Dodaj do ulubionych

"Zakres obowiązków" brafitterki

27.04.11, 19:07
Chciałabym się zapytać, jak brafitterki zapatrują się na wprowadzenie nowej usługi: przeglądu dotychczas zgromadzonej szuflady.
Myślę, o sytuacji gdy uświadomionej już kobiecie zmieniają się wymiary (utyła, schudła, jest w ciąży etc) i ma wątpliwości co do dopasowania posiadanych staników. Czy możliwe jest waszym zdaniem zwrócenie się z prośbą do brafitterki o taką ocenę i przyniesienie staników do sklepu? Zakładam oczywiście, że usługa byłaby odpłatna.
Obserwuj wątek
    • maheda moim zdaniem 27.04.11, 19:38
      Jeśli odpłatna, to pewnie jest to możliwe, z ceną usługi do dogadania w sklepie.
    • doris.sol Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 27.04.11, 20:55
      marooschka chyba zartujesz...chcesz placic za to zeby ktos obejrzal twoje staniki i powiedzial Ci ze sa ona za male/za duze/za luzne/za ciasne ?No toz przecie zakladasz na siebie taki stanik i juz wiesz czy lezy o.k. czy jednak nie.Bez obrazy ale...nie wydziwiaj.
      • maheda Nie uwierzysz 27.04.11, 21:34
        ile kobiet potrzebuje porad.
        I to nie tylko w kwestiach stanikowych.
        • kasica_k Ba. 28.04.11, 03:08
          Są kobiety, które po prostu lubią, gdy się im doradza :) (= nie takie pszemondżałe jak na przykład ja ;).

          A tak serio - myślę, że opis ja_joanny najlepiej oddaje sens takiej usługi. Skoro stylistę czasem zaprasza się do przeglądu szafy i wyrażenia opinii na temat różnych ubrań, to czemu nie bra-fitterkę? Może termin "brastylistka" też się u nas zadomowi, kto wie :)
          • maheda Re: Ba. 28.04.11, 07:27
            kasica_k napisała:

            > (= nie takie pszemondżałe jak na przykład ja ;).

            albo ja :)
      • irenka65f Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 27.04.11, 21:41
        Nie żartuje. Ja też czasem chciałabym, żeby ktoś ocenił jak leżą moje staniki. Myślę, że każda z nas, szczególnie na początku nowej stanikowej drogi, ma wiele biustonoszy, które leżą niezbyt dobrze. Nie każda też, od początku, umie porządnie zakładać stanik. Same często się oszukujemy bo określona bielizna po prostu się nam podoba. Dobrze jak ktoś oceni to obiektywnie, czy chociaż popatrzy trochę inaczej. Zobacz ile jest zdjęć z prośbą o radę na balkonetce czy w galerii.
        • doris.sol Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 27.04.11, 22:02
          Jasne ze wiele kobiet potrzebuje porad w kwesti stanikowej i ja absolutnie nie kwestionuje waznosci pracy brafiterek w tej dziedzinie ale autorka tematu sama napisala ze chodzi o kobiete juz uswiadomiona stanikowo.A przeciez majac do czynienia z uswiadomionymi stanikami juz iles tam miesiecy czy lat , kazda z nas sama jest w stanie okreslic czy dany stanik ,ktory kupilysmy x czasu temu,jest na nas jeszcze dobry czy tez nie.Moje staniki ktore kupilam trzy lata temu sa na mnie juz zdecydowanie za duze.Skad to wiem?A no stad ze obwod juz dobrze nie podtrzymuje,podjezdza mi do gory,miseczka sie marszczy,fiszbiny mnie uwieraja i ogolnie stanik nie lezy jak lezal.Moim zdanie wiec , o ile widze sens placenia za porade brafiterska przez kobiety ktore przyszly sie ostanikowac/zdefiniowac swoj rozmiar , o tyle nie widze sensu placenia za przeglad bielizny kobiet ktore juz od dawna znaja swoj rozmiar i maja do czynienia z uswiadomionymi stanikami.
          • the_mariska Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 27.04.11, 22:53
            doris.sol napisała:
            Moim zdanie wiec , o ile widze sens placenia
            > za porade brafiterska przez kobiety ktore przyszly sie ostanikowac/zdefiniowac
            > swoj rozmiar , o tyle nie widze sensu placenia za przeglad bielizny kobiet ktor
            > e juz od dawna znaja swoj rozmiar i maja do czynienia z uswiadomionymi stanikam
            > i.

            Ja bym tu odróżniła dwie rzeczy: bra-fitting oferowany w sklepach, a bra-fitterki niezależne. O ile nie wyobrażam sobie wizyty w sklepie z pudłem własnej bielizny, o tyle poproszenie o taką usługę bra-fitterki działającej na własny rachunek jest dla mnie czymś zupełnie normalnym. Zwłaszcza, że w sklepach płaci się tylko za towar, nie za samą usługę bra-fittingu, więc nie bardzo wyobrażam sobie jak taka dodatkowa opcja miałaby być rozliczona, podczas gdy bra-fitterka niezależna utrzymuje się przecież właśnie z usług. Skoro można za konkretne pieniądze zaprosić do siebie stylistkę i poprosić o przegląd szafy, to czemu nie bra-fitterkę? ;)

            BTW. Nie wiem jak definiujesz osobę uświadomioną - klientki sklepów stacjonarnych nie pasjonują się bielizną aż tak jak my tutaj ;)
          • madzioreck Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 27.04.11, 23:19
            To nie do końca tak, jak piszesz. Uświadomiona klientka nie zawsze jest w stanie ocenić swój biustonosz, ba, sama jestem bra-fitterką i bywa, że jeśli stanik mi się bardzo podoba, a jest prawie-dobry, to nieco naginam fakty (a zawsze kupując nowy, proszę jednak o rzut oka fachowca) ;) Szczególnie nie zawsze, jeśli nie interesuje się tematem aż tak, jak lobbystki. Zdarza się, że klientka prosi o zweryfikowanie rozmiaru wcześniej dobranego stanika, no i myślę, że jeśli ktoś jest gotów za taką usługę zapłacić, to jest taka potrzeba :)
      • anna-pia Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 27.04.11, 21:55
        Dziewczynie chodzi o to, żeby dostać radę, jaką dostaje się w galeriach lobbowych czy na zlotach, normalka. A przy tym brafitterka widziała więcej biustów i staników niż przeciętna lobbystka, IMO pomysł bardzo dobry.
        • kotwtrampkach Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 29.04.11, 10:44
          anna-pia napisała:

          > Dziewczynie chodzi o to, żeby dostać radę, jaką dostaje się w galeriach lobbowy
          > ch czy na zlotach, normalka. A przy tym brafitterka widziała więcej biustów i s
          > taników niż przeciętna lobbystka, IMO pomysł bardzo dobry.

          o, to to - właśnie coś takiego chciałam napisać ;-)

          i dodam, ze mimo, ze pierwszy (dobry)stanik kupiłam już dawno temu, a mój biust znam już trochę, to przymierzając nowy stanik odkrywam nowe rzeczy - konstrukcje, wygląd, kształt, podtrzymanie, uwieranie, obcieranie... A potem przez przypadek odkrywam, ze ten, który uważałam za doskonały w mniejszym/większym rozmiarze leży o niebo lepiej :-)
    • tfu.tfu Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 27.04.11, 21:54
      bra-fitting nie polega na dobraniu jednorazowym. każdej kobiecie zmieniają się wymiary, średnio raz na pół roku powinna się dać obejrzeć fachowemu oku. ja jestem bra-fitterką i sama chodzę na bra-fitting ;), bo sama pewnych rzeczy po prostu nie widzę, a co więcej - jestem subiektywna.
      • milstar Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 27.04.11, 23:46
        tfu.tfu napisała:

        > ja jes
        > tem bra-fitterką i sama chodzę na bra-fitting ;),

        właśnie miałam sama to napisać :)
        Ja potrafię ocenić czy stanik leży dobrze na kimś, na sobie tego nie widzę
        • the_mariska Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 28.04.11, 00:15
          Dołączam się do klubu, odkąd sama dobieram staniki lubię każdy zakup skonsultować i cenię sobie fachową radę każdego sprzedawcy, nawet kupując warzywa w budce na rogu ;) Zwłaszcza, że zakupy przy asyście znajomej i lubianej bra-fitterki to niemal jak rundka po sklepach z koleżanką, tyle że zainteresowaną bra-fittingiem tak samo jak my. Sama przyjemność :)
    • ja_joanna IMO sensowne 28.04.11, 03:03
      Moim zdaniem jak najbardziej sensowne. Co więcej - zdarza mi się jako niezależnej bra-fitterce często.
      To, że ktoś przychodzi ze wszystkimi swoimi stanikami jest standardem, bo o to proszę (wszystkie czy najlepsze - to już wybór klientki). Czy wszystkie oglądamy i przymierzamy to jest sprawa indywidualna bardzo, czasem chodzi o to, żeby zobaczyć, co klientka lubi, co jej się podoba a co nie, przegląda szafy bardzo w tym pomaga. Czasem jest tak, że taka osoba nie ma dużo pieniędzy, ale chce coś zmienić, wtedy patrzymy, co z dotychczasowych staników jest nadające się jeszcze do użytku, ze świadomością kompromisu na który się idzie.
      Natomiast jeśli sprawa dotyczy uświadomionych już stanikowo konsumentek, to powody są trochę inne, ale w somie i tak chodzi o to samo - sprawdzenie, co się jeszcze nadaje a co nie, co warto zmienić. Tak jak dziewczyny pisały - z zewnątrz człowieka widzą inaczej niż on siebie sam ocenia w lustrze. Ja też zawsze wrzucam moje foty do niemieckiej forumowej galerii albo pokazuję koleżankom z BF na żywo. To po prostu pomaga zobaczyć pewne sprawy których się nie widzi, lub nie chce się zobaczyć.
      Dodam jeszcze, że moim zdaniem przynoszenie szuflady do sklepu niekoniecznie mogłoby być mile widziane, ale to zależy od ideologi konkretnego sklepu i sposobu przeprowadzania bra-fittingu. Ja pracuję w tej chwili tak, że spotkanie ze mną trwa około 1-2,5 godziny, w zależności od potrzeb i pytań klientki. To nie jest czyste dopasowanie biustonosza, ale też dużo rozmowy na tematy okołobiustowe i okołostanikowe. Taka dosyć kompleksowa usługa, ale widzę, że przynosi bardzo dobre rezultaty, nie tylko w postaci dobrze dobranych staników ale i rozkwitania poczucia kobiecości w klientkach. Dlatego też przy takim spotkaniu jest miejsce na oglądanie "szafy". Przy typowym bra-fittingu sklepowym myślę, że po prostu nie byłoby na to tyle przestrzeni i czasu.
    • clarisse Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 28.04.11, 09:35
      Nie jestem brafitterką ale jako klientka uważam, że to ciekawy pomysł. W sklepach mogłoby to być trudne i jednak niekoniecznie mile widziane... więc raczej wyobrażam sobie to w formie jakichś dojeżdżających brafitterek, czy umawianych spotkań...

      A po co uświadomionej? To akurat prosta sprawa. Np. dlatego, że sporo rzeczy kupuje się przez net. Nie wiem jak inne dziewczyny, ale ja rzadko kupuję naraz kilka rozmiarów do porównania, bo to droga zabawa. A jak się ma jeden biustonosz, to człowiek nie mając porównania z sąsiednimi rozmiarami bierze czasem, bo wydaje się "ok". Bo żeby porównać, trzeba stanik odesłać, poczekać na nowy, a jak nowy nietrafiony, to powtórzyć operację...

      A druga rzecz to np. nowy dotąd nie noszony fason. Ja np. po przy plunge'ach Effuniaka długo nie umiałam ocenić, jak leżą... bo przez 30 lat z hakiem widywałam ten fason tylko na wystawie, to niby skąd miałam wiedzieć jak się to-to na biuście ma zachowywać :)
      • doris.sol Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 28.04.11, 12:53

        • anna-pia Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 28.04.11, 13:18
          Niektóre z nas same się weryfikują, inne wolą poprosić o pomoc.
          Jak już muszę iść na rundkę po sklepach - choćby żeby spodnie kupić - to idę sama, bo nie interesuje mnie w tej kwestii niczyja opinia poza moją własną. Ale wiele dziewczyn woli iść z przyjaciółką, siostrą, mamą. Proszę bardzo, co kto lubi i czego potrzebuje.

          Gwoli jasności - nie jestem brafitterką i nie mam w tym żadnego interesu.
        • maheda Ja bym nie zapłaciła za położenie farby na włosach 28.04.11, 13:55
          Bo sama kupuję sobie swoją ulubioną farbę i sama sobie te włosy farbuję.

          Czy to znaczy, że usługa farbowania włosów jest bez sensu albo, że mam nie rozumieć osób, które sobie nie farbują same włosów? :-)
          • doris.sol Re: Ja bym nie zapłaciła za położenie farby na wł 28.04.11, 15:50
            A kto mowil o nie zrozumieniu osob ktore chca placic za informacje czy ich aktualne staniki sa jeszcze dobre czy nie?Ja nie zaplace bo wystarczy rzut oka do szuflady lub przymierzenie aby sie o tym przekonac samemu.Placenie za taka informacje klociloby sie mocno z moim poczuciem umiaru w zyciu.Jesli natomiast ktos chce jednak za to placic - to jak najbardziej.Ludzie przeciez wydaja duzo pieniedzy na rozne dziwne rzeczy.Kto na co wydaje swoje pieniadze to jego sprawa,jasne jest.
            A z tym fryzjerem to...wiesz...przyznam ci sie szczerze ze farbowac wlosy to ... tez sama sobie farbuje :-)No chyba ze dopadnie mnie len-gigant...wtedy ide do fryzjera.No ale przeciez nie jestem az tak leniwa aby nie spojrzec na moje staniki i stwierdzic : no tak , te moje cudenka to juz raczej na mnie za male.Nie musi mnie o tym przekonywac brafitterka.Wole troche wysilic umysl i sama dojsc do oczywistych wnioskow.Jednym zdaniem : nie wydam niepotrzebnie pieniedzy na cos , co moge zrobic ja sama ;-)
            • madzioreck Re: Ja bym nie zapłaciła za położenie farby na wł 28.04.11, 19:25
              OK, racja, wszystko się zgadza, tylko, że Ty cały czas odnosisz tę kwestię do siebie. A do mojej pracy przychodzą klientki po kolejne staniki i wciąż potrzebują rady, nie są pewne, czy dobrze, czy niedobrze. A ja wciąż zwracam uwagę na fakt, że nie-lobbystki nie są tak obcykane w szczegółach jak lobbystki. Przez 3 lata byłam lobbystką, ale nie zawodową bra-fitterką, i wydawało mi się, że umiem dobierać staniki - i właściwie umiałam, ale ilu rzeczy dowiaduję się wciąż w codziennej pracy, które to rzeczy przydają mi się przy dobieraniu staników dla siebie...

              A co do wydawania kasy na coś, co mogę zrobić sama - jestem makijażystką-amatorką i dla mnie z kolei byłoby dziwnie pójść do fachowca umalować się ślubnie czy wieczorowo, bo potrafię zrobić to sama :)
              • doris.sol Re: Ja bym nie zapłaciła za położenie farby na wł 28.04.11, 19:46
                A no i o to chodzi.Jedni nie pojda do fryzjera bo sami potrafia zrobic sobie fryzure , inne nie pojda do makijazystki bo same potrafa sie umalowac , jeszcze inni nie pojda do stylisty bo sami maja swietne poczucie stylu , etc., ect..A ja nie pojde do brafitterki aby mi powiedziala cos co ja juz wiem,prawda? A odnosze ta kwestie do siebie bo to jest MOJE zdanie na ten temat.Wyrazam MOJA opinie :-)
                Nie zaprzeczam ze sa kobiety ktore chca/potrzebuja pomocy brafitterki ale nalezy tez zrozumiec i uszanowac osoby takie jak ja , ktore wlasna sila woli i zaparciem nauczyly sie tej dziedziny sztuki i teraz moga sobie radzic bez profesjonalnej pomocy.
                • amused.to.death Re: Ja bym nie zapłaciła za położenie farby na wł 28.04.11, 20:20
                  >ale nalez
                  > y tez zrozumiec i uszanowac osoby takie jak ja

                  no tak, ale czy w tym wątku ktoś twierdził, że wszyscy muszą iść do brafitterki?
                  albo, że ten kto tego nie robi to źle robi?
                  Nikt nie twierdził, że cię nie rozumie, tylko, że ty nie rozumiesz potrzeb NIEKTÓRYCH kobiet.

                  A poza tym zgadzam się z tym co napisała madzioreck, że nie-lobbystki nie są tak obcykane w szczegółach. Ja sobie potrafię dobrze dobrać biustonosz - głównie dlatego, że niewiele modeli na mnie pasuje więc bazuję na tym co znam - ale jak poszłam na spotkanie poznańskich lobbystek to byłam ogromnie zaskoczona ile mają staników, ile wiedzą o modelach etc. A ja niby też jestem na lobby...


                • maheda Doris, chodziło raczej o Twoją pierwszą wypowiedź. 29.04.11, 08:59
                  Cytuję:
                  marooschka chyba zartujesz...chcesz placic za to zeby ktos obejrzal twoje staniki i powiedzial Ci ze sa ona za male/za duze/za luzne/za ciasne ?No toz przecie zakladasz na siebie taki stanik i juz wiesz czy lezy o.k. czy jednak nie.Bez obrazy ale...nie wydziwiaj.

                  I do tego cały czas się odnosimy, a nie do tego, że Tobie osobiście taka usługa jest niepotrzebna :-)
                  Bo to, że część kobiet z takiej usługi w życiu by nie skorzystała, to jest całkowicie jasne :-)
        • mefistofelia Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 29.04.11, 04:09
          Według mnie często problem leży przede wszystkim nie w tym by stwierdzić czy stanik za duży czy za mały ale w rzeczach dużo mniej oczywistych :) Diabeł tkwi w szczegółach.
          Może szeroko rozstawione ramiączka nie służą? Może lepiej gdy fiszbiny są wbudowane w obwód? Wysokie czy niskie boczki? Czy boczek powinien być wzmacniany dodatkową pionową fiszbiną czy nie? Fiszbina wyższa może byłaby lepsza? Jakie U fiszbin? Dlaczego ten konkretny stanik uwiera w tym jednym miejscu i czy można coś z tym zrobić? Mostek szerszy czy węższy?
          Halfcup lepiej żeby miał miskę z jednym szwem czy może z kilkoma?
          Przykłady można by mnożyć. Generalnie zawsze fajnie porozmawiać z kimś obiektywnym i o dużym doświadczeniu, więc jestem jak najbardziej za!
          • ja_joanna Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 29.04.11, 15:58
            Dokładnie. A poza tym, "za duży"/"za mały" też nie jest zawsze takie oczywiste.
            Właśnie przed chwilą miałam klientkę, której nie leżał stanik w jednym rozmiarze (32F), rozmiarowo może by i dało radę, choć był ciut za duży, ale stanik był niewygodny i się nie układał. Zmieniłam tylko obwód na większy (34E) i cud - stanik leży jak ulał. 32F też byłby dobry, klientka mogła w nim oddychać, choć wymagałoby to przyzwyczajenia, a po założeniu 34E nagle rozpromieniała. To są takie małe szczegóły, tak, ale właśnie to jest ta "wiedza tajemna" ;-) którą się zdobywa z doświadczeniem.
            To tak jak można sobie urządzić mieszkanie samemu albo zdać się na architekta wnętrz. Jedno i drugie jest możliwe, ale architekt wprowadza wiedzę i doświadczenie, a przez to ma większy wachlarz pomysłów. To nie znaczy, że zrobienie tego samemu dałoby złe rezultaty. Nie. Po prostu inne. Ale zdanie się w takiej sprawie na specjalistę może znacznie pomóc i pokazać, że jest jeszcze jeden krok dalej/więcej który można zrobić. Że stanik leży dobrze, a może leżeć jeszcze lepiej.
            Że może być ciasno, ale można odważyć się na rozmiar luźniej i nagle jest znacznie lepiej, a stanik i tak pozostaje na miejscu.
            I zauważyłam też u niektórych klientek, że czekają na "pozwolenie" na zmianę rozmiaru albo właśnie wzięcie luźniejszego obwodu. To czasem trochę przerażające dla mnie, ale tak jest. Niektórzy tak bardzo nie ufają sobie...

            Są też kobiety, które nie chcą musieć poświęcać tyle czasu na staniki. I to też jest grupa dla których taka kompleksowa usługa bra-fitterska jest wskazana. Przy takim wyborze, jaki mamy w sklepach (w Polsce już trochę lepiej, ale w Niemczech jest fatalnie), trzeba naprawdę mnóstwo wiedzy i cierpliwości i pieniędzy, żeby dojść do tego, co można, co warto... A przy spotkaniu z bra-fitterką wydatek czasowo-energetyczny może znacznie się zmniejszyć.
            • szarsz Re: "Zakres obowiązków" brafitterki 30.04.11, 21:19
              ja_joanna napisała:

              > To tak jak można sobie urządzić mieszkanie samemu albo zdać się na architekta w
              > nętrz. Jedno i drugie jest możliwe, ale architekt wprowadza wiedzę i doświadcze
              > nie, a przez to ma większy wachlarz pomysłów. To nie znaczy, że zrobienie tego
              > samemu dałoby złe rezultaty. Nie. Po prostu inne. Ale zdanie się w takiej spraw
              > ie na specjalistę może znacznie pomóc i pokazać, że jest jeszcze jeden krok dal
              > ej/więcej który można zrobić.

              Ja też myślę, że rynek usług w Polsce wciąż jednak raczkuje i sporo z nas wciąż woli wiele rzeczy, przeróżnych, zrobić samemu. Częściowo wynika to z cen a częściowo z braku zaufania, bo fachowcy są bardzo różni i czasem trudno trafić na świetnego czy choć bardzo dobrego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka