Dodaj do ulubionych

trudny problem emerytów....

21.11.05, 23:06
Propozycja polskiego ministra pracy i polityki społecznej Krzysztofa
Michałkiewicza, aby zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn, wywołała w
Polsce duże emocje. Choć nowy rząd zastrzega się, że nie ma żadnych
konkretnych planów w tej sprawie, szef resortu pracy dotknął problemu, przed
którym Polska nie będzie mogła uciec, niezależnie z jakiej formacji będzie
wywodził się jej aktualny rząd.
Decyduje o tym przede wszystkim demografia. Polskie społeczeństwo, mimo że
statystycznie jest jednym z młodszych w Europie, systematycznie się starzeje
i na każdego statystycznego emeryta przypada mniej osób zawodowo czynnych.
Jeśli chodzi o wiek emerytalny, Polska jest krajem nadopiekuńczym, nawet w
porównaniu z krajami skandynawskimi. Nad Wisłą średni wiek przechodzenia na
emeryturę to 56,4 roku w przypadku kobiet oraz 59,8 w przypadku mężczyzn. To
mniej niż średnia dla całej Unii Europejskiej (odpowiednio 60,5 i 61,5 roku),
nie mówiąc o dużo bogatszych członkach UE - Wielkiej Brytanii, Szwecji,
Danii, Norwegii i Niemczech. Na dodatek Polska zafundowała sobie jeszcze
oddzielny system emerytalnych świadczeń górniczych, który - jeśli Trybunał
Konstytucyjny nie zakwestionuje uchwalonej pod koniec minionej kadencji
ustawy - wydrenuje z budżetu polskiego państwa dziesiątki miliardów złotych w
ciągu najbliższej dekady.
Podwyższanie wieku emerytalnego to normalna tendencja w krajach zachodnich. W
USA, gdzie od lat mówi się zbliżającym się kryzysie systemu Social Security,
taką decyzję podjęto już kilka lat temu: wszyscy urodzeni po roku 1960
osiągną pełny wiek emerytalny po skończeniu 67 lat. Nawet takie kraje, jak
Francja czy Włochy, które szczyciły się niskim wiekiem emerytalnym,
zapowiadają jego podwyższenie. Przemawiają za tym nie tylko względy
ekonomiczne i kłopoty budżetowe. Wydłuża się także średnia życia mieszkańców
krajów Zachodu, poprawia się też ich stan zdrowia. Wiele osób chce wydłużać
okres swojej aktywności zawodowej. Tak jest na przykład w USA, gdzie nie ma
obowiązku przejścia na emeryturę, niezależnie od osiągniętego wieku.

Trudno przypuszczać, aby obecny rząd wspierany przez populistyczne
ugrupowania - Samoobronę i LPR - zdecydował się na poważniejsze reformy w tej
dziedzinie. Nie zdecydowały się na nie poprzednie ekipy. AWS oraz SLD
wiedziały, że graniczyłoby to z politycznym samobójstwem. Od społecznie
niepopularnego problemu nie da się jednak uciec, bo Polska i tak ma opinię
społeczeństwa zdominowanego przez emerytów i rencistów. Kłopot polega na tym,
że aby podnosić wiek emerytalny, trzeba także zapewnić nowe miejsca pracy dla
osób rozpoczynających karierę zawodową. A do tego potrzebny jest stabilny
rozwój gospodarczy.

Quelle PDN-NY TD

Obserwuj wątek
    • Gość: p. Re: trudny problem emerytów.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.05, 01:30
      hugo_w2 napisał:
      ...
      > Jeśli chodzi o wiek emerytalny, Polska jest krajem nadopiekuńczym, nawet w
      > porównaniu z krajami skandynawskimi. Nad Wisłą średni wiek przechodzenia na
      > emeryturę to 56,4 roku w przypadku kobiet oraz 59,8 w przypadku mężczyzn. To
      > mniej niż średnia dla całej Unii Europejskiej (odpowiednio 60,5 i 61,5 roku),
      > nie mówiąc o dużo bogatszych członkach UE - Wielkiej Brytanii, Szwecji,
      > Danii, Norwegii i Niemczech. Na dodatek Polska zafundowała sobie jeszcze
      > oddzielny system emerytalnych świadczeń górniczych, który - jeśli Trybunał
      > Konstytucyjny nie zakwestionuje uchwalonej pod koniec minionej kadencji
      > ustawy - wydrenuje z budżetu polskiego państwa dziesiątki miliardów złotych w
      > ciągu najbliższej dekady.

      Ciekawe jak to sie ma do sredniej dlugosci zycia kobiet i mezczyzn w Polsce ?
      Oraz do poziomu opieki medycznej w Polsce i zdrowotnosci
      polskich emerytow ?

      Moze zamiast zwiekszania wieku emerytalnego nalezaloby
      ograniczyc okres wyplacania emerytur ?
      A dla tych ktorzy zyja za dlugo eutanazja jesli nie maja
      sie z czego utrzymac ?

      Albo podniesc wiek emerytalny do 75 lat ?
      W koncu jestesmy biedniejszym krajem niz Szwecja czy Niemcy .

      Wtedy Polske byloby stac na kupno kolejnych 200 F-ilestam
      i wyszkolenie kilku tysiecy pilotow po kilka milionow USD od lebka.

      W Polsce byloby ok a nasz hugo_w2 moglby zarabiac
      ponad 100 000 USD rocznie na kontraktach z Polska.

      • Gość: xyz Re: trudny problem emerytów.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 01:44
        Problem jest naprawdę trudny, a ty głupstwa gadasz o eutanazji. Problem naprawdę
        jest i naprawdę trudny. Przypomnę,że powszechny system emerytalny wprowadzono w
        Niemczech za czsów Bismarcka, gdy śr. długość zycia była taka, że większość nie
        dożywała wieku emerytalnego.
        Zresztą to nie tylko polski problem.
        • Gość: p.. Re: trudny problem emerytów.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.05, 02:34
          Gość portalu: xyz napisał(a):

          > Problem jest naprawdę trudny, a ty głupstwa gadasz o eutanazji.

          A czy ja twierdze gdzies ze problemu nie mamy i ze nie jest on trudny ?

          Skoro twierdzisz ze gadam glupstwa o eutanazji
          to ocen jak one sie maja do tego co pisze hugo_w2 o nadopiekunczosci
          polskiego panstwa.
          Jesli moja propozycja ustawowej eutanazji jest glupia
          to czymze jest propozycja podniesienia wieku emerytalnego ?

          Przeciez tu chodzi dokladnie o to samo - eksterminacje pewnej
          grupy wiekowej spoleczenstwa w imie dobra wspolnego czyli
          rozwoju gospodarczego.

          Przeciez racjonowany dostep do specjalistycznej opieki medycznej
          w Polsce jest dokonywana na naszych oczach eksterminacja chorych
          pod pozorem braku pieniedzy.

          Skoro mozna pozbawiaz zycia chorych do czemu nie emerytow ?

          Przeciez panstwo ma wazniejsze sprawy: silna i nowoczesna armia,
          splata zadluzenia, haracz dla unii itd.

          Czy mowienie o waznych rzeczach bez owijania w bawelne jest
          Twoim zadaniem glupawe ?






          > Problem naprawdę
          > jest i naprawdę trudny. Przypomnę,że powszechny system emerytalny wprowadzono
          > w Niemczech za czsów Bismarcka, gdy śr. długość zycia była taka, że większość
          > nie dożywała wieku emerytalnego.
          > Zresztą to nie tylko polski problem.
          • Gość: xyz Re: trudny problem emerytów.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 03:18
            przecież sprawa podnoszenie wieku emerytalnego jest naprawdę prosta. Sprowadzę
            rzecz do absu rdu, by każdy zrozumiał.
            Wyobraźmy sobie społeczeństwo, w kt. średnia długość życia wynosi 45 lat, zaś
            wiek emerytalny 40 lat. 100 lat potem średnia długość życia wynosi już 130 lat.
            I co, wiek emerytalny nadal na poziomie 40 lat?
            Przecież postulat niepodwyzszania wieku em. jest jawnym absurdem.
            • europitek Re: trudny problem emerytów.... 22.11.05, 03:33
              Bylby absurdem, gdybys jednoczesnie podniosl odpowiednio gorna granice
              wieku "wysokiej wydolnosci fizycznej i umyslowej". Ja tylko jestem ciekaw, czy
              wsiadlbys do samolotu pilotowanego przez 100-latka i jak sprawne bylyby
              oddzialy prewencji skladajace sie z osiemdziesieciolatkow. Mozna tu podac wiele
              tak absurdalnych przykladow, ze chyba kazdy moze sobie cos wymyslec na wlasna
              reke.
              • Gość: xyz Re: trudny problem emerytów.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 06:50
                Przejaskrawiłem, oczywiście, ale:
                1) W pierwszym przypadku na 20 lat aktywności przypadałło by 5 lat emerytury, a
                wdrugim na 20 lat - 90lat.
                2) podnoszenie wieku sprawności chyba się jednak odbywa: kiedyś 50-latka uważano
                za starca, a 43- letnią kobietę... Dziś często firma zabiega (w USA!) o 63
                -letniego managera, gardząc 45 -latkiem.
                • europitek Re: trudny problem emerytów.... 22.11.05, 13:51
                  Z podnoszeniem wieku sprawnosci "ogolnej" nie jest wcale tak rozowo, a ludzi
                  dzisiejszego "wieku sredniego" uwazano za ztarcow nie z powodu ich braku
                  sprawnosci, lecz niskiej sredniej dlugosci trwania zycia. Co zas kobiet
                  dotyczy, to nam wspolczesne czterdziestolatki sa juz "paktycznie nieplodne" w
                  porownaniu z poprzedniczkami z wiekow minionych (nawet XX.).
    • mikronezja Powiedzmy sobie jak czekista czekiście ... 22.11.05, 02:31
      Chodzi o to by taki jeden dziad z drugą babą krócej korzystali z emerytury, bo
      ku chwale żyjących z ich składek zakładów emerytalnych, zmniejszy się odcinek
      pomiędzy przejściem na emeryturę a zejściem z tego świata.

      Następnym krokiem będzie wprowadzenie obligatoryjnego wieku zejścia (oczywiście
      zrównanego dla mężczyzn i kobiet) na 70 lat a nawet 69 ze względu na
      konieczność podwyższenia płac zarządom zakładów emerytalnych co spowoduje
      obniżenie ilości pieniędzy na wygodne życie nicnierobiącego emeryta. A sami
      wicie rozumicie towarzysze nie możemy głodzić emeryta, bo to niehumanitarne ...
      tak więc za zaoszczędzone pieniądze wytworzy się dla emerytów dużo Pavulo ...
      przepraszam kartki mi się skleiły, ... możliwości odchodzenia ... na emeryturę.
      • Gość: p. Z ust mi to wyjales ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.05, 02:44
        ...
        > Następnym krokiem będzie wprowadzenie obligatoryjnego wieku zejścia
        > (oczywiście
        >
        > zrównanego dla mężczyzn i kobiet) na 70 lat a nawet 69 ze względu na
        > konieczność podwyższenia płac zarządom zakładów emerytalnych co spowoduje
        > obniżenie ilości pieniędzy na wygodne życie nicnierobiącego emeryta.

        Majac na uwadze rozmiar i koszt nowej siedziby ZUS-u
        to powyzszy scenariusz nie wydaje sie zbyt abstrakcyjny.

        W lepszej Polsce don Tuska mialby calkiem powazne szanse realizacji
        co nie znaczy ze teraz te szanse sa duzo mniejsze.
        • europitek Re: Z ust mi to wyjales ... 22.11.05, 03:11
          Tu sie klania "Cylinder van Troffa" - w troche zawoalowanej formie.
          Teraz pare "cyferek" z GUS-u:
          - kobieta ktora w zeszlym roku poszla na emeryture (w wieku 56 lat) pozyje
          25,87 roku
          - mezczyzna (w wieku 60 lat) tylko 17,38
          - kobieta urodzona w zeszlym roku dozyje wieku 79,23 lat
          - mezczyzna tylko 70,67 lat
          (to sa oczywiscie liczby wyliczone przez sprytnych statystykow-demografow).
          W zwiazku ze stalym wydluzaniem sie czasu trwania zycia, prognozy do roku 2030
          zakladaja kilkuletnie przedluzenie pobytu na tym padole. Ale ja chcialbym
          zwrocic uwage na cos innego, co zwykle umyka pacjentom, ktorzy chca prowadzic
          polityke spoleczna przy uzyciu liczarki do banknotow: starzenie sie
          spoleczenstwa powoduje wzrost liczby "starych" wyborcow. Jesli prognozy
          ludnosciowe sie sprawdza, to w 2030 roku bedzie w Polsce rzadzila niepodzielnie
          Partia Emerytow i Rencistow Polskich - tym milionom ludzi, jesli skleroza nie
          odbierze rozumu, nikt nie "podskoczy".
          Dla mnie podstawowy problem jest nie w tym, jak tu zabrac emerytom, tylko jak
          dac mlodym bysmy nie brneli dalej w kryzys ludnosciowy. A ze w dzisiejszych
          warunkach spoleczno-ekonomicznych jest to praktycznie niemozliwe, to
          perspektywa jest malo ciekawa.
          • llukiz Re: Z ust mi to wyjales ... 22.11.05, 08:56
            > to w 2030 roku bedzie w Polsce rzadzila niepodzielnie
            > Partia Emerytow i Rencistow Polskich - tym milionom ludzi, jesli skleroza nie
            > odbierze rozumu, nikt nie "podskoczy"

            śmiać mi się chce z Ciebie. Wyrażasz tutaj strach przed samym sobą i przed
            własnym pokoleniem. Przecież za 40 lat to ty będziesz w tej większości która ma
            Ci niby zagrażać.
            • europitek Re: Z ust mi to wyjales ... 22.11.05, 13:56
              No to obaj ryczymy ze smiechu. Ty ze mnie, a ja z Ciebie - myslisz, ze boje sie
              sam siebie. A ja z niecierpliwoscia czekam na Wielka Rewolucje Wieku Trzeciego,
              by (za 25 lat, a nie 40) stanac na jej czele i zaprowadzic Prawdziwy Porzadek
              Wszechrzeczy.
    • Gość: xyz Re: trudny problem emerytów.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 03:21
      Właściwie nie odpowiedziałem na sprawę "naodpiekuńczości" państwa. Jeśli w
      Polsce jest ok. 1,6 mln "fałszywych" rencistów, nie mówiąc o "dziwnych"
      emerytach, sprawie KRUS, kt. nikt nie odważy się ruszyć, etc. to czy państwo
      można uznać za "niedopiekuńcze?"
      • europitek Re: trudny problem emerytów.... 22.11.05, 03:44
        Moim zdaniem o "opiekunczosci" panstwa mozna bylo mowic za czasow Bismarcka,
        ktoremu zalezalo na powstrzymaniu emigracji i rozwoju "elementow wywrotowych" i
        dlatego wyprzedzil standardy obowiazujace w owczesnym swiecie. W dzisiejszych
        czasach ludzie maja zupelnie inne wyobrazenie o swiecie, swoim w nim miejscu i
        wlasnej wartosci. Mierzenie dzisiejszej sytuacji XIX-wieczna miarka jest bez
        sensu, a ci co tak robia, zyja wspomnieniami naszych pradziadkow.
    • llukiz Re: trudny problem emerytów.... 22.11.05, 09:11
      Wszyscy tylko bzdury wypisują, że ktoś jest przeciw zrównaniu wieku emerytalnego
      kobiet i mężczyzn, a jakoś nikt do takich poglądów nie chce się przyznać i nikt
      nie potrafi podać argumentu przeciwko takiemu wyrównaniu.
      Oczywistym jest, że kobieta w wieku 60lat tak samo nadaje się do pracy jak
      sześćdziesięcioletni mężczyzna.
      Natomiast co do państwa, to moim zdaniem nie powinno się ono wogóle mieszać do
      wypłacania emerytur i do tego kiedy kto sobie chce zaprzestać pracy. Szkoda, że
      w Polsce mamy pokomunistyczną spuściznę, więc państwo ma zobowiązania wobec
      obywateli, którym w przeszłości nie dało możliwości ubezpieczania się i
      oszczędzania.
      • Gość: kasia Wystarczy jedno trzęsienie Ziemi w Los Angeles, IP: *.chello.pl 22.11.05, 09:43
        które zniszczy to miasto doszczętnie-a przecież jest to tylko kwestią czasu-i
        wysokość wypłaconych wtedy odszkodowań, spowoduje całkowite bankructwo firm
        ubezpieczeniowych na całej Ziemi i w konsekwencji zero emerytur.
        To nie moje wymysły,tylko dokładne wyliczenia wykonane w USA.

        Tak więc używajmy życia póki czas, a dzieci tak wychowujmy, żeby wzorem Azjatów
        utrzymywały nas na stare lata:).
      • Gość: xyz Re: trudny problem emerytów.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 10:06
        argumentów przeciw wyrównaniu brak, natomiast argumenty za oczywiste. Gdyby ktoś
        nie wiedział: kobieta pracuje krócej, na emeryturze jest dłużej. A ze często
        przeżywa współmałżonka jej sytuacja staje się tragiczna. Zwłaszcza, że płace
        kobiet są (niestety) niższe od mężczyzn.
    • dokowski Absurdem jest porównywać Polskę z USA, gdy mamy... 22.11.05, 13:41
      ... tak wielkie bezrobocie a w USA tak małe. Każdy widzi, że jedynym rozsądnym
      zabiegiem jest przeciwstawienie. Jeśli Amerykanie mają powód wydłużać wiek
      emerytalny, to Polska ma powód go skracać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka