turzyca
12.04.07, 23:46
Wiem, ze wiekszosc tu tej marki nie nosi, bo H&M nie raczy zauwazac, ze
alfabet nie konczy sie na D. Jednym zdaniem: nie macie czego zalowac!
Tak sie zlozylo, ze mam w szafie jeden stanik z H&M. Kupiony bo potrzebny mi
byl dany kolor, a ten byl tani, wiec uznalam ze niewiele ryzykuje. I tak sie
jakos zlozylo ze go raczej nie nosze, ale wczoraj nosilam przez caly dzien.
Ostatni raz!
W ramach oszczednosci materialu dwuhaftkowe zapiecie jest szerokosci 1/3
zapiec z richarda - w efekcie swietnie sie wrzyna w cialo i robi baleronik na
plecach. O tym jaka mizerna stabilnosc daje calej konstrukcji chyba nie musze
pisac.
W ramach oszczednosci robocizny jest wykonany niestarannie i w moim
egzemplarzu jakis kawalek materialu wychodzi na fiszbine dokladnie w tym
miejscu, gdzie jest ona najsilniej przycisnieta do ciala. W efekcie mialam
piekna czerwona plamke odcisnieta centralnie pod piersia.
W ramach oszczednosci kosztow material jest taki sobie, wiec co i rusz korcilo
mnie zeby sie poskrobac tam gdzie sa te szczatkowe koronki, bo mnie przez caly
dzien gryzly. A w ogole to mi sie odparzenia porobily, a nie mam do nich
sklonnosci.
W sumie staniki H&M sa do D. I tyle.