludzi gleboko wierzacych w Boga. Kagan, czyzbys stawial swoj intelekt ponad rozumem tych,ktorzy do historii przeszli jako kladacy fundament pod nauke, jaka dzis znamy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Kagan nie jest swirem IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:01 Juz Newton napisal, ze swe odkrycia zawdziecza temu, ze stoi na barkach gigantow (mial na mysli glownie starozytnych Grekow). Ja zas stoje znacznie wyzej niz Newton czy nawet Einstein, bo na ich barkach, i ich nastepcow, stad nie musze byc od nich madrzejszy, aby widziec ich bledy... Nukowiec zas nie moze mieszac nauki z wiara! http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1933 Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1933 Niels Bohr [_35_] uważał, że "przekonania religijne są błędne, przynoszą szkodę". Richard Feynmann : "Nie wydaje mi się, by ten fantastycznie cudowny wszechświat, ta ogromna przestrzeń istniejąca przez tyle czasu oraz różne gatunki zwierząt, wszystkie te rozmaite planety i atomy z wszystkimi ich ruchami, i tak dalej, aby ten cały skomplikowany świat był jedynie sceną stworzoną po to, by Bóg mógł obserwować ludzi walczących o dobro i zło - a taki jest właśnie pogląd religijny. Ta scena jest zbyt duża jak na ten dramat." [_36_] Richard Dawkins [_37_]: "...to, co u dziecka jest zdrową i uzasadnioną łatwowiernością, może stać się niezdrową i karygodną naiwnością u dorosłego. Dorastanie, w pełnym tego słowa znaczeniu, powinno obejmować też nabywanie pewnej dozy zdrowego sceptycyzmu. Nieustanną gotowość do przyjmowania kłamstwa za dobrą monetę trzeba nazwać infantylizmem, ponieważ jest powszechne - i zrozumiałe - u dzieci. (...) Dzieciństwo dla bardzo wielu ludzi to raj utracony, coś w rodzaju nieba, w którym wszystko jest oczywiste i bezpieczne, gdzie jest miejsce na marzenia o podróży do Kraju za Siedmioma Górami i na bajki na dobranoc, i gdzie się zasypia w objęciach ukochanego misia. Patrząc na to z perspektywy czasu, wydaje się, że lata dziecięcej niewinności mijają zbyt szybko. Kocham mych rodziców za to, że wymyślili dla mnie "podróż samolotem" ponad wierzchołki drzew, tam gdzie kołują latawce; i kocham ich za opowieści o wróżkach i Świętym Mikołaju, o Merlinie i jego zaklęciach, o dzieciątku Jezus i Trzech Mędrcach ze Wschodu. Wszystkie takie opowieści wzbogacają nasze dzieciństwo i wraz z wieloma innymi rzeczami sprawiają, że pierwsze lata życia zapisują się w pamięci jako czas oczarowania. Świat dorosłych, bez elfów i Świętego Mikołaja, bez raju zabawek i bez Narni, bez Krainy Wiecznej Szczęśliwości, gdzie odchodziły na zawsze nasze ukochane zwierzęta, i bez Aniołów Stróżów, może się wydać miejscem zimnym i nieprzyjaznym. W świecie tym nie ma też jednak diabłów, nie ma ognia piekielnego, nie ma złych czarownic, duchów, nawiedzonych domów, ludzi owładniętych przez demony, straszydeł i wilkołaków." Edward O. Wilson : "...nie tylko doświadczyłem wspaniałego poczucia metafizycznej jedności ze światem, ale także przekonałem się, co daje możliwość uwolnienia się od intelektualnych ograniczeń fundamentalistycznej religii. Wychowałem się na południu Stanów Zjednoczonych w rodzinie należącej do Kościoła Baptystów. Przeżyłem ponowne narodziny, zanurzając się w wodzie strumienia, wsparty na silnym ramieniu pastora. Poznałem uzdrawiającą siłę odkupienia. Wiara, nadzieja i miłość bliźniego przenikały całą moją istotę i podobnie jak miliony wiernych wiedziałem, że mój zbawiciel, Jezus Chrystus, obdarzy mnie życiem wiecznym. Jako chłopiec bardziej pobożny niż przeciętny nastolatek, dwukrotnie przeczytałem Biblię od deski do deski. Kiedy jednak znalazłem się w college'u, pod wpływem hormonalnej burzy uległem nastrojom młodzieńczego buntu i zacząłem wątpić. Nie mogłem już spokojnie pogodzić się z faktem, że nasze najgłębsze wierzenia zostały wykute w kamieniu przez członków rolniczych społeczności żyjących ponad dwa tysiące lat temu w basenie Morza Śródziemnego. Przeżywałem wyraźny dysonans poznawczy między radosnymi opisami ich krwawych wojen relacjonowanych w Biblii a dniem codziennym chrześcijańskiej społeczności żyjącej w amerykańskim stanie Alabama w latach czterdziestych XX wieku. Doszedłem do wniosku, że Księga Apokalipsy może być równie dobrze wynikiem halucynacji jakiegoś starożytnego prostaka, wyznawcy czarnej magii. A poza tym, rozumowałem, kochający, osobowy Bóg, jeśli w ogóle zależy Mu na losach rodzaju ludzkiego, z pewnością nie opuści tych, którzy odrzucają dosłowne rozumienie biblijnej kosmologii. W końcu intelektualna odwaga zasługuje chyba na jakąś nagrodę. Jak powiedział Shelley, lepiej być potępionym z Platonem i Baconem, niż iść do nieba z Paleyem i Malthusem. Jednak główną rolę w procesie mojego odchodzenia od religii odegrał fakt, że teologia baptystów nie dopuszcza myśli o ewolucji. Biblijni autorzy przeoczyli najważniejszy punkt całego objawienia! Czyżby w istocie nie mieli wglądu w myśli Boga? Czyż pastorzy mojego dzieciństwa, skądinąd ludzie zacni i pełni miłości, nie mogli się mylić? Wątpliwości było zbyt wiele, a wolność zawsze tak słodka. Porzuciłem swój Kościół, co nie znaczy, że zostałem zdeklarowanym agnostykiem albo ateistą, ale po prostu przestałem być baptystą. Poza tym wcale nie zamierzałem walczyć ze swoimi odczuciami religijnymi. Były we mnie głęboko zakorzenione, przenikały źródła mojej twórczej energii. Zachowałem także pewną miarę zdrowego rozsądku. Człowiek, żeby czynić twórczy użytek ze swojej inteligencji, musi należeć do jakiegoś plemienia; potrzebuje celu, który wykraczałby poza jego jednostkową świadomość. Pod wpływem najgłębszych skłonności ludzkiego ducha pragniemy być czymś więcej niż jedynie ożywionym prochem, potrzebujemy więc jakiejś historii, opowieści o tym, skąd się wzięliśmy i po co tu jesteśmy. Czy można wykluczyć, że Pismo Święte było tylko pierwszą pisaną próbą wyjaśnienia tajemnic wszechświata i znalezienia sensu naszego własnego miejsca w kosmosie? Może nauka jest po prostu kontynuacją tych samych zamierzeń, opartą na nowym, lepiej zbadanym fundamencie? A jeśli tak, to nauka jest w pełnym tego słowa znaczeniu religią wyzwoloną. Sądzę, że na tym właśnie polega źródło jońskiego zauroczenia: poszukiwanie obiektywnej rzeczywistości, w miejsce objawienia, jest jedynie innym sposobem zaspokajania tego samego religijnego głodu. Niemniej nauka, będąca przedsięwzięciem niemal tak starym jak cywilizacja i niewątpliwie splecionym z tradycyjną religią, zmierza do tego celu zupełnie inną drogą - jako nasze stoickie wyznanie wiary, skłonność nabyta, przewodnik w wyprawie przez nieznaną, górzystą krainę. Zmierza do uratowania ludzkiego ducha nie przez poddanie się zewnętrznemu autorytetowi, lecz przez wyzwolenie ludzkiego umysłu." [_38_] Lynn Margulis : "Całkowicie odrzucam judeochrześcijański nonsens - niewiele wiem o islamie, ale wiem, że Koran nawołuje do śmierci niewiernych. Bierność buddyzmu przypomina mi zastygłą rezygnację. Przyznaję, że według moich własnych przekonań wszystkie zorganizowane religie są zinstytucjonalizowaną złudą, wzajemnym oszałamianiem się i śmiesznym, dzikim trybalizmem." Bertrand Russell (filozof, matematyk, logik, współautor Principia Mathematica): "Mój pogląd na religię jest taki jak Lukrecjusza. Religię uważam za zrodzoną z lęku chorobę i źródło niewypowiedzianych cierpień rodzaju ludzkiego." Karl Jaspers (filozof egzystencjalista, psychiatra i psycholog): "Warunkiem wszelkiej prawdziwości jest przyjęcie naukowego sposobu myślenia. (...) Ten, dla kogo wzeszło słońce nauki, nie tkwi już w nieskończonej wielości informacji... Jego niesłychany trud uskrzydla entuzjazm, a nauka staje się dlań elementem życia. Jak zawsze, tak i dziś możemy doświadczać magii nauki, dzięki której dla młodego człowieka świat staje się rozległy i jasny. I dziś, jak zawsze (a może jeszcze silniej), możemy doświadczać wagi nauki, a mianowicie zagrożenia, jakie stanowi dla (...) życiowych kłamstw. Nauka bowiem demaskuje iluzje, dzięki którym chciałbym uczynić życie lżejszym, znaleźć namiastkę wiary - lub nadać wierze gwarancje właściwe wiedzy." Wolf Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pak Re: Kagan nie jest swirem IP: 82.177.83.* 18.12.04, 20:15 To co wydaje mi sie dosc wymowne i interesujace to to, ze najwieksi fizycy w historii - Newton, Faraday, Thompson, Maxwell, and Einstein wierzyli w Stworce Wszechswiata, a czterech sposrod nich gleboko wierzylo Biblii i jej podporzadkowywali swoje zycie. To natomiast co wydaje mi sie kuriozalne to to, ze Kagan stajac na barkach Einsteina dostrzega bledy, ktere ow naukowiec popelnil brnac w slepa uliczke religii. Kagan, czy ty kiedykolwiek czytales co maja do powiedzenia chrzescijanscy filozofowie? Obawiam sie, ze nie. A jezeli tak, to zapewne na takiej zasadzie na jakiej cytujesz, ze Braun wstapil w szeregi Nazi Party i to automatycznie rzuca na niego cien. Coz za prostolinijnosc w rozumowaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Naukowcy a religia IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:03 Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1933 Niels Bohr uważał, że "przekonania religijne są błędne, przynoszą szkodę". Richard Feynmann : "Nie wydaje mi się, by ten fantastycznie cudowny wszechświat, ta ogromna przestrzeń istniejąca przez tyle czasu oraz różne gatunki zwierząt, wszystkie te rozmaite planety i atomy z wszystkimi ich ruchami, i tak dalej, aby ten cały skomplikowany świat był jedynie sceną stworzoną po to, by Bóg mógł obserwować ludzi walczących o dobro i zło - a taki jest właśnie pogląd religijny. Ta scena jest zbyt duża jak na ten dramat." _] Richard Dawkins : "...to, co u dziecka jest zdrową i uzasadnioną łatwowiernością, może stać się niezdrową i karygodną naiwnością u dorosłego. Dorastanie, w pełnym tego słowa znaczeniu, powinno obejmować też nabywanie pewnej dozy zdrowego sceptycyzmu. Nieustanną gotowość do przyjmowania kłamstwa za dobrą monetę trzeba nazwać infantylizmem, ponieważ jest powszechne - i zrozumiałe - u dzieci. (...) Dzieciństwo dla bardzo wielu ludzi to raj utracony, coś w rodzaju nieba, w którym wszystko jest oczywiste i bezpieczne, gdzie jest miejsce na marzenia o podróży do Kraju za Siedmioma Górami i na bajki na dobranoc, i gdzie się zasypia w objęciach ukochanego misia. Patrząc na to z perspektywy czasu, wydaje się, że lata dziecięcej niewinności mijają zbyt szybko. Kocham mych rodziców za to, że wymyślili dla mnie "podróż samolotem" ponad wierzchołki drzew, tam gdzie kołują latawce; i kocham ich za opowieści o wróżkach i Świętym Mikołaju, o Merlinie i jego zaklęciach, o dzieciątku Jezus i Trzech Mędrcach ze Wschodu. Wszystkie takie opowieści wzbogacają nasze dzieciństwo i wraz z wieloma innymi rzeczami sprawiają, że pierwsze lata życia zapisują się w pamięci jako czas oczarowania. Świat dorosłych, bez elfów i Świętego Mikołaja, bez raju zabawek i bez Narni, bez Krainy Wiecznej Szczęśliwości, gdzie odchodziły na zawsze nasze ukochane zwierzęta, i bez Aniołów Stróżów, może się wydać miejscem zimnym i nieprzyjaznym. W świecie tym nie ma też jednak diabłów, nie ma ognia piekielnego, nie ma złych czarownic, duchów, nawiedzonych domów, ludzi owładniętych przez demony, straszydeł i wilkołaków." Edward O. Wilson : "...nie tylko doświadczyłem wspaniałego poczucia metafizycznej jedności ze światem, ale także przekonałem się, co daje możliwość uwolnienia się od intelektualnych ograniczeń fundamentalistycznej religii. Wychowałem się na południu Stanów Zjednoczonych w rodzinie należącej do Kościoła Baptystów. Przeżyłem ponowne narodziny, zanurzając się w wodzie strumienia, wsparty na silnym ramieniu pastora. Poznałem uzdrawiającą siłę odkupienia. Wiara, nadzieja i miłość bliźniego przenikały całą moją istotę i podobnie jak miliony wiernych wiedziałem, że mój zbawiciel, Jezus Chrystus, obdarzy mnie życiem wiecznym. Jako chłopiec bardziej pobożny niż przeciętny nastolatek, dwukrotnie przeczytałem Biblię od deski do deski. Kiedy jednak znalazłem się w college'u, pod wpływem hormonalnej burzy uległem nastrojom młodzieńczego buntu i zacząłem wątpić. Nie mogłem już spokojnie pogodzić się z faktem, że nasze najgłębsze wierzenia zostały wykute w kamieniu przez członków rolniczych społeczności żyjących ponad dwa tysiące lat temu w basenie Morza Śródziemnego. Przeżywałem wyraźny dysonans poznawczy między radosnymi opisami ich krwawych wojen relacjonowanych w Biblii a dniem codziennym chrześcijańskiej społeczności żyjącej w amerykańskim stanie Alabama w latach czterdziestych XX wieku. Doszedłem do wniosku, że Księga Apokalipsy może być równie dobrze wynikiem halucynacji jakiegoś starożytnego prostaka, wyznawcy czarnej magii. A poza tym, rozumowałem, kochający, osobowy Bóg, jeśli w ogóle zależy Mu na losach rodzaju ludzkiego, z pewnością nie opuści tych, którzy odrzucają dosłowne rozumienie biblijnej kosmologii. W końcu intelektualna odwaga zasługuje chyba na jakąś nagrodę. Jak powiedział Shelley, lepiej być potępionym z Platonem i Baconem, niż iść do nieba z Paleyem i Malthusem. Jednak główną rolę w procesie mojego odchodzenia od religii odegrał fakt, że teologia baptystów nie dopuszcza myśli o ewolucji. Biblijni autorzy przeoczyli najważniejszy punkt całego objawienia! Czyżby w istocie nie mieli wglądu w myśli Boga? Czyż pastorzy mojego dzieciństwa, skądinąd ludzie zacni i pełni miłości, nie mogli się mylić? Wątpliwości było zbyt wiele, a wolność zawsze tak słodka. Porzuciłem swój Kościół, co nie znaczy, że zostałem zdeklarowanym agnostykiem albo ateistą, ale po prostu przestałem być baptystą. Poza tym wcale nie zamierzałem walczyć ze swoimi odczuciami religijnymi. Były we mnie głęboko zakorzenione, przenikały źródła mojej twórczej energii. Zachowałem także pewną miarę zdrowego rozsądku. Człowiek, żeby czynić twórczy użytek ze swojej inteligencji, musi należeć do jakiegoś plemienia; potrzebuje celu, który wykraczałby poza jego jednostkową świadomość. Pod wpływem najgłębszych skłonności ludzkiego ducha pragniemy być czymś więcej niż jedynie ożywionym prochem, potrzebujemy więc jakiejś historii, opowieści o tym, skąd się wzięliśmy i po co tu jesteśmy. Czy można wykluczyć, że Pismo Święte było tylko pierwszą pisaną próbą wyjaśnienia tajemnic wszechświata i znalezienia sensu naszego własnego miejsca w kosmosie? Może nauka jest po prostu kontynuacją tych samych zamierzeń, opartą na nowym, lepiej zbadanym fundamencie? A jeśli tak, to nauka jest w pełnym tego słowa znaczeniu religią wyzwoloną. Sądzę, że na tym właśnie polega źródło jońskiego zauroczenia: poszukiwanie obiektywnej rzeczywistości, w miejsce objawienia, jest jedynie innym sposobem zaspokajania tego samego religijnego głodu. Niemniej nauka, będąca przedsięwzięciem niemal tak starym jak cywilizacja i niewątpliwie splecionym z tradycyjną religią, zmierza do tego celu zupełnie inną drogą - jako nasze stoickie wyznanie wiary, skłonność nabyta, przewodnik w wyprawie przez nieznaną, górzystą krainę. Zmierza do uratowania ludzkiego ducha nie przez poddanie się zewnętrznemu autorytetowi, lecz przez wyzwolenie ludzkiego umysłu." Lynn Margulis : "Całkowicie odrzucam judeochrześcijański nonsens - niewiele wiem o islamie, ale wiem, że Koran nawołuje do śmierci niewiernych. Bierność buddyzmu przypomina mi zastygłą rezygnację. Przyznaję, że według moich własnych przekonań wszystkie zorganizowane religie są zinstytucjonalizowaną złudą, wzajemnym oszałamianiem się i śmiesznym, dzikim trybalizmem." Bertrand Russell (filozof, matematyk, logik, współautor Principia Mathematica): "Mój pogląd na religię jest taki jak Lukrecjusza. Religię uważam za zrodzoną z lęku chorobę i źródło niewypowiedzianych cierpień rodzaju ludzkiego." Karl Jaspers (filozof egzystencjalista, psychiatra i psycholog): "Warunkiem wszelkiej prawdziwości jest przyjęcie naukowego sposobu myślenia. (...) Ten, dla kogo wzeszło słońce nauki, nie tkwi już w nieskończonej wielości informacji... Jego niesłychany trud uskrzydla entuzjazm, a nauka staje się dlań elementem życia. Jak zawsze, tak i dziś możemy doświadczać magii nauki, dzięki której dla młodego człowieka świat staje się rozległy i jasny. I dziś, jak zawsze (a może jeszcze silniej), możemy doświadczać wagi nauki, a mianowicie zagrożenia, jakie stanowi dla (...) życiowych kłamstw. Nauka bowiem demaskuje iluzje, dzięki którym chciałbym uczynić życie lżejszym, znaleźć namiastkę wiary - lub nadać wierze gwarancje właściwe wiedzy." Wolf Singer : "Jak długo to, co rozgrywało się przed naszymi oczami, nie miało wytłumaczenia, łatwo było przypisać wszystko działaniu kierującej ręki. Teraz, kiedy w większości możemy znaleźć wytłumaczenie dla tego, czego doświadczamy, nie potrzeba nam już wytłumaczenia w postaci kierującej ręki, potrafimy sami zrozumieć dlaczego po A następuje B." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Naukowcy a religia IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:04 Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1933 Podsumowanie Czy konflikt między nauką i religią jest dziewiętnastowiecznym "mitem", czy może jednak czymś realnym? Istota konfliktu nie zasadza się przecież na oficjalnych deklaracjach wzajemnych, konferencjach pojednania, dziesiątkach nowych publikacji przekonujących, że konflikt jest mitem, albowiem kwestia wzajemnego nastawienia naukowców i ludzi kościoła jest drugorzędna. Jakkolwiek konflikt między nauką i wiarą często, w przeszłości zwłaszcza, uwarunkowany bywał wzajemną niechęcią ludzi kościoła i nauki, tak jednak istotą było przede wszystkim głębsze oddziaływanie obu tych sfer ludzkiego życia na siebie. Realność tego konfliktu ma na swe potwierdzenie zasadniczy argument: fakty. Faktem jest, że nauka sprzyja deprecjonowaniu znaczenia religii w ludzkim życiu. Zauważył to Czesław Miłosz: "Dość przyglądać się zamożnej i sytej części ludzkości w krajach Zachodu, żeby stwierdzić, że wyobrażenia religijne uładzonego kosmosu rozpadają się pod naciskiem samej nauki i techniki (...) W jakim momencie pochrześcijańskiej cywilizacji naukowo-technicznej jesteśmy, odgadnąć trudno, bo skoro przebywamy wewnątrz niej, brak nam perspektywy. Niemniej jednak z obserwacji takich krajów, jak Anglia czy Francja, ze spadku liczby kandydatów do stanu duchownego, z teologii 'śmierci Boga' i teologii 'Deus otiosus', czyli Boga bezczynnego, wyłania się obraz daleko posuniętego odpływu wiary" [_41_]. Najtrafniej ujął to S. Weinberg, mówiąc iż "nauczanie nowoczesnej nauki jest czynnikiem korodującym dla wierzeń religijnych". Faktem jest, że kościół, zdając sobie z tego sprawę, gwałtownie przeciw temu zjawisku występował, starając się albo dusić rozwój naukowy, albo ograniczać go poprzez podporządkowanie swoim naukom, w ostateczności tylko uciekając się do teorii dwóch prawd. Faktem jest to, iż wśród naukowców jest nieproporcjonalnie więcej ludzi niewierzących, niż wśród reszty społeczeństwa. Do dziś aktualność zachowuje uwaga La Mettrie: "badania nad nią [przyrodą] mogą skłonić do niedowiarstwa, jak tego dowodzi sposób myślenia wszystkich badaczy, którzy osiągnęli bardzo dobre wyniki" [_42_]. Faktem jest wreszcie to, że rozwój nauk przyrodniczych, dających wiedzę o świecie, wiąże się jednocześnie ze spychaniem wiary religijnej na coraz mniejsze wysepki ludzkiej niewiedzy. Jednak dla coraz większej liczby wiernych "wysepki" te są już za małe, wiara zamiera, odchodzi do lamusa, a religijność degraduje się do kategorii przeżyć, bądź to wspólnotowych, bądź indywidualnych - religia zmienia swój charakter i coraz bardziej traci swój aspekt wiary (intelektualne rozważania teologiczne), na rzecz aspektu uczuć; analizę sacrum wypiera jego doświadczanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Naukowcy a religia IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:05 Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1933 Patrz: Stanisław Lem, "Wiara i wiedza", Bez Dogmatu, nr 36 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Kagan, DODO, Prymus, Censor .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 12:54 chyba wirr, czyżunia to jedna i ta sama osoba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Von Braun wierzyl w Herr Gott! :( IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 16.12.04, 12:55 Zgoda, oficer SS, von Braun wierzyl w boga (Gott mit uns), co nie przeszkodzilo mu wstapic do zbrodniczej organizacji (SS) i pomagac Hitlerowi w "dziele" zniewolenia Europy, w tym Polski, oraz zatrudniac niewolnikow w swych fabrykach...:( Uratiowak swa skore dzieki zimnej wojnie i braku skrupukow wsrod tak religijnych Amerykanow, ktorzy wyladowali na Ksiezycu na trupach polskich niewolnikow III Rzeszy... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Re: Von Braun wierzyl w Herr Gott! :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 13:04 I ty wierzysz, że on naprawdę wierzył w Boga. Ale masz narąbane. Pewnie, idąc za takimi przykładami, to rzeczywiście można zwątpić. Ale świadczy o nas to co robimy a nie to co mówimy. Ja ci mogę powiedzieć, że jestem miss świata. Ale dopóki mnie nie zobaczysz to nie uwierzysz. No chyba, że jesteś aż tak naiwny jak to do tej pory reprezentowałeś. Człowieku, tobie można wszystko wmówić. Aleś się dał nabrać. Słaby charakterek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Von Braun wierzyl w Herr Gott! :( IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 16.12.04, 13:12 Poczytaj poprzedni post! Tam wyraznie chwalono von Brauna, jako wybitnego a jednoczesnie religijnego uczonego! Zanim we mnie rzucisz kamieniem, sprawdz fakty! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Re: Von Braun wierzyl w Herr Gott! :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 13:28 aleś ty delikatny. Nie rzucam kamieniami w ciebie. Zaczynam współczuć coraz bardziej, bo widzę, żę masz problem z samodzielnym myśleniem i jesteś osobą strasznie związaną jakąś nienawiścią do kleru (nie wiem na jakiej podstawie, złe doświadczenia?), która rzutuje na podejście do wszystkich ludzi deklarujących jakąkolwiek wiarę. co do Von Brauna, nie znam go. Pak go nie wychwala, jedynie przytacza jako autora godnego przeczytania. Nie będę się wypowiadać, bo nie znam człowieka. Wiem jedno (to jest moje zdanie, nie całego świata wierzącego), że nie da się połączyć bestialstwa i wiary w Boga. To nie idzie w parze. A czy się gość nawrócił później, czy podejrzewał, że Bóg jednak istnieje - tak mogło być. Nie wiem nic na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pak dla chrzescijanki IP: 57.66.193.* 16.12.04, 13:42 Troche o von Braun liftoff.msfc.nasa.gov/Academy/History/vonBraun/germany.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Re: dla chrzescijanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 15:05 dzięki! To coś mówi o człowieku. Bo z Kaganem się ciężko rozmawia. Jak nie wie co powiedzieć, to ucieka lub zaczyna ze swoim "ad persona". Kagan, jak chcesz mnie przekonać, że to jednak był bandyta, to pokaż mi jakiekolwiek materiały na ten temat, bo z tego co na razie przeczytałam, to on wcale nie wstępował do SS, tylko raczej uciekł od niemców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Dla chrzescijanki o SS von Braun IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 09:52 http://en.wikipedia.org/wiki/Wernher_von_Braun Wernher Magnus Maximilian Freiherr von Braun (March 23, 1912 - June 16, 1977) was a German scientist and one of the leading figures in the development of rocket technology in Germany and the United States. In the United States, he is regarded as a hero of the space program. Before and during the Second World War, he worked on Germany's rocket program and made remarkable achievements, and subsequently entered the United States through a then-secret effort named Operation Paperclip. His work for the Nazi regime makes him a controversial figure. He was born in Wirsitz, Prussia (now Wyrzysk, Poland). Upon his Lutheran confirmation, his mother gave him a telescope. His interest in astronomy and the realm of space motivated him all his life. When Wirsitz became part of Poland in 1920, due to the Treaty of Versailles, his family, like many other German families, moved. The von Brauns found a new life in Berlin. He did not do well in physics and mathematics until he acquired a copy of the book Die Rakete zu den Planetenräumen (The Rocket into Interplanetary Space) by rocket pioneer Hermann Oberth. From then on he applied himself at school in order to understand mathematics, until he excelled. At the age of 16, he caused a major disruption when he fired off a toy wagon to which he had attached a number of firecrackers. The young von Braun was taken into custody by the local police until his father came to collect him. In 1930, he attended the Berlin Institute of Technology. He also joined the Verein für Raumschiffahrt (VfR - "Spaceflight Society") and assisted Hermann Oberth in liquid-fueled rocket motor tests. He received his degree there and entered postgraduate studies at Berlin University. [edit] German career Under Captain Walter Dornberger a research grant from the Ordnance Department was arranged for von Braun, who then researched adjacent to Dornberger's existing solid-fuel rocket test site at Kummersdorf. Von Braun received a doctorate in physics two years later. By the end of 1934, von Braun's group had successfully launched two rockets that rose to more than 2.4 kilometres or 1.5 miles. At that time, however, there was no German rocket society, as the VfR had collapsed and rocket tests had been forbidden by the new regime. Only military development was possible and a larger facility was erected at the village of Peenemünde in northern Germany on the Baltic Sea. Dornberger became military commander and von Braun was technical director. In collaboration with the Luftwaffe, the Peenemuende group developed liquid-fuel rocket engines for aircraft and jet-assisted takeoffs. They developed the long-range ballistic missile A-4 and supersonic anti-aircraft missile named Wasserfall. In November 1937 von Braun joined the Nazi Party, and in May 1940 he was personally awarded an honorary SS rank by Heinrich Himmler only after conferring with colleagues whom agreed that to turn it down would infuriate Himmler and incur his wrath. He began as an Untersturmführer (2nd Lt.) and Himmler promoted him three times, the last time to Sturmbannführer (Major) in June 1943. After the war, von Braun claimed he was asked to join the party and pressured to join the SS. In November 1942 Hitler approved the production of the A-4 as a "vengeance weapon," and the group found themselves developing the A-4 to rain explosives on London. Twenty-two months after Hitler ordered it into production, the first combat A-4, now called the V-2 for "Vergeltungswaffe 2" (meaning "retaliation weapon 2"; a name invented by Josef Goebbels), was launched toward England on September 7, 1944. Arthur Rudolph, chief engineer of the V-2 rocket factory at Peenemünde, in April 1943 endorsed using concentration camp prisoners when a labor shortage developed. In July that year, SS commander Heinrich Himmler conspired to overtake the rocket program and its Peenemünde research facility to increase his power base. Von Braun and Dornberger resisted his efforts, whereupon the Gestapo arrested von Braun, and charged him with attempted sabotage of the V-2 program. Himmler claimed as evidence remarks that von Braun had made at a party suggesting the V-2 should be developed for space travel after the war, rather than concentrating on building bigger rocket bombs for the German war efforts. Dornberger and Armaments Minister Albert Speer convinced Hitler to release von Braun because without him there would be no V-2, otherwise he might have been executed. On arriving back at Peenemünde, von Braun immediately assembled his planning staff and asked them to decide how and to whom they should surrender. Most of the scientists were frightened of the Russians, they didn't think much of the French, and the British did not have enough money to afford a rocket program. That left the Americans. After stealing a train with forged papers, von Braun led 500 people through war-torn Germany to surrender to the Americans. The SS were issued orders to kill the German engineers, who hid their notes in a mine shaft and evaded their own army while searching for the Americans. Finally, the team found an American private and surrendered to him. Realizing the importance of these engineers, the Americans immediately went to Peenemünde and Nordhausen and captured all of the remaining V-2s and V-2 parts, then destroyed both places with explosives. The Americans brought over 300 train car loads of spare V-2 parts to the United States. Much of von Braun's production team was captured by the Russians. The contrast between von Braun's work during World War II and his subsequent United States work was captured in a 1965 song by satirist Tom Lehrer, who described him as "A man whose allegiance / is ruled by expedience" and "'Once they are up, who cares where they come down? / That's not my department' says Wernher von Braun". In Britain, the V-2s, killed 2500 people and injured 6000, he was loathed among some of the population; some going as far as calling him a "war criminal". About an equal number were killed in Belgium, particularly in the city of Antwerp. [edit] U.S. Army career On June 20, 1945, U.S. Secretary of State Cordell Hull approved the transfer of von Braun's German rocket specialists. This transfer was known as Operation Paperclip because of the large number of Germans stationed at Army Ordnance, the paperwork of those selected to come to the United States were indicated by paperclips. Walt Disney and Von Braun collaborated on a series of three educational films as shown in this 1954 photo.The first 7 arrived in the United States at New Castle Army Air Base, just south of Wilmington, Delaware on September 20, 1945. Afterwards, they were flown to Boston, and then taken by boat to an Army Intelligence Service post at Fort Strong in Boston Harbor. Later, with the exception of von Braun, the men were transferred to Aberdeen Proving Grounds in Maryland to sort out the Peenemünde documents. Those documents would enable the scientists to continue their rocketry experiments where they had left off. Finally, von Braun and the 126 Peenemünders were transferred to their new home at Fort Bliss, Texas, a large Army installation just north of El Paso, under the command of Major James P. Hamill . They found themselves in a strange situation as they began their new lives in America. Because they could not leave Fort Bliss without a military escort, they sometimes referred to themselves as "PoPs", Prisoners of Peace. While at Fort Bliss, they trained military, industrial, and university personnel in the intricacies of rockets and guided missiles and to help refurbish, assemble, and launch a number of V-2s that had been shipped from Germany to the White Sands Proving Grounds Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: dla chrzescijanki o Von Braun IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 09:43 Typowa propaganda! Nic tam nie ma o tym, ze von Braun byl sam oficerem SS! A pod koniec wojny SS aresztowala prawie wszystkich: admirala Canarisa (szefa Abwehry, czyli wywiadu wojskowego), marszalka Rommla, na koniec Hitler kazal tez aresztowac Himmlera... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Sturmbannfuehrer SS von Braun IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 09:53 en.wikipedia.org/wiki/Wernher_von_Braun In November 1937 von Braun joined the Nazi Party, and in May 1940 he was personally awarded an honorary SS rank by Heinrich Himmler only after conferring with colleagues whom agreed that to turn it down would infuriate Himmler and incur his wrath. He began as an Untersturmfuehrer (2nd Lt.) and Himmler promoted him three times, the last time to Sturmbannfuehrer (Major) in June 1943. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pak Re: Sturmbannfuehrer SS von Braun IP: 82.177.83.* 18.12.04, 20:09 I co z tego, ze Braun joined Nazi Party? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Von Braun wierzyl w Herr Gott! :( IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 09:36 Znow ad personam? Podano mi von Brauna jako przyklad wybitnego, a jednoczesnie wierzacego naukowca, a wiec go dekonstruuje... I o ile wiem, to niewiele on napisal, raczej konstruowal rakiety, co transportowaly bomby na Londyn... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: Von Braun wierzyl w Herr Gott! :( IP: *.globonet.hu 18.12.04, 09:45 Naprawdę? A jakiż Bóg był razem znim? Nie ten który zawisł na jesionie? Proszę przeanalizować pęd do neopogaństwa jaki panował w III Rzeszy i wyciągnąć z tego wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Von Braun wierzyl w Herr Gott! :( IP: 210.50.143.* 18.12.04, 10:37 Bog chrzescijan byl z III Rzesza! Papiez Pius XII byl przeciez zwany nie bez powodu "papiezem Hitlera" (p. ksiazka Cornwella). I pamietasz te czarne krzyze na hitlerowskich samolotach i czolgach? Wyraznie mi dano do zrozumienia na tym watku, ze von Braun byl chrzescijaninem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: Von Braun wierzyl w Herr Gott! :( IP: *.globonet.hu 18.12.04, 11:19 A TY bezkrytycznie w to uwierzyłeś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Von Braun wierzyl w Herr Gott! :( IP: 210.50.143.* 18.12.04, 11:27 Nie uwierzylem, ale po analizie zrodel, uznalem to za fakt! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: Von Braun wierzyl w Herr Gott! :( IP: *.globonet.hu 18.12.04, 11:41 Źródeł mówiących bezpodstawnie o wierze o von Brauna ,(czytaj - o oficjalnie deklarowanym wyznaniu) czy takich których autorzy poddali krytycznej analizie te "deklaracje"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Von Braun wierzyl w Herr Gott! :( IP: 210.50.143.* 18.12.04, 11:53 Von Braun byl typowym oportunista. Zawsze nalezal do rzadzacej partii, zawsze byl za rzadem, a tacy ludzie sa tez zawsze czlonkami panujacego kosciola... To proste! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: Von Braun wierzyl w Herr Gott! :( IP: *.globonet.hu 18.12.04, 12:00 Czym innym jest chodzenie do świątyni i uczestnictwo w obrzędach - czyli tzw. "zewnętrzne objawy" a czym innym wiara. Zapewne też nie wierzył w neopogańskie "zasady" ale to nie oznacza że był chrześcjaninem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagan Re: Von Braun wierzyl w Herr Gott! :( IP: 203.221.206.* 20.12.04, 03:37 von Braun byl ochrzczony, nie byl ekskomunikowany, nigdy z kosciola nie wystapil, ergo byl chrzescijaninem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Kagan nie jest swirem IP: 67.131.131.* 16.12.04, 15:08 A ty wciaz tylko udowadniasz jakim jestes ignorantem. Ja doskonale wiem w kogo wierze i niczego ani nikogo sobie nie tworze. Jakkolwiek bym do ciebie przemawial to to i tak do ciebie nie dociera i zarzucasz mi, ze pisze nie na temat. Poczytaj sobie uwazniej posty twojego "idola" kagana, poczytaj swoje wlasne, zadajesz dziecinne pytania i jak ci sie odpowie to ty i tak mowisz ze nie na temat. Moze ty jestes jakims wyrostkiem ktoremu rodzice podlaczyli internet do komputera? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Kagan nie jest swirem IP: 67.131.131.* 16.12.04, 15:32 Ten post byl kierowany do (ś)wirra, tylko jakos tak nisko zszedl na dol :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wirr Re: Kagan nie jest swirem IP: 80.48.190.* 16.12.04, 19:09 Super iksie!!!! Naprawdę jesteś dyskutantem na wysokim poziomie!!!! Trudno mi co prawda będzie zniżyć się do niego, ale gratuluję inwencji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Kagan nie jest swirem IP: 67.131.131.* 16.12.04, 21:19 Co nerwy ci puszczaja? Przestan ironicznie podchodzic do mojej osoby i moich wypowiedzi, tylko zacznij konkretnie na temat dyskutowac to zapewniam cie, ze zmienie ton. Teraz tylko pozwolilem sobie na odrobine zlosliwosci. Zdarza mi sie to jak moj rozmowca przejawia straszna opornosc w dyskusji... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wirr Re: Kagan nie jest swirem IP: 80.48.190.* 16.12.04, 22:06 Wolne żarty iksie. Nerwy puszczają wyłącznie temu ,kto z braku argumentów obraża / w dziecinnie idiotyczny sposób/ rozmówcę. Mnie się to jakos nie przytrafia. W dyskusji TO ja zadałem KONKRETNE pytania, na które jedyną odpowiedzią był jakiś bełkot na dowolny temat, albo jakieś dziecinne przekomarzania typu "odpowiem pod warunkiem". Już Ci raz mówiłem: nie wiesz co powiedziec to lepiej milcz zamiast pleść androny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Kagan nie jest swirem IP: 67.131.131.* 17.12.04, 16:07 Ty za to jestes bardzo rzeczowy. Jezeli dla ciebie konkretnym pytaniem jest co sie z tanie z dwunastolatkiem ktory wczesniej z przyjemnoscia sie wymasturubje i chwile potem wpadnie pod samochod, to wybacz, ale dla mnie to jest pytanie na poziomie owego dwunastolatka... Jezeli do tego jeszcze pytasz o konkretny przypis z nauki mojego Kosciola, to wybacz poraz kolejny, ale to swiadczy tylko o tym ze jestes kompletnym laikiem w temacie. W temacie mozna byc laikiem i chciec sie czegos dowiedziec, ale ty probujesz (bezskutecznie zreszta) zrobic ze swoich dyskutantow jakich glupkow. Podaj mi choc jeden przyklad konkretnego argumentu z twoich wypowiedzi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wirr Re: Kagan nie jest swirem IP: 80.48.190.* 17.12.04, 20:15 To nie ma sensu iksie. Te sprawy są widac dla ciebie za trudne. Wyobrażasz sobie bozię na poziomie małego Jasia i takie też są twoje wypowiedzi. Mnie szkoda czasu na taką rozmowę ,ponieważ rażąco odbiega od poziomu, który mógłby przynieść jakieś ciekawe wypowiedzi. Tak,że pa pa!!! P.S. Dla zainteresowanych KK nie dopuszcza dzieci do pierwszej komunii bez spowiedzi, uważając ,że popełniają grzechy ciężkie.Przy grzechach lekkich spowiedź nie jest wymagana. Karą za grzech ciężki, który nie został odpuszczony przez księdza / lub szczerze żałowany przez grzesznika został w ostatniej chwili darowany w tzw. sakramencie namaszczenia chorych/ jest potępienie wieczne. Dlatego dziecko popełniające grzech uznany przez kk za ciężki zgodnie z nauczaniem kościoła trafia do piekła. Oczywiście szeroko pojmowana "nieczystość" jest zgodnie z przykazaniem VI oraz zestawem tzw "7 grzechów głównych" grzechem ciężkim. Kuriozalne jest w tym traktowanie przez kk dzieci w wieku 8 -15 lat jako "świadomych i dobrowolnych " grzeszników odpowiadających za swoje czyny. Czyste średniowiecze i naprawdę jedyna w sobie interpretacja "miłości bożej" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Kagan nie jest swirem IP: 67.131.131.* 20.12.04, 14:56 Jestem pod wrazeniem "wirr". Tobie tez udalo sie mnie doprowadzic do smiechu :) Skad takie nowinki bierzesz? Z podrecznika dla ateisty? Jezeli moj poziom ci nie odpowiada, nie musisz ze mna dyskutowac. Ty przez swoja ignorancje, zlosliwosc i ironicznosc tez nie jestes dobrym "partnerem" do dyskusji... Jeszcze pozwole sobie na zwrocenie ci jednej uwagi. Zanim ocenisz czyis poziom, zmierz najpierw swoj. Nie wiem jakich odpowiedzi ty sie spodziewasz, ale w twoim przypadku to juz raczej nie ma znaczenia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Kagan nie jest swirem IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 16.12.04, 12:14 Na jakiej podstawie twierdzisz, ze Kagan nie zna Biblii i w ogole teologii? Czytales jego opracowania na stronach Horyzontu badz Racjonalisty? Znasz: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=18429332 I w ogole to oceniasz Kagana negatywnie, bo po prostu nie lubisz go za to, ze mowi ci prawde, ze udowadnia plytkosc filozoficznych podstaw twej wiary. No coz, wiara jest jak narkotyk: latwo sie do niej przyzwyczaic, ale jak sie wpadnie w ten religijny nalog, to trudno go porzucic... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Kagan, nie mów o sobie w III osobie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 12:25 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Kagan, nie mów o sobie w III osobie! IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 16.12.04, 12:33 Udowodnij mi, ze jestem Kaganem! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pak Re: Kagan, nie mów o sobie w III osobie! IP: 57.66.193.* 16.12.04, 12:54 Mamy na forum spore zamieszanie. Kagan wystepuje w kilku postaciach. Wystarczy jednak przyczytac wypowiedzi owych postaci, zeby dojsc do wniosku (poslugujac sie doswiadczeniem, logika i zdrowym rozsadkiem), ze te wszystkie postacie to tak na prawde jedna osoba - Kagan. Nie ma oczywiscie naukowego dowodu na poparcie takiego twierdzenia, niemniej jednak wszyscy to wiemy. Cos tak jak ze swiatem i jego Stworca :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Kagan, nie mów o sobie w III osobie! IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 16.12.04, 13:15 Jak sie zwal, tak sie zwal. A moze jest jeden Kagan, ale w wielu osobach, jak w przypadku bogow chrzescijan? Co nie ulega watpliwosci to to, ze w Australii dochodzi polnoc, a wiec "u know who" idzie powoli spac... Pa, moi mili (mniej lub bardziej) adwersarze i nieliczni, niemniej istniejacy zwolennicy... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: Kagan, nie mów o sobie w III osobie! IP: *.globonet.hu 16.12.04, 13:17 Ile osób o podobnych zinteresowaniach, biegłych w języku polskim,(......tu sobie wstaw swoje wady, bo jeśli ja je wpiszę, to jak zwykle będą "personalne" pretensje;) ,ze specyficznym sposobem argumentacji,zainteresowanych UDOWODNIENIEM nieistnienia Boga może być w Mel...? Ponieważ nie mam wyników takich badań "socjologicznych" więc narazie tylko wierzę,że jest to jedna i ta sama osoba.(i narazie mi to wystarcza) Choć z drugiej strony, jakby policzyć czas potrzebny na napisanie tych wszystkich postów,to może mi wyjść,że doba w Australii na 48 godzin ;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Kagan, nie mów o sobie w III osobie! IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 16.12.04, 13:24 A moze sa na tym forum istoty, ktore zyja ponad naszym ludzkim czasem? Kto wie? Np. w czarnej dziurze, gdzie czas stoi, ale podobno mozna z niej wysylac informacje...;) Pa! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: Kagan, nie mów o sobie w III osobie! IP: *.globonet.hu 16.12.04, 14:23 Wierzysz w ich obecność na forum? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Kagan, nie mów o sobie w III osobie! IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 09:30 Kagan, jako ateista, w nic nie wierzy...;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: Kagan, nie mów o sobie w III osobie! IP: *.globonet.hu 17.12.04, 09:41 No proszę proszę!!! A wszystkie jego wypowiedzi wskazują na wiarę w nieistnienie Boga ;) Jak mi to wytłumaczysz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Kagan, nie mów o sobie w III osobie! IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:09 Jako religiant popelniasz tzw. falalcy of composition: ja wierze, ergo kazdy w cos musi wierzyc... Poczytaj: Mariusz Agnosiewicz www.racjonalista.pl/kk.php/s,1933 Stanisław Lem, "Wiara i wiedza", Bez Dogmatu, nr 36 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop Re: Kagan, nie mów o sobie w III osobie! IP: *.globonet.hu 17.12.04, 10:42 A pfe - ja Ci od "fanatycznych ateiściaków" nie jadę .... A co do tego że każdy w coś wierzy - to właśnie chcę Ci wykazać ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wirr Re: Czy ktoś coś wie o Kaganie, kto to jest? IP: *.azoty.tarnow.pl 16.12.04, 14:09 Chrześcijanko myślenie ,że istnieje jeden jedyny ateista ,który dniem i nocą nie ma nic innego do roboty jak walczyć z Tobą, pod setką różnych ników jest taką sama głupotą jak wiara w to ,że Ziemia,ma 12 tyś lat. Nie pochlebiaj sobie, racjonaliści mają większe przyjemności. Twoje słowa ,że Ty doskonale wiesz w co wierzysz, w 100% potwierdzaja moją tezę o pustocie słowa "bóg" szczególnie w TWOIM WYDANIU. Wielcy teologowie ważą każde słowo o Bogu ,zanim powiedzą cokolwiek, jeszcze więksi uważają, że o Bogu mogą mówić jedynie w sensie zaprzeczenia np "Bóg na pewno nie jest...., a niektórzy wręcz mówią ,że o tym o czym nie można mówić należy wyłącznie milczeć. Za to idiotka powie : Ja WIEM Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka do wirra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 14:17 (25) W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wirr Re: do wirra IP: 80.48.190.* 16.12.04, 18:48 No i co to niby ma znaczyć? Ze im kto głupszy tym bardziej religijny? Przecież im roztropniejszy to tym mądrzejszy A Ty za kogo sie uważasz za roztropną, czy religijną? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plank Re: do wirra IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.12.04, 19:22 Gość portalu: wirr napisał(a): > No i co to niby ma znaczyć? > Ze im kto głupszy tym bardziej religijny? Przecież im roztropniejszy to tym > mądrzejszy W sensie ścisłym oznacza to jedno-ludzie o wybujałej tzw. inteligencji są ludźmi wypaczonymi i szczególnie uciążliwymi życiowo.I nie ma zadnego innego sensu to określenie.Oczywiście ludzie inteligentni tez mogą doprowadzić do porządku swoja psychikę,tylko często im się to nie udaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: do wirra IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:16 Idac sladem twego rozumowania, to jedynie idioci maja 100% szanse dostac sie do nieba, bo oni maja nader prosta psychike. Juz imbecyl moze zaczac watpic w istnienie "bozi", jak mu dlugo tylka nie wycieraja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: do wirra IP: 67.131.131.* 17.12.04, 16:09 Dlatego imbecyle w Niego nie wierza :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: do wirra IP: 210.50.143.* 18.12.04, 10:38 Trzeba byc idiota, aby wierzyc w bozie chrzescjan... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Re: do wirra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 15:26 my nie wierzymy w bozie, tylko w Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: do wirra IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:14 Korelacja miedzy inteligencja mierzona IQ a religijnoscia mierzona czestotliwoscia modlow, jest silna, i wynosi ok. -0.9 (minus 90%): im kto glupszy, ten sie czesciej modli... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: do wirra IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:12 Wiara jest bowiem wylacznie dla ubogich duchem. Osoby z IQ ponad 100 nie maja czego szukac w tych starozydowskich przesadach... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Czy ktoś coś wie o Kaganie, kto to jest? IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:10 Dobrze podsumowales "janke", ktorej IBM obcina "chrzest"... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja(j) Def.: Kagan, zapytaj zainteresowanego. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 19:36 Czego Kagan kombinujesz z ta definicją. A moze warto z samym zainteresowanym pogadać? Tysiące razy przywołujesz imię Jahwe, dodając koniecznie Jehowa, i inne odmiany łącznie z transkrypcją hebrajską - tu masz odpowiedź. Nie muszę ci przypominać, ze na pytanie Mojzesza "Kim jesteś" [wg Biblii] Bóg sam siebie zdefiniował "Jestem który jestem". Określił w ten sposób swój najważniejszy atrybut - istnienie. On się określił jako byt istniejejacy, trwajacy. Nic tak nie trwa we wszechswiecie jak On. I tym się odróżnił od wszelkiego innego bytu. Nawet jesli Biblia pisana byla ręką jakiegoś starodawnego żydka, to jak ten starodawny zydek mógł wpaść na tak GENIALNY pomysł?! Takiego wynalazku filozoficznego nie spodziewałem się po ówczesnej mentalności semitów [swoją drogą przebij ich i wymyśl coś równie genialnego]. Raczej oczekiwałbym, że podaliby bardziej atrakcyjny opis - "jestem Potężny", "MOCNY" "MŚCIWY", czy jakkolwiek inaczej, żeby poezji dodać bajeru. A tenże żydek zadał ci takiego bobu! Sam na to wpadł, czy moze kosmici go podpuścili? Po co się zatem rozpraszasz na wszechmoc, wszechdobroć, mściwość, niedorozwój, pokracznosć czy obrzydliwość. Skoncentruj się na Jego ISTNIENIU. On sam tak się zdefiniował. A jakie przymioty do tego podstawowego przypisują mu religianci, to juz inna historia. [A z ekonometrii estymatory bayesowskie przerób, dobrze ci zrobi na frustrację] Ja[j] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Def.: Kagan, zapytaj zainteresowanego. IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:21 Sam Jahwe nie wie dobrze kim jest? Bozkiem zydow, czy tez plemienia tescia Mojzesza, czyli Jetry, Bozkiem chrzescijan, ale wtedy jest drugi po swym synie Jeszui, a moze idolem katolikow, ale wtedy ustepuje on ponadto Ojcowi Sw. i Maryi dziewicy... Estymatory nic tu nie pomoga, nawet metoda maximum likelihood... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja(j) Kagan, skup się.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 16:00 Gość portalu: Dodo napisał(a): > Sam Jahwe nie wie dobrze kim jest? > Bozkiem zydow, czy tez plemienia tescia > Mojzesza, czyli Jetry, Bozkiem chrzescijan, > ale wtedy jest drugi po swym synie Jeszui, > a moze idolem katolikow, ale wtedy ustepuje > on ponadto Ojcowi Sw. i Maryi dziewicy... > Estymatory nic tu nie pomoga, nawet metoda > maximum likelihood... Jak zwykle nie na temat, baranie, tzn. chciałem napisać - baronie (nie bierz tego przepalcowania ad personam). Ja nigdzie nie napisałe, że Jahwe nie wie kim jest. Zdawało mi się, ze to raczej ty w swojej frustracji poszukujesz Jego definicji. Stąd byly moje sugestie. Ale skoro nie docierają, to szkoda. Niestety poziomu intelektu i taktu nie zmienisz. A jeśli chodzi o tych chrześcijańskich bozków i obrzygiwanie autorytetów interlokutorów (oczywiście, że to nie jest ad personam), to może wrócimy do tematu puszczalstwa twojej żony (to też nie jest ad personam), i twojej wiary w to że to nieprawda (naukowiec jak w coś wierzy to jest religiant - Kagan). PS. Przypomnij sobie wątek z czerwca pt. "Kagan, tu się zakłada wątek dla ciebie". Pozdrawiam cię i kłaniam sie nisko, twój ulubiony Ja(j) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dodo Re: Kagan, skup się.... IP: 210.50.143.* 18.12.04, 10:31 Czlowieku! Ja jestem daawno po rozwodzie, wiec primo nie mam juz (na szczescie) zony, secundo nie tzw. zdrada byla powodem rozwodu, ale zwyczajna niezgodnosc charakterow. Biedaku! Ciagle klepiesz ten sam temat, atakujesz mnie wciaz ad personam, zamiast zajac sie, jak na zabonnego katola przystalo, modlami do twego zydowskiego idola... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja(j) Re: Kagan, nie denerwuj się i skup się.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 13:02 Gość portalu: Dodo napisał(a): > Czlowieku! Ja jestem daawno po rozwodzie, wiec primo > nie mam juz (na szczescie) zony, secundo nie tzw. zdrada byla > powodem rozwodu, ale zwyczajna niezgodnosc charakterow. J: Nie zartuj! Ona też nie lubiła twojego zajadliwego charakteru?! > Biedaku! Ciagle klepiesz ten sam temat, J: I vice versa. > atakujesz mnie wciaz ad personam, J: No, nie! Sorka, baranie, tzn. - chciałem napisać baronie. Umówiliśmy się (milcząco), że atak na wartosci, autorytety i przekonania interlokutora nie jest atakiem ad personam, tylko atakiem na owe wartosci itd. W podpisiku oddałem ci wszelkie szacuneczki. A twojej zony w tej konwencji mogę chyba nie lubić, nie? > zamiast zajac sie, jak na zabonnego > katola przystalo, J: O, o, o! Tu już kolega jakby chciał mnie dotknąć personalnie. Wkurzyłeś się czy co? > modlami do twego żydowskiego idola... :( J: I takoż ode mnie pozdrowionka dla twojej puszczalskiej. Szacuneczki nieustające i podziwionka dla tej powierzchownej wiedzuszki o wszystkim. Ja(j) PS. A co do tego atrybutu ciągłości istnienia Boga, to rozumiem, że jakbyś go akaceptował czy co? Skup no się trochę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Kagan, nie denerwuj się i skup się.... IP: 203.221.206.* 20.12.04, 03:33 Widze, ze chrzesijanie sie uaktywnili przed urodzinami swego zydowskiego idola... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: byla zona Re: Kagan, nie denerwuj się i skup się.... IP: *.aster.pl 10.01.05, 08:48 Re: Kagan, nie denerwuj się i skup się.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl Gość: Ja(j) 18.12.2004 13:02 + odpowiedz Gość portalu: Dodo napisał(a): > Czlowieku! Ja jestem daawno po rozwodzie, wiec primo > nie mam juz (na szczescie) zony, secundo nie tzw. zdrada byla > powodem rozwodu, ale zwyczajna niezgodnosc charakterow. J: Nie zartuj! Ona też nie lubiła twojego zajadliwego charakteru?! > Biedaku! Ciagle klepiesz ten sam temat, J: I vice versa. > atakujesz mnie wciaz ad personam, J: No, nie! Sorka, baranie, tzn. - chciałem napisać baronie. Umówiliśmy się (milcząco), że atak na wartosci, autorytety i przekonania interlokutora nie jest atakiem ad personam, tylko atakiem na owe wartosci itd. W podpisiku oddałem ci wszelkie szacuneczki. A twojej zony w tej konwencji mogę chyba nie lubić, nie? > zamiast zajac sie, jak na zabonnego > katola przystalo, J: O, o, o! Tu już kolega jakby chciał mnie dotknąć personalnie. Wkurzyłeś się czy co? > modlami do twego żydowskiego idola... :( J: I takoż ode mnie pozdrowionka dla twojej puszczalskiej. Szacuneczki nieustające i podziwionka dla tej powierzchownej wiedzuszki o wszystkim. Panie JA czy moglbys sie wreszczie przyczepic do wlasnej puszczalskiej zony! Sadzisz kazda kobiete wedlug wlasnej! Odczep sie wreszcie ode mnie BARANIE ! Nie przypominam sobie zebysmy sie poznali! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrześcijanka Kagan... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 11:21 czy ty wierzysz w miłość? z twoich wypowiedzi przebija ogromne zranienie. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Kim jest Kagan... 19.12.04, 01:25 Swego czasu zapełniał forum kraj swoimi poglądami na temat wiary, Żydów, Chazarów, Stanisława Lema, dzielenia przez zero, lotnictwa, obronności, oraz wielu innych rzeczach. Do dziś w Australii bieleją kości tych, którzy zbudowali sobie samolot według kaganich wskazówek... Swego czasu podał nawet swoje imię, nazwisko oraz miejsce pracy. Mieszka w Australii, co tłumaczy jego dziwne zachowanie. Podobno Australijczycy uważają go stworzenie dziwniejsze od dziobaka!!! Pokazywany jest z okazji uroczystości państwowych oraz jarmarków. KrisK P.S. Personaliów Kagana nie podaję, bo po co. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Uzupełnienie... 19.12.04, 21:46 Kagana nie lubię, a nawet nim pogardzam, za jego wyjątkowo wstrętne zachowania (t.j posty) przy okazji śmierci znanych osób. Pamiętam jego post gdy zmarł mecenas Wende... Samozwańczo nadałem wówczas Kaganowi tytuł "kundla forum Kraj". Może niesłusznie - co biedne kundelki winne? Ogólnie rzecz biorąc - to jest obszczymur . KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Uzupełnienie... IP: 203.221.206.* 20.12.04, 03:35 Czego sie boisz? Idz na calego! Kazdy w Australii wie, ze Kagan to alter ego dr Rygielskiego, szefa australijskiej Polonii, tego samego so za Gierka w "Politechniku" pisal peany na czesc partii naszej i rzadu naszego... Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Nie podpuścisz mnie... 20.12.04, 07:17 Gość portalu: Kagan napisał(a): > Kazdy w Australii wie, ze Kagan to > alter ego dr Rygielskiego, Otóż nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cohen Re: Nie podpuścisz mnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 23:29 groups.google.pl/groups?q=kagan&hl=pl&lr=&selm=000b01c05940%24ae1eb180%2401441d18%40computer.nycap.rr.com&rnum=1 Tu jest trochę o Kaganach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja(j) No, ale Panowie to są niezłe berety ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 18:37 Przecież, jak w Stanach przeguglują polski internet za "Kaganem" i zlokalizuja nasze forum, to smród na cały swiat! To im trzeba jakoś wyjaśnić!!! Co niniejszym czynię: Dear friends from the US: for your relative "KAGAN" search the Australian internet, not the Polish one!!! Fortunately for Poland he emigrated there. Regards, Ja(j) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: .... Berety?Ta jazda jest całkiem niezła ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 19:04 Gość portalu: Ja(j) napisał(a): > Przecież, jak w Stanach przeguglują polski internet za "Kaganem" i zlokalizuja > nasze forum, to smród na cały swiat! To im trzeba jakoś wyjaśnić!!! Co > niniejszym czynię: > > Dear friends from the US: for your relative "KAGAN" search the Australian > internet, not the Polish one!!! Fortunately for Poland he emigrated there. > > Regards, > > Ja(j) > Momencik!Czyżbyś tłumaczył się za Kagana?Cóś zniknął ostatnio? A może Ja(j) to drugie "ja" Kagana?Może to ta "wierząca" wersja? Dziwna,ale ciekawa hipoteza-co? Ja(j) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja(j) A tfuj, przepadnij...! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 23:05 > Momencik!Czyżbyś tłumaczył się za Kagana? J: No, przeca ja też na tym forum godołek. > Cóś zniknął ostatnio? J: Marzenie > A może Ja(j) to drugie "ja" Kagana?Może to ta "wierząca" wersja? J: A tfuj, zgiń, przepadnij, maro podła! Już bym wolał, żebyś mnie o Helę Marianową posądził. > Dziwna,ale ciekawa hipoteza-co? J: Bardzo dziwna. Czy ciekawa to wątpię. Jeszcze musiałbyś Kagana przekonać, by w nią uwierzył. W to jednak wątpię, bo wg niego "naukowiec (?) jak w coś wierzy to jest religiant". Ale mimo wszystko pozdry. Ja(j). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Szatana wzywasz?Czy wyzywasz?Pozdrawiasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 23:48 Kagan jest "niereformowalny"-czyżbyś tego nie dostrzegł? Więc nie będę go do żadnej hipotezy przekonywał.Hipotezy mają to do siebie że żyją wlasnym życiem. Ja(j) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja(j) Co je wagrane? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 00:13 Gość portalu: ... napisał(a): > Kagan jest "niereformowalny"-czyżbyś tego nie dostrzegł? > Więc nie będę go do żadnej hipotezy przekonywał.Hipotezy mają to do siebie ż > e > żyją wlasnym życiem. > > > Ja(j) Ja tylko się zdumiałem posądzeniem o bycie kaganowym drugim ja. Co do reformowalnosci, to nie mam wątpliwości. A Hipotezy niech sobie żyją. A z tym twoim Ja(j)em, to o co chodzi? Przecież chyba z soba nie gadam? Niepewnie pozdrawiam, Ja(j) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sztukmistrz Re: Co je wagrane? IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 08.01.05, 11:54 Macie obsesje na tle Kagana... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: .... Kagan jest narkotykiem-tyle,że nie do przełknięci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 17:01 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Kagan jest odwykowka... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 10.01.05, 07:03 ... dla uzaleznionych od religii, opium dla wierzacych mas... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Kagan jest odwykowka...o tak! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 11:04 Masz tutaj tyle wcieleń, przeciwstawnych wcieleń, że nie sposób się doliczyć...Bóg chrześcijan" wysiada "-ma ich tylko trzy... I jak tu, patrząc na twój przypadek, nie uznać ateizmu za wiarę(wyznanie)? Pokazujesz jaki jesteś potężny-brak pomostu do rozmów z każdym kto ma(swoje) inne zdanie... Daj znać gdy zaczniesz żadać ofiar(całopalne?), to się wyniosę nawet na Arktykę, bo może chciaż zimna się boisz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX Re: Kagan jest odwykowka... IP: 67.131.131.* 10.01.05, 16:39 To jakos bardzo cienko dziala ta odwykowka, skutecznosc praktycznie zerowa :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nauka? Do ekonomisty i politologa z doktoratem z filozofi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 09:04 Często powoływac się na ten wyświechtany mareksistowski frazes (religia - opium dla ludu)i nie akceptować stosunku samego Marksa i Engelsa do nauki jako równiez ideologii uzależnionej od ekonomii wolnorynkowej stworzonej przez burżuazję i mieszczuchów - niekonsekwentna bzdura !! Polecam lekturę choćby Das Weltbild des Kapitalismus w: Eine Auswahl aus seinem Lebenswerk autorstwa Otto Bauera, który w ciekawy i przejrzysty sposób nakreśla w duchu neomarksistowskim konsekwencje Marksowskich rozstrzygnięć podstawowych problemów dotyczących fałszywej świadomości i całej kulturowej nadbudowy ...Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sztukmistrz Re: Do ekonomisty i politologa z doktoratem z fil IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 13.01.05, 13:36 Twoj blad polega na tlumaczeniu roznych terminow niemieckich i angielskich jako "nauka". Weltbilt to nie to samo co Wissenschaft, a "nauka" tlumaczy sie na niemiecki tez jako Kunde czy Lehre... Science po angielsku to zas tylko nauki przyrodnicze, bowiem spoleczne to sa "arts"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nauka? Re: Do ekonomisty i politologa z doktoratem z fil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 16:38 Zapewniam, że o oddanie jak najwierniej myślu autora pracy (którj tytuł podałem w oryginale) zadbali z pewnością jego polscy tłumacze m.in. w przekładzie zamieszczonym w : Problemy socjologii wiedzy, praca zbiorowa (gdzie tłum. w/w tekst N.Skwieciński). To co pisze Bauer natomiast niewiele ma wspólnego ze wspomnianymi przez Ciebie Sztukmistrzu problemami językowymi (dlatego nawet nie podejmuję dyskusji na ten temat), a skupiją się po prostu na analizie konsekwencji teoretycznych wynikających z zaakceptowania marksistowskiej wizji społeczeństwa (także wiec jego kulturowej nadbudowy czyli m.in. nauki). Używanie twierdzeń związanych z tą ideologią traci wyraźny sens po oderwaniu od jej szerokiego kontekstu teoretycznego (żeby to zobrazować mogę powiedzieć np. wszystko jest względne w odniesieniu do ludzkich wypowiedzi, rzekomo nawiązując do teorii względności, a na prawdę mając na myśli konwencjonalizm...). Co do nauk społecznych jako "arts" ? Hmmm... chyba nie widzę w tym określeniu zadej większej i frapujacej konsekwencji dla ludzkiego poznania, równie dobrze mogłyby być określane mianem "ideology" , "conviction" etc. struktura języka jest relatywna i historycznie zmienna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sztukmistrz Re: Do ekonomisty i politologa z doktoratem z fil IP: *.82.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 16.01.05, 11:13 Pseudonaukowy belkot... :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sztukmisztrz Re: Nie podpuścisz mnie... IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 06.01.05, 13:15 a to czemu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Adminie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 16:23 Kagan tak się ukrywa, taka konspiracja, a u mnie tak jakby "kangury po kompie biegają". Może wiesz coś na ten temat? Pozdrawia ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaduła spuść go z wodą w klozecie ! IP: *.iod.krakow.pl / *.IOd.krakow.pl 14.01.05, 12:42 Odpowiedz Link Zgłoś