Dodaj do ulubionych

Bra-fitterki a sprzedawczynie

20.11.10, 23:46
Chcę porozmawiać o tym, co kryje się w różnych sklepach/firmach pod słowem bra-fitting. Bo to nie zawsze jest to samo i nie zawsze będzie w tym obiektywizm.

Nowa dziewczyna idzie "na bra-fitting" i spodziewa się tam czegoś w rodzaju spotkania z Mahedą. A może trafić na sprzedawczynię z ograniczoną opcją bra-fittingu, która będzie jej wmawiać, że czego nie ma w jej sklepie tego "się nie produkuje". Albo na którąś z 2 wersji pośrednich. Uważam że warto te sytuacje od siebie wyraźnie odróżnić.

Stąd pytania do producentów, u których bra-fitting jest elementem marketingu marki i do sklepów z bra-fittingiem. Jak reagujecie na sytuację, kiedy produkty dostępne u Was są niekompatybilne z klientką, albo kiedy ona wprost pyta o nieposiadaną przez Was opcję. Czy prezentujecie:
- typ 1 - przekazujemy jej informację, co jeszcze (dostępne gdzieindziej) może jej pasować. Przyjmujemy, że na uczciwym doradztwie nie można stracić. Zadowolona klientka nawet jeśli u nas nie kupi stanika, to prawdopodobnie przyśle do nas inne osoby.

- typ 2 - staramy się dobrać mniejsze zło. Mówimy, że z tego, czym dysponujemy, to najlepsza opcja. Nie wspominamy o propozycjach konkurencyjnych, ale też nie oszukujemy tekstami w rodzaju "niższych mostków/węższych fiszbin się nie produkuje" tylko dlatego, że czegoś nie ma u nas w sklepie.

-typ 3 - staramy się dobrać mniejsze zło. Nie informujemy o innych opcjach. Czego nie ma w naszym sklepie, to nie istnieje.

Spodziewam się odpowiedzi od sklepów/firm z typu 1 ew. 2.
Miejmy świadomość, że sklepy, które nam nie odpowiedzą mogą należeć do typu nr 3.

W tym wypadku byłyby 4 typy osób, z jakimi mamy do czynienia:
1) bra-fitterka ( obiektywna, z dużą wiedzą o różnych firmach, ale od nich niezależna)
2) bra-fitterka - sprzedawczyni (osoba pracująca dla konkretnej firmy, ale w sytuacji kiedy oferta jej sklepu/producenta nie wystarcza, gotowa do przekazania klientce potrzebnej jej wiedzy o innych opcjach)
3) sprzedawczyni - bra-fitterka (osoba ograniczająca się do oferty sklepowej/producenckiej ale mówiąca wyraźnie, że to najlepsza opcja z tego, czym jej firma dysponuje). Jednocześnie trudno nawet do tej grupy zaliczyć osoby ograniczające się do oferty firmy z ograniczoną rozmiarówką.
4) sprzedawczyni z ograniczoną opcją bra-fittingu (osoba ograniczająca się do oferty sklepowej/producenckiej, wmawiająca klientkom, że czego nie ma w jej sklepie/firmie to nie istnieje) bądź pracująca w firmie o tak ograniczonej rozmiarówce, że trudno tam w ogóle mówić o bra-fittingu.

Ps. Nie mówię tutaj o konieczności męczenia bra-fittingiem klientki, która wpadła jak po ogień tylko po wymarzony kolor modelu X, albo po tego typu wyjątkowe sytuacje. Interesują mnie sytuacje, kiedy klientka rzeczywiście liczy na bra-fitting.
Obserwuj wątek
    • kasienka.body Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 00:24
      A co na celu ma taki wątek? I kto ma w nim odpowiadać - sklepy? Pracownice sklepów? I dlaczego nie wypowiedzenie się wcale w temacie ma oznaczać, że prawdopodobnie należy się do grupy ostatniej? ;)
      • butters77 Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 00:51
        Pozwolę sobie odpowiedzieć trochę w imieniu Maith ;-) Myślę, że chodzi po prostu o porównanie różnych strategii i poznanie punktu widzenia właścicielek sklepu/ekspedientek - ale i klientek, które słuchały różnych wypowiedzi.

        Sama jestem ciekawa odpowiedzi, bo chętnie podyskutowałabym o tym, które podejście do tematu jest najskuteczniejsze - np. czy przekonywanie klientki, że "tylko u nas znajdzie właściwe staniki, bo innych się nie produkuje", czy też uczciwe postawienie sprawy - z nadzieją, że klientka potraktowana w ten sposób lojalnie wróci do sklepu.
      • maith Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 01:00
        Wątek jest dla wszystkich, a przy okazji chciałabym, żeby firmy napisały, do której grupy należą :)
        Każda z tych opcji jest możliwa. Tylko mam wrażenie, że wiele klientek:
        -nie zdaje sobie sprawy z tej różnorodności
        -i w efekcie nie wie, czego się po tym, co wszędzie nazywają "bra-fitting" spodziewać.

        A że nie spodziewam się odpowiedzi od ostatniej grupy, to chyba jasne ;)
        • kasienka.body Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 11:08
          > A że nie spodziewam się odpowiedzi od ostatniej grupy, to chyba jasne ;)

          No właśnie :)
          A przecież mogą być takie miejsca, które będą należały do ostatniej grupy, a napiszą, że należą do pierwszej ;) Wg mnie nie będzie to bardzo wiarygodne zestawienie ;)
          • maith Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 12:03
            kasienka.body napisała:
            > A przecież mogą być takie miejsca, które będą należały do ostatniej grupy, a na
            > piszą, że należą do pierwszej ;)

            To akurat da się zweryfikować :)
            Nie każdy sklep musi prezentować typ 1. Myślę, że to raczej sytuacja wyjątkowa. Tym chętniej przyjrzymy się sklepom, które się do niego przyznają :)
            I chętnie posłuchamy ludzi prezentujących to podejście.

            Podejrzewam, że zwykle bra-fitting sklepowy opiera się zwykle na typie 2.
            Ale uwaga: typ 2 nadal musi spełniać 2 cechy.
            1) Bra-fitting musi być przeprowadzany na naprawdę szerokiej rozmiarówce (bo inaczej nie ma mowy o bra-fittingu jako oferowanej w sklepie usłudze)
            2) Nie można kłamać (żadnego "się nie produkuje" tylko dlatego, że czegoś w sklepie nie ma)

            Natomiast zachowania z typu 3 są moim zdaniem totalnie dyskwalifikujące i w ogóle nie można tego nazwać bra-fittingiem, nawet sklepowym.

            Temat powstał przede wszystkim po to, żeby uświadomić konsumentkom, że bra-fitting sklepowy to nie to samo, co zupełnie niezależna usługa bra-fittingu.
            A jednocześnie, że ta zależność osób pracujących dla sklepu (producenta) może mieć różne oblicza.
            A szczególnie warto odróżnić sytuację ostatnią, kiedy w ogóle ciężko mówić o bra-fittingu.

            Dlatego żeby cel tego wątku został osiągnięty, żaden sklep nie musi się w nim dookreślać.
            Aczkolwiek będzie to dla nas powód do dodatkowych przemyśleń ;)
            • normalna_ja Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 13:02
              A to ja mogę zacząć, bo nie mam nic do ukrycia :).
              I mogę powiedzieć, że reprezentuję typ 1.
              Jak wiemy problem pojawia się przy większych biustach, bo jak również wiemy, na rynku nie ma zbyt bogatej oferty dla większych piersi. I jeśli przychodzi Klientka, na której wszystko źle leży to po pierwsze mówię jej, że tego stanika jej nie sprzedam, bo on nie jest dla niej i albo polecam jej inny sklep albo coś jej zamawiam, co będzie/powinno być dobre. Nigdy nie mówię, że na rynku w tej chwili jest tylko, co ja mam w sklepie. Bo to działanie na krótką metę, tym bardziej w moim mieście.
              Często ma miejsce sytuacja, kiedy kobieta pyta: to co, nic dzisiaj u pani nie kupię? A ja jej nie wmawiam, że "o ten może Pani wziąć", bo jest najlepszy, mówię jej: wygląda na to, że dziś nic Pani nie kupi.
              W moim małym mieście tylko dzięki takiemu podejściu mogę zaistnieć na rynku, bo tu wszystko się rozchodzi pocztą pantoflową, więc takie działanie zaprocentuje w przyszłości. I rzeczywiście tak jest. Panie wracają, często z koleżankami... Wiem, że kobieta, której poleciłam inny sklep może być moją Klientką ze względu na moje podejście, a jeśli nie ona to poleci mnie koleżankom, bo jestem uczciwa. I w dodatku może być zadowoloną Klientką, bo nie wciskam jej czegoś, w czym źle wygląda. Tego złego wyglądu nieuświadomione kobiety często nie widzą, więc między Bogiem a prawdą łatwo by im było coś "wcisnąć", ale czy jest sens sprzedać coś nieodpowiedniego? Ja bym miała wyrzuty sumienia.
              W przypadku małych i średnich biustów nie ma tego problemu, bo zazwyczaj jak nie Panache to Freya czy inna marka.
              • kok.12 Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 13:36
                Chciałbym zwrócić uwagę, że na drugim końcu tabelki też istnieje problem. Wybór dla małych biustów zaczyna się tak naprawdę od rozmiaru 65d. Ja z rozmiarem 65b mam ogromne kłopoty, aby znaleźć na siebie stanik. Dołujący jest fakt, że co raz częściej, nawet jeżeli znajdę mój rozmiar, jest on dużomiseczkowy i nie mam nawet alternatywny wziąć mniejszy, bo tego już nie ma w rozmiarówce.
                • indigo-rose Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 14:01
                  A im bliżej dolnego końca tym gorzej. Ciężko znaleźć naprawdę ścisłe 60, takie na 58-62 pod biustem a nie na 68 - chyba oprócz Effuniaków nie ma zupełnie niczego, wiele firm szyje od 65, wiele szyje rozciągliwe albo średnio rozciągliwe obwody. Kiedy obwód jest do przeżycia, najczęściej konstrukcja jest do niczego albo reszta robi krzywdę - naprawdę nie wiem, dlaczego Freya Pollyanna w 60F jest normalnym stanikiem z nieco szerszymi ramiączkami, a w 60G przypomina full cupa? golf? kaftan bezpieczeństwa? i odcina ręce, a to tylko dwie miseczki różnicy.
                  • tigga offtopujecie :) 21.11.10, 14:15
                    wiadomo, że na małe biusty (miseczkowo i/lu obwodowo) też nie jest łatwo znaleźć coś fajnego. Dodam, że nawet uznane brafitterki nie zawsze potrafią doradzić coś na mały biust.
                    • indigo-rose Re: offtopujecie :) 21.11.10, 14:21
                      No właśnie chodzi o to, że dobra brafitterka zorientuje się, że jest jakiś problem i przyzna szczerze, a nie będzie próbowała wrzucić ściemy typu "a to na górze to się wypełni", kiedy wiadomo że miseczka kończy się w miejscu, gdzie nie ma szans na pojawienie się biustu nawet przy dzikiej migracji.
              • kasienka.body Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 20:02
                > W przypadku małych i średnich biustów nie ma tego problemu, bo zazwyczaj jak ni
                > e Panache to Freya czy inna marka.

                W przypadku małych biustów jest problem powiedziałabym jeszcze większy, bo jest mało fasonów, które dobrze leżą na małobiuściastych. No, ale to u mnie, u Ciebie może być zupełnie inaczej :)
                • indigo-rose Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 21:02
                  Freya cierpi na syndrom golfa, a Panache fiszbinów na plecach.
                  • moniach_1 Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 22.11.10, 19:31
                    > Freya cierpi na syndrom golfa, a Panache fiszbinów na plecach.

                    Jedno i drugie cierpi też na syndrom zamkniętej góry.
                    • indigo-rose Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 22.11.10, 21:01
                      No tak, często. Ja mam akurat od góry nie bardzo pełny, więc nie ma mi się w co wpijać, ale za to powiewa na górze. Nie każdemu matka natura dała biust w kształcie idealnych półkul.
                      Dlatego lubię plunge Effuniak, one mi po prostu przylegają luźno w tym niepełnym miejscu, za to dobrze trzymają miejsca pełniejsze.
                      • moniach_1 Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 22.11.10, 21:07
                        > Dlatego lubię plunge Effuniak, one mi po prostu przylegają luźno w tym niepełny
                        > m miejscu, za to dobrze trzymają miejsca pełniejsze.

                        Dlatego lubię plunge Effuniak, one mi po prostu się nie wbijają :) Tak czy inaczej chodziło mi o to, że nie wszystkim pasuje albo freya albo panache, bo niektórym nie pasuje nigdy ani jedno, ani drugie, podałam tylko dodatkowy powód. A effuniaki to inna historia :)
                • normalna_ja Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 21:31
                  >W przypadku małych biustów jest problem powiedziałabym jeszcze większy, bo jest
                  > mało fasonów, które dobrze leżą na małobiuściastych. No, ale to u mnie, u Cieb
                  > ie może być zupełnie inaczej :)
                  Może uprościłam sprawę z małymi biustami, ale do mnie przychodzą raczej te z górnego końca tabeli :)
                  • kok.12 Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 24.11.10, 09:51
                    To uproszczenie wzięło się chyba stąd, że często uważa się, iż wobec dużego biustu istnieje tylko jedna alternatywa w postaci małego. Co więcej dużobiuściaste mają tendencję do przesuwania granicy małego biustu w górę. Nie twierdze przy tym, że istnieje jakaś obiektywna granica małego i dużego biustu, ale czytając wypowiedzi niektórych dużobiuścistych można dojść do wniosku, że większość kobiet ma mały biust. W rzeczywistości jest tak, że większość kobiet ma średni biust, i w tej grupie można oczywiście znowu wyróżnić mniejszy i większy rozmiar. Jest jednak różnica między małym a średnim biustem i moim zdaniem o małym biuście można mówić mniej więcej od rozmiaru 65dd w dół (oczywiście po przeliczeniu miski i obwodu jest to również 75c). W tym zakresie wybór rozmiarów jest a prawdę ubogi, zwłaszcza, ze konstrukcja jest często nieodpowiednia dla małobiuściastych (np. miękkie Cle zamknięte u góry).
            • tigga Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 13:36
              dodałabym jeszcze jedne warunek do spełnienia dla typu nr 1: Osoba sprzedająca czy dopasowująca staniki powinna naprawdę mieć wiedzę dot. biustów, ich różnorodnych potrzeb, oferty dostępnej na rynku (nie tylko polskim) i przede wszystkim być otwarta na klientki. Bez spełnienia tego warunku mimo najlepszyszych chęci i serca na dłoni bra-fitting pozostanie na pułapie typu nr 2.
              • maith Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 17:30
                Tak tak, bra-fitterka w ogóle musi posiadać wiedzę bra-fitterską, to podstawa.
                I jeżeli ktoś posiada wiedzę o biustach i tylko o firmach dostępnych w sklepie (a sklep dodajmy ma szeroką rozmiarówkę) to to będzie typ 2.
                Ale jeżeli ktoś nie posiada w ogóle wystarczającej wiedzy o kobiecych biustach, to to już jest typ 3. Podobnie jak jeżeli oferta sklepowa jest okrojona rozmiarowo. Wtedy ograniczenie wiedzy do niej też nie wystarczy na 2 typ. I wtedy też jest 3.
    • rysia_zdzisia Bra-fitterki w Krakowie 21.11.10, 13:28
      Nie za bardzo w temacie, ale nie wiem gdzie o to zapytać (wszelkie sugestie gdzie mogę o to zapytać mile widziane) a nowego tematu nie chcę zakładać...
      Otóż gdy jechałam do rynku ulicą Karmelicką w oknie sklepu z bielizną tuż przy przystanku "Batorego" widziałam reklamę bra-fittingu... (chyba nawet 15% zniżkę na staniki oferują gdy się skorzysta z takiej pomocy... dokładnie nie wiem o co chodziło, bo byłam bez okularów i nie zdążyłam się wczytać), no i stąd moje pytanie: zbadała to już któraś z Was? Bo ja niestety przejeżdżam wcześnie rano, a wracam do domu już po zamknięciu sklepu... no ale do tej pory ten sklep kojarzył mi się z Triumphem, no i się zastanawiam czy to ten konkretny sklep postanowił rozszerzyć działalność a panie właścicielki się doszkoliły, czy Triumph poszedł za ciosem i wciska kit nieświadomym klientkom?
      • klymenystra Re: Bra-fitterki w Krakowie 22.11.10, 15:31
        Ja się tam wybiorę któregoś pięknego dnia i obawiam się, że wyjdę wściekła, bo tam mają głównie Triumfa, trochę też innych firm, ale mam przeczucie, że nic dla siebie nie znajdę.
    • ola.biustyl Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 14:38
      Według mnie najlepiej na takie pytania, do jakiej kategorii należy sklep odpowiedzą klientki. A na to chyba miejsce jest w wątkach sklepowych?
      Przecież brafitterka nie wie, czy wchodząca do sklepu klientka jest zorientowaną w dobieraniu lobbystką czy kimś, kto przypadkiem znalazł sklep, więc jeśli każdej kobiecie dobiera stanik z tym samym zaangażowaniem i uczciwością, to przełoży się to też na opinie wyrażane na forum.
    • wielebnna Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 14:50
      jako klient obserwator mogę napisać jak jest w mercado - jak nic na klientkę nie pasuje, to wychodzi bez zakupów
      • a.dastych Re: Bra-fitterki w Krakowie 21.11.10, 15:05
        Koło mnie sklep Triumpha też ma 15 procentową zniżkę i plakat "rozmiar ma znaczenie", to pewno ogólnopolska akcja, a że przy ich rozmiarówce to trochę smieszne......
        Co do pytania w wątku to myślę, że prawdziwy sklep z prawdziwym bra-fittingiem nie ubierze klientki w żle dobrany stanik. Z drugiej strony same często piszecie, że w sklepie było O.K., a później np. obwód się rozciągnął, fiszbiny wpijaja się, ramiączka drapią i na to brafitterka juz nie ma wpływu ,tym bardziej, że to klientka np z kilkunastu staników wybiera ten jeden i często wybierze nie ten który najlepiej podtrzymuje biust ale ten który jej się najbardziej podoba, co ma wtedy zrobić brafitterka, nie sprzedać stanika? U mnie w sklepie była pani, która u mojej konkurencji wybrała stanik jeden z iluś tam proponowanych, jak sama stwierdziła nie chciała fullcapa ( a ma 75J brytyjskie ), no to miała dopasowany stanik bez rewelacji. Celowo nie piszę o nas ( Szyfonierze) bo niecały miesiąc działalności to trochę mało jak na ocenianie swojej działalności. Z drugiej strony odsyłanie klienta do konkurencji bez możliwości postarania się zadowolenia klientki ( i jednocześnie zarobienia kasy, bo o to chodzi, prawda?) też nie jest profesjonalne. Dotknęłyście bardzo delikatnej materii ( tak delikatnej jak biust kobiety i koronki otulające ten biust:) ), reasumując sklepy robią wszystko żeby utrzymać klienta i zarobić ale profesjonalizm i etyka zawodowa obowiązuja tak jak i w innych zawodach.
        Pozdrawiam serdecznie
        Anka Dastych, Szyfoniera- Łódź
        • maith Ale 75J bryt, nie równa się skazaniu na full-cupy 21.11.10, 18:06
          Ale 75J brytyjskie nie równa się ogólnie skazaniu na full-cupy :)
          W tamtym sklepie być może inne staniki zapewniały jej złe podtrzymanie, ale całościowo na rynku możliwości nie-fullmichowych też jest więcej.
        • rysia_zdzisia Re: Bra-fitterki w Krakowie 22.11.10, 03:00
          a.dastych napisała:

          > Koło mnie sklep Triumpha też ma 15 procentową zniżkę i plakat "rozmiar ma znacz
          > enie", to pewno ogólnopolska akcja, a że przy ich rozmiarówce to trochę smieszn
          > e......


          Dla nas śmieszne, ale dużo kobiet się na to nabierze... :/
          • effuniak to i ja sie wypowiem 22.11.10, 08:44
            Na innych markach sie nie znam i szczerze mówiąc nie chcę się znac ani tym bardziej wypowiadać
            Przez brak wiedzy na temat innych marek nie wzięłam udziału w jednym z programów bo nie pozwolono by mi na pracę na własnej marce a nie chciałam sie ośmieszyć .

            Jak mnie klientka pyta, podczas osobistego spotkania, czy ma dobrze dobrany obcy stanik - to odpowiadam zgodnie z tym co widzę
            Jak nie umiem dopasować stanika z mojej firmy - to mówię że, niestety nic dla niej nie mam
            Jak sie upiera że CHCE - to o ile nie jest tragicznie - to kupuje , bo to jej prywatna sprawa ale wie, że mi sie w tym staniku nie podoba
            A jak jest tragicznie - to NIE kupuje bo jaj NIE sprzedam
            Jak ma biust z jakimiś "problemami" to wyjasniam co z tym da się zrobić i w jaki sposób można zakamuflować pewne różnice
            Nigdy nie odsyłam do konkurencji, bo i ona tego nie czyni natomiast podpowiadam jaki model czyli krój byłby odpowiedni - resztę, kobieta musi sama odkryć metodą prób i błędów
            Nigdy nic na siłę nie wciskam - bo to ma króciutkie nogi i wraca rykoszetem
            I jak klientka wyrazi choć cień zwątpienia to raczej jej odradzam bo wiem, że jak nie chce teraz, przy mnie to w domu utwierdzi sie tylko w tym przekonaniu a dodatkowo poczuje sie oszukana

            To do jakiej grupy sie zaliczam ?
            • effuniak Re: to i ja sie wypowiem 22.11.10, 08:55
              A małe biusty ...
              No cóż, odnosze nieodparte wrażenie że lobbing akurat zrobił w tym względzie tyle samo dobrego co i złego
              Dziewczyny z małym biustem mają często literkofobię wtórną, bo się naczytały że powinny mieć np miskę DD lub wiecej a u mnie mają C lub mniej i.... i problem !
              bo taka miseczkę to ona przed uświadomieniem nosiła...

              Albo ta wiara w migrację....
              Jak nie ma tkanki tłuszczowej to i nie będzie migracji...
              czyli miska się nie wypełni bo i nie ma czym się wypełnić ...

              I jak tu w delikatny sposób rozwiać nadzieje szczuplaczków z pięknym, maleńkim biustem na mityczny przyrost ? ...

              ...bo owa wiara w cud nie bierze się z akceptacji tylko z głębokich kompleksów które nie pozwalają widzieć piękna swojego biustu ....



              Lingerie is my life...
              "Mówiąc o mnie hejter daje mi fejm.."
              So, talk about Me...
              • anita_do-bra Re: to i ja sie wypowiem 22.11.10, 10:30
                effuniak napisała:

                > A małe biusty ...
                > No cóż, odnosze nieodparte wrażenie że lobbing akurat zrobił w tym względzie ty
                > le samo dobrego co i złego
                > Dziewczyny z małym biustem mają często literkofobię wtórną, bo się naczytały że
                > powinny mieć np miskę DD lub wiecej a u mnie mają C lub mniej i.... i problem
                > !
                > bo taka miseczkę to ona przed uświadomieniem nosiła...

                Effuniaku dzięk, za poruszenie tego tematu bo to sama prawda.
                Problem ten nie dotyczy li tylko misek, problem dotyczy również obwodów. Widzę jak dziewczyny próbują na siłę wciskać się w obwód 65, a nie np. 75 jak Pan Bóg przykazał. bo ona to to 75 nosiła przed uświadomieniem. Teraz choćby nie wiem co musi mieć mniejszy obwód przecież wszystkie tak mają i nie da sobie wytłumaczyć, że tamto 75 z tym, które jej proponuje ma niewiele wspólnego.
                • maheda Re: to i ja sie wypowiem 22.11.10, 10:57
                  No właśnie...
                  Dlatego wolę staniki Ewy dobierać osobom, które o brafittingu dowiadują się ode mnie.
                  Bo dla nich przesiadka z 80 na 75 (albo pozostanie przy tym samym obwodzie) oraz taka na przykład miseczka C - są naturalne.
              • edhelwen Re: to i ja sie wypowiem 22.11.10, 15:43
                przed uświadomieniem nosiłam 75, z effuniaków 80-85? Literki już nie wspomnę, bo monstery nie istnieją :P
              • kok.12 Re: to i ja sie wypowiem 24.11.10, 10:01
                Odnośnie literkofobii. Przyznaję się, że na początku ją przejawiałam, teraz myślę, ze już nie. Jednak niepokoi mnie fakt, ze przy małych literkach wypadnę z rozmiarówki, bo ta literkofobia w jakimś sensie dotyka też często producentów, np jest rozmiar 60c, ale 65b już nie, bo oni startują od większych misek/literek. A przecież to porównywalnie tej samej wielkości biust.
    • anita_do-bra Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 17:50
      Maith spraw nie jest taka prosta jak piszesz i nie da się jednoznacznie odpowiedzieć 1- tak, 2 -nie itd...
      Ja nigdy nie mówię, że nie ma innych rozmiarów. Nie udaję, że miski kończą się na K i na siłę wpycham w taką miskę kobietę z biustem KK i większym. Nie mówię szczuplutkiej dziewczyna, na której 60 lata w dół i w górę, że nic ciaśniejszego nie dostanie.
      Odsyłam do konkurencji, ale... no właśnie.
      Nikt tu jeszcze tego tematu nie poruszał, a zjawisko zwłaszcza teraz kiedy przychodzą do mnie "przypadkowe" klientki nasiliło się znacznie. Bardzo często jest tak, że kobieta jest tak "podniecona" perspektywą posiadania stanika w dobrym rozmiarze, że musi go mieć zaraz teraz i natychmiast. Jeżeli nawet dostanie karteczkę z wypisanym rozmiarem i przykazem poszukania np. w sieci (nawet ma zapisane adresy) to w 80% przypadków wraca ona do mnie w złym staniku wciśniętym np. przez Trumfa z uśmiechem na ustach i informacją, że znalazła dobrze leżący stanik, ale wróciła jeszcze po ten np. czerwony bo jej się podobał czy mam już jej rozmiar?
      To jak ja się mam zachować w takim przypadku, pozwolić naciągnąć babeczkę przez przysłowiowego "bieliźniaka na rogu" do którego pójdzie na 100% i zapyta czy mają np. 70HH i zostanie wciśnięta w 90D? Czy też dobrać najlepiej pasujący stanik i przykazać przyjść po następnej dostawie?
    • azymut17 wątek powinien mieć podtytuł "konfesjonał" ;-) 21.11.10, 21:30
      Ja prezentuję typ 1 oraz 2, w zależności od sytuacji.
      Dlaczego 2:
      1. Na rynku jest tyle firm, że nie sposób przetestować wszystkich, więc nie mogę klientki odsyłać do produktów firmy, których nigdy nie miałam w ręku i niewiele (bądź nic) o nich czytałam na forum.
      2. I tak jak pisze anita_do-bra, nie każda osoba jest chętna poszukać trochę (offtopując, to nie jest tak, że po dobraniu stanika każda klientka robi się "oświecona" - wiele osób uważa, że my mamy inną rozmiarówkę i u nas noszą 30G, a w Triumphie 85B, te nasze są tylko lepszej jakości) i takiej lepiej nigdzie nie odsyłać, tylko powiedzieć: "ze staników dostępnych u nas ten leży najlepiej".

      Dlatego do każdej klientki podchodzę indywidualnie. W Warszawie jest tyle sklepów, że głupio byłoby udawać, że jesteśmy jedyni :-) No i klientki nie zawsze się ujawniają ze swoją wiedzą, nie opowiadają, w jakich sklepach wcześniej robiły zakupy, więc takie pozerstwo byłoby strzałem w stopę. Miałam kiedyś taką sytuację, że powiedziałam pani, że w sklepie X znajdzie to, czego szuka, a ona na to: "w tym sklepie zwykle kupuję, bo to blisko mnie, a chciałam sprawdzić inne marki polecane na forum" :-))) Odsyłam jednak tylko do sklepów z dobrym brafittingiem, o których wiem, że nie wciskają na siłę tego, co mają i nie oszukują klientek, bo inaczej to nie miałoby sensu. Ogólnie w Warszawie dobre sklepy polecają siebie nawzajem, do nas też klientki są przysyłane.

      Do sklepów internetowych zazwyczaj nie odsyłam. Klientki stacjonarne z reguły w ogóle nie są skłonne do zakupów przez net (lobbystki to inna kategoria). Kiedyś często odsyłałam małobiuściaste, bo nie mieliśmy w ofercie miseczek A-C, ale po ich minach widziałam, że nawet nie zajrzą na stronę sklepu, którą im napisałam. Dlatego poszerzyliśmy naszą ofertę o te właśnie staniki. Wyjątki robię dla:
      1. osób, które z racji bycia w końcówce tabelki są bardziej zdeterminowane do szukania - wtedy wertuję katalogi wypisując modele, które mają szansę leżeć, zalecany rozmiar i adresy sprawdzonych brytyjskich sklepów.
      2. osób poszukujących konkretnego modelu, a nie obeznanych z zakupami przez net.
    • anetamalec Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 21.11.10, 23:24
      No to ja też mogę o sobie opowiedzieć, bo również nie mam nic do ukrycia ;-) wprawdzie swój sklep prowadzę krótko, bo miesiąc, ale co mi tam ;-)
      Ja robię tak:
      - jeśli widzę, że coś nie leży, albo rozmiar nie pasuje (a ja nie mam innego), albo klientka nie jest usatysfakcjonowana - to mówię, że niestety nie mogę jej niczego na obecną chwilę zaproponować, i że to nie jest to co powinno być, i ja na jej miejscu bym tego stanika nie brała. (Durna baba, pomyślałby niejeden interesiarz ;-) ale coż, po prostu chcę być uczciwa wobec klientki - przecież jak sprzedam jej coś niedopasowanego/niespełniającego oczekiwań, to do mnie nie wróci, a jeszcze powie, że wciskam, sprzedaję buble itp. Uważam, że taka uczciwość procentuje - bo jeśli ona nie kupi, to może akurat poleci koleżance dobrą obsługę.

      Jeśli jest szansa, że dany rozmiar/model mogę zamówić, to zamawiam i zapraszam na przymiarkę następny raz. Jeśli wiem, że nie będę miała na pewno czegoś, co będzie pasowało - odsyłam do konkurencji. Nigdy nie mówię, że jak u mnie nie ma, to znaczy, że sie nie produkuje itp.

      Natomiast jeśli klientka chce kupić biustonosz, który wg mnie jest odrobinę niedopasowany, ale jej się podoba - nie bronię, ale zawsze mówię, że jednak powinien być mniejszy/większy itp., i że powinna mieć świadomość, że np. będzie się robiła bułeczka. Ja nie jestem od zabraniania - w końcu to klientka będzie w tym chodzić, nie ja. Każdy własny rozum ma i odpowiednio pouczony decyduje - kupuje lub nie kupuję. Nawet najlepszy brafitting nigdy nie wyeliminuje ryzyka ewentualnego póżniejszego niezadowolenia klientki.

      W kwestii brafittingu całkowicie obiektywnego, nie uzależnionego od marek. - Myślę, że istnieje coś takiego, ino trudno je znaleść ;-). Na takie podejście może sobie pozwolić tylko brafitterka niezależna - niepracująca w sklepie, lecz umawiająca się z klientkami na zakupy u innych. I to też w mieście, w którym istnieje kilka sklepów i wybór wielu różnych marek.
      Natomiast w sklepie - brafitting całkowicie obiektywny, idealny, wymarzony przez setki lobbystek ;-) nie jest możliwy. Dlaczego tak uważam?
      Bo żaden sklep nie jest instytucją charytatywną. Nie jest instytucją, gdzie za darmo dokonuje się przeglądu wszystkich marek. Przykład: jeśli przychodzi do mnie klientka, która w końcu chce podnieść swój biust,a ja dobieram jej model X - i on leży dobrze, poprawnie, spełnia wszystkie swoje funkcje i klientka jest zadowolona, to nie powiem jej przecież: jest ok, ale model Y (którego nie mam, a jest dostępny tylko w innym sklepie lub internecie) to jest dopiero cudo w w porównaniu z tym!
    • noszebiustonosze Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 22.11.10, 10:37
      Nie wiem, czy internetowe też zostały wezwane do tablicy. Ale, że trafiają do mnie czasem "żywe" kobiety, to się odzywam, żeby nie było, że chowam głowę w piasek ;)
      Tak, dopasowuję na tym, co mam. Jeśli nie mam danego rozmiaru czy modelu, o który Klientka pyta – mówię, jaki według mnie byłby dobry i gdzie go prawdopodobnie można najbliżej zmierzyć stacjonarnie. Piszę – prawdopodobnie, ponieważ nie śledzę na bieżąco ofert innych sklepów. „Uświadomione” sklepy stacjonarne, które są położone najbliżej Biłgoraja to Body w Lublinie, od niedawna - Biustyl w Rzeszowie oraz zamojska Brafiteria. Nie widzę powodu, dla którego miałabym przemilczać ich istnienie. Mamy wolny kraj, Klientki robią zakupy tam, gdzie mają ochotę. Nie robię też tajemnicy z istnienia sklepów internetowych. Ostatnio odesłałam pewną miłą rozmówczynię telefoniczną do Bradei po Gossarda 30FF (poszukiwała konkretnego modelu ) a moją osobistą przyjaciółkę do Effuniaka. Nie kryję jednak, że takie kroki podejmuję tylko wtedy, kiedy jestem pewna, że u siebie nic naprawdę dobrze leżącego dla tej osoby nie znajdę.
      I nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Bo przede wszystkim jestem sprzedawczynią – mam towar i jeśli leży na Klientce dobrze i spełnia swoje zadanie na 100%, to chcę go jej sprzedać.
      Nie oszukujmy się – każdy sklep czy salon bielizny, żeby nie wiem, w jak pożytecznych akcjach społecznych i pro-zdrowotnych brał udział, i żeby nie wiem na jak wysokim poziomie usługi brafitterskie świadczył – jest podmiotem gospodarczym. Podmiot gospodarczy zaś podejmuje od pierwszego dnia, kiedy tylko powstaje – działania zmierzające do osiągnięcia określonych skutków ekonomicznych. I tymi skutkami nie są ani straty, ani „wyjście na zero” ;)
      Mam nadzieję, że kiedyś ktoś użyje w stosunku do mnie określenia „profesjonalna brafitterka”, ale jeśli nie, to świat się nie zawali i to przeżyję. Wystarczy mi, że kobiety będą nosić kupione u mnie staniki, które będą dobrze dobrane i będą z tego zadowolone. Aha, i będą się dalej promiennie uśmiechać, spotykając mnie na biłgorajskiej ulicy :). Jestem „w biznesie” od roku, mam sporo pokory wobec mojej nowej pracy i wiem, że nie pozjadałam wszystkich rozumów. Kobiece biusty są bowiem czasem bardziej nieprzewidywalne od swoich właścicielek ;) Na razie określam swój status jako „sprzedawca – życzliwy doradca w dopasowaniu stanika”.
      Nie potrafię zaliczyć się jednoznacznie do żadnej z grup, bo po prostu nie jestem obiektywna, a krygować się tu nie będę. Myślę, że Klientki gdzieśtam same sobie mnie umiejscowią w tej hierarchii.

      Jeśli głos mają w tym wątku zabierać tylko sklepy stacjonarne, to uprasza się o wyciepnięcie mojej wypowiedzi.

      Buziaczki
      - noszebiustonosze.pl alias renulec
    • kasienka.body Re: Bra-fitterki a sprzedawczynie 22.11.10, 14:03
      Rozumiem, że wątek ma mieć charakter zaczepny ;)
      Sugestia, że ten kto się nie wpisze może należeć do sklepów typu 3 :)
      Sytuacja jest dla mnie na tyle oczywista, że ja może tylko wypunktuję:

      1. Z moich obserwacji wynika, że 100% sklep typu 3 nie istnieje w chwili obecnej (mam na myśli sklepy okołolobbowe, proponujące firmy "uznane" za probiuściaste, bo inne i tak tu niezbyt często zaglądają).

      2. Każda brafitterka (czy to właścicielka pracująca w sklepie czy pracownica) jest zarówno brafitterką jak i sprzedawczynią - sprzedaje, bo prowadzi (pracuje w) sklep(ie).

      3. Nie spotkałam dotychczas na tyle podatnych na sugestie klientek, abym mogła im coś "wcisnąć". Klientki są na tyle inteligentne, że doskonale widzą, jeśli coś jest nie tak, źle leży. Poza tym klientka, której coś wciśniemy więcej do nas nie przyjdzie, no a prowadząc sklep dążymy jednak do tego aby satysfakcja klientek była jak największa, co przełoży się na ich kolejne odwiedziny.


      4. Nie żyjemy już w ziemiankach, ludzie w zdecydowanej większości są wykształceni, umieją czytać, pisać, potrafią zdobywać informacje. Tak więc próby mówienia im, że mój sklep jest jedyny i najlepszy na świecie, okłamywanie, że istnieją tylko takie czy inne firmy, oraz takie czy inne modele jest kłamstewkiem bardzo łatwym do zweryfikowania - czyt. nieopłacalnym i bezsensownym.
      Jednocześnie, jak to już pisały poprzedniczki, sklep to placówka handlowa, jakkolwiek by go nie nazywać (salon, showroom itp.) a więc ma przynajmniej nie przynosić strat. Czyli sytuacja, w której klientka prosi mnie o znalezienie jej danego modelu na ebayu :)) nie wchodzi w grę.

      5. W swojej ofercie staram się mieć tylko takie wzory i modele, które z czystym sumieniem mogę klientkom polecać, więc nie muszę niczego na siłę wciskać :) Jednocześnie jeśli widzę, że dany krój nie będzie leżał na danej osobie, to nie ma sensu pokazywać innych modeli w tym kroju, szukam czegoś lepszego dla tej klientki.

      6. Ogólnie - nie bardzo lubię kategoryzowanie, szufladkowanie, więc nie przypiszę się do żadnej zaproponowanej grupy. Poza tym jak już napisała Ola - ten wątek byłby w miarę wiarygodny jeśli wypowiadałyby się w nim klientki, a nie sklepy. W tym momencie przypomina to rozmowę o pracę, czyli ukazanie siebie w jak najlepszym świetle oraz udowadnianie, że nie jest się wielbłądem (sprzedawcą) ;) To czas i rynek zweryfikuje kto do jakiej grupy należy.

      Ale przecież to wszystko tak na prawdę jest oczywiste :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka