Dodaj do ulubionych

moje pierwsze 65 - jestem przerażona

19.07.07, 08:55
dostałam wczoraj moje pierwsze staniki z obwodem 65.

Ubieram pierwszy - z lekkim niepokojem, jak to się uda zapiąć w tą 65...
A tu luuuuuuuz. Fakt, zapiełam najluźniej jak się dało, ale bez najmniejszego
kłopotu.
Dwa inne też. Miski ok, wszystko super leży, ale ten obwód nie dawał mi
spokoju.

Czemu przy 73 pod biustem tak łatwo wchodzę w 65? Myślę, przysłali zły
rozmiar. Ale nie, sprawdziłam metkę, jak byk 65J. Co jest?

Wtedy wpadłam na genialny pomysł, żeby się zmierzyć. I co moje smutne oczy
zobaczyły? Pod biustem mam 69-70, zależy jak się zmierzę :( Kurczę, przecież
ja tam nie miałam z czego schudnąć! I wszystko wlazło w biust! paniebożeratuj.

Dziewczyny, czy to się kiedyś skończy? Ja już nieeeee chceeeeeeee!

Mam 65J z avocado, oni nie szyją większych!

To będzie 30H w angielskich, tak? pocieszcie mnie, pls. 30H są trzy freye na
bravissimo, 30J już tylko jedna :(

zrozpaczona, choć w ślicznym glamour, sz.
Obserwuj wątek
    • mela1 Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 19.07.07, 09:02
      Jak 65 takie luzne, to chyba powinnas wybierac 28. Mam to samo, pod biustem
      ciagle za luzno, w za ciasno. Dojde do obu koncow rozmiarowki, juz sie widze w
      28K. A takich stanikow to naprawde na lekarstwo.
      • szarsz Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 19.07.07, 09:23
        mela1 napisała:
        > Dojde do obu koncow rozmiarowki, juz sie widze w 28K.

        czarna rozpacz, nie?
        • mela1 Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 19.07.07, 21:54
          Jak pierwszy raz uslyszalam 70H to byla rozpacz. Teraz moge sie nazywac nawet
          50Z, gdybym tylk mogla znalezc na siebie staniki. Jak odkrylam, ze duze miski
          sie zdarzaja, to sie okazalo, ze ejstem za szczupla na duza miske i one sie
          zaczynaja czesto od 75. A Avocadowe 65 na mnie wisi. I wcale nie jestem chuda.
    • kruszynka301 Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 19.07.07, 09:05
      od niedawna stałam się "posiadaczką" 65J - mogę Cię jedynie pocieszyć, że w angielskiej rozmiarówce to wychodzi 30G - i np w Brastopie można kupić kilka biustonoszy w tym rozmiarze (w tym kostiumy kąpielowe, przed chwilą właśnie zamawiałam;).

      Generalnie z tym rozmiarem nie jest jeszcze źle, ale łezka mi się w oku kręci, jak sobie przypomnę, że jeszcze w zeszłym roku nosiłam 70E (teraz jestem po ciąży i w trakcie karmienia, więc biust szaleje;)
      • szarsz Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 19.07.07, 09:14
        kruszynka301 napisała:
        > w angielskiej rozmiarówce to wychodzi 30G

        chyba jednak nie. Ja mam zetę 70FF (czyli 32FF) i ma już stanowczo za małe
        miski. Przy tym samym obwodzie celowałabym w 70(32)G na początek. To nie może
        być to samo co 30G
    • kasiamat00 Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 19.07.07, 09:09
      Po pierwsze - bez paniki. Freyi się ostatnio rozmiarówka poszerza we właściwym
      kierunku, więc powinno być dobrze.

      Po drugie - świetnie Cię rozumiem, mi ostatnio centymetr pokazuje 64-65 cm i jak
      to pierwszy raz zobaczyłam, to się przeraziłam. Ale okazało się, że jestem przy
      okazji mniej "ściśliwa", więc niektóre 65 nadal są w porządku (ale te węższe).
      Zawsze jest jakieś ograniczenie dawane przez żebra, poniżej tego nie zejdziesz ;)
      • szarsz Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 19.07.07, 09:21
        kasiamat00 napisała:
        > Po pierwsze - bez paniki. Freyi się ostatnio rozmiarówka poszerza we właściwym
        > kierunku, więc powinno być dobrze.

        oby
        oby
        musi się poszerzać, bo będzie ze mną źle
        A panache oczywiście jest z 8 staników do wyboru w tym rozmiarze. Dlaczego tak
        jest zawsze? Kolejny dowód Parszywej Teorii Maith?

        > Po drugie - świetnie Cię rozumiem, mi ostatnio centymetr pokazuje 64-65cm

        jeszcze 5cm mniej niż moje... chyba faktycznie trzeba się nauczyć z tym żyć ;)


        ps.
        przecież ja wcale nie mam wielkiego biustu. Co druga (nooooo, co czwarta)
        dziewczyna na ulicy ma większy :(

        pps. idę dziś do banku zrobić kartę na zakupy w anglii. Poddałam się.
        • kasiamat00 Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 19.07.07, 09:47
          > ps. przecież ja wcale nie mam wielkiego biustu. Co druga (nooooo, co czwarta)
          > dziewczyna na ulicy ma większy :(

          ode mnie co najmniej połowa... a przez facetów zawsze jestem traktowana jak
          kumpel, a nie jak dziewczyna; powoli zaczynam się zastanawiać, co jest ze mną
          nie tak :(

          > pps. idę dziś do banku zrobić kartę na zakupy w anglii. Poddałam się.

          ja się poddałam od razu... z powodu tych głupich staników zaczęłam robić zakupy
          przez internet (wcześniej był tylko komputer :)
    • maheda Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 19.07.07, 09:51
      Glamour ma duże miski. Na mnie mają dobre miseczki 80GG (Panache, Freya), a
      średniozabudowany Glamour 80H ma za dużą miseczkę. Jeśli jest dobra na Ciebie
      65J, to szukaj też 30J. Albo 28K...
      • szarsz Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 19.07.07, 10:43
        maheda napisała:

        > Glamour ma duże miski. Na mnie mają dobre miseczki 80GG (Panache, Freya), a
        > średniozabudowany Glamour 80H ma za dużą miseczkę.

        Masz rację, Glamour jest większy niż Rialto. Nie żeby jakoś bardzo mocno
        większy, ale zauważalnie. Rialto jest u mnie na styk, Glamour lużny. Będzie
        świetny przed @

        > 65J, to szukaj też 30J. Albo 28K...

        Tydzień się będę z tym oswajać. Albo i dwa.
        A tak się cieszyłam, że jestem w środku rozmiarówki, że będę przebierać,
        wybierać, wybrzydzać...

        I teraz to już się na bank nie przyznam moim źle wymierzonym koleżankom, jaki
        noszę rozmiar. Przy 70FF nie miałam z tym żadnego problemu, choć patrzyły jak
        na ufoludka. 30J czy 28K przez gardło mi nie przejdzie, bo po pogotowie
        zawołają.
    • bianna Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 19.07.07, 11:48
      U mnie na razie misko sobie może rosnąć. Miałam skromniutkie 65F, teraz już FF,
      ale jeszcze trochę brakuje do końca alfabetu :) Bardziej martwi mnie to, że
      czuję luzy w 65... Zejdę do 60 a co potem :(
      • maheda Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 19.07.07, 11:53
        No to jak zejdziesz do 60, to miska Ci skoczy do GG, a stamtąd do końca
        alfabetu coraz bliżej ;)
        • bianna Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 19.07.07, 12:44
          Pal licho miskę, gorzej że poniżej 60 to szukaj wiatru w polu...:)
    • masaiimara Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 19.07.07, 12:18
      Szarsz mam jeszcze jedną złą wieść - Glamour niestety bardzo się rozciąga:(
    • metalowiec77 dziewczyny..... 19.07.07, 16:58
      nie mogę Was słuchać, kurczę ja bym chciała mieć 65 lub 60!!!! A mam swoje
      tłuste 78 cm na ścisku tak ściśliwym że aż język muszę wysunąć z wysiłku...

      Panienki, nie godzi się narzekać, jak natura coś ładnego dała - toż to marzenie
      damskiej połowy ludzkości: szczupłość w powiazaniu z widocznie zarysowanym
      biustem!!!

      A wracając do meritum - lepiej mieć 9 staników (w tym 3 fasony po 3 kolory) niż
      29 z czego żadnego dobrego. Więc i tak jesteście w lepszej sytuacji niż 80-90%
      kobiet!!! A oferta producentów będzie się powiększać, to na bank.
      • yaga7 Re: dziewczyny..... 19.07.07, 18:12
        No to ja się przyznam, że i mnie to samo przyszło przez myśl, co Metalowiec ;)

        Zwłaszcza, że ja z pewnością w życiu się nie wcisnę w 65, bo tyle to ja miałam w
        przedszkolu ;))))))
        • kasica_k Re: dziewczyny..... 19.07.07, 18:17
          Witam w klubie :) 60 cm w obowodzie to ma moje udo...
          • maheda Re: dziewczyny..... 19.07.07, 18:20
            > Witam w klubie :) 60 cm w obowodzie to ma moje udo...

            To i tak jesteś dobra :P
          • kasiamat00 Re: dziewczyny..... 19.07.07, 18:28
            > Witam w klubie :) 60 cm w obowodzie to ma moje udo...

            Moje ma 55 cm, więc nie narzekaj :) Tak, jestem nieproporcjonalna i mam grube uda :(
            • swierszczowa1 Re: dziewczyny..... 19.07.07, 18:47
              Aż zmierzyłam swoje:P 57cm :P . I ja jestem na dolnej granicy obwodowo-
              stanikowej:/. Te naprawde chude po prostu nie mają w czym chodzić. Normalnie
              powinno dac się kupic obwody 50 i 55.
              • kasica_k Re: dziewczyny..... 19.07.07, 18:49
                Dziewczyny, czy wy cos jecie? ;))
                Przepraszam, wiem, ze to glupia uwaga, ale nie moglam sie juz powstrzymac :))
                (teraz mozna bic)
                • metalowiec77 Re: dziewczyny..... 19.07.07, 19:22
                  kasica_k napisała:

                  > Dziewczyny, czy wy cos jecie? ;))
                  > Przepraszam, wiem, ze to glupia uwaga, ale nie moglam sie juz powstrzymac :))
                  > (teraz mozna bic)
                  >

                  Hmmm, zachowanie powodowane Dyskryminacją Obwodową??

                  ps. łączę się z Tobą w pytaniu;))
                • kasiamat00 Re: dziewczyny..... 19.07.07, 21:02
                  > Dziewczyny, czy wy cos jecie? ;))

                  Hmm, pomyślmy. Dzisiaj: ciastko francuskie, trzy kanapki, pół opakowania
                  Toblerone, 100g marcepanu. Nie, nie jest to mój standardowy jadłospis :) Po
                  prostu upał plus niepójście dzisiaj do pracy zrobiły swoje.
                • bianna Re: A luźno czy ciasno? 19.07.07, 22:12
                  A w tym udzie to mamy się mierzyć ciasno czy z luzem? :) Z luzem mam 55 :( Czy
                  znacie też może jakąś teorię na przywrócenie formy udom? Teraz, gdy idę i bius
                  mi się pręży przede mną, nic nie powiewa i nie podskakuje, to jakoś dziwnym
                  trafem zaczęłam odczuwać, ze skacze mi też brzuch i pośladki... Makabra,
                  zaczynam popadać w paranoję:)
                  • kasica_k :)))))) 19.07.07, 23:06
                    W udzie z luzem, i zaokraglamy w gore ;))))

                    A propos reszty ciala - moze nasze posladki tez potrzebuja podtrzymania
                    i zbierania z bokow? Moze, o zgrozo, nosimy zle dopasowane majtki??
                    To jak, zakladamy forum... Pupiaste? :D
                    • szarsz Re: :)))))) 20.07.07, 08:57
                      na gruboudziaste to i ja bym się zapisała :D

                      szczególnie, jakby tam babki dopingowały i podpowiadały, jak zrobić, coby się
                      na takie forum nie nadawać...
                • szarsz Re: dziewczyny..... 20.07.07, 08:58
                  kasica_k napisała:
                  > Dziewczyny, czy wy cos jecie? ;))

                  To ja się może przyznam - ważę 69 kilo przy wzroście 172, z czego 50 to dolna
                  połowa ciała, niestety :(
                  • olusimama Re: dziewczyny..... 20.07.07, 18:20
                    boże, ja mam 171cm i 69 kilo to moje marzenie, które się za chiny ludowe nie
                    chce spełnić. ważę 73-75 w zależności od fazy cyklu i nie mogę zejść niżej.
                    chociaż od roku jestem na diecie Montignac. Schudłam od sierpnia do grudnia 13
                    kilo i stanęło i stoi... i stoi...

                    w udzie mam 58
                    • maheda Nie narzekać! :-) 20.07.07, 18:55
                      Mam 169 cm wzrostu i 73-75 kg to moje marzenie :))))))
                      Ostatnio tyle ważyłam na studiach...
                      • olusimama Re: Nie narzekać! :-) 20.07.07, 19:03
                        ech my baby :-)
                        Zawsze nam się marzy coś innego niż mamy, nie? ;D
                        • maheda Czy ja wiem? :-) 23.07.07, 13:12
                          Mi coraz mniej ;-)
                          Widać, że coraz starsza jestem, co dla każdego jest normalne, rzecz jasna ;)
                    • metalowiec77 Re: dziewczyny..... 20.07.07, 21:47
                      olusimama napisała:

                      > boże, ja mam 171cm i 69 kilo to moje marzenie, które się za chiny ludowe nie
                      > chce spełnić. ważę 73-75 w zależności od fazy cyklu i nie mogę zejść niżej.
                      > chociaż od roku jestem na diecie Montignac. Schudłam od sierpnia do grudnia 13
                      > kilo i stanęło i stoi... i stoi...
                      >
                      > w udzie mam 58
                      >

                      A nie cieszy Cię że schudłaś 13 (!!!!!!!) kg???? Rany gdybym ja schudła chociaż
                      3 to miałabym poprawę humoru na pół roku;))
                      Ja ważę się sporadycznie, chyba to wynika z tego, ze w czasach szkolnych zwykle
                      bywałam z tych cięższych w otoczeniu, wiecie, większosc 13-16 latek to
                      patyczaki.... Tylko nikt __niestety__ nie wyjaśnił mi, że przy moim wzroście
                      oraz budowie kości _nie_ mogę ważyć tyle co patyczaki... No więc pewnie ważę
                      ok.68kg przy 178 cm. Chciałabym schudnąć może 5 kg, więcej już nie.

                      Oj dziewczyny, skończmy z tym, bo się robi straszny OT i w dodatku nie wiadomo
                      po co sie użalamy. Jesteśmy naturalnie piękne!!!!!
                      • kasiamat00 Re: dziewczyny..... 20.07.07, 23:12
                        > Oj dziewczyny, skończmy z tym, bo się robi straszny OT i w dodatku nie wiadomo
                        > po co sie użalamy.

                        Dobry offtop nie jest zły... A po co się użala? Bo mi się wydawało, że po to,
                        żeby ponarzekać. Taka terapia grupowa :)

                        > Jesteśmy naturalnie piękne!!!!!

                        :) Muszę sobie jeszcze znaleźć jakąś ofiarę, która będzie mi to co jakiś czas
                        powtarzać i będzie całkiem dobrze ;)
                    • yaga7 Re: dziewczyny..... 20.07.07, 22:10
                      I nie działa ten Montignac? Czytałam o nim cuda.
                      Aczkolwiek diety to i tak nie dla mnie - ja nie jestem w stanie odmówic sobie
                      słodyczy, pizzy, chipsów itp. Raz na jakiś czas muszę, chcę i koniec ;)

                      A co do wagi - ja mam stała wagę od lat 15 w granicach 67-73 i za chiny nie
                      wychodzi ani powyżej, ani poniżej tych granic. Aktualnie niestety jestem w
                      górnej granicy i stąd chyba zmiana miski z E na F, no ale cóż...
                      Ale na szczęście nie wiem, jak to jest ważyć mało - bo te czasy to w
                      przedszkolu, bo w podstawówce już byla spora. Co może i dobrze, bo od zawsze się
                      pamiętam, taką jaką jestem.
                      No ale dlatego też nie zmuszę się do diet.
                      Aczkolwiek z drugiej strony to by było ciekawe ważyć 60 kg.... ;)))
                      Co prawda mąż by się ze mną rozwiódł ;))))
                      • olusimama Re: dziewczyny..... 20.07.07, 23:03
                        działa jak diabli - schudłam 13 kilo bez wysiłku fizycznego, którego nie cierpię ;-)

                        Waga stoi w miejscu, bo się nie przykładam, szczerze mówiąc, popełniam
                        grzeszki, nie jem zgodnie z zasadami, znaczy jem tydzień a potem kolejne dwa
                        kombinuję ;-)

                        Pilnuję tylko, żeby nie przekroczyć tych 75kg, jak widzę, że robi się więcej to
                        wracam do ścisłej I fazy. Gdybym jadła zgodnie z zasadami jeszcze ze dwa
                        miesiące pewnie tę 6 z przodu bym miała. Ale lubię lody, hehe
                        • yaga7 Re: dziewczyny..... 21.07.07, 08:59
                          O widzisz, to skoro bez wysiłku fizycznego to jest to coś dokładnie dla mnie, bo
                          ja też tego nie cierpię :)

                          Może powinnam spróbować?
                          Czy myślisz, że jeśli bym miała tę dietę przez powiedzmy miesiąc, a potem
                          wróciła do normalnej diety, to bym znów przytyła? Bo efektu yoyo to ja na pewno
                          nie chcę...
                          • olusimama Re: dziewczyny..... 21.07.07, 11:12
                            Montignac to nie jest dieta odchudzająca jako taka. To jest Metoda. Sposób
                            odżywiania na całą resztę życia.
                            Żeby schudnąć należy stosować jakieś 3-4 miesiące I fazę, po uzyskaniu
                            optymalnej wagi wejść w II fazę i na niej pozostać, ewentualnie z odstępstwami
                            czasem.
                            Ale jeśli będziesz miesiąc na MM, czy dwa a potem wrócisz do dawnych nawyków -
                            efekt jojo gwarantowany. Cudów nie ma. Moja waga stoi w miejscu tylko dlatego,
                            że w miarę jednak przestrzegam tej II fazy. Gdybym jadła po staremu (ziemniaki,
                            pieczywo, słodycze) już bym ważyła znowu 87 kilo.
                            • kasica_k Re: dziewczyny..... 21.07.07, 11:40
                              No wiec ja zamiast Montignaca zastosowalam prostsza metode - rzucilam ziemniaki,
                              pieczywo i slodycze i ogolnie troche zmienilam repertuar zywieniowy. Chudlam
                              sobie pol roku, spadlam 10 kilo i tez stanelo w miejscu, ale i tak uwazam, ze to
                              sukces, bo jesc uwielbiam, jem duzo, a ponadto nie uzywam miesa, co z gory
                              wyklucza 99% wszystkich diet (dlaczego wszystkie te ch%$^$%^ diety sa
                              drobiowo-rybne: chudy drob, pieczona ryba i salata, z czego dla mnie zostaje
                              salata!). Cale zycie tylko tylam, a na tej "diecie" po raz pierwszy schudlam :)
                              NIE przyznam sie ile wazylam ;)

                              Od Montignaca odrzucilo mnie skomplikowanie (nie chce mi sie myslec o tych
                              wszystkich tluszczach i weglowodanach) i potrzeba zywienia sie na miescie. Konia
                              z rzedem temu, co znajdzie knajpe zywiaca wg Montignaca :)
                              • limonka_01 o dietach słów parę 21.07.07, 11:48
                                kasica_k napisała:

                                > No wiec ja zamiast Montignaca zastosowalam prostsza metode - rzucilam ziemniaki
                                > ,
                                > pieczywo i slodycze i ogolnie troche zmienilam repertuar zywieniowy.

                                No dobrze, ziemniaków i pieczywa mogę nie jeść, ale co z lodami. Jestem od nich
                                uzależniona, niemal tak, jak od staników.
                                • kasica_k Re: o dietach słów parę 21.07.07, 12:26
                                  Lody sa o tyle niebezpieczne, ze slodkie. Ja chyba bardzo dobrze wyszlam na
                                  rezygnacji ze slodyczy wlasnie. Wszystkich. Jak juz zapomnialam, jak smakuja,
                                  przestalam w ogole za nimi teksnic, a teraz nawet nie jestem w stanie zjesc
                                  pucharka lodow - za slodkie (na deser wystarczy mi lyzeczka wyzarta z cudzej
                                  porcji :))

                                  Nie bylam i nie jestem w stanie natomiast odstawic kawy (sama w sobie nie
                                  jest tuczaca, natomiast wzmaga apetyt). Jem tez makarony i ryz od czasu do czasu
                                  (ryz jest wyklety calkowicie u Montignaca i okolic - b. wysoki indeks
                                  glikemiczny). Takoz na piwo sobie pozwalam, a nie powinnam.
                                  • olusimama Re: o dietach słów parę 21.07.07, 13:46
                                    nie ryż sam w sobie, tylko biały, oczyszczony ze wszystkiego co dobre.
                                    na MM można jeśc ryż basmati, dziki i brązowy.

                                    A lody? no cóż, cukier i tłuszcz razem, połączenie według M. absolutnie
                                    zakazane ;-) Na I fazie, kiedy chudłam, nie jadłam niczego co dieta wyklucza ale
                                    teraz już nie przestrzegam tak drastycznie i lody, owszem, jadam :-)
                                • metalowiec77 Re: o dietach słów parę 25.07.07, 13:48
                                  ale się temat wykluł, na metr czuć że to babskie forum;)
                                  Ja niestety wpadłam w pułapkę. Całkowita większość rzeczy, które jem (nie
                                  licząc światecznych obiadów u mamy, wyjątkowych okazji itp.) jest ZDROWA. Teraz
                                  latem jem prawie wyłącznie warzywa + węglowodany (kasze, makarony, ryż) +
                                  trochę nabiału.
                                  Niestety, jem DUŻO. Wiecej, niż potrzebuję.
                                  Nikt mnie nie przekona, że schabowy smaczniejszy od leczo, co z tego, jeśli
                                  potrafię wsunąć 2 talerze tegoż leczo....

                                  no ale niestety, jak się nie uważa nie tylko na to, CO się je (tu nie ma
                                  problemu), ale i ILE, to potem człowiek stara się nie śmiać w towarzystwie, bo
                                  brzuch za bardzo się trzęsie....
                                  • maheda Re: o dietach słów parę 25.07.07, 16:38
                                    > to potem człowiek stara się nie śmiać w towarzystwie, bo
                                    > brzuch za bardzo się trzęsie....

                                    I niedobrze, bo w czasie takiego śmiechu spala się masę kalorii, z tymi na
                                    trzęsącym się brzuhu włącznie :-)
                                    • maheda Re: errata 25.07.07, 16:39
                                      brzuchu*
                              • yaga7 Re: dziewczyny..... 21.07.07, 12:18
                                No to Montignac nie dla mnie, jak mam zmienić styl zywienia na całe życie ;))

                                Kasica, ja też nie jem mięsa, więc rozumiem problemy z dietami :)

                                Co do ziemniaków, to ja w ogole ich nie jem.
                                Zresztą ja generalnie mało jem, problem w tym, że z mężem odżywiamy się nie do
                                końca zdrowo, bo nikt w domu nie gotuje - ja nie potrafię, a jemu się nie chce
                                ;)) Więc cóz... zupki chińskie, pizza, piwo, chipsy... taaaak. Ale nikomu to nie
                                przeszkadza, więc nie jest źle ;)
                                A tak na serio to faktycznie, gdybym odrzuciła przekąski, fast foody, słodycze,
                                a została na moich jogurtach i warzywkach, to powinno być dobrze. No ale jakoś
                                marnie mi to wychodzi...
                                • kasica_k Re: dziewczyny..... 21.07.07, 12:38
                                  Na samych jogurtach i warzywkach bedziesz glodna, wiec predzej czy pozniej to
                                  rzucisz i jojo gwaranowane. Trzeba podejsc do sprawy dlugofalowo - wymyslec
                                  sobie potrawy, ktorymi sie naprawde najadamy, a ktore nie zawieraja nadmiernej
                                  ilosci latwo przyswajalnych weglowodanow. Make biala zamieniamy na razowa,
                                  ziemniaki i ryz out... zupki chinskie i chipsy out zdecydowanie.

                                  Jak sie teraz zastanowie, co ja wlasciwie jem, to wychodzi, ze warzywa, nabial i
                                  straczkowe plus tak malo maki, ile sie da (pieczywa malo i pelnoziarniste only).
                                  No i ogolnie staram sie nie przesadzac z obzarstwem. Na szczescie w pore sie
                                  opamietalam, bo gdybym dalej sie nie przejmowala swoja dieta, wazylabym juz
                                  pewnie stówe i tylabym dalej. Chuda nigdy nie bede, ale przynajmniej moge
                                  zawiazac buty bez wysilku :)

                                  A co do zarcia na miescie - kuchnia turecka i libanska jest bardzo fajna.
                                  Mnostwo warzyw, jogurty, straczkowe - tylko nie brac do tego chlebka (pity)
                                  i sprawa zalatwiona :) Pizza natomiast out, zwlaszcza na grubym ciescie.
                                  • yaga7 Re: dziewczyny..... 21.07.07, 12:48
                                    Ja nie byłabym głodna na nabiale i warzywkach.
                                    Ja rzadko bywam głodna i gdybym miała jesc tylko wtedy gdy jestem głodna,
                                    jadłabym raz, dwa razy dziennie. Naprawdę ;)
                                    Jem, bo lubię ;) I niestety lubię słodycze, zwłaszcza słodkie pieczywo. Mniam.

                                    Kuchni tureckiej, ani libańskiej w Krakowie nie widziałam ;))
                                    Za to jest hinduska i mają pyszne strączkowe :)

                                    Co do obżarstwa - nie obżeram się tak jak to jest powszechnie uważane - widzę,
                                    ile jedzą inni itp. Problem w tym, że dla mojego organizmu to i tak jest za dużo.
                                    A pizzę lubię na maksymalnie cienkim cieście na szczęście ;)

                                    No i niestety problem w tym, ze nie lubię gotować i nie chce mi się gotować,
                                    więc nie chce mi się przygotowywać posilków.
                                    Gdybym mogła komuś zapłacić za przywożenie mi codzienne niskokalorycznych
                                    obiadów, byłabym przeszczęśliwa. Ale w Krakowie z tego co wiem, nie ma takiej opcji.
                                    • kasica_k Re: dziewczyny..... 21.07.07, 13:32
                                      Ja tez nie gotuje, bo mnie maz do kuchni nie wpuszcza :) Ale on tez gotuje
                                      glownie w weekdendy (indyjskie i tajskie zarcie to jego specjalnosc :)), bo w
                                      tygodniu nie mamy na to czasu i zywimy sie na miescie.
                                      Co do glodu, to zazdroszcze - ja po 4h od ostatniego posilku musze cos spozyc,
                                      bo sie słaniam :) Aha - chipsy i inne przegryzajki to tez jest posilek, wiec
                                      jesli jadasz w/w niezaleznie od tych powiedzmy 2 posilkow dziennie, to de facto
                                      jest tych posilkow wiecej (akurat dobrze jest jesc czesto, ale lepiej, zeby to
                                      bylo cos zdrowego, of course).

                                      Generalnie, dla podsumowania tematu - nie ma sensu sie jakos specjalnie
                                      zadreczac swoja dieta i waga, natomiast warto po prostu zadbac o zdrowie (mam
                                      cukrzyce/otylosc w rodzinie - paskudna sprawa). Nie trzeba sie od razu zegnac z
                                      czekolada na cale zycie, tylko nauczyc sie zachowywac umiar. Niestety od pewnego
                                      wieku tyje sie coraz latwiej, a nawyki z wiekiem coraz trudniej zmienic, wiec
                                      warto zaczac w miare wczesnie. A zdrowe jedzonko jest naprawde dobre :)
                                      Pomyslec, ze kiedys np. swieze warzywa mogly dla mnie nie istniec - teraz bez
                                      salatki nie wyobrazam sobie dnia. Jest to moj nowy nawyk zywieniowy, ktory
                                      wyrobilam sobie "temi recami", wcale nie bylo to trudne :)
                                      • yaga7 Re: dziewczyny..... 21.07.07, 13:46
                                        Nie no wiem, że chipsy to też posiłek, więc jak mam w planach chipsy z piwem to
                                        nie jem kolacji, ani nic poza tym, to jasne ;))
                                        Gdybym chodziła do pracy na miasto (a pracuję w domu), podejrzewam, że żywiłabym
                                        się lepiej - jakieś knajpki wegatariańskie, bary sałatkowe itp.
                                        Ja się nie przejmuję tym wszystkim aż tak, ale własnie to co piszesz - w pewnym
                                        wieku tyje się łatwiej i chyba własnie przekroczyłam ten wiek ;)) I mimo to, że
                                        jem mniej więcej to samo co 10 lat temu, to może to być już za dużo dla mojego
                                        organizmu. No ale niestety, człowiek się starzeje ;))
                                  • kasica_k No i trzeba jesc 21.07.07, 12:49
                                    czesto i regularnie :) Czlowiek bardzo glodny zjada za duzo. Nie wolno sie
                                    glodzic, to jest "strategia" na bardzo krotka mete.
                                    • szarsz Re: No i trzeba jesc 23.07.07, 10:07
                                      Dziewczyny, a ja od trzech dni noszę sobie sałatki do pracy i zjadam
                                      regularnie - jedną porcję o 10, drugą o 14. Potem w domu późny obiad po 17 i
                                      już nic.

                                      I schudłam już kilogram.

                                      A taka sałatka to naprawdę żadna robota. Dziś na przykład wrzuciłam do miseczki
                                      trochę rukoli, trochę sera pleśniowego, pokroiłam paprykę, dolałam odrobinę
                                      oliwy z oliwek, octu balsamicznego i dosypałam trochę moich ulubionych ziół.
                                      Nie zajęło mi to więcej niż 3 minuty. Pieczywo kupuję po drodze.

                                      A do barów sałatkowych u mnie nie ma co chodzić. Tłuste to i bardziej
                                      kaloryczne niż normalny obiad, o czym moja waga świadczy niezbicie.

                                      Ciekawe, ile wytrzymam? Wczoraj się do mnie śmiały baryłki wedla :(
                              • olusimama Re: dziewczyny..... 21.07.07, 13:44
                                skomplikowane jest tylko na początku, potem już człowiek automatycznie wie co
                                może czego nie i co z czym wolno ;-)

                                A "potrzeba żywienia na mieście" pierwsze słyszę? Sama przygotowuję sobie
                                posiłki według MM, rodzina właściwie je to samo, ew. żądają ziemniaków ;-) A ja
                                naprawdę nie jestem Nigellą i działania kuchenne ograniczam do minimum.
            • ananke666 Re: dziewczyny..... 21.07.07, 11:06
              A gdzie mierzycie te uda? W najszerszym miejscu czy w połowie?
              • metalowiec77 Re: dziewczyny..... 25.07.07, 13:42
                ananke666 napisała:

                > A gdzie mierzycie te uda? W najszerszym miejscu czy w połowie?
                >

                Ananke.... Wiadomo, że w najszerszym, tak jak i obwód piersi;))
                Dla nas tutaj im większy obwód piersi, tym lepiej, czego nie można niestety
                powiedzieć o udach...
                • ananke666 Re: dziewczyny..... 25.07.07, 16:34
                  Aż se zmierzyłam to udo. 54. Kurde, kiedyś niewiele więcej miałam w pasie :p Ile mam teraz, się nie przyznam.
          • yaga7 Re: dziewczyny..... 19.07.07, 21:17
            Własnie zmierzyłam swoje - 58 :P
            Co, hmm, nie przeszkadza mi raz na jakiś czas wyjśc na imprezę w spodniczce do
            połowy uda ;))

            • kasica_k Re: dziewczyny..... 19.07.07, 22:00
              No, ja mysle - bo co to w ogole za udo jest? Udko najwyzej ;)
            • szarsz Re: dziewczyny..... 20.07.07, 09:01
              ja marzę o 58 od lat :D

              serio. Pewnie jakbym miała 58 to bym marzyła o 54...
      • kasiamat00 Re: dziewczyny..... 19.07.07, 18:26
        > Panienki, nie godzi się narzekać, jak natura coś ładnego dała - toż to
        > marzenie damskiej połowy ludzkości: szczupłość w powiazaniu z widocznie
        > zarysowanym biustem!!!

        Nadal będę się upierać, że szczupła to ja nie jestem. Tylko mała :) A co do
        zazdrości - to raczej ja zazdroszczę figury połowie koleżanek z pracy. Mi raczej
        nikt.

        A, i u mnie wyraźnie zarysowane to są biodra i pośladki - na pewno dużo
        wyraźniej niż biust :(

        > A wracając do meritum - lepiej mieć 9 staników (w tym 3 fasony po 3 kolory)
        > niż 29 z czego żadnego dobrego.

        No tak. Tylko problem w tym, że jak się ma pod biustem 60 i miseczkę koło G oraz
        nie toleruje fiszbin w Panache, to zostają dokładnie trzy fasony we Freyi
        (balcony, balcony plunge, tzw. plunge, czyli coś w stylu Mitzy). I średnio pięć
        staników do wyboru w sezonie (uwzględniając wersje kolorystyczne).
        • metalowiec77 Re: dziewczyny..... 19.07.07, 19:21
          kasiamat00 napisała:

          I średnio pięć
          > staników do wyboru w sezonie (uwzględniając wersje kolorystyczne).

          hmm, widzę, że masz bardziej ode mnie rozwiniętą stronę kobiecości, każącą
          kupić kilka staników z kolekcji danego roku ;-))))
          A jeśli pasuje ci jeden stanik sprzed dwóch lat, to przecież też możesz go
          kupić, dla odmiany w różu/żółci/cherry....

          Powiem ci, że osobiście nie wierzę, że są na swiecie tylko Panache i Freye - mi
          tak narpawdę nie pasuje żadna z nich, więc coś chyba w końcu znajdę ???? Mam
          nadzieję, że przybędzie parę innych producentów od 60. właściwie to kwestia
          czasu, więc Ty też coś znajdziesz;))

          w spr. uda - 57cm luźno w zwisie, brrrr
          a pod biustem okazuje się, że 74/75 po zmierzeniu dzisiejszym, ha
          muszę Wam wyznać, że świat się wywrócił do góry nogami, że ja noszę 70.... z
          moimi grubymi szerokimi koścmi, tłuszczykiem, gdzie trzeba itd... Naprawdę 7/10
          dziewczyn w moim wieku powinna nosić 65 lub 60, a znalazłyby się pewnie i 55....
          • bajgla Re: dziewczyny..... 19.07.07, 20:58
            metalowiec77 napisała:

            Naprawdę 7/10
            >
            > dziewczyn w moim wieku powinna nosić 65 lub 60, a znalazłyby się pewnie i 55...
            > .

            zgadzam się, w moim wieku też :)
            Do 55 typuje 3 dziewczyny w pracy w tym samym dziale, tylko nie wiem jak je podejść. A jedna to wygląda na 55F/G. A noszą pewnie coś w stylu 70A/B itp. :(
          • kasiamat00 Re: dziewczyny..... 19.07.07, 21:08
            > A jeśli pasuje ci jeden stanik sprzed dwóch lat, to przecież też możesz go
            > kupić, dla odmiany w różu/żółci/cherry....

            Aha. Przez około dwa miesiące polowałam na czerwoną Mitzy. Na znalezienie paru
            śliczności ze starych kolekcji nawet nie liczę :(

            > Powiem ci, że osobiście nie wierzę, że są na swiecie tylko Panache i Freye

            Hmm, ale dla mnie chwilowo świat=Europa i to ta część przyjazna językowo. Nawet
            jak coś robią na mnie w Australii, to i tak nic mi to nie da :(
            • yaga7 Re: dziewczyny..... 19.07.07, 21:18
              > > Powiem ci, że osobiście nie wierzę, że są na swiecie tylko Panache i Frey
              > e
              >
              > Hmm, ale dla mnie chwilowo świat=Europa i to ta część przyjazna językowo. Nawet
              > jak coś robią na mnie w Australii, to i tak nic mi to nie da :(

              Się zgadzam z Metalowiec, są jeszcze inne marki i to w Europie.
              Przynajmniej jak przeglądam ebaya to widzę.
              Ale oczywiście nie wiem, do jakich literek i od jakich obwodów się zaczynają /
              kończą, bo się patrzę na swój... :(
              • kasiamat00 Re: dziewczyny..... 19.07.07, 21:24
                Właśnie w tym problem, że 60 produkuje tylko Freya i Panache, a 65 jeszcze
                Fantasie, śp. R&P, Gossard i Kalyani. No i polskie Avocado i Melissa.
      • mela1 Re: dziewczyny..... 19.07.07, 22:10
        mam 163 cm wzrostu, waze ok. 60 kg. Nie wchodze w rozmiar L, bluzki nosze 40-
        42, w wiekszosci nie moge oddychac. Dzis ledwie dopielam sie w spodniach 32
        (cale:). Mam grube uda, brzuch, tluszcz, w mellisie miske K. A obwod 65 jest za
        luzny. Wiec nie wiem z czego mam sie cieszyc, bo zawsze bylam z tych okraglych,
        tlustawych i odstajacych od szczuplych kolezanek, a pod biustem mam jakies 69.
        Wolalabym byc chuda gdzie indziej.
        • bianna Re: dziewczyny..... 19.07.07, 22:15
          O to prawie tak jak ja - jedyne tak naprawdę "chude" miejsce to zaraz pod
          biustem. Zero tłuszczu, same kosci... Żeby tak można było wszędzie, ehhhhh
    • miotlica szok 19.07.07, 21:37
      Dziewczyny,
      Przeczytałam cały wątek i oczywiście poszłam kolejny raz się zmierzyć. Uda
      pomijam (nie dobijam nawet 50, a to mój wielki kompleks - za chude nogi) - ale
      pod biustem - s z o k. Otóż ścisnęłam się na maxa nie patrząc w lustrze na metr,
      potem sprawdzam i wyszło: 65cm. Jeny. Niedawno wychodziło mi 69-70 - nie wiem
      jakim cudem, chyba jednak za mało się ściskałam. Czy to trzeba aż tak mocno?
      Tak, że nie da się oddechu złapać? Na szczęście nie mam za bardzo tłuszczyku do
      ściśnięcia i mam nadzieję, że już poniżej 65 nie zejdę, bo to byłby dramat. Ale
      szok i tak przeżyłam.
      • amett Re: szok 19.07.07, 22:19
        To ja się dołączę do zbiorowego mierzenia ;) Przy wzroście 159cm uda mam
        grubości 56, co przy 59 cm w pasie sprawia, że kupowanie spodni jest prawdziwym
        koszmarem. Chociaż i tak w porównaniu z zakupem stanika (63/94) to bułka z
        masłem ;)
        • rudapaskuda Re: szok 19.07.07, 22:28
          A ja mam 54cm O_o i jak dla mnie to moje uda są strasznie grube. W ogóle taka
          dziwna jestem. Mam 160cm, ważę 48kg i mam otłuszczony brzuch i znienawidzone
          boczki :( Pamiętam, że lekarka zawsze mi mówiła, że mam niedowagę. Ciekawe ile
          bym ważyła jakby mnie odtłuścić...
          • maheda Re: szok 19.07.07, 22:42
            ja mam 67 (w ścisku 60) i też żyję ;)
            W sumie to stosunek grubości ud do grubości pod biustem mam spoko ;-DDDDDDDDDD
            • chocochoco Re: szok 19.07.07, 23:27
              Ja mam w udzie tyle co w pasie, więc się nie martwcie, nie jest z wami jeszcze
              tak źle jak ze mną:-). Kurcze chciałabym byc bardziej proporcjonalna, bo to 58
              w talii do bioder 99 bobrze nie wygląda:-(
              • kasica_k Re: szok 19.07.07, 23:31
                E tam. Jestes marzeniem wszystkich facetow! :) Powaznie, im wieksza roznica
                talia-biodra, tym wieksza atrakcyjnosc - badania byly.

                Zgodnie z tymi badaniami meska polowa ludzkosci powinna przede mna uciekac ;)
                • chocochoco Re: szok 19.07.07, 23:39
                  Ja bym była zadowolona, gdyby mi tak z 10 cm w biodrach ubyło, zreszta nie ma
                  chyba kobiety, która nie chciałaby czegoś w sobie zmienic. Najgorsze jest
                  kupowanie ubran, i tak mam duże szczęście, że tu trafiłam i nosze przynajmniej
                  biustonosze dobrane:-)
                  • szarsz Re: szok 20.07.07, 08:54
                    A ja myślałam, że to tylko ja mam problem z udami :(

                    moje mają po 60 cm każde, co z 98 cm w biodrach i 65 w talii daje dość
                    karykaturalny wygląd :(

                    Jeansy i sztruksy kupuję prawie tylko męskie - a jak mnie wkurzają te
                    sprzedawczynie, które usiłują skierować mnie do półki z damskimi! Wrrr. Ja
                    wiem, gdzie damskie, ale (...) w żadne nie wchodzę. A jak wchodzę, to mi się
                    trzymają na udach a tyłek mogłabym dwa razy prawie zawinąć :( buuuuuu
                    Spódnice noszę 38, spodnie 42 :(


                    btw, wiecie jak odchudzić wyłącznie uda?

                    • turzyca Re: szok 20.07.07, 22:23
                      szarsz ja cwicze do oporu. Strasznie to trudne i kupuje jedna pare na mierzonych
                      50, ale sie da. Jesli o spodnie chodzi to swietnie wiem czego chce:
                      -dopasowane na pupie (koniecznie!!!) i w udach,
                      -niezbyt niskie, ale niezbyt wysokie -wszelkie skrajnosci odpadaja,
                      -nogawki poszerzane nieco dolem.
                      Calosc w polaczeniu z dopasowana gora daje sylwetke idealna. W prostych
                      spodniach albo nie daj boze marchewkach wygladam jakbym mogla tylkiem obdzielic
                      trzy osoby.
                      • szarsz Re: szok 23.07.07, 09:57
                        turzyca napisała:
                        > szarsz ja cwicze do oporu.

                        A jak ćwiczysz?
                        Trochę się boję, że kiepskimi ćwiczeniami rozbuduję sobie mięśnie, zamiast
                        spalić tłuszcz :(

                        > Strasznie to trudne i kupuje jedna pare na mierzonych 50, ale sie da

                        A gdzie najłatwiej takie kupić?
                        No ja mam jedne dobre, kupione za grosze na allegro mexxy. Są super, dobre w
                        tyłku, dobre w udach, długie i rozszerzane dołem. Dodatkowo mają lampasy,
                        dzięki czemu wyglądam w nich prawie normalnie :)

                        > Calosc w polaczeniu z dopasowana gora daje sylwetke idealna. W prostych
                        > spodniach albo nie daj boze marchewkach wygladam jakbym mogla tylkiem
                        > obdzielic trzy osoby.

                        Nawet mi nie wspominaj o marchewkach. brrr :|
                        • ananke666 Re: szok 25.07.07, 16:54
                          Najgorsze, że mam wrażenie, jakoby marchewy zaczynały swój come back. Brrr. W życiu tego nie nałożę. To jeden z trzech ekstraklasy koszmarów modowych (jeden to poduszki na ramionach po same uszy, drugi półmetrowe platformy, a trzeci właśnie marchewy. To ja już wolę półmetrowe czuby, noszę 35-36 i mogę sobie pozwalać).
                          Mnie najlepiej przy wzroście i budowie było, kiedy ważyłam równe 50 kilo (wzrost 163, od góry 90ileś/63/90). Mam taką głupią budowę, że błyskawicznie widać wszystkie nadprogramowe kilogramy i przy 46 byłam patykowata, a przy ok.55 jestem przeciętna, acz na pewno nie szczupła. Roczna kuracja hormonami i innym syfem, zakończona na stole operacyjnym, załatwiła mi i procent tkanki tłuszczowej, i metabolizm. W dodatku przybyło mi wszędzie, a w cycku spadło. I bądź mądry. Potem dziecię, więc wiadomo... ale czasem przyglądam się spodniom, które nosiłam niedługo po wydaniu na świat dziecięcia i od razu mi przyjemniej :)
                          • metalowiec77 Re: szok 25.07.07, 16:56
                            ananke666 napisała:

                            ale czasem przyglądam się spodniom, które nosiłam n
                            > iedługo po wydaniu na świat dziecięcia i od razu mi przyjemniej :)
                          • metalowiec77 Re: szok 25.07.07, 16:58
                            ananke666 napisała:

                            ale czasem przyglądam się spodniom, które nosiłam n
                            > iedługo po wydaniu na świat dziecięcia i od razu mi przyjemniej :)

                            No i to tak jakby sprawiało przez lata, że nie wyobrażałam sobie, żebym
                            kiedykolwiek mogła takowe dziecię powić.....

                            CO TO SĄ MARCHEWY ludzie, widać, że poza obiegiem jestem, jakie to spodnie, bo
                            aż mnie zaintryowało!!!
                            • yaga7 Re: szok 25.07.07, 17:03
                              metalowiec77 napisała:

                              > ananke666 napisała:
                              >
                              > ale czasem przyglądam się spodniom, które nosiłam n
                              > > iedługo po wydaniu na świat dziecięcia i od razu mi przyjemniej :)
                              >
                              > No i to tak jakby sprawiało przez lata, że nie wyobrażałam sobie, żebym
                              > kiedykolwiek mogła takowe dziecię powić.....

                              Ja nadal sobie nie wyobrażam...

                              a marchewy ? też nie mam pojecia, nie jesteś sama :)
                              • swierszczowa1 Re: szok 25.07.07, 17:33
                                Marchewy to oczywiscie spodnie wąskie w talli, przylegajace w biodrach (czyli w
                                przypadkiu wiekszośći kobiet szerokie w biodrach) i znowu wąskie w kostkach.
                                Szerokosć nogawki na dole przy kostce znacznie odbiega od szerokosci nogawki
                                np. w udzie. I kobieta od pasa w dól ksztaltem przypomina marchewkę:) A im ma
                                szersze biodra tym bardziej marchewke:)
                                • maheda Re: szok 25.07.07, 17:42
                                  :) właśnie - a pas jest w pasie, a nie w połowie drogi między talią a
                                  biodrami ;)

                                  Mnie osobiście powracająca moda zachwyca, marchewy to jedyne spodnie, w których
                                  wyglądam dobrze.
                                  Mam zbyt szerokie uda na spodnie z równymi nogawkami.

                                  Właściwie cały czas kupuję takie spodnie, właśnie marchewowe - w ostatnich
                                  latach makabrycznie trudno je dostać, ale jest to możliwe.

                                  MARCHEWY RULEZ :-)
                                • yaga7 Re: szok 25.07.07, 17:44
                                  Znaczy się rurki tak? czy nie?
                                  Po prostu spodnie zwężane do dołu?

                                  W każdym razie i tak nie dla mnie - ja się najlepiej czuje w lekko rozszerzanych
                                  albo prostych.
                                  • maheda Re: szok 25.07.07, 17:49
                                    rurki są lekko zwężane ku dołowi, marchewy są naprawdę mocno zwężane,
                                    dopasowując się do grubości nóg na całej długości - marchewek nie podwiniesz do
                                    kolan, ani czasem nawet do łydek, jeśli bardzo obcisłe - no, teraz, w czasach
                                    lycry jest trochę inaczej
                                    • yaga7 Re: szok 25.07.07, 17:54
                                      Dla mnie rurki sa właśnie bardzo mocno zwężane :) takie dopasowane na całej
                                      długości ;)
                                      • maheda Re: szok 25.07.07, 17:57
                                        No to jeśli tak, to rurki to chyba marchewy ;)
                                        Chociaż są i takie osoby, które twierdzą, że marchewy są dopasowane w pasie,
                                        luźne w biodrach i dalej się zwężają aż do bardzo wąskich kostek.
                                        Coś, jak Piramidy z przełomu lat 80/90.
                                        • kasica_k Re: szok 25.07.07, 18:06
                                          Marchewy byly dopasowane w pasie, a w biodrach sie rozszerzaly, czesto mialy
                                          nawet rozne marszczenia czy inne zakladki w pasie. Wiec w pasie wasko, dalej
                                          bombka (u mnie wygladajaca jak wór), uda jeszcze w miare na luzie, a potem znowu
                                          coraz weziej, az do waziutkich koncowek. Nosilam w podstawowce i nigdy wiecej :)
                                          Rurki to co innego, zadnych rozszerzen, dopasowane na calej dlugosci.

                                          maheda, ciezko Ci bedzie mnie przekonac, ze najlepiej wygladasz w marchewach.
                                          Proste spodnie korzystnie wygladaja na kazdej figurze, a juz zwlaszcza na
                                          obfito-udziastej, tak mi sie wydaje.
                                          • maheda Re: szok 25.07.07, 18:09
                                            :) Ja mam na tyle szerokie biodra i uda, że te wszystkie zmarszczki i fałdki
                                            normalnie się na mnie układają, a przy okazji w pasie mam normalnie dopasowane
                                            spodnie.
                                            Natomiast dopasowanie dołem bardzo dobrze mi robi, bo im mniej mnie w łydkach,
                                            tym smuklejsza wydaje się figura.
                                            Nie zakładaj się ze mną o takie rzeczy, które przepraktykowałam od 20 lat ;)
                                            • kasica_k Re: szok 25.07.07, 21:54
                                              maheda napisała:
                                              > :) Ja mam na tyle szerokie biodra i uda, że te wszystkie zmarszczki i fałdki
                                              > normalnie się na mnie układają, a przy okazji w pasie mam normalnie dopasowane
                                              > spodnie.

                                              No coz, de gustibus, ja w ogole na sama mysl o wysokich spodniach dopasowanych w
                                              pasie dostaje gesiej skorki :) Musialyby byc chyba na gumce, zebym dala rade
                                              w tym wysiedziec...

                                              > Nie zakładaj się ze mną o takie rzeczy, które przepraktykowałam od 20 lat ;)

                                              Dobra, dobra :)
                                              • yaga7 Re: szok 25.07.07, 22:07
                                                kasica_k napisała:
                                                > No coz, de gustibus, ja w ogole na sama mysl o wysokich spodniach dopasowanych
                                                > w
                                                > pasie dostaje gesiej skorki :) Musialyby byc chyba na gumce, zebym dala rade
                                                > w tym wysiedziec...

                                                hehe, ja dostaję gęsiej skórki na samą myśl, że mogłabym chodzić w czymś, co mi
                                                się kończy na wysokości kości biodrowych.... :)
                                          • yaga7 Re: szok 25.07.07, 19:11
                                            Aaa, to już teraz wszystko wiem, dzięki :D
                                            • limonka_01 Re: szok 25.07.07, 19:55
                                              Marchewy wyglądają jak marchewka, wąski pas, szerokie biodra i równomierne,
                                              stopnniowe zwężanie do dołu. A rurki wyglądają jak rurka, równoległe i wąskie na
                                              całej długości.
                                              W marchewach żadna sylwetka nie wygląda dobrze, a zwłaszcza obfita górą. Przy
                                              dużym biuście dobrze robi rozszerzany dół, np spodnie lekko rozszerzane,
                                              zamaszysta spódnica (taka jak w Bravissimo). Niełatwo, ale można kupic spodnie o
                                              nogawce szerokiej od bioder. Ja takich szukam w Marks&Spencer. Tam równiez można
                                              kupić spodnie o wysokim stanie spłaszczającym brzuszek. Jeżeli znacie inne
                                              firmy, które szyją różne kroje spodni i je opisuja na metkach to chętnie poczytam.
                                              • yaga7 Re: szok 25.07.07, 20:04
                                                Mnie się wydaje, że Yessica w C&A ma różne typy spodni - ja tam kupuję dżinsy i
                                                te dżinsy na pewno różnią się krojem (no i mają taki krój, jak lubię). Być moze
                                                mają też inne, materiałowe typy spodni, ale na takich się nie znam, bo nie
                                                chodzę w takich.
                                                • limonka_01 na szerokie uda 26.07.07, 07:45
                                                  yaga7 napisała:

                                                  > Mnie się wydaje, że Yessica w C&A ma różne typy spodni - ja tam kupuję dżinsy

                                                  Na szerokie uda szyje spodnie Tatum. Nie wszystkie, ale co najmniej jednen model w każdej kolecji można znaleźć. Czasami nawet w kilku kolorach. Wysokość taka, że na kościach biodrowych, a właściwie na tym czym są pokryte, spokojnie się trzymają. I żadanego obciskania uda, pełen luz :)
                                                  • szarsz Re: na szerokie uda 26.07.07, 09:38
                                                    Tatum nie jest we wszystkim złe. Bluzeczki żadnej sobie tam nigdy nie kupiłam,
                                                    ale mam od nich marynarkę sztruksową i do dziś się dziwię, że uszyli takie
                                                    biuściaste coś.

                                                    Spodni nigdy nie mierzyłam, od dziś będę się przyglądać.
                                              • kasica_k Re: szok 25.07.07, 21:49
                                                limonka_01 napisała:
                                                > Przy dużym biuście dobrze robi rozszerzany dół, np spodnie lekko rozszerzane,
                                                > zamaszysta spódnica (taka jak w Bravissimo). Niełatwo, ale można kupic spodnie
                                                > o nogawce szerokiej od bioder.

                                                Mam takie sztruksy z Solara i czuje sie znakomicie w nich. W ogole lubie
                                                rozszerzane spodnie i szkoda, ze dzwony jakos wyszly z mody.
                                                • swierszczowa1 Re: szok 25.07.07, 21:57
                                                  I znowu nie mogę sie z wami nie zgodzić:) Ja w dzwonach wyglądam poprostu
                                                  smuklej. Uparcie szukam rozszerzanych w sklepach:) A jak jeszcze nie są to
                                                  maksymalne biodrówy w których mozna tylko stać bo w innej pozycji świeci sie
                                                  gołym tyłkiem, to ideał. Na szczęscie moda na spodnie do połowy pupy mija:)
                                                  • yaga7 Re: szok 25.07.07, 22:06
                                                    swierszczowa1 napisała:

                                                    > I znowu nie mogę sie z wami nie zgodzić:) Ja w dzwonach wyglądam poprostu
                                                    > smuklej. Uparcie szukam rozszerzanych w sklepach:) A jak jeszcze nie są to
                                                    > maksymalne biodrówy w których mozna tylko stać bo w innej pozycji świeci sie
                                                    > gołym tyłkiem, to ideał. Na szczęscie moda na spodnie do połowy pupy mija:)

                                                    A ja się własnie zgodzę - ja lubię dzwony i nie-biodrówy :)
                                                  • ananke666 Re: szok 26.07.07, 09:55
                                                    Mierzyłam niedawno takie jedne, które w pozycji stojącej kończyły mi się akurat na wysokości tak zwanego rowka dupnego... masiakra.
                                              • maheda Re: i znowu się nie zgodzę. 26.07.07, 09:04
                                                > Przy dużym biuście dobrze robi rozszerzany dół, np spodnie lekko rozszerzane,
                                                > zamaszysta spódnica

                                                Otóż mi na pewno żadne spodnie lekko rozszerzane nie pasują, żadna zamaszysta
                                                spódnica.
                                                Przetestowałam wielokrotnie w ciągu życia na oczach wielu osób, które upierały
                                                się, że będzie mi w takich rzeczach dobrze.
                                                Coś w stylu "masz na pewno 95E", tylko w wydaniu spodniowo-spódnicowym.
                                                Nie jest mi w takich rzeczach dobrze - wyglądam fatalnie, jak słoń, ewentualnie
                                                hipopotam albo z grubsza obciosany kloc.
                                                Mam stosunkowo krótki tułów, który przy dużym biuście wygląda na jeszcze
                                                krótszy, i dłuuugie nogi (że szerokie w udach, to już kompletnie inna sprawa).
                                                No i patrząc od góry - leci: wąskie ramiona, duży i nisko zawieszony biust,
                                                potem zaraz (14 cm licząc od dolnej krawędzi biustu) już jest pas, ten
                                                prawdziwy pt. tam, gdzie jestem najwęższa), którego nie widać z racji krótkości
                                                figury (dodatkowo biust przysłania), a który jest u mnie akurat nienormalnie
                                                wysoko, potem już są tylko uda i nogi.

                                                Więc jeśli widać mi szeroki i nisko zawieszony (prawie jak Cadillac ;) ) biust,
                                                a potem szerokie nogi, to ja nie mam szans wyglądać w takich ciuchach dobrze.
                                                Najpierw pokazałam to swojej osobistej Mamie plus Babci w którejś z
                                                przymierzalni (okres liceum), potem mojej osobistej przyjaciółce, która też
                                                wiedziała lepiej ode mnie (okres studiów), a niedawno swojemu osobistemu chłopu.
                                                Wszyscy się strasznie upierali przy tym, co Ty teraz, i wszyscy mieli taką samą
                                                minę, jak mnie oglądali w wybranych przez siebie modelach - bardzo niemile
                                                zaskoczoną - z niechęcią przyznając mi rację, że wyglądam istotnie w nich po
                                                prostu fatalnie.

                                                Taka już figura, że najlepiej wyglądam, jak minimalizuję swoją obszerność, na
                                                przykład wąską spódnicą do kolan (albo szerszą, ale z gatunku dzwonowej, do
                                                kostek), czy też możliwie wąskimi, zwłaszcza poniżej lini bioder, spodniami.
                                                W linii bioder o tyle nie ma to większego znaczenia, że ja sobie optycznie
                                                powinnam wydłużać tułów, żeby wyglądać mniej więcej proporcjonalnie, co pociąga
                                                za sobą noszenie bluzek, tunik, zakrywających biodra.

                                                A w ogóle najlepiej wyglądam w sukienkach do kostek, krojonych z podłużnych
                                                klinów, bez odcinania w pasie :)
                                                • ananke666 Re: i znowu się nie zgodzę. 26.07.07, 09:53
                                                  Przyznam się bez bicia - chyba musiałabym zobaczyć, żeby uwierzyć. Piszesz sensownie, a mnie się niedowiarstwo włącza...
                                                  • maheda Re: i znowu się nie zgodzę. 26.07.07, 10:06
                                                    > Piszesz sensownie, a mnie się niedowiarstwo włącza...

                                                    Zupełnie, jak paniom w sklepach z bielizną ;-)p
                                        • metalowiec77 Re: szok 25.07.07, 19:02
                                          maheda napisała:

                                          > > Coś, jak Piramidy z przełomu lat 80/90.
                                          >
                                          O NIE
                                          Piramidy jedyne w życiu miałam w 8 klasie podstawówki i na szczęście nie mam
                                          żadnego zdjęcia w nich... To był prawdziwy koszmar... Szkoda, że w ogóle
                                          załapałam się na tą modę, to było już w l.90...
                                          Czy nie przypominają wam one bryczesów?
          • kofi06 Re: szok 23.07.07, 13:10
            Co wy wiecie o udach....
            Mam 63 cm :-)
    • carmelli Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 20.07.07, 00:54
      Chyba dzis jakis dzien byl, bo mnie tez cos tknelo i pozlam sie zmierzyc pod
      biustem... A tak o...

      I nie trzeba bylo, bo zaczynam sie stresowac. Nagle sie zrobilo 71 i to zaczyna
      byc halo, bo ja mam mnostwo stanikow 70G i je kocham i nie oddam. Pocieszam
      sie, ze do tego 71 pod biustem to juz prawie mialam mroczki przed oczami, wiec
      jak chodze normalnie to zle nie jest.

      Chyba z tej zlosci zaczne chodzic prosta jak struna wtedy jest super, bylebym
      za bardzo brzucha nie wciagala...

      Jestem rozczarowana, bo przez kilka miesiecy nic sie nie dzialo i uznalam, ze
      proces migracji piersi;) sie juz skonczyl, ale chyba nie:((
      • szarsz Re: moje pierwsze 65 - jestem przerażona 20.07.07, 08:59
        > Jestem rozczarowana, bo przez kilka miesiecy nic sie nie dzialo i uznalam, ze
        > proces migracji piersi;) sie juz skonczyl, ale chyba nie:((

        nawet mnie nie strasz :(
      • maheda No właśnie, po paru miesiącach... 23.07.07, 10:05
        mi też właśnie biust jakby znowu wyemigrował - miseczki stanika 80HH, który
        zostawiłam sobie wyłącznie ze względu na kolorki, a którego miseczki były na
        mnie DUŻO za luźne (jakieś dwa rozmiary), zaczynają być prawie w całości wypełnione.
        Inny stanik, w którym miseczki były w sam raz, nadaje się już tylko do
        sprzedania albo do wyrzucenia, bo miseczki są już przyciasne.
        Jeszcze kolejny (i to sportowy), w którym miseczki były lekko przymałe, a obwód
        był BARDZO ciasny - obwód mi dosłownie lata wokół żeber, a do miseczek wchodzi
        mi tylko część biustu.
        I tak dalej, i tym podobne.
        Psiakrew, dobrze, że nie kupiłam masy staników...
        • metalowiec77 Re: No właśnie, po paru miesiącach... 25.07.07, 13:39
          to nic tylko się cieszyć!!!
          a staniki rzecz ulotna, to kupisz, tam sprzedasz, tam komuś podarujesz w ramach
          Niesienia Kaganka Oświaty
          a szczuplejsza, zdrowsz sylwetka z biustem na właściwszym miejscu pozostanie!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka