Dodaj do ulubionych

Bojkot DAMY KIER

03.02.12, 15:17
Wątek producencki niestety się zarchiwizował:
forum.gazeta.pl/forum/w,32203,86502228,,DAMA_KIER.html?v=2
W dniu dzisiejszym, podczas próby zakupu stanika przez Allegro w sklepie firmowym Damy Kier okazało się, że jestem na ich 'czarnej liście'. Napisałam maila z prośbą o wyjaśnienie o co chodzi. I otóż dowiedziałam się, że:
"Sprzedający ma możliwość zablokowania kupujących. Spowodowane jest to ciągłymi zwrotami oraz pretensjami w naszym kierunku o wymiary biustonoszy które innym kupującym idealnie pasują. Ponieważ ciężko było nam sprostać Pani oczekiwaniom uznaliśmy, że zablokujemy możliwość kupna na Pani nick."

I tu wyjaśnienie - zwróciłam jedno zamówienie (kupiłam ten sam rozmiar co przednio a przyszły staniki znacznie większe i szersze w obwodzie) oraz wymieniłam kilka maili z prośbami o podanie konkretnych, rzeczywistych wymiarów sprzedawanych staników. Ostatni z nich został z resztą olany. Pracownicy obsługi klienta nie raczą nawet się podpisać.

Jak widać firma Dama Kier ustawowe prawo do zwrotu towaru kupionego przez internet oraz próbę uniknięcia pomyłek uznaje za za wysokie 'wymagania' klientki. Przedstawiciel Damy Kier pisywał kiedyś na forum ale jak widać nic z niego nie wyniósł :/ Dlatego ogłaszam BOJKOT!
Obserwuj wątek
    • satia2004 Korespondencja 03.02.12, 15:22
      Dla zainteresowanych korespondencja uważana przez 'Damę Kier' za wymagania, którym 'nie potrafią sprostać':

      Ja:
      'Witam,
      Chciałabym zapytać jak wypada rozmiarówka w modelu prezentowanym na aukcji. Mam Państwa stanik model 'Linda' rozmiar 70G i jest dobry. Jakiś czas temu kupiłam stanik 'Alison' 70G i musiałam zwrócić, bo był za szeroki w obwodzie i za duży w miskach. Czy wybór 65G w przypadku 'Trisch' będzie dobry?'

      Dama Kier:
      'Witam
      Jeżeli chodzi o obwody to są zależne od rozciągliwości surowaca natomiast miseczki są takie same bez wzg na model. Trisch powinien odpowiadać miseczką i obwodem modelowi Linda i Alison.'
      brak podpisu

      Ja:
      'To nie jest możliwe bo tak jak pisałam miałam na sobie oba modele (Alison i Linda) w 70G i rozmiary były bardzo różne. Linda pasuje a Alison była o rozmiar za duża - musiałam zwrócić.
      Czy mogłabym prosić z podanie wymiarów w centymetrach (obwód przed i po rozciągnięciu, głębokość miseczki)?'

      Dama Kier:
      brak odpowiedzi.
      • klymenystra Re: Korespondencja 03.02.12, 15:34
        Dama Kier mnie zawiodła - szli w dobrym kierunki, rozszerzyli rozmiarówkę - po czym przestała się ona pojawiac w ich firmowym stacjonarnym sklepie, bo "nikt tego nie kupuje". Kilka razy odeszłam więc z kwitkiem i już do ich sklepu nie wróciłam.

        A Twoja historia jest oburzająca. Kolejny dowód na mało profesjonalne podejście do klienta.
    • magdalaena1977 Re: Bojkot DAMY KIER 03.02.12, 23:09
      IMHO takie zachowanie firmy jest niepoważne.
    • maith Odmowa sprzedaży jest wykroczeniem 04.02.12, 00:51
      Art. 135. Kodeksu wykroczeń
      "Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru,
      podlega karze grzywny
      ."

      Dostarczona korespondencja absolutnie nie wygląda na uzasadnioną przyczynę.
      • kalibetre Re: Odmowa sprzedaży jest wykroczeniem 06.02.12, 20:49
        Mnie się zdarzyło schować przed klientką biustonosz - więc teoretycznie ukryłam przed nią towar. Wspomniana Pani oddała kiedyś konkretny model do reklamacji bo złamała jej się fiszbina - dodam że był intensywnie używany około 10 miesięcy. Nie chciała zwrotu pieniędzy tylko wymiany na ten sam model. Po jakimś czasie (około roku) sytuacja się powtórzyła. Za czwartym (!) razem skłamałam, że nie mamy już tego biustonosza i oddałam jej pieniądze. Producent rozpatrywał reklamacje pozytywnie ale według nas ta osoba odkryła dobre źródło ciągle nowych biustonoszy. Bo aż nie chce mi się wierzyć, że można uparcie chcieć model w którym jakimś cudem za każdym razem łamie się fiszbina - ale z drugiej strony skoro zapłaciłam raz a udało mi się trzy razy dostać nowy to czemu nie skorzystać i nie spróbować czwarty raz.
        • pierwszalitera Re: Odmowa sprzedaży jest wykroczeniem 06.02.12, 21:11
          kalibetre napisała:

          > Mnie się zdarzyło schować przed klientką biustonosz - więc teoretycznie ukryłam
          > przed nią towar.

          Przepraszam bardzo, ale ty użyłaś podstępu, by nie wyjść na stronę poszkodowaną. I miałaś uzasadnione podejrzenia, że klientka próbuje cię oszukać. Nie wygarnęłaś jej jednak tego zarzutu prosto w oczy i nie postawiłaś oficjalnie na czarnej liście. Starałaś się nawet przez dłuższy czas zadowolić klientkę i nie odmówiłaś jej pełnego servicu nawet za trzecim razem. Za czwartym zwróciłaś pełną sumę ceny biustonosza. Zdaje się więc że dopełniłaś swojego obowiązku jako sprzedawca i nikt nie może zarzucić ci złej woli. Zrobiłaś to nawet z troski o klientkę, bo najwyraźniej ten model nie jest z nią kompatybilny skoro fiszbina ciągle się u niej łamie, prawda? ;-) W przypadku Damy Kier sprawa wygląda jednak zupełnie inaczej.
    • tfu.tfu Re: Bojkot DAMY KIER 05.02.12, 07:46
      obrazić się na Klienta: bezcenne :-D
      swoją drogą, jak polskie firmy będą tak działać, to ja nie wróżę im dobrze, w końcu to Klient głosuje portfelem...
      • effuniak Tfu-tfu 05.02.12, 08:05
        akurata Dama Kier nie jest skierowana do klienta z lobby tylko do znacznie szerszego odbiorcy więc obraza na tę konkretną osobę jest i całkowicie obojetna - bez obrazy :)

        Ani się tu nie propaguje tej firmy ani jej nie wspiera a uświadomiona klientka może im tylko zaszkodzić - przynajmniej póki mają takie a nie inne produkty

        Jednak nadal odbiorca z grupy, nazwijmy ją, 75B jest zdecydowanie liczniejszy niż taki szukający 70G i to dobrze skonstruowanego
        Dlatego uważam ten bojkot za co najmniej nieskuteczny by nie rzec - zabawny
        :)
        • sybla1 Re: Tfu-tfu 05.02.12, 11:11
          Hmmm, no nie wiem, czy aby na pewno to jest zabawna sytuacja. Raczej niezrozumiała. Niezależnie od rodzaju produktu i grupy docelowej czyli klienta, przecież utrzymują się ze sprzedaży swoich wyrobów, a skoro tak potraktowano jedną osobę, to jaka jest pewność, że kolejnej nie potraktują identycznie? Klient dociekliwy i świadomy to klient trudny jak widać, może póki co większość mają tych spolegliwych, ale co będzie, jak kolejne osoby zaczną wpisywać na czarną listę i grono odbiorców nagle się uszczupli? Dlaczego mamy pozwolić na traktowanie nas jak chodzącego portfela bez prawa głosu odnośnie wymagań co do kupowanego towaru? Nie wiem, czy chciałabym kiedykolwiek cokolwiek kupic u nich, skoro polityka firmy dąży wyraźnie w kierunku "po zakupie reklamacji nie uwzględnia się".
          • effuniak Sybla 05.02.12, 11:37
            tego nie wiesz i przedmiotem nie jest reklamacja tylko zakup
            A zabawny jest bojkot a nie wpisanie Klientki na czarną listę
            • pierwszalitera Re: Sybla 05.02.12, 12:47
              effuniak napisała:

              > tego nie wiesz i przedmiotem nie jest reklamacja tylko zakup
              > A zabawny jest bojkot a nie wpisanie Klientki na czarną listę

              Mylisz się effuniak. Jeżeli firma dopuszcza takie zachowanie w stosunku do jednej klientki, to z bardzo dużym prawdopodobieństwem stosuje taką politykę także wobec innych klientek. Także z sektora 75B. A że kategoria 75B ma olbrzymią konkurencję, klientki mają o wiele większy wybór i nie są zmuszone do kupowania u kogoś, kto nabiera sławy gbura. Nie żyjemy już w PRL-u i powoli mijają czasy, gdy uzupełniało się braki po latach socjalizmu. Dziś upodabniamy się w zakupach do reszty kapitalistycznego świata i zakupy stają się też formą spędzania czasu, chcemy by dostarczały nam pozytywnych emocji. Nie będziemy więc kupować u kogoś, kto nieprzyjemnie nam się kojarzy. A co ma takiego szczególnego ta Dama Kier, że pozwala sobie na odpychanie klientów? Tego nie robią nawet wielkie międzynarodowe marki, które nie muszą w ogóle się martwić o to, że ktoś wypchnie je z rynku. Raczej pracują one stale nad swoją komunikacją z klientem i starają się zadowolić każdego, nawet tego wymagającego. Nie przeceniaj więc siły mało znaczącej lokalnej firemki, bo nie takie już upadały. A konsumenci mają ogromną silłę rażenia, w innych krajach jest to widoczne i w Polsce też powoli rynek staje się normalny. To klient jest królem i tego żadną arogancją czarnych list nie zmienisz.
              • maheda Re: Sybla 05.02.12, 13:08
                Tyle, że klientki 75B wcale nie nawiązują kontaktu z producentami. One kupują to, co się im podoba i tyle.
                Nie mogą mieć zatem problemów z w/w komunikacją.
                • pierwszalitera Re: Sybla 05.02.12, 13:33
                  maheda napisała:

                  > Tyle, że klientki 75B wcale nie nawiązują kontaktu z producentami. One kupują t
                  > o, co się im podoba i tyle.
                  > Nie mogą mieć zatem problemów z w/w komunikacją.
                  >

                  Tego nie możesz być pewna. Komunikację ze sklepem można nawiązać z różnych powodów, na przykład na temat przesyłki i bardzo szybko wyczuwa się, czy ktoś po tamtej stronie się stara, czy jesteśmy tylko intruzem. Ja osobiście zwracam bardzo uwagę na opcję komunikacji ze sklepem. Chcę wiedzieć, że w razie czego nie będę miała kłopotów. Mam tyle możliwości w sieci i kupuję tam tak dużo, że staram się unikać potencjalnych nieporozumień. Jeżeli ktoś ma złą sławę, to go unikam, nawet jak chcę zamówić pewniaka. Do miłych sprzedawców, którzy się wyraźnie o innych starali, mam więcej zaufania i szybciej decyduję się na zakup.
            • rennie77 Re: Sybla 05.02.12, 14:07
              effuniak napisała:

              > tego nie wiesz i przedmiotem nie jest reklamacja tylko zakup
              > A zabawny jest bojkot a nie wpisanie Klientki na czarną listę

              Tu bym sie nie zgodzila. Czy to nie poprzez bojkot M&S zostal zmuszony do poprzestania sprzedazy biustonoszy w wiekszych rozmiarach drozej? Ostatnio przez grozbe bojkotu, klientom ulegl tez Bank Of America, ktory chcial podniesc oplaty za korzystanie z kart debetowych. Do bojkotu zreszta przystapily tysiace klientow. Nie lekcewazylabym wiec sily klientow, szczegolnie w erze internetu ;).

              Wpisanie klientki na czarna liste jest wedlug mnie ucieczka od klienta i wystawia producentowi kiepska ocene. Takie jest moje zdanie.
            • sbarazzina Re: Sybla 05.02.12, 16:17
              effuniak napisała:

              > tego nie wiesz i przedmiotem nie jest reklamacja tylko zakup
              > A zabawny jest bojkot a nie wpisanie Klientki na czarną listę

              Effuniak, ale dlaczego wpisanie klientki na czarną listę nie jest zabawne? Dla mnie jest rónie zabawne, jak dla Ciebie bojkot owej klientki.

              No ale Ty masz już przecież osobiste doświadczenia z tworzeniem czarnych list, więc może masz inne spojrzenie na tę sprawę ;)
            • kasica_k Re: Sybla 06.02.12, 02:39
              Ja nie widzę niczego zabawnego w dzieleniu się swoim negatywnym (bądź pozytywnym) doświadczeniem z innymi konsumentkami. Rozumiem, że słowa "zabawne" użyłaś w tym poście jako synonimu "nieskuteczne". No więc skutki rozprzestrzeniania się różnych opinii na temat swoich produktów, czy też podejścia do klienta, już niejedna firma odczuła - w ten czy inny sposób. Nie warto bagatelizować siły opinii i jako bizneswoman na pewno doskonale to wiesz :)
              • effuniak Re: Sybla 06.02.12, 05:28
                Za zabawne uważam użycie na tym forum sformułowania "bojkot" w stosunku do firmy ani tu nie promowanej, ani nie polecanej ani nie starającej się zaistnieć w tym światku
                Tak, jest to zabawne bo nic, absolutnie nic tej firmie to nie zrobi ponieważ jej potencjalne klientki tu nie zaglądają a lobbystki nie są ich targetem
                Dlatego uważam to za zabawne
                Równie dobrze ten wątek mógłby mieć tytuł - FOCH na Damę Kier i odniósłby dokładnie taki sam skutek
                • klymenystra Re: Sybla 06.02.12, 10:29
                  Ewa, Lobby jakiś tam wpływ na rynek miało, między innymi dlatego powstała Twoja firma. A pokazywanie nam, że nic nie znaczymy jest bardzo niepiarowe. Ja, przez Twoje wpisy na forum, przestałam kupowac Twoje biustonosze - to mój prywanty bojkot, znajomym też doradzam inne firmy... Trzeba uważac na to, co i jak się pisze pod szyldem własnej marki.
                  • catsumi Re: ja tak jak klymenystra 06.02.12, 11:15
                    Ja tak samo jak klymenystra, przez wypowiedzi Effuniak na forum przestałam kupować jej biustonosze i również znajomym doradzam inne :) Nie lubię producentów którzy nie wykazują się szacunkiem do klienta dzięki któremu przecież istnieją. I bardzo wierzę w moc marketingu i anty-marketingu szeptanego! W erze internetu stanowią prawdziwą potęgę i myślę że nie doceniając tego prędzej czy później się o tym przekona. I cieszę się, że Satia dała znać o Damie Kier, już będę wiedziała co to za firma i jak traktuje klientów i na pewno nikomu jej nie doradzę ani sama tam nic nie kupię ;)
                    • effuniak Catsumi 06.02.12, 11:34
                      a kupiłabyś cokolwiek w tej firmie wcześniej bądź doradziłabys zakupy komukolwiek ?

                      No proszę...

                      i nie o mnie tu mowa ale o innej firmie i nadal utrzymuje, że akurat tej konkretnej firmie nic nie zaszkodzą takie bądź inne opinie lobbystek bo nie tu jest jej target
                      • anne_stesia Re: Catsumi 06.02.12, 11:45
                        Tylko czemu wciaż mówisz o szkodzeniu firmie? Myślę, że już zostało ustalone, że producentowi to różnicy nie zrobi.
                        Natomiast Lobby ma jednak jeszcze w założeniach ideę tworzenia świadomego konsumenta i taki bojkot ze strony Lobby ma charakter edukacyjny - oto spójrzcie, tak się klienta nie traktuje, dajemy przykład złego zachowania ze strony producenta, a Wy same zdecydujcie czy chcecie tam kupować.
                        Nie wiem czy ktokolwiek tutaj liczył na to, że zniszczy finansowo tę firmę.
                        • kasica_k Otóż to. 06.02.12, 13:54
                          Opinie publikowane tutaj mają w pierwszym rzędzie służyc nam - konsumentkom, do podejmowania właściwych decyzji. Czy zrobimy w ten sposób "różnicę" producentowi - bywa różnie, czasem nie robimy, czasem robimy. Przede wszystkim jednak zyskujemy my, nie nacinając się na słabe oferty, a korzystając z dobrych. Czy mamy siedzieć cicho, bo "nie jesteśmy targetem"? Skoro jednak czasem kupujemy, to jesteśmy.
                      • klymenystra Re: Catsumi 06.02.12, 11:49
                        Ja kupowałam w Damie Kier i doradzałam tamtejsze staniki koleżankom z zespołu - idealnie nadawały się do obszycia jako baza stroju. A przy okazji były tanie.
                        Kilka znajomych nosi też je na codzień i jest zadowolona. Ale więcej nie kupiły, bo sklep je olał.
                      • filipek135 Re: Catsumi 09.02.12, 08:36
                        A może powinno się odwrócić perspektywę? Ty prezentujesz widzenie producenta, który ocenia czy dany fakt (bojkot) zaszkodzi mu, czy też nie? A z drugiej strony może chodzić raczej o to, by ostrzec innych konsumentów przez danym producentem. I wtedy bojkot nie jest śmieszny. Albowiem: kto uratuje jednego człowieka, ten ratuje cały świat! W tym wypadku chodzi o uratowanie przed kontaktem z nieuczciwością. Pozdrawiam
                • kasica_k Nigdy nie wiesz, kto jest twoim targetem :) 06.02.12, 13:44
                  Jak w temacie. Żaden producent ani sklep nie jest w stanie mieć pełnej kontroli nad tym, kto i gdzie towar kupi i wystawi swoją opinię oraz na czyje decyzje zakupowe owa opinia potem wpłynie. Zresztą Dama Kier produkuje przecież D-plusy, zatem nie tylko nosicielki 75B są ich targetem.

                  A tak całkiem nawiasem mówiąc, mimo że stary wątek o Damie Kier się zarchiwizował, byłam teraz w stanie bez zaglądania do niego powiedzieć, że Damę Kier można kupić stacjonarnie w Krakowie i wymienić przynajmniej dwa znane nicki forumowe, które o niej pisały. W mojej pamięci miała etykietkę "do ewentualnego wypróbowania", teraz wzbogaciła się ona o dopisek "nierówna rozmiarówka" oraz "kłopoty z obsługą klienta".
                  • asiek_asiekowaty Re: Nigdy nie wiesz, kto jest twoim targetem :) 06.02.12, 21:49
                    Probowalam w Galerii Krakowskiej mierzyc 2 staniki Damy Kier. Probowalam, poniewaz ramiaczka maja tak krotkie, ze nie nawet gdybym je naciagnela, to nie uzyskalabym dobrego obrazu jak lezy miseczka czy obwod. Wzornictwo mnie nie powala. Nie podoba mi sie tez okreslenie na ich stronie "nietypowe rozmiary" - co juz swiadczy o tym, ze fiorma nie ma kompletnego pojecia o stnikach i rozmiarowce. Zaczela produktowac "nietypowe rozmiary", bo zaczeloby parcie na nie w Polsce, ale zakladam, ze firma nadal sadzi, ze te to sa "nietypowe rozmiary" dla klientek, ktore nagle zaczely krzyczec, ze nie ma dla nich stanikow, a nie typowe rozmiary dla typowoych kobiet, ktore wreszcie dowiedzialy sie, ze nie sa skazane na 70-80 A-C. Ja w ogole wypraszam sobie, zeby jakies Damy mi wmawialy, ze ejstem "nietypowa". Nietypowa to ja bede jak mi trąba na twarzy w miejsce nosa wyrosnie.
          • azymut17 Sybla 05.02.12, 12:06
            Zgadzam się z intencjami Twojej wypowiedzi, ale błagam, nie obraź się proszę, "spolegliwy" to ktoś, na kim można "polegać", więc taki klient nie jest uległy.
            • maheda [OT] spolegliwy 05.02.12, 13:10
              sjp.pwn.pl/szukaj/spolegliwy

              Wedle tej definicji:
              spolegliwy
              1. «taki, który wzbudza zaufanie i można na nim polegać»
              2. pot. «taki, który łatwo ustępuje i podporządkowuje się innym»
              • spolegliwie • spolegliwość
              • azymut17 Re: [OT] spolegliwy 05.02.12, 14:01
                Znam to słowo tylko z Kotarbińskiego, dlatego coś mi nie gra z tą definicją... Jak jedno słowo może mieć dwa przeciwstawne znaczenia? Gdy ktoś mi powie: jesteś spolegliwą matką, to skąd mam wiedzieć, czy podziękować za komplement, czy się obrazić za krytykę? Zamiast IMO "potocznie" powinno być "niewłaściwie".
                • indigo-rose Re: [OT] spolegliwy 05.02.12, 14:09
                  portalwiedzy.onet.pl/141317,,,,spolegliwy,haslo.html
                  Chyba musisz się po prostu kierować tym, czy rozmówca wg Twojej wiedzy ma tendencję do archaizmów i języka książkowego, czy przeciwnie ;)
                • rennie77 Re: [OT] spolegliwy 05.02.12, 14:12
                  To drugie znaczenie jest bledne, ale powszechnie spotykane.

                  obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=395
                  'Słowo spolegliwy jest bardzo stare, spotykamy je w Słowniku języka polskiego (tzw. słowniku warszawskim) Jana Karłowicza, Adama Kryńskiego i Władysława Niedźwiedzkiego (tzw. słowniku warszawskim) z 1915 r. (t. VI, s. 313), w którym czytamy: spolegliwy ‘pewny, godny zaufania’; od spolegać ‘polegać na kim, liczyć na kogoś z zaufaniem’. Jak widać, istniał dawniej w polszczyźnie czasownik spolegać mający to samo znaczenie, co polegać (na kimś, na czymś). Od niego to właśnie utworzony został przymiotnik spolegliwy, początkowo spotykany jedynie w gwarze cieszyńskiej i całego południowego Śląska. Mieszkający w tamtych okolicach ludzie przejęli go od Czechów, którzy znali słowo spolehlivý i rozumieli je tak, że to ‘ktoś, na kim można polegać’.
                • maheda Re: [OT] spolegliwy 05.02.12, 15:50
                  Tylko, że jeśli coś jest powszechnie używane, nawet niewłaściwie, po pewnym czasie staje się jedynie słuszne, bo jedynie znane. I wtedy już jedynie poprawne :)

                  Idąc za Twoim tokiem rozumowania, obecnie określenie osoby płci żeńskiej mianem "dziwka" nie powinno jej urażać, bo słowo to przecież oznacza po prostu dziewczynę lub kobietę.

                  Nie da się tak. Język się zmienia, płynie, przepoczwarza.
                  • azymut17 Re: [OT] spolegliwy 05.02.12, 16:03
                    maheda napisała:

                    > Tylko, że jeśli coś jest powszechnie używane, nawet niewłaściwie, po pewnym cza
                    > sie staje się jedynie słuszne, bo jedynie znane. I wtedy już jedynie poprawne :
                    > )
                    Wiem, niestety :-(
                    Niedługo będzie można wogle włanczać światło, ubierać stanik i wziąść urlop by bynajmniej odpocząć :-/
                    Bronię jednak pierwszego znaczenia spolegliwości jak niepodległości ponieważ jest dla mnie logiczne przez związek z "polegać". Związku z uległością nie widzę.
                    • indigo-rose Re: [OT] spolegliwy 05.02.12, 16:36
                      > Niedługo będzie można wogle włanczać światło, ubierać stanik i wziąść urlop by
                      > bynajmniej odpocząć :-/

                      Nie byłabym taką pesymistką - w tych przypadkach sporo ludzi zdaje sobie sprawę, że tak się nie powinno mówić :)
                      • felisdomestica Re: [OT] spolegliwy 05.02.12, 18:40
                        ndigo-rose napisała:

                        > > Niedługo będzie można wogle włanczać światło, ubierać stanik i wziąść url
                        > op by
                        > > bynajmniej odpocząć :-/
                        >
                        > Nie byłabym taką pesymistką - w tych przypadkach sporo ludzi zdaje sobie sprawę
                        > , że tak się nie powinno mówić :)

                        Nie byłabym taką optymistką :-). Zajrzyj na balkonetkę i zobacz ile dziewczyn ubiera staniki...a to wszak w wiekszości młodzież, czyli nasza przyszłość...
                        • ptysiowa_7 Re: [OT] spolegliwy 05.02.12, 20:06
                          Roi się też tam od określeń typu "stanik jest mi dobry", "jest mi ciasny" albo jeszcze "wydaje się być". A i "dekold" gdzieniegdzie się pojawi...
                          • felisdomestica Re: [OT] spolegliwy 05.02.12, 20:32
                            A do moich ulubionych należą "za dużość" i "za małość", pisane razem lub osobno.
                            • moniach_1 Re: [OT] spolegliwy 05.02.12, 20:53
                              A dla mnie to już podpada pod taki tutejszy klimat językowy. mamy tu mnóstwo dziwolągów, które po prostu się przydają. To chyba nie jest ten kaliber co wziąść i włanczać, więc ja bym odpuściła.
                              • felisdomestica Re: [OT] spolegliwy 06.02.12, 01:42
                                Myślę że niestety to raczej nieporadność językowa niż klimat. To znaczy, myślę że te sformułowania używane są bez świadomości, że są nieprawidłowe.
                                • kasica_k Re: [OT] spolegliwy 06.02.12, 02:20
                                  Zadużość? Dla mnie to po prostu taki poręczny neologizm, stworzony zgodnie z prawidłami języka. Wymyśl lepszy.

                                  Znacznie bardziej przeszkadzają mi autentyczne błędy, niż takie twory ukute na forumowy użytek (nie piszemy przecież takim językiem artykułów do prasy).
                                  • felisdomestica Re: [OT] spolegliwy 06.02.12, 10:28
                                    A po co mam wymyślać? Wystarczy że powiem, ze stanik jest za duży. Naprawdę uważasz, że zdanie: "ja nie widzę zadużości", jest dobre?
                                    I tak jak wspomniałam, balkonetkowiczki nie maja świadomości, że to jakiś neologizm.
                                    • snowflake86 Re: [OT] spolegliwy 06.02.12, 11:28
                                      o, wypraszam sobie. ja tam wiem, że to neologizm. tak samo jak wyrażenia typu małomiseczkowiec czy wąskofiszbinowość. wiem też, że w odniesieniu do terminologii stanikowej cielak nie ma nic wspólnego z krową, a karmnik z okruszkami chleba dla ptaków ;]
                                      • felisdomestica Re: [OT] spolegliwy 06.02.12, 12:23
                                        Sorry za uogólnienie :-).
                                    • kasica_k Re: [OT] spolegliwy 06.02.12, 13:25
                                      felisdomestica napisała:

                                      > A po co mam wymyślać? Wystarczy że powiem, ze stanik jest za duży. Naprawdę uwa
                                      > żasz, że zdanie: "ja nie widzę zadużości", jest dobre?

                                      W kontekście porady na forum - czemu nie? Powód: ekonomia. Na przykład zdanie: "wbrew temu, co napisałaś, nie widzę, żeby był za duży" jest dłuższe i bardziej skomplikowane od "nie widzę tej zadużości, o której napisałaś". Rzeczownik jest bardziej poręczny, więc został utworzony. Nie sądziłam, że będę tutaj występować jako rzeczniczka swobody językowej, bo jestem pod tym względem raczej sztywna, ale sama też czasem sobie słowotworzę w swoich notkach czy postach. Co nie znaczy, że zawsze i wszędzie sobie na to pozwalam. Wszystko zależy od kontekstu. Poza tym neologizmy bywają lepsze i gorsze oraz mniej lub bardziej świadomie używane :)

                                      > I tak jak wspomniałam, balkonetkowiczki nie maja świadomości, że to jakiś neolo
                                      > gizm.

                                      W to nie wnikam, bo rzadko czytam tam porady dziewczyn - głównie przeglądam fotki. W każdym razie sama nie zamierzam wyrzekać się słów "zadużość", "zamałość" czy też wręcz "malizna" :)
                                      • besame.mucho Re: [OT] spolegliwy 06.02.12, 22:45
                                        > Nie sądziłam, że będę tutaj występo
                                        > wać jako rzeczniczka swobody językowej, bo jestem pod tym względem raczej sztyw
                                        > na

                                        Hihi, ja dokładnie tak samo. Na błędy językowe jestem uczulona, nie uznaję żadnych tłumaczeń, że w zasadzie w języku potocznym zastępowanie "tę" przez "tą" nie jest już błędem, itd. Ale "zadużości" i "zamałości" na forum sobie jak najbardziej używam i jej bronię :). Nieświadomie popełniane błędy językowe to coś zupełnie innego niż świadomie używane wygodne neologizmy.
                                    • moniach_1 Re: [OT] spolegliwy 06.02.12, 16:10
                                      > I tak jak wspomniałam, balkonetkowiczki nie maja świadomości, że to jakiś neolo
                                      > gizm.
                                      Myślę że albo mają świadomość, albo im to obojętne. Zresztą, jak już ktoś wspominał, raczej mamy świadomość, że różnie się rozmawia z różnymi ludźmi w różnych sytuacjach. Nawet, jeśli ktoś nie wie, że zadużość to neologizm (a nawet jak nie zna takiego słowa), będzie wiedział, że to nie jest język do tekstu idącego poza społeczność. I na tyle imho balkonetkowiczki mają świadomości :)

                                      btw jakiś czas temu pojawiła się hiperboloidalność, stworzona niby zręczniej niż zadużość. Teraz już jej za często nie widać, została zastąpiona przez prostszego stożka. W radosnych forumowych neologizmach jednak decydująca jest ekonomia i prostota.
                                    • madzioreck Re: [OT] spolegliwy 06.02.12, 22:52
                                      > I tak jak wspomniałam, balkonetkowiczki nie maja świadomości, że to jakiś neolo
                                      > gizm.
                                      Myślę, że jednak mają.
                                      No i błagam - o naszym języku powstała praca magisterska ;P
                                      • felisdomestica Re: [OT] spolegliwy 06.02.12, 23:05
                                        Bywasz na balkonetce? Często?
                                        A co do pracy magisterskiej, to czego to ma dowodzić :-)? Że ten język jest wspaniały :-)? Zresztą ja mówię o języku balkonetki, nie o języku Lobby.
                                        • madzioreck Re: [OT] spolegliwy 07.02.12, 01:42
                                          Ale my też używamy zamałosci i zadużości, i róznych innych rezultatów słowotwórstwa. Praca nie ma czegokolwiek dowodzić (zresztą napisałam, zdaje się, z przymruzeniem oka), ale pokazać, że niekoniecznie używanie słów niefunkcjonujących w powszechnym języku świadczy o tym, że się używa pewnych słów nieświadomie. Ja z pełna świadomością używam zadużości, zamałości, wąskofiszbinowości.
                                          Inna sprawa, że nie jestem specjalista i nie podejmuję się dyskusji, czy coś jest błędem językowym ("jest mi za ciasny"), czy np. regionalizmem.
                    • alladyna1986 Re: [OT] spolegliwy 08.02.12, 00:06
                      Spolegliwy to jest słowo o rodowodzie czeskim, a w polszczyźnie pojawiało się w gwarach Śląska Cieszyńskiego w obu dzisiejszych znaczeniach i stamtąd je zasłyszał Kotarbiński, a przetłumaczył z niemieckiego 'niezawodny' jako 'spolegliwy';p
                      Więcej tu: www.goldenline.pl/forum/2732224/uzus-versus-slownik
                      Dyskusja była dokładnie na ten sam temat, i to całkiem niedawno. Również o przeciwstawnych znaczeniach tych samych słów.
                      • alladyna1986 Re: [OT] spolegliwy 08.02.12, 10:13
                        A swoją drogą, strasznie denerwuje mnie zarówno samo słowo "spolegliwy", jak i nagonka na jego "niepoprawne" używanie w znaczeniu 'uległy'. A ludzie tylko powtarzają argumenty stron i żadne nawet się nie zastanowi, na ile te argumenty są słuszne i jak to się ma do całego języka. Żeby powiedzieć o czymś, że jest na pewno niepoprawne, trzeba dobrze znać historię słowa, budowę słowotwórczą, odnieść się do zgodności z SYSTEMEM POLSZCZYZNY i do uzusu.
                        "Spolegliwy" to słowotwórczo "skłonny /-liwy/ do spolegania", co dla przeciętnego użytkownika polszczyzny jest zapewne nie do zrozumienia. NIE ma to żadnego bezpośredniego związku ze słowem "polegać", bo to słowo polskie, a "spolegliwy" to przeszczep z czeskiego i w podstawie słowowtwórczej jest tamtejsze słowo "spolegać", nie "polegać"... U nas "spolegać" pojawiało się w gwarach pogranicza i w dawnych tłumaczeniach Biblii, np. w Biblii Gdańskiej i Brzeskiej, przy których pracowali bracia czescy.
                        Jeśli ktoś próbuje tę konstrukcję przełożyć na polszczyznę, to wychodzi koszmarek w stylu "skłonny do bycia poleganym na nim przez innych". Dziwaczne słowo o wewnętrznie sprzecznej konstrukcji.
                        To już zdecydowanie bardziej systemowy na gruncie polszczyzny jest "spolegliwy" jako "uległy" z ucięciem, wzmacniane przez wydźwięk zakończenia /-liwy = skłonny do... a więc biernie się czemuś poddający, uległy/ i nic dziwnego, że to się rozpowszechniło mimo fochów mądrych głów.

                  • rennie77 Re: [OT] spolegliwy 05.02.12, 16:52
                    Oczywiscie, ze jezyk sie zmienia. Z drugiej strony trzeba tez zapewne wyznaczyc jakies granice tych zmian, bo faktycznie niedlugo 'bynajmniej' zacznie oznaczac 'przynajmniej', itd. Jezyk jest zbiorem umownych znakow, ale przestrzeganie zawartych umow i wyznaczonych zasad jest podstawa jego dzialania, podstawa komunikacji. Bez tego nie ma komunikacji. Oczywiscie te umowy i zasady takze ewoluuja. Nie jestem jezykowa purystka i sama popelniam bledy, ale staram sie byc uwazna.
                    'Dziwka' z tego co wiem byla chyba jedynie regionalizmem i to raczej dosc starym, ale moze sie myle? Mysle, ze istota sporu jest takze inna, kiedy chodzi o slowo uznawane powszechnie za wulgaryzm i okreslenie pogardliwe, a inna, kiedy chodzi o slowo, ktore w niezbyt odleglym czasie zostalo blednie zinterpretowane. Opinie jezykoznawcow co do spolegliwosci sa rozne, wiec mozna je tez dowolnie (?) interpretowac. Kazdy moze wybrac sobie w tym sporze swoj autorytet, ktorego racje uzna za sluszna. Czy co do 'dziwki' takze toczy sie taki spor, o ktorym nic nie wiem? Czy tez utrwalonym jej znaczeniem jest pogardliwe odniesienie sie do kobiety?
            • sybla1 Re: Sybla 05.02.12, 14:08
              nie obrażam się :)
              Słownik podaje dopuszczalną formę: potocznie: "taki, który łatwo ustępuje i podporządkowuje się innym", więc w tym sensie błędu nie popełniłam, ale rzeczywiście mogłam użyć innego zwrotu, dzięki za zwrócenie uwagi :)
        • maith Re: Tfu-tfu 05.02.12, 15:23
          Jedna klientka wie o co pytać, druga zdziwi się, że poprzedni stanik pasował, a ten nie i napisze im, że pomylili metki.
          I też trafi na czarną listę.

          Tak czy inaczej bojkot ogłosiła klientka, która kupowała ich staniki, a nie ktoś niezainteresowany ich firmą.
          Aczkolwiek fakt, ogłosiła go w miejscu, gdzie ta firma i tak nie jest specjalnie ceniona.

          W tej sytuacji skuteczniejsze byłoby zgłoszenie stosowania czarnych list do UOKiKu.
          Natomiast zgadzam się z jednym - wykroczenia nie są śmieszne.
        • tfu.tfu Re: Tfu-tfu 06.02.12, 16:17
          Effu, ale ja ogólnie pisałam :-)
          jak mi sprzedawca strzela focha i mnie bojkotuje :-D to ja idę tam, gdzie mi miło i przyjemnie, ot wsio.
          jak idę do sklepu i znudzona panienka mnie obrzuca "wymownie" nie racząc nawet odpowiedzieć "dzień dobry", to wychodzę i nie wracam, no! :-)
          zdawało mi się, że to raczej Dama Kier zbojkotowała Klientkę (w tym wypadku naszą forumkę), ale ja ostatnio zakręcona jestem i może za szybko przeczytałam.
          enyłej, nie bardzo rozumiem focha jako takiego: dziewczyna zapytała tylko jaki ma wziąć rozmiar w modelu W, bo mierząc modele Y i Z w rozmiarze X zauważyła różnicę. O! :-)
          • effuniak Re: Tfu-tfu 06.02.12, 18:46
            A może Ty masz rację i to ja źle odczytałam tytuł wątku ....
            To może być prawda.... hmmm... i jeszcze mi sie oberwało, ale to standard ;)
            • tfu.tfu Re: Tfu-tfu 06.02.12, 22:48
              Effu, no ale sama powiedz, że w sumie takie zachowania: czarna lista, banowanie itede, itepe, to śmieszne jest i chyba żaden szanujący się przedsiębiorca tak się nie zachowa :-D
              ja rozumiem, zdarzają się sytuacje, że się ma ochotę udusić gołą ręką (mnie się zdarzyła taka sytuacja w przymierzalni z Klientką raz i nerw mi puścił :-D, byłam z siebie dumna, że puścił ino troszeczkę ;-)), ale na litość! banować potencjalne źródło dochodu? pełna profeska :-D no bezcenne :-)
              • desu_chelm Re: 07.02.12, 10:24
                Ja przyznaję, iż w styczniu zdarzyło się, iż na kilka maili nie odpowiedzieliśmy. Wynikało to z nieoczekwianego mojego pobytu w szpitalu. Nie udało się nam tak przeorganizować, by z dnia na dzień wszystko zagrało. Nawet chwilowo sklep internetowy musieliśmy zawiesić, ponieważ nie dało się wszystkiego ogarnąć. Pracownica oraz mój mąż starali się jak mogli realizować przesyłki, natomiast niestety parę maili klientek pozostało bez odpowiedzi. Teraz chwilowo wyszłam ze szpitala, muszę leżeć w domu, ale zaczynam organizować wszystko od nowa(wznowić aukcje, dokonać aktualizacji w sklepie internetowym i zorganizować to logistycznie) by przy kolejnym moim pobycie w szpitalu (a ten jest nieunikniony już wkrótce) wszystko funkcjonowało właściwie bez mojej obecności.
                Opisując powyższe chciałam zasugerować, by tak jednoznacznie krytycznie nie oceniać każdej sytuacji.

                Oczywiście, wiem, że brak odpowiedzi na maile, to nasze przewinienie i nigdy by mi nie przyszło do głowy, że z tego powodu klient ma znaleźć się na czarnej liście. To jest absurdalne. Prawem klienta jest zadawanie pytań.
                • tfu.tfu Re: 07.02.12, 11:01
                  ale brak odpowiedzi na email to nie wciągnięcie na czarną listę i zablokowanie możliwości zakupu, czy może się mylę?
                  poza tym wiadomo, że nikt nie jest cyborgiem, a nawet maszyna się psuje ale... umieszczenie info na stronie sklepu jest wtedy rzeczą co najmniej wskazaną (o ile nie obowiązkiem, na prawie się nie znam jeszcze :-))
                • pierwszalitera Re: 07.02.12, 11:46
                  desu_chelm napisała:

                  > Opisując powyższe chciałam zasugerować, by tak jednoznacznie krytycznie nie oce
                  > niać każdej sytuacji.

                  Ale co znaczy jednoznacznie krytycznie? I jak daleko mamy się posuwać z tą empatią dla usługodawcy? Czy ty spotykając opryskliwą kasjerkę zastanawiasz się, że ma ona może w domu chore dziecko, o które się martwi i dlatego wyżywa sowje frustracje na klientach? Albo może nie mrugniesz nawet okiem, kiedy hydraulik, dla którego zwolniłaś się specjalnie w tym dniu z pracy, nie przyjechał, bo miał "ważną" prywatną sprawę do załatwienia? Zastanawiasz się może też, czy właściela atrakcyjnego dla ciebie sklepu stać na promocje, czy w trosce o jego stan zdrowia i ducha płacisz przy kasie pełną cenę? Na pewno nie. Oczekujesz, że wiedzą oni co robią, znają swoje profesjonalne obowiązki i tylko z tego ich rozliczasz. Każdy ma jakieś swoje problemy.
                  • desu_chelm Re: 07.02.12, 12:17
                    Nie pisz takich rzeczy o mnie, skoro mnie nie znasz (że nie mrugnę okiem, że hydraulik nie przyjechał itp.)

                    Tak. Ja staram się tłumaczyć, że pani w kasie ma "gorszy dzień", że "hydraulik miał powód". Nawet jak w okienku za każdym razem jest niesympatyczna pani, to sobie myślę, że pewnie ma moc problemów i po prostu jest jej ciężko. Może to podejście nie na obecne czasy, ale za stara jestem by ten punkt widzenia zmieniać i nawet nie chcę patrzeć na drugą osobę nie jak na człowieka, ale na maszynę do wykonywania zadań. Pozostanę przy swoim widzeniu świata i ludzi.
                    • pierwszalitera Re: 07.02.12, 23:19
                      desu_chelm napisała:
                      > Tak. Ja staram się tłumaczyć, że pani w kasie ma "gorszy dzień", że "hydraulik
                      > miał powód". Nawet jak w okienku za każdym razem jest niesympatyczna pani, to s
                      > obie myślę, że pewnie ma moc problemów i po prostu jest jej ciężko. Może to pod
                      > ejście nie na obecne czasy, ale za stara jestem by ten punkt widzenia zmieniać
                      > i nawet nie chcę patrzeć na drugą osobę nie jak na człowieka, ale na maszynę do
                      > wykonywania zadań. Pozostanę przy swoim widzeniu świata i ludzi.

                      Nie możesz tego jednak oczekiwać od swoich klientów, bo własna koszula jest zawsze ludziom bliższa od obcej. Więc cześć i chwała za dobre chęci, ale chyba się trochę stylizujesz na wrażliwszą niż jesteś w rzeczywistości. ;-)
                  • maith Re: 08.02.12, 15:55
                    Nie wiem, co chcesz osiągnąć takim podejściem, nie wnikam.
                    Usługodawcy też są ludźmi i różne rzeczy mogą im się przytrafić.
                    Dla mnie jest ogroooomna różnica między sytuacją, że ktoś trafia do szpitala i chwilowo jest problem z kontaktem, a sytuacją, kiedy ktoś z założenia traktuje klientów po chamsku, tworzy czarne listy itd.

                    Na marginesie, ludzie żyjący w Azji opowiadali, że Chińczycy strasznie wyładowują się na usługodawcach i właśnie zastanawiam się, co wywołuje takie reakcje. I czemu u Chińczyków...
                    • pierwszalitera Re: 08.02.12, 20:22
                      maith napisała:

                      > Nie wiem, co chcesz osiągnąć takim podejściem, nie wnikam.

                      To do mnie? Jakim podejściem? Każda z nas może w swoim zawodzie z powodu osobistych problemów nawalić, ale to nie usprawiedliwia właśnie w ogóle zachowania Damy Kier, więc apelu desu_chelm o więcej zrozumienia dla usługodawców kompletnie nie rozumiem. Co jej sytuacja ma w ogóle tu do rzeczy? Pomiędzy chamstwem a postawą Matki Teresy jest jeszcze szerokie spektrum społecznie akceptowalnego zachowania, więc mogę jako klient domagać się by moje interesy miały priorytet i to wcale nie znaczy, że mam głęboko usługodawcę.
                • czerwonooka Re: 09.02.12, 01:16
                  desu_chelm napisała:
                  >[...]
                  > Opisując powyższe chciałam zasugerować, by tak jednoznacznie krytycznie nie oce
                  > niać każdej sytuacji.
                  >
                  > Oczywiście, wiem, że brak odpowiedzi na maile, to nasze przewinienie i nigdy by
                  > mi nie przyszło do głowy, że z tego powodu klient ma znaleźć się na czarnej li
                  > ście. To jest absurdalne. Prawem klienta jest zadawanie pytań.

                  U Was jest inna sytuacja, ale w opisanym w pierwszym poście przypadku chyba wyraźnie widać, że sklepowi należy się nagana. Klient ma święte prawo zadawać pytania i zwrócić/wymienić towar, tym bardziej, że rozmiarówka jest nierówna. A tu mamy podejście "jak tylko dajesz kasę, to jest ok, ale jak coś nie pasuje, to spadaj, bo nam się nie chce ci odpowiadać/mierzyć/wymieniać". Nie do pomyślenia. :/

                  Ja na Allegro czytam nie tylko negatywy/neutrale, ale też odpowiedzi sprzedawców na nie. Po sposobie odpowiedzi można się dowiedzieć, czy mam do czynienia z profesjonalistą. Np. taki (autentyczny) komentarz skutecznie mnie zniechęca do zakupów:
                  "Bardzo dziwna osoba, kupuje mini spódniczkę dla młodej szczupłej dziewczyny (wymiary są podane na aukcji) i wpycha ją na swój wątpliwej szczupłości tyłek, mając pretensje, że nie pasuje. No cóż, nie sprzedaję tabletek na odchudzanie.."
                  • ptysiowa_7 Re: 09.02.12, 08:08
                    No właśnie, a przez taką postawę - że sprzedawca ma focha, bo ktoś śmiał wymienić/zwrócić/spytać o coś, niektórzy kupujący mogą mieć wrażenie, że zwracając coś do sklepu, robią sprzedawcy kłopot. A przecież zwroty do sklepu internetowego to normalna rzecz, nikt tego nie robi z nudów albo dla zabawy. Dobrze, że są także sklepy z innym podejściem - w jednym sklepie internetowym (niestanikowym) po moim drugim zwrocie zadzwoniła miła pani i powiedziała, że widzi, że to już drugi zwrot i że mieszkam w tym samym mieście, w takim razie następnym razem zaprasza do siedziby firmy, żebym mogła pomierzyć i sobie coś wybrać.
                    • desu_chelm Re: 09.02.12, 09:05
                      Ja napisałam, iż kilka maili zostało bez odpowiedzi, nie że nie robiliśmy zwrotów czy wymiany. Mnie mogą Panie oceniać według własnego uznania.
                      W poście chodziło mi tylko, by tak łatwo od razu nie dawać łatki komuś. Przykładowo, z niezależnych przyczyn właścicielka BiuBiu nie mogła odpowiedzieć na mail i już wpis - brak kontaktu z klientem. Miałam kontakt mailowy z właścicielką BiuBiu i jestem przekonana, iż w żadnej formie nie chciałaby utrudniać czy działać przeciwko klientowi. Naprawdę bardzo stara się, by klienci byli zadowoleni z transakcji.

                      Co do zwrotów w sklepie, to nawet podczas mojej nieobecności realizowane były wszystkie zwroty i przy wszystkich zwrotach oddawaliśmy kwotę za towar a także za koszty wysyłki, czyli cała kwota z paragonu. W przypadku zwrotu jednej sztuki z kilku zakupionych, koszty wysyłki zwracaliśmy proporcjonalnie. Tak postępujemy od początku działalności w internecie.
                      • pierwszalitera Re: 09.02.12, 13:15
                        desu_chelm napisała:

                        > Ja napisałam, iż kilka maili zostało bez odpowiedzi, nie że nie robiliśmy zwrot
                        > ów czy wymiany. Mnie mogą Panie oceniać według własnego uznania.

                        Problem jest w tym, że ciebie nikt nie ocenia. Twoja sytuacja była zupełnie inna i jak napisałaś, starałaś się nawet, by wszystko pomiędzy tobą a klientami grało. Nie bierz więc sobie tak wszystkiego do serca i nie stawiaj się po tej stronie barykady, gdzie jest Dama Kier. Nie musisz się więc tłumaczyć i stawać w obronie nieuczciwych sprzedawców.
                      • czerwonooka Re: 09.02.12, 14:54
                        Właśnie dlatego nie piszemy o Twoim sklepie, tylko innym! :o Zauważyłaś?
    • summerspring Re: Bojkot DAMY KIER 14.02.12, 16:05
      W Damie Kier od dawna nie kupuję. Kiedyś kupiłam staniki przez Allegro (DAMA-KIER-HURT), nie pasowały mi i chciałam je wymienić na inny rozmiar. Pani była z tego powodu obrażona, pamiętam że napisała mi coś w stylu "nie wymieniamy biustonoszy na inny rozmiar bo ile tych wymian miałoby być". Również nikt się pod mailami nie podpisywał.
      Odpowiedzi były aroganckie.
      Wobec tego towar zwróciłam, z problemami bo nie chcieli przyjąć zwrotu-podałam dopiero odpowiedni artykuł z kodeksu, przyjęli ten zwrot i zwrócili kasę.
      Na szczęście są inne sklepy i tam kupuję bieliznę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka