man_x
25.06.03, 14:36
Tychy
To nieprawda, że pracodawcy nie dbają o interesy zatrudnionych. W Kompanii
Piwowarskiej nie dość, że każdy dostaje zgrzewkę piwa (24 puszki)
miesięcznie, to jeszcze może co drugi dzień pić browarek w pracowniczym
pubie. Za darmo!
Zgodnie z prawem
- Pub w Browarach Tyskich działa od 16 czerwca - wyjaśnia Małgorzata
Walędzińska z Tyskich Browarów Książęcych.
Zgodnie z ustawą o wychowaniu w trzeźwości alkoholu nie można serwować "na
terenie zakładów pracy". Pracowniczy pub jest okrąglakiem z osobnym wejściem
sąsiadującym z biurowcem browarów i parkingiem.
- Przestrzegamy prawa, pub jest położony poza terenem zakładu pracy -
podkreśla Walędzińska.
Na piwko za darmo pracownik może wybrać się w poniedziałek, środę i piątek.
Raz w miesiącu może "zaprosić do pubu jedną osobę towarzyszącą".
Postanowiliśmy odwiedzić pub. Przy kilku stolikach piwosze. Ci, dla których
nie wystarczyło miejsca, siedzą pod ścianą.
- Dobrze, że to otworzyli. Zarabiamy po te 1,3 tys., więc nie stać nas na
piwo w restauracji - mówią pracownicy, którzy pół godziny wcześniej skończyli
pracę.
To, że leją za darmo nie znaczy, że dają, ile się chce. W rozdziale
B "Regulaminu Pubu Pracowniczego" w pkt 1 czytamy: "Ilość piwa konsumowanego
przez pracowników nie jest formalnie ograniczona, jednakże zaleca się
konsumowanie umiarkowanych ilości".
Szef patrzy
- Piją jedno, dwa - wylicza Małgorzata Walędzińska. - Tu nikt nie pozwoli
sobie na to, by być nietrzeźwym.
Na rynku pracy jak jest, każdy wie, więc pracownicy degustują, a nie piją.
Reporterzy też zdegustowali (po piwie) i zażyczyli sobie pomiaru alkomatem
(dostępny w każdej chwili). Piszącemu ten tekst przyrząd wyświetlił 0,68
promila, a fotografującemu 1,1.
W Rosji zamiast pensji
Jeszcze kilka lat temu wynagradzanie za pracę wyrobami swojej fabryki było w
Rosji nagminne. Teraz zjawisko to nadal istnieje, choć w mniejszej skali.
Niedawno moskiewskie media alarmowały, że w Ałtaju, w południowej Syberii,
gorzelnie płacą pensje gorzałką. Natomiast w Iwanowie, 500 km od Moskwy,
miejscowe zakłady tkackie nadal płacą swoim tkaczkom tekstyliami. Ale na wpis
do księgi rekordów na pewno zasługuje wójt miasteczka Szarija koło Kostromy,
który namówił nauczycieli, by zgodzili się odebrać zamiast pensji obornik!
źródło: www.SE.pl
______________________________________________________
fajnie,juz wiem gdzie chce w przyszlosci pracowac :-)