uriel1
08.05.03, 19:35
wiadomośc z portalu WP:
Zakopiańska Prokuratura Rejonowa podjęła decyzję o postawieniu zarzutów
jednemu z opiekunów styczniowej wycieczki licealistów z Tychów na Rysy,
podczas której w lawinie zginęło osiem osób - poinformował prokurator
Stanisław Staszel.
"Zamierzamy postawić opiekunowi wycieczki zarzuty nieumyślnego sprowadzenia
niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób oraz nieumyślnego
spowodowania śmierci tych osób. Po przedstawieniu mężczyźnie zarzutów
zostanie on przesłuchany w charakterze podejrzanego" - powiedział zastępca
prokuratora rejonowego.
Dodał, że nastąpi to nie wcześniej niż pod koniec przyszłego tygodnia, bo na
razie trwa opracowywanie pisemnego postanowienia o postawieniu zarzutów,
które do tego czasu musi być uzupełnione bardziej szczegółowymi materiałami.
Czyny, jakie prokuratura zamierza zarzucić opiekunowi wycieczki, zagrożone są
karą do ośmiu lat pozbawienia wolności. Drugi opiekun wycieczki zginął w
lawinie.
Do tej pory opiekun tragicznej w skutkach wycieczki nie był przesłuchiwany
przez prokuraturę. "Trudno było nam go przesłuchiwać w charakterze świadka,
skoro od początku zachodziło podejrzenie, że naruszył zasady bezpieczeństwa
poruszania się w takich warunkach, jakie wówczas panowały w górach.
Zwłaszcza, że on nie miał odpowiednich uprawnień przewodnika wysokogórskiego,
który mógłby prowadzić taką grupę w Tatrach" - wyjaśnił prokurator Staszel.
Według prokuratora, rychłe postawienie zarzutów opiekunowi licealistów nie
będzie oznaczało, że śledztwo prokuratorskie zakończy się w najbliższym
czasie. Nastąpi to dopiero po odnalezieniu ciał sześciu osób, które wciąż
znajdują się w lawinie i formalnie niektóre z nich uznawane są za zaginione,
a nie zmarłe.
"Co prawda część rodziców osób zaginionych pod lawiną wystąpiła do sądu
rodzinnego o uznanie tych ludzi za zmarłych i są już takie orzeczenia, ale
nie wobec wszystkich ofiar" - powiedział Staszel.
Według ratowników TOPR, lawinisko nad Czarnym Stawem pod Rysami w Tatrach
jest jeszcze tak głębokie, że odsłonięcie zwłok spod topniejącego śniegu i
lodu prawdopodobnie nastąpi nie wcześniej niż pod koniec maja. Ale nie ma co
do tego pewności, bo nikt nie wie na jakiej głębokości leżą ciała. Dlatego
ratownicy systematycznie kontrolują lawinisko.
28 stycznia w lawinie nad Czarnym Stawem pod Rysami zginęło w sumie osiem
osób. Tragiczna w skutkach wycieczka składała się z 13 osób - 11 członków
Uczniowskiego Klubu Sportowego "Pion", działającego przy I LO w Tychach i 2
opiekunów, którzy mimo drugiego stopnia zagrożenia lawinowego wyruszyli na
Rysy. Pod wierzchołkiem prawdopodobnie sami podcięli ogromną lawinę, która
porwała i przysypała dziewięć osób.
W dniu tragedii ratownicy TOPR odkopali z lawiny 21-letniego uczestnika
wycieczki, który już nie żył oraz dwoje rannych licealistów. Jedna z tych
osób - ciężko ranny chłopak - zmarł później w szpitalu. Mimo prowadzonych
przez dwa dni poszukiwań, ratownikom nie udało się odnaleźć sześciu
pozostałych pod śniegiem osób: 37-letniego opiekuna grupy oraz pięciorga
licealistów (2 dziewcząt i 3 chłopców) w wieku 17 i 18 lat. 30 stycznia
ratownicy przerwali poszukiwania na lawinisku.
Lawina z 28 stycznia była najbardziej tragiczną w skutkach w historii Tatr
Polskich. Pod względem objętości i powierzchni należała do największych,
jakie występują w tych górach. W Tatrach Słowackich najbardziej tragiczna
lawina zabiła w 1974 r. 14 narciarzy - 12 uczniów, nauczyciela oraz jego syna.
======
Co Wy na to?
Pozdrawiam z Zakopanego. Uriel.