czerwona_pomadka
12.09.09, 23:34
Moja mama była ostatnio w pewnym pół-bieliźniaku. Rzuciły jej się w oczy
jakieś, jak to nazwała, "żelowe coś". Zapytała z ciekawości sprzedawczyni, co
to takiego. W odpowiedzi usłyszała, że są to podkładki pod ramiączka
biustonoszy, które się wżynają w ramiona, "bo klientki często narzekają na
bolesne wpijanie się ramiączek i mają po nich ślady". No proszę, więc
producent takich żelowych bajerów zarabia sobie na tym, że większość kobiet
chodzi w źle dopasowanych stanikach. Nie widziałam na żywo tego bajera, ale
widocznie jest popyt na coś takiego...