pierwszalitera
12.05.12, 14:03
To, że Polki są wyjątkowo piękne i panowi na całym świecie dają się pokroić za polską żonę, czy dziewczynę, to sprawa, której nie chcę tu oceniać. Ale często spotykam się z taką narodową dumą szczególnie u męskiej części polskiej populacji, która nie mając chyba własnych sukcesów do pokazania, chwali się czymś, do czego się nie przyczyniła w najmniejszym stopniu. ;-) Owszem, moje polskie koleżanki w Niemczech często i szybko znajdowały niemieckiego wielbiciela, ale polscy koledzy wiązali się też bardzo często z Niemkami, tu nie ma więc moim zdaniem jednokierunkowej preferencji. Ale chciałam właściwie o czymś innnym. Istnieje bowiem mit, który popularny jest także wśród kobiet i spotkałam się z nim nawet tu na Lobby - Polki są szczupłe. Upieramy się, że jestemy szczuplejsze na przykład od Brytyjek, Niemek, Holenderek i Skandynawek. W wielu miejscach w sieci można na temat wagi i figur kobiet w tych krajach przeczytać sporo niewybrednych komentarzy. A tymczasem badania wśród polskich nastolatków pokazują ciekawy trend. Rosną nam zastępy kobiet z nadwagą:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11708519,Alarmujace_dane_WHO__Robimy_z_dzieci_grubasy.html
Więc może byłyśmy szczupłe w dobie komunistycznego kryzysu, gdy mięso i cukier były na kartki, a wyroby czekoladopodobne były tak ohydne, że większość z góry rezygnowała? Być w może w normalnych warunkach nasza szczupłość i dbanie o figurę, to po prostu pobożne życzenia, echo zamierzchłych czasów i po 20 latach kapitalizmu przestajemy odróżniać się od innych Europejek? Czy nie jest też tak, że same ciągle wierzymy w ten stereotyp szczupłej (i pięknej) Polki i jak tylko waga skoczy nam powyżej pewnego poziomu, tu czujemy się jakoś wykluczone, zamiast pragmatycznie stwierdzić, że to raczej wyższa waga staje się powoli normą i większość kobiet w tym kraju ma tak jak my?