Dodaj do ulubionych

Czy brafitterka powinna mieć duży biust?

26.10.10, 23:08
Naszło mnie takie pytanie, gdyż po raz kolejny usłyszałam komentarz dotyczący związku między miseczką mojego stanika a profesjonalizmem i umiejętnościami zawodowymi. Tym razem jedna pani mówiła do drugiej w przymierzalni (cytat dosłowny):
- Te dziewuchy z małym biustem zupełnie nie wiedzą, jak dobierać stanik!

Poprzednie uwagi były trochę bardziej subtelne, w stylu" "Dlaczego w sklepach ze stanikami dla dużych biustów pracują takie... eee... aaa... yyy... szczupłe dziewczyny?" (wypowiedziane przez panią o węższej talii niż moja). Po przeprowadzeniu małej burzy mózgów okazało się, że w drugim sklepie, gdzie pracowały dwie brafitterki, średnio i dużobiuściasta, panie niekiedy specjalnie czekały na tę drugą mówiąc, że ta pierwsza ma za mały biust by być w stanie dobrać im stanik.

Zawsze wydawało mi się, że wiedza o brafittingu tkwi w głowie, a nie w biuście. Przecież (jak już pisałam na Stanikomanii) lekarz nie musi chorować na wszystkie choroby, by być w stanie je leczyć. Niektóre kobiety wolą np. mężczyzn ginekologów. Dlaczego zatem tutaj dla niektórych osób nie ma znaczenia to, że kilkuset kobietom (strzelam, może było ich więcej) pomogłam znaleźć ich właściwy rozmiar? Wolą, by brafitowała je osoba, która być może dopiero jednej osobie dobrała stanik - czyli sobie?

Zagadką jest też to, że osoby z małym biustem (nawet bardzo małym) nie maja takich uprzedzeń i bez problemu współpracują z dużobiuściastą brafitterką.
Liczę na Was, że i w tym temacie mnie oświecicie :-) Czy dla Was wielkość biustu pomagającej Wam brafitterki ma znaczenie? I dlaczego?
Obserwuj wątek
    • sybla1 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 26.10.10, 23:15
      Nigdy mi nie przyszło do głowy, że wielkość biustu brafitterki ma tu jakieś znaczenie :). W sklepach pomagały mi panie różniące się wzrostem, posturą, wiekiem, kolorem włosów itp - były bardziej lub mniej profesjonalne, ale na wielkość ich własnego biustu nijak to się nie przekładało :)
    • wera9954 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 26.10.10, 23:15
      Nie korzystam z usług brafitterek, ale gdybym kiedyś trafiła do dobrego sklepu, wielkość biustu brafitterki nie robiłaby mi różnicy. W końcu problem z dobraniem stanika nie dotyczy tylko dużobiuściuastych.
    • jul-kaa Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 26.10.10, 23:19
      Hmmmm... Chciałabym powiedzieć, że nie jestem uprzedzona do małobiuściastych brafitterek, ale nie jestem tego do końca pewna. Nie spotkałam jeszcze brafitterki z biustem większym od mojego (ani nawet z okolicznym) i jednak zawsze miałam wrażenie, że rady nie były do końca trafione, nie uwzględniały ciężaru tak dużego (jak mój) biustu lub wręcz (to chyba najczęściej), że gdzieś w podtekście tkwi stwierdzenie typu "no już lepiej nie będzie, niech się pani cieszy, że W OGÓLE mamy coś na taki rozmiar". Ale jest też możliwość, że to jednak ja źle dobieram sobie stanik i dlatego rady brafitterek nie wydają mi się do końca trafione.
      • azymut17 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 26.10.10, 23:30
        jul-kaa, z tego co kojarzę Twoje wpisy, opisywane przez mnie panie miały biust mniejszy lub sporo mniejszy od Twojego. Jak chcesz i masz chwilę, mogę się poświęcić dla dobra nauki i możesz mi zrobić test bez zapowiedzi. Bo ja naprawdę chcę wiedzieć, o co tu chodzi.
        Choć jak tak się zastanawiam, nigdy chyba takiej postawy nie spotkałam u pani z biustem J+.
        • azymut17 Chyba, że mnie już sprawdziłaś? :-) n/t 26.10.10, 23:38
          • jul-kaa Re: Chyba, że mnie już sprawdziłaś? :-) n/t 26.10.10, 23:43
            Szczerze? Nie wiem, jak wyglądasz i nie jestem pewna, czy dobrze typuję sklep, w którym pracujesz. Ale raczej nie ;)
            • jul-kaa Re: Chyba, że mnie już sprawdziłaś? :-) n/t 26.10.10, 23:45
              Poproszę w dziób za następne "szczerze" ;)
        • jul-kaa Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 26.10.10, 23:39
          Szczerze wątpię w powodzenie takiego eksperymentu, bo na 99% po prostu nie będziecie mieć stanika dla mnie - mam teraz 38J-JJ-K (albo i 36 cośtam), Freye robią mi mega dzioby, a Panache mordują fiszbinami. Noszę już tylko effuniaki.
          • azymut17 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 26.10.10, 23:43
            Chodziło mi raczej o sprawdzenie mojego podejścia i tego, jak może być odbierane. Bo tu nie chodzi o asortyment, tylko o większobiuściastą brafitterkę.
            • maith Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 03:15
              azymut17 napisała:

              > Chodziło mi raczej o sprawdzenie mojego podejścia i tego, jak może być odbieran
              > e. Bo tu nie chodzi o asortyment, tylko o większobiuściastą brafitterkę.

              Azymutku histeryzujesz :))
              Zapewniam Cię, że ja np. mam bezgraniczne zaufanie w kwestii bra-fittingu do Sylwiastki.

              A jak takie firmy jak Freya czy Panache powinny poprawić konstrukcje w większych rozmiarach, to w czym tutaj Ty niby miałabyś być winna? To że Julka chodzi teraz w Effuniakach (w których jej biust na marginesie wygląda bajecznie :)) to efekt przewagi konstrukcyjnej jednego producenta nad drugim, a nie lepszego czy gorszego bra-fittingu :)
              • jul-kaa Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 11:42
                maith napisała:
                > To że Julka chodzi te
                > raz w Effuniakach (w których jej biust na marginesie wygląda bajecznie :)) to e
                > fekt przewagi konstrukcyjnej jednego producenta nad drugim, a nie lepszego czy
                > gorszego bra-fittingu :)

                No zarumieniłam się!
                I przyszło mi właśnie do głowy, że kiedy jeszcze szukałam stanika innego niż effuniak, to byłabym zachwycona słysząc od brafitterki choć trochę utyskiwań na firmę, która nie potrafi uszyć stanika na tak duży biust. A zwykle miałam wrażenie, ze wydziwiam i że przecież biust nie wygląda tak źle (a wyglądał...).
          • eloquor Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 08:35
            > Szczerze wątpię w powodzenie takiego eksperymentu, bo na 99% po prostu nie będz
            > iecie mieć stanika dla mnie - mam teraz 38J-JJ-K (albo i 36 cośtam), Freye robi
            > ą mi mega dzioby, a Panache mordują fiszbinami. Noszę już tylko effuniaki.

            Jul-kaa, przepraszam za śmiałość, ale czy mogłabyś mi na priv wysłać zdjęcie Twojego biustu w effuniaku? Mam podobny rozmiar do Twojego (36HH/J) panachowe i chciałabym zobaczyć jak wyglądają w tej wielkości effuniaki. Nie mam mozliwości zmierzenia stacjonarnie, a nie chcę się bawić w odsyłanie jak mi się efekt nie spodoba. Już nie wspomnę o tym, że mogę nie trafić z rozmiarem. A ciekawa jestem:) Gdybyś przychylnie odniosła się do mojej prośby to podaję maila: eloquor1@gmail.com.

            A co do dużobiuściastych brafitterek - w jednym z łódzkich salonów pracuje małobiuściasta Pani i bardzo fachowo zajęła się zarówno mną (ale ja już znałam rozmiar) jak i moją przyjaciółką. I nawróciła ją z 80B na 65F. Naprawdę dużobiuściastej brafitterki jeszcze nie spotkałam. Ale zaznaczam, że mało chodzę po sklepach.
            • roza_am OT - Effuniaki 27.10.10, 13:26
              Eloquor, w tę sobotę rusza w Łodzi sklep z Effuniakami. Szyfoniera, pl. Legionów 2.

              forum.gazeta.pl/forum/w,32203,117837130,117837130,Sklep_Szyfoniera_Lodz_.html
              www.facebook.com/pages/Szyfoniera/155954391104809?v=wall
              • eloquor Re: OT - Effuniaki 27.10.10, 13:42
                Wiem, wiem, na pewno się wybiorę:)
    • irenka65f Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 00:23
      Nie wiem czy powinna mieć duży biust, ale tak jakoś mi się wydaje, że jeśli ma mniej więcej w okolicach rozmiaru klientki to lepiej rozumie problemy jakie ta ostatnia może mieć.
      Co więcej myślę, ze brafiterka z dużym biustem nie do końca rozumie problemy kobiet z małym i bardzo małym.
      Oczywiście ważne jest szkolenie i jakieś doświadczenie, ale nie zapominajmy, że brafitting jest stosunkowo młodą wiedzą, a większość brafitterek to osoby z niewielkim doświadczeniem, więc ich własne doświadczenie z noszenia staników jest cenne.
      Podobnie osoba o całkiem różnym kształcie biustu też może nie całkiem rozumieć problem. Sztandarowy przykład: biust stożkowy. Poczytajcie o doświadczeniach posiadaczek takiego biustu przy dobieraniu rozmiaru również przy pomocy brafitterek.
      Osobiście najcenniejsze były dla mnie uwagi o prawidłowym zakładaniu i wygarnianiu. Czytałam wcześniej o tym, ale demonstracja pokazała, ze nie wszystkiego można nauczyć się teoretycznie.
      A porównywanie brafitterki do lekarza .. Cóż. Jednak szkolenie lekarza trwa trochę dłużej. No i medycyna jest jednak nauką bardziej ścisłą niż stanikomania ;-))
      • the_mariska Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 01:22
        irenka65f napisała:

        > Nie wiem czy powinna mieć duży biust, ale tak jakoś mi się wydaje, że jeśli ma
        > mniej więcej w okolicach rozmiaru klientki to lepiej rozumie problemy jakie ta
        > ostatnia może mieć.
        No cóż, kiedy nosiłam 70G, praktycznie wszystkie klientki w moich okolicach rozmiarowych chciały optycznie zmniejszyć swój biust - mój wydawał mi się sporo mniejszy i nie obraziłabym się, żeby go jakoś uwydatnić ;)

        > Co więcej myślę, ze brafiterka z dużym biustem nie do końca rozumie problemy ko
        > biet z małym i bardzo małym.
        Mam teraz rozmiar w okolicach 65F/FF, czy mam prawo rozumieć małobiuściaste? ;) Serio pytam, nie dość że zawsze miałam piersi mniejsze od 'rówieśniczek' rozmiarowych, to jeszcze po odchudzeniu o te parę rozmiarów czuję się całkiem małobiuściasta :)

        > Oczywiście ważne jest szkolenie i jakieś doświadczenie, ale nie zapominajmy, że
        > brafitting jest stosunkowo młodą wiedzą, a większość brafitterek to osoby z ni
        > ewielkim doświadczeniem, więc ich własne doświadczenie z noszenia staników jest
        > cenne.
        Jeżeli brafitterka patrzy na wszystkie biusty przez pryzmat własnego, to nigdy dobrą bra-fitterką nie będzie. Na Balkonetce można często zaobserwować komentarze świeżutkich dziewczyn w stylu: "Na pewno jest za duży, zakrywa ci prawie cały biust a u mnie dużo mniej", "Jesteś pewna że się dobrze mierzysz? Ja mam 3cm mniej w biuście, a noszę miskę więcej". Bo piersi występują w tylu różnych rozmiarach i kształtach, że nie sposób wypracować uniwersalnej reguły dla każdego z osobna. Rzecz jasna, dopóki się nie zobaczy na własne oczy problemu, można sobie nie zdawać sprawy że taki jest, ale wydaje mi się, że przez parę miesięcy można już wyrobić sobie pewną wprawę.

        > Podobnie osoba o całkiem różnym kształcie biustu też może nie całkiem rozumieć
        > problem. Sztandarowy przykład: biust stożkowy. Poczytajcie o doświadczeniach po
        > siadaczek takiego biustu przy dobieraniu rozmiaru również przy pomocy brafitter
        > ek.
        Ok, zgadzam się, kiedyś biust stożkowy to była dla mnie totalna abstrakcja i nie miałam pojęcia o co chodzi tym wszystkim dziewczynom protestującym przeciwko zabudowanym miskom ;) Aż nie trafił mi się taki przypadek w przymierzalni, któremu naprawdę nie dało się nic dopasować i trafiło mnie "Przecież była taka Ava, która pisała o tym bloga!" - z 4 opisywanych przez Avę staników 3 leżały idealnie. Za trzecim razem na ślepo podawałam modele, za którymś mogłam na oko ocenić o ile rozmiarów biust nie zgadza się z tabelką, teraz patrząc na zdjęcie stanika dobrze wiem, czy będzie pasował na biust stożkowy czy nie. Naprawdę, grunt to obserwować klientki i śledzić stanikowe fora i blogi - bo gdybym została przy mojej wiedzy sprzed 2,5 roku (a i wtedy zdarzyło mi się na jakimś zlocie dobierać komuś rozmiar), to nic bym nie zdziałała :)

        > Osobiście najcenniejsze były dla mnie uwagi o prawidłowym zakładaniu i wygarnia
        > niu. Czytałam wcześniej o tym, ale demonstracja pokazała, ze nie wszystkiego mo
        > żna nauczyć się teoretycznie.
        > A porównywanie brafitterki do lekarza .. Cóż. Jednak szkolenie lekarza trwa tro
        > chę dłużej. No i medycyna jest jednak nauką bardziej ścisłą niż stanikomania ;-
        > ))
        No dobra, trochę bardziej przyziemny przykład - fryzjerka mojej mamy, która ją strzyże i farbuje absolutnie genialnie, u mnie zrobiła na głowie coś po czym chciało mi się płakać. Mogłabym w tym momencie stwierdzić, że kobiety 45+ powinny stylizować włosy tylko kobietom 45+, bo nie zrozumieją potrzeb młodszych. Tymczasem, najgenialniejszą fryzurę w życiu zrobiła mi fryzjerka w bardziej zbliżonym wieku, tylko obsługująca trochę bardziej zróźnicowaną klientelę. Nie widzisz analogii? ;)
        • irenka65f Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 08:53
          the_mariska napisała:
          Rzecz jasna, dopóki się nie zobaczy na własne oczy problemu, można
          > sobie nie zdawać sprawy że taki jest, ale wydaje mi się, że przez parę miesięcy
          > można już wyrobić sobie pewną wprawę.
          No właśnie o te parę miesięcy mi chodzi. Idąc do sklepu nie wiemy czy trafimy na Ciebie, czy na osobę, która pierwszy dzień jest w pracy. To może bezpieczniej jak ma podobny biust.

          > Ok, zgadzam się, kiedyś biust stożkowy to była dla mnie totalna abstrakcja i ni
          > e miałam pojęcia o co chodzi tym wszystkim dziewczynom protestującym przeciwko
          > zabudowanym miskom ;) Aż nie trafił mi się taki przypadek w przymierzalni, któr
          > emu naprawdę nie dało się nic dopasować i trafiło mnie "Przecież była taka Ava,
          > która pisała o tym bloga!" - z 4 opisywanych przez Avę staników 3 leżały ideal
          > nie. Za trzecim razem na ślepo podawałam modele, za którymś mogłam na oko oceni
          > ć o ile rozmiarów biust nie zgadza się z tabelką, teraz patrząc na zdjęcie stan
          > ika dobrze wiem, czy będzie pasował na biust stożkowy czy nie. Naprawdę, grunt
          > to obserwować klientki i śledzić stanikowe fora i blogi - bo gdybym została prz
          > y mojej wiedzy sprzed 2,5 roku (a i wtedy zdarzyło mi się na jakimś zlocie dobi
          > erać komuś rozmiar), to nic bym nie zdziałała :)

          I o tym właśnie piszę. Ty się dokształcasz. Traktujesz swój zawód bardzo profesjonalnie. Ale uwierz. Nie wszystkie brafitterki są takie. Stąd biorą się uprzedzenia klientek.

          > No dobra, trochę bardziej przyziemny przykład - fryzjerka mojej mamy, która ją
          > strzyże i farbuje absolutnie genialnie, u mnie zrobiła na głowie coś po czym ch
          > ciało mi się płakać. Mogłabym w tym momencie stwierdzić, że kobiety 45+ powinny
          > stylizować włosy tylko kobietom 45+, bo nie zrozumieją potrzeb młodszych. Tymc
          > zasem, najgenialniejszą fryzurę w życiu zrobiła mi fryzjerka w bardziej zbliżon
          > ym wieku, tylko obsługująca trochę bardziej zróźnicowaną klientelę. Nie widzisz
          > analogii? ;)

          Oczywiście, że widzę, ale nie o wiek tu chodzi tylko właśnie o tę zróżnicowaną klientelę. I jeszcze o zaangażowanie zawodowe, śledzenie nowych trendów itd. Dlatego ja, choć przypuszczam, że jestem w wieku Twojej mamy wolę młodsze fryzjerki ;-)) No może nie dziewczątka tuż po szkole bo te mają jeszcze za małą praktykę, ale na pewno nie panie po 50 urodzinach bo obawiam się, że proces wypalenia zawodowego już się u nich zaczął i wpadły w rutynę, nie chcą wprowadzać nowości itd. Oczywiście może być fryzjerka mocno starsza, ale wciąż wykonująca swój zawód z pasją, ale większe prawdopodobieństwo, że to ta ok. 30 będzie pasjonatką.
          A brafitting, powtarzam, jest bardzo młodą dziedziną, więc jako klientki, jeszcze nie bardzo Wam dowierzamy ;-)) To pewniej się czujemy jak widzimy kogoś z podobnym problemem.


          >
          • kocio-kocio Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 12:44
            A wyobrażasz sobie brafitterkę pracującą i się nie rozwijającą?
            Jak to technicznie zrobić? Wyłączyć oczy i uszy chyba tylko :o)
            Przecież sama przyznajesz, że tu najważniejsze jest doświadczenie, a ja się zdobywa pracując.
            • the_mariska Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 12:50
              Przypomnij sobie słynną Panią Hanię ze sklepu na Smolnej. Dziesięć lat temu była absolutną pionierką w tym co robiła i wybawieniem dla wielu biuściastych kobiet (pomijam jej specyficzny sposób bycia). Teraz, kiedy oferta na rynku jest szersza i możliwości dużo większe, ona nadal wciska kobiety w zwężane Feliny za 300zł i cieszy się wciąż powodzeniem.
          • pierwszalitera Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 13:21
            irenka65f napisała:

            Oczywiście może być fryzjerka mocno starsza, ale wciąż wykonująca swój z
            > awód z pasją, ale większe prawdopodobieństwo, że to ta ok. 30 będzie pasjonatką

            Acha, na to masz pewnie jakieś dowody? Moim zdaniem rozpowszechniasz tu krzywdzące stereotypy i argumentujesz jak chłopek roztropek. Powiem tylko - fuj! Pasja zawodowa nie ma nic wspólnego z wiekiem. Ja na przykład, bardzo cenię sobie osoby starsze, doświadczone w zawodzie. A może mają one nawet lepszą motywację do pracy ze względu na opanowną do perfekcji rutynę, pewną stabilizację życiową i odrobinę więcej odprężenia, którego nabiera się z wiekiem? I jako osoba szczupła i nigdy nie walcząca z nadwagą zajmuję się zawodowo ludźmi z otyłością. Z sukcesem. Zaręczam cię, że wiem czego te osoby potrzebują, a jak nie wiem, to pytam, bo tu liczy się profesjonalizm, a nie jakaś źle zrozumiana empatia osób z podobnym problemem do naszego i odczytywanie sobie życzeń z dzióbka. A może by nawet, że taka wzajemna adoracja zawęża perspektywę, bo przekłada się na klientkę własne oczekiwania. Więc wyluzuj się i daj specjalistce najpierw się sprawdzić, zanim zabijesz ją mentalnie uprzedzeniami. Ja miałabym tylko problemy z fryzjerką z sianem na głowie, z kosmetyczką z zaniedbaną cerą i brafitterką z biustem na brzuchu, ale to chyba jest normalne. Chociaż nawet tu mówi się, że szewc bez butów chodzi, więc nie można być do końca pewnym.
            • kok.12 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 20:01
              "Chociaż nawet tu mówi się, że szewc bez butów chodzi, więc nie można być do końca pewnym."

              O tak! Moja fryzjerka, która ścina mi włosy jak żadna inna, ma zaniedbane włosy. W ogóle moje doświadczenie z fryzjerami pokazuje, że ich umiejętności a własny wygląd włosów nijak się do siebie mają. Dla mnie to zagadka, której nie mogę rozgryźć.
              • maith Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 20:31
                Czasem jest tak, że o problemach z cerą czy włosami więcej wie ktoś, kto musiał się tym zainteresować, bo ma takie problemy. Więcej od kogoś, kto genetycznie ma wspaniałe, samoukładalne, puszyste włosy czy doskonałą cerę, z którą nie trzeba prawie nic robić.
                Tą metodą cera kosmetyczki czy włosy fryzjerki mogą i tak być najlepszą opcją osiągalną przy jej problemach.
                Ale akurat przy specjalistach nie ma powodu, żeby rozważać, czy lepszy specjalista z własnymi problemami czy bez. Lepszy jest taki, który potrafi dopasować swoje działania do cery/włosów klientki.
              • ewa.bradea Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 10:32
                kok.12 napisała:

                > "Chociaż nawet tu mówi się, że szewc bez butów chodzi, więc nie można być do ko
                > ńca pewnym."
                >
                > O tak! Moja fryzjerka, która ścina mi włosy jak żadna inna, ma zaniedbane włosy
                > . W ogóle moje doświadczenie z fryzjerami pokazuje, że ich umiejętności a własn
                > y wygląd włosów nijak się do siebie mają. Dla mnie to zagadka, której nie mogę
                > rozgryźć.

                Z dzieciństwa pamiętam taką zagadkę z Lata z Radiem (bardzo mnie wtedy zafrapowała - to chyba były bardzo nudne wakacje):
                "Przyjechałem do miasteczka G. i stwierdziłem, że potrzebuję się ostrzyc. Szybko ustaliłem, że w G. są dwaj fryzjerzy. Poszedłem do pierwszego. Stary fotel i przybrudzone lustro nie robiły najlepszego wrażenia. Po podłodze walały się nie zamiecione włosy, a fryzjer... w życiu nie widziałem gorszej fryzury! Odnalazłem więc drugi zakład. Pięknie wymyte szyby, lśniąca posadzka w której można się przejrzeć, a fryzjer ostrzyżony jak amant filmowy. Bez wahania zawróciłem i pognałem do pierwszego zakładu.
                Dlaczego?"
                • mszn Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 10:45
                  No tak, fryzjer się sam nie ostrzyże, ale brafitterka ostanikować samą siebie może jak najbardziej :)
                • marcille Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 10:47
                  Jeszcze a propos tematu artykuł na WP: kobieta.wp.pl/gid,12794883,img,12794918,kat,52556,title,Nie-lubie-swoich-piersi,galeriazdjecie.html
                • kasienka.body Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 11:11
                  Hmm - nie miał czasu sprzątać, ani sam siebie ostrzyc bo był zajęty strzyżeniem innych :D
                  Czyli znane wszystkim powiedzenie, że szewc bez butów chodzi :)

                  ---------------------------------------
                  Jesienne nowości już dostępne w sklepie BODY.
                  www.body.sklep.pl
                  kontakt@body.sklep.pl
                  • roza_am Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 13:54
                    :) A w dodatku na podłodze w pierwszym zakładzie leżały włosy tego drugiego fryzjera? :)
            • irenka65f do pierwszejlitery 27.10.10, 22:17
              No i po co mnie atakujesz?
              Staram się w sposób wyważony wytłumaczyć skąd MOGĄ się brać uprzedzenia klientek i tyle. W zamian atak personalny. Brawo za "empatię".
              A co do wyluzowania to chyba Ty powinnaś troszeczkę bo we mnie jest naprawdę duuużo luzu.
              • pierwszalitera Re: do pierwszejlitery 27.10.10, 22:39
                irenka65f napisała:

                > No i po co mnie atakujesz?
                > Staram się w sposób wyważony wytłumaczyć skąd MOGĄ się brać uprzedzenia kliente
                > k i tyle. W zamian atak personalny. Brawo za "empatię".
                > A co do wyluzowania to chyba Ty powinnaś troszeczkę bo we mnie jest naprawdę du
                > uużo luzu.

                Moim zdaniem nic nie wyważasz, tylko w kilku postach przedstawiasz nam tu swój system wartości podając obrazowe przykłady. Nie atakuję cię też osobiście, będę jednak zawsze atakowała durne uprzedzenia, bo nie powinny zostać w takim miejscu jak Lobbby bez komentarza. Sorry, jeżeli naruszyłam harmonię twojego światopoglądu, ale empatyczna to ja jestem w stosunku dla ludzi gotowych do refleksji, a tej w twoich wypowiedziach zabrakło.
                • irenka65f Re: do pierwszejlitery 27.10.10, 23:06
                  pierwszalitera napisała:
                  >
                  > Moim zdaniem nic nie wyważasz, tylko w kilku postach przedstawiasz nam tu swój
                  > system wartości podając obrazowe przykłady. Nie atakuję cię też osobiście, bę
                  > dę jednak zawsze atakowała durne uprzedzenia, bo nie powinny zostać w takim mie
                  > jscu jak Lobbby bez komentarza. Sorry, jeżeli naruszyłam harmonię twojego świat
                  > opoglądu, ale empatyczna to ja jestem w stosunku dla ludzi gotowych do refleksj
                  > i, a tej w twoich wypowiedziach zabrakło.


                  Oo! I kultura jaka! "Durne uprzedzenia" - brawo!
                  Faktycznie, przy Tobie nie wolno wyrażać własnego zdania, jeśli różni się od Twojego.
        • kasienka.body Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 10:20
          Marisko - po raz kolejny czytasz mi w myślach :) Zgadzam się w 100 % :)
      • maith Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 03:10
        irenka65f napisała:

        > Nie wiem czy powinna mieć duży biust, ale tak jakoś mi się wydaje, że jeśli ma
        > mniej więcej w okolicach rozmiaru klientki to lepiej rozumie problemy jakie ta
        > ostatnia może mieć.

        Nie, ale Mariska słusznie napisała, ten głupi trick psychologiczny naprawdę działa :)
        Dobra bra-fitterka, to osoba, która widziała jak staniki zachowują się na najróżniejszych biustach i przegadała mnóstwo czasu z kobietami o ich doświadczeniach w tej kwestii. A nie ktoś, kto uważa, że np. wszystkie biusty 70G są takie same.
        Mało tego, takie przekonanie może wręcz zaszkodzić, bo w tym samym rozmiarze różne kobiety potrzebują często różnych staników. Zdarzały się tutaj pytania "jaki stanik najlepszy na 75FF" ;) Na co większość forumek już potrafi odpowiedzieć, że nie ma czegoś takiego. Dlatego znajomość zróżnicowania biustów jest o wiele ważniejsza niż "manie" takiego samego rozmiaru.
    • the_mariska Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 01:57
      Po pierwsze: nie przejmuj się! :) Chociaż, ja się chyba domyślam o co chodzi ;) Po prostu na małym biuście, choćby najlepiej ostanikowanym efekty stanikowej metamorfozy nie rzucają się aż tak w oczy. Stąd taka zrozpaczona dużobiuściasta, często zakompleksiona na punkcie swojego biustu, automatycznie zaufa komuś o figurze Jagody, której sylwetka aż krzyczy "Zobacz jaki mam perfekcyjnie dobrany stanik!" :) Oczywiście jest to nieświadome i głupie ocenianie po wyglądzie, ale cóż, tak też interpretowałabym brak uprzedzeń małobiuściastych przeciwko bra-fitterkom o odmiennej sylwetce.

      Zresztą, z wątku o durnych tekstach ekspedientek wynika, że wredne komentarze w kierunku dużych biustów często padały z ust szczupłych małobiuściastych (dużobiuściaste teoretycznie powinne rozumieć swoje problemy, choć przecież, że nie zawsze wykazują się empatią). Stąd też zachowanie twoich klientek może być po prostu automatyczną reakcją zaczepno-obronną, też często na nieświadomym poziomie.

      Rzecz jasna, nie usprawiedliwiam w żaden sposób niesprawiedliwych ocen klientek (zwłaszcza, że wiem, że bra-fitterką jesteś świetną ;)), próbuję tylko ustalić ich tok rozumowania. Zresztą, kiedy pracowałam w Peachfield to moje okolice rozmiarowe schodziły najszybciej, i praktycznie zawsze wspominałam klientkom przy okazji jeśli nosiłyśmy ten sam rozmiar. Może i głupi trick psychologiczny, ale naprawdę wzbudzało zaufanie ;) Teraz większość spotykanych przeze mnie kobiet jest raczej z okolic 65DD, tym akurat mogę tylko powiedzieć, że 'wie pani, to taki strasznie popularny rozmiar, że asortyment jest już przebrany...' - ty miałabyś większe pole do popisu ;)
      • madzi1 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 10:24
        > Po pierwsze: nie przejmuj się! :) Chociaż, ja się chyba domyślam o co chodzi ;) Po prostu na małym biuście, choćby najlepiej
        ostanikowanym efekty stanikowej metamorfozy nie rzucają się aż tak w oczy. Stąd taka zrozpaczona dużobiuściasta, często
        zakompleksiona na punkcie swojego biustu, automatycznie zaufa komuś o figurze href="http://stanikomania.blox.pl/2007/08/Kwestia-rozmiaru.html">Jagody, której sylwetka aż krzyczy "Zobacz jaki mam
        perfekcyjnie dobrany stanik!" :) Oczywiście jest to nieświadome i głupie ocenianie po wyglądzie, ale cóż, tak też
        interpretowałabym brak uprzedzeń małobiuściastych przeciwko bra-fitterkom o odmiennej sylwetce.
        >
        Nie do końca mogę się zgodzić z tym brakiem uprzedzeń małobiuściatych do brafitterek o większym biuście. O ile już od dawna nie mam kompleksów na punkcie niewielkiego biustu o tyle mogę powiedzieć jak to było kiedyś ze mna, nastolatką. W wieku powiedzmy około 16 lat w życiu nie wpuściłabym do przymierzalni żadnej brafitterki, a nie mówię już o większobiuściastej. A dlaczego? A mianowicie dlatego, że nastolatka miała zakodowane w głowie, że jak ma małe piersi to wszyscy patrzą na nią z politowaniem. I taka pani z dużym biustem jak wejdzie i zobaczy moje małe piersi to będzie miała potem niezły ubaw. Podejrzewam, zresztą, że ostanikowanie nastolatki też może nastręczać brafitterkom problemów??
        Drugi tok myślenia małobiuściastych może być taki: "Skoro ta pani ma taki duży biust, to będzie dla niej pestka prawidłowo ostanikować takie małe piersi". Doświadczone lobbystki wiedzą, że po prostu małe i duże biusty mają inne problemy przy ostanikowaniu, ale to nie znaczy, że któryś rozmiar łatwiej ostanikować.
        • maith Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 13:20
          Dokładnie. Uprzedzenia są obustronne.
          Małobiuściaste kobiety dla odmiany boją się, że zostaną zignorowane, potraktowane, że one to nie mają problemu, to co się nad nimi skupiać.
          Bo dobre ostanikowanie na małych piersiach też widać. Co z tego, że różnica może nie jest aż tak duża jak przy dużych, ale dla właścicielki piersi jest kluczowa :)
          A generalnie kobiety różnie wyglądające boją się patrzenia z góry, nieprzyjemnego w tak intymnej sytuacji jak przymierzanie stanika.
          Ale jak wiedzą, że wszystko ok, to przełamują te opory i to jest fajne :)

          Azymutku - tak jak napisała Clarisse z chamstwem nie ma co dyskutować, ale jak ktoś wyraża bardziej kulturalnie swoje wątpliwości, to odwołaj się po prostu do swoich doświadczeń.
          Powiedz, że masz sporo klientek w tych okolicach rozmiarowych i wiesz, z jakich staników były zadowolone.
          Oczywiście w praktyce wiadomo, że biusty są różne i rozmiar to nie wszystko. Ale tą wiedzą możesz już się wykazać w trakcie bra-fittingu mówiąc głośno, jakich opcji trzeba będzie tutaj poszukać, a jakie odpadają i dlaczego :)
      • azymut17 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 14:44
        the_mariska napisała:
        Po prostu na małym biuście, choćby najlepiej
        ostanikowanym efekty stanikowej metamorfozy nie rzucają się aż tak w oczy. Stąd taka zrozpaczona dużobiuściasta, często
        zakompleksiona na punkcie swojego biustu, automatycznie zaufa komuś o figurze
        href="http://stanikomania.blox.pl/2007/08/Kwestia-rozmiaru.html">Jagody, której sylwetka aż krzyczy "Zobacz jaki mam
        perfekcyjnie dobrany stanik!" :)

        Zdjęcia dobrałaś świetne dla ilustracji :-) tak wyglądająca brafitterka byłaby chodzącą reklamą swoich umiejętności. U małobiuściastej oznaki złego stanika są mniej widoczne, a bardziej wyczuwalne dla właścicielki - słynny szeroki rozstaw, bo każdy stanik dźga z boku fiszbinami. Sredniobiuściaste za to w złym staniku mają z reguły biust mniejszy, niż w dobrym, ale też niewprawnym okiem trudno to dostrzec przez ubranie. Dopiero w większym rozmiarze złego stanika nie da się ukryć, a dobry efektem bije po oczach :-)
    • maith Nie, ale ma być Azjatką z niebieskimi oczami ;)))) 27.10.10, 02:53
      Co za głupie pytanie. Zresztą sama o tym wiesz.
      Trafiłaś po prostu na jakieś głupie, chamskie klientki.
      Na to jest wątek o głupich wypowiedziach klientek. I już.

      Na marginesie kobiety czują się czasem niepewnie w towarzystwie kogoś wyglądającego inaczej. Zanim powstało LMB wiele dziewczyn miało wątpliwości, czy wejść na LB, bo nie dowierzały, że będziemy do nich podchodzić przyjaźnie. Potem rozeszło się, że naprawdę i nie ma się czego bać. Bardzo możliwe, że trafiłaś po prostu na kiepską próbę radzenia sobie z tego typu obawami, tylko że z drugiej strony.
      To na pewno nie jest warte poddawania pod rozważania czegoś tak absurdalnego.
    • maheda Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 10:06
      Powiedzmy tak - kobiety z niewielkim i średnim biustem, szczupłe, przeważnie nie szukają usług brafitterki.

      Kobiety z większym biustem, niezależnie od tuszy, ale im tęższa, tym chętniej, szukają usług brafitterek, kiedy tylko się o nich dowiadują.

      Kobieta z pierwszej grupy, trafiając do brafitterki, myśli "no, ciekawe, co powie o moim standardowym 80C" i w zasadzie przeważnie wszystko jej jedno, co powie ta brafitterka, jak się kobiecie nie spodoba, to nic w tym sklepie nie kupi i pozostanie wierną klientką np. Intimissimo albo jakiejś innej firmy wąskorozmiarowej, bez żalu, bo niczego się nie spodziewała.

      Kobieta z drugiej wspomnianej przeze mnie grupy nasłuchała się już w życiu najprzeróżniejszych komentarzy ekspedientek i doznała już dość sporo wręcz upokorzeń z ich strony. Przenosi zatem często swoje uprzedzenia na obecną w sklepie brafitterkę.

      Oczywiście, można na ten temat dyskutować, wkurzać się na niesłuszność zarzutów, jakobyś była złą brafitterką (a wątpię, żeby Ci się bardzo pogorszyło ;-) ).
      Wiadomo, że zbieranie cięgów za kogokolwiek nie jest przyjemne... ale chyba nie ma na to rady, trzeba przetrzymać :/
      • kok.12 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 12:43
        W większości się z Tobą zgadzam Mahedo, ale myślę, ze kobiety z bardzo małym biustem np w rozmiarze 65b lub 65c mogą mieć tak samo wiele nieprzyjemnych doświadczeń, w które polegały na słuchaniu uwag ekspedientki o tym że nie maja piersi i nie potrzebują stanika, albo, ze tak małych miseczek nie posiadają. Ja zawsze wstydziłam się kupować u pań z dużym biustem, a najbardziej nie lubiłam tych szczupłych z wyraźnym biustem, bo przy nich czułam się kompletnie niekobieco. Jednak przed odkryciem lobby zawsze marzyłam o tym, aby spotkać ekspedientkę, która podejdzie do mnie z empatią i doradzi mi na moje problemy, bo moje staniki w rozmiarze 70a były pieruńsko niewygodne, a ja byłam przekonana, ze to wina mojego małego biustu.
        Teraz nie ma dla mnie znaczenia, jaki biust ma brafiterka.
        Myślę też, ze dobra brafiterka bez względu na rozmiar swojego biustu potrafi swoją postawą wzbudzić w klientce zaufanie i poczucie, ze jej problemy są zrozumiałe.
      • sbarazzina Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 21:43
        maheda napisała:

        > Powiedzmy tak - kobiety z niewielkim i średnim biustem, szczupłe, przeważnie ni
        > e szukają usług brafitterki.

        A to ciekawe... skad takie wnioski?
        Sugeruje zajrzec do watku rozmiarowego i ratunkowego na LMB. ktos tam jednak szuka pomocy.

        Inna sprawa, ze co ma taka brafiterka do zaoferowania w rozmiarze 60B lub 65A (bodajze 2 wczorajsze wpisy z rozmiarowego)?

        > Kobieta z drugiej wspomnianej przeze mnie grupy nasłuchała się już w życiu najp
        > rzeróżniejszych komentarzy ekspedientek i doznała już dość sporo wręcz upokorze
        > ń z ich strony. Przenosi zatem często swoje uprzedzenia na obecną w sklepie bra
        > fitterkę.

        No tak bo malobiusciaste nigdy nie slyszaly zadnych upokarzajacych uwag. Rece opadaja, po tylu latach czytac takie rzeczy na Lobby....
        • indigo-rose Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 21:52

          > Inna sprawa, ze co ma taka brafiterka do zaoferowania w rozmiarze 60B lub 65A (
          > bodajze 2 wczorajsze wpisy z rozmiarowego)?

          Pewnie niewiele, ale statystycznie sporo modeli staników jest w rozmiarze np. 60G, a to znaczy, że ktoś je kupuje i nosi, a wcześniej zapewne konsultował się z brafitterką... 60B to nie jest jedyny małobiuściasty rozmiar, tak samo jak 80HH nie jest jedynym biuściastym.

          Co do upokarzających uwag - dla odmiany ja się nasłuchałam od pań w rozmiarze około 75G, że ja taka szczuplutka, ojejku, będzie bieda znaleźć stanik...
          • maheda Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 11:34
            Ależ ja nie twierdzę, że kobiet z małym biustem, mających problem z doborem biustonosza, jest zero lub prawie wcale.

            Po prostu o wiele częściej słyszę narzekania od osób z dużym biustem, niż od osób z małym, na trudności w znalezieniu dobrze dobranej bielizny.

            Spory jest odsetek kobiet z niewielkim biustem, które noszą źle dobrane staniki (ze zbyt luźnymi obwodami i nieodpowiednimi miseczkami) i wcale nie zamierzają tego stanu rzeczy zmieniać, bo jest im wygodnie w tej bieliźnie, a negatywnych skutków nie odczuwają na własnej skórze.

            Konia z rzędem temu, kto znajdzie tyle kobiet z dużym biustem, którym też jest wygodnie w źle dobranych stanikach...
      • azymut17 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 14:55
        maheda napisała:

        > Powiedzmy tak - kobiety z niewielkim i średnim biustem, szczupłe, przeważnie ni
        > e szukają usług brafitterki.

        Polemizowałabym, takie stwierdzenie pewnie poparłabym w 100% rok temu, ale obecnie sytuacja wygląda diametralnie inaczej. To właśnie szczupłe dziewczyny częściej niż przedtem zaglądają, bo obwody z sieciówek im jeżdżą po plecach. Słowo brafitting nie jest już tak tajemnicze, więc małobiuściaste, które wcześniej nie mogły znaleźć dla siebie stanika, bo za luźny obwód sprawiał, że nawet za mała miseczka odstawała, próbują znaleźć coś dla siebie. Inaczej nie dobierałybyśmy miseczek B i C tak często :-)

        > Kobieta z pierwszej grupy, trafiając do brafitterki, myśli "no, ciekawe, co pow
        > ie o moim standardowym 80C"
        Powie 32FF lub 32G ;-) więc chyba nie pierwsza grupa - małobiuściasta? Aczkolwiek słowa "mało" i "dużo" są mocno subiektywne.
        • maheda Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 18:13
          :) No właśnie. Wiele jest oczywiście w tym wszystkim subiektywności.
          I - żeby było jasne - nie uważam, żeby młoda brafitterka z niewielkim biustem musi siłą rzeczy i rozpędu być gorsza od starszej i ze sporym biustem, najlepiej po przejściach.

          Raczej mówię o tym, jakie zauważam opinie i potrzeby kobiet spotykanych przez siebie w sklepach i przymierzalniach.

          Wiesz, ja na te "moje 80C" niejednokrotnie dobieram okolice 75DD lub 75E. Wg mnie nie jest to spory biust, chociaż oczywiście u niektórych kobiet, z kulistymi piersiami, biust w o tym rozmiarze w dobrze dobranym staniku jest bardzo wyraźny, nie tylko pod obcisłymi ciuchami.
          Chociaż, oczywiście, przesiadki takie, jak mówisz - na okolice 32FF też bywają.
          • bellami.pl Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 22:36
            "Wiesz, ja na te "moje 80C" niejednokrotnie dobieram okolice 75DD lub 75E. Wg mnie nie jest to spory biust, chociaż oczywiście u niektórych kobiet, z kulistymi piersiami, biust w o tym rozmiarze w dobrze dobranym staniku jest bardzo wyraźny, nie tylko pod obcisłymi ciuchami.
            Chociaż, oczywiście, przesiadki takie, jak mówisz - na okolice 32FF też bywają."

            W takim razie ja mialam przyjeność dokonać mega "przesiadki" Pani miala co prawda 85C ale przeszłyśmy na 75H!!!!!! Stanik miala dobierany przez ekspedientkę (polska marka sredni zakres rozmiarow) Na koniec Pani wspomniala, ze to dobieranie bylo jakis czas temu jak wazyla kilka kilogramow wiecej......
            • indigo-rose Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 22:45
              Myślę, że z 80C można się przesiąść na coś naprawdę sporego, przynajmniej literkowo. Ja się przesiadłam z 70/75A na 60FF, a 80C jest o kilka ładnych rozmiarów większe.
              • varietta_m Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 29.10.10, 14:17
                Koleżankę siostry przestawiłam z 80C na 60G, ale myślę, że nie chodzi o to by się licytować jakie która z nas ma doświadczenia z "80C" ;)
                Bez względu na rozmiar, każda chyba kobieta chce żeby potraktowano ją indywidualnie, przez pryzmat jej rozmiaru, jej problemów z biustem i efektu jaki chciałaby uzyskać. Moim zdaniem rozmiar stanika brafitterki nie ma tu nic do rzeczy, a jedynie nabyte doświadczenie i umiejętność wsłuchania się w potrzeby klientki, co już z resztą zostało podkreślone kilka razy. Postrzegania stereotypowego nie pozbędziemy się łatwo, o ile w ogóle się da, więc nie przejmować się i "robić swoje" :) (-o tym też już ktoś trafnie wspomniał ;))
    • yo_anka Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 13:16
      nie powinna, nie musi, no po prostu se ne da :)

      ale jako posiadaczka dużego biustu chyba wolę aby polecał mi staniki ktoś też w większym rozmiarze, ktoś ktoś za WAGĘ problemu i może na postawie doświadczeń własnych coś polecić :)
      wolę bardziej puszyste i biusciaste sprzedawczynie, gdyż przy nich czuje się pewniej
      z tej samej racji w sklepach w ciuchami nie podchodzę do niskich szczuplaczków tylko podświadomie wybieram sobie ta największa babeczkę, bo domyślam się ze ona może mnie i moje nietypowe problemy zrozumieć

      Ale oczywiście w sklepach są rożne kobiety i obsługiwana przez mniej biuściaste również mogę podsumować: liczy się doświadczenie brafitterki - to ile piersi już odziała, jaka ma wiedzę na temat modeli i jak te modele leżą z poszczególnych rejonach tabelki a nie masa własnego biustu! Są małobiusciaste szczupłe doświadczone i "bujne" zielone.
    • faforzyca Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 15:51
      Zastanawiałam się nad tym problemem całkiem niedawno :) Tyle, że z drugiej strony. Miałam podobne odczucia jak, jako posiadaczka 65DD/60E, miałam do czynienia z dużobiuściastymi brafitterkami (a tych jest jednak sporo więcej). Oczywiście nie spotkałam się z niemiłymi komentarzami, niemniej powtarzanie w kółko "bo mały biust" to, "taki malutki biust" tamto.. W pewnym momencie robi się niemiłe. Nie mam jakiś szczególnych kompleksów na punkcie biustu czy figury, żeby nie było :) Ale mam wrażenie, że duże biusty traktowane są jakby poważniej. Nie umniejszam, oczywiście, problemów właścicielek dużych biustów, ale przypominam, że małobiuściaste też przecież spotykają się z niefajnymi uwagami i też walczą z niewygodnymi, źle dobranymi stanikami.

      Koniec końców nie zauważyłam specjalnej różnicy w poziomie usług dużo- czy małobiuściastych brafitterek. I takie, i takie potrafiły mi źle doradzić, jak i doradzić dobrze :)
    • edhelwen Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 16:00
      to co wolimy to jedno, ale... jak sobie wyobrażacie rekrutację na stanowisko brafitterki z uwzględnieniem wielkości biustu? :/ Przecież to byłaby czysta dyskryminacja, nawet jeżeli dziewczyna nie wiedziałaby, że została odrzucona ze względu na to, że ma za mały/za duży biust :/
      Ciekawa jestem jak to wygląda w stacjonarnym Onlyher - oferta internetowa początkowo była skierowana chyba głównie do mało i średniobiuściastych, ale nie brakuje też klientek dużobiuściastych.
      Dużą rolę grają tu uprzedzenia typu "nie podejdę w sklepie do szczupłej sprzedawczyni, bo co ona może wiedzieć i na pewno mnie wyśmieje" - przecież takie podejście może być w konkretnym przypadku błędne i niesprawiedliwe. Moim zdaniem bardziej pasuje do często zmieniających się sprzedawców w sieciówkach odzieżowych, gdzie przyjmują dziewczyny na 3 miesiące i faktycznie mogą nie mieć doświadczenia i odnosić się do siebie jeśli chodzi o odzież, ale trzeba mieć to na uwadze, a nie generalizować :/
      • sbarazzina Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 21:35
        edhelwen napisała:

        > to co wolimy to jedno, ale... jak sobie wyobrażacie rekrutację na stanowisko br
        > afitterki z uwzględnieniem wielkości biustu? :/ Przecież to byłaby czysta dyskr
        > yminacja, nawet jeżeli dziewczyna nie wiedziałaby, że została odrzucona ze wzgl
        > ędu na to, że ma za mały/za duży biust :/

        hehe, w CV prosze wpisac obowd pod, w biuscie i w zwisie! A co, zeby przypadkiem nie miala za jedrnych :P
    • kasia_grubasia Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 16:26
      Ekspedientka powinna być zorientowana w ofercie, pomocna i schludnie ubrana. Jeśli ma jeszcze za małe doświadczenie, powinna mieć przez pewien czas asystę starszej stażem koleżanki. Jeśli wg klientki ekspedientka ma nieodpowiednia figurę, żeby jej doradzać, to klientka ma problem, a nie ekspedientka.
    • akj77 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 17:41
      Jakość usługi zależy od doświadczenia brafitterki, a nie od jej biustu - ja to wiem, Ty to wiesz, ale klientka "z ulicy" nie musi i może mieć większe zaufanie do pani o zbliżonym rozmiarze. Za to małobiuściaste będą do Ciebie chętniej przychodzić, więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
    • sylwiastka Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 18:01
      Wspominając z nostalgią czasy kariery brafiterskiej nie przypominam sobie częstych komentarzy tego rodzaju. Kobiety z dużym biustem raczej nie miały oporu skorzystać z mojej porady. Może było to spowodowane tym, że często byłam jedyną brafitterką w sklepie (wówczas był tylko jedna przymierzalnia). Moim zdaniem prócz doświadczenia i umiejętności (które są najważniejsze) liczy się także osobowość czy "pierwsze wrażenie". I często kobiety oceniają po "wyglądzie", jednak odpowiednia argumentacja oraz staranne wsłuchanie się w problem naprawdę potrafi zmienić początkowo niezbyt sprzyjające nastawienie.

      Brafitting nie polega na idealnym dobraniu stanika za pierwszym razem, lecz dobraniem go do potrzeb danej kobiety, często jest to żmudny proces. Dobra brafitterka, dobiera go niezależnie od własnego gustu, upodobań czy warunków fizycznych :) Oraz stara się aby osoba, która potrzebuje porady nie czuła się skrępowana czy odosobniona w swoich problemach.

      Zatem Azymut głowa do góry, a biust do przodu :P
      • azymut17 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 15:02
        sylwiastka napisała:
        > Moim zdaniem próc
        > z doświadczenia i umiejętności (które są najważniejsze) liczy się także osobowo
        > ść czy "pierwsze wrażenie". I często kobiety oceniają po "wyglądzie"
        No właśnie, na tę "ocenę" chyba wpływa też to, że wyglądam hmm, młodziej. Dużo młodziej. Klientki z reguły dają mi dychę mniej niż mam :-) To nie pomaga w sprawianiu wrażenia bycia doświadczoną brafitterką, która niejeden biust widziała...
        • sylwiastka Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 18:13
          No ja wyglądam jakbym zaczynała co najwyżej kończyła liceum:/ Problem pierwszego wrażenia kończył się w momencie gdy zaczynałam mówić. Bo o mojej fachowości (nie tylko w dziedzinie brafittingu) świadczą słowa, które wypowiadam, praca i jej wyniki, a nie to jak wyglądam, jak się ubieram i jaki sama noszę rozmiar stanika czy buta:)
    • clarisse brafitterka czy sprzedawczyni? :) 27.10.10, 18:40
      Azymut :)

      Oczywiście, że brafitterka nie musi mieć dużego biustu. Nikt nie mówi, że powinna. Oczywiście prawdą jest to, co dziewczyny napisały, że u brafitterki niezależnie od wielkości biustu liczy się doświadczenie i chęć rozwoju.

      Ale:

      Nie wiem, czy Twoje klientki traktowały Cię jak brafitterkę czy po prostu jak sprzedawczynię.

      Jeśli jak sprzedawczynię, to zapewne opierały się na wcześniejszych doświadczeniach ze sprzedawczyniami w bieliźniakach. Zakładając, że przeciętna sprzedawczyni w przeciętnym bieliźniaku ze standardową rozmiarówką (do polskiego E, no może F) wie o dopasowaniu stanika tyle, ile na sobie samej przetestowała. Dlatego zwykła (a nie uświadomiona) klientka automatycznie będzie szukała pomocy u sprzedawczyni o podobnych do siebie gabarytach - nie tylko biustu, ale w ogóle. Bo założy, że ta osoba dopomoże jej nie tylko jako sprzedawca (czytaj: ktoś kto za wszelką cenę chce sprzedać towar) ale także jako niezależny obserwator i ekspert. W końcu ma podobne doświadczenia, zna problem - a dostęp do staników większy.

      Dla nas uświadomionych ten niezależny ktoś to właśnie brafitterka. Ale tego nie wszystkie Polki wiedzą niestety. A jak się już dowiedzą, to nie w każdym sklepie znajdą. A jak znajdą, to nie zawsze będzie to brafitterka z prawdziwego zdarzenia, bo pod wpływem mody będą się przecież pojawiać takie panie, które pod szyldem "brafitting" będą wciskać cokolwiek. Więc nawet do w pełni profesjonalnej brafitterki będą podchodziły jak do zwykłej sprzedawczyni.

      Oczywiście takie opinie są krzywdzące dla Ciebie i dla większości uświadomionych sprzedawczyń-brafitterek. Ale to nie zmienia faktu że wśród całości polskich sklepów bieliźnianych jesteście mniejszością. Twoje klientki to pewnie były zwykłe nieuświadomione klientki ze zwykłymi w Polsce doświadczeniami. Nie powinnaś brać ich słów do siebie.

      A już na pewno nie zastanawiać się nad wielkością swojego biustu albo czuć się zdołowana :)

      W końcu sama wiesz, żei robisz dobrą robotę. Kilka klientek, które pod wpływem stereotypów nie chcą korzystać z Twoich usług, nie może tego zmienić.

      P.S. Ja mając duży biust i siedząc od 2 lat w okolicach LoBBY przeżyłam ostatnio chwilę zdziwienia, gdy pani w uświadomionym sklepie okazała się małobiuściasta. :D Przez wiele lat żyłam sama ze swoim dużym biustem i po prostu nie zdawałam sobie sprawy z tego, że dla małobiuściastych dobór stanika to też może być problem. Po uświadomieniu kupowałam praktycznie wyłącznie przez internet; a jeśli wchodziłam do jakichkolwiek innych sklepów to albo po to, żeby się upewnić, że nic na mnie nie ma, albo żeby zobaczyć na żywo Mahedę ;). Dlatego gdzieś na dnie mózgu do dziś mam wyrzeźbione przekonanie, że brafitterki i oświecone sprzedawczynie rekrutują się właśnie spośród biuściastych - właśnie dlatego, że doświadczyły problemu stanikowego na sobie. (Ja wiem, wiem, że problemu stanikowego doświadcza każda kobieta, bo większość ma staniki niedopasowane. Ale mam na myśli trwający latami problem pt. "Wiem że ten stanik nie pasuje, ale muszę go kupić bo na mój biust nie produkują"). Ludzie tworzą sobie pewne stereotypy pod wpływem doświadczeń i te stereotypy gdzieś tkwią w podświadomości, póki ich nie wyciągniemy na wierzch i nie powalczymy z nimi, taka już ludzka natura.

      P.S.2. Inną sprawą jest kwestia wychowania. Zacytowana przez Ciebie uwaga, pomijając to, z czego wynika, jest po prostu chamska jeśli chodzi o sformułowanie. To samo dałoby się powiedzieć znacznie grzeczniej. "Mam wrażenie, że ekspedientka z biustem podobnym do mojego lepiej by mi doradziła" - z tym już można bez stresu dyskutować, tj. opowiedzieć klientce o idei brafittingu albo z uśmiechem zaproponować, aby jednak dała Ci szansę, bo wprawdzie biust masz mały, ale od dawna zajmujesz się problemem doboru staników na różne biusty i kto wie, może jednak uda Ci się coś interesującego zapropoznować.

      Ale dyskutować z chamstwem albo przejmować się nim? Nie warto po prostu. Trzeba olać i tyle :)
      • kotwtrampkach Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 27.10.10, 21:45
        o właśnie to miałam napisać :)
        nie ma rady, trzeba klientkom uświadamiać, czym zajmuje się brafitterka..
        Tak jak wyjaśnianie, że do psychologa mozna się zwrócić o pomoc nie będąc czubkiem; jak tłumaczenie dzieciakom, ze praca sprzedawczyni to ciężka, fizyczna harówka itp itd

        Dokąd nie będziemy wiedzieć, co znaczy dane określenie - będziemy sobie wymyślać jego zakres...
      • kasica_k Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 27.10.10, 23:57
        clarisse napisała:
        > Nie wiem, czy Twoje klientki traktowały Cię jak brafitterkę czy po prostu jak s
        > przedawczynię.
        >
        > Jeśli jak sprzedawczynię, to zapewne opierały się na wcześniejszych doświadczen
        > iach ze sprzedawczyniami w bieliźniakach.
        [...]

        Otóż to - na stosunek do bra-fitterek przekładają się wszystkie uprzedzenia dotyczące sprzedawców, i w ogóle osób pracujących w zawodach związanych z obsługą klienta. I nie ma w tym nic dziwnego - skąd przeciętna klientka ma wiedzieć, że właśnie trafiła do przybytku bra-fitterskiej fachowości, gdzie doradzanie oparte jest na wiedzy i długim doświadczeniu z klientkami, a nie tylko z biustem własnym, mamy i koleżanki? :-)

        Niestety rzeczywistość jest taka, że zawód sprzedawcy z prawdziwego zdarzenia zanika - przeciętny śmiertelnik w swoich zakupach obywa się praktycznie bez niego (supermarkety, sieciówki...). Obsługa klienta bardzo się zdehumanizowała, a prestiż zawodu sprzedawcy i pokrewnych jest dosyć niski, co mi osobiście nie odpowiada - uważam, że obsługiwanie klienta, czy to będzie w sklepie z bielizną, czy w salonie fryzjerskim, czy w restauracji, to swego rodzaju sztuka. Ludzie, którzy potrafią to robić naprawdę dobrze, poprawiają naszą jakość życia i zasługują na szacunek. Zawody te wymagają wiedzy i umiejętności, których nie da się nabyć w pięć minut - osoba "z przypadku" nie będzie ani naprawdę dobrym sprzedawcą, ani kelnerem, ani bra-fitterką. W dodatku bra-fitting to jedna z tych dziedzin obsługi klienta, którą bardzo trudno zautomatyzować, jak cały czas mamy okazję zaobserwować na forum. Osobisty kontakt z klientem jest tu właściwie niezbędny.

        Wracając do tematu - poziom zaufania do umiejętności bra-fitterek jest pochodną stosunku do sprzedawców ogólnie, który jest u większości ludzi pełen nieufności i uprzedzeń, co jest o bardzo krzywdzącą sytuacją dla tych fachowych i doświadczonych. Nasze "bra-fitterki nowej generacji" działają na rzecz zmiany tego stanu rzeczy dla obopólnej korzyści i mam nadzieję, że będą twardo działać dalej :)
        • azymut17 Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 28.10.10, 08:52
          Kasico, o takiej opcji nawet nie pomyślałam! Bardzo ciekawa teoria, przemawia do mnie.

          Odpisuję z racji braku czasu zbiorowo - cieszę się, że założyłam ten wątek, bo przedstawiłyście różne punkty widzenia i wytłumaczenia takich sytuacji. Naprawdę miło czytać takie mądre wypowiedzi :-)
          • milstar Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 28.10.10, 17:01
            Azymutku, ja i mój wielki (wtedy) biust czułyśmy się przez Ciebie potraktowane miło i fachowo. Weszłam wtedy do sklepu z wielkim dołem, a wyszłam z jeszcze większym uśmiechem, mimo, iż wiedza, którą wtedy zdobyłam dotyczyła przede wszystkim modeli, które źle na mnie leżą
            • azymut17 Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 28.10.10, 17:25
              A to na pewno byłam ja? Nie chodzi mi o fałszywą skromność, po prostu koleżanka Cię kojarzy z twarzy, a ja nie...
              • milstar Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 28.10.10, 18:57
                Na 100%, bo przy wyjściu spytałam o nick na Lobby. Zamelduję się przy najbliższej okazji, czyli za jakiś miesiąc ;)
                • azymut17 Milstar 29.10.10, 23:54
                  To bardzo mi miło - zapraszam zatem na mierzenie i pogaduchy :-)
          • sbarazzina Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 28.10.10, 22:22
            azymut17 napisała:

            > Odpisuję z racji braku czasu zbiorowo - cieszę się, że założyłam ten wątek, bo
            > przedstawiłyście różne punkty widzenia i wytłumaczenia takich sytuacji. Naprawd
            > ę miło czytać takie mądre wypowiedzi :-)

            Ja tam jestem zaskoczona, ze w ogole pojawiaja sie glosy, ze jednak lepiej jak rozmiar brafitterki jest zblizony do rozmiaru klientki, ze latwiej zrozumiec itp. I to nie sa niestety glosy dziewczyn nowych na forum.
            Zawsze mi sie wydawalo, ze na Lobby dziewczyny sa rozsadne, otwarte i bez uprzedzen.
            A juz zdziwienie, ze malobiusciaste tez maja problem z dopasowaniem stanika, to po prostu ignorancja.
            • kasica_k Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 29.10.10, 16:42
              sbarazzina napisała:
              >
              > Ja tam jestem zaskoczona, ze w ogole pojawiaja sie glosy, ze jednak lepiej jak
              > rozmiar brafitterki jest zblizony do rozmiaru klientki, ze latwiej zrozumiec it
              > p. I to nie sa niestety glosy dziewczyn nowych na forum.
              > Zawsze mi sie wydawalo, ze na Lobby dziewczyny sa rozsadne, otwarte i bez uprze
              > dzen.

              Uprzedzenia towarzyszą nam wszystkim czy tego chcemy, czy nie. Nie wierzę w istnienie ludzi ich pozbawionych. A tutaj jednak uprzedzenia te mają całkiem konkretną podstawę - doświadczonych bra-fitterek jest NAPRAWDĘ MAŁO. Dlaczego ktoś miałby stuprocentowo zaufać kobiecie, którą widzi pierwszy raz i o której nie wie nic, oprócz tego, że pracuje w jednym ze sklepów polecanych na forum? Przecież nie wszystkie pracownice tych sklepów są równie doświadczone i jest to zupełnie normalne. Kiedyś muszą się uczyć. Ale z czasem zapewne uprzedzenia te będą zanikać.

              > A juz zdziwienie, ze malobiusciaste tez maja problem z dopasowaniem stanika, to
              > po prostu ignorancja.

              Ale prawda jest taka, że wiele małobiuściastych, czy raczej średniobiuściastych, w najmniejszym stopniu nie przejmuje się dobieraniem stanika - ile razy słyszałam zdziwione głosy, że to w ogóle jest jakiś problem dla kogokolwiek, no może oprócz tych, które mają strasznie wielkie biusty :) Sbarazzino, na Lobby jest specyficzne środowisko, odbiegające od przeciętnej. Nie chodzi o to, że to nie jest problem, tylko że wiele osób tego problemu nie widzi, nie odczuwa, nie jest zainteresowana tematem. Kiedy byłam bardzo młoda i miałam bardzo przeciętnej wielkości biust, chodziłam bez stanika i była to absolutnie ostatnia część garderoby, jaką się przejmowałam.
              • pierwszalitera Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 29.10.10, 17:30
                kasica_k napisała:

                Dlaczego ktoś m
                > iałby stuprocentowo zaufać kobiecie, którą widzi pierwszy raz i o której nie wi
                > e nic, oprócz tego, że pracuje w jednym ze sklepów polecanych na forum? Przecie
                > ż nie wszystkie pracownice tych sklepów są równie doświadczone i jest to zupełn
                > ie normalne.

                Wydaje mi się, że sbarazzina nie pisała o stuprocentowym zaufaniu. A o tym, że stuprocentowego zaufania mieć się nawet nie powinno, też już było często na Lobby. Chociażby w wątkach, w których były skargi dziewczyn z nieodpowiednio dobranymi przez brafitterkę stanikami. Lobby powinno zachęcać do samodzielności i do nie oddawania całej kontroli w ręce brafitterki, bo ta nie jest świętem duchem. Więc można do brafitterki podchodzić ze zdrowym sceptyzmem, bo nie możemy być pewne jej kompetencji, ale nie z uprzedzeniami w typie podanych w tym wątku. Ja też się dziwię, że próbuje się tu jeszcze tłumaczyć podobne podejście.
                • kasica_k Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 29.10.10, 19:06
                  pierwszalitera napisała:
                  >
                  > Wydaje mi się, że sbarazzina nie pisała o stuprocentowym zaufaniu. A o tym, że
                  > stuprocentowego zaufania mieć się nawet nie powinno, też już było często na Lob
                  > by. Chociażby w wątkach, w których były skargi dziewczyn z nieodpowiednio dobra
                  > nymi przez brafitterkę stanikami. Lobby powinno zachęcać do samodzielności i d
                  > o nie oddawania całej kontroli w ręce brafitterki, bo ta nie jest świętem duche
                  > m. Więc można do brafitterki podchodzić ze zdrowym sceptyzmem, bo nie możemy by
                  > ć pewne jej kompetencji, ale nie z uprzedzeniami w typie podanych w tym wątku.
                  > Ja też się dziwię, że próbuje się tu jeszcze tłumaczyć podobne podejście.

                  Obawiam się, że obydwie nie zrozumiałyście różnicy między "tłumaczeniem" a wyjaśnianiem przyczyn zjawiska. Jasne, możemy tu potępić wszystkie te uprzedzone kobiety i poczuć się lepsze od nich, bo przecież wiemy, że ich motywy są głupie i utwierdzić się wzajemnie w swojej wyższej racji. Tylko co to da bra-fitterkom takim jak azymut17, które padają ofiarą tych uprzedzeń? Sądzę, że znacznie lepiej poczują się znając przyczynę takich czy innych zachowań. Przede wszystkim będą dzięki temu miały pewność, że to nie w ich przygotowaniu, wiedzy czy innych cechach leży przyczyna, lecz właśnie w uprzedzeniach, które też nie spadły z nieba, a pojawiły się z konkretnych powodów.
                  • pierwszalitera Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 29.10.10, 21:00
                    kasica_k napisała:

                    > Obawiam się, że obydwie nie zrozumiałyście różnicy między "tłumaczeniem" a wyja
                    > śnianiem przyczyn zjawiska. Jasne, możemy tu potępić wszystkie te uprzedzone ko
                    > biety i poczuć się lepsze od nich, bo przecież wiemy, że ich motywy są głupie i
                    > utwierdzić się wzajemnie w swojej wyższej racji. Tylko co to da bra-fitterkom
                    > takim jak azymut17, które padają ofiarą tych uprzedzeń?

                    Przypuszczam, że masz na myśli tłumaczenie i usprawiedliwienie. Tylko pomiędzy tymi definicjami przebiega bardzo płynna granica i o ile tłumaczenie pewnych zachowań jest w porządku, to moim zdaniem należy się do nich jasno ustosunkować, by nie było zrozumiane jako usprawiedliwienie. Bo tłumaczyć można wszystko, nawet to, dlaczego tak trudno było do niedawna dostać stanik z miseczką powyżej D. To nie było jednak wystarczającym usprawiedliwieniem i dlatego domagałyśmy się zmian. I dlatego je też domagam się zmian mentalnych, nie podoba mi się aktualne, dyskryminujące kogokolwiek status quo. Jestem zdania, że krzywdzące sterotypy należy ostro zwalczać. Jeżeli nazywasz to piętnowaniem, które do niczego nie prowadzi, to jest to twoje odczucie. Jak wygląda, niektórym dopasowanym nastąpiłam tu nawet mocniej na odcisk. Czuję się przez to tylko potwierdzona, że jest jeszcze dużo do zrobienia. Bo ludzie nie zmieniają wygodnych sytuacji "po dobroci", tylko wtedy, kiedy czują się do tego zmuszeni.
              • sbarazzina Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 29.10.10, 17:40
                kasica_k napisała:

                > Uprzedzenia towarzyszą nam wszystkim czy tego chcemy, czy nie. Nie wierzę w ist
                > nienie ludzi ich pozbawionych.

                Ale moze na Lobby nie powinnysmy pielegnowac uprzedzen zwiazanych z wielkoscia biustu??

                Dlaczego ktoś m
                > iałby stuprocentowo zaufać kobiecie, którą widzi pierwszy raz i o której nie wi
                > e nic, oprócz tego, że pracuje w jednym ze sklepów polecanych na forum?

                Rozumiem, ze ma zaufac, bo sprzedawczyni ma duzy biust?? Hahahahaa
                Nigdzie nie napisalam, ze nalezy ufac jakiejkolwiek brafitterce w 100%. Przede wszystkim powinno sie ufac sobie i wlasnym odczuciom, brafitterka powinna jedynie albo az doradzic w doborze stanika. Ale dyskusja tyczy sie tematu 'czy braffiterka powinna miec duzy biust'.

                > Ale prawda jest taka, że wiele małobiuściastych, czy raczej średniobiuściastych
                > , w najmniejszym stopniu nie przejmuje się dobieraniem stanika - ile razy słysz
                > ałam zdziwione głosy, że to w ogóle jest jakiś problem dla kogokolwiek, no może
                > oprócz tych, które mają strasznie wielkie biusty :) Sbarazzino, na Lobby jest
                > specyficzne środowisko, odbiegające od przeciętnej. Nie chodzi o to, że to nie
                > jest problem, tylko że wiele osób tego problemu nie widzi, nie odczuwa, nie jes
                > t zainteresowana tematem. Kiedy byłam bardzo młoda i miałam bardzo przeciętnej
                > wielkości biust, chodziłam bez stanika i była to absolutnie ostatnia część gard
                > eroby, jaką się przejmowałam.

                Taaaak? Skad ta 'prawda'? I ile to jest 'wiele malobiusciastych'??

                Zapytaj Agugabi ilu malobiusciastym klientkom dobierala stanik. Przeczytaj chociazby post Azymut w tym watku, o tym ze coraz czesciej dobiera rozmiar B czy C.

                Ja tez czasem chodze bez stanika, ale to nie znaczy, ze nie interesuje sie prawidlowym rozmiarem i stanikami. Wiec ten argument z Twojej mlodosci nie jest zadnym dowodem.

                Nie mam zamiaru sie licytowac, kto zna wiecej kobiet z mniejszym czy wiekszym biustem i ktore bardziej interesuja sie stanikologia. Bede jednak protestowac przeciwko tak bezsensowynm argumentom jak 'malobiusciaste nie interesuja sie dobieraniem rozmiarow', 'malobiusciaste nie maja problemow z dopasowaniem' etc.

                Mam wrazenie, ze duzobiusciaste z poblazaniem patrza na problemy malobiusciastych z dobraniem stanika. Bo skoro nam nic do pepka nie wisi, kregoslup nie boli, to co to moga byc za problemy. Zawsze przeciez mozna chodzic bez stanika, prawda?

                Ale co to ma do bycia dobra lub zla brafiterka nadal nie rozumiem. Nie rozumiem potrzeby bycia obsluzona przez ekspedientke o podobnym rozmiarze. Nie rozumiem oceniania umiejetnosci brafitterki przez pryzmazt wielkosci biustu.
                • kasica_k Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 29.10.10, 18:54
                  sbarazzina napisała:
                  > kasica_k napisała:
                  >
                  > > Uprzedzenia towarzyszą nam wszystkim czy tego chcemy, czy nie. Nie wierzę
                  > w ist
                  > > nienie ludzi ich pozbawionych.
                  >
                  > Ale moze na Lobby nie powinnysmy pielegnowac uprzedzen zwiazanych z wielkoscia
                  > biustu??

                  Uważasz racjonalne wyjaśnienie pewnych zjawisk za pielęgnowanie uprzedzeń?

                  > Dlaczego ktoś m
                  > > iałby stuprocentowo zaufać kobiecie, którą widzi pierwszy raz i o której
                  > nie wi
                  > > e nic, oprócz tego, że pracuje w jednym ze sklepów polecanych na forum?
                  >
                  > Rozumiem, ze ma zaufac, bo sprzedawczyni ma duzy biust?? Hahahahaa

                  Moim zdaniem przeciętna dużobiuściasta kobieta z doświadczeniami w przeciętnych sklepach, widząc po raz pierwszy na oczy dużobiuściastą bra-fitterkę, zaufa jej bardziej niż szczupłej małobiuściastej. Tak działa ludzka psychika. Możemy się na to oburzać i tłumaczyć, że to głupie, ale nic to nie zmieni, dopóki liczba dobrych bra-fitterek nie przekroczy pewnej masy krytycznej :)

                  > Nigdzie nie napisalam, ze nalezy ufac jakiejkolwiek brafitterce w 100%. Przede
                  > wszystkim powinno sie ufac sobie i wlasnym odczuciom, brafitterka powinna jedyn
                  > ie albo az doradzic w doborze stanika. Ale dyskusja tyczy sie tematu 'czy braff
                  > iterka powinna miec duzy biust'.

                  Dyskusja tyczy się w tej chwili tematu: dlaczego wiele biuściastych kobiet bardziej ufa bra-fitterkom o dużych biustach, a nie: czy bra-fitterka _powinna_ mieć duży biust.

                  > > Ale prawda jest taka, że wiele małobiuściastych, czy raczej średniobiuści
                  > astych
                  > > , w najmniejszym stopniu nie przejmuje się dobieraniem stanika - ile razy
                  > słysz
                  > > ałam zdziwione głosy, że to w ogóle jest jakiś problem dla kogokolwiek, n
                  > o może
                  > > oprócz tych, które mają strasznie wielkie biusty :) Sbarazzino, na Lobby
                  > jest
                  > > specyficzne środowisko, odbiegające od przeciętnej. Nie chodzi o to, że t
                  > o nie
                  > > jest problem, tylko że wiele osób tego problemu nie widzi, nie odczuwa, n
                  > ie jes
                  > > t zainteresowana tematem. Kiedy byłam bardzo młoda i miałam bardzo przeci
                  > ętnej
                  > > wielkości biust, chodziłam bez stanika i była to absolutnie ostatnia częś
                  > ć gard
                  > > eroby, jaką się przejmowałam.
                  >
                  > Taaaak? Skad ta 'prawda'? I ile to jest 'wiele malobiusciastych'??
                  >
                  > Zapytaj Agugabi ilu malobiusciastym klientkom dobierala stanik. Przeczytaj choc
                  > iazby post Azymut w tym watku, o tym ze coraz czesciej dobiera rozmiar B czy C.

                  Przeczytaj mój post. Zastanów się, jak ma się liczba klientek Agugabi do liczby kobiet kupujących przeciętne rozmiary w sieciówkach. Że są źle dobrane? Jasne. Ile z tych kobiet o tym wie? Coraz więcej, ale wciąż wcale nie tak dużo. W przeciwnym razie Agugabi sama miałaby już ogólnopolską sieciówkę ;)

                  > Ja tez czasem chodze bez stanika, ale to nie znaczy, ze nie interesuje sie praw
                  > idlowym rozmiarem i stanikami. Wiec ten argument z Twojej mlodosci nie jest za
                  > dnym dowodem.

                  Jest dokładnie tak samo dobrym dowodem, jak Twój.

                  > Nie mam zamiaru sie licytowac, kto zna wiecej kobiet z mniejszym czy wiekszym b
                  > iustem i ktore bardziej interesuja sie stanikologia. Bede jednak protestowac pr
                  > zeciwko tak bezsensowynm argumentom jak 'malobiusciaste nie interesuja sie dobi
                  > eraniem rozmiarow', 'malobiusciaste nie maja problemow z dopasowaniem' etc.
                  >
                  > Mam wrazenie, ze duzobiusciaste z poblazaniem patrza na problemy malobiusciasty
                  > ch z dobraniem stanika. Bo skoro nam nic do pepka nie wisi, kregoslup nie boli,
                  > to co to moga byc za problemy. Zawsze przeciez mozna chodzic bez stanika, praw
                  > da?
                  >
                  > Ale co to ma do bycia dobra lub zla brafiterka nadal nie rozumiem. Nie rozumiem
                  > potrzeby bycia obsluzona przez ekspedientke o podobnym rozmiarze. Nie rozumiem
                  > oceniania umiejetnosci brafitterki przez pryzmazt wielkosci biustu.

                  Nie rozumiesz też chyba tego, jak czuje się przeciętna dużobiuściasta kobieta w sklepie z bielizną, a sama wyżej domagasz się zrozumienia, traktując chłodne obserwacje jako jakiś atak na małobiuściaste. Zupełnie niezrozumiałe, jak dla mnie.
                  • sbarazzina Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 29.10.10, 19:20
                    Przepraszam, czy my mowimy o przecietnym sklepie albo sieciowkach? Przeciez w takich brafitting nie istnieje, wiec brafitterka tez nie... Wydawalo mi sie, ze mowimy o uswiadomionych sklepach z wykwalifikowanymi, przeszkolonymi brafitterkami. I do takich sytuacji ja sie odnosze. Zdazaja sie kobiety z ulicy, ale wieksza czesc przychodzi do uswiadomionego sklepu w wiadomym celu i szuka pomocy u brafiteki w konkretnej sprawie. I w takim kontekscie przyklad Agugabi jest jak najabrdziej adekwatny.
                    • kasica_k Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 29.10.10, 19:41
                      sbarazzina napisała:

                      > Przepraszam, czy my mowimy o przecietnym sklepie albo sieciowkach? Przeciez w t
                      > akich brafitting nie istnieje, wiec brafitterka tez nie... Wydawalo mi sie, ze
                      > mowimy o uswiadomionych sklepach z wykwalifikowanymi, przeszkolonymi brafitterk
                      > ami. I do takich sytuacji ja sie odnosze. Zdazaja sie kobiety z ulicy, ale wiek
                      > sza czesc przychodzi do uswiadomionego sklepu w wiadomym celu i szuka pomocy u
                      > brafiteki w konkretnej sprawie. I w takim kontekscie przyklad Agugabi jest jak
                      > najabrdziej adekwatny.

                      OK, to może uściślimy: ja mówię o sytuacji, gdy do uświadomionego sklepu przychodzi kobieta, która owszem wie, że chce dobrać sobie rozmiar i słyszała, że tu oferują coś takiego, jak bra-fitting, czyli fachowe dobieranie staników. Niekoniecznie natomiast zna z twarzy i ksywki wszystkie dobre bra-fitterki i niekoniecznie wie, że akurat ta, którą widzi, ćwiczyła dobieranie staników na setkach biustów, a nie na biuście swoim, mamy i sąsiadki, i że jej staż w zawodzie liczy się już bardziej w latach (no, może, powiedzmy, półroczach :) niż w tygodniach. Wcześniej ta kobieta kupowała w przeciętnych sklepach, bo i gdzie miała kupować - sklepy z bra-fittingiem w naszym rozumieniu tego słowa działają dopiero od kilku lat. Taka kobieta ze sporym prawdopodobieństwem będzie oceniała sytuację po różnych pozorach, zależnie od doświadczeń, które miała wcześniej. Wydaje mi się, że warto sobie uświadomić, z jakim psychologicznym bagażem klientki wchodzą do polskich sklepów. My tu jesteśmy w swego rodzaju enklawie uświadomienia, która wcale nie pokrywa się z resztą kraju.
                      • sbarazzina Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 29.10.10, 20:18
                        kasica_k napisała:

                        > OK, to może uściślimy: ja mówię o sytuacji, gdy do uświadomionego sklepu przych
                        > odzi kobieta, która owszem wie, że chce dobrać sobie rozmiar i słyszała, że tu
                        > oferują coś takiego, jak bra-fitting, czyli fachowe dobieranie staników. Niekon
                        > iecznie natomiast zna z twarzy i ksywki wszystkie dobre bra-fitterki i niekonie
                        > cznie wie, że akurat ta, którą widzi, ćwiczyła dobieranie staników na setkach b
                        > iustów, a nie na biuście swoim, mamy i sąsiadki, i że jej staż w zawodzie liczy
                        > się już bardziej w latach (no, może, powiedzmy, półroczach :) niż w tygodniach
                        > . Wcześniej ta kobieta kupowała w przeciętnych sklepach, bo i gdzie miała kupow
                        > ać - sklepy z bra-fittingiem w naszym rozumieniu tego słowa działają dopiero od
                        > kilku lat. Taka kobieta ze sporym prawdopodobieństwem będzie oceniała sytuację
                        > po różnych pozorach, zależnie od doświadczeń, które miała wcześniej. Wydaje mi
                        > się, że warto sobie uświadomić, z jakim psychologicznym bagażem klientki wchod
                        > zą do polskich sklepów. My tu jesteśmy w swego rodzaju enklawie uświadomienia,
                        > która wcale nie pokrywa się z resztą kraju.

                        No i ok, kontekst pasuje. I uwazasz, ze ta przykladowa kobieta zazwyczaj bedzie duzobiusciasta?

                        Ja tez nie znam brafitterek ani z twarzy ani z forumowych nickow (oprocz Agugabi;). I wchodzac po raz pierwszy do uswiadomionego sklepu nie zwracalam uwagi na biust brafitterki. Bylam za bardzo przejeta :) Teraz bedac juz doswiadczona stanikomaniaczka, nadal nie patrze na biust brafitterki, ewentualnie zeby zobaczyc czy sama ma dobrze dobrany stanik, ale mimo to nie jestem w stanie ocenic na pierwszy rzut oka czy to jest dobra brafitterka czy zla.

                        I tak, uwazam ze z uprzedzeniami nalezy walczyc. Rasizm tez jest uprzedzeniem i jakos nikt go nie tlumaczy ani nie probuje usprawiedliwiac.
                        • akj77 nie ten cel 29.10.10, 22:50
                          sbarazzina napisała:

                          > I tak, uwazam ze z uprzedzeniami nalezy walczyc.

                          Walczyć tak, ale nie tutaj, bo my wszystkie wiemy, że dla brafitterki ważne jest doświadczenie, a nie rozmiar. A żeby walczyć z uprzedzeniami poza Lobby, to należy te uprzedzenia najpierw zrozumieć.
                          • pierwszalitera Re: nie ten cel 30.10.10, 01:18
                            akj77 napisała:

                            > sbarazzina napisała:
                            >
                            > > I tak, uwazam ze z uprzedzeniami nalezy walczyc.
                            >
                            > Walczyć tak, ale nie tutaj, bo my wszystkie wiemy, że dla brafitterki ważne jes
                            > t doświadczenie, a nie rozmiar. A żeby walczyć z uprzedzeniami poza Lobby, to n
                            > ależy te uprzedzenia najpierw zrozumieć.
                            >

                            Chyba nieuważnie przeczytałaś ten wątek, bo pełno w nim uprzedzeń. Więc nawet na Lobby mają się one dobrze. A jak nie tutaj zacząć z nimi walczyć, to gdzie?
                    • kasienka.body Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 29.10.10, 20:04
                      Zdazaja sie kobiety z ulicy, ale wiek
                      > sza czesc przychodzi do uswiadomionego sklepu w wiadomym celu i szuka pomocy u
                      > brafiteki w konkretnej sprawie.

                      oj, nie powiedzialabym ;) Tak samo duzo, a moze i wiecej trafia kobiet z ulicy, ktore same do konca nie wiedza czego chca ;)
                  • azymut17 Re: brafitterka czy sprzedawczyni? :) 30.10.10, 00:07
                    kasica_k napisała:
                    > Dyskusja tyczy się w tej chwili tematu: dlaczego wiele biuściastych kobiet bard
                    > ziej ufa bra-fitterkom o dużych biustach, a nie: czy bra-fitterka _powinna_ mie
                    > ć duży biust.
                    >
                    O to pierwsze właśnie mi chodziło, gdy zakładałam wątek. Tylko to nie zmieściło by się w okienku tematu, dlatego wybrałam chwytliwy skrót (będący wyrazem mojej frustracji w tamtym momencie), a clou umieściłam w treści. Ja nie Drzyzga tylko socjolog z wykształcenia ;-)
          • kasica_k Pewna analogia 29.10.10, 17:26
            Nie teoria, a sama praktyka :) Podzielę się jeszcze pewnym przykładem, co prawda nie ze świata bra-fittingu czy sprzedaży w ogóle, a medycyny, a konkretnie weterynarii.

            Wszyscy spodziewamy się, że fachowy weterynarz "miejski" będzie równie dobrze potrafił leczyć psa, jak i kota, i z oboma gatunkami równie dobrze współpracuje w gabinecie. I tak jest w przypadku tych naprawdę dobrych lekarzy, do których bez obaw posłałabym właściciela dowolnego z tych zwierząt. Zdarzyło mi się jednak kilka razy być ze swoimi kotami u lekarzy weterynarii, którzy wobec moich dość przeciętnie zachowujących się kocic stosowali metody doprawdy dziwaczne. Jeden pan na przykład bez pardonu wsadził rękę do transportera z kotem w środku i myślał, że w ten sposób go stamtąd wyciągnie - miał szczęście, że kota była mocno wystraszona, bo w przeciwnym razie nie wyjąłby tej ręki w całości. Z jednej strony miałam ubaw, z drugiej - powzięłam obawę, że pan doktor mało kotów w życiu widział... Inny się denerwował, że kotek go nie słucha i nie siedzi grzecznie na stole w czasie badania. Tego typu doświadczenia sprawiły, że potem szukając dobrych lekarzy dla swoich zwierząt (a o takowych wcale nie jest łatwo nawet teraz, a co dopiero 10 lat temu) zawsze dobrze reagowałam na informację, że dana lekarka albo lekarz weterynarii mają w domu koty. Bo to zwykle oznacza, że potrafią się z tymi dość wymagającymi i podatnymi na stres stworzeniami "dogadać". Każdy, kto ma koty, wie, że współpraca z kocim pacjentem w trakcie leczenia jest tak samo ważna jak właściwe leki, bo stres i przerażenie mogą mu bardzo zaszkodzić, a właściciel ma dość ograniczony wpływ na panikę w gabinecie.

            W tej chwili leczę swoje zwierzaki u osoby, co do której mam pewność, że daje sobie doskonale radę zarówno z kotami, jak i psami i pewnie jeszcze paroma gatunkami i informacja, jaką konkretnie menażerię ma w domu na co dzień, jest dla mnie JUŻ nieistotna. A to dzięki temu, że już tę osobę znam i widziałam ją "w akcji" wielokrotnie. Wetów z prawdziwego zdarzenia jest nadal mało, za mało - do nieznajomych wciąż podchodzę bardzo ostrożnie.

            Myślę, że podobnie jest z bra-fitterkami. Przypuszczam, że większość z nas, dobrze znając doświadczenie danej osoby, bez obaw odda się w jej ręce niezależnie od parametrów. W sytuacji, gdy nie jesteśmy pewne jej fachowości, będziemy działać stereotypowo. I im więcej tych fachowych, tym bardziej skłonność do oceniania po różnych pozorach będzie malała.
            • irenka65f Re: Pewna analogia 29.10.10, 18:43
              Dzięki Kasico. Właśnie to próbowałam wyrazić, jednak naraziłam się tylko na bezpardonowe ataki, epitety "chłopek roztropek", dowiedziałam się, że hołduję "durnym stereotypom". Miałam zamiar nawet wypisać się z tego forum bo nie uczestniczę w dyskusjach z ludźmi, których jedynym zamiarem jest obrażać współrozmówców, którzy nie podzielają ich zdania. Uważam za bezsensowne uczestniczenie w dyskusji, jeśli nie ma się prawa do wyrażenie WŁASNEGO poglądu. Dzięki Tobie zostaję, choć na pewno kilka razy się zastanowię zanim znów zabiorę głos.
            • edhelwen Re: Pewna analogia 29.10.10, 19:48
              ok, to może jakieś wskazówki dla właścicielek sklepów zatrudniających brafitterki? (z założeniem, że nie są to osoby znajome, ale obce) I dla małobiuściastych brafitterek? ;) Oprócz tego, że powinna im pomóc świadomość, że problem nie tkwi w nich? Gdybym teraz miała rozważać jakiś kurs brafitterski, to pewnie bym zrezygnowała po takich wywodach, bo bałabym się narażać dużobiuściastym klientkom...
              • kasica_k Re: Pewna analogia 29.10.10, 20:10
                Przypuszczam, że najlepiej byłoby tu oddać głos samym bra-fitterkom - jak radzą sobie na co dzień z różnymi oporami klientek? Zresztą nie chodzi tylko o wymiary, dziewczyny podawały też przykłady, że klientki są uprzedzone do osób młodszych, albo odwrotnie - do starszych, i tak dalej. Takich przypadków na pewno są tysiące i chyba każdy, kto pracuje z klientami zaznał już zwątpienia w jego fachowość z takiego czy innego wyimaginowanego powodu.

                Ale mam takie ogólne wrażenie, że bra-fitterki, przynajmniej te zaglądające na forum, są raczej zadowolone z efektów swojej pracy. Przynajmniej ja w sklepach do tej pory widziałam same wyluzowane, uśmiechnięte, pewne siebie kobiety, więc może nie jest z tymi klientkami aż tak źle :)
              • irenka65f Re: Pewna analogia 29.10.10, 21:51
                Przecież nikt nie pisze, że małobiuściaste klientki "narażają się" dużobiuściastym klientkom. Po prostu próbuję wytłumaczyć skąd mogą się takie uprzedzenia brać. I może wreszcie zaznaczę, że ja osobiście nie mam uprzedzeń. Np. nie pamiętam jaki biust ma brafitterka, która pierwsza dobierała mi rozmiar we wrocławskiej Milli, ale ja z tych średniobiuściastych jestem.
                Rozumiem jednak, że klientki mogą mieć uprzedzenia i uważam, że do swojej fachowości każdy sprzedawca/doradca powinien dodać odporność na takie uprzedzenia i nie brać uwag do siebie. Wiem, to stresujące, ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.
    • anka_z_lasu jako średniobiuściasta 27.10.10, 19:41
      powiem Ci tak. Mnie ujmuje, kiedy ekspedientka czy braffiterka potrafi rozpoznać specyfikę mojego biustu. Jeśli widzi "o, dla pani to węższy mostek/ inne cięcie/ szersze fiszbiny" i na tej podstawie stara się dobrać mi coś z dostępnej oferty. Na tej samej zasadzie wie, że większy biust może potrzebować ciaśniejszego obwodu dla poprawy podtrzymania, biust bardziej wiotki może zmieścić się w mniejszy rozmiar niżby to wynikało z tabelki rozmiarowej, a biustowi stożkowemu lepiej posłuży cięcie balkonetki czy halfcupa niż full-cupa, które może sprzyjać dziobowaniu.
      (Mam nadzieję, że tu jakichś głupot nie napisałam ;)
      Heh, to teraz podniosłam poprzeczkę tej nieszczęsnej braffiterce, co? ;)
      • tigga Re: jako średniobiuściasta 27.10.10, 20:35
        Spotkałam już trochę znanych i mniej znanych brafiterek/sprzedawczyń i sprawa wygląda tak: wśród naprawdę biuściastych spotkałam i osoby, które nie miały pojęcia jak ubrać stożkowy biust 70c/75b i takie które sobie poradziły; z drugiej strony inna małobiuściasta ubrała i mnie i koleżanki średnio i duuużobiuściaste.
        Absolutnie wiedza (żadna!) nie ma przełożenia na wielkość biustu, podobnie zresztą jak na kształt nosa ;) i vice versa. Sugerowanie takich zależności jest niegodne istoty myślącej.
        Kropka :)
      • tigga ot o stożkach 27.10.10, 20:36
        balkonetki to koszmar dla stożka :)
        half cupy i ostatecznie full cupy mogą być
        • anka_z_lasu Re: ot o stożkach 27.10.10, 21:25
          hmm, no mój biust w full-cupach wygląda bardzo smętnie, bo cięcie jest poziome a nie skośne i nie przechodzi w ramiączko. Więc nie jest dobrze podciągnięty do góry (mam biust niepełny u góry). A u góry ofkoz się marszczy - skoro tkanka została na dole, to nie wypełni góry miseczki ;)

          Jak zatem widać stożki też są bardzo różne i brafitterka ma tu niezłe pole do popisu ;)
        • sbarazzina Re: ot o stożkach 27.10.10, 21:31
          To zalezy jaka balkonetka :) Stozek stozkowi nierowny. Jam tez stozek, ale niektore balkonetki dobrze na mnie leza :)
        • indigo-rose Re: ot o stożkach 27.10.10, 21:33
          fullcupy chyba gorsze, bo robią te koszmarne dzioby, a w balkonetce co najwyżej zmarcha ;)
    • ceylley Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 21:09
      Niestety musisz się pogodzić, że uprzedzenia ludzkie są jakie są i każdy je ma, bo jak się raz pojawią, to nie da się ich pozbyć (albo przynajmniej jest to bardzo trudne). Może teraz taki lekki offtop, ale też o uprzedzeniach:

      Sklep, w którym pracuję prowadzi Pan Szef. Pan Szef prowadzi go już ponad 20 lat. Przychodzi klientka lat 45+. Chce się nią zająć a klientka do mnie: "A co mnie GÓWNIARA będzie pouczać. Ja już tyle lat noszę biustonosz, że porady SMARKACZY nie są mi potrzebne. A po za tym Pan Szef, ten sklep już tyle lat prowadzi, że on się lepiej zna i lepiej mi doradzi"

      Efekt - Pan Szef - mimo, że PAN, był lepszym specjalistą od biustonoszy niż GÓWNIARA.

      Wniosek - żeby być kompetentną muszę być starsza od klientki?

      Oczywiście sytuacja ekstremalna w tym wypadku (niestety prawdziwa), częściej występująca jednak w formie "Pani jest za młoda, żeby żeby mieć o tym pojęcie"

      I nie dociera, że kobieta dobiera biustonosz od 20 czy 30 lat, ale tylko sobie, a ja "przerabiam" dziennie 20 czy 30 klientek.
      • azymut17 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 15:29
        Ceylley - wygrałaś, ten tekst sprawił, że musiałam szczękę zbierać z podłogi <oo> Nagrodą w konkursie jest dla Ciebie możliwość rozwijania umiejętności brafitterskich pod czujnym okiem i nadzorem wszechwiedzącego Pana Szefa ;-)
    • niebieskookie Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 27.10.10, 23:03
      Azymut to moja ulubiona braffiterka (a uważam się za dużobiuściastą), do której z przyjemnością można przyprowadzić koleżanki o większym biuście.

      Proszę się nie przejmować chamstwem czy głupotą. Jakoś tak to jest, że do krytyki to wszyscy zdolni, a pochwalić nie ma komu :/
      • azymut17 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 08:43
        Aż się zarumieniłam... Jednak jak widać jest komu - dziękuję bardzo :-)
    • teresa104 Drogie Staniczarki, 28.10.10, 10:26
      zwrócę się do Was tutaj, bo tu jesteście, a ja mam tylko małe pytanie niewarte zakładania nowego wątku. Otóż jeśli zamiast zwyczajowego E chciałabym DD (przy tym samym obwodzie), to grozi mi tylko płytsza miska, czy też węższa fiszbina tudzież fiszbin węższy?

      Przyznam, że większość fiszbin i tak rozginam - efekt spłycenia miski przy jednoczesnym poszerzeniu fiszbinowości mojemu biustowi odpowiada.

      Tak, brafitterka powinna mieć duży biust, szewc powinien mieć duże stopy, a zdun wielki kafel.
      • mszn Re: Drogie Staniczarki, 28.10.10, 10:43
        Wszystkie 32DD, które zamawiałam, bo model dużomiskowy i moje 32E będzie za duże, miały za wąskie fiszbiny. Denerwuje mnie to strasznie, bo jak chcę mieć taki stanik, to albo noszę przyduży, albo muszę zaniżyć obwód do 30, żeby fiszbina była szersza (będę testować niedługo, ale mam wrażenie, że ćwiczenia na mięśnie grzbietu trzy razy w tygodniu zmieniły moją sytuację obwodową i ściskać się już nie będzie można).

        Ale o ile dobrze pamiętam, to 32DD próbowałam tylko w Masquerade, w kilku modelach, i w jakiś M&S.
        • teresa104 To krewa. 28.10.10, 11:16
          Mam właśnie taką sytuację - chciałam Angie, o której mówią, że ma dość dużą miskę, w dodatku nieco zeszczuplałam, co u mnie zawsze odbija się na biuście (właściwie tylko na nim), i we wszystkich moich 32E pływam. Trzydziestki nie zamówię, nie mam mowy.
          Dziekuję za pomoc! I jeszcze uśmiech: :)
          • azymut17 Re: To krewa. 28.10.10, 15:35
            Z Angie akurat tak, porównałam je, różnica to prawie lub około centymetr. Co ciekawe Freye różnią się właśnie głębokością, fiszbina w takiej Jolie 32 DD i E jest tej samej szerokości, za to w E jest wyższa i dłuższa (tak jakby bardziej przycięta z takiego samego kawałka drutu).

            Kafel rządzi :-D
            • teresa104 Dziękuję! 28.10.10, 16:28
              Muszę przemyśleć sprawę, czy decydować się na ten model. Taka szkoda...

      • kulka_kulkowa Re: Drogie Staniczarki, 28.10.10, 11:49
        > Tak, brafitterka powinna mieć duży biust, szewc powinien mieć duże stopy, a zdu
        > n wielki kafel.

        Wielki kafel zduna rozłożył mnie na łopatki! :))
      • madzi1 Re: Drogie Staniczarki, 28.10.10, 11:54
        > Tak, brafitterka powinna mieć duży biust, szewc powinien mieć duże stopy, a zdu
        > n wielki kafel.

        Aaaahahahahahaha padłam przy tym kaflu! :D
    • mantha Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 12:18
      Moje 3 grosze ze strony klientki - tak, wole jak ma biust taki jak ja i wzwyz, ze tak sie wyraze, mam wtedy wrazenie, ze wie o czym mowi :-P
      • pierwszalitera Wrażenia 28.10.10, 14:37
        mantha napisała:

        > Moje 3 grosze ze strony klientki - tak, wole jak ma biust taki jak ja i wzwyz,
        > ze tak sie wyraze, mam wtedy wrazenie, ze wie o czym mowi :-P

        Dokładnie, masz wrażenie. A wiesz, że wrażenia mogą bardzo mylić? W psychologii marketingu i sprzedaży używa się nawet dosyć prostego i starego chwytu polegającego na wzbudzaniu wrażenia podobieństwa. Sprzedawca upodabnia się wyglądem do grupy targetowej, ubiera się jak ona, dostosowuje się do jej zachowania, sposobu mówienia, w rozmowie podkreśla koniecznie wspólnoty dotyczące stylu życia, życiorysu, cudownie, jak może popisać się pochodzeniem z tego samego regionu, miasta itp. (może być zmyślone). A klient od razu nabiera do niego zaufania, bo to przecież ktoś taki jak ja, na pewno mnie zrozumie, wie czego potrzebuję, nie oszuka mnie, na pewno jest podobnie jak ja solidny i ma jak ja wzorowe podjeście do zawodowych obowiązków. Tu wykorzystuje się automatyzm, który może kiedyś tam w przeszłości gatunku ludzkiego miał sens, ale teraz może być pułapką. Bo skąd mam pewność, że kobieta z biustem podobnym do mojego wie o co mi chodzi? Naturalnie, to jest podobieństwo nie udawane, ale czy nie zauważałyśmy jeszcze na forum, że przy podobnych rozmiarach mamy czasem zupełnie inne potrzeby, oczekiwania i życzenia w stosunku do naszej bielizny? Ja rozumiem, że wiele osób zwraca najchętniej uwagę na wspólności i strasznie się cieszy, gdy takie znajdzie, ale właśnie te małe różnice między nami decydują o zadowoleniu. Czy nie jest też potencjalnym zagrożeniem, że osoba z podobnym biustem będzie przekonana, że jej sposób obchodzenia się z nim jest najlepszy? Ja osobiście mam awersję do stwierdzeń typu : masz biust (nogi, figurę itp) tak jak ja, więc możesz nosić to co ja i tak jak ja. A guzik. I tylko czasu szkoda na tłumaczenie, że chcę jednak czegoś innego i jeszcze podświadome wyrzuty sumienia się też ma, że jest się takim samowolnym. ;-) U specjalistki z zupełnie innymi wymiarami spodziewam się, że nie przenosi na mnie swoich osobistych upodobań i doświadczeń, tylko traktuje mnie jako profesjonalne zadanie i uwzględnia moją inność już z samej konieczności. To też pewnie rodzaj uprzedzenia, ale z dwojga złego wolę ten drugi, bo idąc do specjalistki oczekuję znajomości tematu, umiejętności abstrahowania i konstruktywnych rozwiązań, a nie wzięcia w objęcia i kołysania. Mam wtedy też większą kontrolę nad tym co się dzieje, bo sama nie ulegam złudzeniu, że babka z biustem podobnym do mojego, telepatycznie będzie wiedziała, co mi pasuje i ja nie muszę już nic przy tym robić. Dla mnie brafitting to zawsze współpraca brafitterki i klientki. Jeżeli klientka zachowuje się pasywnie i nie daje krytycznego feedbacku, to najpóźniej na drugi dzień w domu zorientuje się, że ma na sobie nie ten stanik. I czy nie czytałyśmy na forum potem rozczarowanych postów o złym brafittingu? W większości to nie brafitterka była zła, tylko dziewczyny same były sobie winne, bo ulegały tylko wrażeniom.
        • noszebiustonosze Re: Wrażenia 28.10.10, 18:00
          "Idąc do specjalistki oczekuję znajomości tematu, umiejętności abstrahowania i konstruktywnych rozwiązań, a nie wzięcia w objęcia i kołysania".
          Pierwszalitero, z ust mi wprost wyjęłaś!

          Pozdrawiam
          -noszebiustonosze alias renulec (która chciałaby być zdunem i mieć większego kafla ;)
          • irenka65f Re: Wrażenia 29.10.10, 23:04
            A możesz sobie wyobrazić, że niektóre kobiety przychodzą właśnie po to, żeby je pocieszyć? Wolą ciepłą, otwartą osobę niż zimną profesjonalistkę, choćby byłą najlepsza na świecie?
            Po prostu każda klientka ma inne potrzeby.
            • pierwszalitera Re: Wrażenia 30.10.10, 01:24
              irenka65f napisała:

              > A możesz sobie wyobrazić, że niektóre kobiety przychodzą właśnie po to, żeby je
              > pocieszyć? Wolą ciepłą, otwartą osobę niż zimną profesjonalistkę, choćby byłą
              > najlepsza na świecie?
              > Po prostu każda klientka ma inne potrzeby.

              No o to o czym my tu w ogóle rozmawiamy? O kompetencjach zawodowych brafitterki, czy jej umiejętości pocieszania? Najważniejsze w jej pracy, że potrafi pogłaskać? To może z tego bierze się preferencja brafitterek z dużym biustem? Bo są takie matczyne? Doprowadzasz powoli sprawę do absurdu.
              • jul-kaa Re: Wrażenia 30.10.10, 11:23
                pierwszalitera napisała:
                > No o to o czym my tu w ogóle rozmawiamy? O kompetencjach zawodowych brafitterki
                > , czy jej umiejętości pocieszania? Najważniejsze w jej pracy, że potrafi pogłas
                > kać?

                Okazuje się, że właśnie tak... A jeśli nie najwazniejsze, to przynajmniej równie ważne (jak umiejętne dobierane biustonoszy).
                • pierwszalitera Re: Wrażenia 30.10.10, 13:33
                  jul-kaa napisała:

                  > Okazuje się, że właśnie tak... A jeśli nie najwazniejsze, to przynajmniej równi
                  > e ważne (jak umiejętne dobierane biustonoszy).

                  Nie wygłupiaj się jul-kaa, proszę, bo przestanę wierzyć w twój zdrowy rozsądek. W którym miejscu się to okazuje?
                  • turzyca Re: Wrażenia 31.10.10, 17:34
                    > W którym miejscu się to okazuje?

                    W przebieralni u pani Hani. ;P
                    • maith Re: Wrażenia 31.10.10, 18:09
                      turzyca napisała:

                      > > W którym miejscu się to okazuje?
                      >
                      > W przebieralni u pani Hani. ;P

                      Hehehe ;))))))
                      Przepraszam, ale to prawda. Pani Hania z 10 lat temu była jedyną bra-fitterką w Polsce, w efekcie jako specjalistka była wtedy nie do przebicia. I doprowadziła do perfekcji suche podejście. Jej chamskie odnoszenie się do klientek, pokrzykiwanie w 3 osobie (niech zdejmie, niech pokaże) i inne takie, w głębokim przekonaniu, że kompetencja wszystko usprawiedliwia, naprawdę dawało do myślenia w kwestii czy specjalista nie mógłby się dodatkowo miło kojarzyć.

                      Na marginesie oczywiście bra-fitterka powinna być kompetentna i nie może zasłaniać niekompetencji innymi cechami, to fakt. Ale to jeden z tych zawodów, gdzie klientki mogą woleć różne podejście i bardzo dobrze. Jedne chciałyby spokojnego miejsca, gdzie mogą przy okazji pogadać o życiu, inne wolą wpadać jak po ogień.
                      • roza_am Re: Wrażenia 31.10.10, 19:16
                        Zaraz, zaraz. Przecież to nie jest tak, że mamy do wyboru albo matczyne ciepełko, albo chamstwo i agresję. Przedstawiając sprawę w ten sposób tylko pogłębiamy stereotypy, zamiast je rozbrajać (Tak, powinnyśmy to robić. W końcu nazywamy siebie świadomymi konsumentkami. A w pojęciu świadomości mieści się także świadomość własnych motywacji, w tym m.in. uprzedzeń).

                        Dla mnie najlepszym przykładem profesjonalnej brafitterki, która potrafi kompetentnie doradzić bez uciekania się do czułości i głasków jest Marysia - szefowa Peachfieldu. Jej podejścia absolutnie nie nazwałabym zimnym czy suchym (że o chamskim nie wspomnę). Raczej pasowałyby tu określenia: spokojne, rzeczowe czy neutralne. Do tego duża cierpliwość i jeszcze większa porcja przekazywanej wiedzy. Po prostu profesjonalizm. (I zupełnie jest mi przy tym obojętne, że jej biust jest znacznie mniejszy od mojego. ;)

                        I wcale nie uważam, że cieplejsze podejście wyklucza profesjonalizm. Najlepszym przykładem jest tutaj Ania z Abrakadabry, którą mogłyśmy niedawno podziwiać w TV - mega ciepło i mega profesjonalizm w jednym :)
                        Obie dziewczyny, choć tak różne, bardzo miło wspominam i obie równie cenię za zawodową kompetencję.
                        • maith Re: Wrażenia 02.11.10, 01:51
                          Jasne, mamy (na szczęście) do wyboru różne typy zachowań.
                          Jedyne granice to:
                          -nie można przyjąć, że kompetencja usprawiedliwia nieprzyjemne, czy wręcz chamskie zachowania,
                          -nie można przyjąć, że miły sposób bycia usprawiedliwia brak kompetencji.
        • mantha Re: Wrażenia 01.11.10, 14:21
          A wiesz, że wrażenia mogą bardzo mylić? = doskonale to wiem, ale jestem tylko jedna z tluszczy i tak wlasnie reaguje, prosto i prymitywnie. Po prostu jak klaruje ze nienawidze jak mi wychodzi biust tu i tam, jak mi sie wylewa, albo rozmazuje pod pacha to MUSZE czuc i miec te nieszczesne wrazene bycia zrozumiana doglebnie -ze tak sie wyraze - a dziewczyna z mniejszym, jedrnym biustem nie bedzie wiedziala do konca o czym mowie, nawet jak teorie bedzie recytowala z pamieci wybudzona z najglebszego snu.
          • pierwszalitera Re: Wrażenia 01.11.10, 14:57
            mantha napisała:

            > A wiesz, że wrażenia mogą bardzo mylić? = doskonale to wiem, ale jestem tylko j
            > edna z tluszczy i tak wlasnie reaguje, prosto i prymitywnie.

            Jeżeli jesteś zdolna do takiej refleksji, to potrafisz też więcej. Dziwnym sposobem mam większe zaufanie do umiejętności rozwoju u ludzi od ciebie. I nie insynuuj mi zamiarów obrażania "tłuszczy", bo jak będę chciała kogoś obrazić, to zrobię to wyraźnie. ;-)
          • roza_am Re: Wrażenia 01.11.10, 15:00
            Po prostu jak klar
            > uje ze nienawidze jak mi wychodzi biust tu i tam, jak mi sie wylewa, albo rozma
            > zuje pod pacha to MUSZE czuc i miec te nieszczesne wrazene bycia zrozumiana dog
            > lebnie -ze tak sie wyraze - a dziewczyna z mniejszym, jedrnym biustem nie bedzi
            > e wiedziala do konca o czym mowie

            Pytanie tylko, czy tego typu zrozumienia powinnyśmy oczekiwać akurat od brafitterek? Czy nie jest tak, że one robią swoje (czyli dobierają właściwy stanik), a od zrozumienia, wsparcia, pocieszenia są grupy wsparcia (np. Lobby). Oczywiście, fajnie by było, gdyby brafitterki umiały potrzebującym klientkom wskazać miejsca, gdzie owo wsparcie mogą one uzyskać.
          • sbarazzina Re: Wrażenia 01.11.10, 15:48
            A co jesli dziewczyna bedzie miala biust w takim samym rozmiarze jak Twoj, ale ekstremalnie jedrny, ktory nie zna 'wylewania' ?? Sam rozmiar nie swiadczy jeszcze o tym jakie problemy z dopasowaniem moze miec dany biust.

            Brafitterka z malym biustem bedzie wiedziala o czym mowi, nie dlatego ze nauczyla sie recytowac zasady brafittingu na pamiec, ale dlatego, ze dobrala juz staniki kilkudziesieciu biustom. To sie nazywa wiedza i doswiadczenie.
            • mantha Re: Wrażenia 03.11.10, 12:03
              Caly czas pisze o swoich subiektywnych wrazeniach, coz moge poradzic ze tak a nie inaczej mysle? teoretycznie wiem, ze liczy sie wiedza, doswiadczenie itp... ale praktycznie wiem swoje :-) to jest tak, jakbym sie wymadrzala na temat majtek dla facetow, moge teoretycznie byc mega wyszkolona, ale i tak nigdy nie bede wiedziala jak to jest miec 'interes' w majtkach, prawda? strasznie jestescie tutaj zacietrzewione, dlaczego?
              • ptysiowa_7 Re: Wrażenia 03.11.10, 12:15
                No tak, onkolog może się wymądrzać na temat raka, ale jeśli sam na niego nie choruje, to nie jest godny zaufania:)
              • sbarazzina Re: Wrażenia 03.11.10, 13:05
                Ale małobiuściaste brafitterki MAJĄ biust.
                Nie jesteśmy zacietrzewione, tylko walczymy z głupotą. Bo inaczej się tego już nie da nazwać...
                • mantha Re: Wrażenia 03.11.10, 13:57
                  Jak walczycie w istocie z glupota, to nei tedy droga, robicie to w najmniej madry sposob, tzn atakujac, obarazajac, i strasznie sie zawsciekajac na szerzenie swojej jedynie slusznej PRZEprawde.
                  pisze tylko o swoich wrazeniach, i przeprowadzilam sonde w robocie (proba 6-cio osobowa) 5 uwaza tak jak ja, jednej wszystko jedno ;-) wiec niestety, w kazdym sklepie powinno byc co najmniej ze 36 braffiterek, ktore beda dobierac staniki wg swojego biustu... widzicie - wszystko mozna sprowadzic do absurdu, tak jak wasze zacietrzewienie, zawsciekniecie, ziejąca nienawisc na TAKIM forum - proponuje melise.
                  • pierwszalitera Re: Wrażenia 03.11.10, 14:36
                    mantha napisała:

                    > Jak walczycie w istocie z glupota, to nei tedy droga, robicie to w najmniej mad
                    > ry sposob, tzn atakujac, obarazajac, i strasznie sie zawsciekajac na szerzenie
                    > swojej jedynie slusznej PRZEprawde.
                    widzicie - wszystko mozna sprowadzic do absurdu, tak jak
                    > wasze zacietrzewienie, zawsciekniecie, ziejąca nienawisc na TAKIM forum - propo
                    > nuje melise.

                    Słonko, ciebie nikt nie obraził. Postawą podobnej do twojej, ty obrażasz wiele osób. A na paranoję prześladowczą proponuję koniaczka.
                  • azymut17 Re: Wrażenia 03.11.10, 20:08
                    mantha napisała:
                    > wiec niestety, w kazdym
                    > sklepie powinno byc co najmniej ze 36 braffiterek, ktore beda dobierac staniki
                    > wg swojego biustu... widzicie - wszystko mozna sprowadzic do absurdu

                    Jak na razie to nie my sprowadzamy wszystko do absurdu. To według teorii głoszonych przez Ciebie w sklepie powinno być tyle brafitterek, ile typów biustu, bo to Ty musisz mieć w przymierzalni swoje alter ego. Wielu innym forumkom bardziej zależy na dobraniu dobrego stanika i uzyskaniu fachowej porady, a nie na przeglądaniu się w brafitterce jak w lustrze.

                    > tak jak
                    > wasze zacietrzewienie, zawsciekniecie, ziejąca nienawisc na TAKIM forum - propo
                    > nuje melise.
                    Chyba widzę pewną zależność - wszędzie szukasz podobieństw do siebie... Cóż, u nas znajdziesz raczej życzliwość i pomoc, zapraszam do głębszego zapoznania się z nami, mam nadzieję, że zmienisz zdanie.
                    • mantha Re: Wrażenia 04.11.10, 14:18
                      Reasumujac - po napisaniu o swoich subiektywnych odczuciach okazalo sie ze jestem glupia (no nie doslownie oczywiscie - tylko kulturalnie - ze pisze glupoty). tak trudno przyjac do wiadomosci, ze ludzie sa rozni? tak po prostu - jeden woli jak sklep jest duzy, drugi woli jak jest maly. jeden woli stanik tiulowy drugi satynowy i co z tego wynika? ze ten od tiulowego jest -glupszy? czy raczej ten drugi? naprawde gratuluje podejscia, szerzenia w milej i sympatycznej atmosferze wiedzy o stanikach i biustach. szczesliwie ja juz cos wiem, ale gwarantuje ze wypowiedziami w takim tonie szybko i skutecznie zniechecicie nowe dziewczyny. bez sensu ton tej dyskusji wprowadzilyscie na poziom dyskusji o religii czy polityce, gdzie ktos z innym zdaniem to wrog an smierc i zycie. to rzeczywiscie kiedys bylo fajne miejsce, ale teraz mozna juz wypowiadac sie li tylko 'poprawnie politycznie'
      • madzioreck "Ma duzy biust - wie, o czym mówi" 31.10.10, 21:41
        Ciekawe, czy jesli kolejny raz bedę miała okazję być w jakimś sklepie/na warsztatach jako brafitterka, będę cieszyć mniejszym zaufaniem ;)
        Co do wrażenia... cóż, czy to, że teraz noszę 30G znaczy, że nie wiem oczym mówię...? Kojarzy mi się to dodatkowo śmiesznie, bo jeszcze pół roku temu nosiłam 32J/32JJ/34J ;)
    • nathd Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 14:40
      Brafitterka powinna mieć dobrze dobrany stanik nie zależnie od posiadanego biustu i znać się na swojej pracy - to chyba najważniejsze wytyczne. To jak z pójściem do ortodonty, co ma krzywe zęby - od razu widać, że coś nie gra :)
      • kok.12 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 15:02
        Tu bym się czepiała. O ile zakłada się, że każdej kobiecie zależy na dobrze dobranym staniku, to nie każdemu zależy na prostych zębach. Wyobrażam sobie sytuacje, w której świetny ortodonta ma krzywe zęby, bo w ogóle mu na swoim wyglądzie nie zależy, ale jest dobrym specjalistą, bo lubi to co robi. To podobny przykład jak z wyżej podanym fryzjerem.
        • ko_kartka Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 19:50
          A czy można zaufać brafitterce, która w ogóle nie nosi stanika? Bo uważa, że nie musi, że ma idealny biust i lubi, jak ją przewiewa pod piersiami?

          No bo przecież, skoro szewc bez butów...
          • kwiatek04 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 19:58
            Ja bym nie zaufala :) Chodzenie bez butow nie wplywa niekorzystnie na stopy, ale chodzenia bez stanika sobie nie wyobrazam - grawitacja zawsze dziala, a efekty beda widoczne wczesniej lub pozniej :)
          • kok.12 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 20:19
            To co innego. Mi chodzi tylko o nietrafność analogii, zresztą Twój przykład potwierdza moją uwagę.
        • indigo-rose Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 28.10.10, 21:59
          Ortodonta wie, że krzywe zęby to nie jest tylko kwestia estetyki, ale często także zdrowia. Dokładnie tak, jak źle dobrany biustonosz :)
    • ciociazlarada Studium przypadku x2 29.10.10, 20:02
      Nie jest dla mnie ważne, jaki biust ma brafitterka ani jak wygląda. Niemniej podaję dwa przykłady ze swoich doświadczeń - nie mam zamiaru uogólniać tego na całą populację, po prostu piszę co mnie osobiście spotkało.

      1) Byłam raz w życiu w polskim sklepie z brafittingiem, dość dużym, nie udzielają się na forum. Pani obsługująca mnie była ode mnie starsza, grubsza, wyższa i miała większy biust. Sprecyzowałam tylko kolor stanika i przez cały mój pobyt w przymierzalni dawała mi staniki usztywniane - skorupki, semi-softy i push-upy. Byłam trochę zdziwiona, bo mój biust specjalnych usztywnień ani atrap nie potrzebuje, ba, ja jako jego właścicielka nie odbieram go jako małego: jest z przodu, wystaje, można się po nim pogłaskać, jednym słowem jego wielkość jest dla mnie zadowalająca:) Tymczasem pani brafitterka pakowała mnie w powiększacze, a na pytanie o miękkie - np. Arabelkę (pojawiła się wtedy w sklepach wersja Cassis), powiedziała mi, że takich rozmiarów w ogóle nie zamawiają, bo źle leżą na takich małych biustach. Jako, już wtedy, szczęśliwa posiadaczka wersji Noir, Black i Purple Haze mogłam polemizować, ale odpuściłam i dyskusję, i sklep. Z poczuciem winy, bo "wypada coś kupić", nabyłam push-up Dalii i dałam go mniej biuściastej koleżance (na jej wyraźne życzenie), która, nawiasem mówiąc też go starannie wykastrowała z wszelkiej gąbki, bo, ku zapewne wielkiemu zdziwieniu mojej brafitterki, są takie małobiuściaste, które lubią odetchnąć SWOJĄ pełną piersią:)

      2) Moją ukochaną firmą jest Miss Mandalay. Mam kupę Parisek, Paige, Can-Cana, Gigi, Katie, Emeralda, w zasadzie wszystko co wyprodukuje MM leży na mnie jak namalowane, nigdy nie odesłałam żadnego ich stanika. Zupełnie przypadkowo przeczytałam na stronie, że założycielka Miss Mandalay nosi ten sam rozmiar co ja...

      Nie próbuję wyciągać żadnych wniosków, ani nie jestem uprzedzona do brafitterek o innym biuście niż mój.
      • moniach_1 Re: Studium przypadku x2 30.10.10, 16:06
        ku zapewne wielkiemu zdziwieniu mojej
        > brafitterki, są takie małobiuściaste, które lubią odetchnąć SWOJĄ pełną piersią
        > :)
        Ej ale nie rób z drugiej strony atmosfery, że noszenie usztywnianych staników to jak noszenie jakiejś atrapy piersi, nie przeginaj w drugą stronę :/

        > . Byłam trochę zdziwiona, bo mój biust specjalnych usztywnień ani atrap nie pot
        > rzebuje
        Noszenie maskaradek czy innych usztywnianych staników jest tu dość popularne, a nikt tu atrap nie potrzebuje.

        Tymczasem pani brafitterka pakowała mnie w powiększacze, a n
        > a pytanie o miękkie - np. Arabelkę (pojawiła się wtedy w sklepach wersja Cassi
        > s), powiedziała mi, że takich rozmiarów w ogóle nie zamawiają, bo źle leżą na t
        > akich małych biustach.
        Nie wiem, czemu semisofty nazywasz powiększaczami, ale ok. A klasyczne balkonetki rzeczywiście źle leżą na części małych biustów. Ty masz szczęście, na tobie leżą dobrze. Ja bym chyba tego nie uznała za powód, żeby nie zamawiać rozmiarów, ale może akurat na jej klientkach rzeczywiście wybitnie często źle leżały?

        Generalnie nie podoba mi się ton pierwszej części twojej wypowiedzi, usztywniany stanik to nie atrapa. A kroje staników często są takie, że pasują na daną osobę tylko usztywniane (ile znasz miękkich halfów w uświadomionej rozmiarówce?).
        • ciociazlarada Re: Studium przypadku x2 31.10.10, 11:20
          Hej Moniach, nie wiem czy to klasyczny przypadek "forumozy" Cię dotknął:), ale oczywiście masz, podobnie jak ja, prawo do swojego zdania. Niech każdy nosi staniki jakie lubi, sama mam semi-softy i usztywniane (i tak, prosta jak cep logika wskazuje na to, że dobrze dobrane powiększają biust bardziej niż miękkie odpowiedniki:)). Po prostu nie podoba mi się sytuacja, w której brafitterka zakłada, że małobiuściasta poszukuje jedynie usztywnianych staników i push-upów - zakłada do tego stopnia, że nawet nie ma w ofercie miękkich i to chciałam przekazać moim postem.

          Nie podoba Ci się ton mojej wypowiedzi, przykro mi, ale trudno wszystkim dogodzić. Przedstawiam tylko swoje odczucia, jak to na forum bywa, a nie prawdy objawione. Pozdrawiam:)
    • agnieszka.onlyher Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 30.10.10, 09:50
      Jeśli już zostałam wywołana do tablicy, to bardzo chętnie podzielę się swoimi obserwacjami.
      Może ujmę to w punktach, bo tak będzie mi łatwiej:
      - kobiety wchodzące do salonu z "ulicy" mające mały biust dają się bezproblemowo ostanikować zarówno mnie (małobiuściastej) jak i Justynie (70G). Nie zauważyłam do tej pory, żeby w sytuacji, kiedy to Justyna dobierała stanik, patrzyły na mnie wzrokiem proszącym o jej zastąpienie.
      - kobiety wchodzące do salonu z "ulicy" mające biust w granicach 70E/F (w mojej opinii biust średni) nie zwracają zbytnio uwagi na to "jaki biust" je obsługuje. Są zaoferowane zazwyczaj metamorfozą i ważniejszy jest czynnik uświadamiający oraz psychologiczny. Niezmiernie często trzeba się zająć wtedy przekonaniami i uprzedzeniami danej kobiety.
      - kobiety wchodzące do salonu z "ulicy" mające biust duży od razu z większym zainteresowaniem słuchają tego co ma do powiedzenia Justyna jako właścicielka większego biustu. Zdarzyło mi się już wiele razy usłyszeć: "ale co Pani może wieeeedzieć o tym jak to się człowiek czuje mając takie wielkie piersi", albo "no taaak, ale to jest inaczej, kiedy ma się taki mały biust jak Pani, wtedy wszystko pasuje". Wtedy nie zaczynam polemiki z uprzedzeniami, a wołam Justynę do pomocy, po to, żeby ta kobieta poczuła się chociaż odrobinę bardziej (wg niej) zrozumiana. Po przymierzeniu kilku biustonoszy, kiedy zaczyna się niedowierzanie, marudzenie, zachwyt, przerażenie i wiele jeszcze innych reakcji i tak JA ląduje w przymierzalni pomagając Justysi w okiełznaniu emocji danej Pani i wspólnie zajmując się jej biustem i przekonaniami. Wtedy okazuje się, że mój rozmiar biustu przestaje mieć znaczenie, mimo że na początku jest istotny. Ale ja to rozumiem. Naprawdę. I wcale nie zamierzam z tym walczyć.
      To może być temat do dyskusji, to może być też temat do niezadowolenia dla małobiuściastej brafitterki. Ja już nauczyłam się, że to że kobieta z dużym biustem woli obsługę brafitterki z dużym biustem, nie umniejsza moich umiejętności. W końcu tak czy siak, jeśli będzie zadowolona i wróci, to będzie wiedziała, że zostanie profesjonalnie obsłużona. Ja nie nabieram wątpliwości w to co umiem, bo brafitting to jednak w wielu procentach to też potrzeba zrozumienia i "pogłaskania", wyjaśnienia i praca z przekonaniami.
      Nie zdradzę żadnej tajemnicy zawodowej pisząc, że wiele razy ocierałam łzy, przytulałam, wysłuchałam wielu życiowych historii, paliłam papierosa (mimo, że nie palę), bo wtedy dopiero czułam, że proces "brafittingu" został ukończony sukcesem, kiedy kobieta całą sobą czuje zmianę i jest szczęśliwa.
      Zanim napiszę lekkie podsumowanie podzielę jeszcze te klientki, które przychodzą nie z "ulicy", ale z lobby czy z polecenia. A właściwie nie ma za bardzo co dzielić. Jeśli przychodzą wiedząc, że zostaną dobrze obsłużone przeze mnie czy przez Justynę, to nie dopominają się konkretnie którejś z nas. Mam sporo klientek, które noszą rozmiar np. 75J czy 95HH, które przyszły, bo usłyszały gdzieś, że jest taka Agu, która dobiera staniki i robi to dobrze.
      Żadna z nich, mimo, że widziała mnie po raz pierwszy, nie dała mi do zrozumienia, ze są rozczarowane lub powątpiewają w moje umiejętności, bo mam mały biust. Nie wiem... może były na tyle uprzejme, że nie dały mi tego odczuć, ale wracają do mnie. Przyprowadzają kolejne biuściaste koleżanki/mamy/siostry itd.. podkreślając od wejścia: "to jest ta Pani, o której Ci opowiadałam".
      Zgadzam się z Wami, że uprzedzeń w kobietach jest sporo. Nie jestem przekonana w sumie czy należy za wszelką cenę udowadniać światu, że rozmiar biustu nie ma znaczenia w brafittingu. "Niestety" ma. Ale tylko w pewnym stopniu.
      Prawdą jest, że dopóki nie otworzyłam stacjonarki głównie kupowały u mnie przez internet mało i średniobiuściaste. Nie sądzę, że wyłącznie dlatego, że mam mały biust, a raczej dlatego, że oferta sklepu na początku bardziej była do nich skierowana. Duże biusty zaopatrywały się u mnie raczej stacjonarnie w domu.
      A teraz przychodzą wszystkie biusty. Ostatnio przyszła Pani, której nie mogłam pomóc i nie znam firmy, która by mogła. Odesłałam do Ewy, bo Pani miała na sobie 75K, które było o 4-5 misek za małe. Ufam, że znajdzie dla siebie u niej stanik.
      Reasumując - ta dyskusja za parę lat pewnie będzie miała zupełnie inny wymiar. Brafitterka to od strony brafittingu ktoś kto umie dobrać biustonosz, a od strony klientki wciąż jeszcze jest kojarzony z Panią o większym biuście, która dobiera biustonosze.
      Ale to się skądś wzięło przecież, prawda?
      A to, że teoria nie pokrywa się z praktyką, to nie nowość. W końcu ani Iza z Bellami, ani ja, ani wiele innych małobiuściastych brafitterek, których nie wymieniłam, nie miałoby szans.
      Ale, że jest nam trudniej - to się zgadzam :) Ale się nie poddajemy! :)
      • kryklu Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 30.10.10, 10:35
        Idealne podsumowanie tego wątku. Agnieszka trafiła w sedno, opisując uprzedzenia kobiet i rolę brafiterki. Klientki miewają uprzedzenia, a czasem nie. Brafiterka powinna być i rzeczowa, i opiekuńcza. A jeśli potrafi odsunąć na bok swoje słabości (którz ich nie ma?) i nie rozżalać się, że jej kompetencje ocenia się na podstawie wielkości biustu a nie rzeczywistej wiedzy, to już jest ideał.
      • pierwszalitera Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 30.10.10, 14:13
        agnieszka.onlyher napisała:

        > To może być temat do dyskusji, to może być też temat do niezadowolenia dla mało
        > biuściastej brafitterki. Ja już nauczyłam się, że to że kobieta z dużym biustem
        > woli obsługę brafitterki z dużym biustem, nie umniejsza moich umiejętności. W
        > końcu tak czy siak, jeśli będzie zadowolona i wróci, to będzie wiedziała, że zo
        > stanie profesjonalnie obsłużona. Ja nie nabieram wątpliwości w to co umiem, bo
        > brafitting to jednak w wielu procentach to też potrzeba zrozumienia i "pogłaska
        > nia", wyjaśnienia i praca z przekonaniami.
        > Nie zdradzę żadnej tajemnicy zawodowej pisząc, że wiele razy ocierałam łzy, prz
        > ytulałam, wysłuchałam wielu życiowych historii, paliłam papierosa (mimo, że nie
        > palę), bo wtedy dopiero czułam, że proces "brafittingu" został ukończony sukce
        > sem, kiedy kobieta całą sobą czuje zmianę i jest szczęśliwa.

        Przedstawiłaś cudowny, idealistyczny wprost obraz pracy brafitterki. U psychoterapeuty klienci nie mogą liczyć na tyle zrozumienia. ;-) Wiele osób będzie więc zachwyconych. Moim zdaniem jednak nie o to chodzi. No tak, masz biuściastego wytrycha w sklepie, którego podsyłasz na złamanie lodów, więc nie masz problemów mniejbiuściastych koleżanek. Nie, nie atakuję cię, uważam tylko twój wpis za okropnie smutny. Bo sama piszesz, że na końcu rozmiar biustu przestaje mieć znaczenie i moim zdaniem lepiej by było, gdbyby było tak od razu. Za ważniejsze uważasz jednak palenie papierosów z klientkami niż zachęcanie je do zmiany nastawienia. To strategia prowadząca prosto w kierunku zawodowego burn outu. Ciekawe, że poświęcenie, używanie podchodów do "zmylenia" klientki i stawianie w cieniu swojej własnej kompetencji zbiera w tym kraju ciągle więcej oklasków od ofensywnego profesjonalizmu i należytego dystansu. I nie, nie chodzi mi przy tym o zimną, obojętną postawę wobec klientki, świat nie jest wcale czarno biały. Ja też mam często do czynienia z klientami, którzy nie dowierzają, że wiem o co chodzi, bo nie zaliczam się do grupy targetowej. I też chodzi przy tym o duże emocje. Jednak czując cień zwątpienia od razu nazywam problem po imieniu i proszę, by odważyli się ze mną na eksperyment, który mogą w każdej chwili przerwać, gdy nie będzie dobrze. To wyczyszcza początkowe niedomówienia, u klienta spada poziom strachu, wzrasta świadomość kontroli i z otwartą głową koncentruje się on na istotnym. Specjaliści nie powinni potwierdzać uprzedzeń klienta, to jest źle zrozumiana empatia.
        • agnieszka.onlyher Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 30.10.10, 18:43
          Pierwszalitero - zdarza nam się z Justyną pracować na zmianę ;) Wtedy nie mogę użyć wytrycha i nie odnotowałam porażek bez jej obecności, ale przełamywanie pierwszych lodów dla kobiety, która ma wyraźnie problem z uprzedzeniami, za pomocą sposobu, który opisujesz jest w moim odczuciu nieskuteczny. Próbowałam nie raz. Na pewno wolałabym, żeby kwestia rozmiaru mojego biustu nie miała znaczenia dla klientek, ale niestety ma. Nie widzę sensu przytaczania dokładnych dialogów i wypowiedzi, które są niejednokrotnie bardzo nieprzyjemne i obraźliwe wręcz. Nie da się mieć szablonu i go po prostu przyłożyć do każdej z nas.
          No i nigdzie nie napisałam, że palę papierosa utwierdzając klientkę w jej przekonaniach... Chyba trochę nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi.
          Mnie zdarza się poświęcić kobiecie więcej uwagi, kiedy tego potrzebuje. Wysłuchać, kiedy sobie tego życzy. To trochę jak z wizytą u fryzjera, myślę, że część kobiet tak nas odbiera.
          A jeśli dana kobieta pozbywa się tych uprzedzeń po 2 minutach od wejścia od salonu albo dopiero przy wychodzeniu z niego, to cóż to za różnica? Ważne, że się ich pozbywa.
          I życzę sobie oraz wszystkim brafitterkom tego, żeby nie zaznały wypalenia zawodowego.
          • effuniak Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 30.10.10, 19:06
            Amen !
          • pierwszalitera Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 30.10.10, 21:06
            agnieszka.onlyher napisała:

            > No i nigdzie nie napisałam, że palę papierosa utwierdzając klientkę w jej przek
            > onaniach... Chyba trochę nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi.

            Ja to zrozumiałam jako gotowość do niestereotypowego zachowania, wykraczającego ponad normalne "rytuały" brafitterki. Smutno mi się zrobiło tylko dlatego, że tą odwagę i pomysłowość wykazujesz w jednym kierunku, a jeżeli chodzi o obalanie sterotypów widzę zrezygnowanie. Trochę sobie nawet przeczysz, najpierw piszesz, że w przypadkach uprzedzeń wykorzystujesz pomoc biuściastej koleżanki, a potem, że dajesz sobie radę sama bez porażek. To jak to jest z tymi uprzedzonymi klientkami naprawdę? Nie dają się przekonać, że jesteś komptentna, czy dają? A poza tym, w jaki sposób uprzedzona kilentka pozbywa się u ciebie uprzedzeń skoro jest obsługiwana na życzenie przez biuściastą? W końcu twoja biuściasta koleżanka też kiedyś nabędzie rutyny, stanie się dobrą brafitterką i nie będziesz musiała już "wkraczać w akcję". A wtedy klientka wyjdzie tylko potwierdzona w swoich stereotypach.
            • agnieszka.onlyher Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 30.10.10, 22:59
              Wtedy zapewne lobby będzie miało już taką moc uświadamiania, że jakakolwiek kobieta przychodząca do sklepu, nie będzie miała żadnych uprzedzeń i nie będzie trzeba stosować jakichkolwiek technik ;)
              Wiem co robię i robię to dobrze. Jestem tego pewna. To tyle. Reszta pozostaje za drzwiami onlyher ;)
              Życzę walczącym dobrego weekendu :)
            • alladyna1986 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 01.11.10, 01:06
              Litero, nie od razu Kraków zbudowano... co Ty byś chciała? Żeby przy pierwszej wizycie brafitterka nie tylko ostanikowała kobietę (w tym zmieniła jej sposób postrzegania własnego biustu + przekazała wiedzę, która się wiąże z uświadomieniem), ale przy okazji - jak lodołamacz - również podważyła pozostałe jej przekonania i zburzyła obraz świata?! (w pewnym zakresie). Jasne, że często ten obraz jest oparty na stereotypach, co nie jest fajne, ale nie można tak od razu wszystkiego wywracać do góry nogami.;/ Dopasowanie pierwszego dobrego stanika o już wystarczający szok dla kobiety, która przyjdzie z ulicy i zamiast starego namiotu 90d dostanie mały obwód i wieeelką miskę (wieeeelką wg swoich wcześniejszych wyobrażeń).;p Nie potrzeba jeszcze dodatkowo wytykać jej, że jest uprzedzona i pielęgnuje stereotypy. Ludzie sami odkrywają takie rzeczy, jeśli dać im impuls i czas. Może nie wszyscy, ale trudno oczekiwać, że kiedykolwiek było/będzie inaczej;p
              Gdybym przyszła prosto z ulicy do uświadomionego sklepu, w którym starano by się zanegować podstawy mojego myślenia, zamiast po prostu dobrać stanik i wytłumaczyć zagadkę brafittingu, to już bym do takiego sklepu nie wróciła. Ktoś, kto przychodzi po stanik, nie oczekuje tego, że zostanie potraktowany jak uprzedzony głupek, którego trzeba leczyć z tych uprzedzeń. Zanegowanie podstaw myślenia - chodzi mi np. o to, że ktoś weźmie za stereotyp moje OBAWY, że nieznana szczupła kobieta z biustem wyraźnie mniejszym niż moje (dajmy na to) gigantyczne 105e może nie znać problemów związanych z posiadaniem takiego biustu - i na pewno nie zna ich z autopsji. Po prostu to nie zawsze jest stereotyp/uprzedzenie.;/ Czasem to po prostu niepewność/brak zaufania/obawa - która okazuje się bezpodstawna, o ile trafimy na dobrą brafitterkę, albo uzasadniona, jeśli trafimy na kiepską. Dobrze, profesjonalnie wykonana praca to już duży krok w kierunku rozwiewania takich obaw i "obalania stereotypów".
              • jul-kaa Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 01.11.10, 11:30
                alladyna1986 napisała:
                > Gdybym przyszła prosto z ulicy do uświadomionego sklepu, w którym starano by si
                > ę zanegować podstawy mojego myślenia, zamiast po prostu dobrać stanik i wytłuma
                > czyć zagadkę brafittingu, to już bym do takiego sklepu nie wróciła.

                Ja byłam w takiej sytuacji - już mi coś świtało, że trzeba mniejszy obwód i większą miskę i że biust nie powinien wisieć na wysokości pępka. Szukałam stanika pod suknię ślubną, cała byłam tym wszystkim okropnie zestresowana. I trafiłam właśnie na lodołamacz. Kobiety potraktowały mnie - z dzisiejszej perspektywy czasu - okropnie, po wizycie w tym "salonie" wróciłam do domu prawie z płaczem i oczywiście bez stanika. Ślub brałam w 120D. Mozecie sobie wyobrazić, jak rozkosznie wyglądał w nim mój biust...
                Dziś już jestem mądrzejsza i silniejsza i stanowczo nie dałabym się tak potraktować. A mądrzejsza i silniejsza jestem m.in. dzięki WSPARCIU i CIEPŁU, jakie dostałam tu na Lobby. Gdyby nie ono, do dziś nosiłabym ekstremalnie rozciągliwe namioty w brudnym beżu.
                I mam wrażenie, że wiele jest w tym wątku wołów, co nie pamiętają, jak cielętami były - nie pamiętają, że też kiedyś miały kompleksy, że nie akceptowały swojego ciała, swoich kształtów i swojej kobiecości.
                • ederlezi1981 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 01.11.10, 12:35
                  Niby nie powinna, ale... No bo co taka płaska moze wiedzeć o taaaaaaakim biuście? Wiadomo- chce wcisnąć stanika za tyyyyyyle kasy....
                  Ja jeszcze z trzy lata temu tak myślałam i gdybym poszła wtedy do sklepu bez żadnego teoretycznego przygotowania, na pewno zareagowałabym ucieczką pod byle pretekstem. Choć od pani z duzym biustem pewnie też.
                  Trudno mi odtworzyć swój tok myslenia o stanikach sprzed uświadomienia (myslałam, ze staniki są do D, potem gdzieś usłyszałam o potężnej misce E, wiedziałam, że są sporo większe ode mnie biusty i zakładałam, że oczywiscie są na nie stanik, ale one to muszą kosztować fortunę), ale idealny brafitting dla osoby, która nigdy o nim nie słyszała wyobrażam sobie jako podanie miarki z instrukcja jak się zmierzyć, a następnie prezentacja tabeli rozmiarów- bo słowo drukowane wzbudza jednak wiecej zaufania.
                • pierwszalitera Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 01.11.10, 14:48
                  jul-kaa napisała:

                  A mądrzejsza i silniejsza jestem m.in. dzięki WSPARCIU i CIEPŁU, jakie do
                  > stałam tu na Lobby. Gdyby nie ono, do dziś nosiłabym ekstremalnie rozciągliwe n
                  > amioty w brudnym beżu.
                  > I mam wrażenie, że wiele jest w tym wątku wołów, co nie pamiętają, jak cielętam
                  > i były - nie pamiętają, że też kiedyś miały kompleksy, że nie akceptowały swoje
                  > go ciała, swoich kształtów i swojej kobiecości.

                  Trochę się oddalę od głównego tematu wątku. Przede wszystkim, to ja bym się broniła przed definiowaniem kobiecości przez pryzmat kształtów, czy biustu. Ja przychodząc na Lobby byłam zaszokowana nadinterpretacjami wynikającymi z oceny własnego ciała, a zwłaszcza biustu. Mało kto był z siebie w ogóle zadowolony. Duże biusty, bo biust za duży, małe biusty, bo za mały, średnie biusty, bo jakiś nijaki, dla mnie po prostu paranoja. Ciągle mnie przeraża to parcie na idealny wygląd, bo z jednej strony chcemy wyglądać jak atrakcyjne porcelanowe laleczki, najlepiej klepsydry z talią Barbie oraz używać biustu jako niesamowicie erotycznego wabika, dlatego ciągle jesteśmy niepewne, czy jest on wystarczająco duży/mały/kształtny, a z drugiej strony oburzają nas fotoshopowe chwyty reklamowców prezentujących idealne wzory i traktowanie nas jako seksualnych obiektów przez facetów. Moim zdaniem przeciętna polska kobieta miota się w stereotypowej zupie i jest targana ambiwalencją. Chce być ciągle tradycyjną samiczką, bijącą po oczach pięknem i seksem, bo za to otrzymuje uznanie nieproporcjonalnie wyższe niż w przypadku innych sukcesów, a jednocześnie chciałaby się od tego przymusu uwolnić. Tu bardzo trudno o wysoką samoocenę niezwiązaną z wyglądem i życie według własnych indywidualnych priorytetów. Gdybym ja była tak zaplątana, to wolałabym gdyby ktoś zamiast głaskania i przekonywania mnie, że jestem wystarczająca śliczna, wstrząsnął mną i kazał się zastanowić, dlaczego jest mi to w ogóle takie ważne. Co nie znaczy, że nie należy nosić dobrych staników, ale życzyłabym sobie mniej mitologii wokół biustu, więcej normalności i nie podkręcania niezdrowych emocji. I najważniejsze, koniec z pielęgnowaniem uprzedzeń, nawet jak niektórym może wydać się to bolesne. Wsparcie polega też na tym, że pomaga się komuś zachować chłodną głowę, gdy znowu zbierają się strachy, a nie tylko dostarczając mu ciepła. No cóż, wiele ludzi wierzy bardziej w działanie kółek wzajemnej adoracji niż konstruktywnych rozwiązań. Mnie się jednak wydawało, że największym sukcesem Lobby są właśnie te konstruktywne rozwiązania - poprawne mierzenie, interpretowanie tabel i wzorów, eksperymenty polegające na dopasowaniu indywidualnego rozmiaru, analiza asortymentu i podobne techniczne sprawy. Wszystko inne na forum wynika też z jasnego regulaminu społecznej interakcji. Nie ma po co dostarczać temu miejscu esoterycznej aury. ;-)
                  • teresa104 Targana ambiwalencją miotam się w zupie 01.11.10, 15:07
                    Masz Ty dar wymowy. I potoczystość taką. I zapalczywość nad podziw;)
                    • pierwszalitera Re: Targana ambiwalencją miotam się w zupie 01.11.10, 16:04
                      teresa104 napisała:

                      > Masz Ty dar wymowy. I potoczystość taką. I zapalczywość nad podziw;)

                      Jedni bawią, inni irytują, słowami nudziarzy nikt się nie zajmuje. ;-)
                  • roza_am Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 01.11.10, 15:22
                    Wsparcie polega też na tym, że pomaga się komu
                    > ś zachować chłodną głowę, gdy znowu zbierają się strachy, a nie tylko dostarcz
                    > ając mu ciepła. No cóż, wiele ludzi wierzy bardziej w działanie kółek wzajemnej
                    > adoracji niż konstruktywnych rozwiązań. Mnie się jednak wydawało, że najwięks
                    > zym sukcesem Lobby są właśnie te konstruktywne rozwiązania

                    Ale przecież Lobby daje i jedno, i drugie. I emocjonalne wsparcie, kiedy jest taka potrzeba, i praktyczne wskazówki, kiedy tylko pierwsze emocje opadną. Nie jesteśmy organizacją stricte edukacyjną, tylko grupą kobiet, która działa m. in. na zasadzie grupy wsparcia. Jest to oczywiście tylko jeden z elementów działania Lobby, umożliwiający łatwiejsze przejście do dalszych etapów, właśnie tych nastawionych na szukanie rozwiązań.

                    Pewnie byłoby lepiej, gdybyśmy nie miały żadnych kompleksów, tudzież pozbywały się ich w minutę. No, ale żyjemy w realnym świecie i często nosimy mniejszy czy większy bagaż negatywnych doświadczeń (np. upokarzających komentarzy słyszanych w rodzinie, grupie rówieśniczej czy w nieuświadomionych sklepach). Jeśli ktoś dźwiga taki bagaż od okresu dojrzewania, tudzież został nim obciążony przez najbliższe osoby, zapewne będzie potrzebował dłuższego czasu czy silniejszego emocjonalnego potwierdzenia, aby go odrzucić.

                    Aspekt wspierający Lobby przydaje się czasem także mocniejszym osobom, np. kiedy ich ciało się zmienia (ciążą, karmienie, chudnięcie/tycie) czy pozornie szeroka oferta rynkowa okazuje się totalnym rozczarowaniem. Czasem wystarczy wtedy wypunktować możliwe rozwiązania, a czasem jest potrzebna chwila pocieszającej rozmowy, zanim się je poda. W przeciwieństwie do brafitterek w sklepie, my mamy czas i warunki na tę dodatkową rozmowę, więc dlaczego miałybyśmy jej sobie i innym kobietom odmawiać?
                  • sbarazzina Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 01.11.10, 15:44
                    pierwszalitera napisała:

                    I najważniejsze, koniec z pielęgnowaniem uprzedzeń, nawet jak niekt
                    > órym może wydać się to bolesne. Wsparcie polega też na tym, że pomaga się komu
                    > ś zachować chłodną głowę, gdy znowu zbierają się strachy, a nie tylko dostarcz
                    > ając mu ciepła. No cóż, wiele ludzi wierzy bardziej w działanie kółek wzajemnej
                    > adoracji niż konstruktywnych rozwiązań.

                    Ja powoli dochodze do wniosku, ze nie ma co oczekiwac walki z uprzedzeniami od brafitterek. Zadna sie raczej nie poswieci w slusznej sprawie, a wiadomo ze przynajmniej na poczatku taka strategia wiazalaby sie ze strata klientek. Dla dobra biznesu zawsze lepiej stosowac taktyke zachowawcza i dostosowac sie do klientki.

                    Ale uwazam, ze na Lobby powinnysmy takie uprzedzenia tepic. Dlugofalowo przyniesie to na pewno wiecej pozytku, niz utwierdzanie w przekonaniu, ze tylko wlascicielka podobnego rozmiaru cie zrozumie.
                  • jul-kaa Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 01.11.10, 16:44
                    pierwszalitera napisała:
                    > Mnie się jednak wydawało, że najwięks
                    > zym sukcesem Lobby są właśnie te konstruktywne rozwiązania - poprawne mierzenie
                    > , interpretowanie tabel i wzorów, eksperymenty polegające na dopasowaniu indywi
                    > dualnego rozmiaru, analiza asortymentu i podobne techniczne sprawy.

                    A mnie się wydaje, że sukces Lobby polega na czymś więcej niż tylko na tych "technicznych sprawach". Gdyby tak nie było, nie powstałyby Offtopy, Matkujące, XXL i cała reszta for, nie spotykałybyśmy się "w realu", nie zwierzały sobie, nie znajdowały bratnich dusz. Domyślam się, że zaraz mnie tu wykpisz, ale cóż - to, że Ty nie potrzebujesz wsparcia i go nie dajesz, nie oznacza, że wszystkie jesteśmy do Ciebie podobne...

                    > Przede wszystkim, to ja bym się bro
                    > niła przed definiowaniem kobiecości przez pryzmat kształtów, czy biustu. Ja prz
                    > ychodząc na Lobby byłam zaszokowana nadinterpretacjami wynikającymi z oceny wła
                    > snego ciała, a zwłaszcza biustu. Mało kto był z siebie w ogóle zadowolony.

                    I nie widzisz, że my właśnie przed tym się tu bronimy? Że wychowane w takim a nie innym społeczeństwie nie umiałyśmy dać sobie rady same ze zmianą samooceny, że wielu z nas potrzebne było takie miejsce, w którym jest masa mądrych, życzliwych kobiet? Że właśnie tu wielu (większości?) z nas udało się zredefiniować własną kobiecość i odejść od utożsamiania jej z idealnym ciałem?
                    • pierwszalitera Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 01.11.10, 21:21
                      jul-kaa napisała:

                      Domyślam się, że zaraz mnie tu wykpisz, ale cóż - to
                      > , że Ty nie potrzebujesz wsparcia i go nie dajesz, nie oznacza, że wszystkie je
                      > steśmy do Ciebie podobne...

                      To, że rozumiem wsparcie inaczej, nie znaczy, że go nie daję. Rozumiem, że chcesz mi dopiec, robiąc ze mnie zimnego potwora, ale ci się nie uda. Ja przynajmniej nie jest hipokrytką, nie udaję harmonii gdzie jej nie ma.


                      > I nie widzisz, że my właśnie przed tym się tu bronimy? Że wychowane w takim a n
                      > ie innym społeczeństwie nie umiałyśmy dać sobie rady same ze zmianą samooceny,
                      > że wielu z nas potrzebne było takie miejsce, w którym jest masa mądrych, życzli
                      > wych kobiet? Że właśnie tu wielu (większości?) z nas udało się zredefiniować wł
                      > asną kobiecość i odejść od utożsamiania jej z idealnym ciałem?


                      Jakoś nie bardzo to wszystko jasne. Po pierwsze, ja też jestem częścią tej społeczności wychowaną w tych samych warunkach, a po drugie, chyba niedokładnie czytasz Lobby, bo do tej definicji bez własnego ciała, to jeszcze tu daleko. Być może jednak ograniczasz forum do wybranej grupki ciągle powtarzających się i potwierdzających się nicków? Bo krytyczniejsze i mniej dopasowane głosy, takie jak moje, często po prostu ignorujesz i nawet się skarżyłaś, jak bardzo ci tu nie pasuję. No coż, lubisz kogoś, dopóki ten ktoś nie stanie ci się niewygodny. Ale to już nie mój problem.
                      • jul-kaa Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 01:34
                        pierwszalitera napisała:
                        > Jakoś nie bardzo to wszystko jasne. Po pierwsze, ja też jestem częścią tej społ
                        > eczności wychowaną w tych samych warunkach, a po drugie, chyba niedokładnie czy
                        > tasz Lobby, bo do tej definicji bez własnego ciała, to jeszcze tu daleko. Być
                        > może jednak ograniczasz forum do wybranej grupki ciągle powtarzających się i po
                        > twierdzających się nicków? Bo krytyczniejsze i mniej dopasowane głosy, takie ja
                        > k moje, często po prostu ignorujesz i nawet się skarżyłaś, jak bardzo ci tu nie
                        > pasuję. No coż, lubisz kogoś, dopóki ten ktoś nie stanie ci się niewygodny. Al
                        > e to już nie mój problem.

                        Zdecyduj się. Ja piszę, że na Lobby panuje afirmacja kobiecości, wsparcie i zaprzeczanie stereotypom, Ty temu zaprzeczasz twierdząc, że do tego jeszcze daleko. Za chwilę stwierdzasz, że jednak to jest, ale tylko w grupce ciągle powtarzających się i potwierdzających się nicków, dla czego przeciwstawieniem jest Twój krytyczny głos. Przeciwko czemu Ty niby protestujesz, co? Przeciwko afirmacji kobiecości?
                        I co ma do tego mój rzekomy brak sympatii?
                        • maith Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 01:41
                          Na marginesie tej dyskusji, zastanawiałam się, jak to możliwe, że pani Hania, dawniej w forpoczcie, potem zupełnie przestała się rozwijać. Pewnie nawet nie uwsteczniła, tylko po prostu nie rozwinęła.
                          I podczytując sobie tę dyskusję doszłam przy okazji do wniosku, że to dlatego, bo nie da się rozwijać bez informacji zwrotnych, a ona je blokowała.
                          Nie słuchając klientek niczego nowego się nie uczyła.
                          • pierwszalitera Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 14:07
                            maith napisała:

                            > Na marginesie tej dyskusji, zastanawiałam się, jak to możliwe, że pani Hania, d
                            > awniej w forpoczcie, potem zupełnie przestała się rozwijać. Pewnie nawet nie uw
                            > steczniła, tylko po prostu nie rozwinęła.

                            To zależy, jak kto rozumie rozwój i czy pani Hania w ogóle rozwoju sobie życzyła. To, że ludzie chętnie siedzą w wygodnych rozwiązaniach i nie chcą się zmieniać, nawet tu na forum nie jest żadną tajemnicą. ;-) I jeżeli rola opryskliwej sprzedawczyni przyciągła do niej wystarczającą ilość klientek, to może była z takiego rozwiązania zadowolona. To był w pewnym sensie jej imidż, znak rozpoznawalny, a tego nie odrzuca się ot tak, by zostać w którymś momencie zupełnie bez profilu. ;-)
                            • turzyca Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 18:52
                              I jeżeli rola opryskliwej s
                              > przedawczyni przyciągła do niej wystarczającą ilość klientek, to może była z ta
                              > kiego rozwiązania zadowolona. To był w pewnym sensie jej imidż, znak rozpoznawa
                              > lny, a tego nie odrzuca się ot tak, by zostać w którymś momencie zupełnie bez p
                              > rofilu. ;-)

                              Mysle, ze Maith nie chodzi o podejscie do klientki, ale o sprawy stricte merytoryczne. A tu ona faktycznie stoi w miejscu tak bardzo, ze wrecz wsiadla w ekspres jadacy w niewlasciwym kierunku. Sama z jej ust slyszalam, ze 65-tek sie nie produkuje, podczas gdy w odleglym o 500 metrow Avocado byly nie tylko brytyjskie ale tez juz polskie 60.
                          • akj77 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 14:37
                            maith napisała:

                            > Na marginesie tej dyskusji, zastanawiałam się, jak to możliwe, że pani Hania, d
                            > awniej w forpoczcie, potem zupełnie przestała się rozwijać. Pewnie nawet nie uw
                            > steczniła, tylko po prostu nie rozwinęła.
                            > I podczytując sobie tę dyskusję doszłam przy okazji do wniosku, że to dlatego,
                            > bo nie da się rozwijać bez informacji zwrotnych, a ona je blokowała.
                            > Nie słuchając klientek niczego nowego się nie uczyła.
                            >

                            Pani Hania sie nie rozwinela, bo nie miala do tego zadnej motywacji. Przechodze czesto kolo jej nowego sklepu na Smolnej i tam prawie zawsze sa kolejki. Po co zmieniac dzialajaca strategie, testowac nowe marki, ryzykowac i tak dalej, skoro dziewczyny wala tlumnie?

                            Gdyby przestaly, to pewnie by sie cos zmienilo.
                            • maith Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 15:19
                              No fakt, jej problemem nie jest brak rozwoju, co rozwój rzeczywistości wokół.
                              Jej zachowanie nie było przyciągające, nawet te 10 lat temu komentarze brzmiały, że warto i tak tam pójść, bo po prostu nigdzie indziej nie ma takich rozmiarów (ja tu mówię o E czy F ;)) i nigdzie indziej nie dobierają staników. No trzeba zacisnąć zęby.
                              Rzecz w tym, że teraz już nie trzeba, bo są lepsze rozwiązania.
                              Z nią było jak z wizytą u dentysty. Nawet jeśli część klientów to masochiści, to jednak zdecydowana większość chodzi tam z przyczyn praktycznych, a nieprzyjemności jakoś znosi.

                              Natomiast kobiet z tej kolejki (w dzisiejszych czasach, kiedy są już lepsze możliwości) nie rozumiem.
                              Nie przypuszczam, żeby świadomie chciały bez szacunku, drożej i gorzej...
                              • pierwszalitera Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 15:53
                                maith napisała:

                                > No fakt, jej problemem nie jest brak rozwoju, co rozwój rzeczywistości wokół.
                                > Jej zachowanie nie było przyciągające, nawet te 10 lat temu komentarze brzmiały
                                > , że warto i tak tam pójść, bo po prostu nigdzie indziej nie ma takich rozmiaró
                                > w (ja tu mówię o E czy F ;)) i nigdzie indziej nie dobierają staników. No trzeb
                                > a zacisnąć zęby.
                                > Natomiast kobiet z tej kolejki (w dzisiejszych czasach, kiedy są już lepsze moż
                                > liwości) nie rozumiem.

                                No bo widzisz maith, logika nie zawsze tłumaczy najlepiej rzeczywistość. ;-) A pani Hania nie ma problemu, klientki do niej ciągle przychodzą, chociaż jest to podobno wbrew zdrowemu rozsądkowi.
                                • akj77 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 18:39
                                  pierwszalitera napisała:

                                  > maith napisała:
                                  >
                                  > > No fakt, jej problemem nie jest brak rozwoju, co rozwój rzeczywistości wo
                                  > kół.
                                  > > Jej zachowanie nie było przyciągające, nawet te 10 lat temu komentarze br
                                  > zmiały
                                  > > , że warto i tak tam pójść, bo po prostu nigdzie indziej nie ma takich ro
                                  > zmiaró
                                  > > w (ja tu mówię o E czy F ;)) i nigdzie indziej nie dobierają staników. No
                                  > trzeb
                                  > > a zacisnąć zęby.
                                  > > Natomiast kobiet z tej kolejki (w dzisiejszych czasach, kiedy są już leps
                                  > ze moż
                                  > > liwości) nie rozumiem.
                                  >
                                  > No bo widzisz maith, logika nie zawsze tłumaczy najlepiej rzeczywistość. ;-) A
                                  > pani Hania nie ma problemu, klientki do niej ciągle przychodzą, chociaż jest to
                                  > podobno wbrew zdrowemu rozsądkowi.

                                  Dokładnie, to nie ona ma problem ;-)
                                  A dziewczyny przychodzą, bo pewnie nie wiedzą, że można inaczej (nie sądzę, żeby to były uświadomione lobbystki w większych ilościach) - wyrobiła sobie jakąś tam renomę i to cały czas procentuje. Wystarczająco, żeby nic nie zmieniać.
                            • kasica_k Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 15:20
                              Fenomen pani Hani polega na tym, że ona rozkazuje i wyłącza kobietom myślenie. A dla niektórych myślenie jest męczące ;)
                        • pierwszalitera Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 14:02
                          jul-kaa napisała:

                          > Zdecyduj się. Ja piszę, że na Lobby panuje afirmacja kobiecości, wsparcie i zap
                          > rzeczanie stereotypom, Ty temu zaprzeczasz twierdząc, że do tego jeszcze daleko
                          > . Za chwilę stwierdzasz, że jednak to jest, ale tylko w grupce ciągle powtarzaj
                          > ących się i potwierdzających się nicków, dla czego przeciwstawieniem jest Twój
                          > krytyczny głos. Przeciwko czemu Ty niby protestujesz, co? Przeciwko afirmacji k
                          > obiecości?

                          A ja ci napisałam, że ta afirmacja kobiecości na Lobby, to jeszcze kruchy twór, jeżeli weźmie się pod uwagę całość, a nie tylko grono wybranych przez ciebie forumek. I ja nie protestuję, nie dopatruj się agresji tam gdzie jej nie ma, tylko zwracam uwagę, że jest jeszcze dużo do zrobienia w tym kierunku. I nie pozycjonując się jasno w wątkach, w których mowa o stereotypach, na pewno się ich nie obala, bo nie o te osoby tu chodzi, które tych uprzedzeń już nie mają, albo nigdy nie miały. A twój brak sympatii dla mnie powoduje, że odbierasz mojemu sposobowi prowadzenia dyskusji i mojej wizji świata możliwość jakiejkolwiek pozytwnej roli na tym forum. Nie zapominasz przypomnieć też w podobnych sytuacjach o jakże wspaniałej sile ciepła i przytulania. Zauważ jednak, że ja już dawno przerobiłam swoje kompleksy, mam wysoką samoocenę i przeszedł mi przymus konformizmu. I to trwale. Czy możesz powiedzieć to też o sobie? Więc może nie wszystko robię tak źle.
                  • azymut17 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 01.11.10, 20:12
                    pierwszalitera napisała:
                    > Ja prz
                    > ychodząc na Lobby byłam zaszokowana nadinterpretacjami wynikającymi z oceny wła
                    > snego ciała, a zwłaszcza biustu. Mało kto był z siebie w ogóle zadowolony. Duże
                    > biusty, bo biust za duży, małe biusty, bo za mały, średnie biusty, bo jakiś ni
                    > jaki, dla mnie po prostu paranoja.
                    To jest właśnie takie smutne, że jest tyle kobiet, które z każdej swojej cechy robią swoją wadę, a nie zaletę (bądź cechę obojętną)...

                    > Gdybym ja była tak zaplątana, to wolałaby
                    > m gdyby ktoś zamiast głaskania i przekonywania mnie, że jestem wystarczająca śl
                    > iczna, wstrząsnął mną i kazał się zastanowić, dlaczego jest mi to w ogóle takie
                    > ważne.
                    Wolałabyś, bo jesteś psychologiem i wiesz, jakie działania są skuteczne. Ja też to wiem, ale od drugiej strony, jako osoba, która chodziła do psychologów. Wtedy byłam zszokowana, że zamiast tego pogłaskania po główce, czego się spodziewałam, ktoś (w skrócie) daje mi kopa w cztery litery i każe przestać się mazać. Znienawidziłam psychologów i zyskałam na wiele lat bardzo złą opinie o tym zawodzie. Teraz, kiedy to procentuje, jestem im wdzięczna. Ale właśnie dlatego uważam, że nie można zastosować tej techniki przy brafittingu, bo klientka zamiast kupić stanik trzaśnie drzwiami i będzie wszem i wobec opowiadać, jakie to brafitterki są chamskie i beznadziejne. Trzeba być takim psychologiem, jakiego ludzie zazwyczaj sobie wyobrażają, bo żeby stosować te specjalistyczne metody, trzeba być specjalistą i mieć ciągłość relacji z "pacjentem".
                    Na Lobby możemy jednak próbować i tego i tego :-)

                    P.S. eZoterycznej - chyba kiedyś zgadzałaś się na uwagi? Jeśli nie, to przepraszam.
                    • pierwszalitera Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 01.11.10, 21:25
                      azymut17 napisała:

                      > Wolałabyś, bo jesteś psychologiem i wiesz, jakie działania są skuteczne.

                      Acha i dlatego, że inni nie wiedzą, że to skuteczne, mam zostawić ich w nieświadomości? ;-) Niech się uduszą w sosie własnej bezsilności. ;-)))
                      Za eZoterykę dziękuję. :-)
                      • turzyca Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 19:10
                        pierwszalitera napisała:

                        > azymut17 napisała:
                        >
                        > > Wolałabyś, bo jesteś psychologiem i wiesz, jakie działania są skuteczne.
                        >
                        > Acha i dlatego, że inni nie wiedzą, że to skuteczne, mam zostawić ich w nieświa
                        > domości? ;-)

                        Moim zdaniem Azymut sie myli. Ty wolalabys takie zachowanie nie dlatego, ze jestes psychologiem, ale dlatego ze jestes takim a nie innym czlowiekiem i takie dzialanie na Ciebie dziala pozytywnie. Inni moga byc inni i moga potrzebowac zupelnie innego podejscia. Zakladanie, ze to, co pomaga mi, musi automatycznie pomagac innym jest naiwnoscia. Szkodliwa naiwnoscia.
                        • pierwszalitera Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 23:16
                          turzyca napisała:

                          Inni moga byc inni i moga potrzebowac zup
                          > elnie innego podejscia. Zakladanie, ze to, co pomaga mi, musi automatycznie pom
                          > agac innym jest naiwnoscia. Szkodliwa naiwnoscia.

                          Załóżmy, że mam większe doświadczenie i wiedzę o tym, co statystycznie najlepiej się sprawdza. Skąd wiesz, czy nie właśnie to, co inni biorą za najlepsze dla nich podejście nie jest naiwnością? ;-) Szczególnie w przypadku powtarzania się ciągle tych samych problemów, trzeba się czasem odważnie zapytać, czy dotychczasowa strategia ma w ogóle sens. I ja nikogo tu do niczego nie przymuszam, nikt nie jest od moich słów uzależniony, mogę tylko wprowadzać trochę świeżego wiatru. Nie wydaje mi się to aż tak szkodliwe. Jesteśmy w internecie, a nie na psychoterepeutycznej kozetce, gdzie ponosi się za pacjenta odpowiedzialność.
                          • maith Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 03.11.10, 00:57
                            pierwszalitera napisała:
                            > Jesteśmy w internecie, a nie na psychoterepeutycznej kozetce, gdzie ponosi się za pacjenta > odpowiedzialność.

                            Fakt. Ale niektórzy znając Twój zawód mogą nie do końca zdawać sobie z tego sprawę.
                            • pierwszalitera Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 03.11.10, 02:26
                              maith napisała:

                              > Fakt. Ale niektórzy znając Twój zawód mogą nie do końca zdawać sobie z tego spr
                              > awę.

                              Ci którzy znają mój zawód, wiedzą też najczęściej czym się zajmuję i że nie ma to wiele wspólnego z psychologią kliniczną albo psychoterapią. Psycholodzy pracują zresztą też w najróżniejszych dziedzinach, na przykład w agencjach reklamowych i tam raczej ich zawód polega na wyciąganiu ludziom forsy z kieszeni, a nie dbaniu o ich równowagę psychiczną. To, że zna się mechanizmy ludzkiego działania, nie znaczy, że ma się syndrom Alberta Schweitzera. ;-) Może to więc dobrze, że ludzie mają kontakt z psychologiem podobnym do mnie? Przynajmniej kolejny stereotyp mają z głowy. ;-)
                          • filipek135 wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 03.11.10, 09:09
                            Ja uwielbiam świeże wiatry. Jestem fanem świeżości w każdej postaci, nawet tej drugiej - dyskredytowanej przez niektórych fachowców. Co do wiatrów, to bywa rożnie, ale jeżeli jest to świeży wiatr, to oczywiście pełna akceptacja, pełne poparcie i całkowity aplauz. A co do fachowości w dobieraniu biustonoszy, to ja nic niestety na ten temat nie wiem, ale będę walczył o równouprawnienie i też wpuszczę trochę swojego wiatru świeżości i zaproponuję, żeby stanik dobierał ktoś zawodowo pozbawiony (przynajmniej w założeniach Stwórcy) biustu... Tak... Chodzi o mężczyznę. O samca. Strasznie teraz wpuściłem wiatru, strasznie zawiało, jak ktoś siedział nieopacznie przed ekranem w czapce, to mu strąciło ją z głowy, z góry przepraszam, ale nie mogłem się oprzeć i poszło! Przychodzi kobieta do sklepu, a tam facet - przepraszam za wyrażenie - buły jej wygarnia. Ktoś dopuszcza w ogóle taka możliwość? Pozdrawiam.
                            • effuniak Re: wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 03.11.10, 19:12
                              Hihihihiiiii

                              i co koleżanki,
                              dopuszczamy taka możliwość ?????

                              ;DDD
                              • kok.12 Re: wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 03.11.10, 19:43
                                Nie, ja nie dopuszczam ze względu na skrępowanie wynikające z rozebrania się do stanika przed mężczyzną. Zresztą wątpię, czy psychologicznie rzecz ujmując, mężczyzna byłby w stanie na tyle zaangażować się w dobieranie staników, że byłby prawdziwym brafiterem (nie mówię tu o dobrym sprzedawcy, który po prostu wyszukuje odpowiednie modele zorientowanej stanikowo klientce), wyłączając oczywiście przypadki, w których to mężczyzna jest nim tylko biologicznie a mentalnie kobietą i marzy o zmianie płci.
                                • pierwszalitera Re: wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 04.11.10, 00:28
                                  kok.12 napisała:

                                  > Nie, ja nie dopuszczam ze względu na skrępowanie wynikające z rozebrania się do
                                  > stanika przed mężczyzną. Zresztą wątpię, czy psychologicznie rzecz ujmując, mę
                                  > żczyzna byłby w stanie na tyle zaangażować się w dobieranie staników, że byłby
                                  > prawdziwym brafiterem


                                  To znaczy, że facet nie może być dobrym ginekologiem i przed takim się nie rozbierzesz? ;-)
                                  • kok.12 Re: wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 04.11.10, 10:49
                                    Oczywiście, że nie. Wydaje mi się, ze wiesz o co mi chodziło. Dobieranie staników to zupełnie inna kwestia, tu wchodzą względy estetyczne a od tego jeszcze jeden krok do względów erotycznych i seksualnych. Zresztą dla wielu kobiet wizyta u ginekologa mężczyzny jest krępująca i chętniej wybierają kobiety, a jak nie mają wyjścia, to mówią trudno i ze względów zdrowotnych przezwyciężają skrępowanie. Niemniej nie jest to przyjemność, a w dobieranie stanika powinno raczej być uwolnione o tego typu odczuć, a nawet wskazane jest, by było miłe. Nie napisałam również, że nie jest w ogóle możliwe, aby mężczyzna był dobrym brafiterem. Oczywiście, może tak się zdarzyć. Jednak w tym przypadku argument, iż nie wie, co to znaczy mieć biust (nie ważne mały czy duży) i nosić stanik jest sensowny i nie do odrzucenia tak od razu, jak w przypadku małego biustu brafiterki.
                                    • pierwszalitera Re: wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 04.11.10, 14:07
                                      kok.12 napisała:

                                      Jednak w tym przypadku argument, iż nie wie
                                      > , co to znaczy mieć biust (nie ważne mały czy duży) i nosić stanik jest sensown
                                      > y i nie do odrzucenia tak od razu, jak w przypadku małego biustu brafiterki.

                                      O ile twój pierwszy argument, ten z estetycznym charakterem brafittingu, mającym sporo wspólnego z erotyzmem i wynikających z tego sytuacyjnych problemów nawet mnie przekonał, to ten drugi (wyżej) jest tak samo bzdurny jak ten z małobiuściastymi brafitterkami. Fryzjerzy z łysiną też nie powinni w tym przypadku znać się na włosach. A pierwszy problem można rozwiązać w ten sposób, że braffiter jest gejem. ;-) Mógłby znać się na estetyce, erotyce, ale nie być zainteresowany kobietą jako taką. Poza tym Yves Saint Laurent też nie nosił sukienek, a jego kreacje uważane były za kobiece, eleganckie i niebywale seksowne.
                                      • kok.12 Re: wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 04.11.10, 16:08
                                        Pytanie, na które odpowiadałam, brzmiało, "czy dopuszczam możliwość, aby stanik dobierał mężczyzna". Ja osobiście bym się krępowała. Nie twierdzę, że a priori mężczyzna nie może być dobrym brafiterem.

                                        Mój argument nie jest absurdalny, bo on nawet nie jest argumentem. Stwierdziłam jedynie, że nie jest to tak od razu bezsensowne i warte jest zastanowienia. Z kolei to Twój argument z fryzjerem jest nietrafiony, dlatego, że posiadanie piersi przez kobietę jest jej cechą istotową, należącą do biologicznej natury jej płci, podobnie posiadanie włosów jest cechą istotowa dla człowieka, a łysina ( a w przypadku kobiet niedorozwój piersi) jest cechą przypadkową danej jednostki). Nie są to cechy tego samego rodzaju. O ile na umiejętność ścinania nie wpływa fakt posiadania lub też nie jakiejkolwiek fryzury, to możliwe, że statystycznie rzecz ujmując (oczywiście są wyjątki, ale poszukujemy tu chyba reguły) fakt posiadania biustu i noszenia stanika wpływa w jakimś stopniu na brafiterskie umiejętności. Jest to jednak pytanie do zastanowienia a nie moja teza.

                                        Oczywiście, że brafiter może być gejem, ale większość mężczyzn jest heteroseksualna i chyba taki brafiter nie wywiesi o sobie tej informacji na drzwiach sklepu? Nawet jeżeli wiedziałaby o tym, to nie wiem, czy nadal bym się nie wstydziła rozebrać do bielizny przed inną płcią, ale to temat do dyskusji nad tym, dlaczego się wstydzimy. Wstyd jest uczuciem, które z trudem poddaje się racjonalizacji, np. ja wstydzę się mężczyzny ginekologa, chociaż wiem, że nie powinnam.
                                        • edhelwen Re: wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 04.11.10, 16:20
                                          (offtopowo) hehe ginekologów kobiet jest dostatek, więc można wybierać ;) A co w przypadku chirurga, do którego idzie się np. z żylakami odbytu? (i ewentualna kolonoskopia - nawet nie wiem czy przy badaniu jest tylko jeden lekarz + anestezjolog/pielęgniarka czy więcej osób) Tu może być większy problem, żeby sobie wybierać lekarza pod względem płci, zwłaszcza że kolejki, terminy, etc. A mężczyźni? xDD ciekawe kogo woleliby do badania per rectum... (kobieta nie, bo wstyd, mężczyzna nie, bo "nie jestem gejem"...)
                                          • kok.12 Re: wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 04.11.10, 19:27
                                            Po prostu się idzie i znosi nieprzyjemne i wstydliwe (chyba wstydliwe bez względu czy to kobieta czy mężczyzna) badanie.
                                            • pierwszalitera Re: wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 04.11.10, 20:05
                                              kok.12 napisała:

                                              > Po prostu się idzie i znosi nieprzyjemne i wstydliwe (chyba wstydliwe bez wzglę
                                              > du czy to kobieta czy mężczyzna) badanie.

                                              O, by znowu nikogo nie urazić muszę zapytać: piszesz tu o swoich odczuciach, czy uogólniasz? Bo ja osobiście niczego wstydliwego w badaniu ginekologicznym nie widzę. Z dwoja złego wolę do ginekologa niż do dentysty. ;-)
                                              • kok.12 Re: wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 04.11.10, 22:24
                                                Po pierwsze pisałam w ostatnim poście o żylakach odbytu oraz kolonoskopii. Po drugie piszę i o swoich odczuciach i uogólniam. Dla wielu ludzi (jak nie większości) te problemy są wstydliwe a badania krępujące i nieprzyjemne. Ale może sprecyzuję, co to znaczy według mnie "wstydliwe" w tym kontekście: przede wszystkim nie mam na myśli faktu, że NALEŻY wstydzić się takich badań i ukrywać się z faktem posiadania tych problemów. Chodzi mi o subiektywne poczucie skrępowania czy też wstydu w trakcie poddawania się pewnemu badaniu. Oczywiście, żadne badanie nie może być wstydliwe w sensie ścisłym, ponieważ wstydliwość przysługiwać może tylko istotom mogącym je odczuwać. Wyrażenie, ze badanie jest wstydliwe było pewnym skrótem myślowym. Uczucie wstydu można stopniować, np. ja wstydzę się bardziej ginekologa niż ginekolożki. Nie są to jednak jakieś bardzo silne odczucia, które powodują, że mam opory przed chodzeniem do ginekologa (u mojej mamy juz tak). Raz w życiu trafiłam jednak do świetnej ginekolożki, u której kompletnie nie byłam skrępowana i byłam tym faktem bardzo zaskoczona.
                                        • pierwszalitera Re: wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 04.11.10, 16:25
                                          kok.12 napisała:

                                          O ile na umiejętność ścinania nie wp
                                          > ływa fakt posiadania lub też nie jakiejkolwiek fryzury, to możliwe, że statysty
                                          > cznie rzecz ujmując (oczywiście są wyjątki, ale poszukujemy tu chyba reguły) fa
                                          > kt posiadania biustu i noszenia stanika wpływa w jakimś stopniu na brafiterskie
                                          > umiejętności. Jest to jednak pytanie do zastanowienia a nie moja teza.

                                          Ja nie widzę różnicy pomiądzy jednym i drugim. Położna, która wie całą masę o porodach i o tym jak ulżyć kobicie też nie musi mieć sama dzieci. Nie mówiąc już o męskich ginekologach, którzy mogą wiedzieć na czym polega nieprzyjemny problem grzybicy pochwy, sami pochwy nie posiadając. Nie wiem w czym posiadanie biustu może wpływać na brafitterskie umiejętności. Naprawdę nie wiem.

                                          >Wstyd jest uczuciem, które z trudem poddaje się racjonaliza
                                          > cji, np. ja wstydzę się mężczyzny ginekologa, chociaż wiem, że nie powinnam.

                                          No widzisz, a ja spotkałam się z opinią wielu kobiet, że wolą męskiego ginekologa, bo faceci są delikatniejsi podczas badania i wrażliwsi na sugestie kobiety. Wstyd nie zawsze jest najważniejszym problemem u lekarza.
                                          • kok.12 Re: wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 04.11.10, 19:25
                                            Tak, nie jest najważniejszy. I co z tego wynika? Ja opisałam jako przykład tylko moje odczucia i moich koleżanek odnośnie wstydu i racjonalizacji. Nic więcej i nie wiem po co podajesz odwrotne przypadki.
                            • kasica_k Re: wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 04.11.10, 00:22
                              Aleś nam tu wygarnął i zawiał, Filipku! Temat poruszający, a nawet porywający, wręcz porywisty, mimo że jego świeżość już nie taka pierwsza, ale jaka moc! :-D
                              • filipek135 Re: wiej świeży wietrze, wiej!!! ;-) 05.11.10, 08:18
                                Nie, ja nie... Ja nic takiego... To pierwszalitera jest od trudnych działań
                                uświadamiająco-zbawiających, ja się tylko niecnie podczepiłem. Pozdrawiam podczepionym będąc.
                          • turzyca Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 03.11.10, 11:32
                            I ja nikogo tu do niczego nie przymuszam, ni
                            > kt nie jest od moich słów uzależniony, mogę tylko wprowadzać trochę świeżego wi
                            > atru.

                            A moze bys wprowadzala ten swiezy wiatr tam, gdzie go faktycznie potrzebuja, bo powietrze jest bardziej stechle, a nie w obszarze huraganu? Bo znajdujesz sie w jednym z niewielu miejsc polskiego internetu, w ktorym swiezego wiatru w kwestiach kobiecych jest zdecydowanie nadmiar niz niedomiar. I moze ksztaltowanie nowej postawy obejmuje tu dosc duza porcje glaskania po glowce (choc jak latwo zauwazyc nie zawsze), ale koniec koncow jest skuteczna i to do tego stopnia, ze stala sie naszym znakiem rozpoznawczym. Skoro pani Hania moze zrobic sobie marketing oparty na manierach prlowskiej salowej to dlaczego my nie mamy miec pr-u milego, cieplego miejsca?
                            • pierwszalitera Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 03.11.10, 14:42
                              turzyca napisała:

                              > A moze bys wprowadzala ten swiezy wiatr tam, gdzie go faktycznie potrzebuja, bo
                              > powietrze jest bardziej stechle, a nie w obszarze huraganu?

                              A skąd wiesz, że ja tego nie robię?


                              Bo znajdujesz sie
                              > w jednym z niewielu miejsc polskiego internetu, w ktorym swiezego wiatru w kwes
                              > tiach kobiecych jest zdecydowanie nadmiar niz niedomiar.

                              Niektóre wypowiedzi w tym wątku przypominają, że to tylko pobożne życzenia.


                              I moze ksztaltowanie n
                              > owej postawy obejmuje tu dosc duza porcje glaskania po glowce (choc jak latwo z
                              > auwazyc nie zawsze), ale koniec koncow jest skuteczna i to do tego stopnia, ze
                              > stala sie naszym znakiem rozpoznawczym.

                              Ależ proszę. Czy ja rzucam się przekornie na każde życzliwe słowo pojawiające się na Lobby? Matko jedyna, pierwszlitera - wróg państwowy numer jeden. ;-) Jeżeli widzę jednak coś warte przyczepienia, to się czepiam. Nie nękam na pewno biednych sierot. I akurat od ciebie potrzebuję pouczenia. ;-)
                    • edhelwen Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 01.11.10, 23:51
                      "Wtedy byłam zszokowana, że zamiast tego pogłaskania po główce, czego się spodziewałam, ktoś (w skrócie) daje mi kopa w cztery litery i każe przestać się mazać. Znienawidziłam psychologów i zyskałam na wiele lat bardzo złą opinie o tym zawodzie. Teraz, kiedy to procentuje, jestem im wdzięczna."

                      emmm, to tak ma wyglądać skuteczna terapia? ;) stwierdzasz, że psycholog to drań, chce ci dowalić i nienawidzisz tej osoby, a po latach nagle terapia zaczyna działać? To terapia jako taka chyba się nie udała? dopiero później sama doszłaś do ładu? (bo ja teraz mam terapię i wiem, że jeśli się wypnę na psychologa to sobie sama zaszkodzę ;) )
                      • pierwszalitera Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 00:14
                        edhelwen napisała:

                        > emmm, to tak ma wyglądać skuteczna terapia? ;) stwierdzasz, że psycholog to dra
                        > ń, chce ci dowalić i nienawidzisz tej osoby, a po latach nagle terapia zaczyna
                        > działać?

                        A jak ty wyobrażasz sobie to "dowalić"? Bo dosyć często używasz tego słowa i ja nigdy nie rozumiałam, co masz na myśli. Psychoterapia to zwykle bardzo bolesny proces, bo spojrzenie prawdzie w oczy zawsze boli. Może wywołać na początku bunt, opory i agresję, ale niestety, psycholog nie zmieni nam rzeczywistości na taką dla nas łatwiejszą, tylko celem terapii jest zmiana wygodnych, ale niekorzystnych strategii radzenia sobie z problemami. Więc to zawsze jest ciężka praca, w której trzeba często samemu sobie dowalić. Jeżeli chcesz tylko, by ktoś wyrwał cię na chwilę z brutalnego życia, umilił te 45 minut sesji i pocieszył, to nie ma co iść na terapię. Jak widać w tym wątku, lepiej nadaje się do tego wizyta u brafitterki. ;-)
                        • edhelwen Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 00:24
                          odniosłam się do tego, co napisała azymut "ktoś (w skrócie) daje mi kopa w cztery litery i każe przestać się mazać", co określiłam słowem "dowalić". Nie rozumiem czemu do mnie piszesz takie rzeczy, zwłaszcza po tym co napisałam w poprzednim poście, że nie mam zamiaru się wypinać na terapeutę i dlatego właśnie dziwię się temu co pisała azymut, że mimo tego, że "znienawidziła" psychologów, po jakimś czasie jednak to zadziałało.
                      • azymut17 psycholog OT 02.11.10, 08:22
                        Ale odbiegłyśmy od tematu :-)
                        edhelwen napisała:
                        > emmm, to tak ma wyglądać skuteczna terapia? ;) stwierdzasz, że psycholog to dra
                        > ń, chce ci dowalić i nienawidzisz tej osoby, a po latach nagle terapia zaczyna
                        > działać?
                        Nie, stwierdziłam, że psycholog to miły niekompetentny idiota, bo mnie nie pociesza (o draniu nie było mowy), następny to samo, więc to zawód jest do bani, bo sama sobie jestem w stanie dać radę i nie muszę chodzić na te comiesięczne spotkania do kogoś, kto każe wziąć się w garść - bo to przecież potrafię (były raz w miesiącu, a raczej raz na 5 tygodni). Czyli terapia zadziałała od razu, nie po latach. Poza tym pewnie do każdego jest dobierana trochę inna metoda, u mnie to wystarczyło :-)
                        • edhelwen Re: psycholog OT 02.11.10, 14:41
                          aha ;) to miałaś w sumie fajnie, że sama dałaś radę, bo dla mnie raz na 4-5 tyg. to było za rzadko :/ (spędzasz 45 minut w gabinecie i następny miesiąc radź sobie sama...)
              • pierwszalitera Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 01.11.10, 13:52
                alladyna1986 napisała:

                > Litero, nie od razu Kraków zbudowano... co Ty byś chciała? Żeby przy pierwszej
                > wizycie brafitterka nie tylko ostanikowała kobietę (w tym zmieniła jej sposób p
                > ostrzegania własnego biustu + przekazała wiedzę, która się wiąże z uświadomieni
                > em), ale przy okazji - jak lodołamacz - również podważyła pozostałe jej przekon
                > ania i zburzyła obraz świata?! (w pewnym zakresie). Jasne, że często ten obraz
                > jest oparty na stereotypach, co nie jest fajne, ale nie można tak od razu wszys
                > tkiego wywracać do góry nogami.;/

                Długi wywód mi przedstawiłaś, ale nie wiem na jakich podstawach dochodzisz do swoich wniosków. Moim zdaniem sytuacja brafittingu jest wystarczająco nowa i szokowa, by wykorzystać ją do wielu celów. Nie chodzi też o to, by coś u klientki negować i wywołać w ten sposób tylko niepotrzebny opór, a o to by zachęcić, zaproponować i wyciągnąć do niej rękę. A jak nie nazwiesz tutaj uprzedzenia uprzedzeniem, bo wynika z takiego, a nie innego życiowego doświadczenia, to uprzedzeniem być nie przestanie. Uprzedzenie wynika właśnie z niepewności/braku zaufania/obawy. Dodam tylko, że uprzedzenia zwalcza się nie dla jakiejś abstrakcyjnej ideii, by świat stał się lepszy, tylko dlatego, że utrudniają samym uprzedzonym życie. A co ja bym chciała? By budowanie Krakowa nie zostawało ciągle w planach i ruszyło od przodu, bo gadania czego i dlaczego się nie da, nasłuchałam się już wytarczająco, a stereotypy mają się w głowach ciągle bardzo dobrze.
        • tigga Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 30.10.10, 19:06
          Może u Agnieszki w sklepie po prostu tak jest??
          Każdy znajdzie to czego szuka? Jeden fachowej porady bez ozdobników, drugi możliwości opowiedzenia komuś swoich stanikowych bolączek.
          Nie wiem jak inni, ale ja jako klasyczny "zadaniowiec" idę do sklepu przymierzyć i kupić bądź nie przy wsparciu fachowego oka brafitterki. I w onlyher dobrze się czuję :) I nie ważne czy obsługuje mnie "65dd" czy "70g" ;)

          ps -nie odebrałam wypowiedzi Agnieszki jako zakamuflowanej opowieści podstępnej brafiterki, która posunie się do wszystkiego, żeby tylko uświadomić klientkę :D
      • maith Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 30.10.10, 16:23
        "Rób co chcesz, mów co chcesz, tylko nie paaal" ;) (że aż zacytuję znaną piosenkę)
        No tak, z tego, co pisze Agnieszka wynika, że:
        -Lobby oducza uprzedzeń, skoro osoby skierowane tam od nas reagują od razu sensownie. I to jest fajne, bo wygląda, że robimy jeszcze jedną dobrą rzecz :)
        -jak już trafia ktoś z uprzedzeniami, to można zacząć od drugiej bra-fitterki, a potem, rozbrojonej z wstępnego muru klientce pokazać, jak kompetentna jest pierwsza bra-fitterka. Jeśli jest taka możliwość, to ok, po co się szarpać. Dla zasady? Skoro w ostatecznym rozrachunku klientka i tak oducza się uprzedzeń. Na marginesie ta metoda jest żywcem wzięta z "tai-chi" które przypominam też jest sztuką walki. A pozwala tej walki uniknąć i jednocześnie wygrać :)
        Ale jednocześnie, co pokazała Sylwiastka - można też rozwiać uprzedzenia po prostu zaczynając mówić. I myślę, że jak Agnieszka zostałaby kiedyś sama w sklepie, to właśnie to by zrobiła. Nie wiem, jak robiła to Sylwiastka, ale w razie czego odwołanie się do swoich doświadczeń w ostanikowaniu kobiet o równie dużych i jeszcze większych biustach i do ich zadowolenia i wracania, jest dobrym pomysłem.

        Odnosząc się jeszcze do przykładu Kasicy z kotami. Weterynarz, który ma/miał koty, miał z nimi sporo kontaktów. I przez te kontakty będzie lepszy od tego, który nie zna za bardzo tych zwierząt. Ale sam nie musi być kotem, żeby móc je leczyć :) Tak samo bra-fitterka z doświadczeniami w dobieraniu staników do różnych biustów to skarb, ale sama nie musi mieć tych wszystkich doświadczeń, w domyśle tych wszystkich biustów :)
        Tu offtopując dodam, że znalezienie weterynarza znającego psychikę jeszcze mniejszych zwierzątek, że nie wspomnę o umiejętności dostosowania do nich leczenia inaczej niż przez przeliczenie wagi bywa jeszcze trudniejsze, ale też się udaje :)
      • ivvona77 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 31.10.10, 19:54
        I wszystko jasne już, brafitterek powinno być dwie ;-)))
        Uważam że Agnieszka ma bardzo zdrowe i racjonalne podejście do sprawy. Bowiem na każdego trzeba znaleźć sposób i nie ma co ukrywać jak się jakaś babka zaprze to żadne argumenty o profesjonalizmie jej do głowy nie przemówią, wiec lepiej malutkimi kroczkami dotrzeć do klientki niż ja z miejsca zniechęcić.
        I trzymam kciuki za ten duet ;-)
    • madzioreck Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 02.11.10, 17:07
      Właśnie mi się przypomniało, mój pierwszy uswiadomiony stanik dobierała mi małobiuściasta brafitterka, w Krakowie w Intimo. Szczerze mówiąc, nie przyszło mi wtedy do głowy, ani nigdy później, zastanawiać się, czy to dobrze, że ma mniejszy biust, czy nie...
    • kasiadj07 Re: Czy brafitterka powinna mieć duży biust? 03.11.10, 15:42
      Wiele już padło w tym wątku, to trochę i ja się wygadam:) Ja osobiście nie zwracam uwagi na wielkość biustu brafitterki. Bardziej mnie interesuje, czy osoba, którą zastaję w sklepie jest przyjazna i zachęca do wejścia choćby mową ciała, czy ma minę, jakbym jej w czymś właśnie przeszkadzała. I dotyczy to wszystkich sklepów, nie tylko tych z bielizną. Tam, gdzie czuję się niechciana, drugi raz nie przyjdę, choćby nie wiem jak ciekawy był asortyment. Dam zarobić komuś, kto ceni swoją pracę a nie wykonuje jej z łaski, kto traktuje klienta z uwagą, wiedząc, że jest on podstawą funkcjonowania sklepu. Nie mówię tu oczywiście o nadskakiwaniu od progu i płaszczeniu się, lecz o miłym, ciepłym kontakcie, z zamian odwzajemnię się czymś podobnym (i nie będę upierdliwa:). W czasach, kiedy rośnie w branży konkurencja, należy kierować się profesjonalizmem. Z wyżej wspomnianego powodu nie zaglądam do jednego z polecanych warszawskich sklepów, choć mam do niego blisko (i nie jest to oczywiście sklep autorki wątku, ani niesłynne już LiParie, bo ten do polecanych raczej chyba nie należy:). A umiejętności, to rzecz nabyta. Każdy z nas kiedyś coś zaczynał, aby stawać się stopniowo coraz lepszym w swoim zawodzie w miarę zdobywania doświadczenia. To, że dana brafitterka czegoś nie wie, nie dyskwalifikuje dla mnie od razu sklepu - może na moim biuście właśnie się tego nauczy z pożytkiem dla potomnych:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka