marcinlet 09.03.05, 11:43 Jak w temacie. Ja się wypowiem później. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: LUCYFER Psychoanaliza to wiara a nie nauka. Nie moj temat. IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 09.03.05, 15:20 Odpowiedz Link Zgłoś
marcinlet Re: Psychoanaliza to wiara a nie nauka. Nie moj t 09.03.05, 16:56 Istnienie nieświadomych procesów psychicznych raczej nie jest kwestią "wiary". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Spiral_Archiitect Re: Psychoanaliza to wiara a nie nauka. Nie moj t IP: *.krakow.pl 09.03.05, 19:37 Jest kwestią faktu. I co z tego ? Odpowiedz Link Zgłoś
marcinlet Re: Psychoanaliza to wiara a nie nauka. Nie moj t 09.03.05, 20:41 Gość portalu: Spiral_Archiitect napisał(a): > Jest kwestią faktu. I co z tego ? No chyba to, że jakoś te procesy trzeba spróbować poznać. Oczywiście do końca się nigdy nie uda, bo nie byłyby to już procesy "nieświadome". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pikador Re: Freud, psychoanaliza - co sądzicie? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 09.03.05, 19:49 O ile pies może nie mieć podświadomości,czy wilk,to ten problem u człowieka w czasach kiedy myło sie rzadko był niedoceniany.Jeżeli ma się kota na JEDNYM punkcie to powstaje pytanie dlaczego tylko jeden kot.Pan Bóg chyba chciał zadziwic czzłowieka albo przerazić,ale to też sprawa wejścia i utrzymywania się na właściwej ścieżce i w proporcji. Odpowiedz Link Zgłoś
spiral_architect Re: Freud, psychoanaliza - co sądzicie? 09.03.05, 23:42 Skkoro pies śni to ma cos na ksztralt ludzkiej podswiadomosci, oczywsicie stosownie do stopnia ewolucyjnego rozwoju jego mozgu. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Hochsztaplerstwo, ja u Denikena 09.03.05, 22:45 Na szczęście eksperymenty z druciana "matką" obaliły psychoanalizę Odpowiedz Link Zgłoś
spiral_architect Re: Hochsztaplerstwo, ja u Denikena 09.03.05, 23:45 dokowski napisał: > Na szczęście eksperymenty z druciana "matką" obaliły psychoanalizę :))) Mowisz o ekseprymentach Harlowe'ow ? Jesli tak to chyba sie mylisz. PS Nie mozna "obalic: psychoanalizy. Istnienie podswoadomosci i przedswiadomosci jest faktem, niezaleznie od tego czy sa to na nie dobre terminy. poczytaj o eksperymentach Berga, hipnozie, dziesiatkach innych spraw. Porownywanie freuda z Daenikenem jest hanba dla tego kto porownuje. Odpowiedz Link Zgłoś
marcinlet Re: Hochsztaplerstwo, ja u Denikena 10.03.05, 18:55 spiral_architect napisał: > Mowisz o ekseprymentach Harlowe'ow ? Jesli tak to chyba sie mylisz. > > PS Nie mozna "obalic: psychoanalizy. Istnienie podswoadomosci i przedswiadomosc i > jest faktem, niezaleznie od tego czy sa to na nie dobre terminy. > poczytaj o eksperymentach Berga, hipnozie, dziesiatkach innych spraw. > Porownywanie freuda z Daenikenem jest hanba dla tego kto porownuje. Cóż, opór przeciwko psychoanalizie to doskonale znana rzecz. Większosć krytyki psychoanalizy to tylko emocjonalne teksty typu: hochsztaplerstwo, Deniken, Freud to zboczeniec, maniak seksualny, Żyd, psychoanaliza to brednie itd. Bez żadnych konkretów. Nie chodzi tu o rzeczową dyskusję ale o zwykłą reakcję obronną przeciwko ujawnieniu nieświadomych treści naszej psychiki. Po prostu niektórym ludziom wydaje się, że są w pełni "racjonalni", a przecież to nieprawda. Odpowiedz Link Zgłoś
marcinlet Re: Hochsztaplerstwo, ja u Denikena 10.03.05, 19:15 A ten eksperyment Harlowe'ów o którym wspomniał Spiral Architect (jeśli o ten rzeczywiście chodzi) przeprowadzono zdaje się z małpami. Co to ma wspólnego z psychoanalizą - nie wiem, chyba, że gdzieś przeprowadza się analizę małp. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski To są takie same fakty jak istnienie duszy i Boga 16.03.05, 23:28 spiral_architect napisał: > Istnienie podswoadomosci i przedswiadomosci jest faktem W rzeczywistości nic takiego nie istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 podswiadomosci istnienie IP: *.ljcrf.edu 17.03.05, 02:00 > > Istnienie podswoadomosci i przedswiadomosci jest faktem > dokowski napisał: > W rzeczywistości nic takiego nie istnieje. I tu sie mylisz bardzo. Nie siedze w neurobiologi ale jesli dobrze pamietam w eksperymentach z ludzmi z rozszczepionym mozgiem (przeciecie spoidla wielkiego uniemozliwiajace normalne kontaktowanie sie polkul mozgowych) kiedy w jednym polu widzenia pokazywano pacjentowi pornografie to czerwienil sie /robil sie zazenowany ale za diabla nie byl w stanie powiedziec co jest na tym obrazku. Sprobuj to wyjasnic bez podzialu odbieranej rzeczywistosci na swiadoma (ktora mozesz zwerbalizowac) i nieswiadoma. BTW, prawdziwosc psychoanalizy nie zalezy od podswiadomosci istnienia -> teoria moze sensownie opisywac/przewidywac pewne fakty za to lamac sie na innych. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski To zupełnie co innego 19.03.05, 15:46 Gość portalu: scept89 napisał(a): > Sprobuj to wyjasnic bez podzialu odbieranej rzeczywistosci na swiadoma > (ktora mozesz zwerbalizowac) i nieswiadoma. Granica między świadomym a nieświadomym jest zmienna. Nie trzeba odwoływać się do uszkodzeń mózgu, aby badać i opisywać to, co bywa nieświadome (a innym razem bywa świadome). Można mówić o (częściowo) nieświadomym myśleniu syntetycznym, które nazywamy intuicją, a czasem przeczuciem. Można mówić o postrzeganiu, którego skutków czasem jesteśmy świadomi, a czasem nie. Bywa że zobaczymy coś i zapamiętamy, będąc tego zupełnie nieświadomi, a po kilku minutach ktoś zada nam właściwe pytanie i okazuje się, że przypominamy sobie to i odpowiadamy na pytanie, stając się świadomi tego, co kilka minut temu zobaczyliśmy. Mowa ciała zwykle postrzegana jest i interpretowana nieświadomie, ale po odpowiednim przeszkoleniu (psychoterapia, gimnastyka korekcyjna, niektóre szkoły medytacji, tai chi chuan itd.) mowa ciała innych ludzi staje się dla nas czytelna. Nie istnieje jednak podświadomość tak jak pojmują ten byt psychoalitycy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcinlet Re: To zupełnie co innego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 09:11 Oczywiście status ontologiczny podświadomości nie jest do końca jasny. Ale to już sprawa filozofów, fizycy też się nie zastanawiają nad sensem materii i sił fizycznych. Przy okazji nie można mylić podziału na procesy świadome, przedświadome i nieświadome z podziałem na id, ego i superego. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Jednak ludzie światli mówią "nieświadome" a nie... 20.03.05, 11:17 Gość portalu: Marcinlet napisał(a): > Oczywiście status ontologiczny podświadomości nie jest do końca jasny. Ale to > już sprawa filozofów (...) nie można mylić podziału na procesy świadome, > przedświadome i nieświadome ... "podświadome". Wiara w podświadomość jest czymś odmiennym, niezależnie od jej statusu ontologicznego, od wiedzy o procesach nieświadomych - to nie wynika wyłącznie z niechlujstwa językowego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 podswiadomosc psychoalityczna IP: *.ljcrf.edu 22.03.05, 00:35 Jesli dobrze rozumiem w/g Ciebie swiadomosc to takie okienko ktore porusza sie po tasmie filmowej naszej pamieci raz wychwytujac zapisane obrazy, innym razem zostawiajac je w ciemnosci. To czy cos zauwazamy czy tez nie zalezy od naszej pamieci i uwagi (glownie). Tyle ze jak zdajesz sobie sprawe istnieja krypto-masochisci/homoseksualisci ktorzy to cale zycie w hmm, niesatysfakcjonujacych zwiazkach sa w stanie przetrwac i tak jakby nie zdaja sobie sprawy z tego co ich w rzeczywistosci "nakreca". To nie jest tak ze pewnego poranka Jasio odkryl ze bol sprawia mu przyjemnosc po czym na lata o tym zapomnial, nieprawdaz? Ergo, trudno zaprzeczac istnieniu potrzeb/marzen/dazen ktorych sobie nie uswiadamiamy. dokowski napisał: > Nie istnieje jednak podświadomość tak jak pojmują ten byt psychoalitycy. Nie jestem psychoalitykiem tak ze moze zdefiniuj co masz na mysli a nie bombarduj dywanowo twierdzac ze zadna podswiadomosc nie istnieje tylko po to aby zawezac pojecie w nastepnym poscie. Nie ma po co krzesel lamac jak o roznych podswiadomosciach mowimy. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Mam na myśli byt, jako desygnat tego słowa:... 22.03.05, 01:00 Gość portalu: scept89 napisał(a): > zdefiniuj co masz na mysli a nie > bombarduj dywanowo twierdzac ze zadna podswiadomosc nie istnieje ...obszar pamięci, którego nie da się wydobyć na powierzchnię świadomości bez pomocy psychoanalizy; zbiór popędów, z których istnienia sami nie zdamy sobie sprawy bez pomocy psychoanalizy; jakieś intencje, których nie uświadomimy sobie bez ...; jakieś uprzedzenia, których ...; jakiś wstydliwy osąd o własnej osobie, którego...; jakieś wyparte uczucia do ojca czy innej strasznej osoby, której tak się boimy, że bez pomocy psychoanalityka ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Mam na myśli byt, jako desygnat tego słowa:.. IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 22.03.05, 01:24 dokowski napisał: > Gość portalu: scept89 napisał(a): > > > zdefiniuj co masz na mysli a nie > > bombarduj dywanowo twierdzac ze zadna podswiadomosc nie istnieje > > ...obszar pamięci, którego nie da się wydobyć na powierzchnię świadomości bez > pomocy psychoanalizy; zbiór popędów, z których istnienia sami nie zdamy sobie > sprawy bez pomocy psychoanalizy; jakieś intencje, których nie uświadomimy sobie > > bez ...; jakieś uprzedzenia, których ...; jakiś wstydliwy osąd o własnej > osobie, którego...; jakieś wyparte uczucia do ojca czy innej strasznej osoby, > której tak się boimy, że bez pomocy psychoanalityka ... Wiele zależy od dojrzałości pozycji społecznej i inteligencji w dobrym i bardzo złym tego znaczeniu.Na pewno nie możemy spokojnie myśleć o zrobieniu rzeczy nienormalnych i represjonowanych.Na przykład załatwienie się na środku miasta to rzecz nie spotykana a teoretycznie ludzka w pewnych wypadkach.Szwedzi tolerują bardzo dobrze seks w toaletach publicznych a Polacy są pod tym względem bardzo zachamowani.Co do krypto-masochistów/homoseksualistów to czy istnieją krypto-denaci i krypto-chuligani?Wydaje mi się,że przypisywanie pewnych faktów rzeczywistości przypomina doszukiwanie się obrazu na telewizorze bez włożonej anteny.Jeżeli zalega w nas lęk pozostały po sytuacjach traumatycznych w których nie byliśmy w stanie przeanalizować zagrożeń i relacji to dochodzi do absurdalnych pomyłek,żeby nie powiedzieć urojeń,w których znajomość pozorna pewnych sytuacji jest najgorszym szatańskim doradcą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 krypto-* IP: *.ljcrf.edu 22.03.05, 01:48 >co do krypto-masochistów/homoseksualistów to czy > istnieją krypto-denaci i krypto-chuligani? Wyobraz sobie istote X (plec niewazna) bezorgazmiczna przez lat Y. Ta sama osoba po wychlostaniu tylka w momencie Z ma orgazm. Uwazasz ze X jest dwustanowy/a: przez Y lat nie byl/a masochista/ka o od momentu Z stala sie masochista/ka i niajakiego nieuswiadomionego stadium posredniego pomiedzy tymi stanami nie ma? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: Mam na myśli byt, jako desygnat tego słowa:.. IP: *.ljcrf.edu 22.03.05, 01:38 Wyrzucilem z Twoich jedynie "przy pomocy psychoanalizy": > ...obszar pamięci, którego nie da się wydobyć na powierzchnię świadomości co do wykopywania prastarych sexual abuse to zgoda -> kolosalne naduzycia i brak dowodow. jesli zastapisz psychoanalize ciocia z albumem ze starymi zdjeciami z Twojego dziecinstwa no to chyba jednak da sie do czegos tam dokopac? (== nie wykluczam a priori niemoznosci przypomnienia sobie zapomnianych zdarzen czy to przez ciocie czy to przez psychologa/psychiatre) >zbiór popędów, z których istnienia sami nie zdamy sobie sprawy pogadaj z gejami co to do swojej orientacji dochodzili/uswiadamiali ja sobie przez czas jakis. Nie jestesmy przezroczysci dla introspekcji. >jakieś intencje, których nie uświadomimy sobie Patrz introspekcja. Niektorzy obserwuja swoje dzialanie i sa w stanie dostrzec wlasne bledy inni jakby wrecz przeciwnie. Zapal oprawcow w wiezieniach co to bija/torturuja "dla porzadku/sprawy" przychodzi na mysl. >wstydliwy [nieuswiadomoiony] osąd o własnej osobie To jest pytanie dla praktykujacego psychologa ;-) >jakieś wyparte uczucia do ojca czy innej strasznej osoby, zalezy o jakich uczuciach mowimy. Kompleks Edypa/Elektry przez ktory to jakoby kazdy z nas mial przechodzic to jest to niefalsyfikowalna bzdura. Co do tzw. mieszanych uczuc (glownie negatywnych) w stosunku do rodzicow/dzieci/etc. to polecam "Born into brothels" -> dziwnymi drogami rodzinne uczucia chadzaja... Odpowiedz Link Zgłoś
marcinlet Re: Mam na myśli byt, jako desygnat tego słowa:.. 22.03.05, 09:12 Gość portalu: scept89 napisał(a): > Wyrzucilem z Twoich jedynie "przy pomocy psychoanalizy": > > > ...obszar pamięci, którego nie da się wydobyć na powierzchnię świadomości > > > co do wykopywania prastarych sexual abuse to zgoda -> kolosalne naduzycia i > brak > dowodow. > > jesli zastapisz psychoanalize ciocia z albumem ze starymi zdjeciami z Twojego > dziecinstwa no to chyba jednak da sie do czegos tam dokopac? (== nie wykluczam > a > priori niemoznosci przypomnienia sobie zapomnianych zdarzen czy to przez ciocie > czy to przez psychologa/psychiatre) Nie uda się ukrywać, że wiele tych wypartych wydarzeń w rzeczywistości nigdy się nie zdarzyło. Sam Freud to zauważył i doszedł do wniosku, że czasem nie chodzi o rzeczywiste, traumatyczne przeżycia z dzieciństwa (pacjent jako ofiara), ale o podświadome fantazje na temat takich przeżyć (pacjent jako sprawca, fantazje edypalne). Ja bym to drugie podejście porównał do halucynacji: wiadomo, że obiekt, który ktoś "widzi" nie istnieje, ale istnieje jakoś złudzenie tego obiektu, które na obserwatora wpływa. Odpowiedz Link Zgłoś
spiral_architect Re: To są takie same fakty jak istnienie duszy i 17.03.05, 19:37 dokowski napisał: > spiral_architect napisał: > > > Istnienie podswoadomosci i przedswiadomosci jest faktem > > W rzeczywistości nic takiego nie istnieje. Dokowski Istnienie podswiadomosci i przedswiadomosci jest faktem - inna sprawa jest to czy pojecia jakich uzywamy na ich okreslenie sa wlasciwe. Pokaz mi psychologa, ktory zaprzeczy istnieniu nieswiadomej motywacji, albo - tym bardziej - tzw. mechanizmow obronnych. Byc moze Ty piszesz nie o psychoanalizie, lecz o jej SKUTECZNOSCI W TERAPII ? jesli tak, to gotow jestem sie z Toba zgodzic. natomiast co do wartosci wyjasnien psychoanalitycznych 9choc sa one czesto posuniete za daleko: Freud, Jung, bettleheim, a nawet Lowen), nie mam raczej wiekszych watpliwosci :). pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Ale za to przepraszam 16.03.05, 23:36 spiral_architect napisał: > dokowski napisał: > > > Na szczęście eksperymenty z druciana "matką" obaliły psychoanalizę Oczywiście że mi się pomyliło. Eksperymenty te obaliły behawioryzm, a nie psychoanalizę. Psychoanaliza została obalona w wyniku wielu spektakularnych procesów w USA, kiedy to pacjenci, którzy miesiącami leczyli się u psychoanalityków z depresji, zostali wyleczeni natychmiast jednym lekarstwem przez zwyczajnego lekarza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcinlet Re: Ale za to przepraszam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.05, 10:04 dokowski napisał: > spiral_architect napisał: > > > dokowski napisał: > > > > > Na szczęście eksperymenty z druciana "matką" obaliły psychoanalizę > > Oczywiście że mi się pomyliło. Eksperymenty te obaliły behawioryzm, a nie > psychoanalizę. Psychoanaliza została obalona w wyniku wielu spektakularnych > procesów w USA, kiedy to pacjenci, którzy miesiącami leczyli się u > psychoanalityków z depresji, zostali wyleczeni natychmiast jednym lekarstwem > przez zwyczajnego lekarza Jest to więc może wina niekompetentnych amerykańskich psychoanalityków, którzy rzeczywiście źle się przysługują tej dziedzinie wiedzy czy psychoterapii, a nie psychoanalizy jako całości. Oraz ich klientów, którzy uważają analityka za jakiegoś czarodzieja, który raz dwa ich wyleczy i nic się nie przykładają. Także trzeba zrozumieć, że psychoanaliza nie jest jakąś uniwersalną formą terapii, że nie leczy wszystkiego. Poza tym zadaniem psychoanalizy moim zdaniem nie jest tyle zwykłe "wyleczenie", ale też zrozumienie nieświadomych procesów zachodzących w psychice osoby analizowanej. Tak przy okazji czy coraz liczniejsze niedopatrzenia w chirurgii (a to źle zoperują, a to skalpel zostawią itp.) są dowodem na jej nieprzydatnosć? Oni też mają wiele procesów. Teraz na temat długotrwałości psychoanalizy. Ale trzeba odróżnić psychoanalizę od psychoterapii psychoanalitycznej i terapii krótkoterminowej. Psychoanaliza nie ma na celu tylko "wyleczenia" ale głównie zanalizowanie, "zrozumienie" nieświadomych procesów klienta. Po to on właśnie idzie do psychoanalityka, od razu dostaje też informację, że będzie długo (conajmniej 300 h) i trudno, bo niby dlaczego ma być łatwo? Nikt mu przecież nie każe przychodzić. Psychoterapia psychoanalityczna: tu już chodzi o terapię psychiki, trwa do 300 godz.). Terapia krótkoterminowa - nie analizujemy całej psychiki, ale tylko jeden problem. Trwa maksymalnie 30 godzin. Psychoanaliza pozwala uniknąć wygodnej ścieżki medykalizacji powszednich cierpień psychicznych (niezrozumiałe nazwy, łacińskie recepty itp.). No bo co z tego, że wezmę tabletkę, coś tam się poprawi w mózgu, skoro wcześniej czy później może znowu się problem pojawić. Ja chcę wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Analityk jeśli nawet do końca nie wyeliminuje konfliktu, to pozwoli go zrozumieć, jakoś go zmniejszy, zneutralizuje. Ale wiele też zależy od osoby analizowanej. Żeby tabletka działała nic nie muszę zrobić tylko ją połknąć. Działanie analizy w równej mierze zależy ode mnie co od analityka. Tyle na temat praktyki, potem może coś wiecej, ale nie chcę przedłużać. Teraz teoria. Istnienie nieświadomości nie jest jak istnienie Boga czy duszy. Bóg to pojęcie ze świata "nadprzyrodzonego", a nieświadomość istnieje w świecie realnym. Nie jest to też jakaś "rzecz", wyodrębnione miejsce w mózgu, które da się "zobaczyć", ale pewien proces, funkcja mózgu. Umysłu też nie widzisz. Czy procesy nieświadome istnieją. Wiemy to z codziennej praktyki. Ile to razy powiedzieliśmy czy zrobiliśmy coś czego wcale nie zamierzaliśmy. Często denerwujemy się czymś bez racjonalnego powodu, nachodzą nas jakieś natrętne myśli. Wyładowujemy swą agresję na niewinnych osobach, dlaczego? Jest eksperyment, w którym wyszło, że odczytanie nieprzyjemnego słowa eksponowanego w czasie bliskim progu spostrzegania przychodzi osobom badanym z trudem lub nawet jest niemożliwe. Natomiast słowa o neutralnej treści są w tych samych warunkach odczytywane swobodnie. Glucksberg i King (Glucksberg S., King L. Motivated forgetting mediated by implicit verbal chaining: A laboratory analog of repression. “Science” 1967, 27, s. 517-519) kojarzyli nonsesowne sylaby z przykrym szokiem elektrycznym. Sylaby te były szybciej zapominane niż inne, których wyuczeniu nie towarzyszyły żadne przykre doświadczenia. Jest też eksperyment biograficzny, w toku którego osoby opisują przykre i przyjemne wydarzenia ze swego życia. Znaczna liczba wydarzeń przykrych zostaje pominięta wskutek zapomnienia. (źródło: Kazimierz Obuchowski, Przedmowa do III wydania w przekładzie polskim "Wstępu do psychoanalizy" S. Freuda, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2003). Tak więc nieświadome procesy psychiczne istnieją. Przy okazji: nie można tak do końca do nich podchodzić jak fizycy, którzy chcieliby zbadać fizykę kwantową metodami fizyki klasycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Tego nie można rozdzielać 20.03.05, 12:01 Gość portalu: Marcinlet napisał(a): > Poza tym zadaniem psychoanalizy moim zdaniem nie jest tyle > zwykłe "wyleczenie", ale też zrozumienie nieświadomych procesów Największy naukowiec i nauczyciel w historii - Richard Feynmann - powiedział przy okazji rozważań na temat nauki: "Najbardziej oczywistą cecha nauki jest jej stosowalność, właśnie dzięki nauce dysponujemy większymi możliwościami wytwarzania rzeczy". Był to wykład popularny więc mistrz pozwolił sobie na pewne uproszczenie pojęcia "stosowalności", ale sens tego zdania w kontekście całości jest jasny, z pewnością w przypadku medycyny czy psychoterapii oczekujemy stosowalności w formie nowych skuteczniejszych terapii, a nie wytwarzania rzeczy namacalnych. Dla mnie jest równie oczywiste, że nie może być nazywana nauką dziedzina wiedzy, która służy do wytwarzania rzeczy zepsutych lub fałszywych. Psychoanaliza fałszywie opisuje przyczyny i mechanizmy zachować i problemów ludzkich, dlatego terapia oparta na psychoanalizie jest nieskuteczna (pomijając fakt, że skutecznie drenuje kieszenie pacjentów). Możnaby oczywiście sobie polemizować na ten temat do woli, gdyby nie fakt, że zostało to udowodnione w wielu spektakularnych procesach sądowych z udziałem biegłych naukowców z różnych dziedzin. Teoria która mówi, że kiedyś w dzieciństwie w podświadomości zawiązał się jakiś węzeł gordyjski, który rozplątać może tylko psychoanalityk w minimum 300 h terapii, jest teorią fałszywą w sytuacji, gdy inna teoria mówi, że jakiś gen działa słabo i dlatego jakieś receptory w komórkach mózgu słabo wychwytują dopaminę czy serotoninę czy jakiś inny hormon, i gdy wystarczy podać jeden lek, który natychmiast poprawia wychwytywanie tego hormonu i w ciągu jednego dnia wszystkie problemy pacjenta znikają. Jeżeli chcemy zrozumieć nieświadome procesy, to nie możemy brać pod uwagę teorii, które daję w efekcie fałszywe lub nieskuteczne terapie oparte na tej teorii. W moim przekonaniu psychoanaliza oddala nas od możliwości zrozumienia nieświadomych procesów, nawet jeśli wydaje nam się, że coś tam układa nam się w głowie - jest to jednak układanka fałszywa. Między psychoanalizą a psychiatrią zachodzi dokładnie taka sama relacja jak między astrologią a psychologią. Astrologia też ma swoje teorie (o wpływie interferencji fal grawitacyjnych na człowieka czy innych oddziaływań od planet), które wyjaśniają źródła naszych problemów i zachowań, a jej skuteczność (w drenowaniu portfeli) jest taka sama jak psychoanalizy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: delta Re: Freud, psychoanaliza - co sądzicie? IP: *.dyn.optonline.net 15.03.05, 07:58 Psychoanaliza jest chyba jak mi sie wydaje klasyfikowana obecnie jako nauka i to czesc medycyny. Freud jest uwazany za jej ojca,ale po nim bylo wielu,ktorzy przyczynili sie do rozwoju tej dziedziny wiedzy. Wlasciwie nie zaszli oni od niego zbyt daleko,jak fizycy od Einsteina. Niemniej jednak jest to doac ciekawa dziedzina wiedzy o ludzkiej podswiadomosci. Wynikac moze z tego takie a nie inne zachowanie sie czlowieka, Freud poddal czlowieka analizie kleski,jest to analiza w ktorej sie stwierdza ze czlowik jest stworzony tylko do dwoch rzeczy,a mianowicie do rozmanazania i smierci.Jest to niby oczywiste obserwujac swiat,tzn. nature,gdyz podaobnie jest i u zwierzat.Niestety ale Freud poszedl dalej,mowiac,ze poped seksualny ktory jest wspolny czlowiekowi i zwierzetom,u czlowieka ogrywa inna jakby role. Jest on podstawa dynamiki zycia ludzkiego i jego tzw."dobrego samopoczucia" w sensie zdrowia i aktywnosci zyciowej.Wszelkie zaburzenia w tym obszarze prowadza do degeneracji,poczawszy od braku checi do zycia (pewnej apatii) depresji,stanow psychopatoligicznych na zboczeniach i morderstwach konczac. Oczywiscie on to wyolbrzymil,tak jak kazdy filozof wyolbrzymia to o czym mowi.Tyle tylko,ze kiedy sie nad tym zastanowimy,to ilez tam prawdy. Jego nastepcy mowili roznie,chociaz podobnie do niego. I tak psychoanaliza stala sie nauka ktora jak kazda chce pomoc czlowiekowi w jego bolu i udrece tego swiata z puntu widzenia naukowego,medycznego. Wymyslono wiec z czasem wiele lekow ktore zapobiegaja tym stanom a ktore kiedys ludzie okreslalali jako "opetanie poprzez szatana".Sa to leki psychotropowe i obecnie dosc skuteczne w leczeniu nawet tak groznch chorob jak depresja paranoidalna,czy schizofrnia lub nawet neurastenia. Wydaje mi sie,ze jest to wystarczajacym dowodem na to,ile ten czlowiek wnisol do psychoanalizy ludzkiej i ze jest ona dziedzina wiedzy chcacej pomoc czlowiekowi choremu,a wiec jest obecnie czescia medycyny. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Freud, psychoanaliza - co sądzicie? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.03.05, 12:18 Daleki jestem od pomagania komukolwiek,dlatego do farmakologii mam stosunek negatywny.Nie jest do końca jasne jaka jest percepcja szatana i wszelkich jego podniet i pokus-czy świadoma czy nieświadoma.Inteligenci o nastawieniu wesołkowatym mają tendencję do trywializowania sfery szatana jako działania "strow mana" albo raczej "strow satana" przy czym trzeba wytrwać w pamięci,że dajemy szatanowi czas na manipulacje.Może podobnie jak seks(i rzadziej agresja) religia i zjawiska nadnaturalne są spychane do sfery nieświadomej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcinlet Psychoanaliza: nauka czy hermeneutyka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 12:24 Freud uważał, że psychoanaliza ma taki sam status, jak nauki biologiczne. Wielu obecnych psychologów ocenia jej wartość za pomocą współczesnych standardów naukowości. Niektórzy nie zgadzają się z tym: psychoanaliza nie jest nauką. Najwyżej jest dyscypliną "wyjaśniającą" (hermeneutyką), w której próbuje się rozumieć (a nie wyjaśniać) subiektywne doświadczenie. Zarzuca się teoriom Freuda, że nie można ich weryfikować eksperymentalnie itp. Można je oceniać tylko za pomocą kryteriów używanych do oceny narracji: koherencji, stopnia zrozumiałości, ciągłości i zdolności do wzbudzania uczuć estetycznych. Tak więc teorie Freuda należy tu rozpatrywać jako pewne metafory, które mogą być poddane analizie artystycznej, a nie jako hipotezy weryfikowalne na podstawie prawdy historycznej. Inni zaś sądzą, że należy rozszerzyć pojęcie "nauki", aby można było nim objąć indywidualne studia przypadku i subiektywny sposób prowadzenia analizy przez anlityka. Tu psychoanaliza byłaby zarówno nauką empiryczną jak i hermeneutyką, ponieważ jest też wielopoziomowa. Na niektórtych poziomach można ją poddać weryfikacji empirycznej, na innych nie. No a teraz konkretniej. S. Fisher i R. P. Greenberg w "The Scientific Credibility of Freud's Theories and Therapy" (New York, 1977) piszą o różnych, często wyrafinowanych badaniach weryfikujących teorie Freuda (piszę o tej książce z pośredniego źródła, więc nie wiem jak tam dokładnie było). Autorzy doszli do wniosku, że cechy charakteru faktycznie odnoszą się do proponowanej przze Freuda oralnej lub analnej fazy rozwoju. Jest też tak, że cechy te powstają jako odpowiedź na doświadzcenia związane z przeżywaniem własnego ciała w dzieciństwie. Niektóre aspekty kompleksu Edypa u chłopców (rywalizacja z ojcem, fantazje erotyczne związane z matką) są potwierdzone badaniami empirycznymi. Udowodniono istnienie skłonności do reakcji lękowych i obawy przed uszkodzeniem ciała jako odpowiedzi na stymulację erotyczną (kompleks kastracyjny). Niestety nie wiem na czym dokładnie te eksperymenty polegały, jak ktoś wie to będę wdzięczny za pomoc. Co zostało nie potwierdzone? Rozwiazanie sytuacji konfliktowych z ojcem i identyfikacja z męską rolą nie są zwiazane z lękiem przed ojcem, ale raczej z ciepłą i opiekuńczą postawą ojca. Standardy superego u chłopców nie są bardziej surowe niż u dziewcząt. Inne różnice w osobowości obu płci też nie zostały potwierdzone. Nie zostało też potwierdzone, że sny reprezentują synboliczne pragnienia wyparte do podświadomości. Teraz na temat podejścia hermeneutycznego. Psychoaanliza byłaby tu systemem pozwalającym na zinterpretowanie i odkrycie znaczen głęboko ukrytych pod powierzchnią badanego zjawiska. No ale skąd wiadomo, czy interpretacje są poprawne, co jeżeli są ze sobą sprzeczne? Tak więc przyznam, że trudno jednoznacznie, bez uprzedzeń, określić status psychoanalizy i wątpię by kiedykolwiek się udało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a. Re: Freud, psychoanaliza - co sądzicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 20:21 Uważam, że psychoanaliza jest ciekawym podejściem do wyjaśnaiania wielu zagadnień ludzkiej natury, jej świadomych i nieświadomych aspektów. Jednakże istnieje niewielu psychoanalityków lub terapeutów postrzegających siebie jako pracujących w tym paradygmacie, którzy zdobyli umiejętność poprawnego stosowania metod proponowanych przez Freuda i jego następców. Odpowiedz Link Zgłoś