Dziewczyny,
wpis ku przestrodze - pierzcie staniki ręcznie lub w woreczkach ochronnych. Niby banał, ale wiadomo, że wielu z nas zdarza się podchodzić do tematu liberalnie ;) Ja zwykle piorę bieliznę w pralce, w niskiej temperaturze, z minimalnym wirowaniem lub bez, używając woreczków.
Ostatnio woreczki mi się pogubiły/zużyły i kilka razy wyprałam staniki luzem, z miękkimi ubraniami. Było OK, aż dziś wyjęłam z pralki Siennę Panache w takim stanie...
Nie wiem, co wywołało zniszczenia - czy stanik o coś zahaczył (acz nie znalazłam potencjalnego winowajcy wśród pozostałych ubrań), czy też, przygnieciony innym ciuchem i wirowany, został tak napięty, że popękał. Faktem jest, że Sienna jest paskudnie popękana przy fiszbinach, jej koronka na boczkach - podarta, i ogólnie egzemplarz wylądował już w lepszym stanikowym świecie.
Na koniec prośba: jeśli natkniecie się gdzieś na Siennę 65HH, dajcie mi znać - to stanik najbardziej kompatybilny z moim biustem w dziejach, więc nie mogę go odżałować. Ideałem byłby kolor ze zdjęcia, ale zgarnę każdy, a dotychczasowe żmudne poszukiwania doprowadziły donikąd. I serio, uczcie się na moich błędach.