maith
24.05.07, 20:41
Nie chodzi mi oczywiście o tych przypadkowych, którzy wejdą tu na hasło "duży
biust", tylko o tych poniekąd indoktrynowanych, naszych.
Taki mój mąż na przykład. Zaczęły się upały, kobiety się inaczej ubierają i...
kilka dni temu stwierdził
-Wiesz, biuściastych dziewczyn jest tak naprawdę bardzo dużo, minęło mnie dziś
na mieście z 10, z biustem takim jak Twój lub większym. Ale wszystkim biust
się tak obijał od góry do dołu [tu nastąpił obrazowy opis]
-A mi się nie obija?
-No właśnie nie. Chociaż masz na sobie tylko... to coś [top Avocado na
mikroskopijnie cieniutkich ramiączkach, przyp. redakcji ;)].
W parę dni później mąż znowu musiał kawałek się przejść po mieście i znowu
mnie poinformował o obserwacjach. Tylko jego reakcje różniły się od reakcji
przeciętnego faceta. Przeciętny stwierdza "o, jaki biust" i nie dodaje sobie
zaraz "u, ale jak źle dobrany stanik".
-Czyli wszystkie biuściaste dziewczyny, które widujesz, mają źle dobrane
staniki - pytam,
-Nie, nie wszystkie
-A jaki procent ma dobrane dobrze?
-A jaki procent stanowisz?
To już mnie trochę, przyznam, zmartwiło...