butters77
22.01.12, 00:36
Kasica przytaczała ostatnio dziwny tekst zatytułowany "Cyce jak donice". Co jakiś czas na forum dziewczyna napisze o "staniku świetnym na jej cycki". Zdarzyło mi się słyszeć w wypowiedziach telewizyjnych (z tego, co pamiętam - z ust ekscentrycznej stylistki), że "sukienka podkreśla cyc". Niektóre mamy karmiące mawiają "dać cycka/ cyca".
I zastanawiam się - jak podchodzicie do takich określeń? Ja osobiście na forum - ale i w życiu - zdecydowanie wolę mówić neutralnie: biust, piersi; kolokwializmy czy zdrobnienia nie są mi potrzebne. "Cycki" toleruję warunkowo - uważam je za jedno z pojęć, których wolno używać tylko wobec siebie ;-) Czyli ja mogę powiedzieć "lubię swoje cycki", ktoś inny musi zapytać: "Lubisz swój biust". Wyłączam z tej reguły rozmowy bardzo prywatne - z przyjaciółkami, z mężem, winem etc.
Na forum do stosowania "biustu" i "piersi" przemawia u mnie też szacunek wobec innych kobiet, no i dążenie do rzeczowości - nie chcę, by jakiś "cycek" odwracał uwagę od konstruktywnej uwagi o bra-fittingu.
Natomiast "cyc", "cyce" są dla mnie paskudne, nie wyobrażam sobie sytuacji (innej niż żart albo cytowanie Franciszka Starowieyskiego ;-), kiedy chciałabym użyć tego słowa.
A Wy, jak się na to zapatrujecie? Czy "cycek" jest dla Was określeniem neutralnym czy np. zbyt potocznym lub żartobliwym? Czy uzależniacie swoją opinię od kontekstu - np. na forum inaczej niż w realu albo w rozmowie o stanikach inaczej niż w rozmowie o karmieniu? Napiszcie! (Punktem wyjścia może być cycat znanej osoby ;-)